PDA

Zobacz pełną wersję : Lwów



FlashGordon
27-04-2011, 00:54
Drodzy!

Zamierzam się wybrać do Lwowa pojutrze, ale mam dwa zgryzy z tym związane.

Pierwsza sprawa to dojazd. Startuję z Chełma i póki co widzę trzy opcje:
1. Samochodem do Lublina, stamtąd PKS (6.5 godziny ;)).
2. Samochodem do Tomaszowa, stamtąd ponoć są busy bardzo rano, które do Lwowa jadą około 3h.
3. Samochodem do Przemyśla, stamtąd PKS do Lwowa (2h).

Najchętniej jednak pojechałbym prosto z Chełma, więc jeśli ktokolwiek cokolwiek sie, będę zobowiązany. Myślałem też o dojeździe do granicy, przejściu jej i potem miejscową komunikacją, ale trochę boję się takiego rozwiązania. Jeśli ktoś jest w stanie mi doradzić, byłbym bardzo wdzięczny.

Druga kwestia to sprzęt. Pierwszy raz jadę na Ukrainę i po przeczytaniu iluś tam opinii, wolę jeszze zapytać wśród swoich. Czy jest ryzyko, że np. spodoba się celnikowi? No i kradzież - czy tutaj zagrożenie jest realne?

Przepraszam, jeśli taki temat już był, ale zwyczajnie jadę na Edge'u w komórce, więc intensywne szukanie po www stanowi niejaki problem.

offeath
27-04-2011, 10:53
Zapytaj Lucas Z (http://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=18379), on jest dobrze zorientowany w tematyce Ukrainy/Lwowa.

marszull
27-04-2011, 13:04
Dlaczego nie chcesz samochodem do Lwowa? Na granicy ze sprzetem to sie nie ma co martwic. Co do kradziezy to musisz po prostu uwazac, ale to tak samo jak w Polsce.

Lucas Z
27-04-2011, 13:10
Najlepiej/najszybciej/najtaniej z najlepszymi wrażeniami:
-samochodem/pociągiem/autobusem do Przemyśla
-z Przemyśla busem na granicę ( 2 zł)
-przechodzisz przejście graniczne pieszo
-busem już po drugiej stronie granicy z Szegini (zaraz za szlabanem) prost na dworzec kolejowy we Lwowie- ostanio płaciłem 18 UAH

Jakbyś miał jeszcze jakieś pytania to zapraszam.

Pienia
27-04-2011, 13:17
w/g mnie najlepiej samemu pojechać samochodem na taka wycieczkę, o sprzęt i auto nie ma co się martwić...w wa-wie jest gorzej...

p.s. wiem co piszę, pracuję na granicy

pedro
27-04-2011, 13:24
Zdecydowanie również polecam jazdę własnym autem do samego Lwowa. Jeśli będziesz wyglądać na turystę a nie na mrówkę, to na granicy nie powinieneś mieć problemów :) Droga z Rawy Ruskiej do Lwowa do dobrze utrzymanych nie należy ale to w końcu raptem 65 km.
Wyjazd z Polski zazwyczaj nie jest problemem i idzie w miarę sprawnie. W drodze powrotnej najlepiej granicę PL/UA przekraczać w Zosinie lub Korczowej, zaś zdecydowanie odradzam Medykę. We Lwowie na noc auto koniecznie zostaw na parkingu strzeżonym (auto stojanka). Koszt postoju za dobę to ok. 10-20 UAH (czyli 4-8 zł), w zależności od lokalizacji. Pamiętaj również o wykupieniu przed wyjazdem zielonej karty i nie daj sobie wcisnąć żadnego rzekomo obowiązkowego ubezpieczenia dodatkowego. Jeśli samochód, którym będziesz się poruszać, nie jest zarejestrowany na Ciebie, wówczas milicja podczas kontroli może żądać okazania pełnomocnictwa właściciela do dysponowania pojazdem (pełnomocnictwo musi być potwierdzone notarialnie i przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego na język ukraiński).
Jeśli jednak koniecznie chcesz jechać komunikacją zbiorową to polecam jazdę busem z Przemyśla do Medyki, następnie przejście przez granicę pieszo i złapanie po stronie ukraińskiej w Szegini marszrutki do Lwowa - kursują od rana do wieczora co ok. pół godziny, dowożąc za 15 UAH pod sam dworzec kolejowy. Jazda bezpośrednim kursem z UA do PL jest zawsze ryzykowna - jeśli trafisz na współpasażerów ze sporą kontrabandą i akurat będą trzepać wasz autobus to masz minimum 3-4 godziny w plecy na samej granicy.

hcman
27-04-2011, 13:31
w/g mnie najlepiej samemu pojechać samochodem na taka wycieczkę, o sprzęt i auto nie ma co się martwić...w wa-wie jest gorzej...

p.s. wiem co piszę, pracuję na granicy


Zapomniałaś dodać, żeby miał przygotowane pieniądze na mandaty. Z polską rejestracją nie ma co liczyć, że go nie zatrzyma ukraińska milicja.

p.s. wiem co pisze, mieszkam przy granicy i swoje widziałem:)

Lucas Z
27-04-2011, 13:43
Dlatego ja zawsze marszutkami do Lwowa jeżdżę

marszull
27-04-2011, 13:52
a ja bylem kilka razy ze znajomymi samochodem we Lwowie i tylko raz zatrzymala nas milicja, mandatu nie dostalismy, lapowki nie wreczylismy, po kontroli papierow (samochod firmowy) pojechalismy dalej
takze nie ma regul

Pienia
27-04-2011, 14:21
nie demonizujmy tych kontroli, mandatów i łapówek, znam ten "rynek" bardzo dobrze, jestem tam bardzo często i nie jest tak źle, u nas też jadąc do krakowa można być 10 razy skontrolowany i zapłacić mandatów od groma...tak jak pisano wyżej, na granicy nic nie zapłacisz jeżeli nie jesteś zawodową mrówką, potrzebna "zielona karta" i wyposażenie "obowiązkowe" pojazdu na ukrainie, tj. kamizelki, apteczki...

FlashGordon
27-04-2011, 15:32
Dzięki za wszytkie informacje. Na razie wyjazd co najmniej przełożony ze względu na prognozę pogody :( Ale może jeszcze w przyszłym tygodniu się uda, bo niestety długi weekend mam już zaplanowany.

FlashGordon
04-05-2011, 19:45
Kochani, bardzo dziękuję Wam raz jeszcze. Ostatecznie - ze względu na dzieci, pogodę, ograniczenia czasowe etc. zdecydowaliśmy się na jednodniowe wycieczkę z Tomaszowa. Wyszło najtaniej - 120 zł od osoby. Opcja Przemyśl, tam jeden nocleg, przejście piesze, nocleg we Lwowie i powrót byłaby nieco droższa. Zobaczyliśmy Lwów (przy całkiem niezłej pogodzie) i postanowiliśmy wrócić tu nastepnym razem, kiedy będziemy w Chełmie. Tymczasem polecam biuro Quand z Zamościa i przewodnika - panią Wierę Szereniową, dzięki której dowiedzieliśmy się bardzo dużo i która naprawdę wiele uczucia wkłada w oprowadzanie wycieczek. Pani Wiera jest chyba dyrektorem polskiej szkoły we Lwowie, jej wiedza jest więc olbrzymia. Czasu na spokojne pstrykanie było zbyt mało, ale to następnym razem. Wówczas natomiast zrealizujemy plan z Przemyślem.

ku6i
04-05-2011, 21:34
A jak wrażenia z Lwowa?

FlashGordon
04-05-2011, 22:22
Mieszane. Niegdysiejszy przepych miesza się ze skrajnym niejednokrotnie ubóstwem, a całość przetykana jest wszędobylską już niestety eurokomercją. Zabytki niesamowite, codzienności w trakcie jednej krótkiej wycieczki uchwycić się nie da. Bardzo chciałem zobaczyć Bazar Krakowski, ale się nie udało. Ludzie uprzejmi - kogo nie zapytać o drogę, nie dość, że powie to jeszcze zaprowadzi. W tej uprzejmości wyczuć można z rzadka delikatną nutkę niechęci wobec Polaków. Ale tylko nutkę.

Samochody jeżdżą jak chcą, ale jest ich tak mało, że nie jest to wcale uciążliwe. Zresztą ludzie zachowują się tak samo - łażą gdzie popadnie po ulicach. Co ciekawe - prawie nikt na nich nie trąbi.

Spodziewałem się olbrzymiego rynku, ale ten przez wielki ratusz traci na wrażeniu ogromu. Co innego w Zamościu (rynek projektował tam ten sam człowiek). Na rynku urzekające są kwiaciarki ubrane w starodawne stroje z kwiatami w wielkich koszach. Jednej takiej usiłowałem zrobić jakieś ciekawe foto, ale spędziła się i uciekała. Kamieniczki są urocze także, ale często między nimi wykwitają kontrasty, jak na przykład kontenery na śmieci, z których zawartość dosłownie kipi. Do tego należy dodać żebraków pod kościołami, którzy dopełniają obrazu całości, czyniąc ze Lwowa miasto szalenie interesujących kontrastów, w którym pod grubą warstwą architektonicznego i kulturalnego lukru tętni własnym życiem ubóstwo i zaniedbanie.

W sklepach często można się dogadać po polsku, na ulicy trudniej. Młodzi ludzie rzadko mówią po polsku, ale za to wreszcie przydało się tych kilka lat nauki русского языка w podstawówce. Na wszystko trzeba uważać. W sąsiedniej wycieczce jednej z osób rąbnięto portfel i dokumenty (na szczęście nie paszport). Niestety poszedł to zgłosić na policję (milicję?), przez co wycieczka miała zafundowane oczekiwanie na wyjazd, nie mam pojęcia jak długie. Kierowca klął na niego, że i tak nic nie załatwi, a tylko czekać na niego trzeba. No i czekali.

Granica tak sobie, strasznie trzepią autobusy kursowe, te ukraińskie. Kontrabanda jest tam olbrzymia i przez te busy trzeba długo czekać na granicy. Drogi to koszmar (nie w samym Lwowie) ale to chyba wszyscy wiedzą. Dziury w szosie są głębokie i szosa usiana jest nimi tak gęsto, że nie ma jak ich ominąć i trzeba ostrożnie jechać przez nie.

FlashGordon
04-05-2011, 22:31
Wiecej na iPhone nie napiszę ;) Dodam tylko, że naprawdę warto pojechać. Ale obejrzeć po wierzchu to zdecydowanie za mało. Muszę tam wrócić, dotrzeć do tej drugiej warstwy, codziennej, skomplikowanej. No i jeszcze jedno - człowiek czuje się tam jakby był w Polsce, bardziej niż będąc w Polsce właśnie. Trudno to wyjaśnić. W Krakowie czy Warszawie czuje się oczywistą polskość zaslanianą przez Europę. We Lwowie polskość przebija zewsząd, ale kultura europejska nie jest jeszcze tak intruzywna. Takie odczucia :)