PDA

Zobacz pełną wersję : zdjęcia w kościołach - jak to jest



k70
24-01-2007, 22:45
witam,
to mój pierwszy raz, a pierwszy zawsze najtrudniejszy. moje pytanie nasunęło mi się po wizycie w kościele Mariackim. stanąłem w miejscu, gdzie nie można wyjmować aparatu z futerału i ponieważ wyjąłem go, podbiegł do mnie jakiś mężczyzna (straznik, wikary??) i powiedział, że jeżeli chcę fotografować, to trzeba wejść bocznym wejściem i uważnie czytać tablice ogłoszeniowe. oczywiście poszedłem tam i na ablicach było: wstęp chyba 8 pln, prawo do fotografowania 5pln. myślę, kościół mariacki jest jako zabytek dofinansowywany, a tu trza jeszcze dopłacać, żeby zrobić kilka zdjęć. ale czego się nie robi dla zdjęcia, które później cieszy.... oto znów podszedł do mnie ten sam człowiek i pytam go: czy mozna z lampą? (podejrzewałem że nie i zresztą słusznie) - nie, a statyw?
i tu pan strażnik mnie zaskoczył: NIE. bylem tak zdziwiony, że wyszedłem. w kościele jest półmrok. lampa - ok. wiadomo. ale statyw? znaczy płacę 5 pln za prawo do fotofrafowania z ręki w półmroku? spotkał się ktoś z takim przypadkiem?
a, i jeszcze jedno - oczywiście w ym czasie nie było żadnej imprezy kościelnej typu ślub, msza itp.

podzrowionka

qwerty1237
25-01-2007, 00:21
Chciwosc kleru wcale mnie nie dziwi. No coz gdybys sypna co laska ale nie mniej niz dwie dychy to klecha moze lagodniejszym okiem spojrzal by na Twoje zachcianki. Dobrze ze nie skasowal Cie za patrzenie. Zauwazam ta tendencje wszedzie. To taka nowa tradycja. Byle kamien na kamieniu a oprocz oplaty za zwiedzanie trzeba wykupic abonament za fotografowanie. No bo przeciez Ci zmyslni biznesmeni wiedza, ze jak tu byc i nie zrobic zdjecia???

fIlek
25-01-2007, 00:51
Nie zmienia to jednak faktu, że jest to obiekt prywatny i zwyczajnie mogą robić co chcą. Na pocieszenie powiem, że np w Czechach w miejscowości Kutna Hora (polecam) jest katedra, w której wogóle nie można robić zdjęć. Co do statywu - zawsze możesz oprzeć aparat na ławce :)

szymony
25-01-2007, 05:18
W wielu muzeach są podobne zasady. Z naszego punktu widzenia niedorzeczne, jednak sami na tym ziemskim padole nie jesteśmy.

PaSkal
25-01-2007, 10:15
Za szymony i in.To są normalne zakazy, więc nie powinny dziwić.
Oczywiście statyw można spokojnie obejść opierając aparat na plecaku, zapierając się o kolumnę, cokolwiek wystającego. Ustawiasz aparat na samowyzwalanie (albo wężyk/ pilot), żeby nie poruszyć zdjęcia naciskając na spust i jedziesz.
Zresztą co Ci da lampa w wielkim kościele? Zdjęcia bez lampy są bardziej nastrojowe.

P.

jarek.b
25-01-2007, 10:51
Ja jednak będę przeciwny tego typu zakazom. Kościół nie jest prywatną własnością księży ale własnością ludu. Też miałem tam kiedyś przejścia z ochroną. Od tamtej pory na znak mego buntu będąc w Krakowie nigdy tam nie zaglądam. Jest w naszym kraju naprawdę dużo innych budynków sakralnych gdzie można fotografować do woli i chyba dużo ciekawszych niż Kościół Mariacki.
Chociaż szczerze mówiąc człowiek z aparatem w kościele zawsze jest dziwnie i niechętnie postrzegany.

gALL
25-01-2007, 12:07
Jest terenem prywatnym i tyle!

Widac malo jezdzisz po Europie i jak sie zachowujesz jak buc to traktuja Cie jak buca.

Pokora, grzecznoscia i oglada wskorasz 10x wiecej niz wystajaca sloma z butow.

wilus
25-01-2007, 13:42
Widac malo jezdzisz po Europie .
...jak wiadomo owa Europa jest dla nas wspaniałym wzorem do naśladowania.

Kameh
25-01-2007, 18:05
A tak przy okazji, zakaz błyskania ma jakieś uzasadnienie techniczne, tzn. czy ma jakikolwiek wpływ na stan budynku czy chodzi raczej o uszanowanie świętego miejsca, klimatu?

fIlek
25-01-2007, 18:14
A ja podam taki przykład. W muzeum starożytności w Kairze jest taka sala ze skarbami odnalezionymi w grobowcu Tutenchamona. Do niedawna wolno było tam fotografować, ale bez lamp błyskowych - uzasadnienie oczywiste, poza tym wszystkie eksponaty były w szklanych gablotach. Ja zajrzałem tam sobie z 50/1.7 (Minolty) z NPH 400 w aparacie i kulturalnie zrobiłem fajne fotki. W tym czasie 90% głąbów udając, że nie umie wyłączyć lampy błyskowej (a widziałem na własne oczy jak włączali/podnosili je) trzaskało fotki ile wlezie udając głupich, kiedy strażnicy zwrócili im uwagę. Teraz nie wolno tam fotografować wogóle. W dolinie królów wprowadzono dodatkowe bilety za fotografowanie, dzięki czemu wyaliminowano rzeszę podobnych "turystów". Stąd nie dziwcie się naszym władzom kościelnym, zwłaszcza w przypadku obiektów zabytkowych. Może nie jest to najprzyjemniejsze, ale w ten sposób chronią oni te obiekty przed niszczeniem.

B.K.
25-01-2007, 19:26
W dolinie królów wprowadzono dodatkowe bilety za fotografowanie, dzięki czemu wyaliminowano rzeszę podobnych "turystów".
W Dolinie Królów (w grobowcach) zdaje się błyskanie flashem nie jest za bardzo wskazane ze względu na stan tych zdobyczy archeologii. Niestety zakaz (byłem w maju) dotyczył fotografowania w ogóle. Raz (podkreślam: raz) chciałem być cwany i spróbować zrobić zdjęcie dość jasnej sceny - uruchomiło się światełko od AF - co z kolei uruchomiło tamtejszego stróża.

Jednak - wytłumaczcie mi (i jeszcze jedno: nie jestem pieniaczem)- oczywiście, można być uprzejmym i zgodzić się nie robić zdjęcia, ale wskażcie mi proszę polskie przepisy, paragrafy i wykładnie które mówią, że MUSZĘ się zastosować do wymogów nierozstawiania statytwu lub nierobienia zdjęć (pamiętam taki wątek o fotografowaniu w metrze) - zwłaszcza w obiektach użyteczności publicznej. Jeżeli przepisów nie ma (może są?), to chyba można próbować być asertywnym i wtedy nawet policja i sądy grodzkie niespecjalnie mogą mi zabronić...

Wydaje mi się, że takie zakazy to często próba nadmiernego i niewspółmiernego do ryzyka, zabezpieczenia danego obszaru przed czymkolwiek niemiłym dla opiekuna takiego miejsca. I tyle. Co nie zmienia faktu, że owszem, można próbować zapytać się NAJPIERW - choć nie zawsze można takiego kogoś do zapytania znaleźć w prosty sposób...

wronap
25-01-2007, 23:14
To jest poprostu czyjas wlasnosc i to ta osoba moze sobie taki zakaz wprowadzic. I to nie chodzi o to zeby zarabiac kase na pozwoleniach (w wiekszoci) tylko o to zeby chronic te zabytki...

hackermuz
25-01-2007, 23:33
B.K. polskie przepisy nie musza tego regulowac, idac gdzies albo sie godzisz z regulaminem danego miejsca albo nie, bo jest to kogos wlasnosc i tyle, moze glupie porownanie ale to troche tak jak by Ci ktos do domu przyszedl i pocykal fotki :P

temporalis
25-01-2007, 23:51
Wybaczcie koledzy ale stwierdzenia w rodzaju: czyjaś własność, czy teren prywatny brzmią w tym kontekście dość głupawo. Są w tym wesołym kraju jakieś prywatne kościoły ? a może wiadomo kto jest ich właścicielem ? Dajcie spokój
Pazerność na pieniądze i tyle. Pytać owszem trzeba ( szczególnie jak jest kogo) W muzeach fakt nie wszędzie fotografować można. I mnie zdarzyło się, że zakazano mi włączać lampę ale strażnik uprzedził jedynie, że błysk może uruchomić alarm. A czy Mariacki, bo o niego chyba chodziło, to aby nie miejsce publiczne?
I CHROŃMY ZABYTKI !!!!! przed fotografowaniem

jarek.b
26-01-2007, 00:27
Dokładnie, kościoły nie są prywatną własnością. Zakaz fotografowania z lampą ma swoje uzasadnienie. Ale całkowity zakaz lub pobieranie za to opłat? Hm, zabytki chyba są właśnie po to by je podziwiać, są dorobkiem naszej kultury. A uwiecznianie ich na zdjęciach pozwala tę kulturę przekazywać dalej, szerszemu gronu ludzi. I chyba o to w tym chodzi.

gALL, z tą Europą właśnie pokazałeś słomę w butach

k70
26-01-2007, 00:31
witam ,
dzięki wielkie za to, że wyraziliście swoją opinię.
z niektórymi sie zgadzam, z niektórymi nie. kościół nie jest prywatną własnością i trudno wg mnie porównywać z sytuacja, że ktoś wchodzi do mojego domu i cyka fotki. to pierwsze.
drugie: nie wiem, czy błysk lampy ma negatywny wpływ na zabytki naszej kultury czy nie, ale zakładając, że tak jest - zgadzam się - nie używam lampy. pomijam, że w przypadku duzego pomieszczenia zdjęcia z lampą nie zawsze spełniaja nasze oczekiwania. trzecie: jest napis: prawo do fotografowania 5 pln. czyli mozna fotografować. mogę położyć aparat na ławce, oprzeć się o mur itp, ale skoro płacę za prawo do fotografowania, to co komu przeszkadza, jeżeli uzywam statywu? odnoszę wrażenie, że klechy po prostu chcą skasować pieniądze, a fotofrafujący miał z tego nici. w końcu mogę sobie kupić jakiś foder zrobiony przez człowieka czarnych i znów nabiję im kiesę.

chyba się tam wybiorę jeszcze raz. albo napiszę do kurii maila. ale nie dzisiaj.

pozdrawiam

fIlek
26-01-2007, 00:59
Mylicie się, z punktu widzenia prawa obiekty kultu religijnego nie są państwowe, są prywatną własnością. Wystarczy przypomnieć sobie sprawy zadłużonych parafii - komornik zajmował naczynia liturgiczne, plebanie i przymierzał się do kościołów. Każda parafia jest podmiotem gospodarczym, ma swój NIP, płaci za światło, gaz, wodę itp. A "asertywność" w stylu "co mi zrobicie, przecież na to nie ma paragrafu" może się skończyć krótką acz nieprzyjamną wizytą w KRP :S

szymony
26-01-2007, 01:50
witam ,
ale skoro płacę za prawo do fotografowania, to co komu przeszkadza, jeżeli uzywam statywu?

Z tej samej co błyskograta. Wyobraź sobie teraz każdego pstrykacza z statywem (w większości tylko z nazwy).
Jeżeli ktoś chce focić i się na tym zna, to wie jak to zrobić. Na pewno nie zaczyna od meritum, tylko od rozmowy i to nie cieciem.

B.K.
26-01-2007, 09:01
A "asertywność" w stylu "co mi zrobicie, przecież na to nie ma paragrafu" może się skończyć krótką acz nieprzyjamną wizytą w KRP :S
No właśnie pytanie, kto by poniósł konsekwencje tej nieprzyjemności, bo za nękanie i szykany bez paragrafu (o ile go w końcu nie ma), chyba też coś w tym pięknym kraju może grozić.

Nie wiem, czy są prywatną własnością - parafie osobowości prawnej nie mają chyba jednak, ale pewnie prawo to jakoś reguluje. Wytłumacz mi to fIlek. Ale z drugiej strony mają coś z obiektów użyteczności publicznej. Nawet jeżeli "pstrykacz" chce zrobić zdjęcie i - dbając o bezpieczeństwo innych - rozstawi statyw w sposób rozsądny i przypilnuje, żeby nikt na nim sobie nosa nie złamał, to co? Gorszy jest od profi? Nie wolno mu zdjęć zrobić?

Szymony - dla mnie albumowego amatora, który chce utrwalić na zdjęciu 1 lub 5 scen/detali ze zwiedzanej świątyni - załatwianie pozwoleń (rozmowa nie z cieciem) to jednak trochę zachodu. Zrozum mnie dobrze. Jeżeli odwiedzam Kraków i zajrzę choć na chwilę do różnych obiektów o wartości historycznej na Starym Mieście - wyobrażasz sobie ile pozwoleń musiałbym załatwiać?

Z mojego punktu widzenia takie ustne zakazy są przesadzoną odpowiedzią na potencjalne i małoprawdopodobne zagrożenie. I nawet chyba tego się trzymając miałbym szansę wygrać w sądach - jakby już do tego doszło...

Polecam lekturę: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3876852.html

k70
26-01-2007, 22:23
Jest terenem prywatnym i tyle!
Widac malo jezdzisz po Europie i jak sie zachowujesz jak buc to traktuja Cie jak buca.
Pokora, grzecznoscia i oglada wskorasz 10x wiecej niz wystajaca sloma z butow.

Gall, oczywiście, że dyplomacją i grzecznym zachowaniem zwykle się więcej załatwi, ale please daruj sobie takie uwagi o bucach. znaczy, że każdy, kto fotografuje to buc? czy tylko ten, który po uiszczeniu opłaty chce zrobić kilka zdjęć w jakimś kościele? czy może coś źle zrozumiałem? bo tak tez się moze zdarzyć.
a teren prywatny, hmmm jak państwo daje dotacje na odnowę, utrzymanie, to jaka to "prywatność"? niech się klechy odwalą od budżetu, biorą po 20 pln za wstęp, utrzymują siebie, kościół - wtedy ok.
wczoraj sejm klepnał 40 milionów na budowę świątyni. też będzie prywatna?

popraw mnie proszę, jak zobaczysz błąd w moim rozumowaniu
pozdr
k70

B.K.
27-01-2007, 13:29
Prywatność nie wyklucza darowizn i dotacji. Dotacja nie przesądza o tym, że można w dotowanym miejscu robić wszystko - to już przesada. :)

k70
27-01-2007, 14:03
oczywiście. gdyby był zakaz robienia zdjeć, nie było pobieranej opłaty - nie byłoby tematu. niezależnie, czy byłby to kosciół, muzeum, czy pałac prezydencki. pozdrawiam

samuraj
28-01-2007, 11:15
w niektorych miejscach wyznacznikiem bycia profi lub nie jest uzywanie statywu. uzywasz statywu czyli jestes profi i placisz jak za zdjecia komercyjne (zwykle wysoka oplate), nie uzywasz jestes amator i za tzw. niewielka doplata mozesz robic zdjecia

einsicht
02-02-2007, 03:53
Dokładnie tak. Spotkałem się z tym niejednokrotnie - nie chodzi o to, że statyw niszczy zabytki (tak jak światło lampy, które, owszem, wpływa ujemnie, głownie na obrazy olejne oraz kamień), albo że przeszkadza innym zwiedzającym, tylko o to, że świadczy o profesjonalizmie fotografa... Tak, tak, szkoda, że tylko dla laików:) Chciałbym od razu być profi dzięki samemu statywowi:) I dlatego zakłada się, że fotki są wówczas pstrykane dla celów komercyjnych.

I aby podsumować kwestię prywatności kościoła: z punktu widzenia prawa, kościół jest obiektem PUBLICZNYM, co wcale nie wyklucza bycia PRYWATNYM. Jeśli mówicie Panowie, że kościół nie jest prywatny, to przez błędne skojarzenie prywatności z czyimś domem albo mieszkaniem, czyli miejscami niepublicznymi.
Nawet jeśli coś jest publiczne, może być wciąż prywatne (dajmy na to, biura albo restauracje), a Kościół, jako instytucja pozapaństwowa, nie jest w żaden sposób związany z państwem (i dobrze zresztą) i władze kościelne mogą sobie na terenie swoich obiektów zarządzać co im się żywnie podoba - włącznie z zamknięciem np Kościoła Mariackiego. Tu oczywiście obowiązywałyby też odrębne przepisy dotyczące udostępniania zabytków zwiedzającym (kościół Mariacki jest zabytkiem w rozumieniu prawa). Ale te przepisy kwestii fotografowania nie określają, więc pozostaje ona do decyzji właściciela obiektu.

Tak jest wszędzie W EUROPIE (poza Grecją, gdzie Kościół jest po części instytucją państwową). A propos tego argumentu, drogi gALLu, jak słusznie kolega Jarek zauważył, im więcej się używa takich tekstów o 'Europie', tym bardziej własną słomę w butach się pokazuje. Nic w jego wypowiedzi nie zasługiwało na miano buca albo komentarze dot. tego, ile jeździ po świecie. Nieładnie.

Aha, ze wspomnianymi dworcami kolejowymi (ostatnio głośna sprawa w Wawie o zdjęcia na Centralnym i czepianie się policji albo ochrony) jest nieco inaczej: to wprawdzie też własność spółki prywatnej (PKP Dworce Kolejowe czy coś w tym stylu - po prywatyzacji PKP jak najbardziej firma prywatna), ale świadczącej usługi interesu publicznego, czyli opierającej się o odrębne, ogólne przepisy. Coś jak TP, która nie do końca może się sama rządzić. Praktyka bywa oczywiście inna. Policja czepiająca się o zdjęcia na dworcu, 'bo terroryści', jest po prostu śmieszna.

I jeszcze:

Hm, zabytki chyba są właśnie po to by je podziwiać, są dorobkiem naszej kultury. A uwiecznianie ich na zdjęciach pozwala tę kulturę przekazywać dalej, szerszemu gronu ludzi. I chyba o to w tym chodzi.

Jarek, zgadzam się w zupełności. To jest kwestia przepisów - osobiście jestem zdecydowanie za tym, żeby w odpowiednich paragrafach dot. zabytków znalazł się zapis o obowiązku udostępniania ich na potrzeby fotografii. Po to jest, jak mówisz, dziedzictwo kultury, żeby cieszyło ludzi. No, ale to by wymagało dużej 'świadomości fotograficznej' tych, którzy te przepisy tworzą. I, o ile wiem, nigdzie w Europie takiego zapisu nie ma (choć może w Niemczech, tam w kościołach nigdy z fotkami nie miałem problemu.. ale nie jestem pewien czy to kwestia prawna).

mam nadzieję, że coś rozjaśniłem. pozdrawiam!

jkh
02-02-2007, 05:49
wlasnoscia LUDU jest twój blok spoldzielczy i jak wyglada?

jkh
02-02-2007, 05:54
przepiekne foty z kosciola i nie tylko

fIlek
02-02-2007, 23:15
No właśnie pytanie, kto by poniósł konsekwencje tej nieprzyjemności, bo za nękanie i szykany bez paragrafu (o ile go w końcu nie ma), chyba też coś w tym pięknym kraju może grozić.

Nie wiem, czy są prywatną własnością - parafie osobowości prawnej nie mają chyba jednak, ale pewnie prawo to jakoś reguluje. Wytłumacz mi to fIlek. Ale z drugiej strony mają coś z obiektów użyteczności publicznej. Nawet jeżeli "pstrykacz" chce zrobić zdjęcie i - dbając o bezpieczeństwo innych - rozstawi statyw w sposób rozsądny i przypilnuje, żeby nikt na nim sobie nosa nie złamał, to co? Gorszy jest od profi? Nie wolno mu zdjęć zrobić?

Szymony - dla mnie albumowego amatora, który chce utrwalić na zdjęciu 1 lub 5 scen/detali ze zwiedzanej świątyni - załatwianie pozwoleń (rozmowa nie z cieciem) to jednak trochę zachodu. Zrozum mnie dobrze. Jeżeli odwiedzam Kraków i zajrzę choć na chwilę do różnych obiektów o wartości historycznej na Starym Mieście - wyobrażasz sobie ile pozwoleń musiałbym załatwiać?

Z mojego punktu widzenia takie ustne zakazy są przesadzoną odpowiedzią na potencjalne i małoprawdopodobne zagrożenie. I nawet chyba tego się trzymając miałbym szansę wygrać w sądach - jakby już do tego doszło...

Polecam lekturę: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3876852.html

Wydaje mi się, że posiadanie NIPu pociąga za sobą osobowość prawną, nieprawdaż? Obiekty kultu religijnego w Polsce ZAWSZE mają właścicieli, a przepisy prawa kanonicznego są w tym względzie jednoznaczne - każdorazowa rejestracja foto/video/audio wewnątrz świątyń i na terenach należących do kościoła wymaga zgody odpowiednich organów. I co ciekawe - proboszcz może zakazać fotografowania w swoim kościele, mimo, że masz glejt od biskupa ordynariusza diecezji a nawet prymasa. Może zakazać i to bez podania powodu. Prawo cywilne stoi tutaj również po stronie władz kościelnych, wystarczy przypomnieć sobie sprawę zbuntowanych siostrzyczek bodajże z Krakowa. Wynajęły ochronę i ekipa chcąca filmować teren klasztoru od zewnątrz, ale z gruntu należącego do zgromadzenia, została mało delikatnie wyproszona - policja nie miała nic do gadania.

Jeśli zaś chodzi o pojęcia "nękanie" i "szykany" to każdy sąd rozgrzeszy policjanta, który zatrzyma Cię do wyjaśnienia. Ja tak miałem - kumpel rozwalił samochód na latarni, czekał na policję, a chciał mieć zdjęcie pamiątkowe. Przyjechałem na miejsce już po policji i zrobiłem kilka fotek - panowie zaprosili mnie do radiowozu i po 3 godzinach siedzenia na komendzie zostałem wypuszczony, nawet bez pogadanki. Mój firmowy prawnik zapytany, czy mogę zaskarżyć ich zachowanie odpowiedział, że mogę, ale nic to nie da, bo wystarczy że zeznają o "uzasadnionym podejrzeniu ukrywania materiału dowodowego" i po ptakach. Są takie dwa powiedzonka z minionych epok: "dajcie mi delikwenta, a ja znajdę na niego paragraf" i "nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani" - to drugie nawet dalej wisi u nas w KPP na ścianie w dochodzeniówce... Chcesz nadepnąc im na odcisk? Wypuszczą cię, ale spróbuj chociaż splunąć na ulicy.... Pokorą i grzecznością osiągniesz więcej. Widziałem już niejednego "reportera" wynoszonego z imprezy, bo nie znał umiaru i poczuł się zbyt pewny. Ostatnim razem dzwoniło w uszach po niezłym strzale pewnemu reporterowi gazety Fuct...

fIlek
02-02-2007, 23:18
W co bardziej konserwatywnych parafiach bez zgody kurii nie zrobisz żadnego ślubu - potwierdzą to ślubni reporterzy - można się stawiać, a ksiądz przerwie mszę i po ptakach...

wegejazz
13-02-2007, 10:46
Chciałbym dorzucić parę groszy do tej dyskusji. Ostatnio miałem okazję zwiedzać Wyspę Muzeów w Berlinie, do której należy m.in. Muzeum Bodego (największe) i Pergamon (najwspanialsze). Dysponowałem jeszcze wtedy Panasonic fz20, przed wyjazdem martwiłem się, że nie można tam wcalerobić zdjęć , jednak moje obawy okazały się płonne. Fotki jak najbardziej można robić i nie płaci się za to dodatkowo, warunek, żadnych świateł nawet autofocusa, w tamtym warunkach niezbędny statyw, ale coś tam wyszło :) też bez niego. Jednak jak się pojawiałem z aparatem zawsze czułem na sobie dyskretny wzrok ochrony, ludzie przestrzegali tego zakazu, inna kultura trochę. Pytanie czemu u nas nie można czegoś takiego zrobić, ok fotki róbcie ale bez żadnych świateł, wilk syty i owca cała.

sokrates
13-02-2007, 11:34
można by i u nas, ale jesteśmy takim dziwnym narodem że połowa nie rozumie "bez lampy" - i pstryka setki bezsensownych ujęć waląc za każdym razem fleszem w ścianę z włączoną redukcją czerwonych oczu :-)
Może odbiegnę trochę od tematu kościołów ale podobna sprawa - byłem rok temu na wystawie zwierząt egzotycznych. Wziąłem oczywiście aparat wiedząc że jest zakaz robienia fotek. Na miejscu okazało się że część wystawców po odpowiedniej rozmowie pozwala robić zdjęcia pod warunkiem że bez lampy i wspomagania AF. Zrozumiałem, wyłączyłem i było cacy. Ale było tam pełno bezmuzgich baranów, walących tym biednym zwierzątkom po oczach.

shadowArt
13-02-2007, 12:02
Nie żeby mi się ten zakaz podobał, ale jak niektórzy już napisali - dasz ludziom palca, to Ci ręke zeżrą (o ile korpus zostawią).
Widze tu jeszcze jeden powód pobierania opłat za fotografowanie lub zakazu fotografowania. A mianowicie chodzi o wydawnictwa. Oni zarabiają na sprzedaży plakatów, kartek, zdjęć itp. A tu jakiś turysta sam sobie trzaśnie taką fotę, że niedość ,że ma lepszą pamiątkę niż może kupić, to jeszcze niekiedy może próbować sprzedać to zdjęcie.

Kiper
13-02-2007, 22:46
Wystarczy przejsc kurs fotografi w obiektach sakralnych, otrzyma się legitymację uprawniająca do robienia tego typu zdjęć. Jest jednak pewne ale, a mianowicie - 1. są to koszta 2. trzeba byc katolikiem 3. poprosic o pismo kierójące na taki kurs dziekana swojej parafi 4. dowiedzieć się w parafi gdzie taki kurs bedzie miał miejsce, bo nie wszystkie parafie go przeprowadzają
Posiadając taka legitymacje udajemy się do dziekana koscioła w którym chcemy robic zdjęcia i prosimy o pozwolenie.
Jwśli bedzie pozytywnie do nas nastawiony mozemy wtedy pstrykac z lampa i statywem do woli czy jest w tym momecie msza czy tez nie, oczywiscie zachowujac wszystkie zasady jakie panują podczas robienia tego typu zdjęć.

Kiper
13-02-2007, 22:47
Wystarczy przejsc kurs fotografi w obiektach sakralnych, otrzyma się legitymację uprawniająca do robienia tego typu zdjęć. Jest jednak pewne ale, a mianowicie - 1. są to koszta 2. trzeba byc katolikiem 3. poprosic o pismo kierójące na taki kurs dziekana swojej parafi 4. dowiedzieć się w parafi gdzie taki kurs bedzie miał miejsce, bo nie wszystkie parafie go przeprowadzają
Posiadając taka legitymacje udajemy się do dziekana koscioła w którym chcemy robic zdjęcia i prosimy o pozwolenie.
Jwśli bedzie pozytywnie do nas nastawiony mozemy wtedy pstrykac z lampa i statywem do woli czy jest w tym momecie msza czy tez nie, oczywiscie zachowujac wszystkie zasady jakie panują podczas robienia tego typu zdjęć.

k70
18-04-2007, 20:59
Wystarczy przejsc kurs fotografi w obiektach sakralnych, otrzyma się legitymację uprawniająca do robienia tego typu zdjęć. Jest jednak pewne ale, a mianowicie - 1. są to koszta 2. trzeba byc katolikiem 3. poprosic o pismo kierójące na taki kurs dziekana swojej parafi 4. dowiedzieć się w parafi gdzie taki kurs bedzie miał miejsce, bo nie wszystkie parafie go przeprowadzają
Posiadając taka legitymacje udajemy się do dziekana koscioła w którym chcemy robic zdjęcia i prosimy o pozwolenie.
Jwśli bedzie pozytywnie do nas nastawiony mozemy wtedy pstrykac z lampa i statywem do woli czy jest w tym momecie msza czy tez nie, oczywiscie zachowujac wszystkie zasady jakie panują podczas robienia tego typu zdjęć.

jak się człowiek dogada z proboszzem, to i kursu nie trzeba mieć. tyle, że ile trzeba dać, żeby się dogadać?

fIlek
18-04-2007, 23:12
Kursu mieć rzeczywiście nie trzeba - można ściemniać. Ja przez ostatnie 10 lat robiłem foty w kościołach i mimo iż mam papierek, nikt nigdy nie chciał go oglądać - raz czy dwa tylko mnie zapytano (a mam fajny papierek - jeszcze z dobrych czasów, kiedy były bezterminowe). Nie trzeba byc katolikiem żeby dostać papierek. Sam papierek jednak nie wystarcza. Najważniejsza jest zgoda księdza, który odprawia nabożeństwo. Jeśli powie "nie" to nawet papierek od Papieża nie pomoże a i proboszcz nie ma nic do gadania - takie jest prawo kanoniczne.

JK
18-04-2007, 23:42
Nie matrwcie się. Jeszcze kilka, może kilkanaście lat i to się zmieni. Mało to jest w tej "cywilizowanej Europie" kościołów otwartych głównie dla turystów. Kościołów i katedr, w których gdzieś w kącie wiszą małe tabliczki z prośbą o powstrzymanie się od zwiedzania i o nie przeszkadzanie podczas jedynej codziennej mszy. Bardziej kulturalni turyści z Europy starają się to respektować, ale ci z USA i Japonii mają to w głębokim poważaniu. A my podobno idziemy do tej "Europy". Im więcej takich pazernych klechów, tym szybciej do tej "Europy" dojdziemy. Zakaz używania lampy i statywu popieram, ale jeśli klechy nie zaczną rozumieć tego, że koscioły nie są ich własnością, to marsz do tej "Europy" będzie jeszcze szybszy.

żółto-czarny
19-04-2007, 14:36
Kursu mieć rzeczywiście nie trzeba - można ściemniać. Ja przez ostatnie 10 lat robiłem foty w kościołach i mimo iż mam papierek, nikt nigdy nie chciał go oglądać - raz czy dwa tylko mnie zapytano (a mam fajny papierek - jeszcze z dobrych czasów, kiedy były bezterminowe). Nie trzeba byc katolikiem żeby dostać papierek. Sam papierek jednak nie wystarcza. Najważniejsza jest zgoda księdza, który odprawia nabożeństwo. Jeśli powie "nie" to nawet papierek od Papieża nie pomoże a i proboszcz nie ma nic do gadania - takie jest prawo kanoniczne.
Próbowałeś focić w Bazylice w Sandomierzu? Tam występuje problem, o którym pisał shadowArt. Sprzedają wydawnictwa, żeby zarobić na bieżące utrzymanie, prace konserwacyjne itp. Pytam z ciekawości, czy w takim wypadku "papierek" też może pomóc?
Nie jestem przeciwnikiem pobierania opłat za robienie zdjęć w takich miejscach, o ile są przeznaczone na pokrycie konkretnych kosztów. Znacznie lepsze pstrykanie za opłatą niż brak pstrykania :neutral:

fIlek
21-04-2007, 00:11
W zasadzie papierek ma znaczenie przy fotografowaniu uroczystości, obrzędów itp. W niczym nie ułatwi Ci raczej focenia "turystycznego"