Zobacz pełną wersję : Rozgrzewka i stretching dla rowerzysty?
Sapphiron
11-04-2011, 19:25
Witajcie :)
Chciałbym w tym sezonie trochę bardziej poszaleć na dwóch kółkach. Co preferuje? Bardziej szosówkę, czasem jakiś rekonesans po polnych drogach, czasem po lesie pośmigać.
Kwestia jest taka, jaką rozgrzewkę i stretching sobie zaserwować tak żeby nie zrobić sobie kuku a przy okazji trochę ciałka zrzucić :)
Czy ktoś może polecić jakiś dobry program, poradnik lub książkę (najlepiej dostępną jeszcze w księgarniach)?
Pozdrawiam :)
grudzinsky
11-04-2011, 19:36
a nie lepiej zaczac od krotkich wycieczek? tak zeby nie zabic sie na pierwszej wyciecze ;)
ja zawsze po zimie zaczynalem od smigania do pracy (ok 5km) by po tygodniu smigac juz do Gniezna :)
Sapphiron
11-04-2011, 19:37
To że będe na początku leciał mniejsze trasy nie znaczy że nie trzeba się rozgrzać i rozciągnąć...
Czy to nie przesada? jakiego rodzaju kuku się obawiasz?
Dokładnie, masz zamiar pojeździć na rowerku a masz dylematy jakbyś w wieku 50 lat rozgrzewał się przed trójbojem siłowym :)
Rozruszaj stawy, trochę przysiadów, wykroków, trochę się porozciągaj - parę minut i gotowe. Jazda na rowerze to żaden nadwyrężający wyczyn...
A jak chcesz zrzucić sadełko to wybierz trasę spokojną, gdzie przez ok godzinkę utrzymasz jednostajne tempo i puls obliczony pod swój wiek i ciężar (pewnie ok 120-130/min). No i najlepiej na pusty żołądek, żeby organizm czerpał energię z pokładów sadełka a nie z obiadku zaserwowanego zaraz przed wyjazdem ;)
Dokładnie, masz zamiar pojeździć na rowerku a masz dylematy jakbyś w wieku 50 lat rozgrzewał się przed trójbojem siłowym :)
Rozruszaj stawy, trochę przysiadów, wykroków, trochę się porozciągaj - parę minut i gotowe. Jazda na rowerze to żaden nadwyrężający wyczyn...
A jak chcesz zrzucić sadełko to wybierz trasę spokojną, gdzie przez ok godzinkę utrzymasz jednostajne tempo i puls obliczony pod swój wiek i ciężar (pewnie ok 120-130/min). No i najlepiej na pusty żołądek, żeby organizm czerpał energię z pokładów sadełka a nie z obiadku zaserwowanego zaraz przed wyjazdem ;)
Właściwie po tej poradzie wątek można zamknąć -- temat wyczerpany. :)
Sapphiron
11-04-2011, 20:58
masz zamiar pojeździć na rowerku a masz dylematy jakbyś w wieku 50 lat rozgrzewał się przed trójbojem siłowym :)
Nie zamierzam ot tak pojeździć tylko jeździć na dłuższych trasach powiedzmy przynajmniej 100km dziennie.
A czego się obawiam? no cóż, zerwane ścięgno Achillesa nawiedza mnie nawet w snach...
Na 100kilometrowe trasy żadna rozgrzewka ani zagrzewka ani podgrzewka Ci nie pomoże. Musisz dużo (stopniowo coraz więcej) jeżdzić i tyle.
krzysztof jot
11-04-2011, 21:02
Nie zamierzam ot tak pojeździć tylko jeździć na dłuższych trasach powiedzmy przynajmniej 100km dziennie.
A czego się obawiam? no cóż, zerwane ścięgno Achillesa nawiedza mnie nawet w snach...
ściegna nie zerwiesz, ale kark i ręce będą Cie bolały... o innych częściał ciała nie wspominam, bo to chyba zrozumiałe że d bedzie bolała po 100km. POczytaj to, może coś pomoże, może jakieś wnioski i reguły przyswoisz - http://www.sportfoto.com.pl/ogolne/sklep/kalendarz-treningowy.pdf
PS. uwaga link aktywny będzie do wtorku do południa, powinno wystarczyć.
Z doświadczenia, jakbyś wygodnego siodła nie miał i jakbyś miękkiego pampersa nie zapodał, to dupa i tak będzie boleć. Trzeba się zawziąć i mimo bólu jeździć.
Co do reszty, to jeżdżenie na czczo uważam za mało rozsądne, chyba że lubisz widzieć mroczki przed oczami. Lekki posiłek w stylu musli jednak lepiej zjeść przed wyjazdem. W trakcie jazdy uzupełniać batonami musli i izotonikiem.
Podczas jazdy używa się innych mięśni niż podczas biegania czy chodzenia więc po przeforsowaniu zakwasy niewykluczone. Większym problemem są kolana, nie wystawiać na zbyt duży chłód. Ja w krótkich spodenkach jeżdżę dopiero powyżej +15 stopni. Co do rozgrzewki, to pierwsze 10 km potraktowałbym lajtowo, bez szaleństw w stylu blat i ogień i będzie dobrze.
Sapphiron
11-04-2011, 21:15
O! I takie porady są na miejscu :) PDFa przeczytam z chęcią :)
Co do ścięgna nie byłbym taki pewien... Ostatnio znajomy zerwał sobie podczas jazdy na rowerze... Albo po protu był to zbieg okoliczności...
Co do napoju izotonicznego to też raczej nie bardzo chyba, powinienem się wypocić jak tylko, a izotoniczne zatrzymują chyba wodę w organizmie?
grudzinsky
11-04-2011, 21:31
Co do ścięgna nie byłbym taki pewien... Ostatnio znajomy zerwał sobie podczas jazdy na rowerze... Albo po protu był to zbieg okoliczności...
Co do napoju izotonicznego to też raczej nie bardzo chyba, powinienem się wypocić jak tylko, a izotoniczne zatrzymują chyba wodę w organizmie?
czy ten znajomy jezdzi na BMXie? a moze uprawia downhill? jakos nie wyobrazam sobie zerwania sciegna A podczas jazdy na rowerze...
napoj izotoniczny (http://pl.wikipedia.org/wiki/Napoje_izotoniczne) jest bardzo przydatny podczas wzmozonego wysilku fizycznego...
Co do napoju izotonicznego to też raczej nie bardzo chyba, powinienem się wypocić jak tylko, a izotoniczne zatrzymują chyba wodę w organizmie?
I tak się wypocisz, ale jak chcesz się odwodnić to proszę bardzo. Dopóki 100 km, to dla Ciebie nie będzie betka radzę jednak pić i to dużo. Izotonik ma za zadania przywrócić równowagę elektrolityczną organizmu.
Mój rekord to 9 litrów płynów podczas jednego dnia hasania rowerem po górach, ale było niemożebnie gorąco. Najwyższa odnotowana wtedy temperatura to było 39 stopni. Miałem dwulitrowy worek i co rusz się woda w nim kończyła.
Sapphiron
11-04-2011, 21:42
Ok, dzięki za douczenie :)
A co do kumpla to on jeździ raczej tylko na szosówce, bardzo rzadko w terenie...
Co do reszty, to jeżdżenie na czczo uważam za mało rozsądne, chyba że lubisz widzieć mroczki przed oczami. Lekki posiłek w stylu musli jednak lepiej zjeść przed wyjazdem. W trakcie jazdy uzupełniać batonami musli i izotonikiem.
.
Rozsądek nie ma tu nic do rzeczy. Czysta fizjologia. Żadnych mroczków przed oczami nie bedzie, bez obaw :)
Jeśli chce schudnąć to najlepszy efekt osiągnie robiąc dokładnie to co napisałem powyżej. Pakując w siebie pseudo-żarcie pt "batony musli" w trakcie aerobów spowoduje jedynie to, że sadełko pozostanie na miejscu a organizm zacznie czerpać energię z batonika.
Oczywiście nie ma to zastosowania w przypadku kilkugodzinnych, 100km rajdów :)
Saphiron - o achillesa się nie martw, tak łatwo się to nie zrywa i raczej nie masz wpływu na to, kiedy coś sobie strzeli :) Jeśli tak panicznie się boisz kontuzji tych okolic lub przerabiałeś już coś podobnego to staraj się trenować łydki z obciążeniem i solidnie je po treningu rozciągać. Niczego więcej nie zrobisz.
Tu chodzi raczej o glukozę do mózgu. Możesz byc spasiony jak świnia, a jeżeli skończy Ci się cukier we krwi, to go z tego sadła nie naprodukujesz i wcześniej czy później walniesz głową o beton.
Tu chodzi raczej o glukozę do mózgu. Możesz byc spasiony jak świnia, a jeżeli skończy Ci się cukier we krwi, to go z tego sadła nie naprodukujesz i wcześniej czy później walniesz głową o beton.
Dokładnie, kolarze często pod koniec etapu piją rozgazowaną kolę lub jej wodny roztwór. Izotoniki oprócz elektrolitów zwykle są też dosyć słodkie. Nie mylić ich tylko z napojami energetycznymi, bo to nie to samo.
Ja zwykle pijam Izostar, bardziej mi smakuje niż Powerade na przykład.
Tu chodzi raczej o glukozę do mózgu. Możesz byc spasiony jak świnia, a jeżeli skończy Ci się cukier we krwi, to go z tego sadła nie naprodukujesz i wcześniej czy później walniesz głową o beton.
Bez obaw, po godzince spokojnej jazdy prądu Ci ot-tak nie odłączą ;) Pisałem, że nie ma to zastosowania do wielogodzinnych maratonów, to chyba jasne.
Przeciez koleś pisze że chce robić po 100 kilometrów
Trudno tak dywagować jeśli nie wiesz po co ktoś chce jeździć. Zwiedza czy chce schudnąc może kondycję robi a jest ciężki, a może benzyne oszczędza.
Po pierwsze primo, streczing a rozciaganie to 2 inne rzeczy bardzo czesto mylone. Streczing duza ciezsza aktywnosc miesni, potem wieksza ich wydajnosc. Na brzusio warto cos takiego zalozyc, raz ze ciepli w nerki i ogolnie od tylka w gore to jeszcze miesien piwny nie traci ciepla. http://allegro.pl/profesjonalny-pas-neoprenowy-s29-oryginal-fitplay-i1534945281.html
Przeciez koleś pisze że chce robić po 100 kilometrów
Jeśli chce robić po 100 km, to na jego miejscu w pierwszej kolejności martwiłbym się jak będzie to znosić "dupa i okolice", a później o inne kontuzje i odwodnienie.:wink::grin:
Odwodnienie/nawodnienie ważna rzecz, a na dupe to nie ma rozgrzewek...jakichś specjalnych rowerowych...chyba...
Kończę te swoje wywody.
Najlepszą rozgrzewką jest przejechać kilka, kilkanaście kilometrów na miękkim przełożeniu (żeby za bardzo stawów nie forsować), utrzymując kadencję na ustawowym poziomie 80-90. Wcześniej kilka skłonów, przysiadów, wymachów, żeby się z lekka "nastawić". Na rowerze Achillesa raczej trudno uszkodzić. No, chyba że porządna gleba - wygibas w źle ustawionych pedałach zatrzaskowych (byłem świadkiem, na szczęście nie doświadczyłem)...
A zanim cztery litery nie zmienią się w skorupę żółwia, będziesz cierpiał tak, czy siak. Nawet po przejechaniu kilkunastu kilometrów.
Sapphiron
17-04-2011, 22:02
Na to że tyłek będzie mnie bolał przez pierwsze parę jazd to jestem do tego przygotowany, nie pierwszy sezon jeżdżę :)
Kondycję mam bardzo na plus, wytrzymałością przebiłem w tamtym sezonie niejednego chudzielca, tak więc cóż :)
Pas neoprenowy mam powiedzmy że na użyciu od dłuższego czasu, ale pewnie na ten sezon będzie trzeba zmienić.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.