Zobacz pełną wersję : Praca Poznań
To już chyba desperacja że pytam o to tutaj, Was drodzy forumowicze...
Przegladam w internecie chyba wszystkie serwisy z ofertami pracy i wysyłam CV, ale jakos nadal bez pracy jestem
Może znacie jakieś firmy poszukujace osoby do pracy (bez doswiadczenia), ktore nie oglaszaja się w internecie?
McDonaldsa i tym podobnych narazie wolę unikac
No, ale chociaz powiedz co umiesz, jakie masz wykształcenie, itp...
A CV tez trzeba dosc specyficznie pisać...
specyficznie?
srednie teraz bede mial...
interesuje mnie jakakolwiek praca bez wiekszych wymagan (dlatego nie pisalem wiecej szczegolow)
el-cab, solaris, man itd niestety narazie nie przyjmuja z tego co sie dowiedzialem a tego typu praca mnie interesuje
No tak.
Widzisz, z podejściem - "jakakolwiek praca, bez wiekszych wymagań" - nie dziwie sie , ze nikt sie nie interesuje.
CV, faktycznie mozesz sobie chyba odpuscic. To jeszcze nie ten pułap.
Jak rozumiem interesuje cie praca operatora na produkcji ew magazyniera ?
To niestety musisz uderzac bezpośrednio do duzych firm. Sprobuj w Browarach, w centrum log. w Gądkach, wiem, ze szukaja w Rabenie.
Ew w Tarnowie Podg. w Reemstmie.
Jezeli nawet nie szukaja teraz, warto zostawiać namiary - produkcja często jest sezonowa (dlatego np Browary mogą teraz zatrudniać)
tego rodzaju pracy na ogól nie ogłasza sie w internecie.
jackrabbit
30-03-2011, 21:53
teraz bedziesz mial srednie, czyli domyslam sie ze konczysz szkole wlasnie. nie wiem co tam mogles napisac w cv? o podstawowce, gimnazjum i liceum? kazdy oleje takie cv przeciez, popytaj osobiscie, ewentualnie telefonicznie
downandout
30-03-2011, 23:00
myślę, że najlepszym wyborem i w sumie najbardziej prawdopodobną opcją dla Ciebie jest zostanie kelnerem. Wbrew pozorom sporo się nauczysz, a jak dobrze trafisz i będziesz sobie radził to i sporo zarobisz jak na początek pracy zarobkowej.
Browary mogą teraz zatrudniać
Kumpel tam kiedyś pracował przez 1,5 roku.
Nic nie pamięta :)
Sorry za OT
Rafał_Sz
31-03-2011, 08:31
Szczerze mówiąc jakbym potrzebował kasy na cito, to bym nie gardził McD czy zamiataniem ulic. Żadna praca nie hańbi. Hańbi za to płacz i wyciąganie ręki do MOPsów itd. Nie kieruję tych słów bezpośrednio do autora wątku, to takie moje ogólne spostrzeżenie.
z tego co mowicie to wynika ze mam olac cv bo nie mam doswiadczenia...
kiedy mialem je nabrac? w gimnazjum? albo moze powinienem byc juz doktorem?
od czegos trzeba zaczac i wlasnie zapytalem o to gdzie, od czego?
co do bycia kelnerem to wszystkie restauracje na rynku juz odwiedzilem :)
sprawdzam teraz Raben o ktorym pisał lechupe, nie spelniam wymagan
reszta, brak ofert pracy...
powiem Ci tak - mój kolega w Poznaniu poszedł po liceum do jakiejś restauracji, bez CV, bez niczego, tak po prostu wpadł i powiedział, że chce pracę.
powiedzieli nie.
on na to - dlaczego?
bo nie!
on na to - ale nie to nie jest odpowiedź. a czy Pan w ogóle jest managerem tej restauracji?
nie.
to poproszę managera.
gość podszedł - i na wstępie - nie, nie może Pan dostać tej pracy.
dlaczego?
bo nie ma Pan kwalifikacji.
a jakie kwalifikacje są mi potrzebne do noszenia talerzy?
musi Pan mieć doświadczenie.
to może podpowie mi pan jak mam je zdobyć?
podukał, podukał i w końcu go przyjęli :)
kelnerka to nie obsługa dźwiga, jak jesteś obrotny i potrafisz powalczyć to chętnie przyjmą :) najwyżej zbijesz ze 2 talerze, potrącą Ci z pensji i Cię wyleją :)
teh_14m3
31-03-2011, 17:51
z tego co mowicie to wynika ze mam olac cv bo nie mam doswiadczenia...
kiedy mialem je nabrac? w gimnazjum? albo moze powinienem byc juz doktorem?
od czegos trzeba zaczac i wlasnie zapytalem o to gdzie, od czego?
no doświadczenie mógłbyś zdobyć np. w McDonaldzie... Ale nie będąc hipokrytą powiem, że sam tak myślałem. Pracy jest od cholery. Tyle że z takim podejściem, na dodatek nie czując że się coś umie, to nic nie znajdziesz.
Bierz cokolwiek, byleby dawali wystarczające nie niewolnicze stawki, żeby złapać doświadczenie. Walcz o swoje, posłusznych sługusów nikt nie szanuje.
Olej internet.
Nie wiem jakiej pracy szukasz, ale może przejdź się po centrach handlowych. Często widuje się ogłoszenie w szybie że szukają kogoś do sklepu czy knajpy.
marekwwwww
31-03-2011, 22:25
najlepiej iść na bezrobocie zarejestruj się załatw jakies z kierowanie na bezpłatne kursy np wózek widłowy
wtedy łatwiej sie załapac na jakąś hurtownie albo magazyn
downandout
01-04-2011, 03:00
co do bycia kelnerem to wszystkie restauracje na rynku juz odwiedzilem :)
przejdz się po centrach handlowych jak pisze kolega wyżej, tam też są restauracje, nie tylko Mcd i kfc;) są sphinxy, greco, readys'y itp, nawet w takich sieciówkach da się po roku mieć odłożone kilkanaście tysięcy z napiwków. tam szybciej dostaniesz pracę, ze względu na względną rotację, aniżeli w lepszych restauracjach 'na rynku' gdzie bywa i tak, że kelner ma prawie 40 lat i kilkunastoletni staż pracy w danym lokalu;) w ostateczności pozostają agencje pracy tymczasowej.
w McD nie ma napiwków, żeby ktoś się nie spodziewał ;p
Pracy jest od cholery.
Pracy tak, szkoda tylko, że płacą tyle coby na paliwo i rachunki starczyło.
Pracy tak, szkoda tylko, że płacą tyle coby na paliwo i rachunki starczyło.
Z tym paliwem to przesadziłeś... przy tych cenach to nie starczy :-D
Racja, poniosła mnie wyobraźnia. :D
teh_14m3
01-04-2011, 19:41
Pracy tak, szkoda tylko, że płacą tyle coby na paliwo i rachunki starczyło.
Płacą tyle na ile się cenisz. Czasem trzeba popracować na głodowych stawkach na początku coby później zarabiać godziwe pieniądze.
Przynajmniej "u nas w stolicy" tak jest :twisted:
Płacą tyle na ile się cenisz. Czasem trzeba popracować na głodowych stawkach na początku coby później zarabiać godziwe pieniądze.
Gdyby to było takie proste.
Przynajmniej "u nas w stolicy" tak jest :twisted:
W tej złośliwości jest sporo prawdy, ale Polska nie samą stolicą stoi. ;)
teh_14m3
01-04-2011, 19:58
Gdyby to było takie proste.
Moim zdaniem jest. Sporo książek juz o tym napisano ;)
W tej złośliwości jest sporo prawdy, ale Polska nie samą stolicą stoi. ;)
to nie była złośliwość a jedynie lekka satyra na tzw "warszawkę", często posługującą się tym stwierdzeniem ;)
Książki książkami, a rzeczywistość rzeczywistością. Większość takich publikacji została napisana z myślą o kapitalizmie w zachodnim wydaniu, a nie o tym, jakiego mamy okazję doświadczać w Polsce -- zwłaszcza poza stolicą. I może bez zbędnych złośliwości powiem, że kto nie był poza Warszawą, nie próbował tam swoich sił i porad z mądrych książek -- ten nie wie z jakim murem przyjdzie mu się zderzyć.
Jakiś przykład, z osobistych przygód… dwie ostatnie (sprzed kilku dni):
Pierwszy. Znana włoska firma (nazwy nie podam, nie ma sensu), maszyna CNC -- zaproponowano mi 10 zł brutto/h w systemie 4 brygadowym (to daje zawrotne 1120zł/mies, na rękę) -- przeżyjesz za tyle? A! Zapomniałem -- dodatek 200 zł brutto, za wspomniany system czterobrygadowy (szał!).
Drugi przykład (wspominam to jak sen z gatunku czeski film…). Stanowisko zastępcy kierownika produkcji (dodatkowo, jak się w rozmowie okazało, przynajmniej 4 inne etaty w praktyce, w tym sekretarki i częściowo księgowej). Do tego codzienne zostawanie po godzinach za które nikt (to jasne) by mi nie zapłacił, oraz telefony od szefa po pracy i praca zabierana do domu -- o tym powiedziano mi wprost na rozmowie (że to u nich normalne). Na początku (wiadomo, poznanie firmy, ludzi, itd. itp.) -- praca przez 3 miesiące ZA DARMO -- oczywiście bez gwarancji późniejszego zatrudnienia, nawet jakbym wypadł doskonale. A po tym próbnym okresie nie otrzymałbym za to wszystko nawet 1500zł/mies na rękę.
Wierz mi -- chciałbym iść do pracy gdzie otrzymuje się pieniądze za które można normalnie żyć, niestety realia są takie, że ciężko dziś o prace z której można by choćby przeżyć… Twoje wyobrażenie i pewność osądów które głosisz, jako osoby żyjącej i pracującej w takim mieście, są nie w porządku wobec osób żyjących w innym miejscu -- „na prowincji”.
Skończmy ten OT, nie o tym traktuje wątek.
A co chcesz: mieszkać w Wągrowcu i dojeżdżać? dorobić? zarabiać? studia i praca w Poznaniu?
Mój młody /teraz też uczy się do matury/ w wakacje i po - później zrezygnował, bo nie dał rady łączyć nauki i roboty - zahaczył się w ochronie. Był w Pestce, MM i jakiś sklepach odzieżowych - jako detektyw sklepowy. Było to bardziej dorobić do tego co rodzice dadzą ;) Ale przy dłuższej pracy stawki są wyższe. Był też poza Poznaniem, bo firma obstawiała nowo otwierane markety, aby przeszkolić tamtejszą ochronę. Praca na sklepie i przed monitorem na zapleczu. A że krótko po 18 i na jeża strzyżony robili ustawki /kontrole ochrony - czy uważają/. Łaził w kapturze po sklepie i próbował coś zwędzić.
Pracę znalazł, bo poszedł i pytał się. Premie mają jak złapią na kradzieży /kiedyś dziewczyna ze strachu kolczyki połknęła ;) i premii nie dostali.
ps. drugi, starszy po studiach wysłał 150 CV, odpowiedzieli na 3.
o, ochrona to niezła robota, jak ktoś ma odpowiednią psychikę i charakter :) fakt, stresująca i kursy sporo kosztują (ale niektórzy pracodawcy pokrywają koszty - przynajmniej w części) ale na dłuższą metę można nieźle wyżyć. takie chodzenie po markecie, o którym mówi amirez to dobry start, poznaje się ludzi, środowisko, nabiera się pojęcia jak i gdzie się zakręcić...
velaskez
02-04-2011, 01:49
no doświadczenie mógłbyś zdobyć np. w McDonaldzie...
Doświadczenie do bycia kim z zawodu? Kasjerem? Sprzątaczem? Kucharzem? czy może Menadżerem?
Oświeć mnie.
@
[email protected]
A kolega to gdzie się chce uczyć? W sensie studiować. Z mojego punktu widzenia trzeba strzelać w pracę gdzieś gdzie się chce rozwijać. Potem co? Wpiszę sobie do CV, że byłem managerem w McDonaldzie, albo że byłem kierownikiem do spraw logistyki (magazynier). Jeśli potrzebna kasa na szybko, to jasne żadną pracą nie pogardzę. Ale z początku to niestety, ale zdaję sobie sprawę, że stawka bez doświadczenia jest głodowa.
Jako student można ostro się uczyć na uczelni i mieć stypendium naukowe. Nie mówię tu, o tym za najniższą średnią, tylko o tym co możesz dostać za maksa. (do 400zł/mc) Choć i to nie jest wiele, ale zawsze więcej niż nic. I w sumie za nic, bo to Twój interes umieć więcej.
Na swoim przykładzie co do prac i zdobywania doświadczenia: pomagam w warsztacie samochodowym 2-3 razy w tygodniu, za stawkę, która nawet nie jest najniższą krajową. I ok, fajnie. Czegoś się nauczę. We wrześniu jadę do Niemiec, na praktykę do biura projektowego. I wyobraźcie sobie, że nie dość, że nikt mi za to nie zapłaci, to jeszcze ja do tego dopłacę. Ale doświadczenie się zdobywa. Te jedne praktyki, do których się zmusza studentów to jest nic. Ale większość tego nie rozumie. A potem nikt jakoś nie chce dać tych wymarzonych 5k na rękę.
I żeby nie było, że tylko jakieś poważne rzeczy :D to jeszcze totalnie dorywczo opiekuję się takim jednym pierwszoklasistą i uczę angielskiego.
Jak dla mnie wszystko zależy od tego czego aktualnie potrzebujesz. No i oczywiście jak wysoko celujesz. Czy chcesz zdobywać kasę, czy doświadczenie. Bo niestety, ale na początku drogi oba naraz zdobywać jest ciężko.
Generalnie jest co robić :mrgreen:
teh_14m3
02-04-2011, 11:12
Doświadczenie do bycia kim z zawodu? Kasjerem? Sprzątaczem? Kucharzem? czy może Menadżerem?
Oświeć mnie.
DOŚWIADCZENIE ZAWODOWE. Jak będziesz kiedykolwiek przyjmować człowieka do pracy, prowadząc rozmowę kwalifikacyjną, to dowiesz się po co to jest. Powiem tyle, że żeby zostać "menadżerem" (bezsensowne spolszczenie prawdę mówiąc) to warto najpierw być tym sprzątaczem, kasjerem lub kucharzem...
mac.serafin
02-04-2011, 12:24
Doświadczenie do bycia kim z zawodu? Kasjerem? Sprzątaczem? Kucharzem? czy może Menadżerem?
Oświeć mnie.
Pracodawca zatrudniając widzi po twoim CV że już od najmłodszych lat coś robiłeś=jesteś pracowity=>warto Cię zatrudnić. Bo jest różnica między osobą która pracuje w MC/KFC przez 5 lat a osobą która postanowiła sobie dorobić kase w przerwie między maturą a studiami.
velaskez
02-04-2011, 17:49
DOŚWIADCZENIE ZAWODOWE. Jak będziesz kiedykolwiek przyjmować człowieka do pracy, prowadząc rozmowę kwalifikacyjną, to dowiesz się po co to jest. Powiem tyle, że żeby zostać "menadżerem" (bezsensowne spolszczenie prawdę mówiąc) to warto najpierw być tym sprzątaczem, kasjerem lub kucharzem...
Nie zrozumiałeś. Daje Ci doświadczenie zawodowe, zgodzę się. Ale w jakim fachu?
Pracodawca zatrudniając widzi po twoim CV że już od najmłodszych lat coś robiłeś=jesteś pracowity=>warto Cię zatrudnić. Bo jest różnica między osobą która pracuje w MC/KFC przez 5 lat a osobą która postanowiła sobie dorobić kase w przerwie między maturą a studiami.
Wybacz, ale praca w McD, KFC, Burger Kingu czy innym tego typu miejscu przez 5 lat, według mnie, pokazuje tylko że nie masz pomysłu na swoje życie, lubisz jak ktoś Tobą pomiata i nie masz ambicji, żeby iść dalej.
Aż z ciekawości zapytałem jednego człowieka, który pracuje w dużej firmie, z branży inżynierskiej, na co patrzą zatrudniając nowe osoby? Te zaraz po studiach. Powiedział tak:
- oceny
- doświadczenie (głównie praktyki, prace jakoś związane z branżą)
- wymiany (Erasmus)
- dodatkowe organizacje (np. AIESEC, ROTARACT, działalność charytatywna etc.)
- języki (sam angielski to teraz niestety za mało)
- czy uprawiał sport (najlepiej zespołowy, bo to pokazuje możliwości pracy w grupie)
- jakie ma zainteresowania
Przy pytaniu czy praca w McD coś zmienia, gdy zostaje dodana to CV to dostałem taką odpowiedź.
Jeśli pracował, bo musiał dorobić w wakacje, to niech tego nie wpisuje do CV. Jeśli pracował w czasie edukacji i miał dobre stopnie, to szacunek się należy. Jeśli pracował, a edukacyjnie padł, to że tak powiem lipa.
Jeśli miał super oceny i w niczym nie brał dodatkowo udziału to jest samolubem. Takich też nie biorą.
I jeszcze co jeśli był managerem (niech będzie bez spolszczania) w McD, lub innej tego typu placówce? Czy to mu jakoś pomaga. Dostałem odpowiedź, że nie, bo bycie managerem w takim miejscu polega głównie na trzymaniu za pysk, i pilnowaniu żeby ludzie robili swoje, a nie na budowaniu zespołu i zarządzaniu nim. Rotacja ludzi jest za duża, żeby budować więzi w zespole. Klawiszy im nie potrzeba.
Oczywiście są miejsca, gdzie umiejętności nabyte w McD i innych będą przydatne, tego nie neguję.
Po maturze i w czasie studiów można robić różne rzeczy. Te związane i te nie związane z wymarzonym zawodem. Zdaje sobie sprawę, że sytuacje są różne, że często jest tak, że się dorabia bo potrzeba mieć na życie na tych studiach. Jednakże, wg mnie priorytetem powinna być mimo wszystko nauka. Trzeba przeć do przodu i tyle.
teh_14m3
02-04-2011, 18:11
Nie zrozumiałeś. Daje Ci doświadczenie zawodowe, zgodzę się. Ale w jakim fachu?
Zrozumiałem, w każdym. Każda twoja pozycja z CV jest tylko punktem zaczepnym do którego powinieneś mieć świetną argumentację, oczywiście zmienną w zależności od stanowiska o które się starasz. W niektórych może zaszkodzić (szczególnie w przykładzie podanym przez ciebie gdzie liczy się tylko i wyłącznie wiedza) a w niektórych może tylko pomagać, szczególnie tam gdzie umiejętności i chęć do pracy jest bardzo ważna np. cały sektor usług. Naprawdę praca w McD przez 5 lat, odpowiednio uargumentowana, może załatwiać sprawę ponieważ przy szukaniu roboty trzeba po prostu siebie dobrze sprzedać.
Oczywiście są miejsca, gdzie umiejętności nabyte w McD i innych będą przydatne, tego nie neguję.
Każda umiejętność - doświadczanie zawodowe będzie przydatne, o ile tylko będziesz potrafił korzystać z tej wiedzy. Wiem, że brzmi trochę banalnie ale niestety jest prawdziwe.
Azazel85
02-04-2011, 18:56
Doświadczenie do bycia kim z zawodu? Kasjerem? Sprzątaczem? Kucharzem? czy może Menadżerem?
Bycie kasjerem, sprzątaczem, kucharzem (w miejscach typu McD, KFC itp), to zajęcia możliwie proste, pozwalające młodym ludziom mieć jakąś pracę, nabyć podstawowe doświadczenie chociażby jak to jest mieć szefa, mieć obowiązki, dostać opierdziel, współpracować w grupie i tak dalej, radzić sobie z bieżącymi problemami itp. Wbrew pozorom wg mnie to dużo - i wg mnie takie choćby 3 miesiące latem dla kogoś kto ma naście lat, to super sprawa, bo zobaczy co to znaczy "pracować".
Nie wiem też dlaczego tak lekceważąco mówisz o managerach z takich miejsc. Jak się domyślam nie pracowałeś nigdy na takim stanowisku.
Wg mnie to od człowieka zależy czy chce być tylko tym co sprawdza listę obecności, i wychodzi jak szybko się tylko da, czy kimś kto zainwestuje w nich swój czas, będzie szkolił, motywował itd, by w efekcie stworzyć zgraną ekipę zadowolonych ludzi lubiących swoją pracę - co przełoży się na to że ów mgr będzie miał "samograja".
Umiejętności zarządzania grupą ludzi, zarządzania placówką, wg mnie wykorzystać można na każdym stanowisku kierowniczym. I praktyka to potwierdza, wiele firm, przynajmniej na pomorzu, chętnie zatrudnia ludzi na stanowiska kierownicze (mówimy o szczeblu średnim-niższym, czyli kierownik placówki, kierownik regionalny, asystent dyrektora itp) - bo jak ktoś pracował 5 lat w McD, to na pewno wie co to ciężka i czasem niewdzięczna praca, i widocznie umie sobie z tym radzić. A to czy po tych wspomnianych 5 latach ktoś będzie dalej "sprzątaczem/kasjerem/kucharzem" czy np asystentem kierownika, to już tylko od tej osoby zależy.
Oczywiście, nie twierdzę że praca idealna itd, jak wszystko ma sporo minusów, jak również nie każdy się do tego nadaje, czy nie każdemu się to przyda. Zmierzam tylko do tego, że i z takich zajęć można wynieść sporo dobrego, i nie jest to na pewno strata czasu, szczególnie jeśli jest to przemyślane i traktujemy to np jako start kariery zawodowej. Podejrzewam, że nawet wspomniany rekruter z firmy z branży inżynierskiej, jako pozytyw by odebrał czytając CV, że np w trakcie studiów dziennych w rok ktoś awansował ze "sprzątacza" na managera, i łączył to z nauką, a pracował tam bo niewiele firm godziło się dostosowywać grafik pracy tak by nie kolidował z zajęciami na uczelni.
A nawiązując do meritum wątku - cóż, posad żadnych nie oferuję, ale wg mnie dobrą taktyką jest chwycenie się najlepszego co w danej chwili jest, ze świadomością że nie chcemy się tam "zasiedzieć", i ciągłe dalsze poszukiwania firmy/branży/stanowiska które nas konkretnie interesuje. Wiem że to nie łatwe, że ma to swoje złe strony, że czasu na szukanie jest wtedy zdecydowanie mniej i w ogóle - ale cóż, nikt nie mówił że będzie łatwo ;)
Niemniej, powodzenia!
... tylko sam zainteresowany przestał już chyba być zainteresowany.
mac.serafin
02-04-2011, 20:09
Wybacz, ale praca w McD, KFC, Burger Kingu czy innym tego typu miejscu przez 5 lat, według mnie, pokazuje tylko że nie masz pomysłu na swoje życie, lubisz jak ktoś Tobą pomiata i nie masz ambicji, żeby iść dalej.
Dlatego napisałem że jest różnica między osobą która siedzi tam 5 lat, a osobą która tam będzie siedziała jedne wakacje.
A co do twojego znajomego który tam zatrudnia ludzi, znam osobiście prezesów b. dużych firm z ciekawości kiedyś się pytałem co jest ważne. Przypomina mi się rozmowa z szefem dużej firmy narzędziowej na cała europę. Jak zatrudniał kogoś na jakieś tam stanowisko to podczas odrzucania CV odrzucił bardzo ciekawe pomimo tego że miał bardzo ciekawe doświadczenie zawodowe które zaczynało się dopiero w wieku 28 lat. Wg niego nie była to zdrowa sytuacja że ktoś do tego wieku nie potrafił zrobić nic z swoim życiem żeby zarabiać pieniądze.
Więc wiesz, oczywiście że doświadczenie w zawodzie ma znacznie. Tylko jest to osoba świeżo po maturze, jak kończyła LO to nie ma żadnej wiedzy praktycznej która mogła by się przydać w zawodzie.
kucharzem (w miejscach typu McD, KFC itp), Wybaczcie, ale w tym momencie obrażacie prawdziwych kucharzy, kucharz to ktoś kto przyrządza danie od początku do końca, a nie ktoś kto odgrzewa kotlety, taka mała dygresja. Teraz kilka zdań na temat pracy patrząc przez pryzmat mojego doświadczenia.
1. Nikt nie przyjmie na poważne stanowisko osoby bez doświadczenia w danym zawodzie.
2. W znalezieniu pracy liczą się przede wszystkim układy, dalej świadectwo i doświadczenie.
3. W znalezieniu pracy pomaga skończenie jednego z kierunków na renomowanej uczelni technicznej, inne uczelnie kształcące humanistów nie mają teraz racji bytu.
4. Każdy musi być przygotowany na wykonywanie możliwie jak najgorszej pracy, bo w życiu różnie bywa.
5. Gdy nigdy nie pracowałeś, bierz byle co jako pierwszą pracę.
6. W każdej pracy, czy to na stanowisku fizycznym czy umysłowym, nabywasz doświadczenia i wiedz, że ci się to może przydać w życiu.
7. Aż tak wielkie doświadczenie wymagane przez pracodawce nie jest takie ważne, musisz umieć sprzedać swoje umiejętności podczas rozmowy wstępnej.
8. Jeżeli zamierzasz studiować historię na uniwersytecie to lepiej sobie odpuść i idź od razu do pracy :)
...mógłbym tutaj wypisać 100 punktów, albo 200, to i tak nic nie da, bo w życiu każdy musi wszystkiego spróbować samemu, na tym to polega.\
Jeszcze dwie bardzo ważne sprawy, pracy nie szuka się przez internet, ani agencje pracy, ani up, tylko samemu.
A druga sprawa to taka, aby nie siedzieć zbyt długo na zbyt mało wymagających posadach bo człowiek głupieje i się nie rozwija, praca musi rozwijać, cały czas.
do autora wątku - a może jakieś CallCenter? zarobki w pewnej mierze zależą od tego, jak bardzo się starasz - umiesz rozmawiać z ludźmi, jesteś miły i cierpliwy, to sobie poradzisz. moja dziewucha zatrudniła się w październiku w jednym z większych CallCenter w Polsce - praca w godz. 15:00-20:00 (czyli godzi spokojnie pracę ze studiami) a zarobki 900-1500 zł na rękę. minusem jest to, że w takich firmach są ludzie, którzy mają układy - pracują przez kilka lat i "załatwiają" sobie lepsze bazy klientów a cała reszta dostaje odrzuty. ale nie ma się co zniechęcać, jak przełożeni usłyszą (bo odsłu****ą część rozmów :) ), że sobie radzisz, to dostaniesz jakąś pochwałę, premię, jakąś małą nagrodę (np koszulki z logo :D ). z tym, że ta praca potrafi być stresująca - nie uwierzylibyście na jakich debili się trafia dzwoniąc po klientach... co prawda 3 miechy pracujesz za grosze (zależy od firmy - 400-700 zł netto /msc), bo to niby okres próbny, ale warto próbować.
myślę, że najlepszym wyborem i w sumie najbardziej prawdopodobną opcją dla Ciebie jest zostanie kelnerem. Wbrew pozorom sporo się nauczysz, a jak dobrze trafisz i będziesz sobie radził to i sporo zarobisz jak na początek pracy zarobkowej.
powiedz że to żart,
tak, akceptacji brudu, niedbalstwa, doś wymieniać,
pracy w ogóle jest mało a jak jest to rzeczywiście tak jak świder napisał, na benzynkę :).
BEZ ZNAJOMOŚCI NIE RUSZYSZ Z MIEJSCA W TYM KRAJU :mrgreen:
ps
Moja córka od grudnia jest na bezrobociu, a szkół kilka skończyła.
BEZ ZNAJOMOŚCI NIE RUSZYSZ Z MIEJSCA W TYM KRAJU :mrgreen:
To jest szczera i bolesna prawda. No, czasem się zdarza, że ktoś ma szczęście -- znajdzie się w odpowiednim miejscu i czasie…
teh_14m3
03-04-2011, 00:27
BEZ ZNAJOMOŚCI NIE RUSZYSZ Z MIEJSCA W TYM KRAJU :mrgreen:
Akurat z tym się nie zgodzę, każdą swoją robotę znajdowałem sam, bez znajomości. Wydaje mi się, że w tym gadaniu jest trochę "gadania polaczka" co to zawsze znajdzie sobie powód do narzekania.
marszull
03-04-2011, 00:43
Jak tak czytam niektore (no przesadzilem, tak naprawde jedna) wypowiedzi to mam wrazenie ze Uboot powrocil
i teraz bedzie pisal poradniki jak dostac prace ;)
do autora watku, moze poszukaj jakiegos studia foto i zalap sie na asystenta? akurat na tym stanowisku jest duza rotacja
jackrabbit
03-04-2011, 00:50
ja mu polecam prace pozoranta, mysle ze bedzie w sam raz :mrgreen:
teh_14m3
03-04-2011, 00:58
Jak tak czytam niektore (no przesadzilem, tak naprawde jedna) wypowiedzi to mam wrazenie ze Uboot powrocil
i teraz bedzie pisal poradniki jak dostac prace ;)
o i to jest właśnie ta nasza cała polaczkowatość. Młody chłopak zaczyna dopiero swoje życie zawodowe i gdy przy pewnej grupie ludzi opowiadających jak to jest źle trafi się jeden patrzący trochę pozytywniej na sprawę, chcąc zmotywować do działania, zawsze zostanie wytknięty i wyśmiany.
Swoją drogą zdziwiłbyś ile można zarobić na szkoleniach przygotowujących ludzi do pozyskania pracy. Ale przecież gówno wiem, więc się zamykam.
marszull
03-04-2011, 01:42
ale ja nie pisalem o Tobie
tylko o tym ktory skresla humanistow ;)
ps mialem nadzieje za jest to jasne
downandout
03-04-2011, 03:10
powiedz że to żart,
tak, akceptacji brudu, niedbalstwa, doś wymieniać,
bezpośredniego kontaktu z klientem, ludźmi, szeroko pojętych relacji interpersonalnych, pracy w grupie, umiejętności negocjacji, sprzedaży sugestywnej, słownictwa, nawet języków obcych, szybkiego liczenia w głowie, zapamiętywania wielu rzeczy na raz, radzenia sobie w sytuacjach stresowych, zaradności, staranności, dokładności, szacunku dla siebie, innych, czasu, pieniędzy, itp., itd. ale tak, wiesz lepiej;)
Sendilkelm
03-04-2011, 10:49
Akurat z tym się nie zgodzę, każdą swoją robotę znajdowałem sam, bez znajomości. Wydaje mi się, że w tym gadaniu jest trochę "gadania polaczka" co to zawsze znajdzie sobie powód do narzekania.
Ja też :) i to wszystkie trzy nawet przez:
Jeszcze dwie bardzo ważne sprawy, pracy nie szuka się przez internet, ani agencje pracy, ani up, tylko samemu.
o i to jest właśnie ta nasza cała polaczkowatość. Młody chłopak zaczyna dopiero swoje życie zawodowe i gdy przy pewnej grupie ludzi opowiadających jak to jest źle trafi się jeden patrzący trochę pozytywniej na sprawę, chcąc zmotywować do działania, zawsze zostanie wytknięty i wyśmiany.
Polaczkowatość… A może ta polaczkowatość (obrzydliwe słowo), przejawia się tym , że jak komuś się udało, nieźle zarabia -- wmawia innym, że to żaden problem, pracy pełno, a tylko kwestia, że się jest nieudacznikiem, który nic nie potrafi, nawet znaleźć drzewa w lesie? Może trochę zrozumienia dla ludzi mieszkających poza największymi miastami?
Nie widzę też żeby ktoś, kogoś wyśmiewał tudzież wytykał palcami, natomiast widzę, że wszyscy „patrzący pozytywnie” są z Warszawy… inaczej -- z dużego miasta. Zapraszam, w poszukiwaniu pracy na prowincję, optymizm zniknie w tempie błyskawicznym.
Widać z daleka, że dyskusja ludzi żyjących w dwóch różnych światach, nie ma najmniejszego sensu. Ale jak wiadomo -- punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.
EOT.
velaskez
03-04-2011, 16:40
Polaczkowatość… A może ta polaczkowatość (obrzydliwe słowo), przejawia się tym , że jak komuś się udało, nieźle zarabia -- wmawia innym, że to żaden problem, pracy pełno, a tylko kwestia, że się jest nieudacznikiem, który nic nie potrafi, nawet znaleźć drzewa w lesie? Może trochę zrozumienia dla ludzi mieszkających poza największymi miastami?
Nie widzę też żeby ktoś, kogoś wyśmiewał tudzież wytykał palcami, natomiast widzę, że wszyscy „patrzący pozytywnie” są z Warszawy… inaczej -- z dużego miasta. Zapraszam, w poszukiwaniu pracy na prowincję, optymizm zniknie w tempie błyskawicznym.
Widać z daleka, że dyskusja ludzi żyjących w dwóch różnych światach, nie ma najmniejszego sensu. Ale jak wiadomo -- punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.
EOT.
Widzisz świderku, dzieli nas też różnica wieku. Dla mnie nie ma znaczenia gdzie znajdę pracę jak będę jej szukać. Tam gdzie znajdę, tam będę mieszkać. Jak ktoś już ma rodzinę i tzw. korzenie zapuszczone już gdzieś, to rzeczywiście jest ciężej.
teh_14m3
03-04-2011, 19:58
Polaczkowatość… A może ta polaczkowatość (obrzydliwe słowo), przejawia się tym , że jak komuś się udało, nieźle zarabia -- wmawia innym, że to żaden problem, pracy pełno, a tylko kwestia, że się jest nieudacznikiem, który nic nie potrafi, nawet znaleźć drzewa w lesie? Może trochę zrozumienia dla ludzi mieszkających poza największymi miastami?
Widzisz świderku, dzieli nas też różnica wieku. Dla mnie nie ma znaczenia gdzie znajdę pracę jak będę jej szukać. Tam gdzie znajdę, tam będę mieszkać. Jak ktoś już ma rodzinę i tzw. korzenie zapuszczone już gdzieś, to rzeczywiście jest ciężej.
To co velaskez napisał to jedno, drugie to jest właśnie podejście do do samego szukania. Ja nigdzie nie napisałem, że ktoś kto nie potrafi zarabiać tyle co ja to nieudacznik. W żadnym wypadku tak nie myślę. Mówię tylko o problemie akceptacji rzeczywistości bez chęci do walki o lepsze. Naprawdę swego czasu pracowałem w firmie w której KAŻDY mógł zarobić naprawdę spore pieniądze, niestety problemem było to że ludzie nie chcieli tego robić. Jakieś 90% osób które trafiały do mnie na tzw. "coaching" czyli szkolenie indywidualne, rezygnowało lub zostali zwalniani. Dlaczego? Bo nie mogli zrozumieć, że trzeba nieźle zapieprzać żeby dojść do czegokolwiek. A naprawdę my chcieliśmy ich uczyć, wystarczyły chęci i zapał do pracy.
Dla mnie takie gadanie od razu przypomina ludzi którzy przychodzili do tej roboty, w garniakach, podnieceni gdzie to się nie dostali i jacy to oni nie są fajni. Po tygodniu zaczęli jęczeć, że to nie tak miało być i dlaczego w ogóle się od nich czegoś wymaga. Może rzeczywiście jestem odrobinę spaczony ale napewno da się coś zrobić, choćby wyjechać za pracą.
Każda umiejętność - doświadczanie zawodowe będzie przydatne, o ile tylko będziesz potrafił korzystać z tej wiedzy. Wiem, że brzmi trochę banalnie ale niestety jest prawdziwe.
to akurat jest fałszywe :-)
Umiejetności czy doswiadczenie z przeszłosci przydaja sie jedynie o ile potrafisz wykazać (a własciwie rekruter/pracodawca potrafi powiązać) z wymaganiami/profilem przyszłej posady.
Widzisz świderku, dzieli nas też różnica wieku. Dla mnie nie ma znaczenia gdzie znajdę pracę jak będę jej szukać. Tam gdzie znajdę, tam będę mieszkać. Jak ktoś już ma rodzinę i tzw. korzenie zapuszczone już gdzieś, to rzeczywiście jest ciężej.
Trudno proponować osobom po pięćdziesiątce w poszukiwaniu pracy zmianę zamieszkania, może za kilkadziesiąt lat nasza mentalność pod tym względem będzie podobna do mieszkańców WE. Ważne przy tym jest to, że w Polsce do wszystkiego dochodzimy dużo trudniej, z większym wysiłkiem, również finansowym a więc dzisiaj rada migrowania za pracą lekko mnie irytuje :). Mojej żonie, kiedy szukała zatrudnienia poprzez zamieszczanie ogłoszeń w poznańskie prasie, jedyne oferty związane były z prostytucją ! Wiek oferentom nie przeszkadzał. Należy również wiedzieć że żadne społeczeństwo nie składa się z samych liderów, są też ludzie którzy chcą po prostu chcą żyć, dobrze pracować, mieć i wychowywać dzieci. Tu jest do spełnienia rola państwa żeby te oczekiwania spełniać, poprzez realizowanie swoich podstawowych obowiązków.
Żeby nie było, nie twierdzę, żeby pnśtwo decydowało w 100% o przedsiebiorczości, tylko powinno analizować, prognozować, patrzeć w przyszłość, tworzyć warunki prawne ekonomiczne stabilne przez lata. Naprzykład oszczędzałem wykupiłem mieszkanie a po roku rozdawano je za złotówkę :).
Trudno proponować osobom po pięćdziesiątce w poszukiwaniu pracy zmianę zamieszkania, może za kilkadziesiąt lat nasza mentalność pod tym względem będzie podobna do mieszkańców WE. ...
Jezeli przychody z nowej pracy pozwolą na wynajecie mieszkania plus czestsze dojazdy do "starego" domu bez obnizki dochodów realnych, to mz mentalnośc schodzi automatycznie na plan dalszy.
Chłopak szuka "jakiejś" roboty, może żeby dorobić, zdobyć jakieś doświadczenie, a tu lecą plany wyboru tzw ścieżki kariery na najbliższe 100 lat. I jeżeli koleś najmie się jako kelner to misterny plan diabli weźmie. :) Litości
Z tego co zrozumiałem kolega jest przed maturą albo jakoś tak i chyba nie musi z dorywczą pracą celować w specyfikę swojego dalszego wykształcenia czy tez pracy.
W papierach bezie to dokładnie tak wyglądało, że jako młody gówniarz nie trwonił czasu tylko pracował. Wg mnie plus dla Niego w myśl powiedzenia że " żadna praca nie hańbi".
Jakiś czas temu szukaliśmy osoby na pewne stanowisko. I wpadło mi w łapsko CV dziewczyny, w którym jedna strona była spisem, szkół, szkółek kursów itp rzeczy o nazwach mniej lub bardziej egzotycznych. Czego tam nie było. Masakra. Ale jedną z pozycji był Uniwerek Ekonomiczny i to zaważyło o jej przyjęciu. Ale co z tego jak chwile potem zaszła w ciążę i znów problem personalny :)
Tak wiec moja rada, żadna praca nie hańbi, a wykształcenie warto zdobywać konkretne na jakiejś normalnej uczelni a nie na jakiejś wyższej szkółce gdzie najtrudniejszy jest dojazd :)
Nawet jak wpiszesz sobie kiedyś w CV że pracowałeś jako kelner czy sprzedawca to będzie to zdecydowanie lepiej niż nic. :)
I na koniec, zobacz jakie firmy są w pobliżu, do których masz dobry dojazd itp i przejedź się po nich i zostaw swoje papiery, podanie o prace czy jak to tam wygląda. Często jest tak, że kogoś potrzeba, ale nikomu nie chce się zamieszczać ogłoszeń i szuka się ludzi pocztą pantoflową. Bywa tak, że czasami pojawia się papier kogoś i mimo, że nie ma potrzeby zatrudnienia, to okazuje się, że może warto by było na jakiś czas, przyjąć kogoś. Często taki czas przechodzi w dłuższy okres. Niestety na początku kasa może być mała. Ale od czegoś trzeba zacząć.
... tylko sam zainteresowany przestał już chyba być zainteresowany.
OK, wybaczcie ze dopiero teraz sie udzielam, przeprowadzka z "prowincji" i brak dostepu do internetu jak i czasu.
Od czterech lat kazdego lat miałem prace dorywcza, najczesciej "na czarno"... brukarz w firmie budowlanej, pomocnik fotografa, pracowalem tez w budce gastronomicznej, na wykonczeniu wnetrz oraz dzialalem w pewnej partii politycznej. Myslę że to bardziej dzialanosc dodatkowa niż doświadczenie :)
Olej internet.
Nie wiem jakiej pracy szukasz, ale może przejdź się po centrach handlowych. Często widuje się ogłoszenie w szybie że szukają kogoś do sklepu czy knajpy.
chodze co jakis czas, dzisiaj, zaraz tez sie wybieram na taka wycieczke :)
A co chcesz: mieszkać w Wągrowcu i dojeżdżać? dorobić? zarabiać? studia i praca w Poznaniu?
Szukam pracy w poznaniu i okolicach, poniewaz tutaj bede mieszkal.
Bylem w technikum informatycznym jednak w ostatniej klasie musialem sie przepisac na zaoczne - mus, nie wybor, ale temat nie o tym.
do autora wątku - a może jakieś CallCenter?
Byłem na szkoleniach i dziękuje bardzo - nigdy wiecej. Byc moze akurat ta firma mnie tak do gtego zrazila albo to tak niewdzieczna praca
do autora watku, moze poszukaj jakiegos studia foto i zalap sie na asystenta? akurat na tym stanowisku jest duza rotacja
Myslalem i o tym, tylko nie wiem gdzie sie zalapac na tego asystenta... chodzilem po JAKIŚ TAM studiach po poznaniu i z prawdziwa fotografia jakos duzo wspolnego to nie mialo, a i przyjmowac nikogo nie chca. zle szukam?
Ktos jeszcze pisał o UP. Jestem tam zarejestrowany.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.