Zobacz pełną wersję : Wywoływanie w labach
Czy ma jakieś znaczenie kiedy oddaję film np. Kodaka do wywołania w labie Fuji? Innymi słowy czy zalecane jest oddawanie filmów danej firmy do labów tej firmy, czy może nie ma to znaczenia?
Pozdrawiam
miron19j
20-01-2007, 01:31
Czy ma jakieś znaczenie kiedy oddaję film np. Kodaka do wywołania w labie Fuji? Innymi słowy czy zalecane jest oddawanie filmów danej firmy do labów tej firmy, czy może nie ma to znaczenia?
Pozdrawiam
występowały wyraźne różnice w odcieniach kolorów przy wywoływaniu w różnych labach. Więc pewnie ma to znaczenie, aby FUJI wołać w FUJI.
niby tak ale ja tam przekonany do końca nie jestem. jak na mój gust nie ma większego znaczenia, pod warunkiem, że lab w miarę solidny i trzyma jakąś średnią. a gdzie oddać np. AGFĘ (której jest jeszcze sporo na rynku, ostatnio nawet widziałem na aukcjach ULTRĘ), ILFORD'a, KONIC'ę lub inne materiały???
Nie masz pewnosci czy lab Kodaka leje chemie Kodaka a nie Tetenala.
Nie wazne w czym jest wolane (Kodak, Fuji, Tetenal). Wazne aby chemia nie byla na sile regenerowana, temperatura utrzymywana zgodnie z procesem C-41/E-6 i aby jakis "los" nie wrzucil przez przypadek do C-41 slajdu (E-6). Tzw. "cross-y" wola sie tuz przed wymiana chemii.
nie ma najmniejszego znaczenia przy zachowaniu jednego warunku - oddajesz do dobrego labu
proces C-41 jest identyczny dla wszystkich producentów
proces C-41 jest identyczny dla wszystkich producentów
niby identyczny ale każdy wywoływacz ma nieco inny skład, ale mniejsza z tym
wywoływać należy w tym zakładzie gdzie jest duży ruch, w zakładach w których woła sie 3 filmy dziennie chemia jest zestarzała i niedoregenerowana co jak wiadomo negatywnie wpływa na emulsję. Podobnie sytuacja ma się z odbitkami
3 filmy dziennie chemia jest zestarzała i niedoregenerowana
i to jest główny problem, który z roku na rok będzie zagarniał coraz szersze kręgi
a jak amatorzy w 99% przestawią się już na cyfrę, zostanie pewnie kilka labów C-41 w kraju
pytanie czy rzeczywiście wszyscy się tak szybko przestawią? znam wielu ludzi, którzy focą małpkami i to analogowymi, z jednej prostej przyczyny - na inny aparat ich nie stać albo przeraża ich to, że te inne aparaty (małpy cyfrowe albo lustrzanki wszelkiej maści) są rzekomo zbyt skomplikowane, bo tyle guzików, pokręteł, ustawień, opcji. zamiast robić zdjęcia, to by się tylko stresowali. a tak w analogowej małpie zakładają film, włączają zasilanie i pstryk. powód jest jeszcze jeden - Polacy są biedni, a prawda jest taka, że zakup lustra czy małpy cyfrowej (choć teraz może już mniej) to jednak jest wydatek. ludzie nie mają na książki dla dziecka to raczej nie rzucą się na jakieś zabawki elektroniczne po kilka tysięcy (coś się mnie wydaje, że zaraz się burza rozpęta wokół tego co napisałem)
w ubiegłym roku w Polsce sprzedano prawie milion cyfrówek
Na ten rok analitycy IDC prognozują sprzedaż aparatów cyfrowych na poziomie 1,25 mln
a w 2007 r. - 1,5 mln sztuk (dane za GW)
masz odpowiedź - jak szybko analog amatorski odejdzie do lamusa i jakim biednym jesteśmy krajem ;-)
z kazdego labu dostaniesz inna odbitke. nawet, ze chemia jest bardziej, czy mniej podgrzana. olej to gdzie i czym jest wolane i wolaj tam skad Ci sie najbardziej podobaja odbitki, a nie tam gdzie "powinienes"
biniubak
20-01-2007, 16:13
I to jest chyba prawda. Daje się tam gdzie potafią zrobic dobre odbitki. Ja mam o tyle wygodnie, że robię na Fuji i daje do labu Fuji. A do tego ważne jest aby w labie nie być jednym z tysiąca anonimowych klientów ale trochę chociaż zaznajomionym, stałym klientem. Wtedy zupełnie inaczej jest sie traktowanym i do zdjęć sie przykładają.
w ubiegłym roku w Polsce sprzedano prawie milion cyfrówek
Na ten rok analitycy IDC prognozują sprzedaż aparatów cyfrowych na poziomie 1,25 mln
a w 2007 r. - 1,5 mln sztuk (dane za GW)
masz odpowiedź - jak szybko analog amatorski odejdzie do lamusa i jakim biednym jesteśmy krajem ;-)
Wywołuję te negatywy i widzę jak to sie zmienia. Pięć lat temu w lato codziennie miałem ponad 100 filmów do wywołania. Ostatniego lata jak dziennie było 30 to już dobry dzień, za to odbitek cyfrowych jest dużo więcej niż wtedy,
Koledzy! Jak właśćiciel laba kombinuje aby robić taniej to czymś to idzie , jak robi to uczćiwie to za to bierze kasę.Jak się codziennie puszcza stripy kontrolne to chemia muśi być utrzymywana w normie ale i odbitki kosztują trochę drożej niż 35 gr za 10x15 .Takie jest moje zdanie.
zbigniew66
20-01-2007, 23:11
Nie jestem pewny czy ma to jakieś znaczenie ale ja czasami wywołuję filmy cz-b. w różnych chemiach i jeśli na opakowaniu chemii np. Ilforda wywołanie filu Kodaka czy Agfy lub innych to przypuszczam że nie ma to znaczenia. Natomiast często się zdaża, że niektóre zakłady foto potyrafią zepzuć wywołanie. Jeżeli bardzo ci zależy na filmie to poszukaj w internecie zakładów z oznaczeniem QA-Lab. Są trochę trochę droższe, ale pewnośc masz gwrantowaną, że ci nie zepsują filmu.
Koledzy! Jak właśćiciel laba kombinuje aby robić taniej to czymś to idzie , jak robi to uczćiwie to za to bierze kasę.Jak się codziennie puszcza stripy kontrolne to chemia muśi być utrzymywana w normie ale i odbitki kosztują trochę drożej niż 35 gr za 10x15 .Takie jest moje zdanie.
Swiete slowa!!!!
Tyle ze jak tu z drugiej strony maja nie oszczedzac jak wszyscy chcieliby fotki za darmo!!!!
Oczywiscie nie jestem zwolennikiem oszczednosci, jednak z praktyki wiem ze wlasnie w malych labach o niskim przerobie dochodzi do najwiekszych zaniedban.... czasem w duzej sieci lepiej jest to zorganizowane.
Powodem jest zamoznosc firmy.... te duza stac na kontrole procesow, stripy, densytometry i podobne zabawki...
Z tym oszczędzaniem to nie jest taka prosta sprawa. Jeśli chodzi o film processory i laby, w których chemia jest nadal ręcznie rozrabiana, można zakombinować. Jeśli jednak chodzi o maszyny nowej generacji, czyli np film processory serii sc3xx i sc5xx FUJIFILM czy maszyny Frontier, istnieje ewentualnie możliwość stosowania zamiennych cartridge z chemią. Jest kilku niezależnych producentów, którzy próbują sprzedać swoje kartridge w zamian tych firmowych, ale tu raczej o jakość bym się nie martwił, bo to raczej solidne firmy. Jeśli zamierzacie się decydować na wywoływanie zdjęć w labie patronackim FUJI - proponuję podpatrzeć, jeśli to możliwe, pracujących laborantów. Pudełka z cartridge'ami produkcji Fuji są dość charakterystyczne - jedne opisane na zielono CN16S NC1, mniejsze kostki też podobne tyle, że z napisem NC2 oraz opisane na czerwono CP48S i CP48SHV - te dwa pierwsze to regeneratory do film processorów, dwa ostatnie to najczęściej używane przy cyfrowych labach frontier. Nowsze modele niż F350 i 370 używają co prawda szybszego procesu, ale wygląd podobny. Zwykle w okolicach maszyny powinna być chemia do niej, więc macie wtedy pewność, że jadą na oryginalnych materiałach. Jeden z warunków wysokiej jakości jest spełniony. Drugi - maszyny powinny być regularnie serwisowane. To możecie stwierdzić po ich wyglądzie - jeśli widać, że są czyste i zadbane, to dobry sygnał, poza tym stwierdzicie to po czystośći odbitek i waszych negatywów. Jeśli na negatywach widać podłużne smugi, to znaczy, że przedostatnie rolki w wołarce są już sfatygowane lub nie są dostatecznie dobrze myte. W przypadku odbitek szukamy regularnie pojawiających się mikrorysek na obrzeżach odbitki, zwykle długości 3-4mm i nierówno obciętych odbitek. Mikroryski pojawiają się przy mniejszych formatach zwykle na co drugiej odbitce. Oba wymienione objawy to znak, że serwis dawno nie zaglądał do laboratorium. Powyższe informacje dotyczą laboratoriów pracujących na maszynach Fujifilm. IMHO jakość materiałów z tych urządzeń jest obecnie najwyższa.
Co do niskich przerobów - przy wspomnianych maszynach regeneracja chemii odbywa się automatycznie. Co określoną ilość filmów/odbitek i dodatkowo co określony czas. Zwykle laboranci nie mają dostępu do opcji, dzięki którym mogliby zmienić te wartości :)
Z tym oszczędzaniem to nie jest taka prosta sprawa. Jeśli chodzi o film processory i laby, w których chemia jest nadal ręcznie rozrabiana, można zakombinować. Jeśli jednak chodzi o maszyny nowej generacji, czyli np film processory serii sc3xx i sc5xx FUJIFILM czy maszyny Frontier, istnieje ewentualnie możliwość stosowania zamiennych cartridge z chemią. Jest kilku niezależnych producentów, którzy próbują sprzedać swoje kartridge w zamian tych firmowych, ale tu raczej o jakość bym się nie martwił, bo to raczej solidne firmy. Jeśli zamierzacie się decydować na wywoływanie zdjęć w labie patronackim FUJI - proponuję podpatrzeć, jeśli to możliwe, pracujących laborantów. Pudełka z cartridge'ami produkcji Fuji są dość charakterystyczne - jedne opisane na zielono CN16S NC1, mniejsze kostki też podobne tyle, że z napisem NC2 oraz opisane na czerwono CP48S i CP48SHV - te dwa pierwsze to regeneratory do film processorów, dwa ostatnie to najczęściej używane przy cyfrowych labach frontier. Nowsze modele niż F350 i 370 używają co prawda szybszego procesu, ale wygląd podobny. Zwykle w okolicach maszyny powinna być chemia do niej, więc macie wtedy pewność, że jadą na oryginalnych materiałach. Jeden z warunków wysokiej jakości jest spełniony. Drugi - maszyny powinny być regularnie serwisowane. To możecie stwierdzić po ich wyglądzie - jeśli widać, że są czyste i zadbane, to dobry sygnał, poza tym stwierdzicie to po czystośći odbitek i waszych negatywów. Jeśli na negatywach widać podłużne smugi, to znaczy, że przedostatnie rolki w wołarce są już sfatygowane lub nie są dostatecznie dobrze myte. W przypadku odbitek szukamy regularnie pojawiających się mikrorysek na obrzeżach odbitki, zwykle długości 3-4mm i nierówno obciętych odbitek. Mikroryski pojawiają się przy mniejszych formatach zwykle na co drugiej odbitce. Oba wymienione objawy to znak, że serwis dawno nie zaglądał do laboratorium. Powyższe informacje dotyczą laboratoriów pracujących na maszynach Fujifilm. IMHO jakość materiałów z tych urządzeń jest obecnie najwyższa.
:-) za te informacje właściciele zakładów fotograficznych niedługo wyślą za Tobą list gończy z wyrokiem i wysoką nagrodą ;-)
Na razie wysylaja oferty pracy ;) Z racji tego, że sam robiłem przeglądy w maszynach i naprawiałem je, bo po kilku latach obsługi maszynek i wiedzy z elektroniki i informatyki nie czekałem już na serwisantów...
Postawiłem też internetowego fotolaba, a to już podwyższa im ciśnienie do granic :D
super! czyli niszczysz nieuczciwą i nieudolną konkurencję - popieram
Co do niskich przerobów - przy wspomnianych maszynach regeneracja chemii odbywa się automatycznie. Co określoną ilość filmów/odbitek i dodatkowo co określony czas. Zwykle laboranci nie mają dostępu do opcji, dzięki którym mogliby zmienić te wartości :)
Wszystko sie zgadza to o czym napisales.....!
Piszac o oszczednosciach mialem raczej na mysli WLASCIWA KONTROLE PROCESOW niz uzywanie chemi innych producentow...
Wiadomo ze w chemii sa zamienniki, np Tetenal rowniez produkuje do maszyn.
Oszcednosci wiem ze sa.... jako ze coraz mniej labow prowadzi regolarne pomiary densytometryczne!!!
Mieszkam w miescie nie w dziurze - w Gdansku! A tu niestety sie duzo zmienilo na gorsze! Malo ktory lab stac na wywolywanie stripow codziennie a papieru 2 razy tygodniowo....
Inna sprawa czy w dobie mniejszych obrotow istnieje takowa koniecznosc? Ba sa laby co tego wogole nie robia, bo nie posiadaja np. densytometra do zmierzenia wywolanego stripa negatywowego.... no coz takie jest zycie...
W przypadku papierówki frontier wywoływanie stripów jest w zasadzie zbędne, nawet serwis stawiając maszynę już tego nie robi. Co do filmówek jest podobna sytuacja - jeśli pompy cyrkulacyjne działąją jak trzeba, to praktycznie nie ma takiej potrzeby. Doświadczony laborant przy wywoływaniu swojej roboty zawodowej natychmiast wychwyci wszelkie nieprawidłowości. Przykład z życia: stripy puszczone po 3 latach od zainstalowania maszyny (563SCAL) były zgodne z tymi puszczanymi tuż po instalacji maszyny - i to jest norma w tego typu urządzeniach. Sytuacje wyjątkowe to awaria sprzętu. Nie zmienia to jednak faktu, że przynajmniej raz na 2 lata zalecana jest wymiana chemii - zalanie nowym starterem, połączone z myciem tanków, czyszczeniem przewodów pomp itp. Jest też kilka śmiesznych zabiegów przy filmówce, które zdecydowanie podnoszą jakość otrzymywanych powiększeń, a jeden z nich to... wymiana 3-4 razy w roku płynu w ostatnich tankach - bo to po prostu woda :) wystarczy wlać czystej i wrzucić chlorową pigułkę... Prosta rzecz, a usuwa większość zanieczyszczeń z procesu. Niestety, nie każdemu laborantowi chce się to robić :(
W przypadku papierówki frontier wywoływanie stripów jest w zasadzie zbędne, nawet serwis stawiając maszynę już tego nie robi. Co do filmówek jest podobna sytuacja - jeśli pompy cyrkulacyjne działąją jak trzeba, to praktycznie nie ma takiej potrzeby. Doświadczony laborant przy wywoływaniu swojej roboty zawodowej natychmiast wychwyci wszelkie nieprawidłowości. Przykład z życia: stripy puszczone po 3 latach od zainstalowania maszyny (563SCAL) były zgodne z tymi puszczanymi tuż po instalacji maszyny - i to jest norma w tego typu urządzeniach. Sytuacje wyjątkowe to awaria sprzętu. Nie zmienia to jednak faktu, że przynajmniej raz na 2 lata zalecana jest wymiana chemii - zalanie nowym starterem, połączone z myciem tanków, czyszczeniem przewodów pomp itp. Jest też kilka śmiesznych zabiegów przy filmówce, które zdecydowanie podnoszą jakość otrzymywanych powiększeń, a jeden z nich to... wymiana 3-4 razy w roku płynu w ostatnich tankach - bo to po prostu woda :) wystarczy wlać czystej i wrzucić chlorową pigułkę... Prosta rzecz, a usuwa większość zanieczyszczeń z procesu. Niestety, nie każdemu laborantowi chce się to robić :(
Tak oczywiscie masz i teraz racje!!!
Jednak nie zawsze ten laborant jest winny! Coz ja pracuje u pewnej osoby i az sie boje wrzucic stripa do filmowki.... bo nie wiem co wyjdzie!!!
Kiedys w kodaku dawno temu nauczono mnie kontrolowac procesy.... do tego stopnia ze potrafie na nie wplywac itd itp....
Zreszta co bede gadal, widze ze rozmawiam ze specem!
Tyle ze czasami wlasciciel maszyny nie do konca jest przekonany o wydawaniu pieniedzy w bloto!!! A szefa czasem sie trudno przekonuje co do zwiekszenia wydatkow....
Zdaje sobie sprawe z tego ze nawet nie kontrolowany proces nie zchrzani sie sam.... no ale co pewnosc to pewnosc. A taka daje tylko kontrola procesu, zwlaszcza filmowki.
Pozdrawiam! Milo spotkac kolege po fachu!
Jak patrzę, że kolega z wybrzeża, to mam nadzieję, że nie pracujesz w Gdyni... jak szef nazywa się MK to współczuję :)
swoją drogą jak operator do kitu, to potrafi przy myciu raków nie założyć przegrody pomiędzy pierwsze dwa tanki i "delikatnie" może zmienić chemię ;)
Jak patrzę, że kolega z wybrzeża, to mam nadzieję, że nie pracujesz w Gdyni... jak szef nazywa się MK to współczuję :)
Dzieki! Nie w Gdyni nie pracuje, jednak przyjedz do Gda to moze sie na mnie nadziejesz... hihihi
No a tak powaznie to szkoda ze te dobre czasy na laby odchodza w niepamiec....
Taaa, jak widze karte pamieci to dostaje wysypki, a jeszcze 2 lata temu bylo tego ledwie 10%
Taaa, jak widze karte pamieci to dostaje wysypki, a jeszcze 2 lata temu bylo tego ledwie 10%
hehehe dobre!
Mam te same odczucia!
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.