PDA

Zobacz pełną wersję : Wydruk wielkoformatowy



Raulo
10-02-2011, 19:48
Witam
Pytam, gdyż jestem zupełnym laikiem co do wydruków wielkoformatowych.
Posiadam zdjęcie w rozdzielczości 5588 x 3955 / 300 dpi
Jak najlepiej przerobić to zdjęcie np w PS aby można z niego było zrobić dość spory obraz (naklejkę na ścianę) o wymiarach 2m x 2,5m ?
Wydruk byłby chyba 150 dpi.

Czornyj
10-02-2011, 20:04
Są różne szkoły - jedni używają stopniowego skalowania co 10%, inni Bicubic Smoother, jeszcze inni Geniuine Fractals i innych, a ja np. używam interpolacji hybrydowej SE z Qimage.

Tak czy owak przy Solvencie bym się specjalnie nie doktoryzował.

Raulo
10-02-2011, 20:08
Ojej nic z tego nie wiem :)
Rozumiem, że bez zewnętrznych płatnych wtyczek się nie obejdzie ?
Dodam, że mam format TIF.

Czornyj
10-02-2011, 20:17
Stopniowe skalowanie co 10% i Bicubic Smoother można zrobić w Photoshopie

Mario__M
10-02-2011, 20:18
Dołączam się do pytania kolegi Raulo sam niedługo będę musiał zrobić wydruk na bilbord :D ale jeszcze tego nie robilem także dobrze byłoby aby ktoś doradził w temacie.

swider
10-02-2011, 20:40
No to przecież Czornyj odpowiedział, jasno i wyraźnie. :)

Raulo
10-02-2011, 21:20
To dopytam jeszcze.
Potrzebuję zrobić z mojego pliku format :
Plik rastrowy 1:1 120dpi CMYK (najlepiej tif)
Tak chce drukarnia.
I teraz pytanie 1:1 to mój rozmiar oryginalny w pixelach czy powiększony do potrzebnych rozmiarów czyli 2 metrów ?
Format TIF nie jest przecież plikiem rastrowym.
Mam mojego tifa zamienić na CMYK i zapisać ponownie jako TIF ?

Czornyj
10-02-2011, 21:23
Powiększony do 2m @ 120dpi. Po nadmuchaniu skonwertuj do CMYK ISO Coated v2. Zapisz jako jpeg jakość 8-10, nie przejmuj się pieprzeniem o TIFF-ach.

Przemek Paśnik
10-02-2011, 21:27
Powiększony do 2m @ 120dpi. Po nadmuchaniu skonwertuj do CMYK ISO Coated v2. Zapisz jako jpeg jakość 8-10, nie przejmuj się pieprzeniem o TIFF-ach.

Czornyj, czyżby do Ciebie też naród 150 megowe tiffy, z których chcą 30x45, przynosił? :mrgreen:

Czornyj
10-02-2011, 21:41
Czornyj, czyżby do Ciebie też naród 150 megowe tiffy, z których chcą 30x45, przynosił? :mrgreen:

Nie, na wstępie wybijam im to z głowy. Natomiast często operatorzy solventów usiłowali doprowadzić mnie do rozpaczy swą chorobliwą miłością do TIFF-ów...

Przemek Paśnik
10-02-2011, 21:53
Nie, na wstępie wybijam im to z głowy. Natomiast często operatorzy solventów usiłowali doprowadzić mnie do rozpaczy swą chorobliwą miłością do TIFF-ów...

bo zapuszczenie do druku/naświetlenia to wysoce artefaktogenna część reprodukcji pliku, a TIFF to jedyny słuszny format :mrgreen:

Czornyj
10-02-2011, 22:00
Poprawka - jedynie słuszny format to TIFF lub CDR.

Pamiętam, jak raz namalowałem kiedyś 12m banner świąteczny z zaśnieżonym krajobrazem, choinkami, mikołajami, reniferami i prezentami, używając przy tym oczywiście literalnie wszystkich bajerów Illustratora - po czym powiedziano mi, że nie są w stanie wypuścić tego do druku z czegokolwiek innego niż jakaś archaiczna wersja Coralgola...

Przemek Paśnik
10-02-2011, 22:52
Ostatnio do tego chlubnego grona pewna pani postanowiła dołączyć gołe rawy z pentaxa (pef). Nasza fabryka udekorowała ja tytułem Fikuśnego Klienta Miesiąca

de Fresz
10-02-2011, 23:40
Są różne szkoły - jedni używają stopniowego skalowania co 10%, inni Bicubic Smoother, jeszcze inni Geniuine Fractals i innych, a ja np. używam interpolacji hybrydowej SE z Qimage.

Stopniowe skalowanie nic nie daje gdzieś tak od Szopa 6 czy 7 (wcześniej różnice były zauważalne). B. Smoother - różnice są na granicy niuansów w porównaniu do zwykłego, czy Sharpera. Fraktale... może ja jakiś dziwny jestem, ale zdecydowanie nie podoba mi się to, co robią z obrazem - a z całą pewnością nie da się powiedzieć, że skalują lepiej od Szopa, one to robią po prostu inaczej.



Zapisz jako jpeg jakość 8-10, nie przejmuj się pieprzeniem o TIFF-ach.

Masz coś do TIFFów? ;-)



Pamiętam, jak raz namalowałem kiedyś 12m banner świąteczny z zaśnieżonym krajobrazem, choinkami, mikołajami, reniferami i prezentami, używając przy tym oczywiście literalnie wszystkich bajerów Illustratora - po czym powiedziano mi, że nie są w stanie wypuścić tego do druku z czegokolwiek innego niż jakaś archaiczna wersja Coralgola...

Na Wszystkich Bajerach Aika to się najlepsze ripy od naświetlarek potrafią przepięknie wypierdyknąć przy "bożym" PSie czy PDFie. Walczyłem kiedyś z tym parę nocy, ale w końcu zmądrzałem i doszedłem do wniosku, że brutalna i prostacka konwersja do bitmapy doskonałym rozwiązaniem jest (choć czasem i coś tak trywialnego potrafi napsuć krwi).

Czornyj
10-02-2011, 23:55
Masz coś do TIFFów? ;-)
Powiedzmy, że nie przepadałem jak proszono mnie o przesłanie billboardu w CMYK-owym TIFF-ie na korporacyjną skrzynkę e-mailową o pojemności 5MB... ;)

Ogólnie dogmatyzm solventystów potrafi być upierdliwy - raz np. chcieli ode mnie banner 30x1,5m k-o-n-i-e-c-z-n-i-e w 150dpi - i oczywiście jak wysłałem im to monstrum, to nie mieli najmniejszych szans na to, by go otworzyć.


Na Wszystkich Bajerach Aika to się najlepsze ripy od naświetlarek potrafią przepięknie wypierdyknąć przy "bożym" PSie czy PDFie. Walczyłem kiedyś z tym parę nocy, ale w końcu zmądrzałem i doszedłem do wniosku, że brutalna i prostacka konwersja do bitmapy doskonałym rozwiązaniem jest (choć czasem i coś tak trywialnego potrafi napsuć krwi).
PDF/X-1a:2001 jest tak koszerny, że łyka go praktycznie wszystko co tylko łyka PDF-a, nie miałem z tym nigdy większych problemów. Tyle tylko że trafiłem na fantastę, który w charkterze RIP-a stosował Coralgola...

Pinczer
10-02-2011, 23:59
Format TIF nie jest przecież plikiem rastrowym.
Chyba jednak jest. A co do bajerów z AI to prawa że potrafi się wypieprzyć w postscripcie i jedyne wyjscie to zrasteryzowac obrazeczek. Dziwne to jest bo to Choler zawsze mial super efekciory ktorych potem nie można było wydrukować a adobe starał się bez fajerwerków ale stablnie i użytecznie.

Czornyj
11-02-2011, 00:04
Od niepamiętnych czasów nie używam PostScriptu, więc nic mi się nie wypieprza.

de Fresz
11-02-2011, 00:32
Ogólnie dogmatyzm solventystów potrafi być upierdliwy - raz np. chcieli ode mnie banner 30x1,5m k-o-n-i-e-c-z-n-i-e w 150dpi - i oczywiście jak wysłałem im to monstrum, to nie mieli najmniejszych szans na to, by go otworzyć.

Jak ktoś chce od mnie więcej niż ~500-600 MB to wysyłam plik w tej wielkości z adnotacją, żeby sobie sami dmuchnęli, bo mi szkoda czasu. Ale od jakiegoś czasu mam wrażenie, że solvenciści trochę zmądrzeli.



PDF/X-1a:2001 jest tak koszerny, że łyka go praktycznie wszystko co tylko łyka PDF-a, nie miałem z tym nigdy większych problemów.

PDF/X nie zawsze był obecny na rynku ;-) I nawet przy nim potrafią się przytrafić kfiatki pt. gdzie u diaska podział się mój efekt/element z AI - na ekranie jest, a na RIPie nie. Ale to na szczęście baaardzo rzadko i przy baaaaardzo fikuśnych wektorach.



Od niepamiętnych czasów nie używam PostScriptu, więc nic mi się nie wypieprza.

Zawsze używam PSa do generowania PDFów do druku ;-)

Czornyj
11-02-2011, 01:01
Jak ktoś chce od mnie więcej niż ~500-600 MB to wysyłam plik w tej wielkości z adnotacją, żeby sobie sami dmuchnęli, bo mi szkoda czasu. Ale od jakiegoś czasu mam wrażenie, że solvenciści trochę zmądrzeli. Operatorów to ja też potrafię ustawić do pionu, tylko tu akurat było to utrudnione przez pośrednictwo w postaci zleceniodawcy z korporacji, więc zgodnie z zasadą "klyęt nasz pan" dostali TIFF-a.


PDF/X nie zawsze był obecny na rynku ;-) I nawet przy nim potrafią się przytrafić kfiatki pt. gdzie u diaska podział się mój efekt/element z AI - na ekranie jest, a na RIPie nie. Ale to na szczęście baaardzo rzadko i przy baaaaardzo fikuśnych wektorach.No nie było, PDF-a też nie było i wogóle wielu rzeczy nie było, jak PostScripty się liczyły to kawę można było wypić, a potem trzeba je było skompresować arj-tem dzieląc na kilka dyskietek, a jak zanosiło się dyskietki do świetlików, to zwykle któraś była uszkodzona... No ale teraz PDF/X już parę latek jest i nawet bvdm-y, fogry i insze ugry nieśmiało nadmieniają, że można zaryzykować jego wykorzystanie...


Zawsze używam PSa do generowania PDFów do druku ;-)
Też kiedyś zawsze obowiązkowo używałem dystylarki. Aż pewnego razu przestałem... ;)

de Fresz
11-02-2011, 01:50
Operatorów to ja też potrafię ustawić do pionu, tylko tu akurat było to utrudnione przez pośrednictwo w postaci zleceniodawcy z korporacji, więc zgodnie z zasadą "klyęt nasz pan" dostali TIFF-a.

Tacy są cudowni - normalny człowiek w życiu by nie wymyślił jakim problemem dla tego gatunku może być obsługa FTPa ;-)



No nie było, PDF-a też nie było i wogóle wielu rzeczy nie było, jak PostScripty się liczyły to kawę można było wypić,

...albo i obiad zjeść. W barze 3 ulice dalej. A teraz da się góra parę łyków kawy wypić, pod warunkiem że nie za gorąca. No ale dla niektórych komp 8 rdzeni i 16 GB RAMu jest niezbędnym minimum do pracy z plikami ~40 MB... ;-)
Dżizas, chyba już czas na emeryturę ;-)



a potem trzeba je było skompresować arj-tem dzieląc na kilka dyskietek, a jak zanosiło się dyskietki do świetlików, to zwykle któraś była uszkodzona...

Ej no, bez jaj, ZIPy były całkiem popularne już '96. Choć prawdziwy komfort nastał z erą Jazzów.



No ale teraz PDF/X już parę latek jest

Kiedy to zyskał u nas realną popularność, ze 4 lata temu? Nie więcej. A i tak do dziś są kompletnie niereformowalni miłośnicy EPSów. Zresztą ja dalej jadę na własnym, przetestowanym w boju presecie, głównie z przyzwyczajenia - z wiekiem rurki w mózgu sztywnieją i człowiek robi się bardziej odporny na nowomodne trendy ;-)



Też kiedyś zawsze obowiązkowo używałem dystylarki. Aż pewnego razu przestałem... ;)

Za dużo mam do czynienia z drukarniami i wydawnictwami spod ciemnej gwiazdy (w stylu mojej ulubionej Agory), aby zwiększać sobie ryzyko choćby o te marne procenty.

Czornyj
11-02-2011, 10:29
Tacy są cudowni - normalny człowiek w życiu by nie wymyślił jakim problemem dla tego gatunku może być obsługa FTPa ;-) eftepy najczęściej nie działają z uwagi na zasieki korporacyjnych zabezpieczeń, które praktycznie uniemożliwiają zrobienie czegokolwiek, nie mówiąc o takich perwersjach jak pobranie pliku przez ftp czy www. Od czasu, gdy wpadłem pokalibrować monitory w marketingu i okazało się, że miszczowie IT wyłączyli z poziomu OS możliwość przypisywania profili ICC dla urządzeń wyjściowych, już nic mnie nie zdziwi...


...albo i obiad zjeść. W barze 3 ulice dalej. A teraz da się góra parę łyków kawy wypić, pod warunkiem że nie za gorąca. No ale dla niektórych komp 8 rdzeni i 16 GB RAMu jest niezbędnym minimum do pracy z plikami ~40 MB... ;-)
Dżizas, chyba już czas na emeryturę ;-)
No niestety, szybkość dzisiejszych komputerów nie rozpieszcza już miłośników kawiarń i gastronomii... :lol:


Ej no, bez jaj, ZIPy były całkiem popularne już '96. Choć prawdziwy komfort nastał z erą Jazzów. Ale nie w '92. Najpierw dyskietki, potem szuflada na HDD (ech, te cholerne zworki), a komfort nastał dla mnie wraz z zakupem magnetooptyka 230MB. ZIP-a używałem później równolegle, bo był szybszy niż MO, natomiast JAZZ-a już nie kupiłem, bo MO miały już wtedy 640MB...


Kiedy to zyskał u nas realną popularność, ze 4 lata temu? Nie więcej. A i tak do dziś są kompletnie niereformowalni miłośnicy EPSów. Zresztą ja dalej jadę na własnym, przetestowanym w boju presecie, głównie z przyzwyczajenia - z wiekiem rurki w mózgu sztywnieją i człowiek robi się bardziej odporny na nowomodne trendy ;-)U mnie zyskał popularność, jak kiedyś zamarudzono z korektami i w pośpiechu musiałem ukręcić i wysłać wielostronicowe zlecenie by zdążyć przed deadlinem - w akcie desperacji wcisnąłem ctrl+E. I w ten sposób wysłałem Distillera na zasłużoną emeryturę...


Za dużo mam do czynienia z drukarniami i wydawnictwami spod ciemnej gwiazdy (w stylu mojej ulubionej Agory), aby zwiększać sobie ryzyko choćby o te marne procenty.
Początkowo z lękiem milimetr po milimetrze wgapiałem się w zripowane wglądówki. Ale jak za setnym razem niczego niepokojącego się nie dopatrzyłem, to dałem sobie spokój.

de Fresz
11-02-2011, 12:22
eftepy najczęściej nie działają z uwagi na zasieki korporacyjnych zabezpieczeń, które praktycznie uniemożliwiają zrobienie czegokolwiek, nie mówiąc o takich perwersjach jak pobranie pliku przez ftp czy www.

Takich klientów też mam, ale zdarzają się orły, które mimo braku przesadnego ajtiajowego zamordyzmu (a który na marginesie nigdy nie przestanie mnie zadziwiać), dalej nie są w stanie ogarnąć tak wyrafinowanej i dalece zaawansowanej technologii, jak obsługa FTPa.



Ale nie w '92. Najpierw dyskietki, potem szuflada na HDD (ech, te cholerne zworki), a komfort nastał dla mnie wraz z zakupem magnetooptyka 230MB. ZIP-a używałem później równolegle, bo był szybszy niż MO, natomiast JAZZ-a już nie kupiłem, bo MO miały już wtedy 640MB...

Były jeszcze SyQuesty, stare 44, później 88 MB i nowsze 270 MB. Ale one za moich czasów już nie cieszyły się specjalną popularnością, to Iomega przejęła władanie nad lokalnym światem pojemnych dyskietek. MO jakoś u nas też nie były szczególnie często spotykane, nie miałem tego w żadnej firmie, w której pracowałem, znajome naświetlarnie też głównie brały SQ/Io.



Początkowo z lękiem milimetr po milimetrze wgapiałem się w zripowane wglądówki. Ale jak za setnym razem niczego niepokojącego się nie dopatrzyłem, to dałem sobie spokój.

Mając własną, czy zaprzyjaźnioną drukarnię pod nosem, to można się tak bawić. Ale nie współpracując z kilkunastoma wydawnictwami i jeszcze większą ilością drukarni w całej Polsce i nader często na ostatnią chwilę, gdzie nikt się zazwyczaj nie pieści we wglądówki, składki z impo etc., a kolejnym etapem gdy można podejrzeć plik, jest jak nakład trafi do kiosków/sklepów, czy zawiśnie na mieście. Tu liczy się totalna idiotoodoporność i eliminacja ryzyka do okolic zera. Co również oznacza dalece nieufne podejście do nowinek w stylu transparencji i innych takich fukuśnych gadżetów, a to niekiedy kończy się przerabianiem na piechotę. Może i paranoja, ale dzięki temu jakiekolwiek problemy techniczne w stylu "było i nie ma" lub "a skąd się wzięło to pogrubienie?" spotykają mnie może z raz na 3 lata, a większość wydawnictw przyjmuje ode mnie pliki w ciemno, czasem w ostatnim możliwym momencie, gdy oficjalny dedlajn minął wiele dni wcześniej.