PDA

Zobacz pełną wersję : Packshoty a prawo autorskie



hekate
08-02-2011, 13:56
Czy ktoś się orientuje czy fotki packshotowe podlegają ochronie prawem autorskim?
Sprawa po krótce wygląda tak: w ramach zamówienia projektu katalogu, zamówiłam również kilkadziesiąt packshotów przedstawiających produkty, które miały się w katalogu znaleźć. Zapłaciłam zaliczkę na katalog, która z naddatkiem pokrywała uzgodniony (zryczałtowany) koszt wykonania tych zdjęć. Ze względu na nierzetelność grafika, zrezygnowałam z projektu katalogu, i ugodowo zaproponowałam zwrot zaliczki w kwocie pomniejszonej o uzgodniony koszt zdjęć - które tak czy inaczej są mi potrzebne, więc nie było o co drzeć kotów i robić foty od nowa.
Sęk w tym, że teraz grafik dyskutuje, że jeśli chcę wykorzystać te zdjęcia, to muszę jeszcze im dopłacić, ponieważ cena zdjęć bez katalogu byłaby wyższa niż uzgodniona (o czym nie było mowy wcześniej), i jeśli chcę je wykorzystywać, muszę wykupić od nich prawa autorskie. Oczywiście z zaliczki ani złamany grosz do mnie nie wrócił, a zdjęcia do wyjaśnienia ze strony zdjęłam.

Dodam, że osobiście uczestniczyłam w pracy nad tymi zdjęciami, i podpowiadałam fotografowi jak chcę żeby wyglądały - więc ciężko nazwać go stuprocentowym autorem owych fot.

Ale pytanie moje brzmi, czy oni mają prawo obciążyć mnie za prawa autorskie do takich zdjęć, ewentualnie za ich wykorzystanie na stronie www? (co autorskiego może być w packshotach?)

No i jeszcze taka kwestia, nie wiem jak to jest z prawem do wizerunku przedmiotu ;p Otóż oni wykorzystują te zdjęcia na swojej stronie www w ramach portfolio. Zdjęcia przedstawiają autorskie kolekcje mojej firmy. Czy mogę nie wyrazić zgody na ich publikację bez informacji, co przedstawiają i do kogo to należy? Bo trochę to nie fair, że zapłaciłam im za zdjęcia z których rzekomo nie mogę korzystać, a oni wykorzystują je bez pytania - jak by nie patrzeć - do promocji swoich usług.

Będę wdzięczna za wszelkie podpowiedzi ;) Oczywiście wybieram się jeszcze do specjalisty w tej dziedzinie, ale zanim to nastąpi fajnie by było poznać Wasze głosy.

tomitom
08-02-2011, 14:51
wszystko zależy jak skonstruowana jest umowa. Nie ma tu stałej reguły. Wszystko zależy od zleceniodawcy i zleceniobiorcy.

Paweł Kania
08-02-2011, 15:05
No generalnie, mowy nie było o tym że same zdjecia bez jakiegoś projektu będą droższe, ale to takie rzekłbym normalne, że jak coś jest kompleksowo to jest taniej :)

Pomimo współudziału, to on jest autorem zdjęć.


Tak samo jak - co autorskiego może być w uszyciu szalika ?


Nie wiem czym może prezentować zdjecia w swoim folio, o ile osoby musza na to wyrazić zgodę o tyle ciuchy czy coś chyba niebardzo. Nie wiem.

A generalnie bez tego co było w umowie się nie obejdzie. a jeśli umowy nie było... to lipa. Trzeba się 'pogodzić'.

de Fresz
08-02-2011, 15:08
Czy ktoś się orientuje czy fotki packshotowe podlegają ochronie prawem autorskim?

A dlaczego miałyby nie?



Sęk w tym, że teraz grafik dyskutuje, że jeśli chcę wykorzystać te zdjęcia, to muszę jeszcze im dopłacić, ponieważ cena zdjęć bez katalogu byłaby wyższa niż uzgodniona (o czym nie było mowy wcześniej), i jeśli chcę je wykorzystywać, muszę wykupić od nich prawa autorskie.

A co na to umowa? Bo równie dobrze możesz sprawę przedstawić tak, że gdybyś została poinformowana o tym fakcie, to byś nie zdecydowała się na ich usługi. Można to postrzegać jako zmianę warunków umowy przez zleceniobiorcę w trakcie realizacji, ale to jest bardzo cieżkie do udowodnienia – tu mają znaczenie szczegóły, oni będą twierdzić, że informowali wcześniej, Ty że nie, sprawę mogą uratować tylko jakieś mejle itp.



Dodam, że osobiście uczestniczyłam w pracy nad tymi zdjęciami, i podpowiadałam fotografowi jak chcę żeby wyglądały - więc ciężko nazwać go stuprocentowym autorem owych fot.

To jest dyskusyjna kwestia, ale zwykle uznaje się, że ten kto wykonał zdjęcie, czyli de facto nacisnął spust, jest jego autorem.



Ale pytanie moje brzmi, czy oni mają prawo obciążyć mnie za prawa autorskie do takich zdjęć, ewentualnie za ich wykorzystanie na stronie www? (co autorskiego może być w packshotach?)

Mają prawo. Fotograf robi kalkulacje obejmującą koszt wykonania zdjęć oraz zakres praw do ich wykorzystania (pola eksploatacji, czas trwania). A Ty dałeś straszliwie ciała płacąc bez umowy jasno określającej co i za ile.



No i jeszcze taka kwestia, nie wiem jak to jest z prawem do wizerunku przedmiotu ;p Otóż oni wykorzystują te zdjęcia na swojej stronie www w ramach portfolio. Zdjęcia przedstawiają autorskie kolekcje mojej firmy. Czy mogę nie wyrazić zgody na ich publikację bez informacji, co przedstawiają i do kogo to należy?

A czy to co jest na tych zdjęciach podlega ochronie prawnej (prawo autorskie)? Jeśli tak, można spróbować takiego straszaka, ale jeśli nie łykną, to w sądzie może być niełatwo.

Generalnie - jeśli wierzyć Twoim słowom, wtopiłaś z jakimiś chałturnikami, w dodatku cwanymi. Możesz próbować ich postraszyć wezwaniami przedsądowymi (zmiana umowy po fakcie, nie wywiązanie się z zobowiązań), ale jeśli będą oporni, to szanse przed sądem na ugranie czegoś są marne. Jedyne co realnie możesz im zrobić, to narobić smrodu w okolicy i przełknąć te żabę, wyciągając nauczkę na przyszłość.

hekate
08-02-2011, 15:39
no właśnie gdzieś kiedyś czytałam, że packshoty są traktowane jako zdjęcia rzemieślnicze pozbawione twórczego charakteru i w związku z tym prawo autorskie ich nie powinno obejmować, stąd też moje wątpliwości. Co do metafory szalika - prawo autorskie chroni projektanta, a nie krawcową ;] Wg mnie fotograf występuje tu w roli "krawcowej" ale właśnie nie wiem czy na pewno można tak to interpretować.

A to co widnieje na zdjęciach bankowo podlega ochronie prawem autorskim - tak jak mówię, to są realizacje projektów limitowanych kolekcji wypuszczonych przez moją firmę. Pytanie, czy oni mają prawo bez mojej zgody to publikować.

Znalazłam coś takiego:
Polskie prawo autorskie chroni każdy rezultat działalności twórczej człowieka, pod warunkiem spełnienia przez niego pewnych kryteriów. Są one określone w ustawie z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Przepisy te za przedmiot ochrony uznają utwór. Zgodnie z artykułem 1 wskazanej ustawy, utworem nazywamy każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Aby przejaw myśli ludzkiej uznać za utwór, musi on spełnić następujące kryteria:

Musi być rezultatem działalności człowieka.
Wymagane jest tzw. ustalenie dzieła.
Musi się w nim przejawiać działalność twórcza.
Konieczne jest, aby ta działalność miała indywidualny charakter.

i o ile pierwsze 3 kryteria jeszcze można podciągnąć pod packshot, o tyle IMO ciężko uznać go za dzieło o indywidualnym charakterze...

de Fresz
08-02-2011, 15:51
no właśnie gdzieś kiedyś czytałam, że packshoty są traktowane jako zdjęcia rzemieślnicze pozbawione twórczego charakteru i w związku z tym prawo autorskie ich nie powinno obejmować,

To czyjaś interpreatcja, nie wykładnia (ale może nie wiem o jakimś wyroku SN).



musi on spełnić następujące kryteria:
Musi być rezultatem działalności człowieka.
Wymagane jest tzw. ustalenie dzieła.
Musi się w nim przejawiać działalność twórcza.
Konieczne jest, aby ta działalność miała indywidualny charakter.[/I]

i o ile pierwsze 3 kryteria jeszcze można podciągnąć pod packshot, o tyle IMO ciężko uznać go za dzieło o indywidualnym charakterze...

Sposób położenia światła (ilość świateł, modyfikatory), kąt pod jakim sfotografowano – spokojnie da się podciągnąć pod indywidualny charakter. Inaczej: wyobraź sobie, że musisz dowieść przed sądem, że nie ma możliwości poprawnie (wraz z definicją pojęcia) tego zrobić w inny sposób. Jesteś w stanie?

hekate
08-02-2011, 16:37
Sposób położenia światła (ilość świateł, modyfikatory), kąt pod jakim sfotografowano – spokojnie da się podciągnąć pod indywidualny charakter. Inaczej: wyobraź sobie, że musisz dowieść przed sądem, że nie ma możliwości poprawnie (wraz z definicją pojęcia) tego zrobić w inny sposób. Jesteś w stanie?
wobec tego równie dobrze fotki do dokumentów powinny podlegać prawom autorskim... to zakrawa o absurd ;p W tym samym artykule piszą, że "o indywidualności dzieła można mówić, gdy da się stwierdzić, że dane dzieło nie powstało wcześniej i jest statystycznie nieprawdopodobne stworzenie go w przyszłości przez inną osobę"...

Paweł Kania
08-02-2011, 16:40
Ale ze czemu absurdalne ?

Ktoś dał swoją gębę a ktoś zrobił zdjecie a czymś to wydrukował ?

Ktoś dał materiał, ktoś zaprojektował sukienkę, a ktoś uszył sukienkę.

Ktoś wymyślił marchewki w kształcie kuli, ktoś wychodował, ktoś ugotował i zjadł...

To ze na zdjęciu jest czyjaś gęba, nie znaczy że to zdjecie jest jej :)

de Fresz
08-02-2011, 16:44
wobec tego równie dobrze fotki do dokumentów powinny podlegać prawom autorskim...

I w teorii podlegają. Tylko praktyka jest taka, że żaden zakład o zdrowych zmysłach tego nie egzekwuje (bo i jak), formalizuje itp. – straty bardzo szybko przewyższyły by potencjalne zyski.

hekate
08-02-2011, 17:00
raczej miałam na myśli fakt, że fotki do dokumentów mają określone wytyczne - tak jak packshoty - które ograniczają twórczość i - co za tym idzie - indywidualność efektów. Ale spoko, dzięki za Wasze opinie ;) jakby ktoś miał coś jeszcze do dodania to śmiało, każda informacja się przyda. W najbliższym czasie wybieram się do specjalisty w dziedzinie prawa autorskiego i przegadam z nim temat, dam Wam znać jakie wnioski :)

Paweł Kania
08-02-2011, 17:09
IMO, albo zrywasz umowę ze względu na nieterminowość, nierzetelnośc, brzydki projekt albo nie wiem co tam nagrabili sobie.

Szukasz kogoś innego kto Ci zrobi te foty raz jeszcze a poprzednikom każesz usunąć z ich portfolio przez wzgląd na prawo autorskie skoro te Twoje wyroby takowym są chronione.

Lub dochodzicie do kompromisu ze względu na niedokońca zrealizowaną usługę i troszkę im się nie dziwię że teraz chcą większej kaski za same foto gdyż jak bym coś robił kompleksowo to bym wrzucił rabat za całość...

A możesz podać szczegóły co to było dokładnie, na jakie kwoty to opiewało, kto co zawalił ?

Bo narazie to wygląda że ktoś coś zamówił i w połowie się rozmyślił....

hekate
08-02-2011, 17:24
chodziło o katalog naszych produktów. po kilku miesiącach (!) od pstryknięcia zdjęć dopiero udało nam się je uzyskać (same zdjęcia, nie katalog ;p). projekt katalogu nie został sfinalizowany, bo grafik pozjadał wszystkie rozumy i nie chciał się zgodzić na nasze (zasadne, nie bzdurne) uwagi do projektu, ponad pół roku od nawiązania współpracy, tym samym przedłużając i tak już zbyt długi czas oczekiwania. Zaowocowało to wycofaniem się przez nas z umowy, bo nie mogliśmy czekać na katalog w nieskończoność (podczas gdy grafik wstrzymał wszelkie prace nad nim). Próbując iść im na rękę, zaproponowałam rozliczenie się za zdjęcia, które zamierzałam użyć, żeby nie musieli zwracać całości zaliczki, tylko część. No i co było dalej to już pisałam w pierwszym poście... ;)

de Fresz
08-02-2011, 17:31
Kwestie kluczowa dla sprawy: jaką umowę podpisaliście, co w niej było o czasie realizacji, prawach do projektu, czy było coś w ogóle o zdjęciach i prawach do nich?

freefly
08-02-2011, 17:37
chodziło o katalog naszych produktów. po kilku miesiącach (!) od pstryknięcia zdjęć dopiero udało nam się je uzyskać (same zdjęcia, nie katalog ;p). projekt katalogu nie został sfinalizowany, bo grafik pozjadał wszystkie rozumy i nie chciał się zgodzić na nasze (zasadne, nie bzdurne) uwagi do projektu, ponad pół roku od nawiązania współpracy, tym samym przedłużając i tak już zbyt długi czas oczekiwania. Zaowocowało to wycofaniem się przez nas z umowy, bo nie mogliśmy czekać na katalog w nieskończoność (podczas gdy grafik wstrzymał wszelkie prace nad nim). Próbując iść im na rękę, zaproponowałam rozliczenie się za zdjęcia, które zamierzałam użyć, żeby nie musieli zwracać całości zaliczki, tylko część. No i co było dalej to już pisałam w pierwszym poście... ;)

To będzie nauczka, że wszystkie postanowienia stron w sprawie zlecenia powinna zwierać umowa na piśmie. Terminy, wymogi realizacji, wytyczne, kary umowne z tytułu niedotrzymania terminów, etc.
Przynajmniej przed sądem łatwiej dochodzić swoich roszczeń i szybciej, bo np. dwa lata, a nie trzy.:wink:

wer
09-02-2011, 23:13
Zdjęcia legitymacyjne też są objęte prawem autorskim. W zasadzie reprodukcje dzieł płaskich uciekają z tej definicji, bo to jest kopiowanie. Każde inne zdjęcie wykonane przez człowieka będzie objęte prawami autorskimi. Ciekawie może być w jednym momencie, Sony zrobiło automatyczną podstawkę pod aparat kompaktowy, obraca aparatem i losowo pstryka zdjęcia. I tutaj zdjęcia raczej nie są objęte prawami autorskimi, bo decyzję o momencie naciśnięcia spustu nie podejmował człowiek.

Jacek_Z
13-02-2011, 14:14
Czy ktoś się orientuje czy fotki packshotowe podlegają ochronie prawem autorskim?Tak


wobec tego równie dobrze fotki do dokumentów powinny podlegać prawom autorskim... .
Oczywiście, też podlegają.
Nie podlegają reprodukcje płaskich obrazów - kopie. Ale pewien wykładowca od prawa autorskiego na UMK mocno się zastanawiał co z reprodukcją obrazu olejnego, który taki płaski wcale nie jest. W dodatku w zalezności od oświetlenia mogą się pojawiać bliki itd. Czyli da się zauważyc indywidualny charakter takiej reprodukcji.

freefly
13-02-2011, 22:50
Tak


Oczywiście, też podlegają.
Nie podlegają reprodukcje płaskich obrazów - kopie. Ale pewien wykładowca od prawa autorskiego na UMK mocno się zastanawiał co z reprodukcją obrazu olejnego, który taki płaski wcale nie jest. W dodatku w zalezności od oświetlenia mogą się pojawiać bliki itd. Czyli da się zauważyc indywidualny charakter takiej reprodukcji.


Wykładowca niech się zastanawia i wymyśla różne teorie, ale ostatecznie to sąd na ogół rozstrzyga.
Ty będziesz widział różnicę, ale czy przekonasz sąd...............?;-)

wer
13-02-2011, 23:08
Wykładowca może być powołany na biegłego. Sąd nie rozstrzyga w takich przypadkach sam.

freefly
13-02-2011, 23:29
Wykładowca może być powołany na biegłego. Sąd nie rozstrzyga w takich przypadkach sam.

Opinia biegłego może być dowodem, ale nie decyduje o rozstrzygnięciu. Jednak sama opinia biegłych podlega takiej samej ocenie sądu jak każdy inny dowód przeprowadzony w sprawie. A co będzie jak każda ze stron powoła swojego biegłego + sąd swojego i będą trzy różne opinie? A wszyscy biegli będę w danej dziedzinie powszechnie znanymi autorytetami?
Sąd zdecyduje któremu da wiarę. I nie musi to być biegły powołany przez sąd.

Jacek_Z
14-02-2011, 00:11
Skoro wykładowca się "zastanawiał" to znaczy, że właśnie zdawał sobie sprawę z tego, że wyrok w sprawie reprodukcji obrazu olejnego może byc rózny, w zalezności od uznania sądu.

freefly
14-02-2011, 00:34
Skoro wykładowca się "zastanawiał" to znaczy, że właśnie zdawał sobie sprawę z tego, że wyrok w sprawie reprodukcji obrazu olejnego może byc rózny, w zalezności od uznania sądu.

A tak w ogóle, co to za wykładowca, co nie wie, że prawo autorskie dotyczy oryginałów, a nie kopii. Reprodukcja jest kopią oryginału i bez znaczenia jest, jaką techniką kopia została zrobiona.
Byli tacy co o fotokopie obrazów procesowali się z Wikipedią w USA i polegli przed sądem hamerykanskim.;)