Zobacz pełną wersję : Życie bez EXIF-a
Analogowe życie-po-życiu.
Dziś, w czasach cyfry, nawet jeśli fotografujemy w manualu, można analizować EXIF i coś na tej podstawie doskonalić.
Zwłaszcza żeby zapoznać się z bardziej wybrednymi materiałami, slajd, czy własna ścieżka na forsowanie cz-b itd.
Jak, na dziś by można wprowadzić podobny element w manualu. Papierowy notes odpada, "pół cyfra" typu F6 też. Za szczenięcych lat to były dwa filmy do wyboru, jeden sposób pomiaru (plus ręczny ruski światłomierz), i jednak lżejsza głowa mniej zaabsorbowana problemami (potrafiłem miesiąc pamiętać ekspozycję zdjęć dla mnie ważnych)
Np jakby ktoś powiedział, że jest aplikacja na telefon pod Androida, bym się ucieszył ...
pastwisko
06-02-2011, 15:55
Ja w swoim półśrednim mam te dane wdrukowywane na filmie: czas, przeslona, tryb naświetlania, obiektyw, rodzaj filmu 120/220 - czasem się przydaje :)
breslauer
06-02-2011, 16:23
Jak, na dziś by można wprowadzić podobny element w manualu. Papierowy notes odpada, "pół cyfra" typu F6 też.
A nie masz w telefonie funkcji 'dyktafon'? Teraz chyba w każdej komórce jest coś takiego - idziesz w teren, nagrywasz sobie na dyktafon parametry zdjęcia, a potem w domu na spokojnie spisujesz. Przynajmniej ja tak robię.
(...)Papierowy notes odpada (...)
erm, chronisz lasy?
erm, chronisz lasy?
Mam więcej komputerów niż długopisów (zawsze mi giną, zresztą zaschnięte bo mało używane).
;)
pastwisko
06-02-2011, 17:27
Ołówek nie zasycha, a automatycznego nie trzeba ostrzyć - są takie grubsze jak techniczny za cienki :)
Zrób sobie na kompie tabelkę KLATKA/PRZESŁONA/CZAS/EV i co tam jeszcze byś chciał i pokseruj. Ja jak musiałem nosić tabelkę z czasami naświetleń do pinhola, to wsadziłem ją w takie plejstikowe etui na legitymację, wsadzasz to w kieszeń i się nie martwisz czy się pogniecie, a do tego jakiś ołówek ogryzek i już.
dziki_pl
06-02-2011, 19:27
Jak mialem wieksze cisnienie na pentaxa 645 to szukalem uparcie N-ki wlasnie ze wzgledu na exif.
Cos w 6x6 lub wiekszym mialo taka funkcjonalnosc?
A to jest tak ważne, żeby pamiętać tę ekspozycję?
Na początku mojej przygody z FM2, też sobie kupiłem notes i zapisałem parametry może z 5 pierwszych klatek. :)
Szkoda mnie czasu na takie pierdoły.
A to jest tak ważne, żeby pamiętać tę ekspozycję?
Na początku mojej przygody z FM2, też sobie kupiłem notes i zapisałem parametry może z 5 pierwszych klatek. :)
Szkoda mnie czasu na takie pierdoły.
Ale slajda chciałbym się nauczyć również w warunkach trudnych ;) Żeby wychodził 'bo ja tak chciałem' a nie 'bo tak wyszło'.
W sumie wystarczyła by wiedza o korekcie w stosunku do wyjściowego pomiaru (centralnego), lub dla jakich elementów obrazu mierzyłem światłomierzem.
Ale slajda chciałbym się nauczyć również w warunkach trudnych ;) Żeby wychodził 'bo ja tak chciałem' a nie 'bo tak wyszło'.
Życzę powodzenia. Pisze bez przekąsu.
Jak w kwietniu byłem na plenerze nad Biebrzą, to było spotkanie z Wiktorem Wołkowem, zrobił pokaz swoich slajdów, które dodatkowo sam woła. Powiedział, że średnio dwa slajdy z rolki (135) idą do ramkowania, zdjęcia robi ponad 30 lat.
Ja slajdy naświetlam, na matrycowym z F100, aczkolwiek zrobiłem może z pięć rolek dopiero więc ciężko mnie się wypowiadać jak ten pomiar się zachowa w trudnych warunkach.
Ja slajdy naświetlam, na matrycowym z F100, aczkolwiek zrobiłem może z pięć rolek dopiero więc ciężko mnie się wypowiadać jak ten pomiar się zachowa w trudnych warunkach.
W padłym F301 nie używałem korekty, miał przycisk pamięci pomiaru, więc starym książkowym spsobem kierowałem pomiar gdzie chciałem, przenosiłem itd. Obecnie trafił się bez pamięci tylko z korektą FG. Z matrycowych ALE Z DZWIGIENKĄ to chyba tylko FA jest (niestety albo stety, etap silniczka windera już mam za sobą).
Hej, a ja właśnie używałem notesu, ba, nawet miałem swój zeszyt ciemniowy ;) w którym zapisywałem parametry wywołania każdej rolki. Jeździłem tylko na fomie 400 i rodinalu - po roku znalem juz ten material na pamiec i wiedzialem co w jakiej sytuacji zrobic. Ba, jeszcze przed nacisnieciem spustu juz widzialem w glowie gotowe powiekszenie, wiedzialem, gdzie trzeba bedzie dopalac, a co przyslonic. Najlepszy komputer to wlasna glowa. Tylko trzeba troche cierpliwosci ;)
pastwisko
07-02-2011, 00:55
No tak, jak sie jedzie na tym samym ciągle to fakt człowiek szybko się uczy - pamiętam jak dłuższy okres bawiłem się pinholem, tym samym aparatem i filmach iso 100, to miałem już taki pomiar w oku i ręce robiącej za migawkę, że musiały być naprawdę dziwne warunki zeby zdjecie nie wyszło - a czasy wcale nie były długie co ułatwia tolerancję, raczej kręciły się w okół jednej sekundy :)
Najlepszy komputer to wlasna glowa. Tylko trzeba troche cierpliwosci ;)
Rozumiem co mówisz. Miałem ten okres, jak piszą koledzy, że wiedziałem co zastanę na filmie po wywołaniu.
Wiem także o sobie, że jak byłem w liceum czy na studiach (chciałbym mieć dziś takie problemy, które wtedy wydawały się wielkie) pewne operacje głowy i pamięci wychodziły mi lepiej (np pewien projekt programistyczny pod DOS, niebanalny, zrobiony na studiach w 2mc, nigdy nie udało mi się sequela ukończyć w karierze rodzinno-zawodowej).
I materiałów było mniej: 3 niskoczułe z 3 krajów, bardzo podobne, z tym że rosyjski miał podawany czas wywołania DLA KAŻDEJ SERII !!) i potem wszedł jeden wysokoczuły dający się używać.
Jakby mnie na studiach operacje głowy wychodziły lepiej, to nie wyobrażam sobie co teraz bym operował. Ale niestety na studiach nie pozwolili mi operować głowy :-(. A szkoda...
spiritwood
07-02-2011, 19:02
Ja na studiach robiłem operacje głowy, niestety nie naczelnych. Ba, nawet nie ssaków :-P
pastwisko
07-02-2011, 19:05
A ja na studiach bawiłem się mózgami z formaliny (ale z głowy) :D
Analogowe życie-po-życiu.
Dziś, w czasach cyfry, nawet jeśli fotografujemy w manualu, można analizować EXIF i coś na tej podstawie doskonalić...Masz kilka modeli aparatów (także nikona) które wświetlają parametry ekspozycji między zdjęcia. Tak naprawdę to oczywiście jest funkcja wymiennej ścianki do danego body. Inne body oferują ściąganie danych ekspozycji dla ostatnich filmów (chyba ostatnie 100 rolek), ale trzeba miec odpowiedni soft. To dotyczyło chyba F100 i F5, może także F6. Nie pamiętam.
pastwisko
08-02-2011, 01:17
tak - F100 ma sciankę z wdrukiem między klatki - tylko jak takie filmy ciąc na paski :D
miron19j
08-02-2011, 01:34
tak - F100 ma sciankę z wdrukiem między klatki - tylko jak takie filmy ciąc na paski :D
po krawędzi klatki :-)
pastwisko
08-02-2011, 02:17
malusio miejsca na cięcie.. ni mogł u góry jak contax ?
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/02/betweenframe-2.jpg
źródło (http://www.mir.com.my/rb/photography/hardwares/classics/NikonF5/filmback/betweenframe.jpg)
miron19j
08-02-2011, 02:24
malusio miejsca na cięcie.. ni mogł u góry jak contax ?
fakt, malusio. Ale dla chcącego... :-)
donkiszot
08-02-2011, 03:36
[...]tylko jak takie filmy ciąc na paski :D
[...]ni mogł u góry jak contax ?[/IMG]
Skoro film naświetlony contaxem tniesz w poprzek, a tu w poprzek są "wydruki", to oczywistym jest, że film taki tnie się u góry, czyż nie? :D
Moja propozycja to kartka z napisanymi parametrami ekspozycji trzymana przez modelkę lub wbita na jakiejś tyczce przed ładnym pejzażem wtedy na pewno się tego nie utnie bo nie jest między albo nad klatką tylko w klatce, lub bardziej elektroniczne rozwiązanie zamiast kartki jakiś wypasiony światłomierz ujęty na zdjęciu ;)
Ja w swoim półśrednim mam te dane wdrukowywane na filmie: czas, przeslona, tryb naświetlania, obiektyw, rodzaj filmu 120/220 - czasem się przydaje :)
Uuuuuu, średni 'z bateryjką' ... co za zniewaga ....
Oczywiście żart.
Ale już na serio: jak na dziś, czy odczuwa się poczucie wyższości właścicieli czysto mechanicznych aparatów?
Gdzieś takie klimaty spotkałem....
Czy też to dobre aparaty - ale dobre do postawienia na wystawce ...
pastwisko
08-02-2011, 12:05
Uuuuuu, średni 'z bateryjką' ... co za zniewaga ....
Oczywiście żart.
Ale już na serio: jak na dziś, czy odczuwa się poczucie wyższości właścicieli czysto mechanicznych aparatów?
Gdzieś takie klimaty spotkałem....
Czy też to dobre aparaty - ale dobre do postawienia na wystawce ...
Bateryjka.. 4xAA! :D Spoko - w pełni analogowo realizuję się przy 4x5 - tam pomiary i nastawy mi nie przeszkadzają, a nawet sa fajne, bo to całkiem inna filozofia robienia zdjęć. Przynajmniej bez dalmierza. No i całkiem analogowo wołam w domu ręcznie bw i koror oraz papierowe negatywy, co daje też dużą frajdę. Natomiast średni to aktualnie dla mnie aparat na strzały z biodra. Nie żebym się nie przykładał, ale robię nim całkiem co innego. Przerabiałem manual w psiksie i chodzenie ze swiatłomierzem, to nie dla mnie - wolę się skupić na kadrze i dlatego kupiłem średni z pełną automatyką. To własnie lubię w moim średnim że wkładam rolkę, nastawiam ISO i juz nie martwię się o nic poza przesłoną i ostrością w kwestiach technicznych. Btw. może i cyfra jest szybsza od analoga, ale jak sobie przypomnę ile się trzeba naustawiać i nazerkać w monitorek przy cyfrze.. Brrr ;)
ile się trzeba naustawiać i nazerkać w monitorek przy cyfrze.. Brrr ;)
mylisz się
to tylko kwestia podejścia, wszyscy moi znajomi zawsze się dziwią, że nie używam ekraniku z tyłu co chwilę a wyłączony podgląd po zrobionym zdjęciu jest dla większości niepojętym zabiegiem :)
miron19j
08-02-2011, 18:28
Ale już na serio: jak na dziś, czy odczuwa się poczucie wyższości właścicieli czysto mechanicznych aparatów?
Gdzieś takie klimaty spotkałem....
ja natomiast odczuwam poczucie wyższości właścicieli D3 i Mark cośtam, zwłaszcza tych, którzy nie potrafią fotografować. :-)
A poważnie. Każdy z moich analogów, te na bateryjkę, można ustawić w pełny manual. Ale, jak już napisał Drogi pastwisko, fajnie jest nie martwić się o sprawy techniczne.
pastwisko
08-02-2011, 18:32
mylisz się
to tylko kwestia podejścia, wszyscy moi znajomi zawsze się dziwią, że nie używam ekraniku z tyłu co chwilę a wyłączony podgląd po zrobionym zdjęciu jest dla większości niepojętym zabiegiem :)
Owszem nie trzeba, a nad każdą klatką w średnim można się biedzić pół dnia. Tak samo można bez opamiętania strzelać na filmie, a na cyfrze zrobić kilka z jednego wypadu.
Ale miałem dwie cyfry i mimo wszystko pamietam ze zawsze była tam jakaś guzikologia mniejsza lub większa. Juz pomijam analizowanie histogramów po zrobieniu zdjęcia, jakoś mi się udało tego uniknąć ;)
Tu jest taka róznica, ze po prostu nie muszę się tym przejmować bo wiem ze film bedzie dobrze naświetlony.
Owszem nie trzeba, a nad każdą klatką w średnim można się biedzić pół dnia. Tak samo można bez opamiętania strzelać na filmie, a na cyfrze zrobić kilka z jednego wypadu.
otóż to - bywały wyjścia, że robiłem 5-6 rolek w ciągu godziny czy pół i mam z tego kilkanaście niezłych klatek a 2 bardzo dobre (jak na mnie), a teraz mimo, że nic mnie nie ogranicza bo aparat i lapa mam ze sobą prawie zawsze bywają tygodnie, że zrobię 5 klatek
Ale miałem dwie cyfry i mimo wszystko pamietam ze zawsze była tam jakaś guzikologia mniejsza lub większa. Juz pomijam analizowanie histogramów po zrobieniu zdjęcia, jakoś mi się udało tego uniknąć ;)
jakoś jest mi to obce wiem co chcę chwycić i albo się uda albo nie - pewnie czasem podejrzę sobie ale to nie jest odruch niemal bezwarunkowy ...
Tu jest taka róznica, ze po prostu nie muszę się tym przejmować bo wiem ze film bedzie dobrze naświetlony.
będzie albo nie ale to nie ważne
coraz bardziej dochodzę do wniosku, że fotografia analogowa to stan umysłu a nie medium przekazu. moja jest analogowa w przekazie cyfrowym :) bo analogowa w przekazie analogowym miała potężną glebę i jej się aluminiowa migawka podarła :/
pastwisko
08-02-2011, 19:01
będzie albo nie ale to nie ważne
No ja robiąc zdjęcia wolałbym mieć jednak pewność i robiąc swoim aparatem ją mam.
No ja robiąc zdjęcia wolałbym mieć jednak pewność i robiąc swoim aparatem ją mam.
:) poza kilkoma przypadkami, które sam opisywałeś :p a to chemia nie teges, a to koreks się otworzył, a to kasetka przecieka...
powiedziałbym, wysokie prawdopodobieństwo :D pewność jest tylko na jedną rzecz
pastwisko
08-02-2011, 19:15
ale rozmawiamy przeciez o aparacie, a nie o obróbce filmu.
zgadza się, ale cobyś nie powiedział to trudno uznać naświetloną kliszę przed obróbką za jakikolwiek efekt finalny :)
dla mnie zdjęcie analogowe to jednak proces do wywołania tego co wyjdzie z aparatu - to jest tak nierozerwalne, że nie jestem w stanie odbierać efektu na kliszy samego w sobie - to taki kot schreodingera jest - dopóki nie wywołasz nie wiesz czy tam jest ...
pastwisko
08-02-2011, 19:45
No tak to można teoretyzować do rana... Karta też się może przypadkiem sformatować, apart spalić, komputer zepsuć zdjecia, moga nas napaść marsjanie lub pożreć niedźwiedzie et caetera..
Dla mnie to jednak trochę bez sensu pisac ze obróbka może zawieść w momencie gdy mówię o powtarzalnosci i poprawnosci naświetlania filmu przez aparat. Obróbka filmu po naświetleniu nie ma już wpływu na to jak naświetlił ją aparat. Zreszta zawsze można podlączyć sciankę i problem niepewności obróbki nam odpada. Ale ja nie jestem aż takim fatalistą - na kilkadziesiat dotyczczasowych wołań skopałem jedno, o ile mnie pamięć nie myli. Ciężko skoapć wołanie filmu - nawet kolorowego ;)
A co do kota schroedingera - to cyfrowe pliki są zbiorem bitów - ich nie ma. To klisze istnieją fizycznie ;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.