Feadin
02-02-2011, 00:40
Witam ponownie
To tytułem wstępu dla tych, którzy czytali me wcześniejsze posty i się dziwią, że mam 100 pomysłów na minutę ;P:
Pisałem we wcześniejszych postach, że zamierzałem przebudować mój zestaw, bo zadowalają mnie tylko dwa obiektywy: 10-20 i 35. Doszedłem do wniosku, że wymienię 50 1,8D na 50 1,4 Sigmy.
Chciałem 50 wykorzystywać w portretach, i w studio i w plenerze, jako kompromis między czymś co nie będzie mnie ograniczać tylko do ciasnych portretów w małym pokoju, jakim dysponuję (a co miałoby miejsce gdybym decydował się na 85mm) a czymś, co nada się także w plener i będzie pięknie rozmywać tło.
Ale że dalej zbieram fundusze i ostatecznie nic nie zdecydowałem, pomyślałem, że w studio chyba da radę moja obecna 50 1,8D Nikkora. Bokeh wprawdzie ma brzydki jak noc, ale przy wyższych przysłonach, jakie się stosuje w takich warunkach, to ma raczej marginalne znaczenie. Raz na jakiś czas przeżyję zdjęcie nim wykonane na małej GO.
A tutaj część właściwa z pytaniem co byście wybrali na moim miejscu:
I w tym momencie stwierdziłem, że lepiej będzie zaopatrzyć się w Nikkora 85 1,8D, który wykorzystywałbym w plenerze, a który jest też znacznie tańszy od Sigmy 50 1,4. Dodatkowo zaś może dozbierałbym na jakiś używany obiektyw macro, bo od dawna chodzi mi fotografia macro po głowie. Mam pierścienie pośrednie, zwyczajne za 50 zł, po prostu oddalające obiektyw, ale mnie to już nie bawi. I tak szukając jakiegoś kompromisu, oglądając zdjęcia, testy etc., doszedłem do dwóch wariantów:
A) Nikkor 85 1,8D + używany np. Tamron 90 f2,8 albo Nikkor AF-D 60 f2,8 - co zamknęłoby się w granicach 2300 zł; przy czym nie mówię, że obiektyw macro kupiłbym od razu, po prostu mógłbym dozbierać do rezerwy po niedoszłej Sigmie; kwestię portretu plenerowego i studyjnego miałbym rozstrzygniętą, dozbierałbym trochę do macro, tak do ok. 1000 zł; wprawdzie nie do końca taki jaki bym chciał, bo to nie ten przedział cenowy (zwłaszcza chodzi o odległość obiektu od przedniej soczewki), ale zawsze; byłbym myślę przez pewien czas usatysfakcjonowany w kwestiach szklarniowych;
B) Sigma 150 f2,8 - za 2900 zł, albo szukać używki, co dałoby jakieś 2400 zł, tak myślę. Bokeh na małej przysłonie Sigmie 50 1,4 wprawdzie nie dorównuje, ale jest blisko 85 Nikona, zaś na pewno daleko wyprzedza 50 1,8D ;) i jest dla mnie więcej niż satysfakcjonujący, zwłaszcza zważywszy na wszechstronność obiektywu; tak więc przy tej opcji miałbym załatwione: krótkie tele, macro - na poziomie maksymalnym w moim zasięgu finansowym i portrety w plenerze na poziomie bdb, acz z długą ogniskową, co jednak bym akceptował
Co robić? Sigma 150 f2,8 mocno nadszarpuje mój budżet, jako jednorazowy wydatek (no chyba, żebym rozłożył na raty, ale wolałbym nie), natomiast wybór wariantu pierwszego pozwala mi odłożyć zakup obiektywu makro w czasie. No i jest wtedy brak krótkiego tele. A także przypuszczam, że ta 150 f2,8 jednak nie będzie mi wtedy dalej dawała spokoju...
W sumie już właściwie myślałem tylko o tym 85 1,8D, ale trochę niespodziewanie (ale już po raz kolejny) wpadło mi do głowy to macro... i tak zawędrowałem do Sigmy 150. Skłaniają mnie ku niej świetne właściwości optyczne oraz to, że nadaje się i do macro i do portretów i jako krótkie tele. Natomiast 85 to jedynie portretówka. Do tego nie do końca ostra od pełnej dziury. Obiektywy macro do ~1000 zł zaś, gdy naoglądałem się zdjęć z tej Sigmy, wyglądają już bladziej.
To tytułem wstępu dla tych, którzy czytali me wcześniejsze posty i się dziwią, że mam 100 pomysłów na minutę ;P:
Pisałem we wcześniejszych postach, że zamierzałem przebudować mój zestaw, bo zadowalają mnie tylko dwa obiektywy: 10-20 i 35. Doszedłem do wniosku, że wymienię 50 1,8D na 50 1,4 Sigmy.
Chciałem 50 wykorzystywać w portretach, i w studio i w plenerze, jako kompromis między czymś co nie będzie mnie ograniczać tylko do ciasnych portretów w małym pokoju, jakim dysponuję (a co miałoby miejsce gdybym decydował się na 85mm) a czymś, co nada się także w plener i będzie pięknie rozmywać tło.
Ale że dalej zbieram fundusze i ostatecznie nic nie zdecydowałem, pomyślałem, że w studio chyba da radę moja obecna 50 1,8D Nikkora. Bokeh wprawdzie ma brzydki jak noc, ale przy wyższych przysłonach, jakie się stosuje w takich warunkach, to ma raczej marginalne znaczenie. Raz na jakiś czas przeżyję zdjęcie nim wykonane na małej GO.
A tutaj część właściwa z pytaniem co byście wybrali na moim miejscu:
I w tym momencie stwierdziłem, że lepiej będzie zaopatrzyć się w Nikkora 85 1,8D, który wykorzystywałbym w plenerze, a który jest też znacznie tańszy od Sigmy 50 1,4. Dodatkowo zaś może dozbierałbym na jakiś używany obiektyw macro, bo od dawna chodzi mi fotografia macro po głowie. Mam pierścienie pośrednie, zwyczajne za 50 zł, po prostu oddalające obiektyw, ale mnie to już nie bawi. I tak szukając jakiegoś kompromisu, oglądając zdjęcia, testy etc., doszedłem do dwóch wariantów:
A) Nikkor 85 1,8D + używany np. Tamron 90 f2,8 albo Nikkor AF-D 60 f2,8 - co zamknęłoby się w granicach 2300 zł; przy czym nie mówię, że obiektyw macro kupiłbym od razu, po prostu mógłbym dozbierać do rezerwy po niedoszłej Sigmie; kwestię portretu plenerowego i studyjnego miałbym rozstrzygniętą, dozbierałbym trochę do macro, tak do ok. 1000 zł; wprawdzie nie do końca taki jaki bym chciał, bo to nie ten przedział cenowy (zwłaszcza chodzi o odległość obiektu od przedniej soczewki), ale zawsze; byłbym myślę przez pewien czas usatysfakcjonowany w kwestiach szklarniowych;
B) Sigma 150 f2,8 - za 2900 zł, albo szukać używki, co dałoby jakieś 2400 zł, tak myślę. Bokeh na małej przysłonie Sigmie 50 1,4 wprawdzie nie dorównuje, ale jest blisko 85 Nikona, zaś na pewno daleko wyprzedza 50 1,8D ;) i jest dla mnie więcej niż satysfakcjonujący, zwłaszcza zważywszy na wszechstronność obiektywu; tak więc przy tej opcji miałbym załatwione: krótkie tele, macro - na poziomie maksymalnym w moim zasięgu finansowym i portrety w plenerze na poziomie bdb, acz z długą ogniskową, co jednak bym akceptował
Co robić? Sigma 150 f2,8 mocno nadszarpuje mój budżet, jako jednorazowy wydatek (no chyba, żebym rozłożył na raty, ale wolałbym nie), natomiast wybór wariantu pierwszego pozwala mi odłożyć zakup obiektywu makro w czasie. No i jest wtedy brak krótkiego tele. A także przypuszczam, że ta 150 f2,8 jednak nie będzie mi wtedy dalej dawała spokoju...
W sumie już właściwie myślałem tylko o tym 85 1,8D, ale trochę niespodziewanie (ale już po raz kolejny) wpadło mi do głowy to macro... i tak zawędrowałem do Sigmy 150. Skłaniają mnie ku niej świetne właściwości optyczne oraz to, że nadaje się i do macro i do portretów i jako krótkie tele. Natomiast 85 to jedynie portretówka. Do tego nie do końca ostra od pełnej dziury. Obiektywy macro do ~1000 zł zaś, gdy naoglądałem się zdjęć z tej Sigmy, wyglądają już bladziej.