PDA

Zobacz pełną wersję : Drugi fotograf na ślub



barracuda
27-01-2011, 20:28
Witam,

Poszukuję możliwości uczestniczenia w ślubie jako drugi fotograf, głównie w celu zdobycia wiedzy tego zakresu i rozbudowania własnego portfolia zdjęć ślubnych. Nie zaczynam przygody z fotografią, mój start dotyczy jedynie zdjęć ślubnych. Dotyczy terenu Wielkopolski.

barracuda
01-03-2011, 08:23
Ponawiam prośbę. Głupio tak się prosić, no ale nie ma aktualnie innej opcji:)

tomek293
01-03-2011, 15:40
yyyy...fotograf musiałby być początkujący albo-głupi by szkolić konkurencje:P powodzenia życzę

barracuda
01-03-2011, 17:49
yyyy...fotograf musiałby być początkujący albo-głupi by szkolić konkurencje:P powodzenia życzę

No nie ma jak napisać coś mądrego...

Sapphiron
01-03-2011, 18:12
Ale taka prawda...

barracuda
01-03-2011, 18:17
Znam realia. No dobra, można wywalić ten wątek, bo zaśmieca tylko forum.

tomek293
01-03-2011, 20:05
"coś mądrego" czy wg Ciebie fotograf ślubny zarabiając określoną kase na określonym rynku pozwoli sobie by ktoś odbierał mu klientów na własne życzenie? -to by było głupie-a skoro zajął sie fotografią ślubną za kasę-to raczej jest świadomy swoich umiejętności i nie potrzebuje asysty

Michał Jędrak
01-03-2011, 20:09
Nie przesadzajcie... Ja parę razy brałem 'support' do różnych rodzajów sesji i wcale nie odczułem tego jako hodowanie sobie wroga. Trzeba naprawdę bardzo bać się o jakość swoich zdjęć, żeby postrzegać każdego fotografującego jako zagrożenie. Ja bym Cię wziął na zdjęcia, ale u mnie śluby to taki bardzo poboczny temat (taki rodzaj sportu, gdzie się pobiega dla zdrowia i jeszcze za to płacą) i w tym roku zrobię może ze 2 czy 4 śluby.

barracuda
01-03-2011, 20:20
Nie przesadzajcie... Ja parę razy brałem 'support' do różnych rodzajów sesji i wcale nie odczułem tego jako hodowanie sobie wroga. Trzeba naprawdę bardzo bać się o jakość swoich zdjęć, żeby postrzegać każdego fotografującego jako zagrożenie. Ja bym Cię wziął na zdjęcia, ale u mnie śluby to taki bardzo poboczny temat (taki rodzaj sportu, gdzie się pobiega dla zdrowia i jeszcze za to płacą) i w tym roku zrobię może ze 2 czy 4 śluby.

No i właśnie dlatego pytam na forum, bo wiem, że jednak sa tacy którzy wezmą ze sobą na ślub drugiego fotografa. Myśląc w taki sposób jak przedmówcy to nikt nie prowadziłby warsztatów, nie udzielałby rad na forum, czy nie pomagał w obróbce.
No ale dzięki Michał mimo wszystko za dobre chęci:)

kojot3.0
01-03-2011, 20:36
Nie wiem skąd jesteś , ale ja np nie mam nic przeciwko .... Może nie jestem jakiś tam master of.. ale jeśli masz chęć to w maju nie ma problemu:) Co prawda mam w ta sobote ślub ale to trochę za późno żebym uprzedził młodych że bedzie jeszcze jedna osoba. Także jakby co to wal śmiał na PW.

Michał Jędrak
01-03-2011, 21:28
Uprzedził? Ja mam nawet w swojej ofercie w tym roku informację, że czasami bywa ze mną support, ale niezobowiązująco. Natomiast za dodatkową kasę jest support gwarantowany.

malachowskim
13-04-2011, 12:54
witajcie
nie chce zaśmiecać forum kolejnym tematem związanym z fotografią jako drugi fotograf, dlatego podczepiam się w tym temacie.
czy ktoś z szanownych kolegów i koleżanek jest w stanie oraz czy jest chętny na zabranie ze sobą na sesje zdjęciową drugiego "początkującego" fotografa.
chciałbym spróbować swoich sił w tematyce ślubnej, nie musi być to od razu wypad na przygotowania, ceremonie i wesele oraz plener od razu. Z miłą chęcią podpatrzył bym pracę bardziej zaawansowanych w tematyce fotografii, chociaż by na sesji plenerowej bądź samych przygotowaniach do ślubu itp. Chciałbym również napisać że nie jestem całkowicie początkujący, tak wiem co to migawka, obiektyw, lustro, znam zasady mocnych punktów itp, aparat swój znam dobrze, szkła odpowiednie posiadam, lampkę też, a nawet drugie body w backupie się znajdzie(i to nie jakiś kompakt). Dobrze by było jak by dana sesja, ślub odbywała się na terenie Warszawy bądź okolic do 100km, nie żądam żadnych zwrotów kosztów poniesionego paliwa itp, od waszych klientów, chce spróbować swoich sił w tej dziedzinie i jestem w stanie ponieść tego koszty. Jak ktoś chętny i pomocny proszę o kontakt na e-maila bądź przez PW na forum.
pozdrawiam.

SHOX!
13-04-2011, 13:57
Nie pytaj się o to na forum, bo cię pojadą, ja próbowałem to odezwało się kilku cwaniaków specjalistów którzy zaczęli mnie "Ustawiać", pełno tutaj zawodowców którym jest nie w smak konkurencja, zapyziali kotleciarze, nie wszyscy oczywiście, uderzaj bezpośrednio do fotografa.

wielebnyy
15-04-2011, 09:55
no ja tez to zauwazylem :) nie chca robic konkurencji sobie :) ja sie tylko zastanawiam czy oni tez tak odrazu wystartowali jako pierwsi fotografowie.. No ale trzeba wziąć sie za to samemu, taki kraj, tacy ludzie.. jak sam nic nie zrobisz to Ci nikt nie pomoze.

Sebastian
15-04-2011, 10:23
A ja uwazam ze prosba kolegow o asystowanie przy slubie jest o wiele bardziej chwalebna, niz by mieli zrobic strone z kradzionymi zdjeciami i oglaszac sie jako "profesjonalny fotograf slubny" Niestety - tak czasem bywa. Jesli mieszkacie w okolicach Gostynia wlkp - odezwijcie sie na priv - moze cos wymyslimy.

Sapphiron
15-04-2011, 10:28
No cóż, ja bym przyjął na drugiego, za odpowiedni materiał oczywiście bym zapłacił ale... W województwie Lubelskim... a to kawałek drogi mimo wszystko...

SHOX!
15-04-2011, 10:36
Tzn. jest jeszcze jedna opcja, kurs fotografii ślubnej, ale to wydatek rzędu 1500zł, niekiedy takie coś organizują, ciekawe jak odbywa się taki kurs, czy wchodzimy na prawdziwy ślub, czy zaaranżowany, pewnie to drugie, ale z drugiej strony to fajne bo na pewno są przedstawiane różne sytuacje, gdybym miał pieniądze może bym się skusił na coś takie a raczej na pewno :)

wielebnyy to nie tylko w fotografii tak jest, to po prostu specyfika ludzkiego umysłu w świecie w którym przyszło nam żyć, ja osobiście do większości rzeczy dochodziłem sam, a doszedłem w sumie bardzo daleko zważywszy jak sobie przypomnę od jakiego poziomu zaczynałem, tylko trochę to trwa a życie jest krótkie, zawsze też lepiej jak ktoś ci coś wytłumaczy organoleptycznie, lepiej taką wiedzę się przyswaja.

malachowskim
15-04-2011, 13:04
SHOX!, jest taki kurs, o ile dobrze pamiętam trwa on dwa dni, pierwszy dzień to fotografowanie całego dnia ślubnego od przygotowań a skończywszy na plenerze. a drugiego dnia obróbka. cena to chyba 1700zł-1800zł z zakwaterowaniem. Sam powoli zaczynam zbierać kasę na taki kurs, ale to jeszcze trochę mi zajmie, bo zakupiłem właśnie nową puszkę. Zobaczymy co będzie. Jeszcze tanio można sobie zorganizować samemu taką sesję chociaż plenerową, zatrudniając modeli.Spokojnie można zobaczyć jak przebiegają przygotowania, makijaż, fryzjer, ubieranie, plener - i może nawet błogosławieństwo. To można zorganizować i koszta nie powinny być duże. Tylko samemu to wiadomo większy wydatek, ale podzielić np. na 3-4 fotografów i można śmiało zrobić sobie inscenizowane przygotowania, które można umieścić w portfolio.

ADAS
15-04-2011, 15:37
Dramatyzujecie z tą dostępnością. Trzeba się raczej zakręcić u konkretnego fotografa a nie pytać wszystkich.
Z tym robieniem sobie konkurencji to nie jest do końca tak. Lepiej żyć z kilkoma fotografami w symbiozie, bo lepiej nie wypuszczać z pewnego kręgu zleceń.

wielebnyy
15-04-2011, 15:50
najlepiej to sie pytac pary mlodej jak gdzies jest slub w rodzinie , u znajomych, znajomych znajomych i jesli oni wyraza zgode + fotograf ( bo czasem nie chce on 2 fotografa , gdyz twierdzi ze albo pracuje sam , albo wogole . co sie nie dziwie wsumie , bo nie chce zeby mu sie tez ktos krecil pod nogami ) to wtedy idziemy jako 2 fotograf. I to nie chodzi o to zeby zarobic bo ja to robie za free, tylko chodzi o to zeby dali mi wbic na wesele robic zdjecia. Oni maja dodatkowe foty za darmo , a ja nabywam doswiadczenia. I bynajmniej ja tak robie (robilem) bo teraz mieszkam w Lublinie od niedawna i jeszcze nie znam az tak dobrze ludu. (ale musze tez cos wykombinowac zeby to jakos dalej szlo ) .

Bo tak odrazu sie wbic na wesele jako pierwszy fotograf , nie robiac nigdy takich zdjec , to odpowiedzialnosc przeciez jest ogromna.. I watpie, ze wy nawet jak juz macie wiele sesji za soba tego typu , to zaczynaliscie wlasnie tak ze poszliscie odrazu na pierwszy ogien , bez przygotowania zadnego. No chyba ze jestescie naprawde odwazni :D

credka
16-04-2011, 15:05
Ja również radzę popytać wśród par, czy chcą dodatkowego fotografa, a potem skontaktować się z ich fotografem w celu uzyskania zgody, jeśli taki w ogóle został zatrudniony.
Wielebnyy, jedni zaczynają jako dodatkowy fotograf, inni idą od razu na pełen żywioł. W jednym i drugim przypadku zdobywa się doświadczenie, ale w drugim radzę uprzedzać pary czego mogą się spodziewać, oraz że ze zdjęć może nic nie wyjść... Zdarzają się pary, które zdecydowanie nie stać na fotografa, nie zależy im specjalnie na zdjęciach, a wszelkie oszczędności przeznaczyli na zabawę (chociaż skromną) dla gości. Takich ludzi i ich sytuację też musimy zrozumieć i uszanować, a jednocześnie jest to dobrą okazją dla początkujących - młodzi niewiele ryzykują, bo i tak zdjęcia mogą być, ale nie muszą, oni nic nie płacą.
Ja przez półtorej roku próbowałam znaleźć chętnego fotografa, który pozwoliłby mi przy nim pracować. Wielu tu na forum również próbowało... bezskutecznie.

cranium84
16-04-2011, 16:36
Malachowskim - Jeśli mogę swoje 3 grosze dorzucić do rozmowy...... kiedyś, gdzieś, ktoś napisał lub powiedział mądre słowa: dobry fotograf sobie poradzi z kazdym tematem. Bez względu czy to ma być reportaz ślubny, czy to ma być reportaż z dożynek czy reportaż z warsztatów jazzowych albo reportaż z otwarcia nowego centrum handlowego.
Jeżeli uważasz ze potrafisz sobie poradzić pod wzlgedem fotograficznym z róznymi reportazami i róznymi tematami to ze ślubem tez sobie poradzisz. Jeżeli masz świadomość fotograficzną, wiedze i umiejętności to bez problemu sobie poradzisz jako pierwszy, Natomiast jezeli nie czujesz się na siłach by wykonywać przerózne reportaze to ze ślubem tez sobie nie poradzisz. Myśle że bycie drugim nie wiele Ci da. Po za tym że zobaczysz jak przebiega wesele i jak pracuje ten pierwszy .... ale nie można sie wzorować na innych trzeba wypracowac swój styl i sposób pracy dlatego równiez uwazam ze warsztaty są zbędne.... oko, oko, oko i doświadczenie w fotografii reporterskiej myśle ze od tego warto zacząć. Nie znam Twoich prac więc ciężko mi się wypowiadać ale najpierw bądz dobrym fotografem reporterskim i wtedy bierz sie za śluby nie na odwrót. :) Tyle ode mnie :)

Flores
17-04-2011, 15:26
Malachowskim - Jeśli mogę swoje 3 grosze dorzucić do rozmowy...... kiedyś, gdzieś, ktoś napisał lub powiedział mądre słowa: dobry fotograf sobie poradzi z kazdym tematem. Bez względu czy to ma być reportaz ślubny, czy to ma być reportaż z dożynek czy reportaż z warsztatów jazzowych albo reportaż z otwarcia nowego centrum handlowego.
Jeżeli uważasz ze potrafisz sobie poradzić pod wzlgedem fotograficznym z róznymi reportazami i róznymi tematami to ze ślubem tez sobie poradzisz. Jeżeli masz świadomość fotograficzną, wiedze i umiejętności to bez problemu sobie poradzisz jako pierwszy, Natomiast jezeli nie czujesz się na siłach by wykonywać przerózne reportaze to ze ślubem tez sobie nie poradzisz. Myśle że bycie drugim nie wiele Ci da. Po za tym że zobaczysz jak przebiega wesele i jak pracuje ten pierwszy .... ale nie można sie wzorować na innych trzeba wypracowac swój styl i sposób pracy dlatego równiez uwazam ze warsztaty są zbędne.... oko, oko, oko i doświadczenie w fotografii reporterskiej myśle ze od tego warto zacząć. Nie znam Twoich prac więc ciężko mi się wypowiadać ale najpierw bądz dobrym fotografem reporterskim i wtedy bierz sie za śluby nie na odwrót. :) Tyle ode mnie :)

Zauważ tylko, że ślub to specyficzna impreza gdzie wszystko jest zaplanowane i każdy dobry ślubniak powinien wiedzieć co, gdzie i kiedy. W tym przypadku bieganie jako drugi jest dobrą sprawą.
Jeżeli o mnie chodzi, za pierwszym razem poszedłem na żywioł i jak pamiętam to biegałem z wywalonym jęzorem za każdym bo nie wiedziałem co fotografować, kogo trzeba mieć na zdjęciu a kogo można olać, gdzie się ustawić można a gdzie nie. Z drugiej strony drugi może często uratować tyłek pierwszemu, który z jakiś powodów coś przeoczył. Ja tak miałem i czuje się bezpieczniejszy jak jest ze mną drugi na imprezie.

cranium84
17-04-2011, 17:33
Zauważ tylko, że ślub to specyficzna impreza gdzie wszystko jest zaplanowane i każdy dobry ślubniak powinien wiedzieć co, gdzie i kiedy. W tym przypadku bieganie jako drugi jest dobrą sprawą.


No tak a co z reportażami gdzie nic nie jest zaplanowane a gdzie trzeba sobie poradzić? ba! nie tylko poradzić a wykonać bardzo dobre zdjęcia? :) Jak z takich reportaży będzie robił dobre zdjęcia, to na tych gdzie wszystko jest zaplanowane również sobie poradzi.

del_krs
17-04-2011, 18:21
SHOX!, jest taki kurs, o ile dobrze pamiętam trwa on dwa dni, pierwszy dzień to fotografowanie całego dnia ślubnego od przygotowań a skończywszy na plenerze. a drugiego dnia obróbka. cena to chyba 1700zł-1800zł z zakwaterowaniem....

Autor wątku jest z Wielkopolski a w Poznaniu jest organizowany taki kurs:
http://kursfotografii.pl/kursy/warsztaty-fotografii-slubnej/
cena wydaję się atrakcyjna - 580 zł

ekonet
17-04-2011, 19:24
zapyziali kotleciarze
Ostrzeżenie wzrokowe!

elanek
17-04-2011, 20:17
Ja chętnie wezmę drugiego.

barracuda
17-04-2011, 20:32
No i widać, że ten wątek nie był taki zły jak niektórzy na początku uważali. Okazuje się, że jednak jest trochę chętnych bardziej doświadczonych w ślubach osób, które zabiorą chętne osoby na ślub.

ekonet
17-04-2011, 21:58
Ja chętnie wezmę drugiego.
Weźmiesz mnie? :)

Horatio7
18-04-2011, 09:33
A ja myślę tak sobie, że nie niechęć do wzięcia drugiego wynika często z innych względów niż "fotograficzne". Chodzi o kasę. No bo jak taki drugi zdobędzie doświadczenie i bedzie mógł przyszłym PM coś swojego pokazać, to może zacząć robić śluby za przysłowiowe 500 zł.

malachowskim
18-04-2011, 12:26
del_krs, ciekawe tanie warsztaty, warto się zainteresować.
Horatio7, tylko jeśli fotograf uczący ma wyrobioną pozycję na rynku nie musi się obawiać konkurencji w przypadku drugiego fotografa.

Horatio7
18-04-2011, 12:59
del_krs, ciekawe tanie warsztaty, warto się zainteresować.
Horatio7, tylko jeśli fotograf uczący ma wyrobioną pozycję na rynku nie musi się obawiać konkurencji w przypadku drugiego fotografa.

Może w W-wie, może w Krakowie albo tym podobnym mieście. Gwarantuję Ci, ze na prowincji polskiej (miasta 200 tys i mniejsze) marka fotografa ma niewielkie znaczenie. Zdziwiłbyś się jak tu ludzie myślą.

robin102
18-04-2011, 13:05
.
Jeżeli uważasz ze potrafisz sobie poradzić pod wzlgedem fotograficznym z różnymi reportazami i róznymi tematami to ze ślubem też sobie poradzisz.
Wybacz Panie kolego, ale nie mow takich rzeczy bo ludzie czytaja i gotowi w to uwierzyć :) 14 godzin pracy na uroczystosci ślubnej to zupelnie co innego niż reportaż z otwarcia hipermarketu trwający góra 2 godziny, czy impreza sportowa, albo turniej tanaeczny, czy choinka w przedszkolu. Robię to wiem. Pisząc takie rzeczy po prostu oguuuupiasz ;) potencjalnych adeptów fotografii, także ślubnej. Fotograf uniwersalny nie istnieje podobnie jak klej uniwerasalny nie istnieje. Jak jest uniwersalny to jest po prostu do du.... :) Poza wyjątkami potwierdzającymi regułę ;)Znam foterów robiących piękne produktowe zdjęcia, pięknie fotografujących przyrodę, a na ślubach polegają żeby nie wiem ile razy do tego podchodzili. Podobnie jest na odwrót. Znam dobrych reporterów gazetowych co kaszanią materiały ślubne, że ich potem ludzie z kijem po mieście ganiają. Znam ślubniaków robiących piękne materiały i na tym ich fotografia się kończy :(
To jak by powiedzieć, że jeden chirurg jest od wszystkiego :)
Chirurga kardiologa łączy z innymi tylko to, że też lubi ludzi otwartych :)
Świadoma z zaangażowaniem uprawiana foterka ślubna to najbardziej spalająca i wyczerpująca dziedzina fotografii no może poza wojenną reporterką bo tu dosłownie można być spalonym :(

Horatio7
18-04-2011, 13:15
robin102, podpisuję sie pod Twoimi słowami rękami i nogami.

credka
18-04-2011, 13:31
Ach, jak pięknie to opisałeś :)

Horatio7
18-04-2011, 13:38
Dzieki credka :)


Uppsss-to nie omoja wypowiedź chodzilo :)

d90
18-04-2011, 14:19
ja mam takie pytanie jesli mozna...
Tez niebawem bede zaczynal zabawe w sluby.
Mi sie akurat chce, mi sie to podoba. Problemow jakos jednak wiekszych po pierwszych porazkach ze znalezieniem kogos kto mnie wprowadzi nie mam.
Poki co szkla, monitor, jeszcze softa opanuje i bede mogl zaczac. Moze chodzi o to o czym mi ludzie, modelki mowily...fotograf slubny z jednym aparatem i w domu pewnie z piratem csa. Takiego tez ja bym nie wziął do pomocy, jesli bym byl pierwszy. Nie mam doswiadczen, ale jesli chcesz towar do sklepu na termin platnosci, chociaz sklep wynajmij i polki regalowe kup sam.
Tak wiec ja bym nie posadzal staszych kolegow o brak checi przyuczenia. Moze bardziej mlodych jak ja, ale nieprzygotowanych...
Zawsze ktos sie przyda, kto pomoze i za darmo tyly zabezpieczy. W kazdym chyba biznesie.
Jestem w bledzie?

ekonet
18-04-2011, 14:28
Nie wiem, czy jesteś w błędzie, ale daję Ci kilka minut na zmianę "stopki" i usunięcie stamtąd "czterech liter".
Miłego dnia.

R
18-04-2011, 14:28
Jestem w bledzie?


w stylistycznym... i to strasznym...

Rycerz
18-04-2011, 14:48
Tez niebawem bede zaczynal zabawe w sluby

będziesz jeździł po weselach i się bawił ?
bo jak czytam, że ktoś uważający się za fotografa "pstryka fotki" lub "bawi się w fotografowanie" to :-P :-P

ADAS
18-04-2011, 15:42
Zeszło na ciekawe tory.
Powiem szczerze, zaczynałem gdzieś około 1998 roku :roll: ze ślubami. Jak dziś to oceniam to miałem blade pojęcie o fotografii ślubnej bo ten rynek był raczem rzemieślniczy niż usługowy. Były to trudniejsze czasy bo to czasy fotografii analogowej. Bez elementarnej wiedzy człowiek nie pchał się bo się zwyczajnie bał.
Z tym, że kiedyś blade pojęcie o fotografi konieczne do wyjścia na ślub było o niebo bardziej wymagające niż dzś. Miałem 7 letnie doświadczenie z pracy z aparatem, umiejętność pracy w ciemni. Nic nie zastąpi mierzenia sił na zamiary. Kiedyś trzeba było zmieścić się w kilku kliszach (w moim przypadku MAX 7 co daje około 250 zdjęć) Dziś śmiejemy się, że lampa sę przegrzewa, lub pipczy prosto w oczy wielebnemu, a co powiecie o konieczności zwijaniu filmu w połowie przysięgi?

Dziś mówi sie o zaczynaniu zabawy w fotografie ślubną, zaczynająć od zabawy. Pamiętam swoich pierwszych młodych rocznie 3-5 par pozycię buduję już kika niezłych sezonów i w dalszym ciągu nie jestem zadowolny. To trudny rynek, sezonowy, wbrew pozorom wymagający, kapryśny, podatny na mody i kryzysy. A ostatnio jeszcze łatwy do założenia, przez dotacje z urzędu pracy.

Rozumiem, że młodzi chcą zaczynać bo warto co by nie mówić kasa z tego jest, niestety po opłaceniu ZUS, podatku, księgowego, telefonu, internetu, domen i innych dziwnych kosztów okazuje się, że żeby coś zostało to trzeba tych ślubów naklepać.

Pod koniec zeszłego sezonu (przedostatni ślub) jedni młodzi zapytali mnie czemu taki zmęczony byłem. Wtedy uświadamiasz sobie, że ta praca jest strasznie wyniszcza.
Kiedy twoi znajomi ida się w sobotę bawić, ty masz ślub, ba nie jest to impreza od 16 jak wszyscy myślą, tylko Ty już masz kilka godzin za sobą.
Nie wspomnę o kaprysach młodych i ich gości, przesunięciach terminów i innych drobiazgach bo nie wypada
Trzeba to lubić. I powiem Wam, że zaraz po sezonie po miesiącu przerwy chce sie znów jechać i "męczyć"

ekonet
18-04-2011, 15:57
a co powiecie o konieczności zwijaniu filmu w połowie przysięgi?
Miało się dwa aparaty najczęściej. ;)
Ślub to było nic - I Komunia dużej grupy to było wyzwanie. ;)

robin102
18-04-2011, 16:03
ja mam takie pytanie jesli mozna...
Tez niebawem bede zaczynal zabawe w sluby...
To miłej zabawy i nie zapomnij dopisać w umowie, że pierwszy taniec jest z fotografem.
ja mam taki zapis :mrgreen:
Bardziej serio, to nie jest zabawa, serio serio. To bardzo odpowiedzialne i angażujące zajęcie.

sea21
18-04-2011, 16:08
To miłej zabawy i nie zapomnij dopisać w umowie, że pierwszy taniec jest z fotografem.
ja mam taki zapis :mrgreen:
Bardziej serio, to nie jest zabawa, serio serio. To bardzo odpowiedzialne i angażujące zajęcie.
phi!
Też mi coś:p
Ja mam zapis o nocy poślubnej :mrgreen:

Sapphiron
18-04-2011, 16:18
phi!
Też mi coś:p
Ja mam zapis o nocy poślubnej :mrgreen:

Z Młodym czy z Młodą?

ADAS
18-04-2011, 17:03
Z Młodym czy z Młodą?

z kamerzystą:-D

cranium84
18-04-2011, 18:14
Wybacz Panie kolego, ale nie mow takich rzeczy bo ludzie czytaja i gotowi w to uwierzyć :) 14 godzin pracy na uroczystosci ślubnej to zupelnie co innego niż reportaż z otwarcia hipermarketu trwający góra 2 godziny, czy impreza sportowa, albo turniej tanaeczny, czy choinka w przedszkolu. Robię to wiem. Pisząc takie rzeczy po prostu oguuuupiasz ;) potencjalnych adeptów fotografii, także ślubnej. Fotograf uniwersalny nie istnieje podobnie jak klej uniwerasalny nie istnieje. Jak jest uniwersalny to jest po prostu do du.... :) Poza wyjątkami potwierdzającymi regułę ;)Znam foterów robiących piękne produktowe zdjęcia, pięknie fotografujących przyrodę, a na ślubach polegają żeby nie wiem ile razy do tego podchodzili. Podobnie jest na odwrót. Znam dobrych reporterów gazetowych co kaszanią materiały ślubne, że ich potem ludzie z kijem po mieście ganiają. Znam ślubniaków robiących piękne materiały i na tym ich fotografia się kończy :(
To jak by powiedzieć, że jeden chirurg jest od wszystkiego :)
Chirurga kardiologa łączy z innymi tylko to, że też lubi ludzi otwartych :)
Świadoma z zaangażowaniem uprawiana foterka ślubna to najbardziej spalająca i wyczerpująca dziedzina fotografii no może poza wojenną reporterką bo tu dosłownie można być spalonym :(

Drogi Kolego :) Wyraziłem swoją opinie, mam do tego prawo. :-) Również robię i również wiem.
Nie napisałem ze fotograf ma być uniwersalny i do wszystkiego. Napisałem że powinien umieć sobie poradzić również z innymi "reporterskimi" tematami bez względu co to jest ( może to być nawet całonocne czuwanie harcerzy na cmentarzu ) i jeżeli bedzie potrafił robić ciekawe reportaze z róznych tematów to i na slubie sobie poradzi i nie potrzebuje być drugim trzecim czy piątym fotorafem i nie potrzebuje warsztatów. Bo sam będzie umiał MYŚLEĆ co chce pokazać i jak chce pokazać. A po kilku nabierze praktycznej wprawy by wiedzieć kiedy co sie dzieje i dopiero zobaczy czy to jest to co potrafi robić najlepiej.

Tak zeby chirurg był chirurgiem najpierw musiał nauczyć sie wiele innych podstawowych rzeczy związanych z medycyną by dopiero potem móc zacząć robić specjalizacje z chirurgii .... i byc może zostać chirurgiem. Nie poszedł na studia i od razu nie byl chirurgiem bez wiedzy czy innych podstawowych umiejętności która musi mieć każdy lekarz bez wzgledu czy jest ortopedą czy stomatologiem. Najpierw poświęcił kilka lat na podstawową wiedzę by poświęcić kolejne na to by zdobywac wiedze i dowiadczenie w chirurgii.


Dzisiaj każdy kupuje aparat i zaczyna przygodę z fotografią od robienia ślubów :-) Ja tylko zaproponowałem by najpierw być dobrym fotografem reporterskim a potem wziaść się za śluby jeżeli komuś ten temat się podoba.
Pozdrawiam

Horatio7
19-04-2011, 07:57
Drogi Kolego :) Wyraziłem swoją opinie, mam do tego prawo. :-) Również robię i również wiem.
Nie napisałem ze fotograf ma być uniwersalny i do wszystkiego. Napisałem że powinien umieć sobie poradzić również z innymi "reporterskimi" tematami bez względu co to jest ( może to być nawet całonocne czuwanie harcerzy na cmentarzu ) i jeżeli bedzie potrafił robić ciekawe reportaze z róznych tematów to i na slubie sobie poradzi i nie potrzebuje być drugim trzecim czy piątym fotorafem i nie potrzebuje warsztatów. Bo sam będzie umiał MYŚLEĆ co chce pokazać i jak chce pokazać. A po kilku nabierze praktycznej wprawy by wiedzieć kiedy co sie dzieje i dopiero zobaczy czy to jest to co potrafi robić najlepiej.

Tak zeby chirurg był chirurgiem najpierw musiał nauczyć sie wiele innych podstawowych rzeczy związanych z medycyną by dopiero potem móc zacząć robić specjalizacje z chirurgii .... i byc może zostać chirurgiem. Nie poszedł na studia i od razu nie byl chirurgiem bez wiedzy czy innych podstawowych umiejętności która musi mieć każdy lekarz bez wzgledu czy jest ortopedą czy stomatologiem. Najpierw poświęcił kilka lat na podstawową wiedzę by poświęcić kolejne na to by zdobywac wiedze i dowiadczenie w chirurgii.

Dzisiaj każdy kupuje aparat i zaczyna przygodę z fotografią od robienia ślubów :-) Ja tylko zaproponowałem by najpierw być dobrym fotografem reporterskim a potem wziaść się za śluby jeżeli komuś ten temat się podoba.
Pozdrawiam

Farmazony opowiadasz kolego. Robię różne fotoreportaże i wiem co mówię. Taki fotoreportaż ze ślubu i np z polowania do 2 kompletnie różne bajki. Jeśli na co dzień robisz śluby i radzisz sobie z nimi dobrze to gwarantuję Ci , że aby dobrze sfotografować polowanie, to musiałbyś ich kilka zrobić.
Idąc tropem Twojego rozumowania Valentino Rossi jest jednym z najlepszych jeźdźców w super bike'ach, a Jason Crump jednym z najlepszych żużlowców na świecie. Jeden i drugi jeździ na motorze, więc jakby się zamienili to Crump powinien dawać sobie radę na torze asfaltowym a Rossi na żużlu. Myślę, ze Rossi na pierwszym wirazu wkomponowałby się w bandę, a Crump na ścigaczu bardzo szybko przetestowałby odporność kombinezonu na ścieranie na asfalcie.

arturherda
19-04-2011, 10:18
Czytuję często zapytania typu Jak zacząć? czy W jaki sposób wyście zaczynali?

Czy trzeba zaczynać jako pomocnik lub drugi fotograf? Absolutnie. Ja zrobiłem to inaczej. Zaproponowałem zdjęcia jednemu z salonów sukien ślubnych. Umowa była prosta, oni otrzymują fotografie do swojego portfolio i ja otrzymuję fotografie do swojego portfolio, modeli załatwiam ja, a koszta dodatkowe dzielimy na pół. To wszystko.

Teraz pytanie czy takie zdjęcia wystarczą by wystartować? - Tak. I piszę to na moim przykładzie. Gdy startowałem nie miałem żadnego zdjęcia z ceremonii.

Faktem natomiast jest, że ja miałem ponad dziesięcioletnie doświadczenie w samej fotografii i na niej nieco już zarabiałem, zatem sam reportaż nie stanowił dla mnie jakiegoś wyzwania, zresztą nadal uważam, że osoby piszące o ślubie jako "wyjątkowo trudnym reportażu" grubo przesadzają, ale by nie wywoływać burzy dodam, że to tylko moje zdanie :)

jacoslavgth
19-04-2011, 20:23
jeżeli juz traktować reportaż ślubny jako prosty i przyjemny, problem stanowi wysiłek umysłowy i fizyczny po całodniowym reportażu, np. od 9 do 1 w nocy i jeszcze powrót 120 km do domu, na drugi dzień jestem zdechły a jeszcze plener w poniedziałek, nie piszę juz o tym że trzeba miec podejście do ludzi i potrafić ich sobie zjednać, trzeba pokazać że się wie co się robi, miałem kilku cięzkich klientów na pierwszym spotkaniu FOCH, umiejętnośc zjednania sobie ludzi i umiejętność rozmowy z nimi, tak aby czuli się swobodnie - bezcenna.
Jeżeli ktoś mówi że to łatwe i przyjemne - ok. winszuje.

prz3mo
19-04-2011, 20:29
miałem kilku cięzkich klientów na pierwszym spotkaniu FOCH,

Moim zdaniem w takich przypadkach lepiej się wycofać. Kasa to nie wszystko.

jacoslavgth
19-04-2011, 20:38
Moim zdaniem w takich przypadkach lepiej się wycofać. Kasa to nie wszystko.

w sumie okazali się fajnymi ludźmi :) wystarczy jeden wspólny temat i wszystko gra, ale znam przypadki że kończyło się grubo, sprawy w sądzie itd.

arturherda
19-04-2011, 21:37
... od 9 do 1 w nocy i jeszcze powrót 120 km do domu...

Ja mam zasadę, że jeżdżę do 80 km. Powyżej albo nocleg albo odpuszczam sobie. Dwa razy młodzi zgodzili się zapłacić mi nocleg - wbrew pozorom to naprawdę niedroga sprawa, a zwiększa bezpieczeństwo na drodze znacząco.

Motorniczy
19-04-2011, 21:42
yyyy...fotograf musiałby być początkujący albo-głupi by szkolić konkurencje:P powodzenia życzę

Albo chamem , zapatrzonym tylko na swoja kase . Tobie wiedza z zakresu fotografii spadla z nieba ? Pozdrawiam Cie .

ADAS
19-04-2011, 21:43
Racja. Jeśli ktoś myśli, że to lekka praca to się grubo myli. Moja znajoma tak myślała. Razem spotkaliśmy się na ślubie jej kuzynki. Po weselu zadzwoniła i przeprosiła, że myślała że to lekkie zajęcie. To naprawdę wyczerpujące zajęcie. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Ciągła walka o kadr lub miejsce z kamerzystą :wink: o innych atrakcjach nie wspomnę.

prz3mo
19-04-2011, 21:49
Zgadzam się, że nie łatwa i nie lekka, ale na Boga nie przesadzajmy... Tak piszecie jakby inne zawody to był pikuś i leżenie do góry.... brzuchem, a foto ślubna taka mega wyczerpująca. Bez przesadyzmu.

jacoslavgth
19-04-2011, 22:11
Zgadzam się, że nie łatwa i nie lekka, ale na Boga nie przesadzajmy... Tak piszecie jakby inne zawody to był pikuś i leżenie do góry.... brzuchem, a foto ślubna taka mega wyczerpująca. Bez przesadyzmu.

polecam też pracę architekta :)

ekonet
19-04-2011, 22:18
Zgadzam się, że nie łatwa i nie lekka, ale na Boga nie przesadzajmy... Tak piszecie jakby inne zawody to był pikuś i leżenie do góry.... brzuchem, a foto ślubna taka mega wyczerpująca. Bez przesadyzmu.
Ja po niektórych takich "lekkich ślubach" mam zakwasy i jestem bardziej zmęczony, niż po nocnej zmianie w kopalni (wiem, mam porównanie, bo pracowałem kiedyś w kopalni).
Inna sprawa, że np. po całonocnym graniu na weselu to w ogóle padam na pysk. ;)

cranium84
19-04-2011, 22:18
Farmazony opowiadasz kolego. Robię różne fotoreportaże i wiem co mówię. Taki fotoreportaż ze ślubu i np z polowania do 2 kompletnie różne bajki.
Idąc natomiast Twoim tokiem rozumowania - jak to możliwe ze robisz różne reportaze skoro dobrze można robić tylko w jednej dziedzinie? wiec w jednej jesteś dobry a w reszcie ? ... no właśnie ... :-) czyli rozumiem ze to akurat wiesz z doświadczenia ;)
Wg mnie nie zrozumiałeś troche mojej wypowiedzi. Nie twierdze ze doświadczenie nie jest potrzebne. Jest i to bardzo. Nawet bardzo bardzo bardzo bardzo. ( tylko doświadczenie zdobywane jako drugi to nie doświadczenie - a na pewno nie dla osoby ktora nie ma pojęcia o fotografii a idzie jako drugi po za 3 sluby chce być jako pierwszy.) Nie twierdze ze reportaże ślubne są łatwe. Nie są. Są bardzo trudne. Ja jeszcze nie wykonałem takiego z którego byłbym zadowolony. Zawsze jest coś co można zrobić lepiej i zawsze będzie. Twierdze natomiast by brać sie za ślubny nalezy najpierw być świadomym fotografem z pewną wiedzą i umiejętnościami fotograficznymi z naciskiem na umiejetności reporterskie. Gdy ktoś takie posiada wydaje mi sie ze bycie drugim jest zbedne.

Wiesz kiedy można być drugim fotografem? Wtedy gdy zrobiłeś juz bardzo dużo ślubów jako pierwszy! :) A wiesz po co jesteś wtedy tym drugim fotografem ? :) nie po to by patrzeć co robi pierwszy i sie uczyć ( Ty juz jesteś na uczony i masz swój styl ) a po to by w ciekawy sposób fotografować to co pierwszy nie moze, po to by popatrzeć na ślub z innej perspektywy by sprobować zrobić zdjęcia takie jakie nie jesteś w stanie zrobić bedąc tym pierwszym. :) Po to by być w tych miejscach w których jako pierwszy nie jesteś w stanie być.

Ale to tylko moje skrone zdanie.
P.S. Nigdy nie byłem na ślubie jako drugi. Być może, ża jakiś czas jak jeszcze zrobie kilkadziesiąt ślubów jako pierwszy wówczas pójde na ślub jako ten drugi. :)

Pozdrawiam :)

freefly
20-04-2011, 00:21
Albo chamem , zapatrzonym tylko na swoja kase . Tobie wiedza z zakresu fotografii spadla z nieba ? Pozdrawiam Cie .

Jeśli ktoś nie chce dzielić się swoim doświadczeniem w czasie swojej aktywności zawodowej ( i to za darmo) to jest chamem?
Ile znasz profesji, gdzie ludzie ot tak sobie zdradzają wypracowane latami tajniki swojej warsztatu?
Ja np. dzielę się każdą posiadana wiedzą z innymi, pod warunkiem, że nie ma to związku z moją pracą i doświadczeniem zawodowym.

Motorniczy
20-04-2011, 01:19
Jeśli ktoś nie chce dzielić się swoim doświadczeniem w czasie swojej aktywności zawodowej ( i to za darmo) to jest chamem?
Ile znasz profesji, gdzie ludzie ot tak sobie zdradzają wypracowane latami tajniki swojej warsztatu?
Ja np. dzielę się każdą posiadana wiedzą z innymi, pod warunkiem, że nie ma to związku z moją pracą i doświadczeniem zawodowym.

To, ze podzielisz sie z kims teoretycznie czy praktycznie nie uczyni z niego mistrza , tzn w ilu procentach go uczyni - tego nie wiemy . Decydujacy wplyw na swoje zdjecia ma ten, kto je robi i mozna stac z z pasem i lac go po tylku, ganic i tak nic nie zrobimy aby ON zrobil to tak jak my lub nawet lepiej. To jest sprawa dyskusyjna . Reasumujac, nic nam sie nie stanie jak nauczymy kogos jakiejs techniki i wcale nie jestem za tym aby od razu zdradzac wszystko na raz . Czasem warto bo ten ktos moze byc lepszy od Ciebie :) . Warto w koos inwestowac lub pomagac . Pozdro

freefly
20-04-2011, 01:49
To, ze podzielisz sie z kims teoretycznie czy praktycznie nie uczyni z niego mistrza , tzn w ilu procentach go uczyni - tego nie wiemy . Decydujacy wplyw na swoje zdjecia ma ten, kto je robi i mozna stac z z pasem i lac go po tylku, ganic i tak nic nie zrobimy aby ON zrobil to tak jak my lub nawet lepiej. To jest sprawa dyskusyjna . Reasumujac, nic nam sie nie stanie jak nauczymy kogos jakiejs techniki i wcale nie jestem za tym aby od razu zdradzac wszystko na raz . Czasem warto bo ten ktos moze byc lepszy od Ciebie :) . Warto w koos inwestowac lub pomagac . Pozdro

Oczywiście, że warto inwestować. We mnie też inwestowano kiedyś. Z tym, że dostałem umowę o zakazie konkurencji na kilka lat, klauzule o zachowaniu tajemnicy i karach finansowych (200 tyś pln), gdybym próbował posiadaną wiedza dzielić się z innymi, a informacja o tym dotarłaby do władz spółki.

ADAS
20-04-2011, 07:21
Wiele zależy od miejsca w jakim się żyje.
Jesli ktoś mieszka w małym miasteczku gdzie ciężko o klienta to wcale się nie dziwię że ktoś nie chce konkurencji uczyć. Ale w wielkich miastach nie ma to większego znaczenia.

Co do pracy innej niż ślubnak to moja główna osobiście mnie nie męczy ona mnie zabija, ale to forum o fotografii a nie o innych trudnych zawodach. Niestety mam takie doświadczenia, że każda praca nawet ta która jest pasją po pewnym czasie zaczyna być męcząca. Dla mnie foto to dodatkowy dochód, i nie mam zbyt dużego napięcia na klienta, ale jak sobie myślę, że miałbym się tylko z tego utrzymać to włosy m i się bielą. Połowę sezonu pracuj na ZUS, księgowego, podatek, opłaty mediów, paliwo, amortyzację, koszty albumów odbitek wklejek i innych dziwnych kosztów.
Nie da się do końca przewidzieć zysku w przyszłym sezonie i jakbym miał cały rok się stresować jaki będzie przyszły sezon....
Oczywiście dochodzi też stres rosnących dzieci, które coraz więcej wymagają kasy na utrzymanie, edukację, ubranie, leczenie, a co najważniejsze czasu, czasu którego jest coraz mniej. Na tygodniu praca do 16, do późnej nocy obróbka zdjęć, w sobotę śluby. Zostaje niedziela, w którą człowiek już ze zmęczenia i tak nie kontaktuje. Śluby ładnie wyglądają, ale na zdjęciach, mało kto pamięta ile pracy zajmuje przygotowanie materiału na tzw gotowe.
NIE JEST TO TEŻ PRACA DLA KAWALERA. No chyba że lubi w soboty jak wszyscy się bawią chodzić do pracy.

Jedno jest pewne trzeba to lubić bo idzie zwariować.

credka
20-04-2011, 08:44
Święte słowa - trzeba to lubić... ale właściwie, dlaczego ktoś miałby się tym zajmować, jeśli tego nie lubi? Są łatwiejsze i bardziej opłacalne zawody i nie trzeba mieć tyle na własnej głowie... Tak więc, domyślam się, że śluby robią tylko ludzie, którzy czują w tym coś innego niż przymus. A jak się to lubi (to zmęczenie, ciągłą walkę o dobry sezon, o zadowolonych klientów,...) to nic nie stoi na przeszkodzie, by spróbować. Poświęcić kilka sezonów i sprawdzić na własnej skórze, czym to pachnie, czy się utrzyma i będzie miał satysfakcję, także finansową, chociaż nie tylko! Tutaj nie składa się ślubowania na wieczne wykonywanie tego zawodu, zawsze można wrócić do "normalnego życia" :)

piom
20-04-2011, 13:46
ADAS (http://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=9799) ostatnio dobrze pisze :)

ADAS
20-04-2011, 13:52
ADAS (http://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=9799) ostatnio dobrze pisze :)

Zawsze dobrze piszę tylko czasem się mylę, z naciskiem na czasem.
W tym temacie jestem juz kilka lat i pamiętam jak mało sie wie jak sie zaczyna, więc rozumiem dylematy młodych, nowych lub zaczynajacych. Tak na koniec pamietajmy, że są tacy, którzy osiagneli spektakularne sukcesy w dziedzinie fotografii ślubnej i szacunek że moze sie udać.

drk
06-05-2011, 12:08
Jedno jest pewne trzeba to lubić bo idzie zwariować.

Otóż to, nie dość, że zwariować to jeszcze wszystko zepsuć. Trzeba to lubić, a nawet kochać. Każde zlecenie to ciężka praca i jak wracam ze zlecenia przez pierwsze 5 minut w łóżku myślę sobie: "i po co mi to było" (ze zmęczenia), ale następnego dnia jak przeglądam zdjęcia to już mógłbym lecieć na kolejne zlecenie, hehe uwielbiam uczucie, kiedy stwierdzam, że podobają mi się zdjęcia (subiektywnie) i udało się odwzorować to co nosimy w głowach. Żeby się przekonać i teorię sprawdzić w praktyce trzeba swoje przeżyć. Każde zlecenie uczy czegoś nowego, coś nowego próbujemy zastosować, jesteśmy bardziej pewni siebie. Fajna droga usłana różną nawierzchnią.

Powiem szczerze, że gdybym na początku miał okazję supportować, pewnie szybciej bym się wdrożył w rynek, przeżywał mniej stresów, wiedział na co uważać etc., ale będąc supportem w pewnym sensie przechodzisz na styl fotografa głównego, no chyba, że działasz z kilkoma na raz to wtedy chyba sieczka w głowie może się zrobić.

Zaczynałem sam, nie żałuję i wierzę, że będę odporniejszy nie tylko na konkurencję. Inna sprawa to znalezienie mentora, ale takiego z prawdziwego zdarzenia, któremu będziemy ufać i który nam zaufa. Można szukać mentorów, bliskich "naszego" stylu (jeśli takowy istnieje) i uczyć się... odpłatnie lub nie.

wer
07-05-2011, 00:41
Malachowskim - Jeśli mogę swoje 3 grosze dorzucić do rozmowy...... kiedyś, gdzieś, ktoś napisał lub powiedział mądre słowa: dobry fotograf sobie poradzi z kazdym tematem. Bez względu czy to ma być reportaz ślubny, czy to ma być reportaż z dożynek czy reportaż z warsztatów jazzowych albo reportaż z otwarcia nowego centrum handlowego.


Wiesz, są fotoreporterzy, są i portreciści. Są tacy co najlepiej im wychodzi fotografia żywności. Ślub jest specyficzną imprezą, często w bardzo trudnych warunkach oświetleniowych. Nie każdemu może to dobrze wyjść, szczególnie za pierwszym razem. Jednak doświadczenie robi swoje. Gdzie się ustawić, jak fotografować. Przy fotoreportażu zwykłym, gdy się robi obsługę imprezy wyjdą 3 zdjęcia i dobrze. Tutaj pewne zdjęcia MUSZĄ wyjść.

Willy1987
24-06-2011, 17:16
Witam, chciałbym się dołączyć do dyskusji w roli osoby szukającej, mimo wszystko (po przeczytaniu wątku) kogoś dla kogo nie będzie problemem zabranie dodatkowej osoby na zdjęcia plenerowe bądź kościelne (ślub). Szukam fotografów z Bielska-Białej, albo okolic.

Będzie mi bardzo miło zobaczyć jak wygląda praca profesjonalisty. W zamian za to oferuję swoją pomoc w trakcie takiej sesji.

Czy koniecznie musi to być ślub? Może być również jakaś inna impreza bądź plener.

O ewentualny kontakt proszę na PW.

Z góry dziękuje za pomoc.

kroolik
24-06-2011, 19:14
A propos "drugiego na ślub":
- zakladacie troche z marszu, ze fotograf ktory przyjmie początkującego w rezultacie traci (na pewno nic nie zyskuje poza konkurencją).
Zapytajcie Wojtka Marca- czy zaluje dzis, ze jako jedyny odpowiedzial na mojego posta z taką prośbą :) (te 2,5 roku temu)- a wysylalem bardzo osobistego maila z prośbą do kilkudziesieciu osob z okolicy.

Czasem warto wyjsc poza schemat myslenia i zobaczyc co zycie przyniesie: spotykać sie z drugim człowiekiem i zobaczyć czy "zaiskrzy". Jeśli tak- to odpowiedź jest prosta. Dziś ty jemu, on (lub ktos inny) TObie.
Jesli "nowy" jest bardzo zdeterminowany to mozna mu tylko pomóc- bo jesli nie: on i tak dojdzie do celu (na te przyslowiowe wyzyny) ale juz bez nas :). Czyli nie przyjmując (kogos wartosciowego)- tracimy sami.

uprzedzajac ewentualny pytania w moją strone:
staram sie odrabiać swoj dług i pomagac mojemu znajomemu ktory garnie sie do slubow- jesli moge (jesli PM sie zgadza na to) zabieram go tu i ówdze- nie mam poczucia, ze cos trace.

Rowniez patrzac na zapytania w tym temacie rozwazam w przyszlosci opcje przyjęcia 2-3 osob max na roczny "staz" ale to juz płatny, bardzo indywidualny i intensywny.


Do osob ktore poszukują:
- otwieranie takich watkow na Forach raczej nie przyniesie specjalnych rezultatow. TYlko uderzenai na priv, najlepiej zadzwonic, spotkac sie i porozmawiac jak czlowiek z czlowiekiem. musicie faktycznie pokazac ze Wam zalezy, a nie tylko "chcecie popstrykac aby dorobić" albo "sprobowac".

piom
25-06-2011, 10:32
kroolik dobrze pisze ale to dotyczy małej grupki ambitnych ludzi.... mam nadzieję że się załapie do Ciebie jako jedna z tych 2-3 osób :)

karolt
25-06-2011, 11:13
Trzy razy przygarnąłem taką "świeżynkę" na ślub, zawsze ze świetnym efektem. Fajnie się współpracowało, "świeżynka" się czegoś nauczyła, a PM dostała kilka zdjęć fajnych więcej. Jak tylko będzie okazja/potrzeba, chętnie znów przygarnę.

Adam Trzcionka
06-07-2011, 14:29
z drugim fotografem na ślub jest jeden podstawowy problem - trudno o dobrego drugiego fotografa na ślub, z akcentem na słowa "drugi" i "dobry".

bardzo często korzystam z pomocy asystenta, szczególnie na plenerze, czasem w kościele i na weselu. na przygotowaniach wyjątkowo rzadko. przyczyna jest prosta: mój komfort pracy. lubię 24 mm. to jest perspektywa szeroka i wymagająca dobrego zagospodarowania planów. niedoświadczony fotograf, no bo "kształcenie się" jest chyba istotą jego obecności, najzwyczajniej mi przeszkadza. on też szuka swoich ujęć, on też chciałbym zrobić coś fajnego, mieć swoje 5 min, ugrać coś. dla niego to jest szansa, dla mnie to praca. a lubię nie myśleć o tym, że mam w kadrze asystencką dupę obok natchnionej sceny tulącej się matki z córką (real przykład). dalej - taki drugi fotograf musi wiedzieć jak się zachować w relacji z klientem, nie palnąć głupoty, nie wyrywać się z pewnymi frazesami. a to jest równie trudne.

mam w tym roku w zasadzie stałego asystenta. dograliśmy się fantastycznie i bez niego pracuje mi się już mniej komfortowo niż z nim. ale to raz: trwało, dwa: to wyjątkowo fajny gość.

pewnie, że warto dać komuś szansę. ale też wiąże się to ze sporym ryzykiem. dostałem kilka zapytań na 2012 o taki dłuższy, komercyjny staż asystencki - po prostu naukę zawodu u mnie, od a do z. i myślę, że jeśli podejść do tego systematycznie - ma to spory sens. z tym, że też już po samej treści maila kilka osób odprawiłem na dzień dobry. konsekwentnie uważam, że żeby robić zdjęcia ślubne na nieźłym poziomie, trzeba mieć do tego pewne predyspozycje, nie sam talent fotograficzny.

tak czy inaczej - niech drudzy będą pierwszymi, powodzenia!

credka
06-07-2011, 16:43
taki drugi fotograf musi wiedzieć jak się zachować w relacji z klientem, nie palnąć głupoty, nie wyrywać się z pewnymi frazesami. a to jest równie trudne.
Właśnie to mi najbardziej przeszkadza - strach przed poniesieniem odpowiedzialności za kogoś, za siebie daję radę... Bo chyba ponosimy odpowiedzialność za zachowanie asystenta, prawda?
Ostatnio wręcz masowo rozsyłany jest spam z pytaniem o praktyki, wręcz jakby ktoś otworzył sezon szkolny na foterów ślubnych i warunkiem ich przyjęcia mają być praktyki gdziekolwiek, u kogokolwiek...

hostman22
06-07-2011, 21:30
Właśnie to mi najbardziej przeszkadza - strach przed poniesieniem odpowiedzialności za kogoś, za siebie daję radę... Bo chyba ponosimy odpowiedzialność za zachowanie asystenta, prawda?

99% ludzi chyba wie jak się zachować ;). Inna sprawa, że faktycznie siara jak się trafi ten 1%.

________
Przy okazji jak już test taki wątek - chętnie poasystuję, wszelkie szczegóły na PM :)

R
07-07-2011, 09:52
z drugim fotografem na ślub jest jeden podstawowy problem - trudno o dobrego drugiego fotografa na ślub, z akcentem na słowa "drugi" i "dobry".



bo widzisz... bardzo trudno teraz znalezc dobra opiekunke do dziecka... ale jeszcze trudniej znalezc dobre dziecko...

:mrgreen:

l77
07-07-2011, 19:09
Czy ktoś z profesjonalnie zajmujących się foto ślubnym może w przybliżeniu powiedzieć czego oczekuje od asystenta? Co takiego "drugi" powinien robić w studio, plenerze, podczas uroczystości lub imprezy żeby być faktycznie pomocnym?

jacoslavgth
07-07-2011, 19:18
Czy ktoś z profesjonalnie zajmujących się foto ślubnym może w przybliżeniu powiedzieć czego oczekuje od asystenta? Co takiego "drugi" powinien robić w studio, plenerze, podczas uroczystości lub imprezy żeby być faktycznie pomocnym?

słuchać i nie wychodzić przed orkiestrę, przywołam przykład z dziećmi, dziadkowie (mądrzy i doświadczenia) nie powinni podważać autorytetu rodzica przy ich własnym dziecku, bo skutkować to będzie brakiem posłuchu w przyszłości. ja akurat uczyć nikogo nie zamierzam ale jeżeli miałbym juz skorzystać z asystenta ( dotychczas była nim moja ukochana), chciałbym aby asystent wykonywał poprostu moje polecenia, nie wymagam incjatywy, pomysłów i kreatywności, poprostu ma nieprzeszkadzac :)

credka
07-07-2011, 20:29
Nie przeszkadzać przede wszystkim :)
Dziś miałam kolejny przykład asystenta ale tylko w słowach - jak powiedziałam, że w weekend pracujemy od 7 rano, to z 2 chętnych zrobiło się zero :D Nagle przypomnieli sobie, że tak rano nie dadzą rady wstać ;)

l77
07-07-2011, 22:23
Dziś miałam kolejny przykład asystenta ale tylko w słowach - jak powiedziałam, że w weekend pracujemy od 7 rano, to z 2 chętnych zrobiło się zero :D Nagle przypomnieli sobie, że tak rano nie dadzą rady wstać ;)

Ech szkoda, że nie mieszkam bliżej W. Pomógłbym chętnie.

robin102
07-07-2011, 22:42
Tak się przysłu****e i zaczynam się czuć jak w zakładzie szewskim :) tylko żeby być dobrym szewcem to się dłuuugo trzeba było uczyć, a fotograf szuka asystenta gdy sam się jeszcze uczy :mrgreen:
dziwne czasy

credka
07-07-2011, 22:50
robin, tylko uważaj w osądach sytuacji u ludzi, których sytuacji nie znasz, bo pozory mogą nieco zaskoczyć ;)

robin102
07-07-2011, 23:02
Nie no ja nie osadzam i nie oceniam, daleki od tego jestem tylko takie jakieś odczucie mam, że wszyscy jacyś tacy wielcy, dobrzy, albo bardzo dobrzy są w rzemiośle, sami mistrzowie jesteśmy. Chyba też se asystentki poszukam do kierowania autem :p

credka
07-07-2011, 23:05
Mój drogi, pierwszego asystenta chętnego do noszenia mi torby poznałam po 2 ślubie, więc wiem co czujesz :D
A tak poważniej, jakoś nie mam odwagi prosić swojego miszcza o przygarnięcie mnie, bo wiem, że ani ja, ani on nie będziemy się czuli z tym komfortowo. A przynajmniej nie wyobrażam sobie latać między swoimi pomysłami, a miszcza - obserwować go i się uczyć, jednocześnie robiąc swoje (lepsze czy gorsze, ale swoje ;) ).

jacoslavgth
08-07-2011, 01:03
asystent służy do tego aby pomagać fotografowi, trzymać blende, lampy itd, nie chodzi o uczenie kogoś, ale pokazanie stylu pracy, nie chodzi o moralizowanie, tylko współpracę dwóch osób.
Robin - nikt nie czuje sie miszczem i nikt nie pokazuje siebie w takim świetle, asystent a nie uczeń - pomocnik, jeżeli ktoś wyraża swoją chęć wzięcia udziału w sesji - 3mać blende lub poporostu popatrzeć, dlaczego nie - jeżeli ktoś by mi zaproponował że chce - dlaczego nie, każda pomoć się przyda, szczególnie że teraz moja pani urodziła i nikt mi nie pomaga i jest ciężej nic było.
Ja jestem człowiekiem który stara się żetelnie podchodzic do swojej pracy, a mistrzem jestem - w spaniu :)

jacoslavgth
08-07-2011, 01:06
Nie przeszkadzać przede wszystkim :)

brak spacji - mój błąd

pokora
08-07-2011, 07:49
A ja bym chcial bardzo mimo przeczytania calego tematu od a-z, jako pomoc, "asekuracja" (jak to okreslil znajomy na ostatnim weselu), uczen, obserwator.Jestem z Sochaczewa czyli mazowsze. Jak by ktos byl chcetny przygarnac zapraszam na PRV.

credka
08-07-2011, 08:24
brak spacji - mój błąd
Nawet tego błędu nie zauważyłam u Ciebie, po czym napisałam tak jak Ty, bez spacji, a po przeczytaniu wysłanego poraziło mnie błędem w moim poście. Jak dobrze, że na tym forum można się edytować, nie tak jak u Cankurencji ;)
Pokora, jeden wątek z ofertami już powstał: TUTAJ (http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=184734&page=3) i wbrew pozorom (tytuł) nie dotyczy wcale Krk.

mirekkania
08-07-2011, 08:30
Jak dobrze, że na tym forum można się edytować, nie tak jak u Cankurencji ;)
Po latach utyskiwań, Wszechmogacy Admin przywrócił ten ficzer. Dawno Cię chyba na Cankurencji nie było :)

bialogardzianin
08-07-2011, 08:39
Nie no ja nie osadzam i nie oceniam, daleki od tego jestem tylko takie jakieś odczucie mam, że wszyscy jacyś tacy wielcy, dobrzy, albo bardzo dobrzy są w rzemiośle, sami mistrzowie jesteśmy. Chyba też se asystentki poszukam do kierowania autem :p

Masz rację, czasem by się przydała, szczególnie na repo, kiedy bramy są i warto wyskoczyć z samochodu. To ciężki kawał chleba i niebezpieczna zabawa (ostatnio wycofując pod kościołem nie zauważyłem latarni :( )
Często żona oferuje swą pomoc na plenerach, mówi, że blendę mi potrzyma, plecak ponosi, ale nie biorę jej, bo szkoda kobity. Dam jej ponosić chyba po domu mój plecak, tak z 1-2 godziny, to może zrozumie w czym rzecz i odpuści z propozycjami. ;) Ja na plenery zabieram syna przyjaciół, chłopak w 3. kl gimnazjum, za kasiorkę trzyma mi blendę, światełko jak trzeba i nosi plecak. Chłopak sobie dorobi na swe potrzeby, a fotografia go kompletnie nie pociąga. Ja przynajmniej mam wolne ręce i plecy. :) Ostatnio nie mógł mnie wesprzeć i nie było lekko, posiadanie asystenta rozpuszcza człeka, może wręcz być zgubne kiedy go zabraknie (zapomniałem zapiąć plecak i na plaży wypadły mi na piach aparat i obiektyw). ;)

credka
08-07-2011, 08:49
Mirku, bywam, ale udzielać mi się tam dawno odechciało, z tego i innych powodów wymienionych przez userów w wątku o C i N ;)
Tak sobie czytam o tym Waszym noszeniu plecaka/ torby i innych kg niezbędnych do realizacji zdjęć i przypomniało mi się, że kiedyś trafiłam na wątek, gdzie młodzi stażem narzekali, że poszli się uczyć do fotografa, a ten każe mu właśnie torby nosić i robić inne rzeczy nie związane z samym fotografowaniem. Osobiście swojego plecaka nie daję nikomu do dźwigania, bo zwyczajnie szkoda mi ludzi i ich kręgosłupów - może sobie sprawić wózeczek na kółkach? :D
Szkoda, że wielu młodych nie zdaje sobie sprawy, nie rozumie zupełnie, że praca fotografa ślubnego, to nie usiąść w miejscu i czekać na moment, ale zasuw, bieganie czasem po kilkanaście godzin z ciężarami na rękach, ramionach, karku... właśnie od tego powinno się zacząć naukę, od testu na wytrzymałość, zarówno fizyczną, jak i psychiczną, połączyć wycisk z jednoczesnym ogarnianiem sprzętu, kadru, łapanie chwili z jednoczesną uwagą na latarnie, z czym kolega Robin sobie nie poradził :p

robin102
08-07-2011, 09:20
... uwagą na latarnie, z czym kolega Robin sobie nie poradził :p
To nie ja to kolega Białogardzianin przydzwonił tyłem w latarnię :mrgreen:
Asystent tzw. Jan do noszenia klamotów i kierowania autem, pilnowaniem drzwi co by mnie na chórze nie zamknęli (zdarzyło się a tam akcja), jak najbardziej by się przydał, do niczego więcej, bo przecież nie po to aby wychować sobie konkurencje na własnym karku na własnym podwórku. Zupełnie co innego praca w duecie dwóch doświadczonych fotografów współpracujących ze sobą z podziałem tematów. Wtedy robota idzie wybornie, nic nie ucieknie, kadry są w stanie zaspokoić i ciocie i PM marzących o zmyślnych ujęciach. Pracowałem tak to wiem jak to fajnie idzie robota w duecie. Masz racje , że to nie jest łatwy chleb i człowiek się fizycznie oraz emocjonalnie utyra do granic wytrzymałości. Mój rekord to 18 godzin pracy na jednym ślubie, tak osiemnaście godzin.

credka
08-07-2011, 09:53
To nie ja to kolega Białogardzianin przydzwonił tyłem w latarnię :mrgreen:
Uuupss, najmocniej przepraszam za tę pomyłkę, to wszystko przez to, że nie piję kawy ;)
Jak długo dochodziłeś do siebie po tym (18h) rekordzie? No chyba, że do repo liczysz także plener dwudniowy, bo wtedy będę lepsza :p

bialogardzianin
08-07-2011, 10:00
... Mój rekord to 18 godzin pracy na jednym ślubie, tak osiemnaście godzin.

To musiałeś z domu wyjść w dniu slubu przed siódmą rano, jakby na etacie???:mrgreen:
mnie czeka niebawem 16 i pół. Ciekawe, który chciałby asystować 16h. ;)

robin102
08-07-2011, 10:16
Jak długo dochodziłeś do siebie po tym (18h) rekordzie?
Ze trzy dni zajęła regeneracja, ale rekordy u mnie można robić jeszcze większe z racji wielowyznaniowości panujacej na moim terenie. Wcale nie żadko robi się 2-3 imprezy w jeden weekend. Sam tak robiłem dwa razy i nigdy więcej. Na trzecim w niedzielę już nie wiedziałem jak się nazywam. No ale to były normalne zlecenia raptem po 12-14 godzin :)
Wzorem bardziej doświadczonych kolegów mam teraz zapis w umowie, że dzień reportażowy kończy się na 12 godzinach pracy z aparatem jednak najpóźniej o 1 w nocy. Każda następna godzina skutkuje dopłatą 100zł. To trochę dyscyplinuje PM w temacie scenariusza dnia i wymysłów tego typu jak ostatnio, żeby fotografować tzw ostatni taniec PM. W praktyce oczywiście nie mierzę stoperem czasu i nie dopominam się o tą dodatkową stówkę jeśli pracuje trochę dłużej.

credka
08-07-2011, 10:32
Wcale nie żadko robi się 2-3 imprezy w jeden weekend. Sam tak robiłem dwa razy i nigdy więcej. Na trzecim w niedzielę już nie wiedziałem jak się nazywam. No ale to były normalne zlecenia raptem po 12-14 godzin :)
Ano nie żadko... tylko rzadko :p
Nie sądzisz, że to się źle odbije na zdjęciach, a w efekcie na Twojej opinii?

bialogardzianin
08-07-2011, 10:32
... W praktyce oczywiście nie mierzę stoperem czasu i nie dopominam się o tą dodatkową stówkę jeśli pracuje trochę dłużej.
Po po kiego grzyba masz ten zapis, skoro wynika z twej wypowiedzi, że nie mobilizuje to ani młodych, ani Ciebie? Stary, wywal to, no chyba, że trafisz na klienta, co to w dniu odbioru albumu, patrząc na rachunek powie "A doliczyłeś nam 100 zł za tą dodatkową godzinę?" ;)

robin102
08-07-2011, 10:38
Po po kiego grzyba masz ten zapis, skoro wynika z twej wypowiedzi, że nie mobilizuje to ani młodych, ani Ciebie? Stary, wywal to, no chyba, że trafisz na klienta, co to w dniu odbioru albumu, patrząc na rachunek powie "A doliczyłeś nam 100 zł za tą dodatkową godzinę?" ;)
Po to żeby być dobrym wujkiem :) a w praktyce pomaga, patrz przykład z ostatnim tańcem. Klienta to absolutnie nie odstrasza podobnie jak wiele innych potrzebnych zapisów w umowach.

robin102
08-07-2011, 10:40
Ano nie żadko... tylko rzadko :p
Nie sądzisz, że to się źle odbije na zdjęciach, a w efekcie na Twojej opinii?
Wszystko zależy od wielu czynników, od samozaparcia, kondycji, a także do kogo i dla kogo są to zdjęcia, no i za ile :)
a żyć przecież trzeba

credka
08-07-2011, 10:44
Czyli, gdyby trafiła Ci się seria klientów na cały tydzień, dzień w dzień, noc w noc, za godziwe wynagrodzenie, to realizujesz wszystko jak leci, po kolei, bo klient ładny, fajny, bogaty? Zdrowie i siły dostosowują Ci się w stosunku do otrzymanych PLN? Kurka, ja tak jeszcze nie umiem :D

robin102
08-07-2011, 10:55
Nie, zrealizuje co najwyżej dwa zlecenia w jeden weekend bo juz sily nie te i to w układzie piątek + niedziela. Chociaż w przedostatni weekend lipca kroją mi się 3 zlecenia, ale siła wyższa bo to rodzina i starzy klienci :mrgreen:

credka
08-07-2011, 16:32
Ale cały czas mówimy tylko o ślubach? Nie łączymy zlecenia ślubu z chrzcinami, komunią, itd...?

robin102
08-07-2011, 17:54
Ale cały czas mówimy tylko o ślubach?
Tak tylko o ślubach. W obrządku prawosławnym piękne śluby są w piątki i w niedzielę najczęściej. W obrządku katolickim w soboty zazwyczaj choć w inne dni też się zdarzają. Czasem też w obrządku muzułmańskim (bardzo rzadko) można też złapać zlecenie, albo u wyznawców Jahwe, albo cywilny które osobiście omijam choć USC mamy piękny.

l77
08-07-2011, 19:34
, albo cywilny które osobiście omijam choć USC mamy piękny.

A to niby dlaczego?

pokora
08-07-2011, 19:59
... Pokora, jeden wątek z ofertami już powstał: TUTAJ (http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=184734&page=3) i wbrew pozorom (tytuł) nie dotyczy wcale Krk...

Dziękuję jak nie wiem co i nie wiem jak, juz sie zapisałem na liste jak i przedstawiłem swoją "oferte"

Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam.