PDA

Zobacz pełną wersję : watek alkoholowy



GeparD
24-01-2011, 08:16
swego czasu był tutaj watek "whisky'owy", zapoczątkowany chyba przez saylor'a
wyleciał w kosmos czy ja po prostu nie mogę go znaleźć?

bahuone
24-01-2011, 10:52
Mi sie wydaje ze to byl chyba watek o winach :) Ale nie jestem pewien.

login_87
24-01-2011, 11:32
hmm i co w tym watku ma sie dziac?? Bedziemy siedziec i pic przed monitorem ? Czy bedziemy sie wymieniac naszymi licznymi spostrzezeniami??

Sebastianito
24-01-2011, 11:34
Spostrzezenie pierwsze: Po borygo sie nie rzygo...

Boryszuk
24-01-2011, 11:41
Spostrzezenie pierwsze: Po borygo sie nie rzygo...

A autovidol to mój idol


Tup tup... Czy jakos tak.

Sendilkelm
24-01-2011, 11:50
Jak zwykle udzielają się tacy, których najmniej to powinno obchodzić.

Ja też nie mogę znaleźć. Jedyny to: http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=106088&highlight=whisky
który został zamknięty, bo już było. W wątku hobby był poruszony temat na kilka postów tylko.

DonArturo
24-01-2011, 11:57
a gdzie ten wątek o winach?

Photoartbox
24-01-2011, 12:13
a gdzie ten wątek o winach?

No tak, znow szukanie winnych... ;)

GeparD
24-01-2011, 12:29
Jak zwykle udzielają się tacy, których najmniej to powinno obchodzić.

Ja też nie mogę znaleźć. Jedyny to: http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=106088&highlight=whisky
który został zamknięty, bo już było. W wątku hobby był poruszony temat na kilka postów tylko.

no wlasnie ten watek tez znalazlem, tamten byl duzo duzo dluzszy... no coz, mowi sie trudno :|

Sendilkelm
24-01-2011, 12:35
no wlasnie ten watek tez znalazlem, tamten byl duzo duzo dluzszy... no coz, mowi sie trudno :|

W sumie fajnie byłoby, żeby osoba zamykająca wątek podawała linka do tematu, który poruszał problem. Może gdzieś ten wątek jest, ale na pewno będą powstawać nowe jeśli nikt nie będzie potrafił go znaleźć. A o whisky też bym chętnie porozmawiał.

frostic
24-01-2011, 12:48
Ale, że co?? Pijemy czy gadamy be sensu? ;)

Sendilkelm
24-01-2011, 13:14
Ale, że co?? Pijemy czy gadamy be sensu? ;)

Jak widać każdy sobie robi żarty, a ja mogę pogadać z sensem.
Frostic. Napisz, która z whisky Ci najbardziej smakuje i dlaczego?
Podobno najcięższymi szkockimi do picia są whisky z regionu Islay i innych wysp, głównie z powodu dużego posmaku/zapachu palonego torfu, co większość ludzi odpycha. Szczególnie na początku przygód w piciu whisky. Zalecane jest, aby pić je w późniejszym stadium, że tak się wyrażę, wtajemniczenia. I to co ja chciałbym powiedzieć, to właśnie to, że mi osobiście od samego początku zasmakowała Caol Ila, a ostatnio zakupiłem Ardbeg też z regionu Islay i powiem, że jak dla mnie obydwie smakują bardzo podobnie, ale ze wszystkich jakie próbowałem te dwie na razie są najlepsze.

d80
24-01-2011, 13:20
Najlepszy jest zacier taki prosto z aluminiowego baniaka. ;) Jak ktoś kosztował to niech się wymieni spostrzeżeniami.Oczywiście jeśli wogóle jakieś spostrzeżenia miał ;)

HYPER
24-01-2011, 13:24
moze napiszcie jak czesto pijecie.
ja jeszcze 5-8 lat temu imprezowalem srednio 4 razy w tygodniu co oznaczalo 4 ostre picia na tydzien :)

teraz mam rodzine i malenkie dziecko i wszystko na co sobie pozwalam to kilka piw w weekend i jakis grubszy balet jak ktos z przyjaciol ma urodziny lub takie cos.

coz... zycie :)

Sebastianito
24-01-2011, 13:41
Jak zwykle udzielają się tacy, których najmniej to powinno obchodzić.



Sytuacja jest dosc niejasna. Jakies wytlumaczenie bym prosil.

bercik
24-01-2011, 13:45
Jak widać każdy sobie robi żarty, a ja mogę pogadać z sensem.
Frostic. Napisz, która z whisky Ci najbardziej smakuje i dlaczego?
Podobno najcięższymi szkockimi do picia są whisky z regionu Islay i innych wysp, głównie z powodu dużego posmaku/zapachu palonego torfu, co większość ludzi odpycha. Szczególnie na początku przygód w piciu whisky. Zalecane jest, aby pić je w późniejszym stadium, że tak się wyrażę, wtajemniczenia. I to co ja chciałbym powiedzieć, to właśnie to, że mi osobiście od samego początku zasmakowała Caol Ila, a ostatnio zakupiłem Ardbeg też z regionu Islay i powiem, że jak dla mnie obydwie smakują bardzo podobnie, ale ze wszystkich jakie próbowałem te dwie na razie są najlepsze.

Jak chcesz pogadać to tylko z barmanem, ubierz się, weż dowód osobisty i idż do kanajpy. Niech Ci poleje na Twoje kubki smakowe i będziesz wiedział co i jak. Tylko z barmanem pogadasz z sensem:lol:.

Czornyj
24-01-2011, 13:57
moze napiszcie jak czesto pijecie.
ja jeszcze 5-8 lat temu imprezowalem srednio 4 razy w tygodniu co oznaczalo 4 ostre picia na tydzien :)

teraz mam rodzine i malenkie dziecko i wszystko na co sobie pozwalam to kilka piw w weekend i jakis grubszy balet jak ktos z przyjaciol ma urodziny lub takie cos.

coz... zycie :)

Mnie by było prościej napisać jak często nie piję :mrgreen: Wprawdzie imprezy naturalną rzeczy koleją są coraz rzadsze, ale w końcu nie trzeba mieć browaru by napić się piwa :twisted:

fotograf58
24-01-2011, 13:59
moze napiszcie jak czesto pijecie.
ja jeszcze 5-8 lat temu imprezowalem srednio 4 razy w tygodniu co oznaczalo 4 ostre picia na tydzien :)

teraz mam rodzine i malenkie dziecko i wszystko na co sobie pozwalam to kilka piw w weekend i jakis grubszy balet jak ktos z przyjaciol ma urodziny lub takie cos.

coz... zycie :)

Ale jaki masz teraz sprzęt foto :) :)

Sendilkelm
24-01-2011, 13:59
Sytuacja jest dosc niejasna. Jakies wytlumaczenie bym prosil.


hmm i co w tym watku ma sie dziac?? Bedziemy siedziec i pic przed monitorem ? Czy bedziemy sie wymieniac naszymi licznymi spostrzezeniami??


Spostrzezenie pierwsze: Po borygo sie nie rzygo...

Według mnie takie wpisy są niepotrzebne. Jeśli ktoś nie siedzi w temacie, a alkohol (tu pytanie było konkretnie o whisky) używa tylko po to aby się upić, to po co się wypowiada? W takim temacie też można dużo i kulturalnie porozmawiać. Wymienić swoje doświadczenia, polecić coś komuś, czy nawet pogadać o sposobie wytwarzania.
Nie rozumiem tego typu wpisów, bo jeśli ktoś nie ma nic ciekawego do powiedzenia w zadanym temacie to po co się udziela.


Jak chcesz pogadać to tylko z barmanem, ubierz się, weż dowód osobisty i idż do kanajpy. Niech Ci poleje na Twoje kubki smakowe i będziesz wiedział co i jak. Tylko z barmanem pogadasz z sensem:lol:.

Tylko trzeba znać takiego barmana, który na ten temat wie. Ja jeszcze nie spotkałem. Za to spotkałem się z tym, że zamawiając Glenfiddich'a 15 YO barman bez mojej wiedzy wrzucił lód do szklanki. Na pewno są miejsca gdzie się na tym znają, ale ja takich w Warszawie nie znam. Mówię o zwykłych pubach gdzie czasami stoi coś innego niż Jack Daniels, Jim Beam czy czerwony/czarny Johnnie Walker.

Sebastianito
24-01-2011, 14:06
Przepraszam, jesli chcez mojej wypowiedzi na temat alkoholu to prosze bardzo:

Jestem piwoszem, uwielbiam ten trunek i moge pic go codziennie... w umiarze oczywiscie. Osobiscie najlepszym piwem dla mnie jest Pilsner Urquel (niezaleznie gdzie rozlewany, smak jest bardzo BARDZO podobny) no i co najfajniejsze ma bardzo mala zawartosc alkoholu bo tylko (az) 4.4% wagi.

coach_lodz
24-01-2011, 14:12
I to co ja chciałbym powiedzieć, to właśnie to, że mi osobiście od samego początku zasmakowała Caol Ila, a ostatnio zakupiłem Ardbeg też z regionu Islay i powiem, że jak dla mnie obydwie smakują bardzo podobnie, ale ze wszystkich jakie próbowałem te dwie na razie są najlepsze.

Coal Ila jest leciutka i smaczna, ale jak chcesz zobaczyć czym może zaskoczyć Islay to zakup sobie Laphroiga :) Ja bardzo polecam Finlaggana, za bardzo fajnie wyczuwalne aromaty wędzonki :) Prawdziwym hitem okazał się też Bowmore ale nie jakiś podstawowy tylko jakoś double peated czy jakoś tak... z taką etykietką w tonacji czerwonej - niestety ponoć już nie produkowany...

sokrates
24-01-2011, 14:47
Jeśli mówimy o Whiskey to z czystym sumieniem polecam irlandzką Tullamore Dew. Delikatny w smaku i w miarę budżetowy trunek.

Sendilkelm
24-01-2011, 16:40
Przepraszam, jesli chcez mojej wypowiedzi na temat alkoholu to prosze bardzo:

Jestem piwoszem, uwielbiam ten trunek i moge pic go codziennie... w umiarze oczywiscie. Osobiscie najlepszym piwem dla mnie jest Pilsner Urquel (niezaleznie gdzie rozlewany, smak jest bardzo BARDZO podobny) no i co najfajniejsze ma bardzo mala zawartosc alkoholu bo tylko (az) 4.4% wagi.

Ja piwoszem nie jestem, więc na ten temat dużo nie pogadam. Generalnie lubię piwa ciemne i pszeniczne. Guiness z puszki jest dobry. Ciechan smakuje mi każdy. No i piwka wyrabiane w Bierhalle też są super.


Coal Ila jest leciutka i smaczna, ale jak chcesz zobaczyć czym może zaskoczyć Islay to zakup sobie Laphroiga :) Ja bardzo polecam Finlaggana, za bardzo fajnie wyczuwalne aromaty wędzonki :) Prawdziwym hitem okazał się też Bowmore ale nie jakiś podstawowy tylko jakoś double peated czy jakoś tak... z taką etykietką w tonacji czerwonej - niestety ponoć już nie produkowany...

O Laphrogu już myślałem, ale się go boję :P Generalnie odkąd posmakowałem Caol Ila i poczęstowałem znajomych to barek poszerza się o butelki z Islay, więc pewnie, któreś z powyższych będzie następne. Najgorzej mam dylemat czy ponownie kupić te co się kończą czy próbować nowe.


Jeśli mówimy o Whiskey to z czystym sumieniem polecam irlandzką Tullamore Dew. Delikatny w smaku i w miarę budżetowy trunek.

Ja w whiskey nie gustuję, ale Tullamore Dew piłem i faktycznie jak na taki produkt to jest niezła. Z whiskey to teraz poluję na Jack'a Danielsa zielonego i Single Barrel, ale zanim to nastąpi mam jeszcze trochę Scotch Whisky do zdegustowania.

ekonet
24-01-2011, 17:32
zamawiając Glenfiddich'a 15 YO barman bez mojej wiedzy wrzucił lód
Z tego wynika, że to barman zamawiał. ;) I wrzucił.

Sendilkelm
24-01-2011, 17:40
Z tego wynika, że to barman zamawiał. ;) I wrzucił.

Masz rację. A ja głupi myślałem, że to ja zamawiam. :) Następnym razem będę bardziej uważał w barze i na forum :P

EDIT: Małe sprostowanie.
Kiedyś zamówiłem w barze Glenfiddich'a 15 YO. Trochę się zdziwiłem jak ujrzałem, że barman do mojego zamówionego trunku dodał lód.

ekonet
24-01-2011, 17:49
No to napiszę to poprawnie (w miarę), przy użyciu Twoich wyrazów:
"Za to zamawiając Glenfiddich'a 15 YO spotkałem się z tym, że barman bez mojej wiedzy wrzucił lód do szklanki."
;)
Na zdrowie.

Mavierk
24-01-2011, 17:49
cóż... ja na piwach się też zbytnio nie znam, ale był tu kiedyś taki wątek, który sprowokował mnie do szukania swoich ulubionych piw :D

Chimay Czerwony - mocno schłodzona butelka tego trunku starczyła mi na 2 godziny relaksu wieczorem przy dobrym filmie. Z początku słone i w ogóle jakieś takie beznadziejne... natomiast gdy już nauczyłem się w które partie języka sobie rozlewać, piwo zaczynało uzyskiwać smak idealnie dopasowany do moich potrzeb. Całkiem możliwe, że tylko mi się wydawało, jednakże wrażenie pozostaje :)

A tak poza tym to uwielbiam Ukraińskie piwka - wszystkie Obołonie i Czernihowskie Białe.
A z Polskich... Grand Imperial Porter, Perła (budżetowo) oraz jak się nawale już srogo to Trixxy z biedrony :D

A co do whiskey - po czerwonym johnym mam takie wrażenie, że to perfumy są w porównaniu do przeciętnego chociażby Bourbona.

login_87
24-01-2011, 19:16
Według mnie takie wpisy są niepotrzebne. Jeśli ktoś nie siedzi w temacie, a alkohol (tu pytanie było konkretnie o whisky) używa tylko po to aby się upić, to po co się wypowiada? W takim temacie też można dużo i kulturalnie porozmawiać. Wymienić swoje doświadczenia, polecić coś komuś, czy nawet pogadać o sposobie wytwarzania.
Nie rozumiem tego typu wpisów, bo jeśli ktoś nie ma nic ciekawego do powiedzenia w zadanym temacie to po co się udziela.


No ja jakos nie widze pytanie konkretnie o whisky ( watek alkoholowy) ale jezeli juz chodzi o ten trunek to ja najbardziej lubie bourbony. Four Roses przypadlo mi do gustu. A jezeli chodzi o reszte alkoholi to przede wszystkim piwo. W Krakowie mam 2 takie miesca gdzie w karcie jest ponad 30 gatunków zlotego trunku. Od poziomkowych i tuskawkowych przez miodowe po pszeniczne i portery. Lubie wieczorem usiasc posluchac muzyki i posmakowac roznych piw.

Sendilkelm
24-01-2011, 19:37
No ja jakos nie widze pytanie konkretnie o whisky ( watek alkoholowy) ale jezeli juz chodzi o ten trunek to ja najbardziej lubie bourbony. Four Roses przypadlo mi do gustu. A jezeli chodzi o reszte alkoholi to przede wszystkim piwo. W Krakowie mam 2 takie miesca gdzie w karcie jest ponad 30 gatunków zlotego trunku. Od poziomkowych i tuskawkowych przez miodowe po pszeniczne i portery. Lubie wieczorem usiasc posluchac muzyki i posmakowac roznych piw.

Nadawanie tematów wątkom to temat na osobny wątek. Wiele razy ktoś chce być śmieszny i później powstają po kilka razy takie same wątki. (np. żaćma - wątek o zaćmieniu słońca - był wcześniej niż ten nazwany poprawnie, ale np. ja na niego nie trafiłem, bo po co mam wchodzić w wątek o chorobie oczu podejrzewając, że znajdę tam temat o słońcu). W pierwszym poście wyraźnie jest napisane, że autor szuka wątku o whisky. W sumie nie wiadomo czy autor chce porozmawiać o alkoholu czy whisky. Nie ważne, za bardzo się rozpisałem offtopowo.

Ja też lubię smakować różne rodzaje piwa, ale tylko na zasadzie, że nie piłem i chcę spróbować. Dlatego też, nie nazywam siebie smakoszem, bo nie szukam w tym niczego innego niż odpowiedzi, że mi smakuje lubi nie :) Generalnie często smakują mi bardzo lokalne piwa także te knajpiane, sprzedawane tylko w lokalu gdzie je produkują. Jak już pisałem, piwo z Bierhalle mi smakuje bardzo, ale nie mam pojęcia czy jest gdzieś indziej niż w Warszawie.

marki
24-01-2011, 19:43
A co do whiskey - po czerwonym johnym mam takie wrażenie, że to perfumy są w porównaniu do przeciętnego chociażby Bourbona.

Red label, to najgorszy Johnny, spróbuj kiedyś coś lepszego.. choćby Black Label, na pewno poczujesz różnice :)
Ja z whiskey, to na razie głownie Jack Daniels i Johnny Walker, ale to od czasu do czasu, bo jak dla studenta to jednak drogie trunki są...

Z piwa to najbardziej Lech i Dębowe mocne mi smakuje.

Jeśli chodzi o wódkę, to oczywiście najlepsza jak dla mnie jest Finlandia :) A budżetowo to Krupnik albo De Lux.

pozdro :)

Cosnek
24-01-2011, 19:57
Juz 4 miesiace nie pije i jestem z siebie bardzo dumny. Pilem kiedys duzo wina na co dzien. Whiskey raczej weekendowo, Laphroig to jedna z lepszych szkockich jakie pilem, z woda lub lodem. Bourbonow nigdy nie lubilem sa dla mnie za slodkie.
Fajnie powspominac . . .

fotograf58
24-01-2011, 20:06
Juz 4 miesiace nie pije i jestem z siebie bardzo dumny. Pilem kiedys duzo wina na co dzien. Whiskey raczej weekendowo, Laphroig to jedna z lepszych szkockich jakie pilem, z woda lub lodem. Bourbonow nigdy nie lubilem sa dla mnie za slodkie.
Fajnie powspominac . . .

Pogratulować wytrwałości. Niestety ja już nie piję 21 lat i czasami mam pewne wątpliwości czy dobrze robię. Jak byłem pijący uwielbiałem wiśniówki., tylko kaczorek był po nich niesamowity.

matyjasz
24-01-2011, 20:10
Taka uwaga, Carlsberg w UK ma 3.8% ;)
Bardzo lubię ten sikacz.
A w temacie whisky, to jej nie lubię, piję jak dostanę, albo ktoś postawi ;)

maly5
24-01-2011, 20:51
Jak już pisałem, piwo z Bierhalle mi smakuje bardzo, ale nie mam pojęcia czy jest gdzieś indziej niż w Warszawie.
sa sa ;) 6 po Polsce sie znajdzie :)
co do czerwonego jasia to jest masakra uczciwie ujmujac. aczkolwiek mozna w podobnym budzecie kupic cos calkiem sensownego - Old Smuggler czy Grands - co nie zabija podniebienia po pierwszym lyku ;)

Boryszuk
24-01-2011, 20:55
Old Smuggler czy Grands - co nie zabija podniebienia po pierwszym lyku ;)

Kiedyś ze znajomym Szkotem gadałem na temat whisky. Grantsa, Teachersa i tympodobne napitki nazwał delikatnie "tramps' drink"...

M_B
24-01-2011, 21:25
Jak już pisałem, piwo z Bierhalle mi smakuje bardzo, ale nie mam pojęcia czy jest gdzieś indziej niż w Warszawie.

Chociażby w katowickiej Silesia City Center.

login_87
24-01-2011, 22:58
Jeśli chodzi o wódkę, to oczywiście najlepsza jak dla mnie jest Finlandia :) A budżetowo to Krupnik albo De Lux.

pozdro :)

Finlandia rzadzi fakt. Do krupniku sie ostatnio zrazilem bo 5 butelek mi zamarzlo w zamrazalniku:/ Budzetowy De lux po 17zl jak najbardziej :)

de Fresz
24-01-2011, 23:19
Kiedyś ze znajomym Szkotem gadałem na temat whisky. Grantsa, Teachersa i tympodobne napitki nazwał delikatnie "tramps' drink"...

To ja w Szkocji spotkałem się z określaniem podłych łiskaczy jako "baking whisky" (że niby nadają się tylko do ciasta). Co nie zmienia faktu, że lokalesi na co dzień z lubością je sączą z racji doskonałego współczynnika volta-na-funt ;-)

A dla mnie jedynym wódą na myszach, która jako tako mi podeszła, był Jameson Single Malt kupiony w byłej fabryce, a obecnie muzeum tej firmy w Dublinie. Z typowo dżentylmeńskich rozrywek zdecydowanie bardziej preferuję cygara i ... Nieważne ;-)

Boryszuk
24-01-2011, 23:22
A dla mnie jedynym wódą na myszach, która jako tako mi podeszła, był Jameson Single Malt kupiony w byłej fabryce, a obecnie muzeum tej firmy w Dublinie. Z typowo dżentylmeńskich rozrywek zdecydowanie bardziej preferuję cygara i ... Nieważne ;-)

A mi jakoś Jameson niespecjalnie. Najbardziej lubię kukurydzianki takie jak Jack Daniels czy Jim Beam (ale black). Ale ja to i tak profanuję każdą szklaneczkę 2-3 kroplami... Pepsi ;)

grudzinsky
24-01-2011, 23:25
wszystko dobre co ma procenty i kopie :D i majatku na to sie nie traci :D
na odwyku juz prawie rok...dziecko sie urodzilo i jakos juz pic sie nie chce :)

de Fresz
24-01-2011, 23:34
A mi jakoś Jameson niespecjalnie.

Jameson ze sklepu, a ten z ich muzeum, to 2 różne łiskacze, zresztą ten pierwszy jest Blended, a ten drugi to Single Malt.

Czornyj
25-01-2011, 01:10
Osobiście rozczarowały mnie single malty. Przykładowo wzmiankowana tutaj koala to mz. nędzna pomyja i nic ciekawego - "łagodna", to wszystko co można o tym napitku powiedzieć, ale łagodny jest też Tullamore Dew za 5 dych. Zbankrutowałem się na kilka butelek tych wynalazków i mz. sytuacja jest tu analogiczna jak w kwestii win - do PL sprowadzane są najgorsze i najtańsze gnojówy, a następnie sprzedawane w chorych cenach i stąd cały zachwyt. Trzebaby wydać majątek by jako-tako się w tym wyznać i odnaleźć jedną na 10 wartą grzechu, a ja nie mam więcej zamiaru bawić się w sapera.

Ogólnie o ile namiętnie lubię łiskacze, tak konserstwem single-maltowym gardzę - jest tyle genialnych bimbrów, że ograniczanie się akurat do szkockich uważam za ciężkie frajerstwo. Głupia Metaxa jest ciekawsza od większości nadętych single-syfów sprzedawanych u nas jako bóg-wi-co-z-mega-przytupem - choć oczywiście Metaxa ma u nas tą zasadniczą wadę, że jest sprzedawana w cenie zupełnie z d... wyjętej, bezczelnej i rozbójniczej.

Z wódek czystych pijam ostatnio wyłącznie czarnego Smirnoffa - jest to jedyna czyściocha, która zrobiła na mnie jakiekolwiek wrażenie, wręcz przedkładam ją przed alkohole kolorowe, których na codzień jestem zwolennikiem. Na szczęście ostatnio trochę potaniała. Ktoś może zdziwić się grymaszeniem w kwestii gorzały, ale ja wódkę sączę jak łyskacze, nie przepijam, a z wermutem łączę jak jest kiepska (acz unikam, bo wóda z wermutem to połączenie szatańskie, można ją pić jak soczek i prowadzi na samo dno piekieł)

Wspomniana tu wiśniówka to faktycznie dobra rzecz, sam chętnie do herbatki pijam "Soplicę". Raz naciąłem się na wiśniówkę "Polską", która ma złudnie podobną butelkę i jest podstępnie wykładana obok "Soplicy" - przestrzegam przed podobnie tragiczną pomyłką, jest to rzecz wyjątkowej ohydności.

Piwa raczej mnie nudzą i zwykle piję je nie dla smaku, a dla wzmożenia egzystencji. Te, które są ciekawsze doznają szybkiej eskalacji ceny, co zawsze traktuję jako spisek i osobistą zniewagę. Gdyby od początku kosztowały te 4-5PLN to rozumiem, ale jak najpierw poją mnie tanim Koźlaczkiem czy jakimś tmawym słowackim, a potem podstępnie podnoszą jego cenę to po prostu tylko mnie tym wqviają, nie ze mną te numery. Dość, że uzależniłem się przez takie nikczemne sztuczki od kilu wiktuałów, alkoholi na szczęście jest tak nieprzebrane bogactwo, że zawsze z powodzeniem mogę uchlać się czym innym.

maly5
25-01-2011, 01:12
A mi jakoś Jameson niespecjalnie. Najbardziej lubię kukurydzianki takie jak Jack Daniels czy Jim Beam (ale black). Ale ja to i tak profanuję każdą szklaneczkę 2-3 kroplami... Pepsi ;)
jakos tak sie pod tym chetnie podpisze :) sa tacy ktorym rozne tanie i drogie wersje mordy nie wykrecaja, a ja nie widze przeszkod zeby popelnic niewybaczalne faux pas na kazdej kropli, bez wzgledu na jakosc trunku ;)

coach_lodz
25-01-2011, 12:05
Osobiście rozczarowały mnie single malty. Przykładowo wzmiankowana tutaj koala to mz. nędzna pomyja i nic ciekawego - "łagodna", to wszystko co można o tym napitku powiedzieć, ale łagodny jest też Tullamore Dew za 5 dych. Zbankrutowałem się na kilka butelek tych wynalazków i mz. sytuacja jest tu analogiczna jak w kwestii win - do PL sprowadzane są najgorsze i najtańsze gnojówy, a następnie sprzedawane w chorych cenach i stąd cały zachwyt. Trzebaby wydać majątek by jako-tako się w tym wyznać i odnaleźć jedną na 10 wartą grzechu, a ja nie mam więcej zamiaru bawić się w sapera.

Ogólnie o ile namiętnie lubię łiskacze, tak konserstwem single-maltowym gardzę - jest tyle genialnych bimbrów, że ograniczanie się akurat do szkockich uważam za ciężkie frajerstwo.


No cóż przyznam szczerze, że mam odmienne zdanie od kolegi... odkąd zacząłem pijać single malty nie rozumiem jak można się rozsmakowywać w czymś takim jak walkery, danielsy, jamesony, grantsy i tym podobne... napewno nie są tak bogate w smaki jak większość single maltów... oczywiście nie generalizujmy, bo i wśród single maltów zdarzają się trunki nijakie... ale cóż nie każdemu musi smakować to samo :)

p.s. oczywiście nie kupuje tego w markecie itp... tylko w wyspecjalizowanym sklepie, który sprowadza coś więcej niż masówkę...

kubedes
25-01-2011, 12:32
No cóż przyznam szczerze, że mam odmienne zdanie od kolegi... odkąd zacząłem pijać single malty nie rozumiem jak można się rozsmakowywać w czymś takim jak walkery, danielsy, jamesony, grantsy i tym podobne... napewno nie są tak bogate w smaki jak większość single maltów... oczywiście nie generalizujmy, bo i wśród single maltów zdarzają się trunki nijakie... ale cóż nie każdemu musi smakować to samo :)
wszystkie rude w tym single malty da się pić.
można cały wieczór moczyć dziobek w jednej szklance pół na pół z wodą, można też pić na szklanki spożywając 0,7L/twarz.
wszystko jest kwestią upodobań ;-)
drugi sposób jest o tyle przyjemniejszy że wszystkie bez wyjątku smaki spożywanego trunku zostaną zaprezentowane i rzeczona "prezentacja" zwykle trwa dłużej niż klika minut, bo jeszcze przez pół następnego dnia :-D

Boryszuk
25-01-2011, 12:42
No cóż przyznam szczerze, że mam odmienne zdanie od kolegi... odkąd zacząłem pijać single malty nie rozumiem jak można się rozsmakowywać w czymś takim
wszystkie rude w tym single malty da się pić.
można cały wieczór moczyć dziobek w jednej szklance pół na pół z wodą, można też pić na szklanki spożywając 0,7L/twarz.
wszystko jest kwestią upodobań ;-)
drugi sposób jest o tyle przyjemniejszy że wszystkie bez wyjątku smaki spożywanego trunku zostaną zaprezentowane i rzeczona "prezentacja" zwykle trwa dłużej niż klika minut, bo jeszcze przez pół następnego dnia :-D

Dżentelmeni mawiają, że dobra whisky smakuje wybornie w obie strony ;)

Tup tup... Czy jakos tak.

coach_lodz
25-01-2011, 12:52
single pijam tylko i wyłącznie bez lodu/wody i nie więcej niż 5-6 kieliszków jednego wieczoru (tak whisky się pija w kieliszkach o kształcie tulipana - dzięki temu można pięknie wyczuć zapach... bo degustowanie whisky to również piękne aromaty). Taką mam ideologię...

de Fresz
25-01-2011, 12:57
Skoro odeszliśmy trochę od bimbru na myszach (którego nie jestem miłośnikiem), to i ja podzielę się swoimi preferencjami. Osobiście z czystych preferuję zbożowe, kartoflanki są dla mnie słabo strawne – jakoś tak mi wyszło, że częściej i mocniej po nich pokutowałem (a generalnie raczej nie miewam kaca). Najlepiej mi wchodzą: klasyka gatunku, czyli najzwyklejsza Wyborowa oraz Absolut. Finlandie, Luksusowe i inne ziemniaczane to ZŁO! Z lekko barwionych jestem fanem Black Kuranta i Vanilli.
Z kolorowych chętnie pijam różnej maści wiśniówki i tu polecam "Wiśniak na rumie" (taki napis widnieje na etykiecie) –*przez parę lat był bardzo ciężko dostępny, aż tu w zeszłym roku podczas eskapady pijackiej do Krakau znalazłem go w pierwszym z brzegu monopolowym. IMHO jest lepszy niż większość Cherry Cordial i nieco delikatniejszy (jakieś 35 volt). Kiedyś była jeszcze wersja 25%, ale tej już dawno nie widziałem. Niezłe likiery ziołowe robią nasi południowi sąsiedzi, mi podchodzą zwłaszcza Fernety i Demonovka, ale tam to można wejść do sklepu i po kolei zdejmować z półki, większość jest conajmniej przyzowoita.
Kiedyś, z racji uprawiania żeglarstwa morskiego, lubowałem się w rumach. Na pływanie nie mam już czasu, ale dobry rum dalej chętnie wypiję. Baccardi to perfumowana wóda, z popularnych znacznie lepszy jest Captain Morgan, zwłaszcza ciemny. Czasem można u nas trafić Spiced i ten jest jeszcze lepszy. Z rumopodobnych niezła klasę trzymają wyroby naszych południowych sąsiadów – Tuzemak naprawdę nie ustępuje innym, renomowanym brandom, niezły jest też austryjacki Polar. Dla miłośników bardzo mocnych wrażeń – również austryjacki Stroh. Stosowny nierozsądnie szybko sprowadzi do parteru każdą imprezę ;-) Ta wielka osiemdziesiątka na etykiecie naprawdę o czymś świadczy. Acz jak na swoją moc wchodzi w miarę gładko.
A ostatnio wzięło mnie na tequilę. Jak na swoją cenę niezła jest zwykła Sierra, nie ustępuje w moim odczuciu droższej Olmece. Ze Sierry mi najbardziej wchodzi Reposado, o dziwo jest smaczniejsza od dłużej leżakującej i droższej Anejo.

coach_lodz
25-01-2011, 13:25
Dla miłośników bardzo mocnych wrażeń – również austryjacki Stroh. Stosowny nierozsądnie szybko sprowadzi do parteru każdą imprezę ;-) Ta wielka osiemdziesiątka na etykiecie naprawdę o czymś świadczy. Acz jak na swoją moc wchodzi w miarę gładko.


ooo Stroh jest mocarny... zdarzyło mi się pociągnąć lufkę, ale jednak dałem mamie jako dodatek do ciast ;) i tu sprawdza się wyśmienicie :)

Locter
25-01-2011, 17:08
Osobiście rozczarowały mnie single malty. Przykładowo wzmiankowana tutaj koala to mz. nędzna pomyja i nic ciekawego - "łagodna", to wszystko co można o tym napitku powiedzieć, ale łagodny jest też Tullamore Dew za 5 dych. Zbankrutowałem się na kilka butelek tych wynalazków i mz. sytuacja jest tu analogiczna jak w kwestii win - do PL sprowadzane są najgorsze i najtańsze gnojówy, a następnie sprzedawane w chorych cenach i stąd cały zachwyt. Trzebaby wydać majątek by jako-tako się w tym wyznać i odnaleźć jedną na 10 wartą grzechu, a ja nie mam więcej zamiaru bawić się w sapera.

Ogólnie o ile namiętnie lubię łiskacze, tak konserstwem single-maltowym gardzę - jest tyle genialnych bimbrów, że ograniczanie się akurat do szkockich uważam za ciężkie frajerstwo. Głupia Metaxa jest ciekawsza od większości nadętych single-syfów sprzedawanych u nas jako bóg-wi-co-z-mega-przytupem - choć oczywiście Metaxa ma u nas tą zasadniczą wadę, że jest sprzedawana w cenie zupełnie z d... wyjętej, bezczelnej i rozbójniczej.

Z wódek czystych pijam ostatnio wyłącznie czarnego Smirnoffa - jest to jedyna czyściocha, która zrobiła na mnie jakiekolwiek wrażenie, wręcz przedkładam ją przed alkohole kolorowe, których na codzień jestem zwolennikiem. Na szczęście ostatnio trochę potaniała. Ktoś może zdziwić się grymaszeniem w kwestii gorzały, ale ja wódkę sączę jak łyskacze, nie przepijam, a z wermutem łączę jak jest kiepska (acz unikam, bo wóda z wermutem to połączenie szatańskie, można ją pić jak soczek i prowadzi na samo dno piekieł)

Wspomniana tu wiśniówka to faktycznie dobra rzecz, sam chętnie do herbatki pijam "Soplicę". Raz naciąłem się na wiśniówkę "Polską", która ma złudnie podobną butelkę i jest podstępnie wykładana obok "Soplicy" - przestrzegam przed podobnie tragiczną pomyłką, jest to rzecz wyjątkowej ohydności.

Piwa raczej mnie nudzą i zwykle piję je nie dla smaku, a dla wzmożenia egzystencji. Te, które są ciekawsze doznają szybkiej eskalacji ceny, co zawsze traktuję jako spisek i osobistą zniewagę. Gdyby od początku kosztowały te 4-5PLN to rozumiem, ale jak najpierw poją mnie tanim Koźlaczkiem czy jakimś tmawym słowackim, a potem podstępnie podnoszą jego cenę to po prostu tylko mnie tym wqviają, nie ze mną te numery. Dość, że uzależniłem się przez takie nikczemne sztuczki od kilu wiktuałów, alkoholi na szczęście jest tak nieprzebrane bogactwo, że zawsze z powodzeniem mogę uchlać się czym innym.


Ale z Ciebie poeta Czornyj, jak bym Jaskra słyszał :)

Greg77
25-01-2011, 17:11
Ja o Jamesonie zlego slowa nie powiem.....ale jak Czornyj napisal nie kupuje tego w Polsce;)

ptero
25-01-2011, 22:01
Wiśniówka Soplicy smakuje jak landrynki z benzyną
Czysta to czysta...nigdy nie przepijam, bo zabija smak
Piwo....piwo, piwo....

frostic
25-01-2011, 23:14
Jak widać każdy sobie robi żarty, a ja mogę pogadać z sensem.
Frostic. Napisz, która z whisky Ci najbardziej smakuje i dlaczego?


A i tu się z kolegą nie zgodzę. Zero żartów!
Dlaczego?? Pewnie dlatego, ze w moim barku raczej nie goszczą inne trunki niż whisky, brandy czy koniaki.
Nie zawsze są to alkohole najwyższych lotów ale staram się też czasem delektować nieco bardziej markowymi.
Przykładowo w tamten wieczór była to tania, lecz całkiem przyzwoita, brandy.

A w temacie konkretnego wyboru, lubię czerpać wiedzę od pasjonatów, do których zaliczam właścicieli pinot.pl
I choć jeszcze nie udało mi się przejść poza granice 200 zł/flaszka - pewnie z typowego wys...stwa - to plany mam ambitne ;)
Na razie zaliczyłem kilka ciekawych pozycji: Dalmore 12 Y, Glenfarclas 10 y (pewnie dlatego, ze lubię posmak sherry), Bunnahabhain 12 Y czy Koniak Remy Martin VSOP i kilka innych pozycji. Kiedyś przyjdzie pora na wyższe Duncany Taylor, choć kwota 800-1200 zł za butelkę na razie skutecznie studzi me zapędy ;)

A to wszystko oczywiście w dobrym towarzystwie, czyli przy filmie "Między słowami"

Cóż... Jakoś nie jestem zwolennikiem czyścioszki...

No i oczywiście to co najważniejsze: "GDYBY WHISKY Miała BYĆ PODAWANA Z LODEM, TO BY JĄ Z LODEM SPRZEDAWALI!";)

GeparD
26-01-2011, 00:26
no wlasnie zakladajac ten watek chcialbym poczytac jakich whisky pijecie, ja zaczynam dopiero probowac na leciutkij Glenlivet 12YO, duzo czytam opini na http://www.connosr.com i nastepna jaka chce sprobowac bedzie wlasnie whisky z Islay, Ardbeg Uigeadail: http://www.connosr.com/whisky/islay/ardbeg/ardbeg-uigeadail/
Raz sie zyje :D

coach_lodz
26-01-2011, 10:02
A w temacie konkretnego wyboru, lubię czerpać wiedzę od pasjonatów, do których zaliczam właścicieli pinot.pl
I choć jeszcze nie udało mi się przejść poza granice 200 zł/flaszka - pewnie z typowego wys...stwa - to plany mam ambitne ;)


A byłes kiedyś na degustacji w salonie pinota w Łodzi ?

wonito
26-01-2011, 10:12
Z Islay akurat pochodzą same najlepsze whisky to moje ulubione klimaty, Ardbeg w mojej skali dostał 8,5 punktu i to zasłużone drugie miejsce, jednak whisky z Islay to dość skrajne klimaty :smile:
Ardbeg jest chyba najbardziej radykalnym przedstawicielem - w zapachu jodyna w smaku sól morza i dym torfowy.
Mniej skrajny a równie dobry jest Laphroaig polecam czystym sumieniem. Jednak pierwsze miejsce jak do dzisiaj ma Lagavulin jego złożoność, idealne zbilansowanie i długi finisz jest nie do pobicia dostał 9,5 no bo może kiedyś pojawi się, co go pobije :smile:
Delikatniejsze i może lepsze na początek spotkania z Islay to Bowmore, Caol Ila - bardzo dobrze wyczuwalny dym, troszkę łagodniejsze od poprzednich a i tak obowiązkowe ;-)
Jeszcze polecę już z poza Islay, ale też z wyspy Sky Taliskier - mniej dymu, ale prawdziwy aksamit z charakterem, oraz Balvenie to już tak zwany przeze mnie klimat słomkowy, ale ta whisky sie potrafi obronić.

frostic
26-01-2011, 10:20
A byłes kiedyś na degustacji w salonie pinota w Łodzi ?

Jeszcze niestety nie. Ale plan jest! ;)
Podobno te imprezki są przednie...

coach_lodz
26-01-2011, 10:38
Jeszcze niestety nie. Ale plan jest! ;)
Podobno te imprezki są przednie...

no są :) ja już ponad rok tam się pojawiam...

Sendilkelm
26-01-2011, 10:44
A i tu się z kolegą nie zgodzę. Zero żartów!
Ja pierwsze posty odebrałem jako naśmiewanie się z tematu na który nie ma o czym gadać. :) To już mało ważne, bo dyskusja się jakoś rozwinęła.


Z Islay akurat pochodzą same najlepsze whisky to moje ulubione klimaty, Ardbeg w mojej skali dostał 8,5 punktu i to zasłużone drugie miejsce, jednak whisky z Islay to dość skrajne klimaty :smile:
Ardbeg jest chyba najbardziej radykalnym przedstawicielem - w zapachu jodyna w smaku sól morza i dym torfowy.
Mniej skrajny a równie dobry jest Laphroaig polecam czystym sumieniem. Jednak pierwsze miejsce jak do dzisiaj ma Lagavulin jego złożoność, idealne zbilansowanie i długi finisz jest nie do pobicia dostał 9,5 no bo może kiedyś pojawi się, co go pobije :smile:
Delikatniejsze i może lepsze na początek spotkania z Islay to Bowmore, Caol Ila - bardzo dobrze wyczuwalny dym, troszkę łagodniejsze od poprzednich a i tak obowiązkowe ;-)
Jeszcze polecę już z poza Islay, ale też z wyspy Sky Taliskier - mniej dymu, ale prawdziwy aksamit z charakterem, oraz Balvenie to już tak zwany przeze mnie klimat słomkowy, ale ta whisky sie potrafi obronić.
To następny miesiąc zaczynam od Laphroaig'a a na Święta kupię Lagavulina. Dzięki. Kierunek Islay mi bardzo odpowiada. Generalnie uwielbiam po degustacji intensywny zapach w pokoju utrzymujący się dosyć długo.


Jeszcze niestety nie. Ale plan jest! ;)
Podobno te imprezki są przednie...
Ja wybierałem się do www.domwhisky.pl (http://www.domwhisky.pl) w Jastrzębiej Górze, ale jeszcze nie dotarłem. Ktoś może jakieś wrażenia opisać, czy nikt jeszcze nie był?
W Warszawie kupowałem już w www.singlemalt.pl (http://www.singlemalt.pl), ale na degustacji nie byłem.

Strus
26-01-2011, 12:18
Piwo Tyskie :) Z obcych produkcji uwielbiam wręcz hiszpańskiego San Miguel'a i duńskiego (chyba) Red Erik'a
Wóda - Żołądkowa biała i Absolut
Łiskcz w zasadzie każdy bo i tak smaku nie czuję po dodaniu Pepsi i wyciśniętego soku z cytryny.
Na smaka lekki Archers

de Fresz
26-01-2011, 12:29
Z obcych produkcji uwielbiam wręcz hiszpańskiego San Miguel'a

Nie wiem jak ten dostępny w UK, ale tego, który można kupić w Polsce nie daje się pić – jest koszmarnie pasteryzowany. W Hiszpanii z lubością popijałem, doceniając zwłaszcza poręczną pojemność butelki (1 litr) ;-), u nas w kraju nie daję rady. No ale też podobnie mi się zrobiło z Guinessem, odkąd napiłem się go w Dublinie.

Strus
26-01-2011, 12:36
W PL nie próbowałem ale ten w UK mi smakuje. W PL to mi jeszcze włoskie Peroni podchodzi

Sendilkelm
26-01-2011, 12:42
W PL to mi jeszcze włoskie Peroni podchodzi
O właśnie! Ja też lubię Peroni. Takie lekkie jest.

nelchael
27-01-2011, 02:57
http://www.rc.fm/polityczne/ostrowin-w-upadlosci.html
http://www.facebook.com/event.php?eid=183230171708418

:(

walery
27-01-2011, 16:50
jestem piwoszem.
z przykrością stwierdzam że wszystkie polskie tzw. popularne piwa o zasięgu krajowym można bez wahania wylać do kibla.
przegrywają z najgorszym czeskim, słowacki, niemieckim sikaczem.
z piwami regionalnymi jest trochę lepiej. i co cieszy jest tego coraz więcej na rynku. ja spotkałem około kilkunastu producentów.
co do whisky to ścierwa nie piję. czasami koniaczek, ale też bez szaleństw-rzadko trafia się coś godnego uwagi.
z czystych to wyborowa, ale nie też nie jestem do końca przekonany.
to samo dotyczy win. te w większości na polskim rynku to pomyje (w większości).
ostatnio próbowałem rumuńskiego prahova valley całkem całkem.

reszta to markieting, reklamy i dżoin wenczury.

seler
27-01-2011, 17:20
jestem piwoszem.



a ja piwowarem

domowym :)

seler
27-01-2011, 17:22
Piwo Tyskie :)

Ale Kolega wie że Tyskie ma się tak do piwa jak szynka tesco za 14.99 do parmeńskiej...?

Strus
27-01-2011, 17:44
Ale Kolega wie że Tyskie ma się tak do piwa jak szynka tesco za 14.99 do parmeńskiej...?

Moze sie nawet miec jak maluch do ferrari. Zupelnie mnie to nie interesuje. :) ja piwo pije a nie sie nim delektuje :)

Zapomnialem o jednym piwie - Perla z lubelskiego. Cud miod i orzeszki

Czornyj
27-01-2011, 18:12
Zapomnialem o jednym piwie - Perla z lubelskiego. Cud miod i orzeszki

Mi też Perełka podchodzi. W dodatku podają ją na barce, w przepięknych okolicznościach krakowskiego Bulwaru Kurlandzkiego, gdzie za młodu - w atmosferze miłch konwersacji tyczących się kwestii eschatologicznych - spełniłem niejednego jabola :D

mirekkania
27-01-2011, 20:06
jestem piwoszem.
z przykrością stwierdzam że wszystkie polskie tzw. popularne piwa o zasięgu krajowym można bez wahania wylać do kibla.
przegrywają z najgorszym czeskim, słowacki, niemieckim sikaczem.Jestem piwoszem z dużym doświadczeniem w zakresie wymienionych przez kolegę piw.
Niestety, absolutnie nie mogę się z tym zgodzić. W szczególności, w kwestii piw czeskich, które przez ostatnie 5 lat potwornie obniżyły jakość. Nawet moi czescy koledzy, których nacjonalizm przypomina "narodowy socjalizm" potwierdzają, że polskie piwa zaczynają być znacznie lepsze, od ich rodzimej produkcji.
W Czechach 90% browarów zostało wykupione przez Plznensky Prazdroj, który należy do SABMiller. Od czasu powstania tej zależności, w Czechach coraz częściej na rodzime piwo mawia się per "GambriHnus" "Průmyslova patoka" "Břečka sračka" (odsyłam do słownika czeskiego).
Opinia taka jak kolegi, przypomina mi niedawny "test na dobre piwo", który przeprowadziłem z kolegą, co to: "w Polsce się nie robi dobrego piwa". Dostał nalaną do szklanki Warkę, a do obejrzenia butelkę po słowackim piwie "Smädný mních". Nie posiadał się w zachwytach i wyliczeniach wyższości piwa słowackiego, nad polskim. :)
Oczywiście, fakty zawsze przegrają z religią.

coach_lodz
27-01-2011, 21:09
jak już pisałem w SHOUCIE, jeśli chodzi o piwko to polecam Twierdzowe z Raciborza :)

seler
27-01-2011, 21:19
Panowie, nie ma się co czarować piwa które są produkowane a nie warzone z piwem nie mają wiele wspólnego.
Pędzone na ryżu i kukurydzy, barwione karmelem, chmielone ekstraktami chmielowymi poślednich gatunków, szprycowane spirytusem, filtrowane z użyciem polifenoli i ziemi okrzemkowej, i sztucznie gazowane co2 produkty piwopodobne to nie piwo.
Z moich znajomych ktorzy posmakowali mojej produkcji nikt w knajpie nawet nie spojrzy na tyskiego-żywca... (nie jest to tyle moja zasługa co uswiadomienie co to jest prawdziwe piwo).

A w ogóle, w ramach koncernu różne gatunki robi się z tego samego koncentratu dodając tylko różne ilości wody, barwnika i spirytusu.
Smacznego :)

walery
27-01-2011, 21:51
Panowie, nie ma się co czarować piwa które są produkowane a nie warzone z piwem nie mają wiele wspólnego.
Pędzone na ryżu i kukurydzy, barwione karmelem, chmielone ekstraktami chmielowymi poślednich gatunków, szprycowane spirytusem, filtrowane z użyciem polifenoli i ziemi okrzemkowej, i sztucznie gazowane co2 produkty piwopodobne to nie piwo.
Z moich znajomych ktorzy posmakowali mojej produkcji nikt w knajpie nawet nie spojrzy na tyskiego-żywca... (nie jest to tyle moja zasługa co uswiadomienie co to jest prawdziwe piwo).

A w ogóle, w ramach koncernu różne gatunki robi się z tego samego koncentratu dodając tylko różne ilości wody, barwnika i spirytusu.
Smacznego :)

święta prawda. amen

walery
27-01-2011, 21:54
Jestem piwoszem z dużym doświadczeniem w zakresie wymienionych przez kolegę piw.
Niestety, absolutnie nie mogę się z tym zgodzić. W szczególności, w kwestii piw czeskich, które przez ostatnie 5 lat potwornie obniżyły jakość. Nawet moi czescy koledzy, których nacjonalizm przypomina "narodowy socjalizm" potwierdzają, że polskie piwa zaczynają być znacznie lepsze, od ich rodzimej produkcji.
W Czechach 90% browarów zostało wykupione przez Plznensky Prazdroj, który należy do SABMiller. Od czasu powstania tej zależności, w Czechach coraz częściej na rodzime piwo mawia się per "GambriHnus" "Průmyslova patoka" "Břečka sračka" (odsyłam do słownika czeskiego).
Opinia taka jak kolegi, przypomina mi niedawny "test na dobre piwo", który przeprowadziłem z kolegą, co to: "w Polsce się nie robi dobrego piwa". Dostał nalaną do szklanki Warkę, a do obejrzenia butelkę po słowackim piwie "Smädný mních". Nie posiadał się w zachwytach i wyliczeniach wyższości piwa słowackiego, nad polskim. :)
Oczywiście, fakty zawsze przegrają z religią.

nie zgodze się z tym absolutnie.
moge poddać się "testowi na dobre piwo".
nawet jeśli czeskie piwo obniżyło drastycznie jakość, to i tak jest o niebo lepsze od polskiego "niewiadomoczego", nie mówiąc o większości piw z za zachodniej granicy.
może dają więcej karmelu...;)

walery
27-01-2011, 21:56
Seler zapodawaj ten sposób na domowe ważenie! ino prędko

mirekkania
27-01-2011, 22:04
nie zgodze się z tym absolutnie.
Tak jak pisałem, na religię nie poradzę, :) ale...

moge poddać się "testowi na dobre piwo".
zawsze najciekawiej i najprzyjemniej potestować razem ;)

seler
27-01-2011, 22:55
Seler zapodawaj ten sposób na domowe ważenie! ino prędko


www.piwo.org proszę Kolegi... to jest kawałek wiedzy do przyswojenia :)

walery
28-01-2011, 11:23
mucias gracjas seniore! podkasuję rękawy i....

igg
29-01-2011, 00:33
Jak nie ma na etykiecie napisane "woda, słód jęczmienny i chmiel" to wciągamy między innymi byczą żółć wątrobową, mniam?

georghe
29-01-2011, 01:21
Lubię i nie unikam.
W tzw. tygodniu winko do żarełka, przy łyk-endzie coś mocniejszego, najchętniej Jacka Danielsa - moim zdaniem najlepszy budżetowy trunek (zdarzyło mi się kupić w promocji przedświątecznej literkę za 82 PLN), mający smak, zapach - the best, czerwone "Jaśki" (ok) lub "balantajny" (łe...) - tylko z colą, solo są raczej podłe i ciężkostrawne ;)
Gorzałka również jest zacnym i akceptowalnym trunkiem zwłaszcza podczas tęższej nasiadówki, pod warunkiem, że jest to Finlandia (najlepiej Lemon lub czysta), po Absolucie boli mnie łeb, czysty jest obrzydliwy i śmierdzi niedogotowanym ziemniakiem, choć przyznać muszę, że w imię smaku zdarzy mi się upodlić Curantem.
Bajki o jakości i smaku Wyborowej najzwyczajniej mnie mglą, bo to wóda po której łeb boli jak po Cymesie czy innej Judycie (były kiedyś takie specjały... tfu...) Z tanich Bols i Pan Tadeusz - głowa nie boli.
Piwko OK, ale tylko w lecie, w zimie może nie istnieć.
No to na zdrowie :)

GeparD
29-01-2011, 01:23
podczas ostatniej wizyty w kraju wpadlo mi w lapki najlepsze piwo jakiekolwiek pilem... Ciechan Miodowy!

Strus
29-01-2011, 10:04
Ciechanek tez dobry :) generalnie takie lokalne lub nie pasteryzowane piwa sa smakowe :)

di_
29-01-2011, 10:14
najlepsze piwo jakiekolwiek pilem... Ciechan Miodowy!

Też tak myślałem długi czas. Potem poszedłem do Spiżu we Wrocławiu.. uhuuhuu.. Polecam każdemu :)
Niestety Ciechan spadł na 3cie miejsce :D

seler
29-01-2011, 23:30
Też tak myślałem długi czas. Potem poszedłem do Spiżu we Wrocławiu.. :D


Spiż jest znany ze swojego pszenicznego, ja też lubię warzyć pszeniczne bo to przyjemne, lekkie, bardzo smaczne i gaszące pragnienie piwo,a poza tym nie wymaga długiego leżakowania w butelkach :)
Najlepszy pszeniczniak to taki co nie jest starszy niż dwa miesiące, na co warto zwracać uwagę przy zakupie.
Oczywiście sposób nalewania (nie tylko pszenicznego) piwa jest ważny i warto się zainteresować jak konkretny gatunek nalewać i do jakiej szklanki/kufla/pokala/kielicha...
Z pszenicznych dostępnych ogólnie to polecam oczywiście franciszka, erdringery, ale i nasze, polskie ciechany i corneliusy (choć niektórzy narzekają na zbyt małą ilość banana w aromacie corneliusa, ale ja tam lubię)

costi
30-01-2011, 13:40
Jesli chodzi o piwo, to ja ostatnio jestem zafascynowany Lubuskim (browar Witnica) we wszelkich jego odmianach - zwykle, jasne miodowe i ciemne miodowe. Zdecydowanie polecam, szczegolnie to ostatnie.

login_87
30-01-2011, 17:20
a ja polecam Borgo Cipresso - Chianti - bardzo przyjemne winko do kupienia w biedrowce za 13zl:) Co ciekawe rozlewane i butelkowane we wloszech.