PDA

Zobacz pełną wersję : Nalewki owocowe na mroźne dni



mariush777
28-12-2010, 15:52
Kilka dni przed Świętami zlewałem ze słoja nalewkę z pigwy(może pigwowca, nie kumam nadal co jest co ;))
A miesiąc wcześniej z malin
Jest to mój debiut w tej materii
Po pierwszych próbach smakowania jestem pod wrażeniem
Nie przypuszczałem że będzie aż tak dobre i jedno i drugie
I to jeszcze przed okresem 6 miesięcznego dojrzewania w ciemnicy :)
(jak tu wytrzymać tyle ?)
Macie jakieś doświadczenia w tej materii?
Ja robiłem według tych przepisów:
http://www.gotujmy.pl/malinowa-naleweczka,przepisy,45299.html
http://pychotka.pl/drinki/nalewki/nalewka-z-pigwy-marzeny.html
Wieczorkiem idę odkopać Smarta po Świętach to za dobrą pracę na mrozie kieliszeczek naleweczki z dereni będzie jak raz :) mniam

darko
28-12-2010, 15:59
Naleweczki fajna sprawa, ja głownie ze śliwek robiłem oraz z orzechow włoskich.
W sklepach zielarskich dostępne są też zestawy ziół do zalania, taka Benedyktynka np całkiem fajna, ostatni zrobiłem żołądkową gorzką tylko za długo przytrzymałem i piłun mocno wylazł ale po potraktowaniu miodem smakowało całkiem całkiem.
Teraz ze znajomymi robimy piwo, zlaliśmy ostatnio 6 warkę łącznie jakieś 170 butelek i napewno na tym nie zakończymy ;)

Amadeusz
28-12-2010, 16:13
Nalewka dobra rzecz, potrafi rozgrzać. Mój tata robi różne takie :) z pigwy, aronii, porzeczki itp. Ja uwielbiam z porzeczki. Wszystko kwestia śpirytusu, normalnie drogi jest ale jak kupimy ten zza granicy to się jeszcze w miarę kalkuluje.

Sapphiron
28-12-2010, 16:25
mój tato robi z pigwy i wiśni. oba owoce mamy swojskie, a naleweczki powiem wam szczerze ostro grzeją...

a jak ktoś potrzebuje dobrego ukraińskiego spiryta to zapraszam :) pali się cudnym płomieniem, nie to co chrzczone gówienka z białorusi albo co tańszez ze sklepu...

elanek
28-12-2010, 16:28
Wszystko kwestia śpirytusu, normalnie drogi jest ale jak kupimy ten zza granicy to się jeszcze w miarę kalkuluje.
albo przed akcyzą :)

eskimos
28-12-2010, 16:30
jakiekolwiek napoje alkoholowe nie rozgrzewaja , efekt rozgrzania jest tylko chwilowy. Wypicie alkoholu powoduje bowiem, na krótki czas, poczucie ciepła spowodowane napłynięciem do rozszerzonych naczyń skórnych ciepłej krwi "ze środka" organizmu. Rozszerzone naczynia krwionośne przyśpieszą wymianę ciepła z otoczeniem i tym samym jego utratę. Ochłodzona krew wraca z powrotem "do środka", do narządów wewnętrznych, zaburzając ich funkcjonowanie. Stąd częste przeziębienia (niejednokrotnie zapalenia oskrzeli czy płuc) u osób, które po wypiciu alkoholu starały się gwałtownie ochłodzić na chłodnym powietrzu.

Jesli chodzi o techniczna strone :mrgreen:

Greg77
28-12-2010, 16:31
Dobra, a grzaniec?

KSIĘŻAK
28-12-2010, 16:32
SAPHIRON na baniaczek (piąteczkę } bym się pisał.
Ostatnio nabyłem i doprawiłem śliweczką suszoną.. METAXA wyszła miodzio

Amadeusz
28-12-2010, 17:22
Eskimos, to tylko teoria, jako praktyk nie mogę się z tym zgodzić :)

mariush777
28-12-2010, 17:27
Ostatnio nabyłem i doprawiłem śliweczką suszoną.. METAXA wyszła miodzio

a zdradź że co i jak może przepis się przyda :)


Eskimos, to tylko teoria, jako praktyk nie mogę się z tym zgodzić :)

ja również ;)

freefly
28-12-2010, 17:30
Eskimos, to tylko teoria, jako praktyk nie mogę się z tym zgodzić :)

"Nalewkowym" częściej amputują zimą stopy.;)

darko
28-12-2010, 17:30
SAPHIRON na baniaczek (piąteczkę } bym się pisał.
Ostatnio nabyłem i doprawiłem śliweczką suszoną.. METAXA wyszła miodzio


a zdradź że co i jak może przepis się przyda :)
ja również ;)
Dawaj, dawaj przyda się

velaskez
28-12-2010, 17:30
Z aronii jest świetna, a i wino z liczi też jest niezłe;)

KSIĘŻAK
28-12-2010, 21:25
Tak krótko
1,5 litra dobrego bimberku 10-12 suszonych śliweczek pokroić i wrzucić do butelki. Potrząsać to wszystko raz na dzień --tak przez 2 tygodnie. Po tym zabiegu zlać i wypić. Kop gwarantowany po którym czaszka na drugi dzień nie dymi Pychotka

Paweł M
28-12-2010, 21:29
Najlepsza jest aronióweczka i oczywiście pigwówka :)...

KSIĘŻAK
28-12-2010, 21:32
Paweł posmakuj mojego patentu

darko
28-12-2010, 22:18
Tak krótko
1,5 litra dobrego bimberku
No właśnie a tego u mnie brak niestety :(

Amadeusz
28-12-2010, 22:33
1,5 litra dobrego bimberku

Ale nie każdy bimberek przełknie... Ja piłem do pewnego momentu, było fajnie piliśmy w sobotę a budziliśmy się w środę - kop niesamowity ale dwa następne dni byłem zombi :)
Ale co chciałem powiedzieć, na ten przykład ludzie starszej daty, za PRL - moj tata - jak go poczęstowałem jim beanem i danielsem to sie chłop tak krzywił, że musiał szybciutko swoim bimberkiem przepić :)

darko
28-12-2010, 22:36
Ja trafiłem ostatnio na weselu w Białej Podlaskiej na "miejscowy" trunek i wchodził mi aż miło za to tej "wódy na myszach" nie tknę wogóle :)
A spirytusik do tych suszonych śliwek może być ?

KSIĘŻAK
29-12-2010, 11:39
Moje Panie smakoszki oceniły że trunek to szlachetny (METAXA}

a_nia
29-12-2010, 16:49
Szaleńcem nalewkowym jest moja siostra. Kilkanaście różnych nalewek rocznie, albo i wiecej :) ja dość skromnie w tym roku: z dzikiej różny, morelówka, truskawkowa, kokosówka i śliwkowa na winie.

Aras
29-12-2010, 16:55
ja dość skromnie w tym roku: z dzikiej różny, morelówka, truskawkowa, kokosówka i śliwkowa na winie.
O produkowanej w hektolitrach cytrynówce zapomniałaś ;)

mariush777
29-12-2010, 17:07
Po Sylwku zeszłego roku moja małżonka zasmakowała w cytrynówce i do niedawna zawsze w spiżarence cytrynówka być musiała
ale ostatnimi czasy około pół literka stoi i nikt nie ma ochoty ruszyć :(

darko
29-12-2010, 17:09
Do Pruszcza daleko nie mam ale ze względu na pół literka to jednak daleko ;)

mariush777
29-12-2010, 17:25
Cytrynówki pół literka ;)
ale i dla smakoszy innych wynalazków typu rakija też coś by się znalazło :)

mariush777
29-12-2010, 17:52
Z wczorajszego odkopywania Smarta nic nie wyszło bo przymarzł na kość do parkingu:(
dzis podejscie drugie by uczciwie zapracować na kieliszeczek (wczorajszy tez ;))

Łopal
29-12-2010, 22:06
W tym roku zrobiłęm:
- malinówka- niestety, maliny w tym roku były drogie i niezbyt słodkie, co przełożyło się na ostateczny smak, nieco płaski, mimo wzbogacaczy;
- czarna porzeczka- dooooobre! Słodkie, pełne, fajne;
- wiśniówka- niestety, w zeszłym roku była lepsza. Miałem wiśnie, takie ostatnie z ostatnich, sam sok, rewelacja. W tym roku nieco spanikowałem i kupiłem o jakiś tydzień za wcześnie..... Nie jest źle, ale wiem, na co mnie stać :)))
- limonka i cytryna- niezłe, lepsze od czystej, poniewiera jak diabli, dobra na nawałki z przyjaciółmi, nie wali w beret the day after;
- limonka, cytryna, grejfrut i pigwa- przekombinowane, da się pić, ale jako dopełnienie poprzedniej.......

Generalnie- nie było źle, ale przy takich pogodach kapryśnych, jak w tym roku, trzeba być bardzo wyczulonym na jakość owoców.

Zdrów, idę sobie nalać.... śliwowicy teścia. :)))