Zobacz pełną wersję : Jest się czego bać?
andrzej_laskowski
28-12-2010, 03:29
Mam dość przykrą sytuację. W dodatku sam sobie piwa nawarzyłem, i tylko nie wiem czy będę musiał je wypić, czy też nie?
Może ktoś tu ma pojęcie o prawnym aspekcie sprawy poniżej?
Kilka miesięcy temu wychowawczyni mojego syna poprosiła mnie o fotorelację z imprezy organizowanej przez szkołę.
Robiłem do gratis. Po pierwsze dlatego że nie zajmuję się fotografią zawodowo, po drugie dlatego że pojęcie o niej mam blade, a po trzecie wychowawczyni to moja wieloletnia koleżanka. Ofkorz beż żadnej umowy, poza ustną.
Sfotografowałem dwie klasy 13-14 latków w trakcie kilku godzin ich zabawy. Głównie zdjęcia niepozowane, ale też kilkadziesiąt ustawionych, na życzenie dzieciaków i kilku nauczycieli.
Po tygodniu, i małej selekcji, dałem synowi około 200 zdjęć aby zaniósł do szkoły, pokazał kolegom i nauczycielom.
Dzieciaki jednak umieścili część zdjęć w gablocie szkolnej na korytarzu.
I tu nieszczęście całe.
NA jednym z kadrów jedna z dziewczynek wyszła nieszczęśliwie (mocno przyznam) . Nie jest wprawdzie na głownym planie, ale w tle wyraźnie ją widać. Nie zwróciłem na to uwagi, a czy dzieci umieściły to zdjęcie tam celowo trudno dociec.
Jak by nie było dziewczę przez tą fotkę lekkiego życia nie miało.
Wiadomo że nastolatkowie nie są mistrzami savoir vivre. No i tu dali tego popis dosadny. W szczegóły nie ma co sie wdawać,ale można się domyślać. Do tego stopnia że, miesiąc temu, dostałem telefon od ojca w/w panny z pogróżkami prawnymi za bezprawne posługiwanie się wizerunkiem .
Oczywiście próbowałem tłumaczyć i przepraszać, ale na niewiele się to zdało.
Tydzień temu ten sam, jak sądzę, osobnik zaczepił mnie na wywiadówce syna i powiedział że mam się spodziewać wezwania z sądu w związku z w/w sprawą.
Przyznam że zdębiałem.
Nie wiem czy blefował, czy mówił serio, ale na wszelki wypadek warto zapytać czy mam się czego bać?
Czy faktycznie sąd może mnie pociągnąć do odpowiedzialności za nieumyślne rozpowszechnienie czyjegoś wizerunku?
Fakt moja głupota i nauka na przyszłość i czuję się po części winny za nieszczęście poszkodowanej dziewczyny, ale nie aż tak aby być za to ciągany po sądach.
Artykułu i paragrafu Ci nie zacytuję, jednak jeżeli na zdjęciu są więcej niż trzy osoby w miejscu publicznym, to na Twoim miejscu bym się nie bał. Chyba, że tata dziewczynki jest mocną "papugą" albo ma dużo kasy na mocną "papugę".
Chociaż smutne jest to, że tak sprawa jest załatwiana.
Czy możesz podlinkować rzeczone foto? Twarze zamaluj tak, by osoby były nierozpoznawalne. Chodzi o to by zerknąć na kompozycję i pełną zawartość kadru co MZ jest konieczne by ocenić czy dana osoba może w tym wypadku korzystać z prawa do ochrony wizerunku.
Artykułu i paragrafu Ci nie zacytuję, jednak jeżeli na zdjęciu są więcej niż trzy osoby w miejscu publicznym,...
A skąd wziąłeś taka informację? Liczba osób nie ma w tym wypadku znaczenia. Ważny jest "charakter" w jaki sposób wizerunek został przedstawiony, oraz to czy w sposób jawny lub domniemany osoba wyraziła zgodę na PUBLIKACJĘ (a nie zarejestrowanie) swojego wizerunku.
Wydaje mi się, że to szkoła zarządza gablotką i to do niej powinien kierować swoje żądania ojciec niewydarzonej panny. Przecież ty nie miałeś żadnej korzyści z tych zdjęć, a tym bardziej nie miałeś wpływu, gdzie zostaną opublikowane.
Zacytuję tu fragment książki p. Orżewskiego pt. "Fotograf Fotografia Pawo":
"Zgodnie z treścią art 81 Prawa autorskiego ROZPOWSZECHNIANIE WIZERUNKU WYMAGA ZEZWOLENIA OSOBY NA NIM PRZEDSTAWIONEJ. W przypadku braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie. Zezwolenie nie jest konieczne również w takich sytuacjach gdy rozpowszechnianie dotyczy: po pierwsze - osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych; po drugie - osoby która na zdjęciu stanowi jedynie fragment całości (np. zgromadzenia, krajobrazu, imprezy publicznej). Z treści tego przepisu wynika, w sposób jednoznaczny wynika, że obowiązek uzyskania zezwolenia odnosi się wyłącznie do rozpowszechniania wizerunku. Samo sporządzanie wizerunku - np. portretu fotograficznego - takiego zezwolenia nie wymaga."
sokrates
28-12-2010, 08:36
Myślę że możesz spać spokojnie. Raz jeśli na zdjęciu było więcej jak wspomniane 3 osoby, dwa to szkoła zarządza gablotką, i to szkoła umieściła zdjęcie w gablocie a nie Ty.
jeśli zdjęcie niepodoba się tatusiowi to dlaczego nie zostało usunięte z gabloty?
za niestosowne komentarze pod zdjęciem ukarać winnego, pewnie to uczeń więc jakaś reprymenda lub zabranie punktów
jest też pewnie jakiś dorosły opiekun gabloty, który powinien reagować na takie sprawy
nie widzę tu żadnej winy fotografa
Tak jak powyzej a tatusiowi bym odpalil ze na szykanowanie bezprawne w tym wypadku fotografa tez sie znajdzie paragraf i jeszcze moze być tak że on się będzie tłumaczył i przepraszał.
Nie lubie takich kolesi co przesadnie dbają o swoje. Sprawa powinna być inaczej załatwiona z jego strony.
Sent from my HTC Desire using Tapatalk
Marian K
28-12-2010, 08:58
Moim zdaniem masz problem,oczywiście nie że sąd,ale z samym sobą.Czujesz że zap... i to da Ci najbardziej w d... .
Możesz próbować przeprosić i przekonać dziewczynką,ojca ale z debilami rozmowa się z reguły nie układa.
Idę o zakład że ta "poszkodowana" i jej ..... tatuś,mają ciężkie życie - zresztą na własne życzenie.
Pozdrawiam
Raz jeśli na zdjęciu było więcej jak wspomniane 3 osoby,
To jest nieprawda z tymi trzema osobami. Od jakiegoś czasu krąży taki pogląd, że jak pow. 3 osób to można zdjęcie publikować, bo nie skupia się ono tylko na jednej osobie, blablabla... Jest to nieprawda. Kurcze, nie pamiętam gdzie to czytałem, ale świta mi że jakiś czas temu był artykuł poświęcony tym zagadnieniom w DigitalFotoVideo.
fistaszek20
28-12-2010, 09:11
Ech ... coraz więcej bierzemy ze Stanów - teraz już nawet ciąganie się po sądach :/ Dziwny typ swoją drogą ...
To jest nieprawda z tymi trzema osobami. Od jakiegoś czasu krąży taki pogląd, że jak pow. 3 osób to można zdjęcie publikować, bo nie skupia się ono tylko na jednej osobie, blablabla... Jest to nieprawda. Kurcze, nie pamiętam gdzie to czytałem, ale świta mi że jakiś czas temu był artykuł poświęcony tym zagadnieniom w DigitalFotoVideo.
Tak, bylo to w DVF. Kilka dni temu wyrzucilem ten numer, ale pisano, ze liczba "czy" jest wyssana z palca. Tak samo jak to, ze mozna sciagac wszystko z sieci, tylko ze w ciagu 24 godzin trzeba to usunac. To juz jest 3 hit combo urban legend.
wniosek? nie robić niczego bez umowy i bez kasy ;) iść do dyrekcji, opowiedzieć wszystko i usunąć zdjęcie z gabloty [ a było jakieś zdjęcie ? ]
Ech ... coraz więcej bierzemy ze Stanów - teraz już nawet ciąganie się po sądach :/ Dziwny typ swoją drogą ...
Dlaczego dziwny typ. Wszyscy wiemy, że tak naprawdę nie chodzi tu o samą fotografię tylko o nieprzyjemności jakie w związku z jej publikacją miała osoba na niej przedstawiona. Szkoda, że kolega nie zrobił wcześniej selekcji i nie wywalił kontrowersyjnego zdjęcia z seta jaki oddał do szkoły. Trzeba uważać.
Dlaczego dziwny typ. Wszyscy wiemy, że tak naprawdę nie chodzi tu o samą fotografię tylko o nieprzyjemności jakie w związku z jej publikacją miała osoba na niej przedstawiona. Szkoda, że kolega nie zrobił wcześniej selekcji i nie wywalił kontrowersyjnego zdjęcia z seta jaki oddał do szkoły. Trzeba uważać.
wniosek 2
dzieci to też ludzie i trzeba się zastanowić czy coś im nie zaszkodzi
Dlaczego dziwny typ. Wszyscy wiemy, że tak naprawdę nie chodzi tu o samą fotografię tylko o nieprzyjemności jakie w związku z jej publikacją miała osoba na niej przedstawiona. Szkoda, że kolega nie zrobił wcześniej selekcji i nie wywalił kontrowersyjnego zdjęcia z seta jaki oddał do szkoły. Trzeba uważać.
Dziwny, bo da się to załatwić pokojowo i na spokojnie, a nie od razu grozić sądem.
Samo sporządzanie wizerunku - np. portretu fotograficznego - takiego zezwolenia nie wymaga."
W przypadku osób pełnoletnich. Póki nie skończą 18 lat, rodzice lub opiekunowie prawni mogą porządnie namieszać.
No chyba, że nieletni, którzy wstąpili w związek małżeński, gdyż wraz z żeniaczką nabywa się w "Polszcze" pełnoletność.
W przypadku opisanym przez kolegę Laskowskiego, za publikację wizerunku odpowiedzialna jest szkoła. Kolega Laskowski powinien spać spokojnie i przestać się stresować.
Dziwny, bo da się to załatwić pokojowo i na spokojnie, a nie od razu grozić sądem.
Ludzie są różni. Wszystko zależy od skali nieprzyjemności jakie odniosła osoba uwieczniona na fotografii.
...W przypadku opisanym przez kolegę Laskowskiego, za publikację wizerunku odpowiedzialna jest szkoła. Kolega Laskowski powinien spać spokojnie i przestać się stresować.
Nie byłbym taki optymistyczny, gdyż samo wykonanie i udostępnienie fotografii dla szkoły może zostać potraktowane jako działanie "z zamiarem" i swoisty współudział w publikacji. Sprawa jest skomplikowana i najlepiej by w tej kwestii wypowiedział się jakiś prawnik.
Nie byłbym taki optymistyczny, gdyż samo wykonanie i udostępnienie fotografii dla szkoły może zostać potraktowane jako działanie "z zamiarem" i swoisty współudział w publikacji. Sprawa jest skomplikowana i najlepiej by w tej kwestii wypowiedział się jakiś prawnik.
Za wpuszczenie fotografa do szkoły odpowiada szkoła. W czasie pobytu w szkole, za dzieci odpowiada szkoła itp., itd.
Zdjęcia nie były robione z ukrycie, a pracownicy szkoły mieli pełna świadomość.
najlepiej by w tej kwestii wypowiedział się jakiś prawnik.
z tego co mi wiadomo to się już wypowiedział ;)
Za wpuszczenie fotografa do szkoły odpowiada szkoła. W czasie pobytu w szkole, za dzieci odpowiada szkoła itp., itd.
Zdjęcia nie były robione z ukrycie, a pracownicy szkoły mieli pełna świadomość.
A jakie umocowanie prawne w tej szkole ma rzeczona p. nauczyciel? Czy ma prawo zaprosić kogoś do szkoły? Czy ma prawo zlecić komuś wykonanie fotoreportażu na terenie placówki oświatowej? Na jakiej podstawie? W jakim stopniu ponosi odpowiedzialność za działania zaproszonej osoby? W jakim stopniu i na jakiej podstawie szkoła ponosi odpowiedzialność za publikacje uczniów np. na gazetce szkolnej? Jakie przepisy prawa to regulują?
Kolego freefly, myślę że nie powinniśmy mącić w głowie naszemu przyjacielowi z forum tylko rzeczowo mu coś doradzić. Ja osobiście zalecam konsultacje z prawnikiem, bo poklepywanie po ramieniu może doprowadzić do przykrych niespodzianek.
A jakie umocowanie prawne w tej szkole ma rzeczona p. nauczyciel? Czy ma prawo zaprosić kogoś do szkoły? Czy ma prawo zlecić komuś wykonanie fotoreportażu na terenie placówki oświatowej? Na jakiej podstawie? W jakim stopniu ponosi odpowiedzialność za działania zaproszonej osoby? W jakim stopniu i na jakiej podstawie szkoła ponosi odpowiedzialność za publikacje uczniów np. na gazetce szkolnej? Jakie przepisy prawa to regulują?
To już zmartwienie szkoły, a nie osoby wpuszczonej do szkoły za zgodą osób odpowiedzialnych, a osoba wpuszczona nie popełni przestępstwa w szkole.
To już zmartwienie szkoły, a nie osoby wpuszczonej do szkoły za zgodą osób odpowiedzialnych, a osoba wpuszczona nie popełni przestępstwa w szkole.
Obawiam się, że jesteś w błędzie. To nie szkoła wykonała te zdjęcia i to nie szkoła je upubliczniła przekazując uczniom za pośrednictwem latorośli. Całkowite zdejmowanie odpowiedzialności z fotografa chyba nie przejdzie. Tym bardziej że opublikowanie w/w zdjęcia może być traktowane jako naruszenie prawa do ochrony wizerunku więc "przestępstwo" już mamy.
W takim razie, czy za zdjęcia grupowe też można oskarżyć fotografa? W końcu zdjęcia te będą publikowane np. w gablotach, w necie, itd...
Współczuję dziewczynce podwójnie - 1. przykrej sytuacji z powodu niekorzystnego ujęcia, 2. przykrego ojca - niepoważny koleś.
Andrzeju, czy masz jakieś informacje o tym, że ojciec poprosił o usunięcie zdjęcia z gabloty? Jeśli nie zastrzegł tego, a od razu wyskoczył z mordą, to marne ma szanse w sądzie :D
dostałem telefon od ojca w/w panny z pogróżkami prawnymi za bezprawne posługiwanie się wizerunkiem .
czy aby na pewno bezprawnie posługiwałeś się wizerunkiem? Nie sądzę...
Kasandra
28-12-2010, 11:16
3 osób nie znałam, ale 5 i owszem, z prawa prasowego.
Nikt tu po prawie nie jest?
Albo w gazecie jakiejś nie pracuje?
Andrzej Ty to masz przygody;-))))))))))))
3 osób nie znałam, ale 5 i owszem, z prawa prasowego.
Nikt tu po prawie nie jest?
Albo w gazecie jakiejś nie pracuje?
Andrzej Ty to masz przygody;-))))))))))))
No właśnie ja pracuję... :) I z tymi 5 osobami to też nieprawda. Liczy się wyłącznie kontekst przedstawienia osoby.
W gazecie jest nieco łatwiej, bo oprócz zlecenia jakie się dostaje na realizację tematu i autocenzury jest jeszcze fotoedytor i redaktor z zapleczem prawników. Ewidentna wpadka nie przejdzie przez takie sito.
Jak dla mnie jest to do uwalenia już na etapie postępowania przygotowawczego z uwagi na brak cech przestępstwa. Gdzie tu zamiar bezpośredni? Czy publikacją jest wystawienie zdjęcia w gablocie? Czy zdjęcie grupowe - relacja z imprezy szkolnej wymaga zezwoleń od osób widocznych na zdjęciu? Nie popadajmy w paranoję, a pan ojciec córki się za dużo filmów o amerykańskich prawnikach naoglądał. Jak dostaniesz wezwanie z sądu to pisz PM i wtedy pogadamy.
Obawiam się, że jesteś w błędzie. To nie szkoła wykonała te zdjęcia i to nie szkoła je upubliczniła przekazując uczniom za pośrednictwem latorośli. Całkowite zdejmowanie odpowiedzialności z fotografa chyba nie przejdzie. Tym bardziej że opublikowanie w/w zdjęcia może być traktowane jako naruszenie prawa do ochrony wizerunku więc "przestępstwo" już mamy.
Gdyby dzieciaki powiesiły w gablocie szkolnej zdjęcie Prezydenta RP z wulgarnymi napisami, to kto by się z tego tłumaczył i w stosunku do kogo wyciągnięto by konsekwencje służbowe. Dyrekcja szkoły odpowiada za takie rzeczy i za wiele innych.
No właśnie ja pracuję... :) I z tymi 5 osobami to też nieprawda. Liczy się wyłącznie kontekst przedstawienia osoby.
W gazecie jest nieco łatwiej, bo oprócz zlecenia jakie się dostaje na realizację tematu i autocenzury jest jeszcze fotoedytor i redaktor z zapleczem prawników. Ewidentna wpadka nie przejdzie przez takie sito.
Kto w gazecie odpowiada za publikację wizerunku, która narusza dobra osobiste. Fotoreporter, czy redakcja?
andrzej_laskowski
28-12-2010, 12:16
......
Andrzeju, czy masz jakieś informacje o tym, że ojciec poprosił o usunięcie zdjęcia z gabloty? Jeśli nie zastrzegł tego, a od razu wyskoczył z mordą, to marne ma szanse w sądzie :D...
Ojciec najpierw poszedł do wychowawczyni ze skargą. I ta jak się zorientowała w czym rzecz od razu zdjęcie usunęła.
Niestety wisiało kilka dni i to w zupełności wystarczyło młodzieży. :(
Z tego co piszecie raczej mnie nie zapuszkują ;) , ale zadzwonię jednak do prawnika i poświęcę te parę złotych na konsultację, co by spać spokojniej.
Żeby było zabawniej już raz, dwa lata temu ponad, miałem podobną przygodę, która skończyła się nawet na komisariacie. Pisałem tu o tym, ale pewnie nikt już nie pamięta.
Chyba czas zmądrzeć, i zastanowić się dwa razy zanim się pociągnie spust.
Ehhh... co za chu..we czasy nastały.
Robert_P
28-12-2010, 12:21
Ehhh... co za chu..we czasy nastały.
I to się tyczy też dzisiejszej młodzieży , dokuczyć , zgnębić , wyśmiewać się z czyjegoś nieszczęścia - tragiczne :(
Podstawowym błędem, nie wkraczając w arkana prawne jest brak jakiejkolwiek umowy cywilno-prawnej ze zleceniodawcą. Nie ma tu żadnego znaczenia że robisz to za darmo. Ważne jest na jakich warunkach, jakie jest pole eksploatacji zdjęcia. kto bierze odpowiedzialność za publikacje itd. Krótka, prosta umowa załatwiłaby temat w 100%. Teraz będzie ciąganie po komendach i składanie wyjaśnień. Za wpuszczenie Cie na teren szkoły odpowiada dyrektor. Jeśli powie że wyraził zgodę to połowa sukcesu. Jeśli nie, masz problem i to nie z prawem publikacji bo ta się sama obroni.
Ojciec najpierw poszedł do wychowawczyni ze skargą. I ta jak się zorientowała w czym rzecz od razu zdjęcie usunęła.
Zdecydowana większość osób (99,9%), które straszą lub odgrażają się sądem, nigdy nie konsultowała się z prawnikiem.
Amadeusz
28-12-2010, 12:27
Tylko możemy sobie wyobrażać jaka to była niezręczna sytuacja na tym felernym zdjęciu...
Jeśli ktoś by mi tak "skrzywdził" dzieciaka to kazałbym takiemu fotografowi conajwyżej zrobić ładną sesyjkę córce (plenerek, studio) i wywiesić w gablotce szkolnej z dopiskiem - " a taka jestem naprawdę" czy coś w tym stylu, żeby z uśmiechem to zakończyć. Potem wszyscy by zapomnieli o brzydkim zdjęciu a pamiętali te fajne. Jeśli fotograf by na to nie przystał to tylko strzał pomiędzy oczy :) Prymitywnie ale skutecznie, sąd to chyba nie ta ścieżka...
marciing
28-12-2010, 12:27
Kto w gazecie odpowiada za publikację wizerunku, która narusza dobra osobiste. Fotoreporter, czy redakcja?
Na bank nie fotoreporter. Od tego jest fotoedytor oraz naczelny, który to zatwierdził. Jakby doszło do tego że fotoreporter jest odpowiedzialny za takie rzeczy to wszyscy paparazzo by już dawno zbankrutowali ;)
marszull
28-12-2010, 12:30
Andrzej - Ty to ciagle mas jakies dziwne przygody przez ta fotografie ;)
A tak na powaznie, to tak jak pisze Freefly, to nie masz czego sie obawiac
bo za publikacje (czyli w tym wypadku gablota) odpowiada publikujacy (czyli w tym wypadku szkola)
Tak jak we wspomnianej prasie, gdzie za publikacje odpowiada gazeta (czyli bardziej dokladnie wydawca)
a nie ten ktory dostarczyl zdjecia (czyl fotograf czy agencja)
Ps Amadeusz a jak bys trafil na takiego co by na ten strzal odpowiedzial mocniejszym strzalem?
Czasami mnie zadziwia co ludzie wypisuja w internecie, ale nie jestem pierwszy np Lem byl wczesniej.
PS2 Co do calej sytuacji. To zawartosc takiek gabloty powinna byc skontrolowana przez wychowawce
i wtedy nie bylo by pewnie calej afery.
andrzej_laskowski
28-12-2010, 12:30
Tylko możemy sobie wyobrażać jaka to była niezręczna sytuacja na tym felernym zdjęciu...
Jeśli ktoś by mi tak "skrzywdził" dzieciaka to kazałbym takiemu fotografowi conajwyżej zrobić ładną sesyjkę córce (plenerek, studio) i wywiesić w gablotce szkolnej z dopiskiem - " a taka jestem naprawdę" czy coś w tym stylu, żeby z uśmiechem to zakończyć. Potem wszyscy by zapomnieli o brzydkim zdjęciu a pamiętali te fajne. Jeśli fotograf by na to nie przystał to tylko strzał pomiędzy oczy :) Prymitywnie ale skutecznie, sąd to chyba nie ta ścieżka...
Hmm... to jest pomysł. Spróbuję pójść tą drogą, ale zadzwonię jednak do mamy poszkodowanej dziewczyny. Numer juz mam, a tatuś wydaje się nazbyt ciężki w kontaktach.
Dzięki za podsunięcie rozwiązania. Oby sie udało.
I to się tyczy też dzisiejszej młodzieży , dokuczyć , zgnębić , wyśmiewać się z czyjegoś nieszczęścia - tragiczne :(
Jakiej dzisiejszej? chodziłem do podstawówki w latach 70 -80 ubiegłego wieku i po prostu było bydło. W każdej klasie była jedna, dwie tzw. ofiary klasowe, na której inni się wyżywali, kopali tornister, zabierali kanapki i opluwali itp.
Już w pierwszej klasie dwie pulchne dziewczynki zostały okrzyknięte golonkami.
Robert_P
28-12-2010, 12:45
Jakiej dzisiejszej? chodziłem do podstawówki w latach 70 -80 ubiegłego wieku i po prostu było bydło. W każdej klasie była jedna, dwie tzw. ofiary klasowe, na której inni się wyżywali, kopali tornister, zabierali kanapki i opluwali itp.
Już w pierwszej klasie dwie pulchne dziewczynki zostały okrzyknięte golonkami.
Też były takie przypadki nie przeczę ale mimo wszystko nie było aż takiej agresji. Może to też wina większej ilości środków przekazu które mogą się przyczynić do zdziczenia...
Też były takie przypadki nie przeczę ale mimo wszystko nie było aż takiej agresji. Może to też wina większej ilości środków przekazu które mogą się przyczynić do zdziczenia...
Była agresja. Ale nikt się nie skarżył. U nie na osiedlu za blokiem dziennie odbywało się kilkanaście "solówek".:wink:
Dzisiaj nie widzę, żeby dzieciaki się bili po lekcjach.:-) Teraz to chodzą na skargę do taty, a ja co jakiś czas musiał ściemniać matce, że podbite oko, to efekt uderzenia o poręcz itp. :D
Kto w gazecie odpowiada za publikację wizerunku, która narusza dobra osobiste. Fotoreporter, czy redakcja?
Jeśli chodzi o dzienniki i tzw. fotografię newsową oczywiście redakcja i dlatego mają one tak rozbudowane działy prawne oraz fotoedycji (dla niezorientowanych fotoedytor to nie pan od PS, który stempluje pryszcze tylko wysokiej klasy specjalista, który selekcjonuje i dobiera materiał ilustracyjny do artykułów). Jeśli chodzi o np. fotografię modową to fotograf musi wykazać, że posiada prawa do zdjęć łącznie z prawem do publikacji i pokrewnymi od modelki, właściciela planu zdjęciowego itp. W razie wpadki redakcja jest "kryta" i przerzuca odpowiedzialność dalej. W sumie zagadnienie szerokie. Osobiście koledze Andrzejowi życzę aby wyszedł z całej sprawy obronną ręka i całość zdarzenia zakończyła się jedynie nauczką na przyszłość.
Jeśli chodzi o dzienniki i tzw. fotografię newsową oczywiście redakcja i dlatego mają one tak rozbudowane działy prawne oraz fotoedycji (dla niezorientowanych fotoedytor to nie pan od PS, który stempluje pryszcze tylko wysokiej klasy specjalista, który selekcjonuje i dobiera materiał ilustracyjny do artykułów). Jeśli chodzi o np. fotografię modową to fotograf musi wykazać, że posiada prawa do zdjęć łącznie z prawem do publikacji i pokrewnymi od modelki, właściciela planu zdjęciowego itp. W razie wpadki redakcja jest "kryta" i przerzuca odpowiedzialność dalej. W sumie zagadnienie szerokie. Osobiście koledze Andrzejowi życzę aby wyszedł z całej sprawy obronną ręka i całość zdarzenia zakończyła się jedynie nauczką na przyszłość.
A co ma do tego dział prawny? Nie słyszałem, żeby prawnicy ponosili konsekwencje z tytułu "błędów zawodowych" (błędnych, złych porad prawnych-jak kto woli).
Jak dział prawny i fotoedytor da ciała, to i tak odpowiedzialność spada na redaktora naczelnego.
Sapphiron
28-12-2010, 13:17
i jak sie sytuacja potoczyła? bom ciekawy niezmiernie...
A co ma do tego dział prawny? Nie słyszałem, żeby prawnicy ponosili konsekwencje z tytułu "błędów zawodowych" (błędnych, złych porad prawnych-jak kto woli).
Jak dział prawny i fotoedytor da ciała, to i tak odpowiedzialność spada na redaktora naczelnego.
U mnie jest tak, ze materiał dostarczony na zamówienie przez fotoreportera przegląda fotoedytor i wybiera ilustracje. W sytuacji kiedy ma wątpliwości może konsultować się z prawnikiem czy publikacja fotografii nie narusza prawa (nie chodzi tu wyłącznie o prawo do wizerunku). Materiał trafia do grafików i łamaczy, a potem po krótszej lub dłuższej drodze przez korekty, redaktorów technicznych i innych na biurko naczelnego, który podejmuje decyzję o puszczeniu do druku.
Amadeusz
28-12-2010, 13:46
Ps Amadeusz a jak bys trafil na takiego co by na ten strzal odpowiedzial mocniejszym strzalem?
Czasami mnie zadziwia co ludzie wypisuja w internecie, ale nie jestem pierwszy np Lem byl wczesniej.
Lema to sobie mogłeś darować, naprawdę.
Opisuję reakcję na temat sytuacji opisanej przez Andrzeja czyli "jeśli byłbym na miejscu ojca tej dziewczynki"
Ja jestem innym człowiekiem czyli skrajnie różnym w stosunku do zacietrzewionego typa.
Tak jak Koledzy piszą kiedyś nie było takich sytuacji a napewno gdyby się dzieci dowiedziały, że ktoś naskarżył rodzicom jakie to brzydkie zdjęcie jest w gablotce to wtedy dopiero nie miałby życia. Kiedyś nikt się nie żalił tylko żył a teraz to źle się spojrzysz i już do sądu...
marszull
28-12-2010, 14:00
Lema to sobie mogłeś darować, naprawdę.
Opisuję reakcję na temat sytuacji opisanej przez Andrzeja czyli "jeśli byłbym na miejscu ojca tej dziewczynki"
Ja jestem innym człowiekiem czyli skrajnie różnym w stosunku do zacietrzewionego typa.
Tak jak Koledzy piszą kiedyś nie było takich sytuacji a napewno gdyby się dzieci dowiedziały, że ktoś naskarżył rodzicom jakie to brzydkie zdjęcie jest w gablotce to wtedy dopiero nie miałby życia. Kiedyś nikt się nie żalił tylko żył a teraz to źle się spojrzysz i już do sądu...
Ja zrozumialem, ze opisales jak Ty bys zalatwil taka sprawe. W takim razie przepraszam.
Moim zdaniem w calet tej sytuacji najwiecej winy jest Pani wychowawczyni. Ona zna dzieciaki, uklady miedzy nimi itd
i jak by dopilnowala co pojawia sie w gablotce, nie bylo by calej sprawy.
A straszenie sadem, gdy nie do konca zna sie paragrafy to 100% idiotyzm.
Żeby było zabawniej już raz, dwa lata temu ponad, miałem podobną przygodę, która skończyła się nawet na komisariacie. Pisałem tu o tym, ale pewnie nikt już nie pamięta.
Pamięta, pamięta, masz chyba dar do ściągania takich sytuacji :), nie zazdroszczę
Co do sprawy to, może niedoczytałem albo nie napisałeś: dałeś odbitki czy na płytce? a jak na płycie to kto zrobił odbitki i umieścił w gablocie?
Edit: już doczytałem że dzieciaki same powiesiły w gablocie.
Powodzenia, ciekaw jestem jak to się zakończy
Amadeusz
28-12-2010, 14:12
Ja zrozumialem, ze opisales jak Ty bys zalatwil taka sprawe. W takim razie przepraszam.
Moim zdaniem w calet tej sytuacji najwiecej winy jest Pani wychowawczyni. Ona zna dzieciaki, uklady miedzy nimi itd
i jak by dopilnowala co pojawia sie w gablotce, nie bylo by calej sprawy.
A straszenie sadem, gdy nie do konca zna sie paragrafy to 100% idiotyzm.
Faktycznie, pokrętnie to może napisałem, przepraszam za język pisany.
Ale Kolega Darko słusznie zauważył, o czym pisali też Koledzy wyżej, że zdjęciami dysponowali nauczyciele. Fotograf amator, ot tata z "trójki klasowej" "pstryknął" tylko z dobrego serca. Kurcze co za chora sytuacja. Nie wierzę, że za takie rzeczy mogą posadzić ;)
marszull
28-12-2010, 14:19
a najgorzej ze to spotyka znowu Andrzeja, ktory przez rozne swoje "przygody" chcial zrezygnowac z fotografii...
Dokładnie nie pamiętam skąd wziąłem 3 osoby (może chodziło o ilość osób w zgromadzeniu), ale gdzieś to było chyba w jakimś orzeczeniu sądowym, czytałem coś o tym bardzo dawno temu. Jeżeli się mylę to przepraszam.
USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. "o prawie autorskim i prawach pokrewnych"
Art. 81.
[Ochrona wizerunku osoby]
1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.
Podpunkt 2 punktu 2 chroni Ciebie.
bialogardzianin
29-12-2010, 22:27
To smutna historia. Nie doczytałem, albo nie było to napisane, czy te 200 zdjęć zostało przekazanych w formie odbitek czy JPG, ale zdjęcie prędzej czy później będzie krążyło w necie (płyta pewnikiem została skopiowana lub zdjęcie w gablocie zostało uwiecznione aparatami uczniowskich komórek). Warto nad tym się zastanowić. Pamiętajmy, że w sytuacjach kryzysowych w szkołach zawsze trzeba znaleźć winnego czyli nauczyciela, który zorganizował fotografa, lub który odpowiada za gablotkę. Oni też będą mieli kłopoty, warto z nim ustalić wspólny front.
Marcin Borkowski
29-12-2010, 23:47
mz, jeśli dziewczynka nie jest na pierwszym planie, nie ma to różnicy..
nie do końca rozumiem tatusia dziewczynki, a mianowicie czy zadaniem fotografa jest robić zdjęcia tak, aby wszyscy byli ładni piękni i uśmiechnięci, czy pokazać to, co tam naprawdę było?
tyle z mojej strony
USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. "o prawie autorskim i prawach pokrewnych"
Art. 81.
[Ochrona wizerunku osoby]
1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.
Ponieważ w wątku czesto powtarza się sformuowanie, że to była "publiczna impreza" to informuję, że to na pewno nie była publiczna impreza. Publiczna czyli dostępna "dla każdego z ulicy". Impreza była zamknięta, fotograf zaproszony przez organizatora, wizerunek osób podlega tu pełnej ochronie i publikacja wymaga ich zgody. Moim zdaniem, szkoła ponosi tutaj odpowiedzialność ale nie jestem prawnikiem i mogę się mylić...
W calem tej smutnej sytuacji w****... mnie niemilosiernie jedno: "Panie, zrob Pan zdjecia dzieciom za darmo. Taka szkoda biedna i poszkodowana, a Pana syn/cora tak sie dobrze uczy". Czlowiek robi z siebie frajera, bo mysli, ze dobry uczynek, ze nie nalezy byc swinia i brak kwity, kase, a potem co? "Frajer z Ciebie i sie tlumacz".
Zdecydowana większość osób (99,9%), które straszą lub odgrażają się sądem, nigdy nie konsultowała się z prawnikiem.
O to to. Dokładnie. Pan Andrzej stał się ofiarą takiego pieniacza. Ewentualne powództwo p-ko P. Andrzejowi o naruszenie dóbr osobistych tej uwiecznionej na feralnym zdjęciu osoby, jest do oddalenia na pierwszej rozprawie.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.