PDA

Zobacz pełną wersję : Parujący obiektyw po wejsciu z zimnego w cieple.



Jacek B.
09-01-2007, 14:02
Witam.
miałem w ostatnią sobotę ślub i wszystko było ok do pewnego momentu. Wychodząć z domu z błogosławieństwa i wchodząc do kościoła szkło nie parowało, ale po wyjściu z kościoła i wejsciu do sali weselnej obiektyw zaparował i był taki przez ok 5-10 min. Przecierałem go i jakoś w tym czasie pstryknąłem kilka fotek. Potem już był ok. Jak zapobiegać takim sytuacjom? Miał ktoś takie akcje?
pozdrawiam

pebees
09-01-2007, 14:06
Nikt nigdy nie miał takich efektów. Dziwne, że szkło zaparuje czasem... ;-)

Kuba_eM
09-01-2007, 14:18
O.... nie raz! Wejście z zimnego powietrza do ciepłego z czymś, co mocno chłonie ciepło (szkło, metal itp), powoduje że powietrze wokół tego czegoś się oziębia i para wodna się skrapla na tym czymś :-). Coś kiedyś było dawno temu na fizyce...

Szczegłonie jak w zimie ledwo dowlekałem sie po wspinaczce do schroniska, to po wejściu słoik wyglądał jak by ktoś na niego szklankę wody wylał... Szkliwa tajały kilkadziesiąt minut... i nie można było naszych zadowolonych i czerwonych ryjów "sfocić" :-)

Podobno są jakieś mazidła na szkiełka, ale nie używałem.Pozdrawiam,Kuba

PaSkal
09-01-2007, 14:18
Chyba za mocno odychasz, trzymając obiektyw zwrócony do siebie, zamiast normalnie.
Albo może się spociłeś z wrażenia patrząc na pannę młodą?
Albo czasami aparaty się "pocą" - to część procesu produkcyjnego. Prawie wszystkie Nikony są robione w Tajlandii, gdzie jest gorąco i wilgotno. Aparaty nasiąkają tą wilgocią i potem muszą ją "oddać".










To są podstawowe znajomości z fizyki, kolego.

W powietrzu jest wilgoć (woda, H2O).
W ciepłym powietrzu "mieści się" więcej wilgoci, w zimnym mniej.
Wchodząc z zimnego miejsca do ciepłego, Twój aparat jest zimny, a para wodna w powietrzu skrapla się, osiadając na aparacie i szkłach. W kościele było chłodno, więc szkło Ci nie zaparowało. Na sali weselnej pewnie upał i tysiąc oddychających ciał = dużo pary wodnej w powietrzu.
O tym trzeba pamiętać i trzymać aparat pod kurtką - blisko ciała w miarę możliwości, żeby zminimalizować różnicę temperatur.
Jak przetarłeś szkła to trudno. Może nie uszkodziłeś powłok...

Paweł

Jacek B.
10-01-2007, 11:20
To dlaczego paruje to każde dziecko wie więc nie rozpisujecie się na temat parowania. Ważne jest jak temu zapobiegać, ale chyba nie ma na to metody. Można ewentualnie w drodze z kościoła na salę włożyć apatat pod kurtkę ale to trochę trudne jadąc samochodem. Można również mieć drugi obiektyw w kieszeni i go podczepić przed wejściem. Jeśli kieszeń będzie od strony podszewki to cieplo organizmu trochę go ogrzeje. Mam jeszcze jeden ślub w styczniu i jeden w lutym więc to przetestuję. A co do uszkodzenia jakiejś powłoki to stosuję filtry.

PaSkal
10-01-2007, 11:53
Faktycznie, zasugerowałem się, że nie wiesz dlaczego para wodna skrapla się na zimnym sprzęcie.

Ale też napisałem - trzymać pod kurtką.
Jeśli nie ma kurtki (zwłaszcza przy obecnej pogodzie), to może chociaż nosić sprzęt w jakimś opatulonym plecaku/ torbie (w szalik itp.)
Pod garniturem (jeśli nosisz) aparat trudno schować...

Jeśli w samochodzie, to możesz spróbować dmuchawą przesuszyć sprzęt (jeśli masz czas, albo jeśli ktoś może to zrobić za Ciebie, jeśli prowadzisz samochód).

Sorry za ironię w poprzednim poście.

Paweł

romanescou
11-01-2007, 11:30
Generalnie proces ten nie jest bezpieczny. bo nie tylko szkło paruje, ale wewnętrzne elementy też.
Jest taka zasada, aby zziębniętą elektronikę (jeszcze będąc w zimnym) wsadzić do szczelnego worka foliowego i odczekać aż nabierze temperatury zbliżonej do otoczenia.

Skipper
11-01-2007, 11:35
Albo czasami aparaty się "pocą" - to część procesu produkcyjnego. Prawie wszystkie Nikony są robione w Tajlandii, gdzie jest gorąco i wilgotno. Aparaty nasiąkają tą wilgocią i potem muszą ją "oddać".


powiedz ze sobie jaja robisz bo po prostu nie wierze :D

robin102
11-01-2007, 15:30
... wsadzić do szczelnego worka foliowego i odczekać aż nabierze temperatury zbliżonej do otoczenia.

do żadnego szczelnego worka bo skroplona para wodna nie odparowuje powodując uszkodzenia elektroniki , moze nie od razu , ale po pewnym czasie da o sobie znać . Po przyjściu z chłodu trzeba sprzet przetrzymać kilka godzin w torbie czy pokrowcu "szczelnie" zamkniętym.

tomekg
11-01-2007, 16:47
romanescou -- podobną opinię przeczytałem w aktualnym FV. Również facet wspomniał o możliwośi uszkodzenia elektroniki w korpusie oraz zdjęcie aparatu w szczelnie zamkniętym worku. W instrukcji aparatu chyba pisze o temperaturach w jakich można używać aparat, wiem, że wszyscy tym się nie przejmują ale chyba coś w tym jest. Jedynie to wyświetlaczem nie musimy się przejmować :)

Pamiętam jak robiłem zdjęcia na chrzcinach miesiąc temu, wchodzę do kościoła a tu wszystko zaparowane... Na szczęście jak się wszystko zaczęło to odparowało.

romanescou
11-01-2007, 22:33
do żadnego szczelnego worka bo skroplona para wodna nie odparowuje powodując uszkodzenia elektroniki , moze nie od razu , ale po pewnym czasie da o sobie znać . Po przyjściu z chłodu trzeba sprzet przetrzymać kilka godzin w torbie czy pokrowcu "szczelnie" zamkniętym.

Nie masz racji. Rosa (czyli skroplona para) osiada na zimnych przedmiotach które to nagle znalazły się w pomieszczeniach cieplejszych.
Zawijając, szczelnie, zimny przedmiot w pomieszczeniu zimnym odizolowujemy go od czychającej w pomieszczeniu ciepłym pary wodnej, która to chce się skroplić na zimnym przedmiocie.

Wewnątrz zimnego, zafoliowanego, przedmiotu nie będzie kisła rosa, poprostu, dlatego, że jej tam nie będzie (ew. znikome ilości).
Rosa nie skrapla się na zimnym przedmiocie w zimnym pomieszczeniu.

Zrób eksperyment: wystaw na zimno dwie szklanki. Następnie jedną z nich, zawiń (ale w zimnym pomieszczeniu) dokładnie folią (najlepiej streczem) a drugą nie. Przenieś obie do ciepłego pomieszczenia, ale takiego gdzie jest wilgoć (np łazienka po prysznicu, kąpieli).
Oceń obie szklanki.
Zafoliowana będzie sucha, niezafoliowana momentalnie pokryje się straszliwą rosą.

Jestem absolutnie pewien tego co piszę.

Dopiero po nagrzaniu można, zimny przedmiot, odwinąć aby odparować ew. wilgoć atmosferyczną która zaplątała się w szczelinkach przedmiotu.

Szczelne zawinięcie przedmiotu ma być tylko do momentu wyrównania się temperatury otoczenia i przedmiotu.

adasme
11-01-2007, 22:42
jednym słowem...bardzo zimny był ten kosciół. proboszcz nie powinien za slub wziac ani grosza. Brrrrrrrrr. Zimno moim wrogiem, jak i sprzetu. Całkiem dobra rada to trzymanie sprzetu pod pazuchą. Wiele razy to sprawdziłem. Przyjdzie wiosna, lody stopnieją i fotografia stanie sie lżejszą.

romanescou
11-01-2007, 22:44
........................................ pamiętam jak robiłem zdjęcia na chrzcinach miesiąc temu, wchodzę do kościoła a tu wszystko zaparowane... Na szczęście jak się wszystko zaczęło to odparowało.

A widzisz. Gdybyś przed wejściem do kościoła wpakował aparat do szczelnej torby to "czychająca na skroplenie para" osiadła by na torbie zamiast na aparacie i soczewkach. Po kilku chwilach (tak jak zauważyłeś) wszystko odparowałoby bo temperatura aparatu wyrównałaby się z otoczeniem i można by było bezpiecznie wyciągnąć aparat. A zaroszony worek podziwiać za jego zbawienne działanie.

romanescou
11-01-2007, 22:46
do żadnego szczelnego worka bo skroplona para wodna nie odparowuje powodując uszkodzenia elektroniki , moze nie od razu , ale po pewnym czasie da o sobie znać . Po przyjściu z chłodu trzeba sprzet przetrzymać kilka godzin w torbie czy pokrowcu "szczelnie" zamkniętym.

Nie masz racji. Rosa (czyli skroplona para) osiada na zimnych przedmiotach które to nagle znalazły się w pomieszczeniach cieplejszych.
Zawijając, szczelnie, zimny przedmiot w pomieszczeniu zimnym odizolowujemy go od czychającej w pomieszczeniu ciepłym pary wodnej, która to chce się skroplić na zimnym przedmiocie.

Wewnątrz zimnego przedmiotu nie będzie kisła rosa, poprostu, dlatego, że jej tam nie będzie.
Rosa nie skrapla się na zimnym przedmiocie w zimnym pomieszczeniu.

Zrób eksperyment: wystaw na zimno dwie szklanki. Następnie jedną z nich, zawiń (ale w zimnym pomieszczeniu) dokładnie folią (najlepiej streczem) a drugą nie. Przenieś obie do ciepłego pomieszczenia, ale takiego gdzie jest wilgoć (np łazienka po prysznicu, kąpieli).
Oceń obie szklanki.
Zafoliowana będzie sucha, niezafoliowana momentalnie pokryje się straszliwą rosą.

Jestem absolutnie pewien tego co piszę.

Dopiero po nagrzaniu można zimny przedmiot odwinąć aby odparować ew. wilgoć atmosferyczną która zaplątała się w szczelinkach przedmiotu.

Szczelne zawinięcie przedmiotu ma być tylko do momentu wyrównania się temperatury otoczenia i przedmiotu.

robin102
11-01-2007, 22:48
Wewnątrz zimnego, zafoliowanego, przedmiotu nie będzie kisła rosa, poprostu, dlatego, że jej tam nie będzie (ew. znikome ilości).
zedmiotu.

Miałbyś racje jeśli zapokowałbyś przedmiot w zimnym pomieszczeniu techniką prożniową tzn odsysając będące w torebce nawet te resztki powietrza które mogą zostac i które spowodują skroplenie . Zawijając w folie czy tez worek uniemożliwiasz "oddychanie" sprzętu i odparowanie wody wraz ze wzrostem temperatury aparatu, a to jest najważniejsze tz laminarne suszenie.

romanescou
11-01-2007, 23:22
Miałbyś racje jeśli zapokowałbyś przedmiot w zimnym pomieszczeniu techniką prożniową ....................

bez przesady nie popadajmy w skrajności, w takim zawiniątku jest tak znikoma ilość pary, a jej temperatura jest taka sama jak aparatu czyli skraplanie będzie minimalne.

Poza tym napisałem "... do wyrównania temperatury przedmiotu i otoczenia..." czyli kilka minut. Po otwarciu zawiniątka szybciutko aparat "oddychnie" z śladowych ilości kondensatu.
Widziałem nieraz jak foliują streczem elektronikę (zimowe przeprowadzki serwerów, kompów, dysków i innego dziadostwa)

A NAJWAŻNIEJSZĄ zasadą jest: po wejściu z zimnego do ciepłego, kiedy to zauważymy skropliny na sprzęcie NIE WOLNO GO WŁĄCZAĆ!!!! należy odczekać aż odparuje. Bo tak naprawdę to nie rosa szkodzi (no minimalnie) tylko ewentualne przeplywy prądu/napięcia uszkadzające delikatniuśkie układy elektroniczne.

Jako ciekawostka:
Kiedyś czytałem rady mechanika od aparatów jak należy postępować kiedy wpadnie nam aparat np do słonej wody. Jegomość twierdził, że należy go wyłączyć i zalać, jak najdokładniej, spiritusem a ostatecznie gorzałą. :twisted:

Seeker
13-01-2007, 11:39
Jak sie bawic, to sie bawic...

Podgrzewana torba z osuszaczem powietrza (najlepiej tez elektrycznym).

I prosze nie pisac, ze to niemozliwe, lub moralnie niedozwolone ;)

PaSkal
15-01-2007, 13:26
powiedz ze sobie jaja robisz bo po prostu nie wierze :D

No napisałem już przeca, że przepraszam za durne wygłupy... ;)

P.