Zobacz pełną wersję : pytanie do wymiataczy CLS - pomiar światła i moc lamp
przem426
09-12-2010, 23:25
tak się zastanawiam jak to dokładnie działa.
- mamy fotografowany przedmiot na środku kadru.
- ustawiam dwie takie same lampy pracujące w CLS przed obiektem, każda skierowana pod kątem 45stopni w stronę obiektu - w tej samej odległości od obiektu
- wszystkie lampy w grupie 1 kanał A, żadnej korekty siły lamp.
- robię zdjęcie - następuje normalny pomiar ttl (przedbłyski, pomiar, błysk właściwy).
na chłopski rozum obie lampy błysnęły z tą samą mocą.
teraz zaczynamy właściwy eksperyment. jedną z lamp odsuwam do odległości 2x większej niż druga lampa. robię zdjęcie. pomiar ttl itepe itede. na chłopski rozum lampa która jest dalej, powinna błysnąć mocniej niż lampa bliższa.
i teraz moje pytanie: czy w CLS przy większej ilości lamp, każda z lamp (ta sama grupa i kanał) miga z tą samą mocą, czy moc każdej lampy ustalona jest indywidualnie? nie interesuje mnie cała procedura - tylko efekt.
uprzedzając pytanie - zrobiłem test ale mam dwa ale:
- mam różne lampy (sb800 i sb900)
- obawiam się że za małą różnicę odległości miałem żeby stwierdzić jak jest naprawdę
na razie nie napiszę jakie mam wnioski żeby nie sugerować (błędnej ??) odpowiedzi...
brunnerius
09-12-2010, 23:46
i teraz moje pytanie: czy w CLS przy większej ilości lamp, każda z lamp (ta sama grupa i kanał) miga z tą samą mocą, czy moc każdej lampy ustalona jest indywidualnie? nie interesuje mnie cała procedura - tylko efekt.
Z wiedzy teoretycznej i praktycznej oraz z obserwacji wynika, że każda choćby ich pierdylion było palnie tak aby prawidłowo doświetlić. Czyli odpowiedź na Twoje pytanie jest: każda pali indywidualnie aby do kupy ze wszystkimi prawidłowo doświetlić kadr.
i teraz moje pytanie: czy w CLS przy większej ilości lamp, każda z lamp (ta sama grupa i kanał) miga z tą samą mocą, czy moc każdej lampy ustalona jest indywidualnie? nie interesuje mnie cała procedura - tylko efekt.
W CLS-ie sterujesz grupami lamp a nie poszczególnymi lampami. Skoro napisałeś, że lampy masz w tej samej grupie to dla wszystkich ustawiasz tą samą moc błysku i nie ma znaczenia czy są blisko czy daleko od obiektu. Jak chcesz by lampy błyskały z różną mocą to musisz umieścić je w różnych grupach. Wszystkie lampy w danej grupie błysną z tą samą mocą.
Lampy w danej grupie (bez względu na ich ilość) zachowują się jak jedna duża lampa dla której ustalasz parametry błysku. Łączenie wielu lamp w grupy ma na celu zwiększyć moc błysku i dlatego powinny być ustawiane w tej samej odległości od obiektu.
Jak ustawisz dla grupy moc błyski 1/1 to wszystkie walną pełną mocą, jak 1/32 to też dla wszystkich, a jak TTL to dla wszystkich zostanie automatycznie określona moc błysku, tak by obiekt był oświetlony prawidłowo. Prawidłowo nie oznacza równo. Jak ustawisz 2 lampy w tej samej grupie w różnych odległościach od obiektu to ta bliższa lepiej oświetli obiekt dlatego, że pomiar TTL dla obu określi tą samą moc błysku.
przem426
10-12-2010, 01:14
nie chodzi o to co ja chce uzyskać - chodzi o to że chcę zrozumieć sposób działania CLS w tym konkretnym przypadku.
wiem po co są grupy, wiem jak działa ttl, nie pytam także o to co sie stanie jak ustawie moc lamp manualnie (czy to z panela lampy czy przy pomocy commandera).
chodzi mi o to że pomiar ttl będzie dążył do 18% szarości kadru. jeśli zmienię położenie lamp, zmieni się jasność sceny - powinna się zmienić siła lamp, tak aby ekspozycja była taka sama. no i właśnie - zmieni się ? pewnie tak, ale jak ?
wiem po co są grupy, wiem jak działa ttl, nie pytam także o to co sie stanie jak ustawie moc lamp manualnie (czy to z panela lampy czy przy pomocy commandera).
chodzi mi o to że pomiar ttl będzie dążył do 18% szarości kadru. jeśli zmienię położenie lamp, zmieni się jasność sceny - powinna się zmienić siła lamp, tak aby ekspozycja była taka sama. no i właśnie - zmieni się ? pewnie tak, ale jak ?
No pewnie że się zmieni. To oczywiste. Jak? Tak by scena była prawidłowo naświetlona (tak własnie działa TTL).
Tak na marginesie. Gdy lampa pracuje jako SLAVE w CLS-ie to niczego nie możesz ustawić na panelu lampy oprócz grupy i kanału. Moc błysku możesz ustawić tylko i wyłącznie na commanderze.
W tym konkretnym przypadku skoro lampy są w tej samej grupie to błysną z tą samą mocą bez względu czy będą w tej samej odległości od obiektu czy nie.
przem426
10-12-2010, 01:40
jeszcze raz i powoli:
No pewnie że się zmieni. To oczywiste. Jak? Tak by scena była prawidłowo naświetlona (tak własnie działa TTL).
no właśnie jak? moc lamp się uśredni ? ta którą odsunę będzie mocniejsza? wiem jak działa ttl. wiem jak steruje jedną lampą. chciałbym wiedzieć jak to wygląda odrobinę głębiej - w sprzęcie, przy większej ilości lamp.
Tak na marginesie. Gdy lampa pracuje jako SLAVE w CLS-ie to niczego nie możesz ustawić na panelu lampy oprócz grupy i kanału. Moc błysku możesz ustawić tylko i wyłącznie na commanderze.
no jeśli na commanderze to cls. jeśli na panelu to fotocela/radio. rzecz jasna. (zoom można zmieniać przy cls z panela)
W tym konkretnym przypadku skoro lampy są w tej samej grupie to błysną z tą samą mocą bez względu czy będą w tej samej odległości od obiektu czy nie.
czyli twierdzisz że moc lamp się zmieni (wg wskazań światłomierza) - i to wszystkich - każda błyśnie taką samą mocą (inną niż przed przestawieniem lamp).
faktycznie to ma sens. ktoś może to potwierdzić ?
Nie ma możliwości, by lampy w tej samej grupie błyskały z różną mocą. System nie rozróżnia lamp w grupie. Ilość potrzebnego światła określa dla grupy a nie dla poszczególnych lamp. To nie lampa określa potrzebną moc tylko aparat. W twoim przypadku jak będziesz jedną lampę odsuwał coraz bardziej to jej udział w naświetlaniu sceny będzie coraz mniejszy, aż doprowadzisz do tego że w ogóle nie będzie jej widać na zdjęciu.
Nie ma możliwości, by lampy w tej samej grupie błyskały z różną mocą. System nie rozróżnia lamp w grupie. Ilość potrzebnego światła określa dla grupy a nie dla poszczególnych lamp. To nie lampa określa potrzebną moc tylko aparat. W twoim przypadku jak będziesz jedną lampę odsuwał coraz bardziej to jej udział w naświetlaniu sceny będzie coraz mniejszy, aż doprowadzisz do tego że w ogóle nie będzie jej widać na zdjęciu.
Czyli system będzie zwiększał moc lamp - początkowo nieznacznie aż do sytuacji gdy ją podwoi (gdy dalsza będzie już praktycznie bez wpływu na obiekt).
Wbrew pozorom pytanie nie jest banalne - warto wiedzieć co "robi za nas" cls. Sam zadawałem sobie to pytanie po jego zakupie. Moje konkluzje są raczej niezachęcające do jego używania. W 90% używam trybu M (lamp do 5). Czasem - rzadko - TTL ale wtedy z poprawkami sięgającymi nawet 2 EV na niektórych grupach. Ogólnie system nie jest w stanie stworzyć charakteru oświetlenia. Nie radzi sobie (bo nie może) z światłami kontrowymi i bocznymi. Nie zdecyduje za nas który plan jest istotny i co wydobyć oświetleniem. Za największą wadę systemu uważam jednak brak możliwości regulowania kąta rozsyłu światła z poziomu sterownika. Ogólnie sporo gadania o mocno niedorobionym produkcie (mam tutaj na myśli cały system lamp błyskowych Nikona, ich ergonomię, funkcjonalność, systemowość). Ale myślący fotograf sobie oczywiście poradzi.
Pozdrawiam
Wiesiek
... Moje konkluzje są raczej niezachęcające do jego używania. W 90% używam trybu M (lamp do 5). Czasem - rzadko - TTL ale wtedy z poprawkami sięgającymi nawet 2 EV na niektórych grupach. Ogólnie system nie jest w stanie stworzyć charakteru oświetlenia. Nie radzi sobie (bo nie może) z światłami kontrowymi i bocznymi. Nie zdecyduje za nas który plan jest istotny i co wydobyć oświetleniem. Za największą wadę systemu uważam jednak brak możliwości regulowania kąta rozsyłu światła z poziomu sterownika. Ogólnie sporo gadania o mocno niedorobionym produkcie (mam tutaj na myśli cały system lamp błyskowych Nikona, ich ergonomię, funkcjonalność, systemowość). Ale myślący fotograf sobie oczywiście poradzi.
Pozdrawiam
Wiesiek
Rozumiem, że skoro ten produkt jest mocno niedorobiony - jak twierdzisz, to znasz produkt dorobiony. Z tego co wyczytałem powinien:
- zgadnąć jaki pomysł na zdjęcie ma Pan Fotograf
- zlokalizować lampy w przestrzeni
- dobrać moc i kąt rozsyłu światła
- samodzielnie przygasić kontry i światła wypełniające
- i jeszcze podać colę z frytkami do tego.
Pozdrawiam
brunnerius
11-12-2010, 16:44
Ale ja Ci napisałem jak to działa, działa tak aby prawidłowo doświetlić kadr (no dobra nie dopisałem, że w grupie) i kropka, nie rozumiem, że nie rozumiesz...
Moim skromnym zdaniem CLS jest do szybkiego ustawiania ekspozycji w sytuacjach gdy tego czasu jest mało. Nie służy zapewne do zdjęć ambitniejszych i trzeba o tym pamiętać i nie krytykować zbyt pochopnie inżynierów.
Rozumiem, że skoro ten produkt jest mocno niedorobiony - jak twierdzisz, to znasz produkt dorobiony. Z tego co wyczytałem powinien:
- zgadnąć jaki pomysł na zdjęcie ma Pan Fotograf
- zlokalizować lampy w przestrzeni
- dobrać moc i kąt rozsyłu światła
- samodzielnie przygasić kontry i światła wypełniające
- i jeszcze podać colę z frytkami do tego.
Źle rozumiesz i źle doczytałeś - napisałem
Ogólnie sporo gadania o mocno niedorobionym produkcie (mam tutaj na myśli cały system lamp błyskowych Nikona, ich ergonomię, funkcjonalność, systemowość
Napisaem o ergonomii, systemowości i funkcjonalności. Na razie jest to zbiór przypadkowych produktów współpracujących razem ale nie zaprojektowanych jako system. A za wzór dopracowanych systemów mogłyby posłużyć lampy kompaktowe.
Koncepcji zdjęciowej od lamp nie oczekuję bo to moja praca. Ale możliwosci regulacji kąta z poziomu sterownika a i owszem. I usuniecia istotnych wad systemu... takoż.
Pozdro
Wiesiek
Moim skromnym zdaniem CLS jest do szybkiego ustawiania ekspozycji w sytuacjach gdy tego czasu jest mało. Nie służy zapewne do zdjęć ambitniejszych i trzeba o tym pamiętać i nie krytykować zbyt pochopnie inżynierów.
Po pierwsze CLS to pewien pakiet funkcjonalności dość różnych (np: SB-400 jest przedstawiana jako lampa z CLS).
Zgaduję, że piszesz automatyczny pomiar, bo tylko takie znaczenie potrafię podłożyć.
Zdalnej pracy w CLS z automatycznym pomiarem TTL używam dość często (niech strobiści-manualiści nie krzyczą zbyt głośno). Działa to rozsądnie, a ja nie oczekuję od tego cudów. Rzeczywiście pomiar sumarycznego (centralnego, matrycowego) swiatła w body nie da się algorytmem przenieść na kilka lamp "tak jak fotograf sobie wyobraża" . Jest to matematycznie niemożliwe. Chodzi o pewnego rodzaju sumę-średnią siły błysku, z czym systemy nikona radzą sobie od 30 lat bardzo dobrze.
Zdalny pomiar TTL da mi czasem rozbiezność na minus (słabsze naświetlenie) nawet dwóch kadrów po sobie na zdrowy rozsądek identycznych. Rozbiezność na plus zdarza się przy bardzo małych odległościach (większość lamp ma informację o minimalnej odległości na jakie automatyka ma sobie poradzić). W praktyce jak używam zdalnego TTL daję +0.3 do +0.7 korekty lampy. Traktuję to jako oświetlenie w gatunku 'lepszy reportaż' a nie 'oświetlenie studyjne'.
Parasolka itp, lampa w CLS-manual to u mnie sa zupełnie inne sytuacje, rzeczywiście wymagające więcej czasu i skupienia.
..Na razie jest to zbiór przypadkowych produktów współpracujących razem ale nie zaprojektowanych jako system. A za wzór dopracowanych systemów mogłyby posłużyć lampy kompaktowe.
...Dosyc dziwne jest to co piszesz i zupenie z tym sie nie mozna zgodzic. I nie tylko dlatego, ze firma sama z siebie nazwala to Systemem CLS.
Tak samo nie moge pojac dlaczego lampy kompaktowe mialyby byc wzorem systemu, skoro tylko niektore z tych lamp maja w sobie w ogle jakies szczatkowe zaczatki systemowosci :) ze tak to okresle.
Jakieś dziwaczne wnioski wyciągacie. CLS jest właśnie systemem. Obejmuje on różne lampy od SB-400 do SB-900 i jeszcze na dodatek SB-R200 (nie licząc produktów zewnetrznych), obejmuje kilkanaście różnych modeli aparatów i jeszcze do tego sterownik SU-800. Cały ten "złom", bez większych kłopotów, ze sobą współpracuje i to sensownie współpracuje. Oczywiście zakresy funkcjonalności się zmieniają w zależności od rodzaju używanych urządzeń, ale to chyba jest normalne.
Podstawową cechą grup jest to, że wszystkie lampy w grupie są tak samo ustawiane - zdalnie ustawiane. W ramach jednej grupy, wszystkie pracują w tym samym trybie i błyskają z taka samą proporcją "mocy". Nie z taką samą "mocą", bo SB-700, czy SB-R200 nie mogą błysnąć tak, jak błyska SB-800, ale to chyba dość oczywiste. Każda grupa lamp błyśnie z jednakową proporcją "mocy" ustaloną na podstawie wybranych parametrów. Różnicowanie tych proporcji jest możliwe tylko dla całych grup lamp. Jeśli chcemy inaczej to trzeba "przenieść" lampę do innej grupy, bo każda grupa ma swoje indywidualne ustawienia i można wszystko poustawiać inaczej. Najlepiej to widać, gdy sterownik SU-800 zostanie przestawiony w tryb pracy z lampami macro (SB-R200). Wtedy na wyświetlaczu pojawia się ustawienie dwóch grup lamp i wyraźnie widać, że chodzi tu o proprcje udziału w błysku, a nie o "moc". Jeśli jedna grupa ma błysnąć mocniej, to druga grupa automatycznie musi błysnąć słabiej. Inaczej się nie da.
CLS nie analizuje odległości lamp od obiektu, ani ich rozstawienia. Nie "zastanawia" się nad tym co jest fotografowane, a co jest tylko tłem. Po ustawieniu proporcji udziału w błysku (a nie "mocy") dla każdej grupy, pomierzeniu sceny i ewentualnym uwzględnieniu tego, czego zmnienić nie może, czyli lamp pracujących w trybach manualnuch i światła zastanego, sterownik CLS dobiera potrzebna ilość światła doświetlającego i rozdziela ją na poszczególne grupy lamp według proporcji, które zostały zadane przez "ustawiacza" z aparatem w garści. Myślę, że błędem jest pominięcie słowa "proporcje" i zastąpienie ich słowem "moc". W trybach innych niż manualne, nie ustawiamy "mocy", bo potrzebna "moc" oświetlenia/doświetlenia wynika z pomiaru sceny, tylko ustawiamy proporcje udziału każdej grupy w ogólnym błysku. Dlatego, jeśli jedna lampa zostanie ustawiona dalej niż inne lampy z tej samej grupy, to nie błyśnie ona ani mocniej, ani słabiej tylko tak samo, jak inne w tej grupie, choć ilość światła docierającego do fotografowanego obiektu będzie oczywiście mniejsza.
I jeszcze jedna oczywista oczywistość. To, że lampy są w jednej grupie nie oznacza, że muszą stać obok siebie. Ta CLS-owa "grupa lamp" to jest pojęcie związane ze sterowaniem lampami, a nie z ich fizycznym rozstawieniem. No, ale o tym chyba nie ma co dyskutować.
Moim zdaniem "wspólpraca" różnych produktów to za mało aby z dumą mówić o systemie. Dla mnie to słowo oznaczałoby przygotowanie do normalnej wielolampowej (czyli statywowej) pracy. Czyli oczekiwałbym minimum:
- możliwość pracy na statywie bez dodatkowych "gratów". Zobaczcie, że głowica lamp błyskowych nie ma możliwości skierowania w dół czyli podstawowego sposobu pracy ze statywu. Ten "niezmiernie trudny problem" można rozwiązać za całe 2 zety poprzez zainstalowanie dodatkowych sanek a jeszcze lepiej gniazda 1/4' na którejkolwiek ściance lampy. I nagle targanie głowicy staje się zbędne. Takie to skomplikowane?
- oczekiwałbym dobrej synchronizacji bez konieczności dokupywania wyzwalaczy radiowych. I znów - umieszczenie fotoceli w kopułce w bardziej eksponowanym miejscu załatwiłoby sprawę. A ponieważ nie zawsze łatwo można skierować ją w stronę aparatu to być może warto byłoby dołożyć drugą po przeciwnej stronie. Kiepska synchronizacja, szczególnie przy pracy krótką optyką (gdy linia lamp jest obok fotografa) to zmora tego "systemu".
- nie mogę pojąć dlaczego poszczególne lamy mają "gałkologię" zaprojektowaną tak aby przypadkiem nic nie było w nich podobne. Jakby projektowały je zespoły z różnych krajów świata z ambicją zrobienia wszystkiego różnie. Mam parę różnych lamp i za każdym razem muszę się zastanawiać jak w danej się coś włącza. O ergonomii poszczególnych rozwiązań nie będę się rozwodził ale jest słabiutko.
- nie mogę pojąć dlaczego mój d300 obsługuje tylko 2 grupy lamp. Wiem oczywiście, że producent chce mi wepchnąć bądź dodatkową lampę bądź sterownik. Zobaczcie jednak, że w ten sposób uniemożliwia mi skorzystanie z lampy aparatowej. Jest ona dość słaba ale za to położona blisko osi optycznej i może być regulatorem kontrastu. Gdy założę normalną lampę to poza sterowaniem trzema grupami stracę tę możliwość. Producent będzie miał dobrze a ja gorzej.
Mamy więc system który wymaga paru dodatkowych "gratów" aby poprawnie działać!
Miałbym jeszcze parę innych równie ważnych postulatów ale to może innym razem. Muszę powiedzieć, że jestem wielkim fanem lamp błyskowych. Niewielki plecak z pięcioma lampami, jeden wyższy statyw, 2-3 niewielkie i lekkie, dwie klamry i można za pomocą tego mobilnego zestawu cuda zrobić. Oczywiście bez jakiś wielkich przestrzeni. Denerwuje mnie dlatego gadanie o jego "cudowności" gdy nie spełnia on podstawowych, dla mnie, funkcji. A ponieważ jak napisałem używam głównie trybu M to z całego systemu mam hmmm... możliwość regulacji mocy.
Zajmuję się fotografią... długo. Pracowałem na Sinarach, Linhofie Master Technice, Hassellbladzie. Dawniej ten sprzęt był potwornie drogi (pracował 30 lat) ale był genialnie dopracowany pod katem potrzeb fotografa. Projektowali go ludzie mający wiedzę o potrzebach fotografa (np model p2). Teraz króluje marketing - tworzy się rozwiązania przede wszystkim wygodne dla producenta a odbiorcom się wmówi, że jest super. I łykną to bez mrugnięcia okiem.
Tak jak łykneli koncepcję, że zmiana matrycy wymaga zmiany aparatu i że, w ogóle jest do wyboru tylko jedna matryca o jednej charakterystyce. I nie mogę mieć wymiennych np wysokoczułej, o małej dynamice i małej rozdzielczości i niskoczułej o dużej ilości punktów i dynamice, i trzeciej jeszcze - może IR. Ale po co rozwiązywać takie problemy gdy można do matrycy o wartości 50 dolców wepchnąć cały aparat. I sprzedać go co dwa lata.
Dlatego po wielu latach pracy po raz pierwszy niezbyt lubię producenta sprzetu jaki używam - traktuję go jak cwaniaka maksymalizującego swoje zyski. (niech sobie zarabia ale niech zaoferuje jakieś sensowne rozwiązania...)
Ale jak ktoś ma zamiar nosić żółtą koszulkę z wielkim logiem i trąbić, że to wspaniała firma to proszę bardzo.
Pozdro
Wiesiek
Robisz podstawowy błąd - nie czytasz instrukcji.
CLS nie obejmuje wszelkich wynalazków, jakie są dostępne na rynku. CLS jest systemem stworzonym przez Nikona, na bazie sprzętu Nikona, a Nikon nie oferuje lamp studyjnych, czyli w konsekwencji nie należą one do tego systemu. I to jest cała odpowiedź. To te lampy nie należą do systemu CLS. Chcesz obsługiwać lampy studyjne? Nie ma problemu. Składasz sobie z różnych klocków swój własny idealny "system" (np. radiowy), o ile ci się uda zrobić to idealnie. Ale jeśli szybko chcesz mieć gotowy, dobrze działający system według pomysłu Nikona, to masz body Nikona, lampy systemowe Nikona i masz ten cały system bez kombinowania, a co za tym idzie, bez kosztownych prób i błędów.
Twierdzisz, że CLS to nie system, bo nie obsługuje jakichś tam twoich lamp, czy radia. Równie dobrze można powiedzieć, że bagnet Nikona też nie jest rozwiązaniem systemowym, bo nie da się podpiąć obiektywu Canona, czy Sony, nie mówiąc już o innych wynalazkach, jakie zapewne masz w swojej szafce.
To, że CLS nie jest zgodny z twoimi rozmyślaniami na jego temat, nie oznacza jeszcze, że nie jest systemem. Jest systemem, który być może tobie nie odpowiada, ale odpowiada wielu innym użytkownikom.
Jacku!
A Ty nie czytasz moich wypowiedzi - pisałem ogólnie o systemie lamp błyskowych Nikona. Napisałem o ich słabej funkcjonalności, ergonomii i o tym, że mogą ze sobą współpracować ale to zestaw oddzielnych lamp. Nikt nie zastanawiał się, że jak grupa współpracuje to część musi być na statywie a to wymusza być może choćby mocowanie. Napisałem o kiepskiej synchronizacji (nie interesuje mnie jaki to system tylko to, że jest kiepska!). Także fatalnej ergonomii. Jakiejś wspólnej wizji obsługi. Nie widzisz słabości tych lamp w stosunku do ich ceny - gratuluję samopoczucia
Twierdzisz, że CLS to nie system, bo nie obsługuje jakichś tam twoich lamp, czy radia. Równie dobrze można powiedzieć, że bagnet Nikona też nie jest rozwiązaniem systemowym, bo nie da się podpiąć obiektywu Canona, czy Sony, nie mówiąc już o innych wynalazkach, jakie zapewne masz w swojej szafce.
Tego w ogóle nie rozumiem - nigdzie nie pisałem o współpracy z lampami kompaktowymi - proszę czytaj wypowiedzi uważnie...
masz ten cały system bez kombinowania, a co za tym idzie, bez kosztownych prób i błędów.
a to chyba żart - te lampy bez kombinowania (dodatkowe elementy) w ogóle kiepsko pracują.
Ale masz rację w jednym - to rozwiązanie a'la Nikon i klasy Nikon i to chyba konkluzja, która może nas połączyć...
Pozdro
Wiesiek
powiedz, że żartujesz.
Wszystkie wypowiedzi kierujesz w stronę okropnie żółtej firmy nikon i stawiasz pod ścianą jej zwolenników. Tylko pytanie - jakie masz alternatywy? Jaki inny system jest lepszy, nie ma wad o jakich piszesz? Słucham.
No i tu będziesz miał ciężko, bo ... żaden.
Po prostu malkontent z ciebie i tyle.
- możliwość pracy na statywie bez dodatkowych "gratów". Zobaczcie, że głowica lamp błyskowych nie ma możliwości skierowania w dół czyli podstawowego sposobu pracy ze statywu. Ten "niezmiernie trudny problem" można rozwiązać za całe 2 zety poprzez zainstalowanie dodatkowych sanek a jeszcze lepiej gniazda 1/4' na którejkolwiek ściance lampy. I nagle targanie głowicy staje się zbędne. Takie to skomplikowane?Takie to łatwe? Jaki producent robi lampy jakie ty byś chciał? Metz? canon? Żaden? Nigdy nikt tego nie robił? To teraz pomyśl 3s dlaczego. Zapewne na to wpadniesz.
- oczekiwałbym dobrej synchronizacji bez konieczności dokupywania wyzwalaczy radiowych. I znów - umieszczenie fotoceli w kopułce w bardziej eksponowanym miejscu załatwiłoby sprawę. A ponieważ nie zawsze łatwo można skierować ją w stronę aparatu to być może warto byłoby dołożyć drugą po przeciwnej stronie. Kiepska synchronizacja, szczególnie przy pracy krótką optyką (gdy linia lamp jest obok fotografa) to zmora tego "systemu".
Skuteczność systemu nikona jest podobna do lamp kompaktowych. Działa OK na kilku m i w małych jasnych pomieszczeniach. Na otwartej przestrzeni i wiekszych odległościach, w duzych ciemnych halach wymaga radia - podobnie jak lampy studyjne.
- nie mogę pojąć dlaczego poszczególne lamy mają "gałkologię" zaprojektowaną tak aby przypadkiem nic nie było w nich podobne. Jakby projektowały je zespoły z różnych krajów świata z ambicją zrobienia wszystkiego różnie. Mam parę różnych lamp i za każdym razem muszę się zastanawiać jak w danej się coś włącza. O ergonomii poszczególnych rozwiązań nie będę się rozwodził ale jest słabiutko.Zapewne powodem jest to, że produkty te powstały w róznych latach. Piszesz tak, jakby tych sposobów obsługi było co niemiara, a tak naprawdę są dwa - SB600 i 800, pierwsze, niedopracowane i zdecydowanie poprawione jeśli chodzi o gałkologie SB700 i 900. Wolałbyś by nie poprawianio lamp i mieć dalej w nowych modelach lamp złą gałkologię?
Mamy więc system który wymaga paru dodatkowych "gratów" aby poprawnie działać!Ba. Żeby używać 3 lamp trzeba kupić 3 lampy! Jedna nie wystarczy.
Denerwuje mnie dlatego gadanie o jego "cudowności" gdy nie spełnia on podstawowych, dla mnie, funkcji. A ponieważ jak napisałem używam głównie trybu M to z całego systemu mam hmmm... możliwość regulacji mocy.Sorry, ale kup sobie w takim razie lampy Powerlux VC lub cos z wyższej półki. Ludzie chcą mieć TTL z błyskiem i już. To podstawa dla zdecydowanej większości fotografów. Mały obrazek to sprzęt głównie reporterski, lampy błyskowe i ten system też są projektowane pod takim kątem.
Zajmuję się fotografią... długo. Pracowałem na Sinarach, Linhofie Master Technice, Hassellbladzie. Dawniej ten sprzęt był potwornie drogi (pracował 30 lat) ale był genialnie dopracowany pod katem potrzeb fotografa. Projektowali go ludzie mający wiedzę o potrzebach fotografa (np model p2). Teraz króluje marketing - tworzy się rozwiązania przede wszystkim wygodne dla producenta a odbiorcom się wmówi, że jest super. I łykną to bez mrugnięcia okiem.Powinieneś zauważyc więc, że inna jest filozofia tworzenia sprzetu średnioformatowego i małoobrazkowego. Nie wiem dlaczego nagle sobie zachciałeś by zasady kierujące analogowymi średnioformatowcami (i LF) miały swoje przedłużenie w małoobrazkowych cyfrakach??? Skoro małoobrazkowe analogi nie były wg tych zasad tworzone? (no może poza kilkoma modelami topowych nikonów i canona F1 które miały jakąś namiastkę tego - wymienny pryzmat). Nie mam pojęcia dlaczego skoro cię męczy mały obrazek i nie potrzebujesz TTLu to siedzisz w nikonie. Kup hasela H3D czy cos w tym stylu, możesz wymieniać ścianki, masz to co lubisz.
Tak jak łykneli koncepcję, że zmiana matrycy wymaga zmiany aparatu i że, w ogóle jest do wyboru tylko jedna matryca o jednej charakterystyce. I nie mogę mieć wymiennych np wysokoczułej, o małej dynamice i małej rozdzielczości i niskoczułej o dużej ilości punktów i dynamice, i trzeciej jeszcze - może IR. Ale po co rozwiązywać takie problemy gdy można do matrycy o wartości 50 dolców wepchnąć cały aparat. I sprzedać go co dwa lata.
No i z wymianą matrycy jeszcze by wymieniono procesor (bo trzeba przemielic więcej danych z większej ilosci MPX), wymienić ram, powiększyć bufor a i tak nie dałoby się podnieść fps. Ale to drobiazg o którym nie myslisz, bo nie potrzebujesz szybkostrzelności. A skoro ty nie potrzebujesz to reszta świata nie powinna sie tego domagać.
Proponuje wejście w hasela lub cos podobnego. Zauważ, że oni też co pewien czas zmieniają body. Bo potrzeba większego procesora, bo wymyślają inny system AF itd itd.
Dlatego po wielu latach pracy po raz pierwszy niezbyt lubię producenta sprzetu jaki używam - traktuję go jak cwaniaka maksymalizującego swoje zyski. (niech sobie zarabia ale niech zaoferuje jakieś sensowne rozwiązania...)
Ale jak ktoś ma zamiar nosić żółtą koszulkę z wielkim logiem i trąbić, że to wspaniała firma to proszę bardzo.Zmień firmę na taką która spełnia twoje oczekiwania. Z mojego rozeznania rynku wynika, że firmy produkującej małoobrazkowe lustrzanki spełniającej twoje warunki po prostu nie ma. I nie będzie. Mały obrazek to nie MF i ty jako osoba z doświadczeniem powinieneś sobie z tego doskonale zdawac sprawę.
;-)
Ale wysmażyłeś analizę!!!
Nie będę się odnosił do poszczególnych tez choć przynajmniej część jest mocno do dyskusji
To, że czegoś nie ma nie oznacza, że nie może być. Jako użytkownik mam prawo do własnej opinii i krytyki - być może, że zostanie to zauważone. Oczywiście jest prawdą, że w tym segmencie nie ma wielkiego wyboru - gdybym miał zdecydowanie lepszą propozycję to bym ją wybrał (choć teraz przejście na coś innego nie jest łatwe bo miałbym za dużo do sprzedaży/kupienia). Znam i mam inne systemy zarówno aparatowe jak i oświetleniowe. Ale uwielbiam lampy błyskowe i dlatego chciałbym aby były zdecydowanie lepsze.
Mam duże wątpliwości co do relacji cena/możliwości tego systemu i tym się podzieliłem. A do marek mam stosunek chłodny bo d300 jest może 30-40 aparatem na którym pracuję. Pierwszy mój cyfrak to była MAVIC-a na dyskietki 1.44' - gdzie wtedy był Nikon ? Kurtuazyjnie odpowiem - w lesie. Dla mnie to firma bez wizji, której bardzo dopomogły okoliczności zewnętrzne.
Ale jeśli ma takich zapiekłych zwolenników jak TY - łykających każde rozwiązanie z otwartą buźką to na pewno będzie się miała świetnie. A ja nie doczekam się lepszych produktów ;-(((
Muszę nad tym pomyśleć.
W każdym razie serdecznie dziękuję za Twoje opinie - dały mi sporo do myślenia
Pozdro
Wiesiek
Nie łykam rozwiązań z otwartą bużką :), rozbawio mnie to, gdyż nie jestem "sprzętowcem". Nie rajcują mnie wcale najnowsze systemy, 51 pól AF ani 1050 pól pomiaru matryca. Mam FA i 5 pól było ok. Pól AF wystarczyłoby ze 20, ale krzyżowe i porozkładane aż do brzegów klatki - mam nadzieję że takiego rozłożenia pól się w ciągu kilku lat doczekam. Juz wyżej pisałem, że wolałem stary system TTL nikona, bo był kilkukrotnie (wg mnie) precyzyjniejszy. Nie miał bajerów jak wiele grup lamp błyskających z różną mocą, ale ... naświetlenie było zawsze (99%) super i powtarzalne. A teraz jest z tym dość słabo. Widzisz tu pochwały dla takiego "rozwoju" nikona? Ja się wręcz wpieniam, że wymyślają jakies tam 51 pól, ale na brzegu kadru jest kicha.
Wiesz, ja tez jestem "studyjny", dawniej pracowałem tylko na slajdach MF, do teraz mam swoją RZ której nie sprzedam za psie pieniądze, bo ją kupowałem kilkanaście lat temu nową w sklepie (i to w dość sporym komplecie). Tez bym inaczej skonfigurował nikony, pod kątem oczywiście pracy studyjno-manualnej. Podobnie jak i ty. Ale jesli krytykuję system (nikona), to mówię: firma X ma lepsze rozwiązanie, bo ma to i to. Firma Y ma to i to, a nikon tego nie daje. Ty natomiast piszesz, że nikon jest do d.. ale nie wskazujesz niczego lepszego, na czym (małoobrazkowy - pamiętajmy) nikon miałby się wzorować.
Lampa z pochylanym w dół palnikiem byłaby wyższa i co gorsza zdecydowanie bardziej podatna na mechaniczne uszkodzenia. Robienie takiego dziwoląga do reporterki mija sie z celem. Nikt tego nie robi. Ale wg ciebie to firma nikon jest do chrzanu. A dlaczego do d... nie są firmy metz, canon, sunpak itd? Robią podobnie jak nikon. Podobnie jak i nie robią wymiennych matryc itd.
Po prostu nie rozumiem czepiania sie konkretnej marki (nikon), podczas gdy to co krytykujesz są to po prostu cechy wszystkich systemów małoobrazkowych i lamp i to w dodatku są to cechy dla danych systemów istotne i w nich potrzebne.
Pierwszy mój cyfrak to była MAVIC-a na dyskietki 1.44' - gdzie wtedy był Nikon ? Kurtuazyjnie odpowiem - w lesie.
Chyba raczej 1.44 MB.;)
..... Lampa z pochylanym w dół palnikiem byłaby wyższa i co gorsza zdecydowanie bardziej podatna na mechaniczne uszkodzenia. Robienie takiego dziwoląga do reporterki mija sie z celem. Nikt tego nie robi. Ale wg ciebie to firma nikon jest do chrzanu. A dlaczego do d... nie są firmy metz, canon, sunpak itd? Robią podobnie jak nikon. Podobnie jak i nie robią wymiennych matryc itd. ......
No właśnie. Ale to nie oznacza, że Nikon i inni producenci o tym nie myślą. Zazwyczaj wraz z lampą dostajesz podstawkę, która może być stawiana na płaskiej powierzchnie, ale też mocowana na dowolnym statywie fotograficznym (ma odpowiedni gwint). Na statywie dużym, małym, stołowym, czy przykręcanym do czegoś jak imadło - jest tych wynalazków sporo. To właśnie te statywy (i ich "głowice") pozwalają na ustawienie lamp w dowolnych płaszczyznach, choć sama stopka się nie "buja", co jest niewątpliwą zaletą w reporterce, opisaną wyżej przez Jacka. A dlaczego właśnie takie tandetne plastikowe podstawki, które wielu wrzuca do szuflady i zapomina, że je ma? Z prostej przyczyny - żeby była możliwość wykorzystania statywów, które są pod ręką. Przecież zdecydowanie częściej fotograf ma ze sobą w plenerze typowy statyw fotograficzny, niż statyw oświetleniowy. W tej sytuacji lepiej jest uzupełnić funkcjonalność statywu fotograficznego za pomocą niewielkiej płytki z tworzywa, zamiat ciągnąć se sobą dodatkowy statyw oświetleniowy. Prawda?
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.