Zobacz pełną wersję : niby-przestępstwa internetowe a prawo.
Michał Jędrak
25-11-2010, 01:54
Polemizowałem sobie dawno o tym ze znajomym dziennikarzem, ale niedawny temat na forum skłonił mnie do szerszego zainteresowania się tą sprawą.
Jak wielu z nas pamięta w dziale humor są (czy były) różne dowcipy. Jak to w dowcipach bywa, zawsze one kogoś obrażają. Oczywiście znalazł się jakiś usłużny pajac i doniósł hostowi, który to host zaczął się czepiać admina, że na forum są 'brzydkie' treści.
A więc czy ktoś wie jak takie kwestie reguluje prawo. Sprawa dotyczy bezpośrednio mojego znajomego dziennikarza, który śledzi różne niewygodne sytuacje i chciałby, aby jego strona była wolna od nacisków różnych grup trzymających władzę na różnych szczeblach. Przeniosę jednak przykłady na pole fotografii, bo tak będzie łatwiej.
Załóżmy, że mam domenę .pl, serwer w Polsce i zrobiłem zdjęcia, które są obraźliwe, na przykład, dla jakiegoś katolika-fanatyka. Umieszczam takie zdjęcia na swojej stronie i fanatyk podaje mnie do sądu o obrazę uczuć religijnych. Sędzia okazuje się również być katolikiem (o co u nas nietrudno) i idę do więzienia. Proste.
No dobra, ale co jeśli zrobiłem zdjęcia w Polsce (np.naga modelka w kościele) i umieściłem to na serwerze w Holandii? Podlegam pod czyje prawo? Istotne jest miejsce 'przestępstwa' czy jego publikacja?
Albo co jeśli zdjęcia zrobiłem w Holandii, gdzie załóżmy, że mój czyn nie jest karany i publikuję te zdjęcia bezpośrednio z Amsterdamu, ale na polski serwer. Pseudo-przestępstwo popełniłem poza granicami kraju i ujawniłem je (publikacja) podczas przebywania w kraju, gdzie ta publikacja nie jest karana. Co teraz?
Albo co jeśli na swoim blogu obrzuciłem wyzwiskami prezydenta RP, jednak publikacji dokonałem podczas pobytu na Ibizie, gdzie obraza prezydenta RP nie jest karana. Wracam do Polski i zostanę ukarany za przestępstwo, które popełniłem poza granicami Polski i w dodatku w kraju, gdzie to przestępstwo nie jest przestępstwem?
Kiedyś, jak podpisywałem umowę ze swoim hostem, to miałem w regulaminie, że zawartość serwera podlega prawu stanowemu Kalifornii. Ale to było lata temu i nie wiem jak to jest w polskim prawie, być może mamy jakiś głupi przepis, który mówi, że nasze prawo sięga wszędzie?
Na zdrowy rozum, przez analogię... Jesteś anonimowym właścicielem bloga. Anonimowym, w sensie nie podajesz na swoim blogu swoich danych osobowych. Hosting masz na Ibizie. I teraz na swoim blogu wyzywasz prezydenta RP. I co mają zrobić biedne organy ścigania? Nie wiedzą, do kogo zapukać, bo na stronie nie ma adresu. Dojdą po tracerouocie, że to z Ibizy leci i co? Zadzwonią i powiedzą, że ten, no... bo tam jest na waszym serwerze coś, co obraża naszego prezydenta. Jak zareaguje host? Żeby mógł podać namiary na Ciebie, to chyba musi być jakiś międzynarodowy list gończy wystawiony, czy cuś... A jak powiedzą, żeby zdjąć Twojego bloga z serwera, to się host pewnie uśmiechnie i powie organom ścigania, żeby swojego podwórka pilnowały... Bo właścicielem tego konkretnego konta na serwerze może być obywatel Zimbabwe.
Michał Jędrak
25-11-2010, 12:58
Niestety zdrowy rozum, analogia i polskie prawo to wyrażenia przeciwstawne.
Sendilkelm
25-11-2010, 13:04
Śliski temat. Najrozsądniej byłoby, żeby takie czyny podlegały pod prawo tego kraju, którego obywatelem jest właściciel domeny,a hosting nie miałby w tym wypadku nic do rzeczy. Jeśli rejestrujesz domenę na siebie, podajesz adres zameldowania to treść podlega pod prawo tego kraju, którego jesteś obywatelem.
W przypadku polishnikonservice.com (aka zoltyserwisfotograficzny.info) dzierzawca hostingu nie udostepnil NP danych wlasciciela strony (czyn godny pochwaly). Pismo otrzymane od NP "nawolujace do zaprzestania naruszen" przekazal mi. I tak powinno byc w cywilizowanym kraju. Z drugiej strony w cywilizowanym kraju nie probuje sie zablokowac strony za plecami wlasciciela...
Samo postępowanie wyjaśniające przeprowadzane przez prokuraturę, może być wszczęte na wniosek pana czy pani który uznał że dana publikacja jest sprzeczna z obowiązującym prawem. I tu padła odpowiedź już jeżeli chodzi o odpowiedzialność, bo osobą odpowiadającą prawnie jest właściciel domeny, którego dane mogą być ukryte i tu pozostaje kwestia w jakich przypadkach firmy które utrzymują domeny mogą udostępniać dane osobowe właścicieli domen ?
Inne kwestie, to co się dzieje jak domena zostaje wytransferowana, do firmy w innym kraju, co w tedy ?
Blasius.G
26-11-2010, 22:45
Ja mam propozycje bys jechal do Iranu. Tam masz spore szanse, ze sedzia katolikiem nie bedzie wiec bedziesz sobie mogl nauzywac do woli i zmieszac tych wrednych katoli i wszelakie moherowe talatajstwo z blotem jak ci sie spodoba. Poki co jestes w kraju katolickim i szanuj to. Swiat jest wielki, a ty jestes wolny. Szwajcarii nie polecam bo tam za wywieszenie prania w niedziele masz gwarantowana wizyte policji w ciagu kilku chwil.
jackrabbit
26-11-2010, 22:48
no bez przesady, nie jestesmy panstwem koscielnym, przynajmniej jeszcze nie...
Samo postępowanie wyjaśniające przeprowadzane przez prokuraturę, może być wszczęte na wniosek pana czy pani który uznał że dana publikacja jest sprzeczna z obowiązującym prawem. I tu padła odpowiedź już jeżeli chodzi o odpowiedzialność, bo osobą odpowiadającą prawnie jest właściciel domeny, którego dane mogą być ukryte i tu pozostaje kwestia w jakich przypadkach firmy które utrzymują domeny mogą udostępniać dane osobowe właścicieli domen ?
Inne kwestie, to co się dzieje jak domena zostaje wytransferowana, do firmy w innym kraju, co w tedy ?
Jeśli chodzi o polskie domeny, odpowiedź brzmi: NASK;-)
Michał Jędrak
27-11-2010, 01:54
Ja mam propozycje bys jechal do Iranu. Tam masz spore szanse, ze sedzia katolikiem nie bedzie wiec bedziesz sobie mogl nauzywac do woli i zmieszac tych wrednych katoli i wszelakie moherowe talatajstwo z blotem jak ci sie spodoba. Poki co jestes w kraju katolickim i szanuj to. Swiat jest wielki, a ty jestes wolny. Szwajcarii nie polecam bo tam za wywieszenie prania w niedziele masz gwarantowana wizyte policji w ciagu kilku chwil.
Blasius.
Po pierwsze w tym poście nie zmieszałem katolików z błotem (czy chcę czy nie, to już moja sprawa). Podałem tylko przykład, że sfotografuję nagą modelkę na dwóch, ułożonych poprzecznie, deskach a ktoś sobie wyobrazi, że to krzyż i poda mnie do sądu.
Po drugie Polska nie jest (oficjalnie) państwem wyznaniowym, więc mam takie samo prawo (teoretycznie) do pokazania mojego wrogiego nastawienia do religii, jak osoba wierząca, która ciągle pała nienawiścią do 'niewiernych'. Niestety Twoja odpowiedź pokazała jaka jest różnica między teorią a praktyką.
Po trzecie nie zbaczajmy z głównego, prawniczego, tematu na tematy religijne, bo jak się rozpędzę to skończę w więzieniu, admin zamknie forum i internet zgaśnie. A wszystko za bliżej nieokreśloną obrazę uczuć.
Po czwarte zna ktoś odpowiedź z punktu widzenia prawa? Bo póki co wszyscy się domyślamy, ale nic nie wiemy na pewno.
Michał Jędrak
27-11-2010, 02:01
Samo postępowanie wyjaśniające przeprowadzane przez prokuraturę, może być wszczęte na wniosek pana czy pani który uznał że dana publikacja jest sprzeczna z obowiązującym prawem. I tu padła odpowiedź już jeżeli chodzi o odpowiedzialność, bo osobą odpowiadającą prawnie jest właściciel domeny, którego dane mogą być ukryte i tu pozostaje kwestia w jakich przypadkach firmy które utrzymują domeny mogą udostępniać dane osobowe właścicieli domen ?
Inne kwestie, to co się dzieje jak domena zostaje wytransferowana, do firmy w innym kraju, co w tedy ?
No widzisz Indi, to nie jest takie proste, bo właśnie w grę wchodzą kwestie państwowości...
Domena jest tylko nazwą, ale o publikacji decyduje 'fizyczne' miejsce gdzie znajduje się przedmiot zbrodni, czyli serwery. Mieszkam w Polsce, ale domeny kupuję i rejestruję w Szwajcarii bo jest najtaniej. Adres właściciela domeny mam jednak polski, ale równie dobrze publikacji mogłem dokonać podczas wakacji na Ibizie...
Ciekawi mnie też przypadek właściciela Wikileaks, który w USA już jest praktycznie martwy (pewnie jakieś poczwórne dożywocie) a tymczasem dzięki serwerom w Szwecji robi on niezłe zamieszanie. W tym wypadku mamy kombinację prawa amerykańskiego i szwedzkiego, ale jak by to wygladało, gdyby którąś ze stron była Polska i nasze cudowne prawo?
Zainteresuj się portalem Piotra Waglowskiego: http://prawo.vagla.pl Jak czytuję regularnie jego stronę tak jestem pewny, że były podobne tematy poruszane.
Ciekawi mnie też przypadek właściciela Wikileaks, który w USA już jest praktycznie martwy (pewnie jakieś poczwórne dożywocie)
Akurat.:wink:
Domena jest tylko nazwą, ale o publikacji decyduje 'fizyczne' miejsce gdzie znajduje się przedmiot zbrodni, czyli serwery. Mieszkam w Polsce, ale domeny kupuję i rejestruję w Szwajcarii bo jest najtaniej. Adres właściciela domeny mam jednak polski, ale równie dobrze publikacji mogłem dokonać podczas wakacji na Ibizie...
Ale przyjmując Twój tok rozumowania, to jakie ma znacznie miejsce z którego publikujesz, myślę że to jest kwestia drugorzędna, kwestia istotna moim zdaniem, to kto odpowiada za złamanie prawa w naszym przypadku polskiego jakie by one nie było, jeżeli jesteś obywatelem polskim. Miejsce publikacji w pewnym sensie jest właśnie adres strony, a jak to określiłeś przedmiot zbrodni czyli serwer, a konkretnie miejsce w którym on się znajduje i przyjmując tu dla uproszczania sytuacje, teren kraju czy poza za granicami, to ewentualna możliwość zablokowania danej strony, strona która się znajduje na serwerze w Polsce dla wyegzekwowania orzeczenia sądu by ja zablokować jest sprawą jasną. Jeżeli serwer znajduję się po za granicami kraju, to siłą rzeczy by zablokować stronę musiały by istnieć regulacje międzynarodowe.
I tu moim zdaniem ważne jest rozdzielenie kwestii odpowiedzialności osoby posiadającej daną stronę(i tu dalej dla mnie właścicielem jest osoba która posiada domenę) od miejsca w którym się znajduje serwer. Kwestia serwera, to możliwość blokady wyświetlania strony, a odpowiedzialność autora za publikacje przyjmując, że jesteś jednocześnie autorem fotki i właścicielem domeny pod którym ukazuje się, to osobna kwestia.
No widzisz Indi, to nie jest takie proste, bo właśnie w grę wchodzą kwestie państwowości...
Dokładnie z tym, że formalnych granic w internecie nikt nie jest wstanie wytyczyć.
Michał Jędrak
28-11-2010, 01:17
Ale można przyjąć drugi tok rozumowania, gdzie znaczenie ma miejsce, z którego publikuję. No bo skoro w internecie trudno określić granice państwowości, to ważne staje się miejsce, w którym dokonano przestępstwa. Przykładowo siedzę w kafejce w Wiedniu i publikuję coś brzydkiego. Dowiaduję się, że wystukiwanie takich brzydkich zdań w Wiedniu nie jest zakazane i na spokojnie sobie wracam do Polski. No i nagle w Warszawie dowiaduję się, że ścigają mnie za to, że w Wiedniu dokonałem przestępstwa, które tam nie jest przestępstwem. To tak jakbym sypiał w Warszawie z kobietą, która nie jest moją żoną i wyjechał po roku na wakacje do Arabii Saudyjskiej, a tam baaaach do więzienia, bo dowiedzieli się o tym. To jest absurd i zastanawiam się czy przypadkiem u nas takiego absurdu nie ma.
Nierzadko się przecież słyszy, że jakiś gnojek nakręcił głupi filmik, wrzucił go na Youtube (serwery i domena poza Polską) a tu go policja duuup, za kratki. A więc miejsce publikacji może mieć znaczenie.
Czy czyta to jakiś prawnik ??????
Ale można przyjąć drugi tok rozumowania, gdzie znaczenie ma miejsce, z którego publikuję. No bo skoro w internecie trudno określić granice państwowości, to ważne staje się miejsce, w którym dokonano przestępstwa. Przykładowo siedzę w kafejce w Wiedniu i publikuję coś brzydkiego. Dowiaduję się, że wystukiwanie takich brzydkich zdań w Wiedniu nie jest zakazane i na spokojnie sobie wracam do Polski. No i nagle w Warszawie dowiaduję się, że ścigają mnie za to, że w Wiedniu dokonałem przestępstwa, które tam nie jest przestępstwem. To tak jakbym sypiał w Warszawie z kobietą, która nie jest moją żoną i wyjechał po roku na wakacje do Arabii Saudyjskiej, a tam baaaach do więzienia, bo dowiedzieli się o tym. To jest absurd i zastanawiam się czy przypadkiem u nas takiego absurdu nie ma.
Nierzadko się przecież słyszy, że jakiś gnojek nakręcił głupi filmik, wrzucił go na Youtube (serwery i domena poza Polską) a tu go policja duuup, za kratki. A więc miejsce publikacji może mieć znaczenie.
Czy czyta to jakiś prawnik ??????
KK CZĘŚĆ OGÓLNA
ROZDZIAŁ XIII Odpowiedzialność za przestępstwa popełnione za granicą
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.kodeks.wirt.pl/img/leer.gif)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.kodeks.wirt.pl/img/leer.gif)Art. 109. Ustawę karną polską stosuje się do obywatela polskiego, który popełnił przestępstwo za granicą.
:-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D:wink:
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.