Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : długość flmu



marekon
04-01-2007, 22:55
Mam taki przypadek.Używając F80 zakładam film przewija mi do pierwszej klatki i kończąc ostatnią fotografie zwija.Nie byłoby w tym nic dziwnego gdby nie to że licznik przy ostatnim zdjęciu pokazuje mi 38.
Używam aktualnie fuji xtra 400,tak samo było na fuji superia 200.Czy aparat nie ma zaprogramowanej ilośći zdjęć a własciwie kod DX na 36,czy jest to związane z długością filmu.Może w ustawieniach trzeba coś pozmieniać.
Dziękuje za odpowiedzi uzytkowników F80 byłych i aktualnych.

jarek76
04-01-2007, 23:10
Miałem już kilka aparatów analogowych poczawszy od zenieta (F80 również)
I zwykle dawało się zrobić z kliszy więcej niż 36 zdjęć kod DX zawiera info o czułości filmu a nie o liczbie klatek
Aparat robi tyle zdjęć na ile pozwala długość kliszy

ppfalcon
04-01-2007, 23:15
Dokładnie. Ja na swoim F70 zawsze wyciągam 38 zdjęć z 36-tki. A kod DX nie ma nic wspólnego z ilością zdjęć, a tylko z czułością kliszy.

Mundeczek
05-01-2007, 00:32
Witam!!!
Focę Nikosiem f70 i tak jak poprzednicy wyciągam 38 klatek.

Natomiast co do DX... no cóż. Kiedyś pracowałem w Fotonie i miałem dostęp do negatywów ale zazwyczaj bez kaset. Film był nawinięty na szpulkę i zawinięty w papier (tak jak jeszcze nie tak dawno nie zapomniane poczciwe HL-ki czy FF-ki) ponieważ nie był to końcowy produkt. Kasety załatwiałem sobie w innym miejscu. Kiedyś włożyłem film 36-ścio klatkowy do kasety po "24". Oczywiście czułość się zgadzała. Nie pamientam co to był za aparat ale jakaś głupkamera którą pożyczyłem na wyjazd dla córy. W kaźdym bądź razie z czytnikiem DX. O ile pamiętam SAMSUNG ZOOM 105 czy jakoś tak. Swoją drogą robił całkiem przyzwoite zdjęcia jak na swoje możliwości.
Włożyłem film i... "Super sprzet" wykonał 24 zdjątka i koniec.
Kombinowałem na wszelkie sposoby i nic. 12 klatek pooszłoo.... Potem zawsze sprawdzałem i czułość i ilość klatek na kasecie. A żeby było ciekawiej gdy na ten sam aparat wrzuciłem 36 klatek we właściwej kasecie to wyciągnąłem 37 zdjęć..
I co wy na to?

Władca Pixeli
05-01-2007, 00:37
kod DX zawiera info o czułości filmu a nie o liczbie klatek
http://www.bythom.com/dxcodes.htm
http://www.geocities.com/Yosemite/2131/dx-code.html
http://www.mir.com.my/rb/photography/fototech/chart/dxcode.htm

Ijon Tichy
05-01-2007, 00:39
Dokładnie. Ja na swoim F70 zawsze wyciągam 38 zdjęć z 36-tki. A kod DX nie ma nic wspólnego z ilością zdjęć, a tylko z czułością kliszy.

ppfalcon, nie masz racji. Kod DX zawiera informacje o długości filmu (ilości klatek). Każdy aparat, który jest w stanie czytać kody DX, korzysta z tej informacji.


O, Władca Pixeli był szybszy ode mnie o jedną minutę :)) Pozdrawiam

Jacek_Z
05-01-2007, 00:59
Nie wszystkie. Są aparaty czytające tylko jeden "rządek" i interesuje je tylko czułość. W innych body czyta jedno i drugie.
Widać jak się otworzy body. Niektóre maja dwa rzędy podwójnych styków "czujników", inne jeden rządek.

miron19j
05-01-2007, 00:59
ppfalcon, nie masz racji. Kod DX zawiera informacje o długości filmu (ilości klatek). Każdy aparat, który jest w stanie czytać kody DX, korzysta z tej informacji...
nie każdy, przynajmniej kiedyś
miałem swego czasu idiotenkamerę,, już nie pamiętam nazwy. Załadowałem do nego film z metra, zapakowany do standardowej kasetki. Zrobił chyba z 50 zdjęć Licznik obrócił się dookoła ze dwa razy
http://forum.nikon.org.pl/images/icons/icon7.gif
źródło (http://forum.nikon.org.pl/images/icons/icon7.gif).
A DX czytał, bo wyświetlił czułość na wyświetlaczu.

sea21
05-01-2007, 01:33
ja na swoim F65 wyciagam 37-38 z 36 klatek chociaz czasami to 37 lub 38 zdjecie nie wychodzi.

pAtRyK
05-01-2007, 02:17
ja na swoim F65 wyciagam 37-38 z 36 klatek chociaz czasami to 37 lub 38 zdjecie nie wychodzi

i dlatego trzeba robić tyle fotek ile ma nominalnie film. po co ryzykować, że zdjęcie nie wyjdzie? podobno w czasie obróbki w labie takie właśnie nadplanowe klatki potrafią ulec zniszczeniu. można założyć nowy film i tyle. chyba, że nie ma skąd wziąć a szykuje się jakaś super okazja zdjęciowa przypadkiem - wtedy czemu nie, lepiej pstryknąć i liczyć na to, że się powiedzie, niż nie zrobić tego w ogóle. w innym przypadku imho to bez sensu.

sea21
05-01-2007, 02:31
zrobic nigdy nie zaszkodzi a jak mam cos waznego do cykniecia to zakladam nowy film. zreszta nie ruszam sie z domu bez zapasowego filmu w torbie.

jarek76
05-01-2007, 08:42
Dzięki za uświadomienie
To kolejny dowód na to że człowiek uczy się całe życie:)

marekon
05-01-2007, 09:41
Więc skoro jest info o ilości klatek właściwie to dlaczego automatyka pozwala na robienie innej ilości fotografii.

pebees
05-01-2007, 09:47
marekon pomimo, iż na filmie jest napisane, ile jest klatek, to nie każdy aparat to czyta. W niektórych pewnie można tę funkcję wyłączyć (tak mi się wydaje ;-)). W każdym razie np. głupi kompakt Canona robi ile wlezie, a mój F75 robił tyle, ile było napisane.

wojjan
05-01-2007, 11:24
Funkcja umożliwająca czytanie ilości klatek z kodu DX i zwijanie filmu po nominalnej ilości ma też na celu ochronę filmu przed jego zerwaniem - gdzieś, kiedyś czytałem, że przez to zmniejsza się prawdopodobieństwo uszkodzenia migawki przez zerwany film.

Jacek_Z
05-01-2007, 11:39
Więc skoro jest info o ilości klatek właściwie to dlaczego automatyka pozwala na robienie innej ilości fotografii.
napisałem to w poście nr 7 w tym watku.
można robić za klatką nr 36 jeszcze 1 lub 2 zdjęcia. Ale co wazniejsze - przed klatka nr 1 można zrobić do 3 zdjęć! (oznaczone 0, 00)
Czyli da się na filmie zrobić ze 40 zdjęć. Jednak jest to mozliwe w body z ręcznym naciagiem filmu. Body wyposażone w silniki przewijają pierwsze 3 klatki.
Jesli ktoś robi aparatem z naciagiem i sam wywołuje filmy w koreksie może robić z 40 zdjęć.
Jest pewna metoda - dokleja się 10 cm filmu na początku i w ten sposób wykorzystuje sie te 3 klatki przed nr 1. (szczególnie w aparatach z silnikiem)
Jest jednak ale - oddając do labu trzeba odkleić te 10 cm filmu bo i tak taśma łącząca te doklejkę puści w roztworach wywołujących i film zostanie w maszynie. Laboranci nie cierpia takich filmów. Natomiast jak odkleicie te "rozbiegówkę" to niestety w labie Lider - czyli taki kawał plastku do którego doczepia się film i który ciagnie film za sobą przez wszystkie roztwory wyciagnie i tak na światło dzienne przy zakładaniu te pierwsze kilka klatek i będą one zaświetlone.
Taka operacja z doklejaniem ma więc sens nie w wywoływaniu w maszynie, a tylko ręcznie w koreksie - np filmy cz-b.

marekon
05-01-2007, 12:37
Ja się z tym wszystkim zgadzam,tylko miałem wcześniej f75 i zawsze jak zapisał było 36.Dlatego mnie zaintrygowało dlaczego akurat tutaj jest inaczej i stąd moje pytanie bo na logike przy normalnym użytkowaniu nie powinno być tak.Jedno mnie zastanawia tylko gdyż przy f75 był przwijany cały film i robine zdjęcia a tutaj są one robione od początku filmu,przynajmniej tak mi sie wydaje.Być może to ma znaczenie.

ppfalcon
05-01-2007, 13:27
Zatem na chłopski rozum można po prostu przed włożeniem negatywu zakleić cały kod DX taśmą izolacyjną i ręcznie ustawić ISO. Wtedy aparat powinien robić tyle klatek ile zdoła z negatywu.
Wytłumaczcie mi jeszcze co oznaczają dwa ostatnie znaki w dolnym rzędzie, bo nie bardzo rozumiem z opisów.

Ijon Tichy
09-01-2007, 01:00
Nie wszystkie. Są aparaty czytające tylko jeden "rządek" i interesuje je tylko czułość. W innych body czyta jedno i drugie.
Widać jak się otworzy body. Niektóre maja dwa rzędy podwójnych styków "czujników", inne jeden rządek.


Oj, przyznaję się do błędu. Macie rację, nie wszystkie aparaty czytają drugi rząd kodu DX. Nie robi tego np. mój F65 (ma tylko jeden rząd styków). Ale skoro tak, to skąd wie, po której klatce zacząć zwijać film do kasety? Może wyczuwa zwiększony opór (większy prąd) na silniku i to jest dla niego info, że rolka się kończy, hę?

Jacek_Z
09-01-2007, 01:10
najprawdopodobniej wie czy, i o ile się obróciła rolka z ząbkami.
Jak sie rolka nie obraca, to znak, że koniec.
Ta rolka (obok szpulki ciagnącej film) pełni wazna funkcję - musi sie obrócic pare razy. Ona liczy dziurki, by wiedziec czy się przesunął film na kolejną klatkę i wtedy daje sygnał silnikowi by przestał ciągnąć film.

Szpulki z której film sie odwija i ta na którą się film nawija zmieniają swoja średnicę - bo film ma swoją grubość. Ilośc obrotów tych szpulek nie jest stała. Ważne są obroty tej rolki z ząbkami.

szymony
09-01-2007, 04:14
najprawdopodobniej wie czy, i o ile się obróciła rolka z ząbkami.
Jak sie rolka nie obraca, to znak, że koniec.


Lub korzystają z IR (np. F80) i liczą dziury w perforacji.

MzMarcin
09-01-2007, 23:26
Lub korzystają z IR (np. F80) i liczą dziury w perforacji.
F80 nie liczy żadnych dziur! :) :) sczytuje kod kreskowy z perforacji filmu..., aby się o tym przekonać wystarczy wyjąć baterie... Aparat sam wykryje nawet w którym miejscu jest klisza ;)

Jacek_Z
09-01-2007, 23:37
ciekawe skąd on wie przed wywołaniem gdzie sa te kreski na filmie.

MzMarcin
10-01-2007, 00:39
ciekawe skąd on wie przed wywołaniem gdzie sa te kreski na filmie.
Nie no serio jest tak jak pisze...(sam byłem swego czasu zaskoczony), aż postaram się przy najbliżej okazji sprawdzić też F100...

futrzak
10-01-2007, 01:39
Aż się poczułem w obowiązku coś dodać, na początek dwie fotki z mir:
http://www.mir.com.my/rb/photography/companies/nikon/htmls/models/htmls/F80/F80Rearopen.JPG
http://www.mir.com.my/rb/photography/companies/nikon/htmls/models/htmls/F80/NikonF80shutter.jpg
i trochę empiryki:
Jak widać na dole jest mały "ząbek" a na górze okienko (faktycznie dwa połączone), po przyłożeniu fragmentu wywołanego filmu stwierdzam co następuje:
1. "ząbek" jest przykryty filmem i nie odskakje gdy film jest załadowany - to chyba tłumaczy jego rolę.
2. okienko jest dokładnie na wysokości perforacji a nie kodu kreskowego na filmie - wnioskując z konstrukcji jest to zespół emiter-detektor działający na odbite od płaszczyzny filmu IR (jak jest dziura perforacji to nie odbija).

I to wyjaśnia zagdkę liczenia klatek w F80, swoją drogą też zdarza mi się zrobić 37.

Jacek_Z
10-01-2007, 01:48
czyli liczy dziury, a nie kod kreskowy - widoczny po wywołaniu - on jest dla labów dla ustalenia rodzaju filmu i wykorygowania maski negatywu.

Władca Pixeli
10-01-2007, 02:12
W moim fimowym Nikonie nie ma żadnego ząbka, czytnika IR, plazmowego czy laserowego. :mrgreen:
Z tego, co wiem to wiem to rolka z ząbkami ma za każdym razem przewinąć film dokładnie o tą samą odległość. Jeżeli silnik wczuje opór lub nie przewinie filmu w zadanym czasie to zakłada, że jest koniec filmu. Sprzęgło zapobiega zerwaniu filmu.
Kilku znajomych używało film cięte i kiedy mieli kiepski kasetki to czasami aparat sam przewijał film już po kilku zdjęciach. Tak jedynym wyznacznikiem końca filmu jest najprawdopodobniej (o ile aparat nie czyta kodu DX) wyczuwalny opór.
Kiedyś miałem przypadek jak jeden kompakt przy słabych bateriach zaczął przewijać film jeszcze w połowie. Silnik nie maił mocy, więc uznał, że jest koniec filmu.

MzMarcin
10-01-2007, 02:22
Ale akurat czy to F80 czy F100, to bez znaczenia od włożonego filmu bardzooooo mocno ciągnie w przypadku końca filmu... U mnie akurat aparat robi, aż właśnie film kończy się autentycznie w kasetce...(F80,F100).

Heh pamiętam jak na tych wakacjach skończył mi się film w Fm…, a miałem taki kadr ze ehh :). To zerwałem film korbką i zrobiłem zdjęcie ;)

futrzak
10-01-2007, 02:33
Też mi się wydaje że Nikony uwzględniają opór filmu ale potrzebuję czegoś co wskazywałoby kiedy przeciągnie jedną klatkę - rolka albo (tańszy i prostszy) wichajster na IR (chyba nawet w manualu jest gdzieś ostrzeżenie że jest tam jakiś emiter i nie bardzo się da używać filmów uczylonych na IR). Nie dałoby się zrobić 37 klatek gdyby było to czysto programowe. Tak czy inaczej na pewno w F80 nie ma rolki a jest taki dziwne "coś".

jarcioo64
11-01-2007, 12:12
już kilka razy zdarzyło mi się nabyć partię filmów gdzie wychodziło 38kalatek,a nieraz 40 i nie robię z tego problemu.wszystkie klatki były ok.szkoda że tego nie mają slajdy.

sprocket
11-01-2007, 19:20
Ja zawsze sam zwijalem film kiedy dochodzil do 36 lub 24 klatek i powiem dlaczego:
- majac jedna czy dwie klatki wolne w aparacie mozemy nie uchwycic waznej chwili na zdjecie bo zalozenie nastepnej rolki trwa troszke czasu i czasem b. wazne zdjecie umknie nam.
- te ostatnie dwie klatki filmu zazwyczaj robimy przymusowo, poto by skonczyc film i oddac film jak najszybciej albo by zalozyc nowy i smiem :) stwierdzic ze te zaoszczedzone dwie klatki owocuja nam dwoma byle jakimi zdjeciami.
wiec mozna sie zastanowic ile sie zyska a ile straci ( ja stracilem byc moze wazne zdjecia lezac w lisciach kiedy to otoczylo mnie stado dzikow a ja nie mialem mozliwosci juz zmiany rolki )

pAtRyK
12-01-2007, 16:47
- majac jedna czy dwie klatki wolne w aparacie mozemy nie uchwycic waznej chwili na zdjecie bo zalozenie nastepnej rolki trwa troszke czasu i czasem b. wazne zdjecie umknie nam

ten argument akurat można różnie interpretować. bo z drugiej strony jak zaczniesz zmieniać rolkę i w tym właśnie czasie nadarzy się niepowtarzalna okazja na dobrą fotkę? będziesz trzymał otwarty korpus, grzebał w torbie za nową rolką a w tym czasie szanse na zdjęcie odejdą w niebyt. a mając te dwie ponadplanowe klatki możesz szybko coś cyknąć.


te ostatnie dwie klatki filmu zazwyczaj robimy przymusowo, poto by skonczyc film i oddac film jak najszybciej albo by zalozyc nowy i smiem stwierdzic ze te zaoszczedzone dwie klatki owocuja nam dwoma byle jakimi zdjeciami

ten argument za to do mnie przemawia. ale może po prostu warto czasem założyć rolkę na której są 24 klatki, niż 36 i robić na siłę nie 2-3 zdjęcia ale zdjęć klikanaście? chociaż ceny są takie, że między 24 a 36 klatek różnica żadna, więc nawet jak zrobi się dwadzieścia kilka zdjęć na kliszy 36, to i tak nie zbankrutujemy. ale ja mam jakoś tak, że szkoda byłoby mi przewinąć film dopóki nie pstryknę całości.

natomiast trzymam się nominalnej ilości klatek, właśnie po to, żeby się np. nie zerwał film.

Jacek_Z
12-01-2007, 17:38
Zależy co kto robi. A jak robi sie reprodukcje obrazów? albo modelkę w studio? co z tym momentem w jakim skończy się film? - obojętne.

lesheck
14-01-2007, 20:40
A ja ostatnio na Nikonie FE zrobilem 40 (zaczynajac od 00). A tak btw to wkurza mnie fakt, ze nie mozna dostac filmow 12 klatek, (kiedys chyba takie robili do malego obrazka) przewaznie jest tak, ze wieczorem robie na filmach 1600/3200 i fajnie by bylo gdybym rano mogl zalozyc jakas 100. A tu dupa, bo czasem to nawet o 24 ciezko.
Dlatego wlasnie zakupilem drugi aparat (F80 :D), wiec w jednym bedzie cos na dzien, a w drugim na noc. A klatek na filmie robie tyle ile aktualnie potrzebuje (czasem 25, a czasem 40). Generalnie staram sie, zeby na jednym filmie byl tylko jeden temat, bo to pomaga przy porzadkowaniu zdjec.
Pewnie gdyby nie dosc ograniczony wybor filmow z metra:(, to bym tylko na takich robil, bo ostanio dostalem nawet od kumpla fajne urzadzenie do nawijania filmow.

Jacek_Z
14-01-2007, 21:11
co za problem uciąć film i włożyć naświatloną część do innej kasetki?
pogadaj z laborantami, dadzą ci kasetki, może nawet rozbieralne sie trafią.
są take rękawy, że możesz otworzyć aparat w jasnym i zrobić te operacje nie wrcając do domu.

dRUId
14-01-2007, 22:08
Kiedyś jak rozbiegówki były dłuższe to można było wyciągnąc i 40 klatek. Dzisiaj jest trochę gorzej. U mnie jeszcze jest przewinięcie do trzeciej klatki po założeniu filmu, więc 37 klatek to max.

Jacek_Z
14-01-2007, 23:46
szkoda, że nie chce wam sie czytać trochę postów wstecz w tym samym wątku.

lesheck
15-01-2007, 00:26
co za problem uciąć film i włożyć naświatloną część do innej kasetki?
pogadaj z laborantami, dadzą ci kasetki, może nawet rozbieralne sie trafią.
są take rękawy, że możesz otworzyć aparat w jasnym i zrobić te operacje nie wrcając do domu.

problem, bo najpierw trzeba wpasc na ten pomysl :), nie pomyslalem o tym, trzeba bedzie tak robic. Akyrat jezeli o kasetki chodzi, to mam maly zapas rozbieralnych w komplecie z nawijarka filmow
dzieki

bacanski
16-01-2007, 19:28
ja ostatnio zrobilem swoj rekord 38 klatek ;)

wlocek369
09-12-2013, 16:50
A ja ostatnio na Nikonie FE zrobilem 40 (zaczynajac od 00).
Czyli ostatnia klatka na negatywie miała nr 38 ? ciekawe :???: bo mi trafiają się filmy jedynie do 37.



A tak btw to wkurza mnie fakt, ze nie mozna dostac filmow 12 klatek, (kiedys chyba takie robili do malego obrazka)
Potwierdzam były takie filmy. Ciekawe ile z nich można było wyciągnąć maksymalnie 16,17,18. :???:

A tak przy okazji to pytaniem jest czy w ogóle produkowano filmy o nominalnej długości 48 i 60 klatek. bo na produkcję 72 klatkowych mamy dowody. ciekawe czy te 72 mogły też być nieco dłuższe i dawać np. do 76-78 klatek.

Jacek_Z
09-12-2013, 17:41
A tak przy okazji to pytaniem jest czy w ogóle produkowano filmy o nominalnej długości 48 i 60 klatek. bo na produkcję 72 klatkowych mamy dowody. ciekawe czy te 72 mogły też być nieco dłuższe i dawać np. do 76-78 klatek.Moment, ale cos mylisz. Grubość emulsji oraz wielkość kasetki robi swoje, nie da sie wiecej niż 36 (+rozbiegówka). Mając filmy z metra można wsunąć w kasetę więcej niż 1,7 m tasmy, ale niewiele więcej.
Film 72 klatkowy nie miał klatek formatu 24x36 mm, tylko to była podana ilość klatek dla aparatu na format połówkowy, 18x24 mm.
Były wymienne scianki tylne z pojemnikami na film, tam się nawijało taśmę ciętą "z metra" i pozwalała ta ścianka na zmieszczenie taśmy na 250 zdjęć.

wlocek369
09-12-2013, 17:57
Film 72 klatkowy nie miał klatek formatu 24x36 mm, tylko to była podana ilość klatek dla aparatu na format połówkowy, 18x24 mm.


To w takim razie co to jest ?
http://www.shootingfilm.net/2013/02/auto-winder-72-advertisement-1980.html
http://www.etsy.com/listing/73887866/3-boxes-ilford-hp5-film-35mm

bo nie wygląda to na to, aby to były połówki.

Jacek_Z
09-12-2013, 19:32
Faktycznie, zdaje się, że Ilford zrobił film na cieńszym podłożu tak by w kasetkę weszło 3 m tasmy. W koreks i tak tyle nie wejdzie, więc zrobili tez koreks :)
Tylko co z aparatami, które mają liczniki tylko do 36 ? :)

zoom2
10-12-2013, 14:09
Faktycznie, zdaje się, że Ilford zrobił film na cieńszym podłożu tak by w kasetkę weszło 3 m tasmy. W koreks i tak tyle nie wejdzie, więc zrobili tez koreks :)
Tylko co z aparatami, które mają liczniki tylko do 36 ? :)

To faktycznie miało miejsce. Film miał cieńsze podłoże dzięki czemu w normalnej kasecie mieściła się podwójna (ca. 72 klatki) dłigość. Licznikami nikt sie nie przejmował. Koreksów nie trzeba było zmieniać , trzeba było zmienić tylk szpulke (spirale) do koreksu i takie tez produkowano. Miedzy innymi JOBO i PaTERSON.
Pomysł jednak miał krótki zywot i praktyczne nie wyszedł poza etap promocyjno_targowy.
Sprzedaz choc wystąpiła była minimalna.
I nic dziwnego bo był to jeden z wielu głupkowatych pomysłów na filmy

wlocek369
10-12-2013, 16:47
A jak było z długościami 48 i 60 klatek. Czy one też miały jakieś dłuższy lub krótszy żywot w produkcji czy też może te długości nigdy nie były w użyciu ?

Jaką długość ma typowy negatyw 36 klatkowy, a jaką można maksymalnie zmieścić do kasetki (przy standardowej grubości negatywu) ?

zoom2
10-12-2013, 17:50
48 i 60 nigdy nie bylo.
byly natomiast 24 klatkowe filmy i te mialy jako takie powodzenie.
praktyka wykazala ze 36 to byla ilosc optymalna i nikt kto fotografowal ( a nie gaworzyl o fotografowaniu) nie zglaszal potrzeby by bylo inaczej.
W praktyce niektorzy sami sobie cieli filmy krotkie (18-24 klatki) by szybciej mozna bylo skonczyc film a tym samym szybciej wywolac

p.s.dlugosc 36 klatkowego filmu uwzgledniajac wszelkie konieczne naddatki to ca.1,7m.
taka dlugosc mialy filmy fabrycznie, w praktyce mozna bylo zrobic czasami 37-38 klatek w zaleznosci od starannosci zalozenia (zaswietlenia).
Na poczatku filmy mialy dlugie "jezyki" startowe pozniej te "jezyki" byly znacznie krotsze co dawalo te 2 klatki wiecej.

wlocek369
10-12-2013, 18:48
Czyli mam rozumieć że długości 48 i 60 zapisane w kodach DX są tylko "z konieczności" aby zapełnić czymś te puste 2 kombinacje kodu, a nie z myślą o ewentualnej produkcji takiego filmu co miało miejsce w przypadku 72.

dziękuję za informację o długości negatywu 36. A jaką długość ma negatyw 24 oraz jaką maksymalnie długość można zmieścić w kasetce przy standardowej grubości filmu. Bo z innych postów wyczytałem że jest to trochę więcej niż 1,7m ale ile dokładniej ?

zoom2
11-12-2013, 01:40
troche zabawny jestes piszac " z innych postow wyczytalem itp.
kup sobie film maloobrazkowy, bo jeszcze chyba mozna to cos kupic i poprostu zmierz.
nie kosztuje to majatku , a dla ciebie bedzie to bezcenna wiedza o swiecie ktory juz tak naprawde nie istnieje.

btw. mimo ze wiele lat uzywalem filmow z kodem Dx do teraz czyli do twojego postu , nawet nie przypuszczalem ze jest w nim zakodowane cos wiecej niz czulosc filmu. A szczegolnie dziwi mnie kodowanie tam dlugosci filmow.

doktor
11-12-2013, 16:03
Początkowo myślałem, że z tego wątku coś wyniknie. Póki co nie wynikło. Nawet jeśli udałoby się*rozpracować wszelkie tajniki tego kodu to nie widzę żadnego zastosowania takiej wiedzy. Film na 72 klatki został porzucony, pozostają 36 i 24. Kodowanie na kliszy fotografującemu jest potrzebne wytrząsarka do szampana. Być może zamysłem kodów paskowych na kliszy było czytanie ich przez maszyny labowe (domniemuję), bo żaden aparat z tego użytku nie robi. Maszyny przeciągowe też chyba tego nie czytają, bo są klisze bez kodu paskowego.