PDA

Zobacz pełną wersję : [relacja]Myanmar (Birma) - 200 zdjęć, duży opis



fotone
26-10-2010, 14:04
Pełna relacja z naszej wyprawy do Birmy i Tajlandii znajduje się tu - www.birma.weebly.com (http://www.birma.weebly.com)

Część tajską wam daruje, skupiając się raczej na relacji z niesamowitej Birmy.

Yangon
...dojechaliśmy do hotelu. Hotel Beauty Land oddalony od centrum o jakis kilometr, (jest jeszcze drugi w centrum), ten jednak ma poza spokojem coś czego mogą pozazdrościć najbardziej eleganckie hotele Yangon - widok z okien na Shwedagon Pagoda!


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9285791_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9285791_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3234851_orig.jpg?877
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3234851_orig.jpg?877)

YANGON - Downtown
Do downtown zajechaliśmy taksówką z hotelu - 1,5 $...

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2174976_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2174976_orig.jpg?880)

Na ulicy zaczepiła nas starsza pani znakomicie mówiąca po angielsku i zaprosiła nas na kawę na chodniku, przy ulicznym stoisku. Zeznała, ze jej ojciec był Anglikiem, matka Birmanka, opowiadała o rodzinie, pokazywała zdjęcia i poczęstowała nas birmańskimi cygaretkami - było naprawdę miło. Starsza pani to Ethel - jest całkiem dobrze znana goglom - KLIK (http://www.google.pl/search?hl=pl&q=yangon%20ethel&um=1&ie=UTF-8&sa=N&tab=iw)

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6311_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6311_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2616742_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2616742_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6137026_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6137026_orig.jpg?880)

Potem dłuuuugi spacer po Yangon i szybki obiad w dość poważnie syfiastym miejscu... Jednak bardzo dobry - wegetariański, smażony makaron - 2 porcje 1,5 $.

Birmańska budka telefoniczna

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9077614_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9077614_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9237885_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9237885_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5969555_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5969555_orig.jpg?880)

Birmańskie BBQ - poczujecie je z kilometra...

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9767436_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9767436_orig.jpg?880)

Mocno spóźniony przyleciał z Bangkoku Jacek. Przyjechał tez "Mr Mafia", czyli człowiek od wymiany pieniędzy. Wiedzieliśmy, że Birmańczycy nie chcą brać zniszczonych dolarów, ale TAKIEJ dbałości o jakość się nie spodziewaliśmy - dolary muszą być IDEALNE!! Jeśli nie są, nie wezmą ich wcale, ew wymienią, ale po mocno złodziejskim kursie. Wymieni\aliśmy po 150$ na głowę, po przeliczniku 1$=1000 kyat, trwało to chwilę, gdyż 1000 kiat to ich największy banknot, trzeba było więc przeliczyć 600 banknotów...Postanowione - wynajmiemy busa - patrzac na birmańskie drogi - 2 tyg to za malo czasu aby pozwolic sobie na tracenie go w transporcie publicznym.

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1827758_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1827758_orig.jpg?880)


BAGO - Góry złota, brudne dzieci, jednym słowem... czego więcej może chcieć fotograf??
Naszym driverem jest Miu, mieszkaniec Yangon, żonaty, dwójka dzieci, niekarany. Miły, sympatyczny, uczynny i odpowiadający na nasze wszelakie pytania. Wyruszyliśmy ok. 11.00, tradycyjnie już zaczynając od prób wysłania czegokolwiek, do kogokolwiek z jakiejkolwiek strony czy adresu mailowego - error. Potem były tez próby w Bago i w Taungoo, gdzie spaliśmy...dupa blada.
Wracając do podróży z panem Miu - pierwszym punktem postojowym było Bago (na wschód od Yangon). Najpierw podjechaliśmy do Kyaik Pun Paya. Od razu oplata wjazdowa do Bago po 10$ od łebka. Potem na ten kwit wchodzi się do wszystkich świątyń i atrakcji w tym mieście, wiec lepiej nie zgubcie rachunku, bo inaczej znowu dyszka... Rzeczona świątynia poza swoja wielkością, to betonowy monument. De gustibus non discutandum est - wiec oceńcie sami.

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3883262_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3883262_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2637567_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2637567_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3781210_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3781210_orig.jpg?880)

Potem było szaleństwo fotograficzne (i nie tylko) w Shwemawdan Pagoda. Atmosfera jaka panuje wokół nie da się porównać z niczym innym. Z jednej strony modlące się grupki wiernych, z drugiej pojedyncze osoby nie mniej żarliwie oddające cześć Buddzie gdzieś na uboczu. A dla kontrastu biegający wokół świątyni mali mnisi w wieku 6-10 lat, rozrabiający w sposób wręcz nieprawdopodobny! A wszystko to u podnóża mieniącej się złotem w zachodzącym słońcu 114 metrowej stupy. Wszystko to jak los na loterii. Robiliśmy zdjęcia małym mnichom (zwanych przez Renie mniszkami), i po każdym 'klik' musieliśmy im pokazać jak wyszło. Trwało to ok. 40 minut. Potem prezentem w postaci latarki dla jednego z nich spowodowaliśmy ponowny wzrost zainteresowania. Ledwo się stamtąd wydostaliśmy!

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5403925_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5403925_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5220649_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5220649_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4115277_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4115277_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6764591_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6764591_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3372144_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3372144_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5502824_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5502824_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3017722_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3017722_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8198465_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8198465_orig.jpg?880)

Później już tylko droga. Przejechaliśmy sobie dość długi kawałek prawdziwa autostrada! Mimo, ze Birma jest jednym z najbiedniejszych krajów świata, to w przeciągu ostatniego roku zbudowano tu więcej kilometrów autostrady niż w Polsce. Ta łączy Yangon z nowa stolicą -Naypyidaw.
Jednak gdyby nasz rząd wybudował w Polsce choć kilometr drogi tymi metodami co rząd Birmy, to poległby (nie tylko w sondażach) w jednym momencie. Na drogach kamienie tłuką i układają kobiety i dzieci (7-15 lat). Praca jest katorżnicza, upal 35 stopni i patrzyliśmy tylko, czy gdzieś miedzy nogami łańcuchy nie pobrzękują...
Dojechaliśmy do przydrożnego hotelu, w Taungoo gdzie było również paru innych białasów. Taungoo nie ma w sobie nic specjalnego, to po prostu mieścina położona w środkowej części kraju, co czyni zeń idealny przystanek na drodze północ-południe. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy o problemach Birmy i Polski razem z naszym driverem. Po nieudanych próbach zaprzyjaźnienia się z birmańskim internetem poszliśmy na tzw. zasłużeńca...

BAGO - INLE LAKE - dzień w drodze

Wyruszyliśmy zaraz po naprawdę smacznym śniadaniu (w cenie pokoju). Ten dzień to miała być tylko droga do Mandalay, z krótkimi tylko przystankami. Jeszcze w Yangon Sulio spytał szefa Miu, gdzie na północy możemy zobaczyć obchody Chińskiego Nowego Roku. Powiedział, ze najprędzej w Mandalay i ustaliliśmy, że spędzimy tam dwa dni. Jednak w trakcie drogi Miu stwierdził, że według jego wiedzy obchody są ale skromne. Zasugerował już teraz skręcenie w kierunku Inle Lake. Podyskutowaliśmy i jednogłośnie poddaliśmy się jego sugestii. W końcu wie lepiej. W Birmie odległości nie liczy się na kilometry, lecz na godziny. Droga miała nam zająć cztery godziny.

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5677309_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5677309_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7240238_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7240238_orig.jpg?880)
Stacja benzynowa "black market"

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1940514_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1940514_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1460019_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1460019_orig.jpg?880)

Niestety okazało się, ze po skręcie droga się zwęża i zwęża, aż osiągnęła rozmiar drogi jednokierunkowej. Przy mijaniu się, trzeba było zjechać na pobocze.

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8537721_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8537721_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6200708_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6200708_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8304556_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8304556_orig.jpg?880)

Szybki obiad w przydrożnej knajpie i ciekawe spostrzeżenie. Podjechał pod knajpę samochód i wysiadła pani z panem, mocno "skośni", przyjęli od właściciela dużą paczkę kyatów (Sulio twierdził, że na oko 100 000, czyli 100$), pani pocałowała paczkę forsy, schowała ja w kieszeń, zjedli obiad i pojechali. Miu powiedział ze to pewnie taki miejscowy zwyczaj, który "reguluje terminowe dostawy towaru". Miu jak do tej pory wie co mówi!

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2837892_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2837892_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4614990_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4614990_orig.jpg?880)

Przed nami były góry. Miu mówił ze droga jest zła, ale nawet on nie przypuszczał jak zła. Dwa tygodnie temu zaczęli ja remontować wspomnianym już tu, chałupniczym sposobem - matki z dziećmi + tony kamieni. Wjechaliśmy, droga wąska, dużo ciężarówek (wiec my zjeżdżamy), droga węższa, węższa, coraz wyżej, coś jak alpejskie serpentyny, tylko bez asfaltu, barierek i jakichkolwiek zasad ruchu drogowego...No i nie ma gdzie zjechać, chyba ze w przepaść, a urwisko już chyba kolo kilometra i nagle...nie ma drogi w ogóle! Kamienie, piach i 5 km na godzinę. Od skrętu z drogi prowadzącej do Mandalay do Kalaw przejechaliśmy 60 km w 4,5 godziny.

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3940945_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3940945_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8466147_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8466147_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3266557_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3266557_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/868629_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/868629_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1197410_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1197410_orig.jpg?880)

Wreszcie dotarliśmy nad Inle. Pierwszy hotel piękny, ładny teren, lodówki, telewizory etc. 20$. Bez sensu! My tam tylko śpimy, potrzebujemy tylko wyrka i łazienki. Nastał czas żeby pogadać z Miu. Wspólnymi siłami wytłumaczyliśmy mu, że to nie ten budżet i żeby od tej pory woził nas w trochę tańsze rejony. Udało się - najbliższe dwie noce śpimy w hotelu Bright w Nyaungshwe - 12$ za dwójkę z łazienką. Obok knajpka, w miarę spokojnie i nie daleko do Jetty skąd odpływają łodzie na jezioro. Wieczorem znowu wspólne pogawędki z Miu i spać. JUTRO DZIEŃ BEZ SAMOCHODU!!!!

INLE LAKE - Pływamy...

Około 9-tej wciągnęliśmy mega śniadanie na tarasie: naleśniki, toasty, jajka sadzone, owoce, kawa... i z powoli budzącą się już w nas świadomością, że to jedyny "smaczny" posiłek jaki nas czeka tego dnia, ruszyliśmy w drogę.
Jak się rzekło bez samochodu, to bez samochodu! Łódź (18$) mieliśmy na wyłączność. Popłynął z nami Miu, więc na wyłączność mieliśmy także super przewodnika i tłumacza w jego osobie, jak zwykle opowiedział w trakcie wycieczki parę fajnych historii.

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3218969_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3218969_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6242765_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6242765_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1494838_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1494838_orig.jpg?880)

W miejscu gdzie kończy się kanał łączący Nyaungshwe z jeziorem, na turystów (nas w tym przypadku) czeka rybak z tradycyjną siecią, jeszcze żywą rybą i małym pomocnikiem u boku...

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3950385_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3950385_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1721540_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1721540_orig.jpg?880)

Zrobiliśmy kilka (naście) zdjęć, Sulio za dolara kupił rybę, młody dostał latarkę i dalej w drogę...

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3641257_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3641257_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4287136_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4287136_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9109125_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9109125_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6546393_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6546393_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4244065_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4244065_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/31134_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/31134_orig.jpg?880)

Nasze pierwsze zetknięcie z "si maj szop", czyli sprzedawcami pamiątek, dość natarczywi, w tym całym zachęcaniu jednak bardzo mili, uśmiechnięci i nie tak nachalni, jak ich odpowiednicy w Egipcie, czy Indiach, gdzie jak opowiadał Sulio złapią cię za wszystkie cztery kończyny i na siłę zawloką do swojego sklepu. Tu odbywa się to w miłej atmosferze.

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4651957_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4651957_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2048548_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2048548_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1823517_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1823517_orig.jpg?880)

Zwiedzamy pagodę Phaung Daw Oo tuż obok marketu. Znajduje się tam 5 posążków buddy, które przez wiernych oklejane są złotymi listkami (do kupienia w samej świątyni) do tego stopnia, że zupełnie zatraciły swój pierwotny kształt. Miu oczywiście oddał cześć buddzie, przyklejając listek, Renia nawet gdyby chciała to nie było jej dane, przed "podwyższeniem" widnieje napis "LADIES ARE PROHIBITED"

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3807106_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3807106_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6004118_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6004118_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6322330_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6322330_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/407872_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/407872_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1157646_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1157646_orig.jpg?880)

Płyniemy do "Kobiet Żyraf". Tragedia!!! Nie zróbcie tego błędu co my. Wizyta okupiona niezłym moralnym kacem. Lepiej kupić pocztówki. Trzy starsze panie najpierw pozują, potem jakiś młody człowiek opowiada jak najpierw kręgi się zakłada, potem około 10 roku życia zdejmuje i wtedy dziewczynki mogą jeszcze zdecydować czy chcą się "bawić w te klocki" czy nie. Nie wspomina jednak o tym, że maja już lekko zmiażdżone obojczyki i już są okaleczone. Panie potem pozują do zdjęć a następnie odbywa się najbardziej żenująca część show, czyli taniec i śpiewy babć. Oklaski, oklaski - bo co robić? Wszystko to bardzo smutne i żałosne. Przyłożyliśmy rękę do tego procederu - przepraszamy i przestrzegamy innych. Paniom się nie płaci, należy tylko coś kupić. Na szczęście upatrzyliśmy jakiś drobiazg, Jacek też i chociaż pod tym względem wyszliśmy "z honorem".

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2303757_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2303757_orig.jpg?880)

Później wizyta w fabryce cygar - Sulio odbył już takie w swoim życiu i twierdził, że panie naprawdę zasuwają jak roboty, ich koleżanki z fabryki Partagas w Hawanie to istne lenie! Tu natykamy się na całkiem sporą grupę turystów, obejrzeliśmy manufakturą, i misternie zdobione pudełeczka w które pakuje się cygara, po czym udaliśmy się lunch...

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9670345_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9670345_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4101308_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4101308_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7590604_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7590604_orig.jpg?880)

Pamiętacie rybą, którą Sulio kupił od rybaka, Miu przekazał ją kelnerce z niezrozumiałym dla nas poleceniem, po 2 kwadransach ryba wróciła do Sulia usmażona i z cytrynką, na rachunku takiej pozycji nie było - nie wzięli za to ani grosza - miłe... Ja dla odmiany dostałem, kurczaka, którego ktoś rozciągnął na desce do krojenia i tasakiem porąbał na małe kawałeczki ze wszystkim co miał w środku - nie do zjedzenia!! Tu zaczęła się moja gehenna - potem już było tylko gorzej....

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9338124_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9338124_orig.jpg?880)

Wizyta w fabryce biżuterii - powoli zaczynamy się orientować jaki Birmańczycy mają pomysł na handel rękodziełem. Zawsze najpierw pokarzą wam cały proces "technologiczny" - w tym przypadku od grudki srebra do zdobionych kolczyków. Biorąc pod uwagę, że ich "technologia" jest rodem ze średniowiecza (np. brak elektryczności w pracowni jubilerskiej), zdolności manualne Birmańczyków - nie z tej planety, ceny dla nas bardzo "przystępne" - na pewno coś kupicie!!

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4274017_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4274017_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/281800_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/281800_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1259683_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1259683_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6403415_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6403415_orig.jpg?880)

Dalej kanałami do wioski Indein - choć nie wiedzieliśmy jeszcze co nas tam czeka...

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8092497_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8092497_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5919063_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5919063_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9189902_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9189902_orig.jpg?880)

Jesteśmy w Indein zmierzamy do Shwe Inn Tain, Wyglądało to najpierw bardzo niewinnie. Przeszliśmy kilkaset metrów, zapłaciliśmy za używanie aparatów ( tylko ja i Sulio, Renia i Jacek swoje kompakty szczelnie ukrywali przy punktach opłat) i po schodach do góry. Potem okazało się, ze podejście ma prawie kilometr! Na szczyt prowadzi zadaszony chodnik, Zapytałem Miu czy mogę wyjść poza wyznaczoną ścieżkę, powiedział, że nie ma problemu. Stare, zerodowane i mocno zniszczone przez czas stupy które ciągną się po obu stronach chodnika poszliśmy oglądać wszyscy, po 3 min się pogubiliśmy - pozbieraliśmy się dopiero na szczycie. Stupy są remontowane, niestety w charakterystycznym dla Birmy, niepospieszno-kontemplacyjnym tempie.

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/47063_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/47063_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1800657_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1800657_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4694046_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4694046_orig.jpg?880)

Wizyta na samej gorze olśniewająca - dosłownie i w przenośni - las złotych stup, na każdej ozdobne hti - zwieńczający ją złoty parasol, tu dodatkowo zakończony dzwoneczkiem. Przechadzając się alejkami słychać tylko, jak mantrę powtarzaną modlitwę, którą wierni odmawiają w środku i dzwoneczki smagane wiatrem. Nie do opisania - Shwe Inn Tain obowiązkowy punk programu wycieczki dookoła Inle!!

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7479895_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7479895_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9073913_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9073913_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1902676_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1902676_orig.jpg?880)

W powrotnej drodze przepłynęliśmy pomiędzy ogrodami na wodzie. Na małych wysepkach (a właściwie grządkach) rosną kalafiory, fasola, pomidory. Gdzieniegdzie otacza się je siatkami, bo rosną ponoć w tempie niesamowitym. Samo jezioro jest ciekawe, dużo tu życia prawdziwego, jeżeli tylko zboczy się z utartego szlaku. A to zapewnił nam Miu, bo trochę nadkładając drogi popływaliśmy między domkami na palach. Szkoda, że nie mamy więcej czasu...



http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8877488_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8877488_orig.jpg?880)

INLE LAKE-PINDAYA-MANDALAY - Powrót przez góry, dyskusje o miejscowej kuchni i miłe niespodzianki...
Bladym świtem przyszło nam wstać. Ale nikt nie narzekał, bo pamiętaliśmy jaką drogą przez mękę była jazda przez góry, ile czasu zajęła - niestety - innej drogi nie ma... Dzięki temu, że wstaliśmy tak wcześnie, zobaczyliśmy poranne wędrówki mnichów z misami w dłoniach... Mnichom nie wolno gotować, a sam proces jedzenia ma być dostarczaniem energii do organizmu, nie powinien być przyjemnością. A wszystko to oglądaliśmy z tarasu, gdzie bez żadnego żebrania najedliśmy się jak bąki. Z reszta z naszego pensjonatu wyszedł kucharz i napełnił wszystkim mnichom michy ryżem. Mnisi głodni byli na 100% bo jeść mogą tylko rano, a ostatni raz zapewne jedli wczoraj (oczywiście rano...).

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1928895_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1928895_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9241997_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9241997_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1508314_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1508314_orig.jpg?880)

Wracając przez góry zboczyliśmy trochę (ok godzinę jazdy) z drogi do Kalaw, żeby zobaczyć Jaskinie Pindaya. U podnóża góry w której znajdują się wspomniane jaskinie, znajduje się znany w całej Birmie zakład produkujący parasolki. Tu znowu przeprowadzeni zostaliśmy przez cały cykl produkcyjny, krok po kroku, od papieru czerpanego z liści palmowych po gotowy produkt. To nie był nasz pierwszy taki pokaz, ale na pewno najbardziej spektakularny...

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7871779_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7871779_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3825485_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3825485_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6518877_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6518877_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5082427_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5082427_orig.jpg?880)

PINDAYA CAVES - Trzymajmy się razem, niech nikt się nie zgubi...yeah right
Oczywiście wszyscy pogubiliśmy się już po 3 minutach.... Do jaskini można się dostać na dwa sposoby: ciągnącymi się w nieskończoność zadaszonymi schodami lub... przeszkloną zewnętrzną windą...

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2016418_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2016418_orig.jpg?880)

Jaskinia jest naturalna, nienaturalne jest w niej to, że upchnięto w jej zawiłych korytarzach ok. 8 tysięcy posążków buddy - zwiedzanie miało charakter indywidualny, gdyż jak już wspominałem wszyscy pogubiliśmy się już po kilu minutach...

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/757836_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/757836_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5477838_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5477838_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6427689_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6427689_orig.jpg?880)

"Obiad" zjedliśmy jeszcze przed przeprawą przez najwyższe szczyty gór - w Kalaw. W knajpie obok przystanku busów. Miu powiedział, że jesteśmy w Birmie, a wpychamy w siebie tylko chińskie żarcie i tak dalej być nie może!(to chińskie żarcie wpychaliśmy w siebie nie bez przyczyny). Zawiózł wiec nas do knajpy birmańskiej i zarządził wszystko po birmańsku. Było naprawdę źle. Spodziewaliśmy się tragicznego jedzenia, po tym jak wszyscy jak jeden mąż na różnych forach i blogach nie zostawili suchej nitki na birmańskich kucharzach. Nie zawiedliśmy się :) Jedynie wszystkożerny Sulio mlaskał z zachwytu...myślałem, że go uduszę.Wszyscy z lepszymi lub gorszymi minami coś w siebie wrzucali, ja zapobiegawczo dostarczałem kalorii w postaci Myanmar Beer. W Kalaw uratowały mnie frytki. Ale nie mogły być takie zwykle - posypali je sezamem, wyglądały nieciekawie, w smaku całkiem zjadliwe. Jak do tej pory jedynym "smacznym" daniem jakiego uświadczyłem w Birmie był makaron w Yangon, za to jedzony w takim miejscu, że nawet nie pytajcie. Renia była łaskawsza trochę, a Jack powiedział, że jak się nie wie co jeść to najlepiej zamawiać typowo birmański "sweet&sour chicken".

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9389823_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9389823_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8964201_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8964201_orig.jpg?880)

Po Obiedzie wszyscy pozasypiali podczas jazdy. Obudził nas huk. Kocia muzyka w strasznym natężeniu, a my stoimy przed przejazdem kolejowym. Pierwsza myśl, obchody nowego roku (Chińskiego). Okazało się, że miejscowy bogacz wysyła syna do klasztoru po raz pierwszy - na tydzień . Wynajęta specjalna sala, zespół z przestrasznie piszczącą wokalistka, a po drugiej stronie torów jakieś poruszenie. Stamtąd nadciągała właśnie procesja. Na przedzie słoń - (to był wg Miu dowód na to ze ktoś majętny był w to wmieszany), potem cale rzędy przebierańców i umalowanych dość teatralnie młodziutkich Birmanek. Wyskoczyliśmy z samochodu i znowu zrobiliśmy nie małą furorę (jak zawsze w miejscach "nieturystycznych"), przez chwilę, niechcący, to my byliśmy najważniejsi w całej tej procesji....

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6016201_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6016201_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2868717_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2868717_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4753015_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4753015_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2280972_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2280972_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3216638_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3216638_orig.jpg?880)


MANDALAY - i okolice....
Dzisiaj wycieczka do Mingun. Statek rejsowy kosztuje 5$ od głowy, wynajęcie całego i samodzielne wyznaczenie godzin przeprawy 25$. Było nas czworo więc jak się łatwo domyśleć wynajęliśmy stateczek za 25$ i popłynęliśmy. Podróż trwała godzinę, miły wiaterek, "swojskie" widoki...

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7449506_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7449506_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6607321_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6607321_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6177767_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6177767_orig.jpg?880)

Pierwsze co widać już z rzeki to Mingun Paya, która byłaby prawdopodobnie największą świątynią na świecie, gdyby jej budowa nie została przerwana wraz ze śmiercią króla, który budowę rozpoczął. Miałaby 150 m wysokości. Dziś ma zaledwie 50 metrów, ale i tak jej gigantyczna podstawa, naruszona nieco trzęsieniem ziemi, robi piorunujące wrażenie. Po przeprawie na drug brzeg, Sulio stwierdził, że chce trochę odpocząć od całej tej gonitwy, zostanie przy nabrzeżu i pointegruje się z tubylcami. We troje ruszyliśmy więc przed siebie, po drodze spotkaliśmy młodego chłopaka, który był lokalnym "pomagaczo-przewodnikiem". Chłopak zaproponował, że nas oprowadzi tak, żebyśmy nie płacili (co wielką sztuką nie jest bo akurat zabytki Mingun są kiepsko pilnowane), i pokaże boczne przejścia gdzie nie ma natarczywych handlarzy - dlaczego nie??

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/37476_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/37476_orig.jpg?880)

Faktycznie, omijając wszelkie zasieki i wszystkich "si maj szop" dotarliśmy do Mingun Bell. Słynny, podobno największy na świecie bijący dzwon. Jest na prawdę wielki!!

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1801465_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1801465_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2449521_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2449521_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/199208_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/199208_orig.jpg?880)

Dalej bocznymi ścieżkami dotarliśmy do Hsinbyume Paya. może się powtórzę ale to kolejne miejsce zapierające dech w piersiach... Śnieżno biała stupa otoczona jest siedmioma "falującymi tarasami"...

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2580819_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2580819_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8363421_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8363421_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8463910_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8463910_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/488405_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/488405_orig.jpg?880)

W drodze powrotnej nasz "przewodnik" zaprowadził nas do małego klasztoru/szkoły...

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6808850_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6808850_orig.jpg?880)


http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1091356_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1091356_orig.jpg?880)

Jeszcze kilku "oryginałów" jakich ustrzelił Sulio podczas swojej polsko-birmańskiej integracji...

http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5693788_orig.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5693788_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/8520668_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8520668_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/3152663_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3152663_orig.jpg?880)

Po powrocie do Mandalay pojechaliśmy do Shwenandaw Kyaung, niesamowity drewniany klasztor. Żeby zobaczyć go w pełnej okazałości musieliśmy zakupić "Mandalay Archeological Zone - Combo Ticket" - 10$ od łebka. Bilet drogi, uprawnia jednak do wstępu do wszystkich większych atrakcji Mandalay, oraz wstęp do Amarapury i Ava, gdzie i tak się wybieramy.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/6299474_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6299474_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/8995541_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8995541_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/2997785_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2997785_orig.jpg?880)

Zaraz obok klasztoru znajduje się Atumashi Kyaung, który urzeka... nie oszukujmy się... niczym nie urzeka, a stojąca w bezpośrednim sąsiedztwie drewnianego klasztoru wypada dość blado...
Jednak miło spędziliśmy tam czas. Nieśmiało i powoli coraz bliżej podchodziła grupa młodych mnichów,
w końcu jeden wydelegowany wypalił całkiem zgrabną angielszczyzną: cześć, skąd jesteście, itd. Usiedliśmy zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że są to studenci pierwszego roku historii, opowiedzieli trochę o życiu w Birmie, ja im o Polsce. Chcąc pokazać im trochę zdjęć z polski wyjąłem netbooka. Co można pokazać ludziom mieszkającym w tak niesamowitej krainie?? Pytanie to zadałem sobie jeszcze przed wyjazdem, i wiecie co?? ZIMĘ!! Urządziłem chłopakom mały pokaz slajdów z najmroźniejszych, najbardziej śnieżnych zim jakie były ostatnimi czasy w Polsce. Jaka była radość oglądania, a ile pytań, czy tak jest długo, co się potem z tym białym dzieje, i czy rosną wtedy kwiatki....

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/3147788_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3147788_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/1257319_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1257319_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/5766761_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5766761_orig.jpg?880)

Późnym popołudniem wycieczka do Amarapura, gdzie jest najdłuższy tekowy most na świecie. Ciekawe czy gdzieś jest dostępna klasyfikacja długich mostów świata według materiału z jakiego są zrobione? Tak na poważnie, most w Amarapura ma ponad kilometr długości i gdyby się zawalił, albo gdyby słońce zaszło to miejscowa ludność umarłaby z głodu... Wszyscy przyjeżdżają tylko i wyłącznie na zachód słońca. Jacek poszedł na spacer mostem ze swoim ipod'em ('nie maczie tego w polszcze'). My popatrzyliśmy na mecz rozgrywający się nie opodal mostu.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/5460284_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5460284_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/6770610_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6770610_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/125525_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/125525_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/4516346_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4516346_orig.jpg?880)

MANDALAY-AVA-BAGAN - z przygodami
Dziś wyruszamy do Bagan. Pobudka dość wczesna, co wydaje się dziwne, bo z mapy wynika ze to nie jest przerażająca odległość. Pamiętajmy jednak, ze w Birmie odległości mierzy się nie na kilometry, lecz na godziny... Miu się spóźnia, zaczynamy podejrzewać najgorsze - jest człowiekiem tak sumienny i godnym zaufania, że musiał się stać coś poważnego.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/3456300_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3456300_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/2683748_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2683748_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/3264264_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3264264_orig.jpg?880)

Z Miu było wszystko w porządku, zostawił u mechanika na noc samochód, w celu zrobienia "małego remontu" i nie mógł się do niego rano "dobić" - przyjechał z 25 min poślizgiem...

MANDALAY - Warsztaty kamieniarskie - czyli jakie cuda można wyczarować szlifierką kątową?
Jeszcze w Mandalay odwiedziliśmy ulicę kamieniarzy. Pomiędzy 45-ta a 84-ta ulica (tak, tak - tu jest prawie jak w Nowym Jorku...) znajdują się warsztaty w których robione są posagi Buddy, słoni i innych ważnych, miejscowych postaci. Są tez małe sklepiki i tu właśnie zaopatrzyliśmy się w dużą ilość przeróżnych pamiątek.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/2775933_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2775933_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/6130856_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6130856_orig.jpg?880)

OKOLICE MANDALAY - AVA - Łodzie, bryczki, klasztory i kup pan faje...

Pierwszym postojem w drodze do Bagan było Inwa (zwane tez Ava) będące swego czasu stolica Birmy, przez prawie 400 lat - podobno najdłużej ze wszystkich miast. Biorąc pod uwagę inklinacje Birmańczyków do zmian stolic, to naprawdę szmat czasu (jak zapewne wiecie parę lat temu Yangon straciło to miano na rzecz Naypyidaw - a jak nie wiecie to znaczy ze niedokładnie czytaliście. Parę chatek po lewej, dojazd do przystani - właśnie jesteśmy w Inwa. Aktywne sprzedawczynie Wszystkiego Co Się Da Sprzedać zostały spacyfikowane próbkami kremów i perfum.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/1595000_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1595000_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/2648439_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2648439_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/5935129_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5935129_orig.jpg?880)

Pierwszym przystankiem był drewniany klasztor Bagaya Kyaung. Jechaliśmy tam ok. 30 minut przez ryżowe pola przeplatane pasami tak znienawidzonej przez nas (w jedzeniu) kolendry. Mamy tak wielki "kolendrowstret", ze nasz Miu przy zamawianiu jedzenia w jakiejkolwiek knajpie zaznacza od razu: "without coriender!" Ja na jednej ze stacji benzynowych, będąc (jak przypuszczam) w amoku fobiokolendrowym, oznajmiłem, że w Birmie nawet benzyna śmierdzi kolendrą:-). Klasztor pachniał drewnem (na szczęście). Naprawdę warto tam pojechać...

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/4147241_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4147241_orig.jpg?880)

W samym klasztorze, mieści się szkoła, więc i dzieci nie brak. Ciemno tam jednak niemiłosiernie, mieliśmy w plecakach kilka latarek - poszły w ruch... Jak wielki uśmiech na twarzy dziecka może wywołać LATARKA ? Nie macie pojęcia!! ( pozdrowienia dla Neronka - który na swoim blogu opisał "latarko-prezenty")

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/3556310_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3556310_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/1381876_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1381876_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/9354998_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9354998_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/9893808_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9893808_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/6747457_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6747457_orig.jpg?880)

Wieści po wsi szybko się rozchodzą - "latarki rozdają!!". Niestety więcej przy sobie nie mieliśmy..
(mieliśmy co nosić - np. 12 kg sprzętu foto).

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/9034779_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9034779_orig.jpg?880)

Na dole czekała cała zgraja "si maj szop" - pobraliśmy z Suliem po "faji opiumowej". Ja kupiłem od ręki wytargowałem się na 2$ - za mosiężną faję z kamiennym, zdobionym paleniskiem (sic!). Sulio tylko obejrzał, oddał, pojechaliśmy dalej. Handlarze w Ava dokładnie znają trasy bryczek, co więcej - znają skróty. Na następnym przystanku już na niego czekała ta sama dziewczyna z tą samą fają - pobiegła - kupił... za 1$.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/492842_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/492842_orig.jpg?880)

Ostatnim przystankiem w Ava było Maha Aungmye Bonzan, murowany klasztor ( zazwyczaj były drewniane), budowla niesamowitej urody...

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/5665122_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5665122_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/2113442_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/2113442_orig.jpg?880)

Ruszyliśmy do Baganu, Sulio usnął (oczywiście) już po 4 min jazdy. Nie obudziły go nawet komunikat wydany przez Miu, że po drodze możemy się zatrzymać w Paleik, w pagodzie "dla Renaty". OK. Dojechaliśmy na miejsce, obudziliśmy Sulia okrzykami "Bagan, Bagan jesteśmy", ale on nawet przez sen wiedział, że było by za pięknie... Byliśmy w Paleik, nieopodal Mandalay, gdzie mieści się tzw. "Snake Pagoda". Podobno (!!!) w latach 70-tych do świątyni weszły 3 pytony, zostały tam po dziś dzień. Mają całodobową opiekę, są czczone, i stały się integralną częścią tego miejsca. Węże wylegują się zaraz przy posągu buddy, przykryte niezliczonymi banknotami jakimi wierni obsypują wężowy ołtarz. Najbardziej podniecona była Renia, która jeszcze na długo przed wyjazdem z polski wszystkich straszyła birmańskimi wężami. No i co się okazało??

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/8534666_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8534666_orig.jpg?880)

Jak tylko spuściliśmy ją z oczu na 2 miuty, paradowała po świątyni z jednym z pytonów na rekach. Ludzie będący w świątyni, rzucając banknot, co najwyżej muskali węża opuszkami palców, Renata zapytała Miu czy "też by mogła dotknąć?" Miu pogadał z wężowym opiekunem, i już po chwili Renia miała "jazdę swojego życia"...Chcesz sie wyleczyc ze swoich strachów - jedź do Birmy!

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/7653103_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7653103_orig.jpg?880)

Niestety w dalszej drodze znowu złapaliśmy gumę. Wysypaliśmy się z busa, Miu zmieniał koło, a my znowu byliśmy przydrożną atrakcją dla przejeżdżających...Jak bardzo pozytywnie nastawieni są Birmańczycy ciężko opowiedzieć - po prostu się do ciebie cieszą - ot tak...
(wybaczcie te pano-mizeroty, to moje pierwsze próby były)

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/160933_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/160933_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/7928283_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7928283_orig.jpg?880)

Ujechaliśmy ledwie kilka kilometrów a przy drodze zauważyliśmy jakieś wielkie zgromadzenie ludzi na ściernisku przy
drodze,cała masa ludzi, zgiełk, hałas - poprosiliśmy Miu, żeby zatrzymał się na chwilę, co było mu bardzo na rękę. Kazał nam obadać co się dzieje, a sam pojechał załatwić nową oponę...Renia z Jackiem zostali przy drodze, ja z Suliem poszliśmy zobaczyć co i jak...
Ścigały się Woły!! Tak tak ..woły. Zaprzęgnięte w dwukołowe rydwany. Obejrzeliśmy dwa półfinały i Wielki Finał. Nagrodą dla zwycięzcy było 1500$ - suma na birmańskie warunki astronomiczna! Byliśmy jedynymi białymi na tych zawodach i wzbudzaliśmy zainteresowanie podobne do zainteresowania wolami... No cóż, byliśmy takimi wolami z aparatami, a takich tu mało... Zapraszano nas do towarzystwa siedzącego po obu stronach toru. Częstowano nas betelem, a szalony spiker zawodów pokazał na nas palcem i ludzie zaczęli klaskać... Fajnie być gwiazdą!

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/559403_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/559403_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/5781778_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5781778_orig.jpg?880)

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/6567076_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6567076_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/7269040_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7269040_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/7418581_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7418581_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/6617644_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6617644_orig.jpg?880)

BAGAN - woooow...
Rano pojechaliśmy w rejon dużego "zapagodowania", czyli na równinę na której znajduje się skupisko starych świątyń (ok 2000). Krajobraz niesamowity, zajechaliśmy na jedną ze świątyń na którą da się wejść. Dotarliśmy tam koło południa, klimat sawannowo/pustynny, żar leje się z nieba. Na górę wchodzi się dość klaustrofobicznym korytarzem, potem na zewnątrz bardzo stromymi schodami. Po dotarciu na górę przez długą chwilę zbieraliśmy nasz szczęki ziemi....

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/3352870_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3352870_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/7203650_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7203650_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/9739176_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9739176_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/8005719_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8005719_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/9227704_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9227704_orig.jpg?880)

Późnym popołudniem pojechaliśmy do świątyni Dhammayangyi. Wizualnie różnie się znacznie od innych świątyń w Baganie. Mniej strzelista, z innym sklepieniem, bardziej rozłożysta. Zaczęło się chmurzyć.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/1186359_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1186359_orig.jpg?880)

Tam przywitała nas cała zgraja dzieci. Część z nich to "si maj szop" czyli dzieci handlujące wszystkim co popadnie, inne po prostu biegały, czy grały w piłkę. Tam kupiliśmy otwieracze do piwa, które okazały się kolejnym dowodem tego, ze potrzeba matką wynalazków....

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/7214907_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7214907_orig.jpg?880)

Stamtąd pojechaliśmy bezpośrednio na "sunset pagoda", czyli jedna z pagód, która umożliwią wspięcie się na jej szczyt (tylko nieliczne na to pozwalają) ta do tego usytuowana jest tak, że pięknie widać z jej szczytu, słońce chowające się za pagodami...

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/5689201_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/5689201_orig.jpg?880)




https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/176577_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/176577_orig.jpg?880)

MT.POPA - schody do nikąd...
Jedziemy na południe. Punktem docelowym jest Taungoo, gdzie przenocujemy przed dalsza drogą. Po drodze mamy zobaczyć świątynie na Mount Popa. Klasztor na górze, która wygląda jak zamek królewny Śnieżki. Miejscowi mówią o tym miejscu, ze jest jak słońce albo księżyc - nikt nie wie ile lat ma ta góra. Skała na której stoi klasztor ma pochodzenie wulkaniczne i podobno ma 250 000 lat. Miejscowi mówią ,ze 40 milionów. Rozbieżności są wiec dość duże, ale nie zmienia to faktu ze trzeba się trochę powspinać.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/8126119_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8126119_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/3597133_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3597133_orig.jpg?880)




https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/8049106_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8049106_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/9595357_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9595357_orig.jpg?880)

GOLDEN ROCK

Ok. 17.00 dotarliśmy do Kinpun, które jest baza wypadową na górę Kyaiktiyo, na szczycie której znajduje się Złota skała. Tu nocujemy. Zalogowaliśmy się w pokojach i poszliśmy zwiedzić obóz.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/6128089_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6128089_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/8151666_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8151666_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/6526086_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6526086_orig.jpg?880)

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/7954287_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7954287_orig.jpg?880)

Wieczorem mała balanga na tarasie przy pokoju Sulia i Jacka. Miu, czuje się lepiej (zatruł się biedaczyna), nie na tyle jednak, żeby jutro iść z nami na szczyt. Tłumaczy nam dokładnie co i jak. Musimy wstać ok 5.00, przed 6.00 musimy być na przystanku "ciężarówek", 45-50 minutowa jazda pod górę za 1,500 kyat od głowy, potem ok godzinna wspinaczka pieszo pod górę. Jakbyśmy wiedzieli co nas czeka, na pewno wcześniej byśmy skończyli - "birmańskie rozważania o życiu". Wstaliśmy prawie wszyscy, Sulio zrezygnował. Podreptaliśmy na przystanek, jeszcze ciemno. Tam mega-haos. Ludzie w siadają do kilku ciężarówek na raz. Do której mamy
wsiąść? Czy wszystkie jadą w to samo miejsce? Czy bilet trzeba gdzieś kupić, czy płaci się kierowcy?? Trzeba było wczoraj mniej pić, więcej pytać. Jeśli się wybieracie to kilka rad: Wsiadajcie do tej ciężarówki gdzie jest najwięcej ludzi - będziecie czekać najkrócej - jadą dopiero jak zajęty jest każdy centymetr ławki. Wszystkie jadą w to samo miejsce. Płaci się po drodze. Nie wyrywajcie się z tym płaceniem za bardzo - duże prawdopodobieństwo, że nie zapłacicie w całym tym chaosie. Siedząc w wielkim ścisku, na wąziutkich ławeczkach, czekaliśmy prawię godzinę aż bus się zapełni, potem jazda jak na kolejce górskiej po serpentynach pod górę - kierowcy osiągają prędkość światła. Czekanie aż ciężarówka się zapełni - przeżycie mocno traumatyczne. Sama jazda pod górę - dość podniecająca - zakładając, że macie się czego trzymać.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/6804777_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6804777_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/6714404_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6714404_orig.jpg?880)

Schodząc z ciężarówki ucałowaliśmy ziemię. Teraz już tylko relaksujący spacer na szczyt. po 15 - minutach patrząc na Jacka, cieszę się niezmiernie, że rzuciłem palenie. Droga choć wybetonowana to tak stroma, że nasz Jacuś wpadał w odcienie fioletu. Ludzie patrzą na nas jakoś dziwnie, przyglądają się bardziej niż zwykle. Już zdążyliśmy się przyzwyczaić, a tu ciekawość spojrzeń się mocno nasiliła. Długą chwilę zastanawialiśmy się, czy idziemy w dobrą stronę, czy może już powinniśmy zdjąć buty - kurde - czego oni się tak gapią? Nie wiemy. Z nami było raczej wszystko ok - prawdopodobnie to miejsce rzadko odwiedzają białasy - ot co. Po drodze mijamy tragarzy, którzy wnoszą i znoszą, bagaże i różne towary (na szczycie jest hotel czy dwa), ale także ludzi. Za jedyne 7$ 4 birmańskich mężczyzn zniesie cię na dół w podskokach - DOSŁOWNIE.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/3323049_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3323049_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/6763355_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/6763355_orig.jpg?880)


Jesteśmy na szczycie. jak w każdej świątyni trzeba zdjąć buty. Po takiej wspinaczce - to czysta przyjemność. Dopiero tu uświadamiamy sobie jak wysoko jesteśmy - 1100 m. n.p.m.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/3557349_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3557349_orig.jpg?880)

Wspinaczka pod górę jest dość emocjonująca, jazda ciężarówką na swój bolesny sposób także. Ale widok samej skały - whoooooooaaaaaaaaaaaa!!
Legenda mówi, że skała trzyma się (nie spada) na włosie buddy. Śmieszne?? Trzeba to zobaczyć na
własne oczy - to przeczy prawom fizyki. Ten kamień powinien spaść! Skała jest ciągle oblepiana złotymi listkami przez wiernych - tylko płci męskiej, kobietom zbliżać się nie wolno. Miu opowiadał nam, że jest taki "przekaz/legenda", że jeśli dwóch mężczyzn wzięłoby sznurek, to można by go przeciągnąć pod skałą. Po tym co widziałem, nie jest już takie oczywiste, że to bajka.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/7736586_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7736586_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/4156840_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4156840_orig.jpg?880)

Dotarliśmy na dół, cali i zdrowi. Jedynie z nielicznymi siniakami, i mocno bolącymi zadkami. Możliwość posadzenia naszych tyłków na dużych i szerokich krzesłach w restauracji na dole, uczciliśmy kilkoma butelkami zimnego piwka. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w dalsza drogę. Wróciliśmy do Yangon. Miu zaprosił nas do domu. Mieszka w dwu-pokojwym mieszkaniu z żona, dwójką dzieci, szwagierką i teściową. Przyjęto nas w przedpokoju pełniącym role salonu. Miu był wyraźnie dumny ze swojego lokum. Przepraszał za brak światła, ale akurat dziś w tym budynku był "dzień bez prądu" - taki lokalny zwyczaj... Gdybyśmy poszli do niego na początku podróży, uznalibyśmy, że mieszka w slumsie. Po doświadczeniach ostatnich kilkunastu dni stwierdziliśmy, że rodzina Miu to birmańska klasa średnia... Zostaliśmy podjęci smażoną fasola z chilli i ostrymi liśćmi herbaty. Miu zadbał też (znając nas już dość dobrze) o zimne piwo. Było naprawdę sympatycznie. Po godzinie odwiózł nas do hotelu.
W Beauty Land czuliśmy się jak w domu...

YANGON - dzień ostatni
Jacek nas dzisiaj opuszcza. Był naprawdę dobrym towarzyszem podróży, ale czas mu wracać do US, do pracy w hewlett packard - do D taka robota... Do nas wszystkich zaczyna docierać, że przyjdzie nam się niebawem pożegnać z tym niesamowitym krajem, tymi cudownymi ludźmi, naszym przyjacielem Miu... Choć jeszcze intensywny dzień przed nami - uśmiechamy się przez zaciśnięte zęby. Pamiątkowe zdjęcie robi nam "buźka" - właściciel hotelu.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/8633668_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8633668_orig.jpg?880)

Na deser najbardziej okazała świątynia Birmy, na którą możemy popatrzeć tez z okien naszego hotelu - Shwedagon Pagoda. Prawdopodobnie liczy sobie 2500 lat, znajdują się tam włosy buddy, ma 99 metrów wysokości, a szacowana waga zebranego tam złota to ok 9 ton. Jeszcze kilka statystyk: diamenty -5440 sztuk o łącznej wadze 2240 karatów, 2317 innych drogich kamieni i ponad 1000 złotych dzwonków. Cały kompleks jest ogromnym połączeniem świątyń, złota, wiernych i mantrującego przez głośniki mnicha. Z głośników sączy się modlitwa która trwa ok 30-40 sec, i powtarzana jest w kółko, non stop, 24 godz na dobę 7 dni w tygodniu. Mnisi modlący się przez głośniki zmieniają się co godzinę i otaczani są wielką czcią - widzieliśmy uroczystą "zmianę warty". Renata narzekała, że robi się od tego śpiąca, ale przyznać trzeba, że dla "turysty" jest to wspaniałe dopełnienie atrakcji wizualnych.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/4347225_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/4347225_orig.jpg?880)






https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/7442882_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/7442882_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/3113188_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3113188_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/3634774_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/3634774_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/8373239_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/8373239_orig.jpg?880)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/9460932_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/9460932_orig.jpg?880)

Nie miałem statywu, kilka razy z tego powodu cierpiałem (patrz wschody, zachody słońca w Baganie). Nocnego widoku z dachu naszego hotelu, na Stupę Shwe dagon, powiedziałem, że nie popuszczę. Wpełzłem na dach ustawiłem konstrukcje z cegieł, desek i co tylko było pod ręką, nawet 1 czy 2 zdjęcia wyszły ostre... Nawet u nas w hotelu słychać było mantrowanie w świątyni - chwile spędzone na dachu tej nocy - niezapomniane...


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/1163208_orig-2.jpg?880
źródło (http://birma.weebly.com/uploads/2/9/3/3/2933918/1163208_orig.jpg?880)
























Następnego dnia rano opuściliśmy ten niesamowity kraj, następne dwa tygodnie spędziliśmy na rajskich plażach tajlandii...
Mówią, że Tajlandia to kraj tysiąca uśmiechów...mówią to ci co w Birmie nie byli!! Jeszcze tam wrócę...na pewno.

LORD
26-10-2010, 20:17
super relacja

wasilewk
26-10-2010, 20:48
Niesamowite !

Szymon-00
26-10-2010, 23:13
Robi ogromne wrażenie...świetna relacja!

downunder
26-10-2010, 23:49
Świetna relacja, aż chce się jechać!!! :)

sebb
27-10-2010, 00:30
... za pokazanie i opisanie Waszej wyprawy.

Birma... eee... zajrzę,
przeczytałem jednym tchem całą Twoją opowieść.
Marzę o podobnej samodzielnej wyprawie
bez pośrednictwa biura podróży.
wszystko w swoim czasie...

iroyork
27-10-2010, 02:58
Super relacja, fajne zdjecia i wielki szacun za przygotowanie tak obszernego materialu.

Lestad
27-10-2010, 07:33
Dzięki za relację i zdjęcia z poczuciem humoru :)

biegly
27-10-2010, 13:20
Gratulacje wyprawy!
Swietna sprawa :)

Rycerz
27-10-2010, 14:03
tylko że od połowy zdjecia się nie wyswietlają :(

fotone
27-10-2010, 15:28
tylko że od połowy zdjecia się nie wyswietlają :(

Mam nadzieję, że był to chwilowy problem - u mnie widać wszystkie...

Piotrek 77
27-10-2010, 20:28
świetna relacja.Jedyne co życzyć to dalszych wycieczek

fotone
27-10-2010, 22:16
świetna relacja.Jedyne co życzyć to dalszych wycieczek

a dziękuje bardzo za życzenia - 10.03.2011 w trochę zmienionym składzie, ruszamy na miesiąc do Indii - więc kolejna relacja będzie na pewno.

Jeśli ktoś ma jakieś pytania odnośnie Birmy niech pyta śmiało, wszystkimi doświadczeniami chętnie się podzielę...

Piotrek 77
28-10-2010, 20:06
ja mam dwa głupie pytania:
- ile to kosztuje
- na ile min trzeba jechać
Rozumię że najdrożej to chyba bilet

fotone
29-10-2010, 08:22
Łączny koszt wyprawy oceniam na ok 7-7,5 tyś/osoba... ALE (!!!) duża część kosztów przypadła na wynajęcie busa w Birmie no i szaleństwa na rajskich wyspach Tajlandii, gdzie...sobie nie żałowaliśmy - szaleństw do rana, czarteru jachtu itp. Myślę, że tak jak pisał kolega Kędzierski na ok 4 tyg w Birmie trzeba liczyć ok 2,5 tyś na przeloty i 500-800 $ na wydatki. Myślę, że można zrobić to jeszcze taniej, musisz tylko zadać sobie pytanie, co jest głównym celem wyprawy?? Liczenie na każdym kroku każdego dolara, targowanie się do pierwszej krwii, czy zobaczenie ciekawych miejsc i dobra zabawa... Absolutnie w każdym miejscu zostawiliśmy kilka $ napiwku, za rękodzieło u handlarza czasami celowo przepłacaliśmy... Dla nas 2-3$ napiwku to pryszcz, dla kelnera w Birmie....to całkiem sporo kasy!!

Tutaj trochę informacji i kosztów.

WIZY
Wiza do Birmy - Wydana przez ambasadę Birmy w Berlinie, paszporty wysłane kurierem - wiza 25 euro, 5 euro w kopercie na wysyłkę zwrotną. Wiza ważna 3 miesiące od daty wystawienia.

Wiza do Tajlandii - wydana przez ambasadę Tajlandii w Warszawie, złożenie dokumentów i odbiór osobisty nie wymagany - wiza darmowa.

SZCZEPIENIA
Żółtaczka A+B
Tężec
MALARIA
Sulio miał malarone, i tak nie brał, my wyposażyliśmy się w Polsce w moskitierę, w Bangkoku w spray na komary. Oba przedmioty w stanie dziewiczym wróciły do polski - przez miesiąc pobytu widzieliśmy 2 komary. W porze suchej raczej bezpiecznie.

PRZELOTY I TRANSPORT
Loty
Warszawa - Bangkok - Finnair - 2240 PLN
Bangkok-Yangon - Airasia - 449 PLN
Bangkok-Krabi - Airasia - 343 PLN
(wszystkie loty w obie strony)
Prom & Bus
Krabi - Koh Phi Phi - 450 baht (ok 40 PLN)
Wynajęcie busa na ok 2 tyg. w Birmie - ok 1000 $
Taxi:
Bangkok Lotnisko - Centrum ok 550 baht (ok 50 PLN)
Bangkok taxi po mieście 250-500 baht (20-50 PLN)
Yangon Lotnisko - Centrum ok 6 $
Yangon taxi po mieście 1,5 - 2,5 $

NOCLEGI
TAJLANDIA
Bangkok:
Suk11 - www.suk11.com - Pokój 5 osobowy (cena za 4 osoby) z łazienką i AC 1600 baht (ok 145 PLN)
New Siam I - www.newsiam.net - pokój 2 osobowy z wiatrakiem, łazienka wspólna 350 baht (ok 32 PLN)
Krabi:
Lucky Place Hotel - pokój 2 osobowy (ładny+duży) z łazienką, TV, lodówką, AC, łazienką - 800 baht (75 PLN)
Koh Phi Phi:
Tara Inn - 2 osobowy pokój z łazienką i wiatrakiem, ok 100m od plaży - 700 baht (ok 65 PLN)

BIRMA
Yangon:
Beauty Land Hotel - pokój 2 osobowy z łazienką, TV, AC, lodówką( super lokalizacja, obsługa) - 16$
Taungoo:
Mother Land Hotel- pokój 2 osobowy z łazienką TV, AC - 18 $
Myanmar Beauty Guest House - pokój 2 osobowy z łazienką, wiatrak, moskitiera - 16 $
Naungshwe:
Bright Hotel - pokój 2 osobowy z łazienką, wiatrak 12$
Mandalay:
Nylon Hotel - pokój 2 osobowy z łazienka, TV, lodówką, wiatrak - 15 $ (pchły w gratisie)
w Birmie (zawsze) w cenę pokoju wliczone jest śniadanie

JEDZENIE I PICIE
TAJLANDIA
Bangkok:
Na ulicy Pad Thai czy inne kurczaki z makaronem od 40 baht (3,5 PLN)
Koh Phi Phi:
Grill na ulicy - filet z kurczaka, kraby, szaszłyk kurczak-ananas-papryka - 30-80 baht (2-7 PLN)
Pad Thai w knajpce 100-160 baht (9-15 PLN)
Ryba z Grilla w restauracji nad zatoką 220 baht (20 PLN)
Piwo Chang 0,6l w knajpie ok 120 baht (10 PLN) sklep 65 baht (6 PLN)
BIRMA
Żarcie na ulicy (czasami ciężko ocenić co się je) - 600-1000 kyat (2-3 PLN)
Obiad w restauracji kurczak z ryżem, ryba itp. 2500-4500 kyat (7-13 PLN)
Piwo Myanmar 0,6l knajpa 2000-3000 kyat (6-9 PLN) sklep 1200-1500 kyat (3,5-4 PLN)

fruchu
29-10-2010, 12:09
Swietna relacja. Z checia bym sie wybral do Birmy, ale w tej chwili mam troche inne plany.
Co do Tajlandii to 14 dniowa wize bez problemu mozna dostac na lotnisku w Bangkoku. Jak ktos bedzie na Koh Phi Phi to jest tez mozliwosc wycieczki i noclegu na mniejszej z wysp - Phi Phi Ley (http://www.mayabaycamping.com/).

wasilewk
29-10-2010, 19:12
No, przejrzałem całość - świetna relacja !

keda
29-10-2010, 21:35
zawsze z wielka przyjemnoscia czytam o miejscach w ktorych bylem..
fajna relacja, ktora utwierdzila mnie po raz kolejny w przekonaniu ze Birma cudowny kraj a birmanczycy to najsympatyczniejsi ludzie...

dzieki.

ach... znow chcialbym odwiedzic ten kraj...

Piotrek 77
31-10-2010, 20:15
Zawsze jak widziałem takie podróże to wydawało mi się ile to kasy kosztuje - że mnie nie stać itp. Ale to jest zwykłe marudzenie - strach przed nowym. Czytając wyczyny niektórych podróżników- z jednym osobiście rozmawiałem okazuje się że problemem nie jest kasa -tylko ten strach. Na studiach znałem kolegę co kasę na wycieczki górskie załatwiał u sponsorów. Obierał sobie cel i robił wszystko by tam dotrzeć.

Jeszcze raz gratulacje przede wszystkim za odwagę i za wspaniała relację