PDA

Zobacz pełną wersję : Czy da sie udomowic kota?



miron19j
23-10-2010, 21:17
Znajomy kupil mala fabryczke i jest tam kotka. Po poprzednim wlascicielu zostalo jedno mlode, na oko czteromiesieczna kocica. Reaguje na swoje imie, da sie niektorym wziac na rece. Chcielibysmy ja wziac, ale... Czy da sie ja udomowic? Czy moze jest juz za stara? Jezeli szanse sa marne, wolalbym oszczedzic i jej i nam stresu. Po prostu zostanie z matka i bedzie lapac myszy w magazynie. Rozowiazanie takie, ze bedziemy ja do siebie przyzwyczajac odpada, za daleko, zeby codziennie jezdzic.

wpkx
23-10-2010, 21:19
Znajomy kupil mala fabryczke i jest tam kotka. Po poprzednim wlascicielu zostalo jedno mlode, na oko czteromiesieczna kocica. Reaguje na swoje imie, da sie niektorym wziac na rece. Chcielibysmy ja wziac, ale... Czy da sie ja udomowic? Czy moze jest juz za stara? Jezeli szanse sa marne, wolalbym oszczedzic i jej i nam stresu. Po prostu zostanie z matka i bedzie lapac myszy w magazynie. Rozowiazanie takie, ze bedziemy ja do siebie przyzwyczajac odpada, za daleko, zeby codziennie jezdzic.

Oczywiście, że się da... szczególnie, że koty udomowione są od X tysięcy lat. :)
Wcale nie jest za stara.

spiritwood
23-10-2010, 21:29
Bierz kociaka! Z kotką łatwiej niż z kotem, choć i jedno i drugie warto wysterylizować. Kot w dom, ... ;)
mrrrrau! ;)

ASAHI
23-10-2010, 21:31
A u mnie jeden taki mały mieszka w piwnicy i się udomowić nie da. To co mu się będę narzucał.

spiritwood
23-10-2010, 21:33
Nie, no spoko. Nie da się to się nie da. Większość sierściuchów się raczej da. Po kilku dniach będą mieli jasność.

eskimos
23-10-2010, 21:33
Zapomnij o udomowieniu kociak i tak będzie robił co zechce, czy się przyzwyczai do mieszkania w domu z ludźmi? Na pewno, tylko ze dalej będzie robić wszystko po swojemu i nic na to nie poradzisz :)

Michel71
23-10-2010, 21:37
Owszem, jest spora szansa, że kociak łaskawie wyrazi zgodę na to, byście ją obsługiwali do końca jej dni ;-)

eskimos
23-10-2010, 21:40
Bron Boże żebym komuś odradzał przygarniecie kota, sam mam takiego futrzaka i wiem ile zabawi z nimi jest, kot to nie pies za kiełbasę nie będzie posłuszny a wręcz przeciwnie, będzie wkurzający żeby ja dostać : )

makmk
23-10-2010, 21:47
koty sa fantastyczne, daja wiele radości i potrafia się odwdzięczyć. przygarnęliśmy kota jak miał 1,5 roku ktoś go wywalił. jest członkiem rodziny
pozdrawiam

velaskez
23-10-2010, 22:27
Jak masz kota to trzeba dać mu jeść, a poza tym to sobie poradzi;) O udomawianiu bym raczej nie myślał. Niewykonalne:D

kulama
23-10-2010, 22:41
Goraco polecam ta strone, kot wlasnie taki jest a nie inny....... :D http://www.kotburger.pl/

offthe
23-10-2010, 22:45
Koty zawsze robiły co chciały, drapały co chciały, spały gdzie chciały, i tak dalej... Przecież niektóre koty trzeba nawet trzymać, kiedy otwiera się drzwi do domu, żeby nie polazły w siną dal.

mateo912
24-10-2010, 11:12
potwierdzam-kot da się udomowić tylko kiedy jemu to pasuje:D
Mam psa kota i papugę, kot traktuje dom jak hotel i stołówkę przychodzi drze się ze chce jeść, zje całą puszkę żarcia później pójdzie do miski psa i zje co tam jest, prześpi sie 2-3 godziny i wychodzi :D

ekonet
24-10-2010, 11:15
pójdzie do miski psa i zje co tam jest
Bo tu popełniasz podstawowy błąd - miska psa powinna być pusta.
Kot za żarcie da się nawet głaskać pod włos. Mało jest kotów, które nie dadzą się oswoić.

treborp
24-10-2010, 11:21
Bo tu popełniasz podstawowy błąd - miska psa powinna być pusta.
Kot za żarcie da się nawet głaskać pod włos. Mało jest kotów, które nie dadzą się oswoić.

ja miałem kota który o żarcie prosił łapami jak pies :) więc się da :)

mateo912
24-10-2010, 11:37
Bo tu popełniasz podstawowy błąd - miska psa powinna być pusta.
Kot za żarcie da się nawet głaskać pod włos. Mało jest kotów, które nie dadzą się oswoić.

teoretycznie tak.
Ale w praktyce wyglada to tak że mój labrador je tylko i wyłącznie wtedy gdy reszta z domowników je. Miska może cały dzień stać pełna i nie ruszy jej w ogóle ( no chyba że już naprawdę głodny jest) a dopiero jak jemy obiad/kolacje to je wtedy z nami(żeby nie było nikt go do tego nie zmuszał ani nie uczył ;))

ekonet
24-10-2010, 11:43
teoretycznie tak.
Ale w praktyce wyglada to tak że mój labrador je tylko i wyłącznie wtedy gdy reszta z domowników je. Miska może cały dzień stać pełna i nie ruszy jej w ogóle ( no chyba że już naprawdę głodny jest) a dopiero jak jemy obiad/kolacje to je wtedy z nami(żeby nie było nikt go do tego nie zmuszał ani nie uczył ;))
Bo pełna miska to atrybut władzy. A pies powinien dostawać jedzenie jako ostatni z domowników.

costi
24-10-2010, 13:22
ja miałem kota który o żarcie prosił łapami jak pies :) więc się da :)

Ba, moja kotka sama otwierala sobie szafke, w ktorej stala sucha karma. Raz nawet wpadla na pomysl, zeby wywalic pudelku na podloge i sie sama obsluzyc :P

A tak w ogole, to kota sie nie udomawia, tylko kot udomawia reszte lokatorow ;)

offthe
24-10-2010, 13:49
Etam, pikuś. Mój brat miał kota, który nie pił wody z miski. Otwierał sobie łazienkę, otwierał kran, napił się, ale już wody nie zamknął. Jako, że mój brat często na cały dzień wychodził i wracał wieczorem, to woda potrafiła lecieć cały dzień...
A ulubione miejsce do spania? Torby i plecaki. Ściągasz torbę z szafy żeby się spakować, patrzysz, a tam kot...

124miko
24-10-2010, 14:03
Miałem już kilka kotów, ale wszystkie mieszkały na zewnątrz. Mają dwie budy ocieplone "po psie" ( uciekł, bo przestraszył się fajerwerków na 11 listopada 2 lata temu ).
Do domu nie wpuszczam, ze względów higienicznych ( domy są moim zdaniem dla ludzi).
Pożytków oczywiście nie ma z nich żadnych. Ostatnio sam musiałem łapać myszy w garażu, ponieważ kot - nakarmiony przez żonę - sypiał z pełnym brzuchem na słońcu.
Moim zdaniem dałbym sobie spokój ( i temu kotu też ). Niech sobie żyje tam gdzie jest. Jemu tam jest prawdopodobnie lepiej niż u Ciebie w domu i tylko z ludzkiego/kobiecego punktu widzenia może to wyglądać inaczej.

vredota
24-10-2010, 14:05
Kot to indywidualista. Zabierz, spróbuj, kot sam zadecyduje czy mu u Ciebie dobrze, czy też warunki lokalowe są o niebo gorsze niż w magazynie. Nic na siłę, inaczej to będzie tylko "Kot w dom", bez tego "Bóg w dom" na końcu ;-)

miron19j
31-10-2010, 22:26
i stalo sie, kocica jest u nas. Po trzech dniach osiagnelismy tyle, ze nie ucieka przed nami. Pierwszego dnia schowala sie pod szafe, jak ona tam sie zmiescila? Gdy jest na rekach, nie ucieka, nawet zdarzy sie jej przysnac.
Mam takie pytanie: co oznacza, gdy podczas piszczotania wyciaga lapki, rozczapierza pazurki i "ugniata ciasto"?

PS zdjecie bedzie, jak uzyskam normalny dostep do netu. Na razie pisze z telefonu (wrrr...)

amirez
31-10-2010, 22:35
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Siedzi pies i myśli: człowiek daje mi jeść, bawi się ze mną, wyprowadza na dwór. On jest Bogiem.
Siedzi kot i myśli: człowiek daje mi jeść, bawi się ze mną, sprząta moje kupki. Jestem Bogiem.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
;)

Joa
31-10-2010, 22:38
i stalo sie, kocica jest u nas. Po trzech dniach osiagnelismy tyle, ze nie ucieka przed nami. Pierwszego dnia schowala sie pod szafe, jak ona tam sie zmiescila? Gdy jest na rekach, nie ucieka, nawet zdarzy sie jej przysnac.
Mam takie pytanie: co oznacza, gdy podczas piszczotania wyciaga lapki, rozczapierza pazurki i "ugniata ciasto"?

PS zdjecie bedzie, jak uzyskam normalny dostep do netu. Na razie pisze z telefonu (wrrr...)
Tutaj jest odpowiedź na Twoje pytanie :)
http://animalia.pl/artykuly.php?id=73
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=903673&sid=c602743987e616ee9175de220cbf47ed

bognik
31-10-2010, 22:41
Wychodzi na to, że mój kot czuje się u mnie jak u mamy :lol:

Umbra
31-10-2010, 22:59
Mnie denerwuje kot brata (a raczek kotka). Niby przyjdzie się połasić, ale za chwilę drapie.

trigger
31-10-2010, 23:04
Etam, pikuś. Mój brat miał kota, który nie pił wody z miski. Otwierał sobie łazienkę, otwierał kran, napił się, ale już wody nie zamknął. Jako, że mój brat często na cały dzień wychodził i wracał wieczorem, to woda potrafiła lecieć cały dzień...

Mój kot jak tylko zobaczy ze w wc jest nieopuszczona deska wchodzi do muszli (cały, tylko ogon wystaje) i stamtąd pije wodę:wink: Ogólnie to się wody nie boi, bo sam np. włazi pod prysznic bez zmuszania.

sokrates
31-10-2010, 23:13
Miałem już kilka kotów, ale wszystkie mieszkały na zewnątrz. Mają dwie budy ocieplone "po psie" ( uciekł, bo przestraszył się fajerwerków na 11 listopada 2 lata temu ).
Do domu nie wpuszczam, ze względów higienicznych ( domy są moim zdaniem dla ludzi).
Pożytków oczywiście nie ma z nich żadnych. Ostatnio sam musiałem łapać myszy w garażu, ponieważ kot - nakarmiony przez żonę - sypiał z pełnym brzuchem na słońcu.
Moim zdaniem dałbym sobie spokój ( i temu kotu też ). Niech sobie żyje tam gdzie jest. Jemu tam jest prawdopodobnie lepiej niż u Ciebie w domu i tylko z ludzkiego/kobiecego punktu widzenia może to wyglądać inaczej.

i tu się zgodzę w 100% - ja swojego kocura dokarmiam, odrobaczam, zapobiegam i likwiduję kleszcze, w zimie udostępniam garaż i na tym kończy się udomawianie kota. Kot jest szczęśliwy wolnością, i ja że nie muszę kuwet sprzątać.

M_J
01-11-2010, 10:27
Kolejny sierściuch z dachem nad głową, to zawsze jeden mniej na zewnątrz. Tylko nie uczłowieczaj futrzaka - kot ma być kotem ;)

miron19j
09-11-2010, 11:24
proby charakterow cd. :smile:
kocica nabrala ciala, to juz jest kotka, a nie 7 nieszczesc. Korzysta z kuwety, nauczyla sie jesc z miski. Najchetniej lezy na kaloryferze lub parapecie.
Jednak jest jedno ale... nie chce dac sie wziac na rece. Chowa sie po katach. Gdy juz znajdzie sie na rekach, rozwala sie jak udzielna ksiezna i nadstawia lepek do pieszczotania.
Jak ja nauczyc, zeby przychodzila do miski, gdy ja sie wola? Nie mam zamiaru rozstawiac jedzenia po calym mieszkaniu. Zaczyna juz upominac sie o jedzenie, ale gdy dostanie, nie chce przyjsc do miski.
Glodem ja brac, czy jak? :-)

wpkx
09-11-2010, 11:35
proby charakterow cd. :smile:
kocica nabrala ciala, to juz jest kotka, a nie 7 nieszczesc. Korzysta z kuwety, nauczyla sie jesc z miski. Najchetniej lezy na kaloryferze lub parapecie.
Jednak jest jedno ale... nie chce dac sie wziac na rece. Chowa sie po katach. Gdy juz znajdzie sie na rekach, rozwala sie jak udzielna ksiezna i nadstawia lepek do pieszczotania.
Jak ja nauczyc, zeby przychodzila do miski, gdy ja sie wola? Nie mam zamiaru rozstawiac jedzenia po calym mieszkaniu. Zaczyna juz upominac sie o jedzenie, ale gdy dostanie, nie chce przyjsc do miski.
Glodem ja brac, czy jak? :-)

Cierpliwości. ;)
Nie łapcie jej na siłę.
Jedno miejsce z jedzeniem, pokazujcie jej i trzymajcie się z daleka. Jak już zacznie jeść, wtedy można spróbować pogłaskać. Stopniowo nabierze zaufania.
Poza tym niebawem zacznie mieć chcicę i będziecie musieli coś na to poradzić. Najlepiej skonsultować się z jakimś niegłupim weterynarzem.

scottbiker
09-11-2010, 11:39
Z kotami to jak w tym dowcipie:
Pies sobie myśli - mój pan mnie głaszcze jest moim bogiem.
Kot sobie myśli - mój pan mnie głaszcze jestem bogiem.
A tak poważnie to wszystko zależy od kota i jego charakteru. Mój 10cio letni kocur potrafi reagować na pewną ilość poleceń od dwóch osób, ale i tak najszybszą reakcję ma na otwieranie drzwi lodówki. No i trąca przy posiłku wybrane osoby łapką w wiadomym celu.

miron19j Kotów się nie głodzi jak psów. Niech się nauczy tylko, że miskę ma w jednym miejscu i jak będzie chciała to sama przyjdzie zjeść.

eagis
09-11-2010, 11:48
Ja tydzień temu odłowiłem zupełnie zdziczałego kota. Do tej pory mam blizny na rękach. Kot na początku miał kociego doła, ale po tygodniu.. nie to zwierze. Korzysta z kuwety (choć zanim się nauczył zniszczył dywanik), łasi się, bawi, daje przytulać. Przeżył spokojnie wizytę u weta. Wiek - 4 miesiące. Pewnie jakiś udział w tym miał mój stały kot: zdjęcie:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://jburek.pl/zdjecia/k01.jpg)

scottbiker
09-11-2010, 14:43
eagis ooo i się nie gryzą. Mój niestety nie toleruje innych kotów niezależnie od wieku. A jak już atakuje inne koty to złapać go można jedynie przez rękawiczki inaczej poleje się krew. Potem trzeba poczekać aż się wyciszy. A tak to jest leniwe i potulne kocisko.

eagis
09-11-2010, 15:13
No mój kot właściwy też się burzył jak przyniosłem nowego ale poszedłem na sposób. Trochę brutalny ale skuteczny - mianowicie młody został zamknięty w transporterku prawie półtorej dnia. Stary mógł się przyzwyczaić do obecności wroga a młody miał czas się uspokoić i czuł się bezpiecznie. Jak wypuściłem młodego to się obwąchały i traktowały dość obojętnie, a potem zaczęły się bawić:)

Pinczer
09-11-2010, 15:56
No to mam dziwnego kota. Nie jest zainteresowany kocimi wojenkami nawet daje sobą pomiatac innym kotom, on poluje na psy. Ulubiona zdobycz to maly wiejski kundelek. Jedynie shar-pei sąsiadow jest bezpieczny ale to chyba dlatego ze kocur nie wie co to jest.

miron19j
23-11-2010, 12:46
cd nastapil
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikoniarze.pl/images/icons/icon10.gif)
kocica juz je z miski, bawi sie w naszym pokoju, znalazla swoje bezpieczne miejsce w domu. Przelom nastapil jednego dnia. Poprzedniego wieczorem nie dala sie dotknac, robila uniki. Nastepnego sama wskoczyla do mnie na lozko (leze z pokiereszowana noga), dala sie poglaskac. Od tego czasu najchetniej przebywa razem z nami w jednym pokoju. Czasem jednak odzywa sie w niej jeszcze ta "dzikosc".
Mam pytanie: jak karmicie swoje koty? O ustalonych porach czy "na zyczenie"? Ile 5-cio miesieczny kociak powinien zjadac?
Sorki, ze zadaje takie podstawowe pytania, ale z telefonu (przynajmniej z mojego) kiepsko sie korzysta z Googla.

KaeF
23-11-2010, 18:34
Sucha karma w misce dostępna 24h/dobę (o ile kot nie jest żarłoczny i je tylko jak jest głodny, a nie wpierdziela aż nic nie zostanie)
Mokra karma 2x dziennie
Rarytasiki, tj resztki mięska z obiadu domowników okazjonalnie, żeby się nie przyzwyczaiła;)

Swoją drogą, to masz trochę błędną logikę. To nie Ty znalazłeś kota i bierzesz go domu na wychowanie i udomowienie. To kot znalazł Ciebie i swoim urokiem zmusił Cię do zabrania go do Twojego domu. Teraz to kot będzie Cię wychowywał i całe Twoje życie będzie podporządkowane jemu. To jest celowe kocie działanie:P

offthe
23-11-2010, 18:43
Ponoć właśnie koty mają mieć żarcie w misce zawsze. One podjadają w przeciwieństwie do psów...Chociaż mój pies dostaje o określonej godzinie puszkę mięcha i wsypane ma do innej miski suche, i też sobie tak podjada..
Mam wrażenie, że sucha karma źle działa na nerki.. dwa koty mojego brata dostawały suche i w pewnym momencie zmarły na nerki... To chyba od tego suchego właśnie, bo nie wierzę, że dwa koty mogły umrzeć na to samo.

costi
23-11-2010, 22:08
Cos w tym jest, bo moja kotka tez zmarla na nerki, a suchego wsuwala sporo i zawsze bylo w misce dostepne.

Ogolnie polecam robic kotu raz na jakis czas badanie krwi, bo choroby nerek sa strasznie meczace i dla kota, i dla wlasciciela. Juz nawet nie wspominam o koniecznosci kupowania specjalnej karmy, 2-3 razy drozszej niz normalna i o kosztach lekow.

KaleidoStar
23-11-2010, 23:42
Podawanie kotom jedzenia w takiej ilości, że moze ciągle podjadać, prawdopodobnie zwiększa możliwość wystąpienia chorób nerek. Ma to związek z tym, że kot non stop trawi.. Jego żołądek i inne narządy ciągle pracują.
Sucha karma z wyższej pólki raczej nie spowoduje kłopotów nerkowych. Podstawą są coroczne badania krwi. Choroby wcześnie wykryte łatwiej leczyć/spowolnić (są karmy dla nerkowców i innych).
I przede wszystkim podawać karmę zawierającą minimum zbóż. Warto czytać skład na opakowaniu. Whiskasy to.. jak karmienie człowieka chipsami non stop.
A dla oszczędnych - po pierwsze, dobre karmy są sycące, więc kot zjada ich mniej. Wydatek nie jest więc duzo większy. No i przede wszystkim - te więcej pieniędzy teraz to mniej pieniędzy wydanych na leczenie później...

Czornyj
24-11-2010, 00:04
Kotu należy dawać niewiele karmy i to niezbyt często, najlepiej suchej i niestety drogiej. Jeśli karma leży na misce i kot jej nie jest w stanie zeżreć, to znaczy że gada przekarmiamy i się przeżarł w trzy d... - koty w miarę możliwości wpieprzają wszystko, aż się nie posrają. Dając im stały dostęp do karmy osiągniemy tyle, że po prostu się spasą i w końcu szlag je trafi. W naturze ich posiłki bynajmniej nie są częste i regularne.

freefly
24-11-2010, 00:12
W naturze ich posiłki bynajmniej nie są częste i regularne.

Bo w końcu jedzą tylko wtedy jak coś upolują. ;) I tak powinno być.

miron19j
01-12-2010, 02:09
cd.
kicia już sama przychodzi do mnie poleniuchować sobie na wyrku. Niestety, spać chodzi tylko do jakiegoś zakamarka. Ale podobno koty dachowce tak mają.
Oto moja Mruczka. Zdjęcie zrobione telefonem. Niestety, rozwalone kolano uniemożliwia mi jakikolwiek harce z aparatem
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikoniarze.pl/images/icons/icon9.gif)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img820.imageshack.us/i/kicia1.jpg/)

sheva
01-12-2010, 11:05
Nie no kotek śliczny ale kolego, ewolucja przez miliony lat kształtowała temu koty łapy, futro, sposób chodzenia, oczy wszystko żeby stał się cichym niewidocznym, niesłyszalnym zabójcą doskonałym a Ty mu zakładasz dzwoneczek ?

ekonet
01-12-2010, 11:10
ewolucja przez miliony lat kształtowała temu koty łapy, futro, sposób chodzenia, oczy wszystko żeby stał się cichym niewidocznym, niesłyszalnym zabójcą doskonałym a Ty mu zakładasz dzwoneczek ?
Właśnie dlatego. Chciał dać sobie szanse, gdy kot w nocy podejdzie do niego cichaczem wziąć pomstę za zbyt słoną zupę.

wpkx
01-12-2010, 11:11
Właśnie dlatego. Chciał dać sobie szanse, gdy kot w nocy podejdzie do niego cichaczem wziąć pomstę za zbyt słoną zupę.

A może Kolega Miron naoglądał się "Barw ochronnych"? ;)

ekonet
01-12-2010, 11:20
A może Kolega Miron naoglądał się "Barw ochronnych"? ;)
Sam napisał, że kolano już ma rozwalone. :)

miron19j
01-12-2010, 13:33
dzwoneczek pozostał z czasów, gdy panicznie się bała dosłownie wszystkiego i chowała we wszystkie możliwe zakamarki. I żeby ją zlokalizować, założyliśmy jej obróżkę z dzwonkiem. Ostatnio nauczyła się chodzić tak, że dzwonek nie odzywał się. Zastanawialiśmy się z żoną, czy już go nie zdjąć? A kicia sama rozwiązała problem. Podczas zabawy ściągnęła obróżkę. I tak już zostanie.

!AGresT
01-12-2010, 13:45
Kotu należy dawać niewiele karmy i to niezbyt często, najlepiej suchej i niestety drogiej. Jeśli karma leży na misce i kot jej nie jest w stanie zeżreć, to znaczy że gada przekarmiamy i się przeżarł w trzy d... - koty w miarę możliwości wpieprzają wszystko, aż się nie posrają. Dając im stały dostęp do karmy osiągniemy tyle, że po prostu się spasą i w końcu szlag je trafi. W naturze ich posiłki bynajmniej nie są częste i regularne.

Można i tak. U nas kocur jest na samej suchej - takiej dla kastratów i praktycznie cały czas ma w misce. Zjada jednak jej mniej (w ciągu doby) niż zaleca producent. Nie dostaje absolutnie niczego innego do jedzenia.
Czasami może być nawet na odwrót - jak kot poza posiłkami nie ma nic "do przekąszenia", to na posiłek zajada się ile wlezie i właśnie wtedy może się spaść (tak się pisze?).
Niestety u kotów nie ma reguł.

miron19j
01-12-2010, 15:10
czy koty przechodzą mutację?
Właśnie zdałem sobie sprawę, że kocica inaczej miauczy. Wcześniej był to raczej pisk małego kociaka. A teraz "łamie" jej się głos. Pierwsze skojarzenie to mutacja, podobnie mówił kiedyś mój syn.

ekonet
01-12-2010, 15:20
czy koty przechodzą mutację?
Właśnie zdałem sobie sprawę, że kocica inaczej miauczy. Wcześniej był to raczej pisk małego kociaka. A teraz "łamie" jej się głos. Pierwsze skojarzenie to mutacja, podobnie mówił kiedyś mój syn.
Kocich głosów jest wiele i mają wiele znaczeń.
Całkiem możliwe, że będzie ruja. Śladowe ruje zdarzają się nawet po sterylizacji.

eskimos
01-12-2010, 17:20
Moj kociak potrafi wydawac z siebie dzwieki od barytonu po prawie placz dziecka, w zaleznosci co chce wyzebrac :mrgreen:

!AGresT
01-12-2010, 17:29
Trenują przed nocą wigilijną.
Mój używa szerokiej gamy wszelkich mruknięć, miauczenie to rzadko.

koffee
07-12-2010, 22:30
Moja kotka jest ze mną od 6 lat. Wzięłam najbardziej zabiedzoną małą słodką sierotkę ze schroniska. Mruczy baaardzo rzadko, toleruje tylko domowników. Jak ktoś mnie odwiedza to musi trzymać się z daleka bo niestety kotka pilnuje domu skuteczniej niż pies zaczepno-obronny, czasami chowa się w garderobie. Potrafi też warczeć ! Zazwyczaj jednak na prychaniu i syczeniu w różnych tonacjach się kończy. Potrafi też machnąć pazurami jak ktoś odważniejszy się uprze ją pogłaskać ;) Każda wizyta u weterynarza jest na hydroksyzynie. Miała pomóc sterylizacja ale niestety nie pomogła...

Dla pocieszenia mogę napisać, że dla mnie jest kochana ;)

Charakterne dziewczę mi się trafiło