Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Kamerzysta wykorzystuje do filmu moje zdjęcia



kicek
23-10-2010, 01:59
Słuchajcie, czy to jest normalne, że kamerzysta bez zgody fotografa wykorzystuje jego zdjęcia do ubarwienia swojego filmu ze ślubu?

Sytuacja wygląda następująco:
Wykonałam zdjęcia ślubne. W umowie był oczywiście zapis na temat eksploatacji zdjęć przez Parę Młodą: "Zamawiający oświadcza, że nie zamierza wykorzystywać zdjęć do innych celów niż własny użytek osobisty" oraz ponownie w oświadczeniu o zgodzie na publikację wizerunku "Nie zamierzam wykorzystywać fotografii do innych celów niż własny użytek osobisty. Przyjmuję do wiadomości i akceptuję postanowienie, że nie jestem właścicielem praw autorskich do fotografii oraz, że wszelkie prawa do fotografii należą do fotografa".

Nie wydaje mi się, żeby przekazanie zdjęć do wykorzystania przez kamerzystę, który bierze za to pieniądze, wchodziło w zakres "użytku osobistego".

Trochę mnie dziwi fakt, że ktoś bierze pieniądze za tworzenie filmu składającego się między innymi z cudzej pracy, nieodpłatnie.
Oczywiście moje zdjęcia nie mają stanowić jakiejś większej jego części, ma ich jednak być 20.

Jak rozwiązujecie podobne sytuacje?
Czy w ogóle warto dochodzić tu swoich praw?

freefly
23-10-2010, 02:58
W jaki sposób chciałabyś rozwiązać problem, gdybyś dzisiaj wykonała mi zdjęcia, a ja na drugi dzień poszedłbym do gościa od video i zlecił, że fotki wmontował w film z moich urodzin.
Gość wziąłby przecież wynagrodzenie za to, że do mojego użytku osobistego zrobił montaż zdjęć do filmu.
Równie dobrze mogłabyś mieć pretensje do labu, że zarabia na twojej pracy, bo mi zrobił za pieniądze odbitki fotek.

Kamerzysta teraz rozpowszechnia te fotki na lewo i naprawo, wykorzystuje w swoim portfolio, handluje nimi ?
Ściągnął fotki z netu, włamał się do młodych i je ukradł ?

Kundzior
23-10-2010, 04:38
W moim przypadku, zwykle kamerun do mnie się zwracał, czy może nie chciał bym udostępnić mu kilku ujęć do filmu, dlaczego nie, nawet da się na kamerunie deko zarobić.

spongo
23-10-2010, 05:29
Jak będziesz się o to z nimi kłócić, to raczej Ciebie nie polecą następnemu klientowi... a Świat jest mały. Ja bym dał spokój.

timi
23-10-2010, 08:23
Dokładnie , z reguły jest tak ze jeżeli facet jest w porządku to poprosi o kilka zdjec. Co mnie osobiście wkurza? Często jest np tak ze plenery są organizowane w ten sam dzień (decyzja Pm) i kamerun idzie na plener wraz z fotografem. Stoi z boku i przygląda się jak fotograf ustawia młodych do zdjec, od czasu do czasu kręcąc krótkie filmiki. Następnie montuje z tego swój materiał.

MirekM
23-10-2010, 08:40
Poparz na to inaczej , młodzi wykorzystują do SWOJEGO filmu SWOJE zdjęcia . Bo ten film , co to im kamerzysta robi będzie ICH .Tak samo jak często są wstawiane zdjęcia z dzieciństwa . Ze studia , z komunii zrobione przez zamówionego fotografa , studniówki itp. Co dostarczą kamerzyście , to on im to uprzejmie wstawia (jasne że za pieniądze) , ale na pewno nie kasuje za zdjęcia jako takie. Jeśli masz z tym dalej problem , to na przyszłość kasuj za zdjęcia tak, żeby cię serce potem nie bolało . Dla jasności - zdanie byłego kamerzysty.

kicek
23-10-2010, 12:27
Hej,

Dzięki za odpowiedzi :))
Oczywiście, że dałam spokój, bo nie będę przecież kłócić się z Młodymi, zwłaszcza, że i tak nie wygram - zawsze mogą to zrobić za moimi plecami. Także nie pytam o doraźne pomysły, tylko jak zabezpieczać się na przyszłość - czy w ogóle warto, czy jakiś wpis w umowie, czy co.

Nawiasem mówiąc, usługą kamerzysty nie jest "zmontowanie filmiku z różnych materiałów" tylko "nakręcenie filmu ze ślubu". To tak jakbym ja poprosiła o udostępnienie jego filmu i zrobiła z tego zdjęcia (stopklatki), które bym oddała jako swoją robotę (tak, wiem, kiepska jakąś - teoretyzuję), za którą biorę pieniądze.

Nie wiem czy kamerzysta zamierza wykorzystywać fragment ze zdjęciami do własnej promocji, ale właśnie to mnie niepokoi. Mam szczerą nadzieję, że jest porządnym facetem i nie zamierza.
W każdym razie na pewno nie pytał mnie o zgodę na wykorzystanie zdjęć do filmu.

Co do zdjęć, które są własnością Młodych - nie do końca, nie przekazywałam im przecież wszystkich praw do rozporządzania zdjęciami, nie było mowy o udostępnianiu im osobom trzecim, które zamierzają wykorzystać je w celach zarobkowych.

Założyłam temat, żeby dowiedzieć się jakie jest stanowisko innych fotografów w tej sprawie, bo być może nie powinnam widzieć w tym problemu. Jednak wydaje mi się, że wykorzystanie czyichś zdjęć do celów zarobkowych nie jest do końca OK. Zdjęcia nie stanowią w 100% własności młodych, nie zbywałam swoich praw majątkowych do zdjęć.

Zdjęcia oczywiście udostępniłam z ludzkiej uprzejmości, jednak działania kamerzysty budzą moją wątpliwość.

jurekb
23-10-2010, 17:22
Smutne jest to, że tzw. "Państwo Młodzi" często są robieni w wała przez fotografów wykonujących im usługę fotografowania ICH, powtórzę ICH ślubu.

Na czym polega robienie ich w wała?

Polega otóż na tym, że cwaniak fotograf przedstawia im do podpisu umowę, z niekorzystnymi dla nich zapisami a oni w dobrej wierze ją podpisują. Myśląc, że to standard, i że tak trzeba, że nie trzeba wprowadzić swoich poprawek, które będą ich chronić przed mądralą fotografem, który obwarował wykonanie swojej usługi, niekorzystnymi dla nich zapisami.
Jak czytam tego rodzaju wątki to ogarnia mnie pusty śmiech pomieszany z oburzeniem. Oburzeniem na rzemieślnika-fotografa, wykonującego usługę, na rzecz usługobiorcy, który płaci przecież za tą usługę. Jeśli za to płacą to chcą mieć prawo do zrobienia z efektem tej usługi co tylko chcą. Oczywiście z pewnymi ograniczeniami.

Przykład:
Jan Kowalski kupił sobie luksusowy samochód marki "xyz" i ma prawo robić z nim co chce! Ma prawo dać cioci czy też wujkowi żeby nieodpłatnie przewiózł sobie kury, kaczki, indyki lub konia z targowiska i nie musi firmie która go wyprodukowała odprowadzać tantiem za reklamę, że w tym aucie można wozić konie. Itp. itd.
Nie ma prawa tylko do jednego. Do rozpowszechniania informacji że to on jest producentem tego auta.
Sprzedaż aut regulują zazwyczaj ogólne przepisy np "KC" i standardowe umowy kupna i sprzedaży ugruntowane długim zwyczajem.
Tak samo powinno być z prawami do zdjęć np. ze ślubu. Niestety niektórzy mądrale fotografowie podsuwają młodym, umowy z takimi obwarowaniami, że ogranicza ich to bardzo do dysponowania własnymi (bo kupionymi usługą) zdjęciami. Co gorsza niektórzy (fotografowie) posuwają się nawet do tego, że gwarantują sobie prawo do wykorzystania ich (młodych) wizerunku bez każdorazowego uzyskania ich zgody. Ludzie, jak pisałem wyżej, w dobrej wierze podpisują.

Prawo autorskie gwarantuje niezbywalność "praw osobistych" i niemożność zrzeczenia się ich, to oczywiste. Fotograf zawsze jest autorem zdjęcia. Natomiast prawa majątkowe mogą być przedmiotem obrotu i są zbywalne.
Uczciwy fotograf powinien więc tak sformułować umowę żeby po wykonaniu usługi zrzec się praw majątkowych do zdjęć, bo mu już zapłacono, a jeśli uważa, że wziął za mało i przydałoby się więcej to niech od razu żąda więcej a nie "sępi" na przykład na ponownym wykonaniu odbitek. Tak, tak, niektórzy nawet nie dają na CD w takiej rozdzielczości żeby się dało zrobić przyzwoitej jakości odbitkę.
Na szczęście prawo autorskie zezwala na rozpowszechnianie zdjęć w gronie najbliższych osób. Dotyczy to zarówno rodziny jak i znajomych. Czyli obejmuje przypadek, w którym zlecają "kamerunowi" wmontowanie w film z własnego ślubu i wesela i rozpowszechnienie go (bez czerpania korzyści majątkowych).

Zachęcam młodych do czytania umów i rezygnowania z usług fotografów cwaniaków.

witold68
23-10-2010, 17:40
Proponuje przestrzelic mu kolano...

kicek
23-10-2010, 17:55
Smutne jest to, że tzw. "Państwo Młodzi" często są robieni w wała przez fotografów wykonujących im usługę fotografowania ICH, powtórzę ICH ślubu.

Na czym polega robienie ich w wała?

Polega otóż na tym, że cwaniak fotograf przedstawia im do podpisu umowę, z niekorzystnymi dla nich zapisami a oni w dobrej wierze ją podpisują. Myśląc, że to standard, i że tak trzeba, że nie trzeba wprowadzić swoich poprawek, które będą ich chronić przed mądralą fotografem, który obwarował wykonanie swojej usługi, niekorzystnymi dla nich zapisami.
Jak czytam tego rodzaju wątki to ogarnia mnie pusty śmiech pomieszany z oburzeniem. Oburzeniem na rzemieślnika-fotografa, wykonującego usługę, na rzecz usługobiorcy, który płaci przecież za tą usługę. Jeśli za to płacą to chcą mieć prawo do zrobienia z efektem tej usługi co tylko chcą. Oczywiście z pewnymi ograniczeniami.

Przykład:
Jan Kowalski kupił sobie luksusowy samochód marki "xyz" i ma prawo robić z nim co chce! Ma prawo dać cioci czy też wujkowi żeby nieodpłatnie przewiózł sobie kury, kaczki, indyki lub konia z targowiska i nie musi firmie która go wyprodukowała odprowadzać tantiem za reklamę, że w tym aucie można wozić konie. Itp. itd.
Nie ma prawa tylko do jednego. Do rozpowszechniania informacji że to on jest producentem tego auta.
Sprzedaż aut regulują zazwyczaj ogólne przepisy np "KC" i standardowe umowy kupna i sprzedaży ugruntowane długim zwyczajem.
Tak samo powinno być z prawami do zdjęć np. ze ślubu. Niestety niektórzy mądrale fotografowie podsuwają młodym, umowy z takimi obwarowaniami, że ogranicza ich to bardzo do dysponowania własnymi (bo kupionymi usługą) zdjęciami. Co gorsza niektórzy (fotografowie) posuwają się nawet do tego, że gwarantują sobie prawo do wykorzystania ich (młodych) wizerunku bez każdorazowego uzyskania ich zgody. Ludzie, jak pisałem wyżej, w dobrej wierze podpisują.

Prawo autorskie gwarantuje niezbywalność "praw osobistych" i niemożność zrzeczenia się ich, to oczywiste. Fotograf zawsze jest autorem zdjęcia. Natomiast prawa majątkowe mogą być przedmiotem obrotu i są zbywalne.
Uczciwy fotograf powinien więc tak sformułować umowę żeby po wykonaniu usługi zrzec się praw majątkowych do zdjęć, bo mu już zapłacono, a jeśli uważa, że wziął za mało i przydałoby się więcej to niech od razu żąda więcej a nie "sępi" na przykład na ponownym wykonaniu odbitek. Tak, tak, niektórzy nawet nie dają na CD w takiej rozdzielczości żeby się dało zrobić przyzwoitej jakości odbitkę.
Na szczęście prawo autorskie zezwala na rozpowszechnianie zdjęć w gronie najbliższych osób. Dotyczy to zarówno rodziny jak i znajomych. Czyli obejmuje przypadek, w którym zlecają "kamerunowi" wmontowanie w film z własnego ślubu i wesela i rozpowszechnienie go (bez czerpania korzyści majątkowych).

Zachęcam młodych do czytania umów i rezygnowania z usług fotografów cwaniaków.

Aha, czyli jestem fotografem-cwaniakiem ;) Dzięki.

Nie mam pretensji do Państwa Młodych, co może za mało podkreśliłam. Mówię, że zastanawia mnie postawa kamerzysty. Dlatego PYTAM (tak, pytam), czy inni fotografowie też się z tym spotkali i jakie jest ich stanowisko w tej sprawie. Bo może to jest rzecz najbardziej naturalna w świecie i tak robi KAŻDY?

Aha, i powtarzam, że zdjęcia UDOSTĘPNIŁAM kamerzyście.
Więc proszę mnie tu nie nazywać cwaniakiem czy nie sugerować, że "robię kogoś w wała", jak to nieelegancko się wyraziłeś.

Jeśli chodzi o zachowanie praw majątkowych - nie muszę zgadzać się na wykorzystanie zdjęć przez młodych np. na billboardy bez mojej wiedzy i zgody. Za to po prostu płaci się więcej i to dużo więcej. Jeśli chodzi o dysponowanie prawami majątkowymi, jest to prywatna sprawa fotografa. Może on sprzedać zdjęcia drożej, na pełnej licencji (wtedy można z nimi oczywiście robić co się chce), lub do normalnego użytku prywatnego. Większość fotografów nie sprzedaje jednak pełnej licencji na swoje zdjęcia, co nie znaczy, że należy ich nazywać cwaniakami. Każdy stara się po prostu chronić swoje interesy oraz dobre imię.

Tak, niektórzy fotografowie nie dają zdjęć w pełnej rozdzielczości, a niektórzy dają wszystkie nieobrobione, a niektórzy jeszcze co innego. Wszystko zależy od fotografa i jest spisane w umowie (żeby nie było wątpliwości, tak daję zdjęcia w dużej rozdzielczości). Za każdym razem omawiam z Młodymi każdy jej punkt, żeby nie było żadnych wątpliwości :)

Jeśli chodzi o przykład z samochodem - jak dla mnie jest nieprzystający do sytuacji.

Myślę, że troszkę niegrzecznie odniosłeś się do mojego posta, sugerując, że jestem "cwaniakiem" czy ze Młodzi "często są robieni w wała przez fotografów", pewnie takich jak ja.

("Oburzeniem na rzemieślnika-fotografa, wykonującego usługę, na rzecz usługobiorcy, który płaci przecież za tą usługę." - mi nikt nie płacił za wykonanie zdjęć do filmu)

Ale ok, zrozumiałam jakie jest Wasze stanowisko w tej sprawie ;)


W jaki sposób chciałabyś rozwiązać problem, gdybyś dzisiaj wykonała mi zdjęcia, a ja na drugi dzień poszedłbym do gościa od video i zlecił, że fotki wmontował w film z moich urodzin.
Gość wziąłby przecież wynagrodzenie za to, że do mojego użytku osobistego zrobił montaż zdjęć do filmu.

Masz rację! Myślę, że tu właśnie jest sedno.

Wszystko zależy właśnie od tego jaką usługę podejmuje operator kamery:
1. autorski materiał filmowy ze ślubu i wesela
2. materiał zmontowany z własności Państwa Młodych (materiały wideo dostarczone przez kamerzystę + np. zdjęcia od fotografa).

Po prostu w obu przypadkach kamerzysta bierze pieniądze za co innego.
Naiwna jestem.

jurekb
23-10-2010, 18:35
Aha, czyli jestem fotografem-cwaniakiem ;) Dzięki.
Nie! Nie odbieraj tego osobiście. Pisałem o zjawisku jakie obserwuję, zarówno w realu jak również w opiniach, w sieci.

Mówię, że zastanawia mnie postawa kamerzysty.
Zważ na to, że jego postawa wynika, zapewne z inspiracji młodych.



Więc proszę mnie tu nie nazywać cwaniakiem czy nie sugerować, że "robię kogoś w wała", jak to nieelegancko się wyraziłeś.
Nie napisałem, że jesteś cwaniakiem"czką" :) . Pisałem ogólnie.


Jeśli chodzi o zachowanie praw majątkowych - nie muszę zgadzać się na wykorzystanie zdjęć przez młodych np. na billboardy bez mojej wiedzy i zgody. Za to po prostu płaci się więcej i to dużo więcej. Jeśli chodzi o dysponowanie prawami majątkowymi, jest to prywatna sprawa fotografa. Może on sprzedać zdjęcia drożej, na pełnej licencji (wtedy można z nimi oczywiście robić co się chce), lub do normalnego użytku prywatnego.
Wątpię, czy młodzi wieszają swoje zdjęcia na billboardach.
Natomiast co do "prywatnej sprawy", to pisałem że można wziąć więcej, ale wtedy można zostać bez pracy. Przyjdzie inny i zrobi usługę!


Każdy stara się po prostu chronić swoje interesy oraz dobre imię.

Z tym interesem to się zgodzę, ale czy trzeba to robić za wszelką cenę? Za cenę właśnie dobrego imienia?
Jeśli ja dostałbym taką "przedobrzoną" umowę, to taki fotograf, traci u mnie dobre imię.


Tak, niektórzy fotografowie nie dają zdjęć w pełnej rozdzielczości, a niektórzy dają wszystkie nieobrobione, a niektórzy jeszcze co innego. Wszystko zależy od fotografa i jest spisane w umowie (żeby nie było wątpliwości, tak daję zdjęcia w dużej rozdzielczości). Za każdym razem omawiam z Młodymi każdy jej punkt, żeby nie było żadnych wątpliwości :)
Ci którzy dają nieobrobione to pewnie nie mają więcej zleceń albo pracują za co łaska.
W moim poście odnosiłem się właśnie do treści umów, a na końcu zaapelowałem do młodych żeby je czytali i zmieniali, dla swego dobra.


przecież za tą usługę." - mi nikt nie płacił za wykonanie zdjęć do filmu)
Tobie nie, ale młodzi skorzystali z dozwolonego użytku osobistego.

Dla jasności. Nie jestem kamerunem a nawet wręcz nie cierpię oglądać filmów ze ślubów i wesel. Wolę fotografie. Jednak nie lubię cwaniactwa i naciągactwa (nie piję do nikogo! ale mówię ogólnie).

jurekb
23-10-2010, 18:37
Proponuje przestrzelic mu kolano...
Czyżby krewny Ryszarda C. się odezwał?

MirekM
23-10-2010, 19:09
A tak nawiasem , czy ktoś nie powinien się zwrócić do kamerzysty z podziękowaniem za zrobienie darmowej reklamy swoich zdjęć ? :smile: Żartowałem . Zdrowia i powodzenia w branży weselnej ...

bialogardzianin
23-10-2010, 22:13
Współczesne kamery kamerunów pozwalają na wycięcie klatki i użycie "zdjęcia" HD (pojedynczej klatki) do wykonania okładki na pudełko. Są niestety cwaniacy, którzy podpuszczają parę młodą, iż mogłaby mieć "piękną okładkę do jej wspaniałego filmu ślubnego, gdyby tylko fotograf zechciał udostępnić kilka- kilkanaście fotek do wyboru. No a jak fotograf nie da zdjęć to trudno, coś się wymyśli...". Albo: "zrobiłbym Wam świetny teledysk ślubny z najzabawniejszych scen jakie sfilmowałem i dołączyłbym do tego kilkanaście fotek, które zapewne fotograf mógłby Wam udostępnić" Ohydztwo, doprawdy, że takie praktyki są stosowane! Przecież kamerun bierze pieniądze za wykonaną przez niego usługę, tj. nagranie filmu, obrobienie go, nagranie na dvd i zrobienie okładki, powinien to zrobić własnym staraniem. Przekazuje gotowy efekt w postaci chronionego prawem utworu audiowizualnego, którego jest autorem, za który weźmie pieniądze i który podpisze na początku lub na końcu materiału swym logiem i numerem telefonu. Okaże się, że zrobi to bezprawnie, bo w wykonanym utworze zawarta będzie część pracy autorstwa kogoś innego, więc jakim prawem potem podpisze się pod filmem ślubnym? Jak czytam takie wątki to mnie krew zalewa. Co myślicie, gdyby na początku ustalania szczegółów zlecenia uświadamiać narzeczonych przed ewentualnymi niecnymi praktykami kamerunów? To bardzo delikatna materia, tym bardziej, że praca fotografów okolicznościowych bazuje na poleceniach, ale z drugiej strony trzeba na początku uświadamiać ludzi nt. tych nieetycznych wymuszeń. Dodatkowo, trzeba piętnować takich pasożytów w branży ślubnej i mówić o tym głośno na forach i wszelkiej maści portalach.

jurekb
23-10-2010, 22:51
Współczesne kamery kamerunów pozwalają na wycięcie klatki i użycie "zdjęcia" HD (pojedynczej klatki) do wykonania okładki na pudełko. Są niestety cwaniacy, którzy podpuszczają parę młodą, iż mogłaby mieć "piękną okładkę do jej wspaniałego filmu ślubnego, gdyby tylko fotograf zechciał udostępnić kilka- kilkanaście fotek do wyboru. No a jak fotograf nie da zdjęć to trudno, coś się wymyśli...". Albo: "zrobiłbym Wam świetny teledysk ślubny z najzabawniejszych scen jakie sfilmowałem i dołączyłbym do tego kilkanaście fotek, które zapewne fotograf mógłby Wam udostępnić" Ohydztwo, doprawdy, że takie praktyki są stosowane! Przecież kamerun bierze pieniądze za wykonaną przez niego usługę, tj. nagranie filmu, obrobienie go, nagranie na dvd i zrobienie okładki, powinien to zrobić własnym staraniem. Przekazuje gotowy efekt w postaci chronionego prawem utworu audiowizualnego, którego jest autorem, za który weźmie pieniądze i który podpisze na początku lub na końcu materiału swym logiem i numerem telefonu. Okaże się, że zrobi to bezprawnie, bo w wykonanym utworze zawarta będzie część pracy autorstwa kogoś innego, więc jakim prawem potem podpisze się pod filmem ślubnym? Jak czytam takie wątki to mnie krew zalewa. Co myślicie, gdyby na początku ustalania szczegółów zlecenia uświadamiać narzeczonych przed ewentualnymi niecnymi praktykami kamerunów? To bardzo delikatna materia, tym bardziej, że praca fotografów okolicznościowych bazuje na poleceniach, ale z drugiej strony trzeba na początku uświadamiać ludzi nt. tych nieetycznych wymuszeń. Dodatkowo, trzeba piętnować takich pasożytów w branży ślubnej i mówić o tym głośno na forach i wszelkiej maści portalach.
Widzę, że kolega ma takie podejście, że najważniejsi na ślubie i weselu są fotograf, kamerun no może orkiestra! Jakoś wszystkim umyka, że dla pary młodej nie ma nic ważniejszego niż ich pierwsza, ważna, wspólna uroczystość rodzinna.
Czy naprawdę wam wszystkim się wydaje, że młodzi kierują się waszym egoistycznym punktem widzenia?
Otóż nie, oni chcą mieć zdjęcia (ładne) i fajny film czy też raczej foto-videokast. Jeśli ktoś jest taki wrażliwy na punkcie swego ego, to niech oferuje full serwis foto-video, a nie marudzi że ktoś posłużył się jego zdjęciami. Bo ten ktoś to nie jest kamerun, tylko młoda para.

bialogardzianin
23-10-2010, 23:08
Widzę, że kolega ma takie podejście, że najważniejsi na ślubie i weselu są fotograf, kamerun no może orkiestra! Jakoś wszystkim umyka, że dla pary młodej nie ma nic ważniejszego niż ich pierwsza, ważna, wspólna uroczystość rodzinna.
Czy naprawdę wam wszystkim się wydaje, że młodzi kierują się waszym egoistycznym punktem widzenia?
Otóż nie, oni chcą mieć zdjęcia (ładne) i fajny film czy też raczej foto-videokast. Jeśli ktoś jest taki wrażliwy na punkcie swego ego, to niech oferuje full serwis foto-video, a nie marudzi że ktoś posłużył się jego zdjęciami. Bo ten ktoś to nie jest kamerun, tylko młoda para.

To jakieś brednie! Kto tu mówi o ślubie lub uroczystości? Jakie ego? Wydaje mi się, że prowokujesz i podburzasz ludzi tu na forum jakby nie patrzeć fotograficznym. ;) Jasne, że młodzi chcieliby mieć fajny foto-wideokast, tym bardziej jak taki pasożyt roztoczy wizję wspaniałego produktu, do którego będą oni chętnie wracać, "niech tylko fotograf udostępni kilkanaście obrobionych zdjęć...". Dwukrotnie pracowałem z kamerunami i wielokrotnie z kamerzystami, którzy świetnie poradzili sobie bez zdjęć fotografa. Na szczęście tylko dwóch miało zapędy, które w odpowiedni sposób poskromiłem, nie tracąc nic w oczach nowożeńców i uświadamiając jak niecne są to praktyki napuszczania i roztaczania pięknej wizji. Narzeczeni dlatego zamawiają dwie usługi, aby relacja z tego najpiękniejszego dnia w ich życiu była pełna, aby mieli idealną pamiątkę przedstawiającą czas oraz momenty. Młoda para jest przekonana i ufa usługodawcom, że wykonają oni swoją robotę najlepiej jak to możliwe. Późniejsze polecenia i rekomendacje są najwspanialszym dowodem uznania za wykonaną samodzielnie ciężką pracę. A cóż przeszkadza kamerunowi zabrać ze sobą aparat i cyknąć kilka fotek? Widziałem nawet taki świetny kombajn/ stelaż z przymocowanymi doń kamerą i aparatem. ;)

bogdi64
23-10-2010, 23:14
już kiedyś na ten temat była duża rozmowa (opcja szukaj) kiedyś gdy robiłem jeszcze ślubniaki, zasadę miałem prostą, nie obchodziło mnie co zrobią młodzi ze zdjęciami, które im oddam (pod warunkiem, że już za nie zapłacili), zawsze kamerunowi odpowiadałem, że niech dogada się z młodymi - bo to ich fotki, często kamerun naciskał nawet do rozmowy wtrącał młodych, że by chciał szybciej itp, odpowiedź była moja stała, dostaniecie ode mnie fotki i sami wybierzcie co chcecie zobaczyć na swoim filmie, bo ja nie czuję się upoważniony do takiego wyboru i mogę wybrać coś co wam może nie przypaść do gustu, zazwyczaj nie dawali młodzi fotek bo już film był zmontowany za nim oddawałem fotki - nie szukałem filozofii, ja robię fotki i za to kasuję, a młodzi "kupują i płacą za moją pracę" więc niech z gotowym wyrobem robią co chcą, a najlepiej niech pokazują dużej ilości osób, bo to zawsze mógł być potencjalny przyszły klient

jurekb
23-10-2010, 23:23
To jakieś brednie! Kto tu mówi o ślubie lub uroczystości? Jakie ego? Wydaje mi się, że prowokujesz i podburzasz ludzi tu na forum jakby nie patrzeć fotograficznym. ;)

Nie prowokuję. Przedstawiam tylko punkt widzenia pary młodej jako klienta usługi. Chcę tylko przez to powiedzieć, że ja jako potencjalny klient takiej usługi, może nie jako pan młody (bo to było dawno temu :) ) ale jako ojciec pary młodej zwracałbym uwagę na niekorzystne zapisy w umowie. Owszem mógłbym zrobić młodym taką sesję i udostępnić to kamerunowi, ale jako ojcu pm. nie przystoi w takim dniu. To musiałby to zrobić wynajęty rzemieślnik (celowo nie używam słowa fotograf).
Widzę jednak, że tego rodzaju dyskusja wywołuje u Ciebie duży stres, więc nie wiem czy jest możliwa dyskusja z Tobą na odpowiednim poziomie.

jurekb
23-10-2010, 23:25
już kiedyś na ten temat była duża rozmowa (opcja szukaj) kiedyś gdy robiłem jeszcze ślubniaki, zasadę miałem prostą, nie obchodziło mnie co zrobią młodzi ze zdjęciami, które im oddam (pod warunkiem, że już za nie zapłacili), zawsze kamerunowi odpowiadałem, że niech dogada się z młodymi - bo to ich fotki, często kamerun naciskał nawet do rozmowy wtrącał młodych, że by chciał szybciej itp, odpowiedź była moja stała, dostaniecie ode mnie fotki i sami wybierzcie co chcecie zobaczyć na swoim filmie, bo ja nie czuję się upoważniony do takiego wyboru i mogę wybrać coś co wam może nie przypaść do gustu, zazwyczaj nie dawali młodzi fotek bo już film był zmontowany za nim oddawałem fotki - nie szukałem filozofii, ja robię fotki i za to kasuję, a młodzi "kupują i płacą za moją pracę" więc niech z gotowym wyrobem robią co chcą, a najlepiej niech pokazują dużej ilości osób, bo to zawsze mógł być potencjalny przyszły klient
Właśnie, w pełni zgadzam się z takim podejściem do sprawy.

fotomarek_k
23-10-2010, 23:56
Zawodowy kamerzysta nie odda filmu bez zaznaczenia na okładce- a niekiedy w treści filmu- czyje foto z uroczystości wykorzystał. Ale miałem też "przyjemność" z magikiem, który przysłał maila w stylu: "Młodzi powiedzieli, żebyś mi dał x foto do filmu":shock: Co zabawne, Młoda Para była zażenowana postawą kamerzysty, gdy ich o tę "dyspozycję" zapytałem :-)


ps.Do niedawna zlecenia typu "foto ślubne" oddawałem jedynie w formie odbitek w albumie... i nadal nie uważam tego za nienormalne. Rynek jednak się zmienia i trzeba się dostosowywać... Zakres usługi- tj. ewentualne przekazanie plików (czy dawniej, negatywów)- należy ustalać jasno i precyzyjnie. Cenę też :-) Wtedy będzie zadowolenie "wszystkich zainteresowanych"...

cranium84
24-10-2010, 00:38
Słyszałem o sytuacjach wktórych kamerzysci wieszali w swoim zakładzie foto-video zdjęcia wykonane przez innych fotografów wlasnie pozyskane w wyżej wymieniony sposób. Z tego powodu nie oddaje zdjęć kamerzystom i innym usługodawcom. Każdy niech robi swoją pracę i będzie ok.

kicek
24-10-2010, 02:34
A jednak nie jestem z moimi obawami sama!



Widzę, że kolega ma takie podejście, że najważniejsi na ślubie i weselu są fotograf, kamerun no może orkiestra! Jakoś wszystkim umyka, że dla pary młodej nie ma nic ważniejszego niż ich pierwsza, ważna, wspólna uroczystość rodzinna.

Ależ nikt nie zaprzecza ;)
To jeszcze jednak nie zwalnia usługodawców z odpowiedzialności prawnej.


Czy naprawdę wam wszystkim się wydaje, że młodzi kierują się waszym egoistycznym punktem widzenia?

Po pierwsze: Jurku, czy naprawdę Ci się wydaje, że fotografowie kierują się altruistycznym punktem widzenia, a robienie zdjęć to działalność charytatywna?
Po drugie: Ochrona swoich praw NIE JEST EGOIZMEM.


Otóż nie, oni chcą mieć zdjęcia (ładne) i fajny film czy też raczej foto-videokast. Jeśli ktoś jest taki wrażliwy na punkcie swego ego, to niech oferuje full serwis foto-video, a nie marudzi że ktoś posłużył się jego zdjęciami.

To może niech kamerzysta oferuje usługi VIDEO-FOTO a nie potem marudzi, że mu zdjęć potrzeba?


Bo ten ktoś to nie jest kamerun, tylko młoda para.

Otóż jest to właśnie kamerzysta, któremu zapłacono za usługę video.
Młoda para jest zleceniodawcą, zleca mu zrobienie filmu ze ślubu.

Mi zaś zleca zrobienie zdjęć i nie widzę powodu, by ktoś wykorzystywał moją pracę do własnych celów zarobkowych.
Bo filmu nie robią sobie prywatnie młodzi, ale komercyjnie robi go kamerzysta. To bardzo znacząca różnica.

Nie mam obowiązku przekazywania zdjęć kamerzyście do filmu i uważam, że nie leży to w moim interesie.

Gdybym ja robiła FOTOkast z moich zdjęć i poprosiła młodych o przesłanie mi fragmentów filmu kamerzysty, które włączę do swojego "dzieła" które sprzedaję klientowi, byłaby to po prostu bezczelna kradzież fragmentu jego utworu.

kicek
24-10-2010, 02:39
Nie! Nie odbieraj tego osobiście. Pisałem o zjawisku jakie obserwuję, zarówno w realu jak również w opiniach, w sieci.
(...)
Nie napisałem, że jesteś cwaniakiem"czką" :) . Pisałem ogólnie.


Ogólnie?
A to dziwne, bo zebrało Ci się na te ogólne przemyślenia (wytykanie cwaniactwa i "robienia klientów w wała" etc...) akurat w założonym przeze mnie temacie i akurat pod moim postem.

wilus
24-10-2010, 03:10
Gdybym ja robiła FOTOkast z moich zdjęć i poprosiła młodych o przesłanie mi fragmentów filmu kamerzysty, które włączę do swojego "dzieła" które sprzedaję klientowi, byłaby to po prostu bezczelna kradzież fragmentu jego utworu.
ossz w morde świetny pomysł ! w przyszłym sezonie będę miał piękne animowane prezentacje które wspaniale wzbogacą moją ofertę o ile kameroon kopsnie mi pare avików.

jurekb
24-10-2010, 08:34
To jeszcze jednak nie zwalnia usługodawców z odpowiedzialności prawnej.


To może niech kamerzysta oferuje usługi VIDEO-FOTO a nie potem marudzi, że mu zdjęć potrzeba?

któremu zapłacono za usługę video.
Młoda para jest zleceniodawcą, zleca mu zrobienie filmu ze ślubu.

Co do odpowiedzialności prawnej, to pisałem wcześniej. Prawa nie narusza.

Rozważ taki, wcale nierzadki przypadek, jeśli dostał od młodych zlecenia:
Raz, na sfilmowanie uroczystości.
Dwa, na zrobienie kompilacji z filmu i dostarczonych mu zdjęć. Nie tylko tych które Ty robiłaś ale również tych z chrztu, komunii wspólnych spacerów itp itd. Młodzi zapewne nie chcą aby podczas tego videokastu pojawiał się co chwila napis że zdjęcie robił taki i taki fotograf. Dobrym pomysłem jest umieszczenie tej informacji na okładce.


Po pierwsze: Jurku, czy naprawdę Ci się wydaje, że fotografowie kierują się altruistycznym punktem widzenia, a robienie zdjęć to działalność charytatywna?
Po drugie: Ochrona swoich praw NIE JEST EGOIZMEM.
Czy młodzi zapłacili Ci za usługę? Jeśli tak to nie robiłaś tego charytatywnie.


Bo filmu nie robią sobie prywatnie młodzi, ale komercyjnie robi go kamerzysta. To bardzo znacząca różnica.
Ale mnie rozbawiłaś. Tu się mylisz film robią sobie prywatnie młodzi!, właśnie z podkreśleniem na "robią sobie prywatnie". Kamerzysta i fotograf są tylko wynajętymi przez nich ludźmi.
Prosty przykład:
Kto jest właścicielem jakiegokolwiek filmu? Zdjęciowiec? Reżyser? Montażysta?
Nie żaden z nich. Film robi producent i on jest jego właścicielem bo on go finansuje.
Kto finansuje film z wesela? Para młoda. Zgodzisz się?
Problem z tym jest wtedy, kiedy nieopatrznie podpisali niekorzystne dla siebie umowy z fotografem czy też z kamerunem. Para młoda da się tak podejść ale profesjonalista, producent filmu, pogoni takiego zdjęciowca reżysera lub montażystę, który by mu przedstawił, ograniczające go w swych prawach warunki.


Ogólnie?
A to dziwne, bo zebrało Ci się na te ogólne przemyślenia (wytykanie cwaniactwa i "robienia klientów w wała" etc...) akurat w założonym przeze mnie temacie i akurat pod moim postem.
Przecież nie będę zakładał osobnego wątku w tym temacie.
Zakładając temat chciałaś poznać opinie. Owszem jestem fotoamatorem ale jestem też klientem. Potraktuj moją opinię jako opinię zleceniodawcy, klienta usług foto lub video.

cranium84
24-10-2010, 09:10
Co do odpowiedzialności prawnej, to pisałem wcześniej. Prawa nie narusza.

Rozważ taki, wcale nierzadki przypadek, jeśli dostał od młodych zlecenia:
Raz, na sfilmowanie uroczystości.
Dwa, na zrobienie kompilacji z filmu i dostarczonych mu zdjęć. Nie tylko tych które Ty robiłaś ale również tych z chrztu, komunii wspólnych spacerów itp itd. Młodzi zapewne nie chcą aby podczas tego videokastu pojawiał się co chwila napis że zdjęcie robił taki i taki fotograf. Dobrym pomysłem jest umieszczenie tej informacji na okładce.


Czy młodzi zapłacili Ci za usługę? Jeśli tak to nie robiłaś tego charytatywnie.


Ale mnie rozbawiłaś. Tu się mylisz film robią sobie prywatnie młodzi!, właśnie z podkreśleniem na "robią sobie prywatnie". Kamerzysta i fotograf są tylko wynajętymi przez nich ludźmi.
Prosty przykład:
Kto jest właścicielem jakiegokolwiek filmu? Zdjęciowiec? Reżyser? Montażysta?
Nie żaden z nich. Film robi producent i on jest jego właścicielem bo on go finansuje.
Kto finansuje film z wesela? Para młoda. Zgodzisz się?
Problem z tym jest wtedy, kiedy nieopatrznie podpisali niekorzystne dla siebie umowy z fotografem czy też z kamerunem. Para młoda da się tak podejść ale profesjonalista, producent filmu, pogoni takiego zdjęciowca reżysera lub montażystę, który by mu przedstawił, ograniczające go w swych prawach warunki.


Przecież nie będę zakładał osobnego wątku w tym temacie.
Zakładając temat chciałaś poznać opinie. Owszem jestem fotoamatorem ale jestem też klientem. Potraktuj moją opinię jako opinię zleceniodawcy, klienta usług foto lub video.


Zgodnie z prawem bez względu czy ktoś chce czy nie, z tego co sie orientuje ma obowiązek podczas publikacji podać autora zdjęcia. Nawet jeżeli zdjęcie zostało przez niego kupione Autorem dalej zostaje fotograf i taka informacje nalezy podać. ( a to ze 99 procent ludzi tego nie robi to inna bajka ) ale teorerycznie powinno być info kto zrobił dane zdjęcie.

jezeli chodzi o porównania z produkcją filmową .... to ..... trochę nie trafione. masz podane na końcu autorów kto stworzył ten film. Zapewne w umowie rezyser itd albo odpowiednio sformułowali zakres sprzedazy filmu albo dostali takie wynagrodzenie ze zbyli się praw majątkowych. natomiast autorami dalej sa i bez wzgledu komu zostanie sprzedany dalej ten film zawsze producent ma obowiązek podać info kto go stworzył i kogo jest dziełem. producent nie przekaze filmu np Panu Kamerunowi X który coś tam wmontuje i ten podpisze to swoim nazwiskiem jako jego dzieło. Np. Wezmy pierwszy lepszy film ... pianiste Wajdy .... dodam sobie do niego 2 sekundową wstawkę :))) i co teraz? moge to teraz sprzedać ? :) jako Moje dzieło ? :)) i ogłosić swiatu stworzyłem Pianiste z 2sekundową wstawką ? :D ....
troche teraz sie wygłupiam ale na upartego to analogia do zdjęć i kamerunów.

jurekb
24-10-2010, 10:05
Zgodnie z prawem bez względu czy ktoś chce czy nie, z tego co sie orientuje ma obowiązek podczas publikacji podać autora zdjęcia. Nawet jeżeli zdjęcie zostało przez niego kupione Autorem dalej zostaje fotograf i taka informacje nalezy podać. ( a to ze 99 procent ludzi tego nie robi to inna bajka ) ale teorerycznie powinno być info kto zrobił dane zdjęcie.
Przecież ja tego nie podważam. Przeczytaj moją pierwszą wypowiedź w kwestii praw autorskich i ostatnią w kwestii umieszczenia nazwisk autorów (okładka).


jezeli chodzi o porównania z produkcją filmową .... to ..... trochę nie trafione. masz podane na końcu autorów kto stworzył ten film. Zapewne w umowie rezyser itd albo odpowiednio sformułowali zakres sprzedazy filmu albo dostali takie wynagrodzenie ze zbyli się praw majątkowych. natomiast autorami dalej sa i bez wzgledu komu zostanie sprzedany dalej ten film zawsze producent ma obowiązek podać info kto go stworzył i kogo jest dziełem. producent nie przekaze filmu np Panu Kamerunowi X który coś tam wmontuje i ten podpisze to swoim nazwiskiem jako jego dzieło. Np. Wezmy pierwszy lepszy film ... pianiste Wajdy .... dodam sobie do niego 2 sekundową wstawkę :))) i co teraz? moge to teraz sprzedać ? :) jako Moje dzieło ? :)) i ogłosić swiatu stworzyłem Pianiste z 2sekundową wstawką ? :D ....
troche teraz sie wygłupiam ale na upartego to analogia do zdjęć i kamerunów.

Co do podania na tzw "liście płac" (czołówce i napisach końcowych) to przecież oczywiste.

Przykład jest adekwatny. Widzę że go nie zrozumiałeś. Doprecyzuję Ci go:
Producent robi jakiś film np. w konwencji videokastu. Wynajmuje rzemieślników filmowców i rzemieślnika fotografa. W związku z tym ma prawo zlecić montażyście takie zestawienie materiału jakie się mu tylko zamarzy.
Oczywiste też jest, że wszystko jest kwestią umowy. Dlatego para młoda powinna być świadoma swoich praw, że jeśli są producentami swego filmu, to mają prawo do ochrony swych praw.

Jeszcze raz proszę przeczytaj mój pierwszy post w tym wątku. bo widzę, że go nie przeczytałeś.

robin102
24-10-2010, 10:26
Żaden, ale to żaden Kamerzysta nigdy nie prosił mnie o kadry z uroczystości. Owszem kameruni robili podchody pode mnie, a także pod młodych. Kamerzysta czy Operator Kamery szanujący sie i doceniany w środowisku nie ucieka się do takich praktyk, a kamerun owszem, a po co / a po to żeby zbudować sobie albumowe portfolio na papierze z kadrów od fotografów, a potem przy okazji rękami żony, syna brata lub własną przysłowiową nogą robić zdjęcia dodatkowo na ślubach kasując za to dodatkowe pieniądze, zazwyczaj małe rzędu 300-500 zł zrobię Państwu dodatkowo zdjęcia takie śliczne jak widzieliście w moim albumie. Czym innym jest prośba kameruna do młodych albo do mnie o 30 lub 40 najlepszych zdjęć z uroczystości jak nie jawnym naciągactwem i cwaniactwem. Współpracowałem z wieloma zacnymi Kamerzystami i Operatorami i żaden nie prosił o zdjęcia do przebitek w filmie ! Zupełnie nie widzę powodu udostępniania swojej pracy osobie trzeciej która będzie budowała na moich zdjęciach swój marketing. Z tego powodu mam stosowny zapis w umowie. Cóż z tego jak cwaniaccy kameruni co ostatnio miałem okazje zobaczyć mają fajny zapis w umowach, że Młodzi mają obowiązek w ciągu 30 dni dostarczyć płytę ze zdjęciami od fotografa celem dodania zdjęć do filmu, dalej paragraf rozbudowany o straszenie, że jeśli nie... to na film będą czekać ruski rok, wiec niosą w zębach :(
ZERO zdjęć dla kamerunów ! takie jest moje zdanie. Zwolennikom spolegliwości i twierdzenia, że to ich ślub i mogą sobie robić co chcą proponuje namówienia PM aby do sali weselnej w trakcie wesela wprowadzili dwa żywe narowiste konie, zobaczymy co na to właściciel sali powie :) przecież to ich sala na ten czas :mrgreen:
Aaaaa i żeby nie było, trzeba mieć intuicje i jeśli Kamerzysta znany szanowany z reputacją poprosi mnie o jedno trzy zdjęcie do czegoś tam z moim logo lub info kto jest autorem to jak najbardziej udostępnię w pełnej rozdzielczości.

ps.
Zastanawiam się od jakiegoś czasu jak zabezpieczyć płytę ze zdjęciami w pełnej rozdziałce przed kopiowanie podobnie jak to robią kamerzyści, owszem powstaje problem ilości oddawanych płyt, cóż wolę wypalić 5 czy nawet 10 sztuk niż rzucać swoją pracę na pożarcie cwaniaków szukających łatwego zarobku.
Jak zabezpieczyć płytę DVD przed kopiowanie wie ktoś ?

cranium84
24-10-2010, 11:08
Jurekb - ok moze tak: piosenkarz "x" nagrał utwór " y " który zostal nagrany i wydany. otrzymał wynagrodzenie .... i teraz wydawca ktory nagral i wydal ten utwór "y" sprzedaje ten utwór do filmu " z " . Jakie powinno być stanowisko tego piosenkarza-wykonawcy? olać bo dostałem wynagrodzenie i zagodzić się by mój utwór który stworzyłem był częścią jakiegos filmu "z" ? Czy ma prawo decydować o tym czy utwór który wykonuje będzie w danym filmie ? ( oczywiście wszystko zalezy od umowy- i daje sobie reke uciąć ze nikt sie nie zgozi by wydawca mógł sobie robić z utworem co chce i sprzedawac komu chce ) ( moze to być np film który kłóci sie z poglądami piosenkarza i nie chce on być z nim utorzsamiany ) Ja nie robie zdjęć z przeznaczniem ze te zdjecia mają być w video kamerzysty .... tak samo jak piosenkarz nie nagrywał utworu " y" z przeznaczeniem ze ma byc w filmie "z". Jeżeli para na dzien dobry cos takiego zarząda to nie podpisze z nimi poprostu umowy. nie chce by zdjęcia które wykonałem " mogły być " reklamą, innego usługodawcy. Bo skąd mam wiedzieć czy pan kamerzysta nie pokazuje potem tych zdjęc swoim przyszłym klientom ? podając je jako swoje? Dla mnie sprawa jest prosta Ja robie zdjęcia, on niech robi film. Niech każdy zajmie się swoją działką. jezeli para chce miec i to i to w jakims fotokascie to niech podpisze umowe z osobami które coś takiego dla niej wykonają "wspólnie" a nie potem domagać się przekazania zdjec kamerzyscie.

bialogardzianin
24-10-2010, 11:35
...Cóż z tego jak cwaniaccy kameruni co ostatnio miałem okazje zobaczyć mają fajny zapis w umowach, że Młodzi mają obowiązek w ciągu 30 dni dostarczyć płytę ze zdjęciami od fotografa celem dodania zdjęć do filmu, dalej paragraf rozbudowany o straszenie, że jeśli nie... to na film będą czekać ruski rok, wiec niosą w zębach :(...
Szok, nie wiedziałem, że do takich praktyk już dochodzi. :(


...Zastanawiam się od jakiegoś czasu jak zabezpieczyć płytę ze zdjęciami w pełnej rozdziałce przed kopiowanie podobnie jak to robią kamerzyści, owszem powstaje problem ilości oddawanych płyt, cóż wolę wypalić 5 czy nawet 10 sztuk niż rzucać swoją pracę na pożarcie cwaniaków szukających łatwego zarobku.
Jak zabezpieczyć płytę DVD przed kopiowanie wie ktoś ?
No tak, chciałbyś zabezpieczyć, ale co w sytuacji, kiedy młodzi zechcą skopiować jpgi na twardy dysk? Chyba jednak nie można ich tak ograniczać, co? Dlatego w umowie powinno sprecyzować się dozwolone pola eksploatacji, na których młodzi będą mogli wykorzystywać utwory, z tym, że każde ograniczenie może budzić oczywiste ich oburzenie. Nie spotkałem się z taką technologią zabezpieczania zarchiwizowanych jpgów na płycie. Co do filmów nagranych przez kamerzystów, idzie skopiować zabezpieczone płyty, sam sąsiadowi (panu młodemu) taką przysługę oddałem, bo mnie poprosił, więc podejrzewam, że płytę z jpgami też by się dało.

EDIT: wyobraź sobie sytuację, że młodzi chcą we własnym zakresie pójść do labu i zrobić odbitki o wymarzonym rozmiarze. Przynoszą płytę a laboludek mówi: nie da rady, proszę Państwa, płyta zabezpieczona. :( Może można by ją opatrzeć hasłem, które mogłoby być udostępnione laboludkowi, takżę w omawianym przez nas procederze kamerunowi. Czarno to widzę. ;)

jurekb
24-10-2010, 12:02
JurekbJeżeli para na dzien dobry cos takiego zarząda to nie podpisze z nimi poprostu umowy
No i dobrze, przyjdzie inny, zrobi i zarobi.


Bo skąd mam wiedzieć czy pan kamerzysta nie pokazuje potem tych zdjęc swoim przyszłym klientom ? podając je jako swoje?
Taki przypadek (podszywania się pod cudzy utwór) nie był omawiany. Z Twojej strony jest to domniemanie, że kamerzysta pokazuje je jako swoje. Nie o tym mowa. Mowa o relacji para młoda kontra kamerzysta lub fotograf.


jezeli para chce miec i to i to w jakims fotokascie to niech podpisze umowe z osobami które coś takiego dla niej wykonają "wspólnie" a nie potem domagać się przekazania zdjec kamerzyscie.
Nie muszą. Na szczęście prawo im umożliwia, w ramach dozwolonego użytku osobistego, zmontować sobie lub zlecić zmontowanie czegoś takiego.

cranium84
24-10-2010, 12:26
Taki przypadek (podszywania się pod cudzy utwór) nie był omawiany. Z Twojej strony jest to domniemanie, że kamerzysta pokazuje je jako swoje. Nie o tym mowa. Mowa o relacji para młoda kontra kamerzysta lub fotograf.




ale to jest wystarczający argument by nie udostępniać zdjęć kamerzyście. Pokazuje, nie pokazuje - nie ważne. Ale stwarzamy mu ku temu mozliwość i z tego co słyszałem od innych fotografów takie sytuacje miały miejsce " wspomniana wcześniej akcja ze jeden z fotografów zauważyl swoje zdjęcia na jednej z witryn zakładu foto-video.
Na spotkaniach moze pokazywać pełne materiały swoim przyszłym klientom gdzie bedą Twoje zdjęcia i kamerzysta nie bedzie sie tłumaczył ze to fotografa jest takiego i takiego fotografa, tylko zdjęcia te będą równiez cześcią jego reklamy, gdzie klienci będą nieswiadomi ze zdjęcia ktore widzą nie są jego autorstwa.
Co zrobią młodzi to już ich sprawa. z tym ze w przypadku przekroczenia prawa powinni mieć też swiadomośc mozliwych konsekfencji. Podczas spotkania z klientami za kazdym razem poruszam ten temat podając powody dla których nie mam w praktyce przekazywania zdjęć kamerzystom i jeszcze nie spotkałem sie z sprzeciwem.
Czemu jak fotograf chce zrobić sobie wstawkę wideo do prezentacji ktorą tez często robi ze zdjęć to nie bierze video od fotografa tylko sam sobie nakręci?

Oczywiście masz racje, nie zrobie ja zrobi ktoś inny.... ale to jest złe myślenie, bardzo złe. Przeciez jak ja nie zrobie ślubu za pińcet to zrobi inny, wiec ja tez mam robić za pińcet? :))) jak ja nie oddam 1000 zdjęć to odda inny, wiec ja tez oddam 1000? :)
Trzeba się szanować, mieć swoje zasady ktore klient ma znać i świadomie sie na nie decydowac albo nie.
Myśle ze tez nie chciałbyś zobaczyć jakichkolwiek zdjęć wykonanych przez Ciebie w rekach kogoś innego podpisujące je swoim nazwiskiem " a taką możliwość przekazując zdjęcia stwarzamy firmie, która świadczy bardzo czesto usługi foto-video" wręcz przynosimy gotowy materiał na tacy.

Ja rozumiem ze oboje mamy cel wykonać wspanialą pamiątkę dla pary młodej ale każdy ma swoje narzędzie i niech się nimi posługuje.

jurekb
24-10-2010, 14:21
ale to jest wystarczający argument by nie udostępniać zdjęć kamerzyście. Pokazuje, nie pokazuje - nie ważne. Ale stwarzamy mu ku temu mozliwość i z tego co słyszałem od innych fotografów takie sytuacje miały miejsce " wspomniana wcześniej akcja ze jeden z fotografów zauważyl swoje zdjęcia na jednej z witryn zakładu foto-video.
Staraj się myśleć pragmatycznie. Możesz oczywiście nie udostępniać, ale czy przez to będziesz miał więcej zleceń?
Pomyśl też, że możesz to wykorzystać marketingowo. Obecnie w dobie internetu to nie problem wykazać że ktoś się podszywa się pod twoje dzieło. Wykazać, że sam nie potrafi zrobić fajnych zdjęć.

Co zrobią młodzi to już ich sprawa. z tym ze w przypadku przekroczenia prawa powinni mieć też swiadomośc mozliwych konsekfencji. Podczas spotkania z klientami za kazdym razem poruszam ten temat podając powody dla których nie mam w praktyce przekazywania zdjęć kamerzystom i jeszcze nie spotkałem sie z sprzeciwem.
To że ich skutecznie indoktrynujesz, to wynika z ich słabej świadomości prawniczej. Nie wiedzą, co mogą a co nie.

Oczywiście masz racje, nie zrobie ja zrobi ktoś inny.... ale to jest złe myślenie, bardzo złe.
No cóż, myślenie nigdy nie jest złe.

Przeciez jak ja nie zrobie ślubu za pińcet to zrobi inny, wiec ja tez mam robić za pińcet? :))) jak ja nie oddam 1000 zdjęć to odda inny, wiec ja tez oddam 1000? :)
Trzeba się szanować, mieć swoje zasady ktore klient ma znać i świadomie sie na nie decydowac albo nie.
Szanuj się więc dalej. Bez zleceń!

Myśle ze tez nie chciałbyś zobaczyć jakichkolwiek zdjęć wykonanych przez Ciebie w rekach kogoś innego podpisujące je swoim nazwiskiem " a taką możliwość przekazując zdjęcia stwarzamy firmie, która świadczy bardzo czesto usługi foto-video"
Uffff.... Nie czytałeś moich wypowiedzi ani nie znasz, nawet ogólnie, prawa autorskiego. Do podpisania się swym nazwiskiem pod twoją pracą nikt nie ma prawa.


Ja rozumiem ze oboje mamy cel wykonać wspanialą pamiątkę dla pary młodej ale każdy ma swoje narzędzie i niech się nimi posługuje.
Jak zabierasz głos, to zadaj sonie odrobinę trudu i poczytaj co Twoi rozmówcy mówią-piszą. Przecież napisałem poprzednio że nie jestem kamerunrem.

freefly
24-10-2010, 14:48
Co byście tutaj nie wypisywali, to nie zmienia faktu, że po przekazaniu zdjęć klientowi, tracicie nad nimi kontrolę.
Możecie konstruować wymyślne umowy i zabezpieczać się na wszelkie sposoby, ale dopóki ktoś nie zacznie zdjęć rozpowszechniać publicznie to możecie sobie tylko wylewać żale.

bialogardzianin
24-10-2010, 17:10
Co byście tutaj nie wypisywali, to nie zmienia faktu, że po przekazaniu zdjęć klientowi, tracicie nad nimi kontrolę.
Możecie konstruować wymyślne umowy i zabezpieczać się na wszelkie sposoby, ale dopóki ktoś nie zacznie zdjęć rozpowszechniać publicznie to możecie sobie tylko wylewać żale.

Amen

kicek
24-10-2010, 21:43
No i dobrze, przyjdzie inny, zrobi i zarobi.
Nie muszą. Na szczęście prawo im umożliwia, w ramach dozwolonego użytku osobistego, zmontować sobie lub zlecić zmontowanie czegoś takiego.

Otóż Jurku mylisz się:

Art. 23 Prawa autorskiego:
"2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego."

i z rozdziału 14 dot. odpowiedzialności karnej:

"Art. 116.
1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 .
2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ust. 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
3. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełniania przestępstwa określonego w ust. 1 stałe źródło dochodu albo działalność przestępną, określoną w ust. 1, organizuje lub nią kieruje, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5."

Ja się nie pytam Jurku, jakie jest prawo, tylko JAK ZABEZPIECZAĆ SIĘ PRZED TAKIMI BEZPRAWNYMI DZIAŁANIAMI.

kicek
24-10-2010, 21:46
Szok, nie wiedziałem, że do takich praktyk już dochodzi. :(


Dochodzi, Młodzi powiedzieli mi, że kamerzysta podpisał z nimi umowę, że wykona im także okładki płyt ze zdjęć ze ślubu. Nie miał na myśli swoich zdjęć.


Co do odpowiedzialności prawnej, to pisałem wcześniej. Prawa nie narusza.

Rozważ taki, wcale nierzadki przypadek, jeśli dostał od młodych zlecenia:
Raz, na sfilmowanie uroczystości.
Dwa, na zrobienie kompilacji z filmu i dostarczonych mu zdjęć. Nie tylko tych które Ty robiłaś ale również tych z chrztu, komunii wspólnych spacerów itp itd. Młodzi zapewne nie chcą aby podczas tego videokastu pojawiał się co chwila napis że zdjęcie robił taki i taki fotograf. Dobrym pomysłem jest umieszczenie tej informacji na okładce.

Prawo autorskie:
Art. 116.
1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 .
2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ust. 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.



Czy młodzi zapłacili Ci za usługę? Jeśli tak to nie robiłaś tego charytatywnie.

Nie, młodzi nie zapłacili mi za usługę zrobienia zdjęć na potrzeby filmu czyjegoś autorstwa.
Tak więc miałabym to zrobić charytatywnie.



Ale mnie rozbawiłaś.

Zbytnia emocjonalność w dyskusji.


Tu się mylisz film robią sobie prywatnie młodzi!, właśnie z podkreśleniem na "robią sobie prywatnie". Kamerzysta i fotograf są tylko wynajętymi przez nich ludźmi.
Prosty przykład:
Kto jest właścicielem jakiegokolwiek filmu? Zdjęciowiec? Reżyser? Montażysta?
Nie żaden z nich. Film robi producent i on jest jego właścicielem bo on go finansuje.

No coś nie wydaje mi się. To, że producent zapłacił, nie znaczy, że może wziąć film twórcy i go dowolnie pociąć, dodając coś od siebie! Twoje wypowiedzi świadczą tylko o tym, że ni w ząb nie rozumiesz czym są prawa autorskie i majątkowe.



Kto finansuje film z wesela? Para młoda. Zgodzisz się?
Problem z tym jest wtedy, kiedy nieopatrznie podpisali niekorzystne dla siebie umowy z fotografem czy też z kamerunem. Para młoda da się tak podejść ale profesjonalista, producent filmu, pogoni takiego zdjęciowca reżysera lub montażystę, który by mu przedstawił, ograniczające go w swych prawach warunki.

Uważam, że starasz się zrobić ludziom po prostu nieadekwatną antyreklamę.
Jeszcze raz powtarzam, że Para Młoda NIE JEST WŁAŚCICIELEM AUTORSKICH PRAW MAJĄTKOWYCH do zdjęć.
Według umowy prawa majątkowe dalej należą do mnie, co jest najzwyczajniejszą w świecie praktyką wśród fotografów zajmujących się ślubami i fotografią indywidualną. Sprzedaż praw majątkowych do zdjęć oznaczałaby, że Młodzi mogą je sprzedawać np. na zapałkach lub reklamować nimi jakiś produkt.
To co mówisz świadczy tylko o nie orientowaniu się w kwestiach prawnych.



Zakładając temat chciałaś poznać opinie. Owszem jestem fotoamatorem ale jestem też klientem. Potraktuj moją opinię jako opinię zleceniodawcy, klienta usług foto lub video.

Jurku, nie chciałam dowiedzieć się co Ci się wydaje, czy co wydaje się klientom, ale jaki jest faktyczny stan prawny i jak bronić się przed ewentualnym wykorzystywaniem niewiedzy młodych przez kamerzystów.

Bo jeśli kamerzysta podpisuje z kimś umowę, w której informuje, że na okładce jego filmu umieści zdjęcia ze ślubu, zdjęć tych nie robi i liczy że udostępni je za darmo fotograf, jest to przykład najzwyklejszego nadużycia.

To kamerzysta podczas spotkania z Młodymi nie informuje ich o tym, że do publikacji cudzych zdjęć w jego filmie jest mu potrzebne częściowe przeniesienie praw majątkowych od fotografa, więc Młodzi pretensje mogą mieć tylko do niego.


Co byście tutaj nie wypisywali, to nie zmienia faktu, że po przekazaniu zdjęć klientowi, tracicie nad nimi kontrolę.
Możecie konstruować wymyślne umowy i zabezpieczać się na wszelkie sposoby, ale dopóki ktoś nie zacznie zdjęć rozpowszechniać publicznie to możecie sobie tylko wylewać żale.

Dokładnie tak :-)
Z tym, że jak się okazuje, "wpadki" kamerzystów... a także fotografów, zdarzają się dość często, bo nie pierwszy raz słyszę o tym, że klienci dziwią się na spotkaniu, bo te same zdjęcia widzieli już wcześniej w albumie innego fotografa lub na stronie kamerzysty ;-)

Warto więc starać się zapobiegać takim sytuacjom.

freefly
25-10-2010, 00:02
Dokładnie tak :-)
Z tym, że jak się okazuje, "wpadki" kamerzystów... a także fotografów, zdarzają się dość często, bo nie pierwszy raz słyszę o tym, że klienci dziwią się na spotkaniu, bo te same zdjęcia widzieli już wcześniej w albumie innego fotografa lub na stronie kamerzysty ;-)

Warto więc starać się zapobiegać takim sytuacjom.

Nie ma szans. Walka z wiatrakami. Jedyne co możesz zrobić, to ciągać się po sądach, z bardzo mizernymi jak sadzę skutkami.

kicek
25-10-2010, 00:37
Mogę jeszcze zawczasu mówić o tym Młodym..

freefly
25-10-2010, 00:48
Mogę jeszcze zawczasu mówić o tym Młodym..

Najlepiej po ślubie.:smile:

kicek
25-10-2010, 01:28
Najlepiej po ślubie.:smile:

Dlaczego po?
Normalnie zawsze omawiam wszystko przed, wszystko do czego można mieć jakiekolwiek wątpliwości.
O tym nie mówiłam, bo nie przyszła mi taka sytuacja do głowy :P

bialogardzianin
25-10-2010, 09:01
Rozmowa rozmową, ale większym ryzykiem zapomnienia obarczone jest to, co niespisane. Ja stosuję praktykę, że najpierw wysyłam klientom umowę w wersji pdf celem zapoznania się i wniesienia ewentualnych uwag lub poprawek. Drugi raz klienci zapoznają się z tekstem podczas podpisania dokumentu. Jeśli jakiś zapis nie pasuje, dyskutujemy o nim i dochodzimy do konsensusu. Ot, ostatnio klienci zażyczyli sobie wykreślenia z umowy klauzuli o możliwości wykorzystania przeze mnie ich zdjęć na potrzeby forów tematycznych. Uszanowałem to ciesząc się, że jeszcze bardziej nie zawęzili mi możliwości. Człowiek uczy się na błędach, więc każda sytuacja problemowa winna mieć odzwierciedlenie w postaci odpowiednich uregulowań. Pamiętajmy, niewielu forumowiczów zna przepisy Ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.), a co dopiero klienci...

kicek
25-10-2010, 16:20
Rozmowa rozmową, ale większym ryzykiem zapomnienia obarczone jest to, co niespisane. Ja stosuję praktykę, że najpierw wysyłam klientom umowę w wersji pdf celem zapoznania się i wniesienia ewentualnych uwag lub poprawek. Drugi raz klienci zapoznają się z tekstem podczas podpisania dokumentu. Jeśli jakiś zapis nie pasuje, dyskutujemy o nim i dochodzimy do konsensusu. Ot, ostatnio klienci zażyczyli sobie wykreślenia z umowy klauzuli o możliwości wykorzystania przeze mnie ich zdjęć na potrzeby forów tematycznych. Uszanowałem to ciesząc się, że jeszcze bardziej nie zawęzili mi możliwości. Człowiek uczy się na błędach, więc każda sytuacja problemowa winna mieć odzwierciedlenie w postaci odpowiednich uregulowań. Pamiętajmy, niewielu forumowiczów zna przepisy Ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.), a co dopiero klienci...

Zgadzam się. Myślę, że też dodam w umowie adnotację apropos przekazywania zdjęć kamerzyście - dla jasności, mimo, że i tak jest to uregulowane przez prawo.
Co do pokazywania umowy, zazwyczaj na pierwszym spotkaniu (po przeanalizowaniu wspólnie treści) daję wzór umowy do spokojnego przeczytania w domu, na następnym spotkaniu, jeśli nie ma wątpliwości, to ją podpisujemy. Też zdarzyły mi się sytuacje zawężenia publikacji, ale wszystko to ustalamy wspólnie i jest ok! :)

MirekM
25-10-2010, 17:03
Czytam i czytam i dziwię się jak myśl ludzka błądzi . Prawo autorskie też trzeba zrozumieć. Odnoszę wrażenie że chodzi o zdjęcia na DVD tłoczonym w milionach egzemplarzy , po który ludzie będą ustawiać się w kolejkach na dzień przed sprzedażą . Jeśli tak to ja rozumiem , bo jeśli chodzi o kilka egzemplarzy dla młodych tak tak w pierwszym poście to widzę tu tylko bicie piany . Co innego ordynarna kradzież i podpisywanie pod czyimiś zdjęciami w charakterze własnej reklamy .

jurekb
25-10-2010, 17:20
Otóż Jurku mylisz się:

Art. 23 Prawa autorskiego:
"2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego."

Przecież ja Ci to wcześniej napisałem!
Czyż nie napisałem wcześniej "Na szczęście prawo autorskie zezwala na rozpowszechnianie zdjęć w gronie najbliższych osób. Dotyczy to zarówno rodziny jak i znajomych."
Czy naprawdę myślisz, że płyta z filmem w którym zamieszczono Twoje zdjęcia wychodzi poza krąg osób jw. Przecież ten krąg osób (pozostających w związku osobistym) obejmuje również gości weselnych, którym para młoda wręcza płytki z flimem lub zdjęciami.
Jeśli w taki sposób rozpowszechnią, to czy naruszają Art23? Nie.
Twój problem polega na tym że rozpatrujesz relacje fotograf kontra wideo-rejestrator. Nie możesz się wznieść ponad to i zrozumieć że na problem poruszony przez Ciebie nie ma zabezpieczenia. Para młoda może rozwiązać tak że kamerun nie naruszy postanowień prawa autorskiego. Jak to mogą zrobić? Przeczytasz niżej.



"Art. 116.
1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 .
2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ust. 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
3. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełniania przestępstwa określonego w ust. 1 stałe źródło dochodu albo działalność przestępną, określoną w ust. 1, organizuje lub nią kieruje, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5."


Żeby było jasne to podczas tej dyskusji nie rozpatruję przypadku podszywania się kamerzysty pod pracę fotografa. Bo nie ulega wątpliwości, że to jest przestępstwo.
Wspominane przypadki pokazywania cudzych zdjęć, są żałosne. Jeśli ktoś tak robi, to oznacza że nie potrafi zrobić dobrej fotografii i musi posuwać się do oszustwa. To jego problem. Poza skutkami prawnymi są skutki takie, że jak stanie za aparatem to wyjdzie z tego wielkie g..o.

W kwestii Art116 pkt1 i 2 - musiałabyś dowieść że to kamerzysta doprowadza do sytuacji gdzie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej zamieszcza Twoje zdjęcia w filmie. To jednak nie jest takie oczywiste pomimo, że on sprzedaje film. Zawsze przecież może powiedzieć czy też zeznać, że dostał zlecenie od młodych na montaż filmu i powierzonych zdjęć.
Może też podpisywać dwie umowy. Na film i na montaż. Myślisz, że młodzi będą stać na straży interesów fotografa i powiedzą inaczej, lub nie zgodzą się na dwie umowy?
Żeby więcej płacić?
Mają prawo zlecić taki montaż w ramach Art.23 p.2.



Ja się nie pytam Jurku, jakie jest prawo, tylko JAK ZABEZPIECZAĆ SIĘ PRZED TAKIMI BEZPRAWNYMI DZIAŁANIAMI.
Przed czym? Przed tym żeby ciocia czy też babcia nie dostały fajnie zmontowanego filmu albo filmu z fajną okładką? Albo żeby młodzi płacili Ci podwójnie (lub inną stawkę) za zdjęcia na okładkę? Vide "cwaniactwo"


No coś nie wydaje mi się. To, że producent zapłacił, nie znaczy, że może wziąć film twórcy i go dowolnie pociąć, dodając coś od siebie! Twoje wypowiedzi świadczą tylko o tym, że ni w ząb nie rozumiesz czym są prawa autorskie i majątkowe.

Celowo dałem Ci przykład ze sfery biznesu, bo "rekiny" nie pozwolą sobie na podpisanie umów, które by ich ograniczały. Jak płacą to tak je formułują, że praktycznie mogą wszystko. Przecież często się zdaża, że filmy po latach wychodzą w reedycji z dodatkowymi materiałami i scenami, których nie było w oryginale. Myślisz, że wtedy przychodzi do nich reżyser czy też zdjęciowiec i mówi że nie wolno?
A że para młoda nie ma za sobą sztabu prawników, to podpisuje w dobrej wierze, co im fotograf i kamerun podsunie.
Omawiany przykład to oczywiście inna skala, ale też pola eksploatacji (Jeśli rozumiesz o czym mówię) są inne.


Jeszcze raz powtarzam, że Para Młoda NIE JEST WŁAŚCICIELEM AUTORSKICH PRAW MAJĄTKOWYCH do zdjęć.
Według umowy prawa majątkowe dalej należą do mnie, co jest najzwyczajniejszą w świecie praktyką wśród fotografów zajmujących się ślubami i fotografią indywidualną. Sprzedaż praw majątkowych do zdjęć oznaczałaby, że Młodzi mogą je sprzedawać np. na zapałkach lub reklamować nimi jakiś produkt.
To co mówisz świadczy tylko o nie orientowaniu się w kwestiach prawnych.
No właśnie Ty nie oientujesz się w kwestiach prawnych, bo akurat "autorskie prawa majątkowe" mogą być zbywalne i mogą podlegać obrotowi. Wszystko jest kwestią umowy. Niezbywalne są tylko "autorskie prawa osobiste". Ale o tym już Ci też pisałem!


Jurku, nie chciałam dowiedzieć się co Ci się wydaje, czy co wydaje się klientom, ale jaki jest faktyczny stan prawny i jak bronić się przed ewentualnym wykorzystywaniem niewiedzy młodych przez kamerzystów.
Tak samo mogą się bronić młodzi przed fotografem lub kamerzystą, odpowiednimi zapisami w umowie. Jeśli się na to nie zgodzi to jak już pisałem - przyjdzie inny, bardziej elastyczny i mniej problemowy, a to już mi się nie wydaje. Takie są prawa rynku.

Cały czas podczas tej dyskusji, próbuję Ci wytłumaczyć, że zarówno zdjęcia i film nie są dla fotografa, nie są dla kamerzysty, tylko dla pary młodej ich rodziny i przyjaciół.
Przecież zapewne kamerzystę to "ani ziębi ani grzeje" czy w filmie zamieści zdjęcia czy też nie. On tylko daje młodym propozycję - dacie zdjęcia to będziecie je mieli wmontowane w film, nie dacie, to nie.
Dacie zdjęcia to będziecie mieli lepszą okładkę, nie dacie to nie.
Jak myślisz co wybiorą młodzi.
Oburzałaś się na moje słowa o cwaniactwie. A co to jest, jak chcesz ograniczać (zapisami w umowie), młodych (tak, tak młodych) w dysponowaniu swoim bodź co bądź wizerunkiem na okładce ze swojego ślubu. Przecież ta płyta, z tą okładką, nie idzie do sprzedaży w EMPiKach w całym kraju, tylko jest wręczana rodzinie i znajomym.
I co chcesz im to ograniczyć? Chcesz więcej za zdjęcie do okładki? Nie jest to robienie kogoś w wała.
Jeszcze raz Ci przypomnę, że pola eksploatacji zdjęć ślubno-weselnych czy też filmu ślubno-weselnego są tak ograniczone (bo kogo to interesuje poza rodziną i znajomymi), że nie warto formułować umów by tak mocno ograniczać młodą parę w ich użyciu. W dłuższej perspektywie możesz na tym stracić, poprzez odpływ klientów.


Też zdarzyły mi się sytuacje zawężenia publikacji, ale wszystko to ustalamy wspólnie i jest ok! :)
Aaaaachaaa czyli typowa mentalność Kalego. Ty jako fotograf, chcesz mieć prawo do wykorzystania wizerunku Pary młodej w jakichś tam publikacjach ale oni nie mogą sobie zrobić okładki na płytkę z własnego ślubu i nie mogą tego wmontować w film.

Wróć do tej opinii i zastanów się:

Jak będziesz się o to z nimi kłócić, to raczej Ciebie nie polecą następnemu klientowi... a Świat jest mały. Ja bym dał spokój.
Święte słowa.

Agraf
25-10-2010, 18:53
Czytam i czytam i dziwię się jak myśl ludzka błądzi . Prawo autorskie też trzeba zrozumieć. Odnoszę wrażenie że chodzi o zdjęcia na DVD tłoczonym w milionach egzemplarzy , po który ludzie będą ustawiać się w kolejkach na dzień przed sprzedażą . Jeśli tak to ja rozumiem , bo jeśli chodzi o kilka egzemplarzy dla młodych tak tak w pierwszym poście to widzę tu tylko bicie piany . Co innego ordynarna kradzież i podpisywanie pod czyimiś zdjęciami w charakterze własnej reklamy .

Dokładnie, niektórym się mocno w głowie poprzestawiało.

kostek-brasil
25-10-2010, 22:25
Jurekb, masz moje pełne poparcie w temacie. Produkty finalne - zdjęcia i film powstały głównie dla pary młodej. Z reguły także dla niezbyt dużego kręgu rodziny i znajomych. Nie ma w tym nic złego, że jakieś zdjęcia wykorzystano w filmie, czy na okładce DVD. Nie sądzę, by z tego tytułu miało się zwiększyć wynagrodzenie twórcy filmu - zresztą można zapytać o to parę młodą, zamiast wylewać żale na forum. Chcą sobie przeznaczony dla nich film uatrakcyjnić i bardzo dobrze. Co w tym złego? Równie dobrze mógłby to potem zrobić np. kolega, czy wujek. W końcu prosty montaż, to niezbyt skomplkowana sprawa. Moim zdaniem powinniście się raczej cieszyć, bo skoro ktoś te zdjęcia zechciał dodatkowo wykorzystać z pożytkiem dla odbiorcy, tzn. że się podobały!....a wasz zarobek z tego powodu się przecież nie zmniejszył. ;)

PawelPrzez
26-10-2010, 01:01
Uczciwym wyjściem z takiej sytuacji jest umieszczenie informacji przez firmę trzecią, w tym wypadku "kameruna", kto jest autorem fotografii. Wilk syty i owca cała.

freefly
26-10-2010, 01:08
Uczciwym wyjściem z takiej sytuacji jest umieszczenie informacji przez firmę trzecią, w tym wypadku "kameruna", kto jest autorem fotografii. Wilk syty i owca cała.

To tak na wszelki wypadek, gdyby młodzi zapomnieli kto im zdjęcia robił na ślubie.;)

cranium84
26-10-2010, 08:58
Jurekb ja nie mam nic do kamerzystów i nie brałem tez Ciebie za kamerzyste. Odpoweidz mi tylko na pytanie JAK mam się zabezpieczyć przed EWENTUALNĄ możliwością wykozystania moich zdjęć przez kamerzyste do własnych celów reklamowych. Chodzi tylko i wyłącznie o zabezpieczenie się przed taką ewentualnością .... jesteli jestem w 100 % pewny ze pracuję z profesjonalnym i na poziomie OPERATOREM KAMERY a nie kamerunem i wiem ze gdyby ten OPERATOR KAMERY wział aparat to zrobiłby zdjęcia na przyzwiotym poziomie i smiało mógłby je uzyć w filmie a nie robi ich tylko i wyłącznie dlatego ze trakuje swoją prace poważnie i zajmuje się tworzeniem filmu a nie cyrkiem 10 rzeczy na raz bo woli się skupić na jednej to bez problemu jestem w stanie udostępnić zdjęcia.

Nie twierdze ze kazdy kamerzysta wykozystuje zdjęcia .. do własnej późniejszej reklamy. Ale jak się zabezpieczyć ?? odpowiedz tylko i wyłącznie na to pytanie.


oczywiscie kazdy w kogo rece wpadną te zdjęcia moze potem uzyc je do własnej rekmamy czy to wujek franek czy kuzyn Marian ktory zaczyna byc fotografem. wiec teoretycznie zabezpieczenie przed kamerzysta i tak o dupe rozbić z tym ze prawdopodobieństwo ze kuzyn marian otwiera dziąllnosc jest znacznie mniejsza niz ta ze kamerun moze NIE MUSI uzyc pózniej przekazanego zdjęcia do swoich celów marketingowych. a ja poprostu sobie tego nie zyczę.
Po za tym nie widzę tez powodu udostępniania swoich zdjęć często osobie która przez wiekszą część wesela mi przeszkadzała chodziła non stop pół metra od pary, opalała ich zarówką i kompletnie psuła klimat miejsca i sytuacji .... Przeważnie TACY kamerzysci chca zdjęcia.

Agraf
26-10-2010, 09:15
cranium84 nie zabezpieczysz się. Egzekwuj swoje prawa w sądzie. Złodziej się 10 razy zastanowi zaim cię okradnie. Ja osobiście nigdy nie miałem styczności z takim przypadkiem, że jakaś firma foto-video wykorzystuje dla swoich celów reklamowych zdjęcia skradzione jakiemuś fotografowi.

kicek
26-10-2010, 11:08
Rany, Jurek. Nie mam już siły i motywacji, żeby ponownie to tłumaczyć.
Kto dostaje zdjęcia? Kamerzysta. Czy kamerzysta podciąga się jakkolwiek do definicji użytku osobistego, możliwego w gronie rodziny, przyjaciół, etc.? Nie. Bierze za to kasiorę, nie jest związany z Młodymi w sposób prywatny :)
Tak więc jest to wyjście poza możliwy zakres użycia. Jeśli chodzi o paragraf prawa karnego, dotyczy także przypadku, kiedy kamerzysta nie podpisuje się pod dziełem ("kto rozpowszechnia...").

Ale nieważne, ja już dowiedziałam się najważniejszego (takie działanie kamerzysty jest bezprawne), poparłam to zdaniem kilku autorytetów, ktoś kto profesjonalnie zajmuje się fotografią ślubną, będzie o tym wiedział, a kto się nie zajmuje, nie musi wiedzieć.

kicek
26-10-2010, 11:42
Aha, i najprościej: wykorzystywanie zdjęć nie swojego autorstwa do celów zarobkowych wymaga przeniesienia autorskich praw majątkowych, czyli zgody fotografa :-)

To tak do wszystkich zainteresowanych, nie do Ciebie Jurek. Rozumiem, że masz swoje zdanie (że tak nie powinno być).
W każdym razie piszę o tym, jakie jest prawo, bo może się to komuś przydać.

spongo
26-10-2010, 12:22
Widzę, że zrobię z tego "asa przetargowego": w mojej ofercie innej od "reszty fotografów" będzie to, że Młodzi mogą udostępniać zdjęcia kamerzyście, zupełnie za darmo i to bez podpisywania. :)

Aha, i jak mnie ktoś o radę zapyta to powiem, żeby uważnie umowy z fotografem i kamerzystą czytał, zanim je podpisze, bo może wyniknąć z tego problem praw autorskich... niestety :(

PawelPrzez
26-10-2010, 13:08
Rozdawaj spongo na prawo i lewo. Nie zapominaj tylko, że większość video(ziutków) robi też foto i potencjalni klienci będą Twoje zdjęcia wplecione w materiał video kojarzyć z inną firmą niż Twoja. Ale to są Twoje prywatne sprawy i ze swoimi zdjęciami możesz robić co Ci się tylko podoba. Osobiście jestem zwolennikiem szanowania cudzej pracy i w przypadku gdy kupuję od kogoś usługę polegającą na wykonaniu fotografii dla mojej firmy to w finalnym produkcie wynajęty fotograf jest podpisany.

spongo
26-10-2010, 14:20
Osobiście jestem zwolennikiem szanowania cudzej pracy i w przypadku gdy kupuję od kogoś usługę polegającą na wykonaniu fotografii dla mojej firmy to w finalnym produkcie wynajęty fotograf jest podpisany.
A czy na bilbordach widzisz podpis fotografa? Ja nie widzę a Ci co robią te zdjęcia bez podpisu są znani. Liczy się dobre zdjęcie a nie podpis, a walka o prawa autorskie do reportażu ślubnego doprowadzi do wzrostu ceny i spadku klientów. Do czego prawa autorskie doprowadzają to już sami sobie oceńcie. Ostatnimi czasy jak się pojawia dyskusja o prawach autorskich to zanika dyskusja o jakości.

MariuszB
26-10-2010, 14:36
Tak to czytam i się cieszę, że mam to już za sobą... (zawieruchę ślubno weselną, nie czytanie...)
Oburzacie się, że ktoś wstawi zdjęcia do filmu i na tym zarobi kupę kasy (co jest wątpliwe), a z drugiej strony potraficie się oburzyć, że administrator jakiegoś budynku nie zezwala na fotografowanie tegoż budynku... to "dzieło" i to "dzieło" i gdzie tu znaleźć środek??

Agraf
26-10-2010, 14:40
Rany, Jurek. Nie mam już siły i motywacji, żeby ponownie to tłumaczyć.
Kto dostaje zdjęcia? Kamerzysta. Czy kamerzysta podciąga się jakkolwiek do definicji użytku osobistego, możliwego w gronie rodziny, przyjaciół, etc.? Nie. Bierze za to kasiorę, nie jest związany z Młodymi w sposób prywatny :)
Tak więc jest to wyjście poza możliwy zakres użycia. Jeśli chodzi o paragraf prawa karnego, dotyczy także przypadku, kiedy kamerzysta nie podpisuje się pod dziełem ("kto rozpowszechnia...").

Ale nieważne, ja już dowiedziałam się najważniejszego (takie działanie kamerzysty jest bezprawne), poparłam to zdaniem kilku autorytetów, ktoś kto profesjonalnie zajmuje się fotografią ślubną, będzie o tym wiedział, a kto się nie zajmuje, nie musi wiedzieć.

Masz rację ale mój kolega takich upratych fotografów jak Ty załatwia tak. Oddaje młodym film z niespersonalizowaną okładką (takowe można nabyć w necie), pokazuje młodym okładkę innej pary z ze zdjęciami innego fotografa, jest podane kto robił zdjęcia (czasem ludzie przychądzą prosto do mnie o film ja wtedy podaje dodatkowo adres strony fotografa). Kolega mówi klientom, niestety nie mogę oddać panstwu tak wyglądającej okladki gdyż fotograf ma manię wielkości i się nie zgodził użyczyć zdjęć na okładkę Waszego filmu. Jesli kamerzysta wyrobi się z filmem wcześniej niż fotograf to zgadij kto ma przerąbane u młodych? Mój znajomy wychodzi z zalożenia, że on nie musi robic młodym okładki foto ale taka sytuacja pokazuje kto jest elastyczny, a kto idiotycznie uparty. Nie mówie tu o złodziejach tylko o sytuacji w ktorej kamerzysta prosi o 2-3 zdjęcia do okładki i podpisuje fotografa. Aha młodzi przychodzą później jak odbiorą zdjęcia od artysty i pytają, czy można im zrobić okładkę ze zdjęć. Uwierzcie mi kamerzysta na waszym uporze nic nie traci tylko wy i wasz wizerunek.
Pozdrawiam.

PawelPrzez
26-10-2010, 15:13
Kto mi wytłumaczy skąd bierze się opór firm, które akurat robią video na tej samej imprezie co ja, przed podpisaniem moich zdjęć?
Dlaczego o fotografach, którzy nie chcą rozdawać swojej pracy mówi się, że mają manię wielkości? Co fotografa może obchodzić konkurencyjna firma? Jeśli ktoś robi wideo to niech sobie weźmie na imprę byle jaki aparat, sieknie w międzyczasie kilka fotek takich jak potrzeba na okładkę i pozamiatane. Po co te wszystkie komplikacje. Równie dobrze mogę powiedzieć hej kolego robię dla klienta taki fajny slideshow, ale chciałbym, żeby w kilku miejscach mi się coś ruszało, weź podrzuć mi z godzinę materiału.

Agraf
26-10-2010, 15:16
Paweł ale ja mówie o sytuacji kiedy na okładce podpisuje Ciebie jako autora zdjęć.

PawelPrzez
26-10-2010, 15:35
Arek - czy Ty wiesz ile to wszystko kosztowało w tym zasranym Łukowie zachodu, żeby to była norma, że w momencie wykorzystywania cudzego utworu wymienia się autora? A i tak nie do wszystkich to dociera... i jak znam życie to część firma ma to gdzieś. Po prostu biorą zdjęcia i traktują jak swoje.

Agraf
26-10-2010, 15:41
Wiem ja to rozumiem, ja piszę tylko o sytuacji normalnej, kiedy kamerzysta grzecznie pyta fotografa czy może prosić o 3 zdjęcia na okładkę z podaniem autora zdjęć. Wiem, że są sytuacji nienormalne, takie na razie pomijam.

Kinski
26-10-2010, 15:56
mój kolega takich upratych fotografów jak Ty załatwia tak. Oddaje młodym film z niespersonalizowaną okładką (takowe można nabyć w necie), pokazuje młodym okładkę innej pary z ze zdjęciami innego fotografa, jest podane kto robił zdjęcia (czasem ludzie przychądzą prosto do mnie o film ja wtedy podaje dodatkowo adres strony fotografa). Kolega mówi klientom, niestety nie mogę oddać panstwu tak wyglądającej okladki gdyż fotograf ma manię wielkości i się nie zgodził użyczyć zdjęć na okładkę Waszego filmu. Jesli kamerzysta wyrobi się z filmem wcześniej niż fotograf to zgadij kto ma przerąbane u młodych? Mój znajomy wychodzi z zalożenia, że on nie musi robic młodym okładki foto ale taka sytuacja pokazuje kto jest elastyczny, a kto idiotycznie uparty. Nie mówie tu o złodziejach tylko o sytuacji w ktorej kamerzysta prosi o 2-3 zdjęcia do okładki i podpisuje fotografa. Aha młodzi przychodzą później jak odbiorą zdjęcia od artysty i pytają, czy można im zrobić okładkę ze zdjęć. Uwierzcie mi kamerzysta na waszym uporze nic nie traci tylko wy i wasz wizerunek.
Pozdrawiam.
Ja takich upartych kamerzystów załatwiam inaczej. Mówię, że etui na film mogę im ja zrobić. I okazuję to etui z digitala. Dodatkowo nie stwarzam problemu z użyczeniem kilku zdjęć do okładki kamerzysty. Bo film i tak jest przekładany do moich. A sposób wykonania etui przez DA, Najlepszefoto i resztę przyzwoitych labów sprawia, że zakład przegrywa ze swoim plastikiem, którego zatrzaski łamią się po 2-3 otwarciach.


A czy na bilbordach widzisz podpis fotografa? Ja nie widzę a Ci co robią te zdjęcia bez podpisu są znani. Liczy się dobre zdjęcie a nie podpis
Brak informacji o autorze jest precyzowany dodatkowymi zapisami w umowie.


toś robi wideo to niech sobie weźmie na imprę byle jaki aparat, sieknie w międzyczasie kilka fotek takich jak potrzeba na okładkę i pozamiatane.
Paweł dobrze pisze. Kamerzyści zdjęcia powinni robić we własnym zakresie. A co, gdy nie ma fotografa? Jakoś mogą. Irytujące jest też to, że kamerzyści nie kontaktują się/ustalają tej kwesti bezpośrednio (rzadko), tylko wysyłają młodych jako pośredników.

kicek
26-10-2010, 16:22
Ja tylko przypominam, że opisywany przeze mnie przypadek dotyczy wykorzystywania zdjęć bez podpisu fotografa.
Jak mówiłam zgodziłam się na wykorzystanie zdjęć w filmie i na okładce z moim podpisem. Okazało się jednak, że kamerzysta oczekuje moich zdjęć w pełnej rozdzielczości bez podpisu.
Tak więc, jeśli mnie cytujecie, czy odpowiadacie w mojej sprawie, miejcie to na uwadze ;-)

Fajnie, że pojawiło się kilka osób ceniących pracę innych ludzi. :) :) :)

jurekb
26-10-2010, 16:29
Rany, Jurek. Nie mam już siły i motywacji, żeby ponownie to tłumaczyć.
Kto dostaje zdjęcia? Kamerzysta. Czy kamerzysta podciąga się jakkolwiek do definicji użytku osobistego, możliwego w gronie rodziny, przyjaciół, etc.? Nie. Bierze za to kasiorę, nie jest związany z Młodymi w sposób prywatny :)
Tak więc jest to wyjście poza możliwy zakres użycia. Jeśli chodzi o paragraf prawa karnego, dotyczy także przypadku, kiedy kamerzysta nie podpisuje się pod dziełem ("kto rozpowszechnia...").



Aha, i najprościej: wykorzystywanie zdjęć nie swojego autorstwa do celów zarobkowych wymaga przeniesienia autorskich praw majątkowych, czyli zgody fotografa :-)


Czytaj ze zrozumieniem bo chyba nic nie zrozumiałaś z moich wywodów. Proponuję jeszcze raz przeczytać to co Ci napisałem.


Uwierzcie mi kamerzysta na waszym uporze nic nie traci tylko wy i wasz wizerunek.
No właśnie!

kicek
26-10-2010, 16:38
Jurku, już pisałam, że nie zamierzam Cię przekonywać, rozumiem, że masz swoje zdanie. :)

freefly
26-10-2010, 16:43
Arek - czy Ty wiesz ile to wszystko kosztowało w tym zasranym Łukowie zachodu, żeby to była norma, że w momencie wykorzystywania cudzego utworu wymienia się autora? A i tak nie do wszystkich to dociera... i jak znam życie to część firma ma to gdzieś. Po prostu biorą zdjęcia i traktują jak swoje.

Nie każde zdjęcie jest utworem w myśl ustawy prawo autorskie.

Kinski
26-10-2010, 16:48
ak mówiłam zgodziłam się na wykorzystanie zdjęć w filmie i na okładce z moim podpisem. Okazało się jednak, że kamerzysta oczekuje moich zdjęć w pełnej rozdzielczości bez podpisu.
To jest niezgodne z prawem, chyba że umowa mówi inaczej.

1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 .
2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ust. 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej,
[..]
musiałabyś dowieść że to kamerzysta doprowadza do sytuacji gdzie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej zamieszcza Twoje zdjęcia w filmie
Przecież kamerzysta nie robi tego (wykorzystanie zdjęć fotografa) charytatywnie, tylko dostaje za to kasę. Osiąga korzyść majtkową.


Mają prawo zlecić taki montaż w ramach Art.23 p.2.
Tak, ale powinni mieć zgodę fotografa.


To jednak nie jest takie oczywiste pomimo, że on sprzedaje film. Zawsze przecież może powiedzieć czy też zeznać, że dostał zlecenie od młodych na montaż filmu i powierzonych zdjęć.
Niewiedza nie zwalnia od odpowiedzialności.

matys
26-10-2010, 16:49
pitu pitu - kicek, czy nie szkoda Ci zdrowia?

matys
26-10-2010, 16:55
A tak czytając inne wątki wydaje mi się, że ludzie nie oglądają video przypadkiem, tylko idą do kogoś z polecenia lub dlatego, że im się podoba czyjaś praca lub nie. Na pewno wypytują znajome pary co, kto jak robił i za ile.....

Kinski
26-10-2010, 17:06
Matys, czyli wg Ciebie to, że kamerzysta łamie prawo jest w porządku?

PawelPrzez
26-10-2010, 17:43
Nie każde zdjęcie jest utworem w myśl ustawy prawo autorskie.

A czy są zdjęcia których prawo autorskie nie dotyczy? A jeśli wszystkie moje zdjęcia - nawet te najgorsze knoty, których i tak nikt nie kupi są na sprzedaż to co? Czy to oznacza, że można je zabrać, użyć tylko dlatego, że i tak ich nikt nie kupi? A jeśli fotograf nie chce czegoś dać, bo ma taki charakter, że nie lubi dawać, to co?

wilus
26-10-2010, 18:03
A jeśli fotograf nie chce czegoś dać, bo ma taki charakter, że nie lubi dawać, to co?
...to kameruny powiedzą że jesteś aspołecznym wywrotowcem, nie działasz dla dobra ogólnego i lepiej się do Ciebie nie zbliżać :P
mnie strasznie drażni tylko to że wielu z nich uważa że to mój obowiązek dać zdjęcia i tu nie ma mowy o "poproszeniu" tylko jest " kiedy będą zdjęcia - a czy dało by sie kilka szybciej..." no i h... mnie strzela w tym momencie, a że mam fajne pudełka to będę proponował pakowanie również filmu w moje :lol:
pozdrawiam ekipę z Łukowa

jurekb
26-10-2010, 18:07
Przecież kamerzysta nie robi tego (wykorzystanie zdjęć fotografa) charytatywnie, tylko dostaje za to kasę. Osiąga korzyść majtkową.


Nie przychodzi Ci na myśl, że kasę dostaje za filmowanie na uroczystości?
A jak, z punktu widzenia prawa autorskiego będziesz rozpatrywał przypadek, że klient przynosi do Twojego studia swoje zdjęcia na płytkach CD, z chrztu, z komunii, z bierzmowania i z innych wydarzeń jego życia i mówi Panie zrób mi Pan z tego fajny pokaz slajdów, zapakuj w etuii z fajną okładką, ze zdjęć które tam są.
Co wtedy zrobisz?
Będziesz ganiał po całym mieście i pytał kto jest autorem?
Odmówisz wykonania usługi?
Czy "osiągniesz korzyść majątkową" i będziesz czekał na pozwy (wg mnie bezpodstawne).
Takim samym przypadkiem z punktu widzenia prawa jest kompilacja filmu i zdjęć powierzonych przez klientów. Przypadek w którym kamerun chce zdjęcia jest tylko przypadkiem skróconej drogi dotarcia zdjęć do kameruna - bez pośrednictwa młodych.

Niewiedza nie zwalnia od odpowiedzialności.
W tym wypadku Twoja. Są kwestie interpretacyjne. Jeden sąd tak zinterpretuje zdarzenie inny tak. Nie spotkałeś się z tym? Wszystko zależy jak sprytnie wyjaśni kamerun i młodzi, kwestię zlecenia.

kicek
26-10-2010, 18:11
Hahaha :)
Chyba zacznę produkować pudełka ;) Ale zawsze będę wymagać od kamerzysty przesłania mi stopklatek na okładkę (i to szybko! bo w umowie mam, że w ciągu 2 tygodni oddaję dzieło!) :D
A w środku będzie taki mix: moje zdjęcia + urywki filmu kamerzysty (tylko niech się szybko uwinie!) jako foto-video-cast. Całość opatrzona moim nazwiskiem :D
Ach, rozmarzyłam się :D

jurekb
26-10-2010, 18:12
Jurku, już pisałam, że nie zamierzam Cię przekonywać, rozumiem, że masz swoje zdanie. :)

Życzę Ci wygrania wszystkich wytoczonych procesów sądowych o naruszenie praw autorskich przez kameruna.
Wierz mi wraz z wytoczeniem pierwszego pozwu odczujesz to na zleceniach. Jak uwikłasz parę młodą w proces to żadna młoda para już u Ciebie nie zawita.

Myślę że powiedziałem już wszystko na ten temat i już mi się nie chce strzępić klawiatury w tym temacie.
Pozdrawiam.

kicek
26-10-2010, 18:19
Jabłka należy rozdawać za darmo, bo 5 innych warzywniaków to praktykuje.
Każdy, kto nie chce rozdawać jabłek za darmo, jak to Jurek ujął "robi klientów w wała".
Niech mu tylko nie przyjdzie do głowy chronić swoich jabłek przed kradzieżą, bo jego warzywniak straci klientów (dobrze mu tak!).

PawelPrzez
26-10-2010, 18:21
pozdrawiam ekipę z Łukowa

Dzięki :)
Pozdrawiam Siedlce :)

jurekb
26-10-2010, 18:32
Jabłka należy rozdawać za darmo, bo 5 innych warzywniaków to praktykuje.
Każdy, kto nie chce rozdawać jabłek za darmo, jak to Jurek ujął "robi klientów w wała".
Niech mu tylko nie przyjdzie do głowy chronić swoich jabłek przed kradzieżą, bo jego warzywniak straci klientów (dobrze mu tak!).

Sprowokowałaś mnie, ale to już naprawdę ostatni post w tym temacie! :lol:

Czy nie widzisz różnicy pomiędzy jabłkiem a twoim biznesem?
Jak warzywniak sprzeda jabłko, to go już nie ma. Klient kupił jabłko i zapłacił!
Tobie klient zapłacił za usługę, bo przecież nie ukradł Ci zdjęć, a ty dalej chcesz je sprzedawać.
Widzisz różnicę?
Odpowiem sobie.
Wątpię! Ale to Twój problem.

kicek
26-10-2010, 18:40
Widzę, to są właśnie prawa autorskie, jabłka im nie podlegają :)
Jurku, zdjęcia można sprzedać więcej niż raz :) Wszystko zależy od licencji, od umowy :)
Wielokrotnie autorzy zdjęć sprzedają zdjęcia do różnych gazet, filmów, produkcji, reklam, jeśli nie podpisują umowy na wyłączność, mogą ponownie sprzedać to samo zdjęcie. To nie jest mój pomysł na biznes, to wszystko reguluje prawo :))

Jeśli ktoś chce sobie doczytać, są odpowiednie zapisy w Ustawie o prawie autorskim na temat wykorzystania zdjęć.
Nie ma co dyskutować co nam się wydaje, że wolno a co nie.

PawelPrzez
26-10-2010, 18:41
Sprowokowałaś mnie, ale to już naprawdę ostatni post w tym temacie! :lol:


Tobie klient zapłacił za usługę, bo przecież nie ukradł Ci zdjęć, a ty dalej chcesz je sprzedawać.
.

A co w tym dziwnego? Z czegoś przecież trzeba żyć. A firmy komputerowe jakim prawem sprzedają n-tą kopię tego samego programu? Programiści dostali kasę za napisanie? Dostali - to można brać ile tylko wejdzie PS, Windowsa i inne. A starsze wersje to już w ogóle luz - bo nikt tego nie chce kupić.

Kinski
26-10-2010, 19:17
nie przychodzi Ci na myśl, że kasę dostaje za filmowanie na uroczystości?
Jak to tylko za filmowanie, przecież wcześniej była też mowa o montażu. Za filmowanie, montaż - nie jest istotne za co. Ważne, że dostaje. Opracowuje swój utwór/dzieło. A to, że przy okazji wykorzystuje inne dzieła, to jego obowiązkiem jest mieć zgodę ich autorów. Poszczególne zapisy określają czy informacja o autorstwie powinna być podana czy nie.

Jesteś kamerunem, przyznaj się...

PawelPrzez
26-10-2010, 19:23
jesteś kamerunem, przyznaj się...

rotfl :d

MirekM
26-10-2010, 20:17
Czy fotograf może zabronić młodym wmontowania zdjęć w swój film , abstra****ąc od tego kto miałby to zrobić ? Czy młodzi nie mogą zanieść do zakładu usług video własnego materiału , obojętnie filmowego ,foto celem zmontowania ? Obojętnie po tygodniu , miesiącu , po latach ? Nie raz montowałem kompilacje foto/video , wyłącznie foto . Materiał z wręcz całego życia młodych , różnych autorów , materiały amatorskie i fachowców . Czy miałbym odmówić wgrania zdjęcia o nie znanym autorstwie ? Czy "lista płac" na koniec w takim materiale jest na prawdę konieczna ? Proszę Was weźcie tak trochę pod rozwagę , to nie materiał komercyjny .

PawelPrzez
26-10-2010, 20:41
Tu rozmawiamy o zupełnie innej sytuacji. Nie młodzi niosą, ale druga firma chce uzyskać w celu ulepszenia swojego produktu. Poza tym w dyskutowanym przypadku autor jest znany.

spongo
26-10-2010, 21:25
...oświadczeniu o zgodzie na publikację wizerunku "Nie zamierzam wykorzystywać fotografii do innych celów niż własny użytek osobisty. Przyjmuję do wiadomości i akceptuję postanowienie, że nie jestem właścicielem praw autorskich do fotografii oraz, że wszelkie prawa do fotografii należą do fotografa".

Bez obrazy to jest jak cyrograf z diabłem, osoby które to podpisały nie mają praw do własnego wizerunku. Moim zdaniem taki zapis w umowie dyskwalifikuje fotografa na reportaż ślubny. Ciekaw jestem jakie w Twojej umowie prawa mają Młodzi, oczywiście poza prawem do zapłacenia.

cranium84
26-10-2010, 21:40
Tobie klient zapłacił za usługę, bo przecież nie ukradł Ci zdjęć, a ty dalej chcesz je sprzedawać.


BRAWO !!!!!!!!!!!!! klient zapłacił mi za USŁUGE wykonania reportażu !!! co jeśli robie na analogach i oddaje tylko i wyłacznie zdjęcia w formie papierowej ?????? klient płaci za USŁUGE a nie za zdjęcia w przypadku jabłek klient płaci towar jakim jest jabłko a nie za usługę !

Jurekb nie odpowiedziałeś mi na wcześniejsze pytanie. Jeżeli nie ma odpowiedzi to uwazam temat za skończony. Szanuj swoją prace wiedze umiejetności.
Lubie wymyslać więc wymyslam:
patrz na taka sytuację ... Królowa Elzbieta ma swojego kucharza robi sobie wycieczke do Polski do Pacanowa bo chce poznać koziołka matołka i planuje zdjeść tam obiad .... Kucharz z Pacanowa gdzie będzie jadła Królowa pisze do Kucharza Królowej Elzbiety ... " Te Kucharz podeślij mi przepis na wypasiste danie .. takie by królowej smakowało ... no bo Ty sie znasz i Ty wiesz co ona lubi itd ... .... potem jak juz pojedzie to ja ten przepis wyrzuce przeciez nie bedę coś takiego Koziołkowi Matołkowi gotował !!!!!

Widzisz podobienstwo ?

Soprano
26-10-2010, 21:41
A ja mam zupelnie inne pytanie, jesli chodzi o szlachetna uczciwosc fotograficznej gawiedzi, to powiedzcie mi jak to jest z wizerunkiem.

Jestem sobie ostatni gosciem na weselu u nielubianej kuzynki, wlasciwie to jej praktycznie nie znam. Jednak bawie sie dobrze ze znana mi czescia rodziny (glownie kuzyni i kilka blizej nieokreslonych dzierlatek z calkiem sporymi "oczami"). W pewnym momencie moj blednik coraz czesciej daje znac o sobie (a wlasciwie zapomina jaka jest jego funkcja) oczywiscie przy pomocy pewnego trunku dozwolenego od lat 18stu i nagle ziemia staje mi sie coraz blizsza. Postanawiam wiec wziac "ja" w me szerokie ramiona i niechcacy zachaczam jedna z rozesmianych dziewrlatek. Stan w jakim oboje sie znajdujemy pozwal nam nic nie robic sobie z tego faktu i mamu dalej "mordy" pelne smiechu. Obok niczym hiena czai sie jakas namolna fotopstryczka, na dodatek z lampa blykowa i postanawia uwiecznic ten moment naladowany pozytywnymi emocjami. Efekt... nie powiem... swietny, choc o calym zdarzeniu dowiedzialem sie wlasnie z tego zdjecia.

A teraz konkrety. Poprosilem mloda, ktora pokazala mi to zdjecie, zeby je dyskretnie usunela z albumu (rowniez z tego cyfrowego) poniewaz niespecjalnie chcailem, zeby moja najwieksza z milosci (niestety nie pozbawiona wad... zazdrosc), widzila ta (w moim odczuciu) szalenie niezreczna sytuacje. Mloda oczywiscie uszanowala moja wole i zdjecie zniknelo z jej pamiatek, podkresle jeszcze, ze mloda (pewnie z tym fagiem, ktory aktualnie stal mi sie krewnym) dala "fotopstryczce z lampa" zgode na wykozystanie tych zdjec w jakis tam, jak to mloda sie wyrazila, celu.

Zdjecie pojawilo sie na stronie w portfolio tejze panienki z lampa , a tam moja lepsza polowa sobie zagladnela i ..... sie wydalo, ze po wyjsciu mojej prawowitej damy, ja zajmowalem sie czyms innym niz pilnowanie krzesla...

Teraz PYTANIE. Na jakiej podstawie prawnej "dziewczynka z aparatem" czerpie korzysci majatkowe z mojego nieskazitelnego i przeuroczego wizerunku, ktorego nikomu z wlasnej proznosci nie mam zamiaru udostepniac. Nadmienie rowniez, ze nie interesuje mnie co tam sobie za "przbiegle" umowy podpisala moja kuzynka i na co sie zgodzila, nie ma ona prawa dysponowac moim wizerunkiem. Wesele bylo impreza prywatna, a moja osoba na zdjeciu nie byla czascia tla, a "grala" glowna role.

Konkludujac ten przydlugawy wywod, zastanawiam sie zupelnie powaznie, czy fotograf, kamerzysta etc. ma prawo dysponowac sobie wizerunkiem gosci, ktorzy na to nie wyrazali zgody. Czy aby do wykozystania zdjec w portfolio nie powinno sie miec zgody osob bedacych "celem" (pomijam mlodych, gdyz oni pewnie te zgode wyrazaja w umowie). Pytam tylko o kwestie prawne, nie interesuje mnie teza, ze inaczej sie nie da, a ew. jak ktos sie czepi to sie zdjecie z pf wywali.

Pytam naprawde powaznie.

freefly
26-10-2010, 21:43
Jak to tylko za filmowanie, przecież wcześniej była też mowa o montażu. Za filmowanie, montaż - nie jest istotne za co. Ważne, że dostaje. Opracowuje swój utwór/dzieło.



To podaj go do sądu. A sąd w określi czy te konkretne fotki są utworami w rozumieniu prawa autorskiego.
Bo nie każde zdjęcie jest utworem i ostatecznie to nie Ty o tym decydujesz, czy tworzysz "dzieła".

"Utworem fotograficznym będzie każdy przejaw działalności posiadający znamiona "indywidualnego charakteru" jego twórcy. Fotografia będzie zatem utworem, o ile nie będzie stanowić wyniku rutynowej czynności, możliwej do powtórzenia w bardzo zbliżonej postaci przez osobę trzecią."
To cytat z wyroku sądowego (mojego osobistego). Z trzech zdjęć, tylko jedno sąd uznał za utwór.
Jeśli uważasz, że np. Twoje zdjęcia ślubne są utworami w myśl prawa autorskiego, to musisz uważać, żeby ktoś nie posądził Cie o plagiat. Bo przecież fotografie ślubne są tak do siebie podobne.

McSimus
26-10-2010, 22:21
czy fotograf, kamerzysta etc. ma prawo dysponowac sobie wizerunkiem gosci, ktorzy na to nie wyrazali zgody
NIE, i dlatego korzystam tylko i wyłącznie ze zdjęć Młodych.

kicek
27-10-2010, 01:27
Cytat
>Napisał kicek:
>...oświadczeniu o zgodzie na publikację wizerunku "Nie zamierzam wykorzystywać fotografii do innych celów niż
>własny użytek osobisty. Przyjmuję do wiadomości i akceptuję postanowienie, że nie jestem właścicielem praw
>autorskich do fotografii oraz, że wszelkie prawa do fotografii należą do fotografa".

Bez obrazy to jest jak cyrograf z diabłem, osoby które to podpisały nie mają praw do własnego wizerunku. Moim zdaniem taki zapis w umowie dyskwalifikuje fotografa na reportaż ślubny. Ciekaw jestem jakie w Twojej umowie prawa mają Młodzi, oczywiście poza prawem do zapłacenia.

Nieprawda. Cały czas mają prawa do własnego wizerunku. Na mocy tych praw dobrowolnie wyraziły zgodę na publikowanie zdjęć wykonanych w trakcie ślubu do celów promocyjnych fotografa. W umowie ZAWSZE jest sprecyzowane jakie zdjęcia będą publikowane, w jaki sposób, gdzie, niezmiennie w celach promocyjnych.

Cytat z mojej umowy:
"3. Zamawiający wyraża nieodwołalną i wieczystą zgodę na wykorzystywanie fotografii przez ich autora (Wykonawcę) do celów promocyjno-reklamowych w następujących przestrzeniach: strony internetowe prezentujące portfolio Wykonawcy, książki i albumy promocyjne, pokazywane klientom.
4. Wykonawca oświadcza, że bez dodatkowej zgody Zamawiającego zdjęcia nie będą publikowane w pozostałych przestrzeniach.
5. Wykonawca oświadcza, że bez dodatkowej zgody Zamawiającego nie będą publikowane zdjęcia [tu spis wytycznych, np. zdjęcia ukazujące nagość dziecka w przypadku sesji niemowlęcych, itp.].

Fotograf nadal nie ma prawa sprzedać takiego zdjęcia gdziekolwiek, bez wiedzy i zgody osób znajdujących się na zdjęciu, nie może ich publikować w innych źródłach niż wymienione w umowie, nie może prezentować zdjęć, które zostały zastrzeżone.
To nie prawda, że osoby, które podpisują zgodę na publikację konkretnych zdjęć (np. wykonanych tego i tego dnia tu i tu) w konkretny sposób (na tej i tej stronie, w takiej formie w portfolio papierowym) nie mają praw do swojego wizerunku. Owszem, mają, i to też zawsze Młodym tłumaczę. Poza tym jeszcze nie zdarzyła mi się sytuacja, w której bym odmówiła prośbie o niepublikowanie jakiegoś konkretnego zdjęcia.

Po drugie, oczywiście można umówić się na zdjęcia na wyłączność, to znaczy bez możliwości publikowania ich przez fotografa. Wybór należy do Młodych.

Także nie diabolizujmy, zwłaszcza nie znając sytuacji ;-)

Co do wizerunku gości - oczywiście na mocy prawa fotograf nie może ich publikować bez ich zgody.

PS. Nawiasem mówiąc dyskusja jest o wykorzystaniu zdjęć bez wiedzy fotografa przez kamerzystę, ale widzę, że przeszliście do kontrataku ;)

Soprano
27-10-2010, 03:06
N

Co do wizerunku gości - oczywiście na mocy prawa fotograf nie może ich publikować bez ich zgody.

PS. Nawiasem mówiąc dyskusja jest o wykorzystaniu zdjęć bez wiedzy fotografa przez kamerzystę, ale widzę, że przeszliście do kontrataku ;)


Nawiasem mówiąc dyskusja zaczęła się od kamerzystów i zdjęć młodych, a zaczęła niebezpiecznie zahaczać o sprawy etyki...

Co do wizerunku gości - to zgodnie z tym co piszesz masz w du.pie prawo i czyjś prywatny wizerunek. Tutaj (http://moja-fotografia.fotolog.pl/2,0,kategoria.html) np. występuje cała masa ludzi i choć pewnie zaprzeczysz, to myślę, że nie podpisałaś z nimi wszystkimi umowy, lub nawet nie masz zgody na czerpanie korzyści majątkowych z ich wizerunku (a przecież sprzedając zdjęcia młodym za PIENIĘDZE to masz korzyść, a już nie wspomnę, że masz ich na swojej reklamie. Pani z USC nawet gościem nie była na tym weselu, a ty jej szacowny wizerunek opchnęłaś za parę groszy).

Nie odbieraj, proszę, tego osobiście, nie piszę tego, żeby kogokolwiek piętnować, to nie jest żaden "nasz" kontratak, bo nie ma żadnych NAS. Po prostu może warto odpuścić i dać młodym trochę pocieszyć się z ich najważniejszego dnia w życiu, niech sobie na tym filmiku dodadzą te twoje "dzieła" (to nie sarkazm, po prostu w myśl ustawy nie każde zdjęcie jest dziełem, a zakładam, że o takie cię kamrun poprosił) - tyle ich. W sumie to czy Oni tutaj łamią prawo jest dyskusyjne, ty łamiesz na pewno.

Niestety Dulszczyzna jest u nas dość mocno zakorzeniona w genach, a to wystarczy czasami trochę dystansu do siebie złapać i przestać się tak napinać ... dzieła, utwory, prawa autorskie, wizerunek .... bla, bla, bla... Ludzie! to są po prostu ZDJĘCIA z wesela, nic ponadto. Te zdjęcia są dla młodych jako pamiątka tego dnia, to jest KLU tego całego interesu. Jak czytam, umowy, pierdoły, wizrerunki, publikacje ... brrr... kiedyś na moim ślubie pojechałem do fotografa, podaliśmy sobie rękę i to było wiążące, teraz mam wspaniałą pamiątkę bez całego tego patosu, któremu dzisiaj są poddawani młodzi (na marginesie dodam, że zdjęcia z mojej ceremonii przez dobrych kilka lat stanowiły portfolio fotografa, bez żadnej mojej zgody, ale jak się dowiedziałem to tylko poczułem dumę, że z zdjęcia zrobione na moim ślubie są warte pokazywania).

PS. Jeśli faktycznie posiadasz wszystkie stosowne dokumenty od ludzi, których wizerunkami "kupczysz" to od razu, bez sądu odszczekuje i przepraszam, że powiedziałem, co powiedziałem, nadmieniam również, że ja też publikuje pewnie różne, bardziej lub mniej atrakcyjne, wizerunki ale nie czerpie z tego żadnych korzyści majątkowych, a nawet gdyby to mam to gdzieś, niczego nie udaje, a święty nie jestem.


pozdrawiam

spongo
27-10-2010, 06:56
...
Także nie diabolizujmy, zwłaszcza nie znając sytuacji ;-)
...

To nie takie zwykłe diabolizowanie... przeczytaj sobie dokładnie umowę i regulamin z dostawcą energii elektrycznej do Twojego domu i poczuj się trochę jak Młodzi, z którymi podpisywałaś umowy. ;)

Pozdrawiam

himi
27-10-2010, 08:31
O co chodzi? Każdy z nas ma umowę (przynajmniej powinien ją mieć) każdy ma w niej zapisy jakie uznaje za odpowiednie i basta. Podziwiam kicek za heroiczną walkę o uświadomienie ludziom - często nie mającym pojęcia o temacie rozmowy - tego złożonego problemu. Ktoś ma ochotę wabić młodych na hojność oddając wszystko co zrobił każdemu napotkanemu przechodniowi? Ależ voila. Można też umyć kamerunowi samochód i odkurzać młodym mieszkanie przez miesiąc w pakiecie. Ależ będzie konkurencyjnie!

matys
27-10-2010, 08:48
Kicek ta dyskusja jest trochę jednak bez sensu. Ty masz problem z kamerunem, a ja spytam, czy tak przestrzegasz prawa, że nie wykonujesz albumów ze starymi zdjęciami młodych --- nigdy to a nigdy? Przecież nie będę bronił kameruna, bo wolę fotografię, a mój kamerun sam nam robił sesję przedślubną.

Dużo ciekawszym problemem jest zagadnienie soprano - myślę, że fotorun nie miał prawa wykorzystać fotki bez twojej zgody.... ale ja się nie znam - amator jestem.

mateo912
27-10-2010, 09:01
Nawiasem mówiąc dyskusja zaczęła się od kamerzystów i zdjęć młodych, a zaczęła niebezpiecznie zahaczać o sprawy etyki...

Co do wizerunku gości - to zgodnie z tym co piszesz masz w du.pie prawo i czyjś prywatny wizerunek. Tutaj (http://moja-fotografia.fotolog.pl/2,0,kategoria.html) np. występuje cała masa ludzi i choć pewnie zaprzeczysz, to myślę, że nie podpisałaś z nimi wszystkimi umowy, lub nawet nie masz zgody na czerpanie korzyści majątkowych z ich wizerunku (a przecież sprzedając zdjęcia młodym za PIENIĘDZE to masz korzyść, a już nie wspomnę, że masz ich na swojej reklamie. Pani z USC nawet gościem nie była na tym weselu, a ty jej szacowny wizerunek opchnęłaś za parę groszy).

Nie odbieraj, proszę, tego osobiście, nie piszę tego, żeby kogokolwiek piętnować, to nie jest żaden "nasz" kontratak, bo nie ma żadnych NAS. Po prostu może warto odpuścić i dać młodym trochę pocieszyć się z ich najważniejszego dnia w życiu, niech sobie na tym filmiku dodadzą te twoje "dzieła" (to nie sarkazm, po prostu w myśl ustawy nie każde zdjęcie jest dziełem, a zakładam, że o takie cię kamrun poprosił) - tyle ich. W sumie to czy Oni tutaj łamią prawo jest dyskusyjne, ty łamiesz na pewno.

Niestety Dulszczyzna jest u nas dość mocno zakorzeniona w genach, a to wystarczy czasami trochę dystansu do siebie złapać i przestać się tak napinać ... dzieła, utwory, prawa autorskie, wizerunek .... bla, bla, bla... Ludzie! to są po prostu ZDJĘCIA z wesela, nic ponadto. Te zdjęcia są dla młodych jako pamiątka tego dnia, to jest KLU tego całego interesu. Jak czytam, umowy, pierdoły, wizrerunki, publikacje ... brrr... kiedyś na moim ślubie pojechałem do fotografa, podaliśmy sobie rękę i to było wiążące, teraz mam wspaniałą pamiątkę bez całego tego patosu, któremu dzisiaj są poddawani młodzi (na marginesie dodam, że zdjęcia z mojej ceremonii przez dobrych kilka lat stanowiły portfolio fotografa, bez żadnej mojej zgody, ale jak się dowiedziałem to tylko poczułem dumę, że z zdjęcia zrobione na moim ślubie są warte pokazywania).

PS. Jeśli faktycznie posiadasz wszystkie stosowne dokumenty od ludzi, których wizerunkami "kupczysz" to od razu, bez sądu odszczekuje i przepraszam, że powiedziałem, co powiedziałem, nadmieniam również, że ja też publikuje pewnie różne, bardziej lub mniej atrakcyjne, wizerunki ale nie czerpie z tego żadnych korzyści majątkowych, a nawet gdyby to mam to gdzieś, niczego nie udaje, a święty nie jestem.


pozdrawiam

A to przypadkiem nie jest tak jak w fotografii ulicznej?
jeśli "obiekt" fotografowany nie zgłasza sprzeciwu to automatycznie oznacza to że sie zgodził?

Soprano
27-10-2010, 09:13
A to przypadkiem nie jest tak jak w fotografii ulicznej?
jeśli "obiekt" fotografowany nie zgłasza sprzeciwu to automatycznie oznacza to że sie zgodził?

Ciekawa teza, pierwsze słyszę o takim kuriozum, ale prawnikiem nie jestem (choć to nawet na logikę brzmi idiotycznie). Ciekawe, czy gdyby na weselu była A. Mucha nawalona w trzy beki, a ty zrobiłbyś jej wiekopomne ujęcie, to czy, twierdząc że nie zgłaszała sprzeciwu, zamieściłbyś jej wizerunek (sporo warty) na swoim blogu, czy nawet bilboardzie w miasteczku Pcim Górny ?


Wątpie. I wątpie, że pani Ania ew. puściła by to płazem, nie puściwszy cię wcześniej w samych skarpetkach.

pozdrawiam

freefly
27-10-2010, 09:43
Nieprawda. Cały czas mają prawa do własnego wizerunku. Na mocy tych praw dobrowolnie wyraziły zgodę na publikowanie zdjęć wykonanych w trakcie ślubu do celów promocyjnych fotografa. W umowie ZAWSZE jest sprecyzowane jakie zdjęcia będą publikowane, w jaki sposób, gdzie, niezmiennie w celach promocyjnych.

Cytat z mojej umowy:
"3. Zamawiający wyraża nieodwołalną i wieczystą zgodę na wykorzystywanie fotografii przez ich autora (Wykonawcę) do celów promocyjno-reklamowych w następujących przestrzeniach: strony internetowe prezentujące portfolio Wykonawcy, książki i albumy promocyjne, pokazywane klientom.
4. Wykonawca oświadcza, że bez dodatkowej zgody Zamawiającego zdjęcia nie będą publikowane w pozostałych przestrzeniach.
5. Wykonawca oświadcza, że bez dodatkowej zgody Zamawiającego nie będą publikowane zdjęcia [tu spis wytycznych, np. zdjęcia ukazujące nagość dziecka w przypadku sesji niemowlęcych, itp.].

Fotograf nadal nie ma prawa sprzedać takiego zdjęcia gdziekolwiek, bez wiedzy i zgody osób znajdujących się na zdjęciu, nie może ich publikować w innych źródłach niż wymienione w umowie, nie może prezentować zdjęć, które zostały zastrzeżone.
To nie prawda, że osoby, które podpisują zgodę na publikację konkretnych zdjęć (np. wykonanych tego i tego dnia tu i tu) w konkretny sposób (na tej i tej stronie, w takiej formie w portfolio papierowym) nie mają praw do swojego wizerunku. Owszem, mają, i to też zawsze Młodym tłumaczę. Poza tym jeszcze nie zdarzyła mi się sytuacja, w której bym odmówiła prośbie o niepublikowanie jakiegoś konkretnego zdjęcia.

Po drugie, oczywiście można umówić się na zdjęcia na wyłączność, to znaczy bez możliwości publikowania ich przez fotografa. Wybór należy do Młodych.

Także nie diabolizujmy, zwłaszcza nie znając sytuacji ;-)

Co do wizerunku gości - oczywiście na mocy prawa fotograf nie może ich publikować bez ich zgody.

PS. Nawiasem mówiąc dyskusja jest o wykorzystaniu zdjęć bez wiedzy fotografa przez kamerzystę, ale widzę, że przeszliście do kontrataku ;)


Kicek, wizerunek jest dobrem osobistym i zgodę wykorzystywanie każdy ma prawo odwołać. Jeśli zapłaciłaś za pozowanie, to wycofanie zgody jest bardziej problematyczne, bo jednostronne oświadczenie woli nie jest wystarczające.

robin102
27-10-2010, 09:58
Straszna siekierezada się dzieje w tym wątku. Z jednej strony zwolennicy rozdawnictwa wszelakiego którym ciężko będzie przejść z tego rozdawnictwa do brania pieniędzy za swoje zdjęcia, tylko tego jeszcze nie wiedza :( potem będą lamentować na forach, że szkodniki, że konkurencja, że jacyś tam za darmo zdjęcia rozdają, zapomniawszy, że 2 lata wcześniej sami tak robili, z drugiej oburzeni na to, że fotograf jak każdy dba i powinien dbać o swoje interesy, bo czemu nie ? Fotograf szczególnie jak mało kto powinien dbać o swoje właśnie z powyższych powodów rozdawnictwa swojej pracy uprawianego przez wielu fotografujących.
Część nie rozróżnia meritum sprawy polegjącej na normalnym współżyciu w swoim środowisku z kamerzystami którzy to autentycznie potrzebują jedno czy dwa zdjęcia i potrzeby dbania o układy w tymże środowisku. Czym innym też jest jak Paweł Przeździak pisze wykorzystywanie nie swoich zdjęć do budowy swojego wizerunku marketingowego i zarabiania na tym pieniędzy. Operator kamery szanujący środowisko i ludzi z którymi współpracuje poradzi sobie bez zdjęć od fotografa, a cwaniak będzie robił podejścia pod często początkującego fotera ślubnego któremu całkiem ładne kadry wychodzą aby je sobie potem do albumu wkleić. W dobie współczesnych kamer gdzie żeby nie wiem jakim być pierdołą to klatkę jpg-a da się z klatki filmowej zrobić. Nie dawajcie się naciągać cwaniakom szantażujacych PM, że jak nie będzie zdjęć to..... każdy niech obrabia swój ogródek.

bialogardzianin
27-10-2010, 09:59
soprano ma rację, tamta artystka nie powinna była publikować "kompromitującego" zdjęcia weselnika, ma on zatem prawo domagać się jego usunięcia z pf. Pominę milczeniem fakt publikacji kompromitujących zdjęć jako takich, fotograf sam sobie kręci sznur. Tylko nie zaczynajmy dywagować o granicy od jakiego momentu zdjęcie zaczyna być kompromitujące. ;)
Co do fotokastów zrobionych ze zdjęć nie naszego autorstwa na zlecenie klienta, to faktycznie ciekawe zagadnienie prawne, co do którego powinien wypowiedzieć się prawnik. Można nie pakować się w ewentualne kłopoty i odmówić wykonania takiego zlecenia, tracąc jakiś tam dochód lub w ogóle klienta, lub udać greka i zmontować fajną prezentację ze zdjęć nie naszego autorstwa licząc, że nikt w przyszłości "problemu nie zrobi". W tej drugiej sytuacji, lepiej przekazać prezentację klientowi i o niej zapomnieć, nie chwalić się nią, by nie być posądzonym o plagiat.
Zastanawiam się czy takie same problemy dotykają fotografów zagranicznych. Chyba napiszę maila z zapytaniem o rozwiązania kilku czołowych światowej sławy fotografów ślubnych, może któryś odpowie. Pewnie "na zachodzie" takich problemów, jakie my tu roztrząsamy ludzie nie mają, w zachodnich czy skandynawskich społeczeństwach wszystko opiera się na usługach, wszak Miro miał rację, cyt.: "Polska to dziki kraj".;)

bialogardzianin
27-10-2010, 10:10
...Część nie rozróżnia meritum sprawy polegjącej na normalnym współżyciu w swoim środowisku z kamerzystami którzy to autentycznie potrzebują jedno czy dwa zdjęcia i potrzeby dbania o układy w tymże środowisku. Czym innym też jest jak Paweł Przeździak pisze wykorzystywanie nie swoich zdjęć do budowy swojego wizerunku marketingowego i zarabiania na tym pieniędzy. Operator kamery szanujący środowisko i ludzi z którymi współpracuje poradzi sobie bez zdjęć od fotografa, a cwaniak będzie robił podejścia pod często początkującego fotera ślubnego któremu całkiem ładne kadry wychodzą aby je sobie potem do albumu wkleić. W dobie współczesnych kamer gdzie żeby nie wiem jakim być pierdołą to klatkę jpg-a da się z klatki filmowej zrobić. Nie dawajcie się naciągać cwaniakom szantażujacych PM, że jak nie będzie zdjęć to..... każdy niech obrabia swój ogródek.

Zauważenie problemu i dyskusja o nim to już jest coś, tylko z naszego gadania nic nie wyniknie. :( Gdybyśmy w takim wątku doszli do pewnych stwierdzeń popartych rozwiązaniami prawnymi, warto by było, by opiniotwórcze środowiska i portale związane z tematyką ślubną, takie jak eastwed, PSFŚ lub fora tematyczne, opublikowały przystępnie napisane artykuły poświęcone prawu autorskiemu i nieetycznym praktykom, aby edukować pary młode i tępić jednocześnie pasożytów. Utopia?

marszull
27-10-2010, 10:23
ale jest tak ze biorac udzial w takiej uroczystosci i "nie kiwajac glowa na nie" dajesz przyzwolenie na fotografowanie
dwa ze to jest impreza zamknieta, organizowana przez PM i z nimi trzeba uzgadniac takie kwestie, ktore oni uzgadniaja (umowa czy ustnie) z fotografem
trzy to Pani ktora opublikowala zdjecie, co do ktorego Klient (czyli PM) wydal dyspozycje ze nie powinno byc publikowane, powinna poniesc kare
a cztery to niezle sie wszyscy spinaja w tym watku (no moze nie wszyscy ale wiekszosc), dobrze ze slubow nie robie, a swojego z najlepsza narzeczona, tez w najblizszych planach nie mam ;)

aha freefly bardzo slusznie zauwazyl ze zgode na publikacje wizerunku mozna zawsze wycofac (choc zalezy od okolicznosci czy jest to latwe czy trudne)
a co do anny muchy na weselu (abstrahujac czy to jest ok czy nie) to po zrobieniu i sprzedaniu zdjecia nie ty sie matrwisz tylko prawnicy faka czy superaka ;)

kicek
27-10-2010, 10:25
Słuchajcie, moje umowy czy zgody, to już moja prywatna sprawa, proszę więc nie używać ich jako argument w dyskusji dotyczącej wykorzystania zdjęć bez zgody fotografa i bez informowania o autorstwie przez kamerzystę.

Dyskusja trochę przyjmuje obrót w stylu: ok, masz racje, ALE NA PEWNO GDZIE INDZIEJ ŁAMIESZ PRAWO.

Ja nie próbuję dowodzić, że ktokolwiek z Was robi coś zgodnie czy niezgodnie z prawem, ma zgody czy nie ma zgód, bo to mnie zupełnie, ale to zupełnie interesuje :) Interesowały mnie ewentualne prawne podstawy wykorzystania zdjęć przez kamerzystę. Tego dotyczył temat.
Nie interesuje mnie Wasza działalność, Wasze rozliczanie się, Wasze umowy.
Interesowało mnie rozwiązanie konkretnego problemu, który już rozwiązałam, podzieliłam się z Wami wiedzą na ten temat.

Już i tak mam wrażenie, że za dużo się tłumaczę, pokazuję Wam zapisy z moich umów, odpowiadam na zarzuty nie dotyczące dyskusji, żeby zdementować bezpodstawne opinie na temat rzekomo niekorzystnych umów, jakie podpisuję (choć nikt z Was takiej umowy nie widział ;) ).
Tak więc kończę tę dyskusję. Co do publikacji, część zdjęć opublikowanych w moim portfolio to po prostu zdjęcia... mojej rodziny :)

Proszę więc zaniechać niecnych ataków i skupić się na swojej działalności.
Do głowy by mi nie przyszło oceniać kogoś z Was, Waszą pracę, czy Wasze umowy.

bialogardzianin
27-10-2010, 10:37
Problem sprowadza się tak naprawdę do mentalności, którą należy zmieniać jak już wspomniałem właściwą edukacją. Prawo jest spisane, należy przeczytać ustawę, dotrzeć do wyroków i komentarza do ustawy PAiPP, aby nie działać po omacku, bo nigdy nie wiadomo na jakiego klienta się trafi, 99 razy uda się a za setnym można mieć kłopoty. IGNORANTIA IURIS NOCET! kicek, jak to zostało rozwiązane?

kicek
27-10-2010, 10:43
Białogardzianinie, napiszę Ci na priv.

marszull
27-10-2010, 10:46
Słuchajcie, moje umowy czy zgody, to już moja prywatna sprawa, proszę więc nie używać ich jako argument w dyskusji dotyczącej wykorzystania zdjęć bez zgody fotografa i bez informowania o autorstwie przez kamerzystę.

Dyskusja trochę przyjmuje obrót w stylu: ok, masz racje, ALE NA PEWNO GDZIE INDZIEJ ŁAMIESZ PRAWO.

Ja nie próbuję dowodzić, że ktokolwiek z Was robi coś zgodnie czy niezgodnie z prawem, ma zgody czy nie ma zgód, bo to mnie zupełnie, ale to zupełnie interesuje :) Interesowały mnie ewentualne prawne podstawy wykorzystania zdjęć przez kamerzystę. Tego dotyczył temat.
Nie interesuje mnie Wasza działalność, Wasze rozliczanie się, Wasze umowy.
Interesowało mnie rozwiązanie konkretnego problemu, który już rozwiązałam, podzieliłam się z Wami wiedzą na ten temat.

Już i tak mam wrażenie, że za dużo się tłumaczę, pokazuję Wam zapisy z moich umów, odpowiadam na zarzuty nie dotyczące dyskusji, żeby zdementować bezpodstawne opinie na temat rzekomo niekorzystnych umów, jakie podpisuję (choć nikt z Was takiej umowy nie widział ;) ).
Tak więc kończę tę dyskusję. Co do publikacji, część zdjęć opublikowanych w moim portfolio to po prostu zdjęcia... mojej rodziny :)

Proszę więc zaniechać niecnych ataków i skupić się na swojej działalności.
Do głowy by mi nie przyszło oceniać kogoś z Was, Waszą pracę, czy Wasze umowy.

Kicek musisz sie przyzwyczaic, ze tutaj forum tak dziala
zadajesz pytanie i z tysiaca odpowiedzi 2 sa na temat (akurat w tym dziale, ewentualnie tematyce chyle czola przed Freefly), 500 wypowiedzi takich co nie maja zielonego pojecia co i o czym pisza, 300 na zupelnie inny temat, a 198 osob zacznie Cie atakowac
Aha zeby nie przedluzac z mojej strony w tym temacie EOT

kicek
27-10-2010, 11:03
ale jest tak ze biorac udzial w takiej uroczystosci i "nie kiwajac glowa na nie" dajesz przyzwolenie na fotografowanie
dwa ze to jest impreza zamknieta, organizowana przez PM i z nimi trzeba uzgadniac takie kwestie, ktore oni uzgadniaja (umowa czy ustnie) z fotografem

[Uwaga, jak słusznie zauważył Freefly, to co napisałam poniżej dotyczy publikowania zdjęć, a nie fotografowania, przepraszam za pomyłkę :) ]

Nie, bo para młoda nie dysponuje prawem do wizerunku swoich gości.
Zgodnie z prawem, każda osoba powinna wyrazić swoją zgodę na piśmie.

Ewentualne zastrzeżenia:

2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza”.

freefly
27-10-2010, 11:28
Nie, bo para młoda nie dysponuje prawem do wizerunku swoich gości.
Zgodnie z prawem, każda osoba powinna wyrazić swoją zgodę na piśmie.




To co napisałaś dotyczy rozpowszechniania wizerunku, a nie fotografowania.
Jeżeli osoba fotografowana nie wyraża sprzeciwu, uznać można to za zgodą domniemaną lub zgodę dorozumianą(zgoda dorozumiana jest to zgoda pokrywająca się z treścią woli zgadzającego się podmiotu, który ujawnia bez użycia słów, potwierdzenie: tak zgadzam się np. kiwnięcie głową).

kicek
27-10-2010, 11:31
To co napisałaś dotyczy rozpowszechniania wizerunku, a nie fotografowania.
Jeżeli osoba fotografowana nie wyraża sprzeciwu, uznać można to za zgodą domniemaną lub zgodę dorozumianą(zgoda dorozumiana jest to zgoda pokrywająca się z treścią woli zgadzającego się podmiotu, który ujawnia bez użycia słów, potwierdzenie: tak zgadzam się np. kiwnięcie głową).

Aha, no tak. Rzeczywiście nie zauważyłam, że była mowa o fotografowaniu, a nie publikowaniu. Dopisałam stosowną poprawkę, żeby nie wprowadzać w błąd.

prz3mo
27-10-2010, 13:40
patrz na taka sytuację ... Królowa Elzbieta ma swojego kucharza robi sobie wycieczke do Polski do Pacanowa bo chce poznać koziołka matołka i planuje zdjeść tam obiad .... Kucharz z Pacanowa gdzie będzie jadła Królowa pisze do Kucharza Królowej Elzbiety ... " Te Kucharz podeślij mi przepis na wypasiste danie .. takie by królowej smakowało ... no bo Ty sie znasz i Ty wiesz co ona lubi itd ... .... potem jak juz pojedzie to ja ten przepis wyrzuce przeciez nie bedę coś takiego Koziołkowi Matołkowi gotował !!!!!



hmm... kurcze, próbuję sobie właśnie przypomnieć co jadał Koziołek Matołek...

Cichy
27-10-2010, 13:45
Pewnie każy ma po części rację, ale fakt jest taki, że wielokrotnie na Targach Ślubnych widzę na stoiskach Video filmy pokazowe z wplecionymi zdjęciami robionymi przez kolegów.

freefly
27-10-2010, 14:03
hmm... kurcze, próbuję sobie właśnie przypomnieć co jadał Koziołek Matołek...



On zaś poszedł poprzez pola.
W krąg kraina bardzo pusta,
Nagle, gdy był bardzo głodny,
Szepnął cicho: - "Ach, kapusta!"
:wink::-D

bialogardzianin
28-10-2010, 10:11
Pewnie każy ma po części rację, ale fakt jest taki, że wielokrotnie na Targach Ślubnych widzę na stoiskach Video filmy pokazowe z wplecionymi zdjęciami robionymi przez kolegów.

Jest pytanie czy Ci koledzy o tym wiedzą?;)
Dwa przypadki:
1. Podczas zlecenia kamerun, ponoć operator w regionalnej tv, nakręcał film nie zwracając uwagi na to, że ja mam też robotę do wykonania. Chamem był totalnym, musiałem walczyć o kadr, bo najważniejszy był jego scenariusz (zero spontanu), ale uwagi mu nie zwracałem, żeby nie tworzyć nerwowej atmosfery i żeby młodzi przypadkiem nie zauważyli konfliktu, w końcu to był ich dzień. Koleś kilka razy mówił mi, żebym się przesunął, bo coś tam (w kadr mu nie wchodziłem), teoretycznie ciągle pod niego musiałem się ustawiać. Kiedy po odbębnieniu scenariusza u młodego udał się do młodej, która była już gotowa, polecił ponowne odegranie przez młodą roli poprzez ubieranie podwiązki, butów, poprawianie makijażu, żałosne to było. W między czasie, kiedy tak razem uwiecznialiśmy przygotowania młodej (ja przybyłem wcześniej od niego i miałem czas na rejestrację spontanicznych przygotowań), mimochodem, ni stąd ni zowąd, przy młodej, wyraził pobożne życzenie, że przydałoby mu się kilka zdjęć na okładkę! Nie zareagowałem na to. Potem nagrabił sobie dodatkowo (i tak miał już przechlapane), bo w pewnym momencie, stojąc na uboczu "żeby mu nie przeszkadzać w realizacji wizji artystycznej" usłyszałem polecenie, żebym zamknął drzwi od pokoju, bo widocznie psuły mu kadr. Miarka się przebrała, nie wytrzymałem i odpowiedziałem mu grzecznie acz stanowczo (niestety przy młodej), żeby uważał na to co mówi i robi oraz wyszedłem z pokoju, żeby nie widzieć tego cyrku i fotografować zaproszonych na błogosławieństwo gości. Po przybyciu młodego, który notabene musiał dwukrotnie wejść do domu, bo kamerun musiał "złapać moment", rozpoczęło się błogosławieństwo. Kamerun zaczął wszystkich ustawiać i wtedy młoda nie wytrzymała i zwróciła temu operatorowi kamery uwagę, by pozwolił rozgrywać się wydarzeniu własnym tokiem. :( Potem na weselu, dwa razy podczas pracy próbował ręką przesunąć mnie, ale nie udało mu się, oraz zapytał mnie kiedy obrobię zdjęcia, bo on za dwa tygodnie oddaje materiał i chciałby mieć zdjęcia na pudełko. Miałem mu odpowiedzieć "spie....laj", ale grzecznie mu odparłem, że zdjęcia przekazuję po 4 tyg. I tyle ze sobą gadaliśmy na weselu.
Opisałem tą sytuację, aby osoby, które dopiero rozpoczęły przygodę z fotografią okolicznościową, miały świadomość ewentualnych niemiłych aspektów współpracy z kamerunami, traktując oczywiście opowieść jako przykład do przemyślenia, aby w podobnej sytuacji umiejętnie wybrnąć i nie zepsuć (nieprzemyślanymi posunięciami) nowożeńcom ich jednego z najpiękniejszych dni w życiu. Nie pierwszy raz współpracowałem z kamerzystą (inny wymusił przez nowożeńców 3 zdjęcia na okładkę pudełka, ale na moich warunkach na szczęście), zawsze było miło i można było pogadać o branży, ale ten "operator" był swoistym kuriozum. ;) Przepraszam kicek za OT.

wywar
28-10-2010, 10:34
(..) wymusił przez nowożeńców 3 zdjęcia na okładkę pudełka(..)
Ciesz się ,że tylko 3. Ja niedawno miałem prośbę o 60 zdjęć żeby sobie coś wybrał :D Hehe, następnym razem jak dostanę takie pytanie to zaproponuję wymianę: ja mu parę zdjęć, a on mi parę minut video (do wmontowania w prezentację) :D - zresztą jakiś kolega o tym wspomniał w tym wątku :D :D :D Ciekaw jestem jak kamerun na to zareaguję :D

prz3mo
28-10-2010, 10:41
Mi również się zdarzyło, na szczęście tylko raz, że kamerzysta chciał zdjęcia na okładkę pudełka na płytę.
Na pewno są tu na forum osoby, które nagrywają filmy, mam więc pytanie bo czegoś nie rozumiem. Czy współczesne kamery nie umożliwiają robienia zdjęć? Przecież do takiego pudełka wystarczy rozdzielczość np. 3mpx...

freefly
28-10-2010, 10:49
A przecież wystarczy w umowie z młodymi zaznaczyć, że wykorzystanie zdjęć przez kamerzystę w filmie to dodatkowy koszt X pln. Doliczyć ten X pln do usługi i niech "se" wplata do filmu lub robi okładkę.

bialogardzianin
28-10-2010, 10:57
A przecież wystarczy w umowie z młodymi zaznaczyć, że wykorzystanie zdjęć przez kamerzystę w filmie to dodatkowy koszt X pln. Doliczyć ten X pln do usługi i niech "se" wplata do filmu lub robi okładkę.

Dzięki za sugestię! O ile prawnie to będzie dobrze rozwiązane, o tyle psychologicznie już nie, ciężko będzie młodym, którzy o prawie autorskim raczej nie słyszeli, wytłumaczyć dlaczego "dodatkowo na nich zarabiamy". ;) Sugeruję również wprowadzić do umowy klauzulę obejmującą swym zasięgiem szersze pole możliwych wykorzystań (zakład fryzjerski, gabinet kosmetyczny, itp.).

himi
28-10-2010, 12:04
Można wprowadzić zapis mówiący o tym, że wykorzystanie zdjęć przez kamerzystę wymaga osobnych rozliczeń między nim właśnie a fotografem....Para ma problem z głowy, a my mamy z głowy kameruna, który nagle ( w świetle konieczności zapłacenia) cudownie przestaje potrzebować zdjęć....

bialogardzianin
28-10-2010, 12:06
Można wprowadzić zapis mówiący o tym, że wykorzystanie zdjęć przez kamerzystę wymaga osobnych rozliczeń między nim właśnie a fotografem....Para ma problem z głowy, a my mamy z głowy kameruna, który nagle ( w świetle konieczności zapłacenia) cudownie przestaje potrzebować zdjęć....

Nie wiem, bo trzeba by prawnika zapytać, czy taka klauzula jest dozwolona w umowie. Ja tu gdybam bo pewny nie jestem, ale może nie można wiązać strony umowy jakimś postanowieniem jej nie dotyczącym, co?

himi
28-10-2010, 12:26
Prawa autorskie zostają przy nas. Para powinna mieć świadomość, że udostępnianie zdjęć do dalszego wykorzystania podmiotom zewnętrznym powinno być obwarowane pewnymi ustaleniami. Wprowadzając ten zapis nie stawiasz pary w roli strony zobligowanej do pośrednictwa finansowego. Zaznaczasz jedynie, że wszelkie uzgodnienia na linii autor (fotograf) autor (video) powinny się toczyć między tymi stronami w oparciu o umowy zawierane pomiędzy nimi - bez udziału PM - zamawiającego.

bialogardzianin
28-10-2010, 12:33
Ja to himi rozumiem, tylko czy zgodne z prawem jest umieszczenie w umowie jakichkolwiek regulacji/ postanowień dotyczących relacji pomiędzy mną a kamerzystą/ właścicielem zakładu fryzjerskiego? Oczywistym jest, co piszesz, że "wszelkie uzgodnienia na lini..." itd. powinny być sformalizowane między zainteresowanymi, tylko że ten zapis nie może być wiążący dla nowożeńców. Mam nadzieję, że to oczym piszesz zostało zweryfikowane przez prawnika, jeśli tak, to miło, że o takowych regulacjach piszesz, bo to oznacza, że umowa nigdy nie jest doskonała i że podlega ona dalszym poprawkom.

freefly
28-10-2010, 13:01
Prawa autorskie zostają przy nas. Para powinna mieć świadomość, że udostępnianie zdjęć do dalszego wykorzystania podmiotom zewnętrznym powinno być obwarowane pewnymi ustaleniami. Wprowadzając ten zapis nie stawiasz pary w roli strony zobligowanej do pośrednictwa finansowego. Zaznaczasz jedynie, że wszelkie uzgodnienia na linii autor (fotograf) autor (video) powinny się toczyć między tymi stronami w oparciu o umowy zawierane pomiędzy nimi - bez udziału PM - zamawiającego.

Co Wy z tymi prawami autorskimi do zdjęć ślubnych. 90% takich produkcji nawet nie kwalifikuje się, żeby nazwać utworami w myśl prawa autorskiego. Wystarczy biegły historyk sztuki i kulturoznawca, żeby zakwestionować taki pogląd. Bo nie każde zdjęcie to utwór. Równie dobrze można by większość sesji ślubnych uznać za plagiat.

Jak kamerzysta będzie Ci gitarę zawracał, to wystarczy powiedzieć, żeby spadał na drzewo. A młodym jak będą naciskać, że i owszem, ale za opłatą, bo w umowie nie ma nic na temat udostępniania zdjęć kamerzyście.
Co z tego, że w umowie zawrzesz cuda wianki, a młodzi nie wywiążą się z umowy i przekażą zdjęcia.
Podasz ich do sądu?
Później i tak polecą z tymi fotkami do kamerzysty, żeby wmontował je do gotowego filmu, ale z pewnością nie zrobi tego za friko, więc jak krzyknie młodym kolejne klikaset pln za usługę, to młodzi sobie darują.

himi
28-10-2010, 13:07
Czy podam młodych do sądu? Ależ nie. Ale kameruna za bezprawne wykorzystanie mojej pracy już mogę rozliczać. Nie znajduję żadnego uzasadnienia dla używania cudzych prac w celu podniesienia wartości własnej pracy. To kradzież. Jeśli zatem pan z kamerą pyta mnie o zdjęcia dla niego to zostaje znokautowany śmiechem. Zaś młodzi, jeśli dają mu je bez mojej wiedzy idą po bandzie. Głowę daję, że spora część moich zdjęć wylądowała w filmach , a ja o tym nie wiem. To nie znaczy jednak, że daję na to świadome przyzwolenie. Gdybym jakimś cudem trafił na kamerzystę, który taki numer mi zrobił - ma jak w banku moją wizytę.

Piszesz ,,co z tego (...) a młodzi nie wywiążą się z umowy''. Postaw się w odwrotniej sytuacji - samemu nie wywiązując się z umowy. Ludzie - umowy są właśnie po to, by wiązać obie strony. Ja przyjmuję zlecenie i je ralizuję, młodzi zlecają przyjmując warunki. Ja łamię umowę - liczę się z sankcją, ale to działa w obie strony. Widzę tu grupę osób chętnie zrzekającą się wszelkich praw w imię.... no właśnie w imię czego?

Dlaczego pozwalacie robić się w balona przez osoby pozostające poza umową para-fotograf wmawiając na forum, że ,,tak jest ok, tak już musi być etc.

bialogardzianin
28-10-2010, 13:15
Czy podam młodych do sądu? Ależ nie. Ale kameruna za bezprawne wykorzystanie mojej pracy już mogę rozliczać.
To jest jakaś koncepcja walki o swoje, nie angażująca bezpośrednio młodych, ale potem pewnikiem będą ciągani i tak do sądu jako świadkowie, więc smród za "fotografem- pieniaczem" będzie się ciągnąć po okolicy. Czyli co, nie warto walczyć o swoje, bo można co innego przegrać? Ciekaw jestem jak zakończy się sprawa ze zdjęciem użytym przez kandydatkę, opisana w innym wątku.

himi
28-10-2010, 13:19
Umowa jest po to, by eliminować do zera sytuacje konfliktowe. Im bardziej przejrzysta, jasna i klarowna tym mniejsze pole do nieporozumień. Pieniactwo może pojawić się tam, gdzie zabrakło doprecyzowań, a zaczyna się uznaniowość. Określasz z góry zasady - minimalizujesz ryzyko nieporozumień. Takie jest moje zdanie.

--Richie--
28-10-2010, 13:42
Sytuacja ma się tak,że zapisy o których pisał Himi kilka razy w sezonie by się przydały,właśnie na takich typów o których wspomniał bialogardzianin. Nie jest to reguła bo w wielu przypadkach sytuacja wygląda tak jak na ostatnim ślubie.
Kamerzysta na początku wesela grzecznie zapytał czy nie użyczyłbym kilku zdjęć na okładkę a w zamian umieści na rewersie okładki jak i na końcu filmu informacje kto wykonywał zdjęcia włącznie z danymi kontaktowymi.Takie coś rozumiem i spokojnie godzę się na taką transakcję wiązaną mając jakby nie było kolejne miejsce reklamowe.

himi
28-10-2010, 13:52
To jest sprawa załatwiona z obustronną korzyścią. Szkoda, że nie standard.

freefly
28-10-2010, 13:55
...a w zamian umieści na rewersie okładki jak i na końcu filmu informacje kto wykonywał zdjęcia włącznie z danymi kontaktowymi.Takie coś rozumiem i spokojnie godzę się na taką transakcję wiązaną mając jakby nie było kolejne miejsce reklamowe.

Jak reklama? A kto tą okładkę będzie oglądał?

himi
28-10-2010, 13:58
Mówisz, że hollywodzkość produkcji video tegoż operatora tak dalece rozczuli widza, że nie rzuci okiem ani na okładkę, ani na tyłówkę materiału?:) Możliwe, ja z trudem znoszę czasem 1,5h thrillery, a tutaj normalka to 3godzinna ,,relacja'' z wesela:)Można nie mieć siły na nic więcej.

--Richie--
28-10-2010, 14:22
Jak reklama? A kto tą okładkę będzie oglądał?

Jak by nie była koszt jej jest zerowy,ale jeśli choć jeden klient dzięki temu będzie w kolejnych sezonach to uważam,że warto.Ja kamerzystów nie skreślam na wstępie,ten okazał się jak najbardziej w porządku i myślę,że takich jest więcej.To że się trafiają Panowie ''dziwni'',cóż bywa i tak w przyrodzie.

freefly
28-10-2010, 14:26
Mówisz, że hollywodzkość produkcji video tegoż operatora tak dalece rozczuli widza, że nie rzuci okiem ani na okładkę, ani na tyłówkę materiału?:) Możliwe, ja z trudem znoszę czasem 1,5h thrillery, a tutaj normalka to 3godzinna ,,relacja'' z wesela:)Można nie mieć siły na nic więcej.

Jak ktoś proponuje mi obejrzenie filmu z wesela, to zawsze mówię, że boli mnie głowa, że może innym razem.
Wtedy wciskają mi DVD do obejrzenia w domu. I tak mam chyba z 10 filmów weselnych w szufladzie, których nigdy nie obejrzałem.:smile:

Agraf
28-10-2010, 15:19
Tylko, że dłużyzny i głupawe momenty jak 10 bram, filmowanie jak młodzi modlą się na cmentarzu i cala masa chały to często pomysly "klientów. Składam wesela dla kumpla to mi czasem włosy dęba stają, pytałem się go po co tak dlugie filmy, po co tyle bram itd. Przeważnie okazuje się, że klient tak sobie życzy.

himi
28-10-2010, 15:19
One są właśnie po to. Idealnie pasują do szuflady:)