Zobacz pełną wersję : prawie jak nikon...
Pamietacie pewnie ta reklame. Zatem polecam klinkac w ten oto LINK (http://cgi.ebay.de/W-NIKKOR-C-3-5-28-28mm-NIPP-KOG-NIKON-LEICA-M-39-TOP-/280105685121?pt=DE_Elektronik_Computer_Foto_Camcor der_Objektive_PM&hash=item4137999081) , a nastepnie w galerie wystawionego obiektywu. Mozna zobaczyc w jaki sposob kiedys podchodzono do konstruowania obiektywow (golym okiem widac, ze jest on raczej nie do zajechania). Zeby nie bylo - zdaje sobie sprawe, ze optycznie moze i sa lepsze te plastikowe wydmuszki dzisiejsze, ale pod wzgledem doboru materialow i planowanej wytrzymalosci to .... wszystkie firmy daja ciala w dzisiejszych czasach.
Mozna dojsc do wniosku, ze dzisiejszy nikon jest "prawie jak nikon"
Bo to jest jeden z celów nowoczesnej przedsiębiorczości. Dać klientowi takie produkt, który działa, sprawia dobre wrażenie i rozwala się bardzo szybko. Dzięki temu w relatywnie krótkim czasie, klient kupi od firmy następny produkt, który znów mu się rozwali.
Nie tylko obiektywy. Nawet głupie spodnie. Mam dżinsy od 10lat, kupione w lumpexie, więc zakładam, że mają razem ok 20lat. I są całe. Szwy trzymają i wszystko cacy. A te kupione pół roku temu nowe, już są rozwalone, tu się rozpruły, tu przetarły..
Pamietacie pewnie ta reklame. Zatem polecam klinkac w ten oto LINK (http://cgi.ebay.de/W-NIKKOR-C-3-5-28-28mm-NIPP-KOG-NIKON-LEICA-M-39-TOP-/280105685121?pt=DE_Elektronik_Computer_Foto_Camcor der_Objektive_PM&hash=item4137999081) , a nastepnie w galerie wystawionego obiektywu. Mozna zobaczyc w jaki sposob kiedys podchodzono do konstruowania obiektywow (golym okiem widac, ze jest on raczej nie do zajechania). Zeby nie bylo - zdaje sobie sprawe, ze optycznie moze i sa lepsze te plastikowe wydmuszki dzisiejsze, ale pod wzgledem doboru materialow i planowanej wytrzymalosci to .... wszystkie firmy daja ciala w dzisiejszych czasach.
Mozna dojsc do wniosku, ze dzisiejszy nikon jest "prawie jak nikon"
Tylko, że wtedy produkowano takich obiektywów kilka tysięcy rocznie, a dzisiaj produkują kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy. Gdyby stosowali takie materiały jak sugerujesz, to za obiektyw zapłaciłbyś trzy razy więcej.
.... wszystkie firmy daja ciala w dzisiejszych czasach.
Nie wszystkie ;-)
Marian K
18-10-2010, 06:58
Bo to jest jeden z celów nowoczesnej przedsiębiorczości. Dać klientowi takie produkt, który działa, sprawia dobre wrażenie i rozwala się bardzo szybko. Dzięki temu w relatywnie krótkim czasie, klient kupi od firmy następny produkt, który znów mu się rozwali.
Nie tylko obiektywy. Nawet głupie spodnie. Mam dżinsy od 10lat, kupione w lumpexie, więc zakładam, że mają razem ok 20lat. I są całe. Szwy trzymają i wszystko cacy. A te kupione pół roku temu nowe, już są rozwalone, tu się rozpruły, tu przetarły..
Kaef,nie rozwijasz się,znaczy nie tyjesz.:)
wiadomo kiedyś była manufaktura, teraz jest masówka i trzeba za nią grubo zapłacić
Tylko, że wtedy produkowano takich obiektywów kilka tysięcy rocznie, a dzisiaj produkują kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy. Gdyby stosowali takie materiały jak sugerujesz, to za obiektyw zapłaciłbyś trzy razy więcej.
Sęk w tym, ze przeliczając ceny z tamtych na dzisiejsze już płacisz z 3-5 razy więcej niż kiedyś.... i to mnie irytuje najbardziej. Płacisz coraz więcej dostając w zamian coraz to większy badziew (przy czym koszty projektowania są coraz mniejsze dzięki systemom CAD, CAM, koszty produkcji również )
Nie wszystkie ;-)
jakieś przyklady proszę ;)
wiadomo kiedyś była manufaktura, teraz jest masówka i trzeba za nią grubo zapłacić
Czasem nie powinno być na odwrót ? W sensie za manufakturę powinno się grubo płacić, a nie za masówkę...
Czasem nie powinno być na odwrót ? W sensie za manufakturę powinno się grubo płacić, a nie za masówkę...
oczywiście, chodziło mi, że teraz produkują masówkę, za która niestety trzeba dużo płacić, cena ni jak ma się do jakości i to boli
Czasem nie powinno być na odwrót ? W sensie za manufakturę powinno się grubo płacić, a nie za masówkę...
Ależ płaci się. Porównaj ceny Zeissów do odpowiedników Nikona. Oczywiście można polemizować, czy Zeiss to manufaktura, ale tu dochodzimy do tego, że optyka wymaga pewnego zaawansowania technologicznego.
Z innego podwórka, wśród szpeju rowerowego, jest mnóstwo masówki, są to produkty dobre oraz relatywnie tanie. Jednak wśród tej masówki jest grupa produktów drogich, aczkolwiek ich cena jest nieporównywalna do wydatków jakie należy poczynić jeśli chce się kupić produkt z manufaktury, produkowany w jakimś "garażu" w Niemczech. Przy czym produkt z manufaktury ma co najmniej takie same właściwości jak produkt masowy.
Tak jest w wielu dziedzinach, że nie produkuje się już pancernych obiektywów, niezawodnych silników do aut, czy drukarek mogących pracować wieeeeele lat bez naprawy. Jest to po prostu dla producentów nieopłacalne - to raz, a dwa, że ciągle tnie się koszty produkcji czegokolwiek. Koszty wyżyłowane na maxa i efekty są jakie są...
Na przykładzie doświadczenia z drukarkami (lasery i igłowe) jestem pewny, że dane elementy są "obliczone" celowo na pewien okres czasu, po czym po prostu padają (naprawy są nieopłacalne więc kupuje się nowe).
Mam w firmie od 10 lat do czynienia z wieloma sprzętami komp. (serwery, stacje robocze, drukarki...), zajmuje się m.in. kontaktami z serwisami tych firm i na przestrzeni lat widzę jak to się zmieniło.
Mieliśmy kiedyś pięć drukarek firmy Tally, w których po 3 latach, w przeciagu miesiąca w bodajże czterech padł jeden z elementów (bynajmniej nie taki, który się zużywa, tylko elektronika). Podobnie było z mniejszymi drukarkami Lexmark (tu ilość była jeszcze bardziej spektakularna).
Przy czym produkt z manufaktury ma co najmniej takie same właściwości jak produkt masowy.
Kolejne trafne spostrzeżenie - dzisiejsze manufaktury (jeśli je można tak jeszcze nazywać) jada na marce, którą wyrobiły sobie x lat temu. Jednocześnie nie przeszkadza im to, aby schodzić z jakością do poziomu zwykłej masowej i taniej produkcji. Najzwyklejszy wałek lub jak juz ktos w poprzednim poscie ladnie nazwal nowoczesna przedsiębiorczość.
Tak jest w wielu dziedzinach, że nie produkuje się już pancernych obiektywów, niezawodnych silników do aut, czy drukarek mogących pracować wieeeeele lat bez naprawy. Jest to po prostu dla producentów nieopłacalne - to raz, a dwa, że ciągle tnie się koszty produkcji czegokolwiek. Koszty wyżyłowane na maxa i efekty są jakie są...
Zastanawia mnie tylko jak to się ma do późniejszego pier***enia o ekologii i nawoływania zwykłych ludzi do szanowania matki ziemi ?
Kolejne trafne spostrzeżenie - dzisiejsze manufaktury (jeśli je można tak jeszcze nazywać) jada na marce, którą wyrobiły sobie x lat temu. Jednocześnie nie przeszkadza im to, aby schodzić z jakością do poziomu zwykłej masowej i taniej produkcji. Najzwyklejszy wałek lub jak juz ktos w poprzednim poscie ladnie nazwal nowoczesna przedsiębiorczość.
Też jestem tego zdania. Można tu za przyklad dać japońskie marki samochodowe, które by było taniej, przeniosły swoje fabryki do np. Europy. Mimo, że jestem zagorzałym fanem japońskich aut (głównie Honda) to niestety wiem, że obecne auta japońskie pod względem niezawodności to nie te same auta, które były "made in Japan".
Mieliśmy kiedyś pięć drukarek firmy Tally, w których po 3 latach, w przeciagu miesiąca w bodajże czterech padł jeden z elementów (bynajmniej nie taki, który się zużywa, tylko elektronika). Podobnie było z mniejszymi drukarkami Lexmark (tu ilość była jeszcze bardziej spektakularna).
Mannesmann taką kiszkę wypuścił? A to kiedyś był symbol niezawodności. Lexmarków unikam jak ognia i odradzam klientom.
Od znajomego, który pracuje w dawnym Polarze wiem, że są w takich firmach specjalne działy zajmujące się obniżaniem jakości w taki sposób, aby produkt przetrwał jakoś okres gwarancyjny, a potem niech się psuje.
a kolega na studiach miał przedmiot "projektowanie usterek"
wszystko na temat....
Mannesmann taką kiszkę wypuścił? A to kiedyś był symbol niezawodności.
ten model, byl już chyba "tylko" Tally. Z tego co pamiętam nie było to już drukarka z Mannessmannem.
Lexmarków unikam jak ognia i odradzam klientom.
My nie mamy wyboru, mamy narzucone firmy z góry :)
Przerobiłem przez 10 lat chyba wszystkie marki, niestety tak to się pozmieniało, że gdybym miał teraz kupić drukarkę do domu to nie wiedziałbym chyba co wybrać i rzuciłbym monetą ;) Co ciekawe z nowymi drukarkami HP (czyli przez wiele lat potentat i symbol niezawodności) mamy najwięcej problemow. Za model P3005 powinni komuś obciąć jaja.
a kolega na studiach miał przedmiot "projektowanie usterek"
wszystko na temat....
Cos tu chyba sciemniasz. Jestem po MIBM (mechanika i budowa maszyn) i jakos sobie takiego abstrakcyjnego przedmiotu nie przypominam.
Pewnie kolejna studencka urban legend...
Aczkolwiek cos jest w tym, co pisze prz3mo i moja teoria spiskowa jest taka, ze gdzies w sofcie jest zaszyta bomba zegarowa, ktora zaczyna tykac wraz z pierwszym uruchomieniem. I po ustalonym czasie: pierdut.
Z jakimis pralkami byla podobna historia: wszystkim psulo sie to samo, mniej-wiecej po takim samym czasie uzytkowania. Czesc oczywiscie nie do dostania.
Ba, albo tusze do drukarek z chipem, ktory ma zakodowane "masz wydrukowac X stron". I niewazne, ile tuszu zostanie w srodku, po wydrukowaniu X stron drukarka zglasza protest "kup nowy".
A pie...ni ekoterrorysci zajmuja sie uprzykrzaniem zycia zwyklym ludziom, zamiast wziac sie za to, co naprawde niszczy te planete, i to jeszcze w tak durny sposob.
Ba, albo tusze do drukarek z chipem, ktory ma zakodowane "masz wydrukowac X stron". I niewazne, ile tuszu zostanie w srodku, po wydrukowaniu X stron drukarka zglasza protest "kup nowy".
Nie śmiej się, bo HP swego czasu zrobiło atramenty z chipem, który blokował drukowanie po upływie wpisanej w nim daty.
Ja sie ekonet nie smieje, ja blogoslawie w myslach tych, co wymyslili samoresetujace zamienniki ;)
Sęk w tym, ze przeliczając ceny z tamtych na dzisiejsze już płacisz z 3-5 razy więcej niż kiedyś.... i to mnie irytuje najbardziej.
Uwzględniając inflację z np.30 lat na poziomie minimalnym 2,5-3% rocznie to masz już wzrost cen prawie 90% w stosunku do cen z tamtego okresu. Jak doliczyć do tego różnego rodzaju straty, które ponoszą firmy z tytułu chybionych projektów, kiepskiej koniunktury na rynkach, poniesionych nakładów na rozwój itp. to wszystko trzeba uwzględnić w cenach sprzedawanych produktów. I tak ceny rosną, a firmy szukają oszczędności stosując tańsze materiały i wykorzystując jak najtańszą siłę roboczą. A akcjonariusze chcą również wycisnąć z firm jak największą dywidendę.
Płacisz coraz więcej dostając w zamian coraz to większy badziew (przy czym koszty projektowania są coraz mniejsze dzięki systemom CAD, CAM, koszty produkcji również )
I co z tego, że zmienił się sposób projektowania. Teraz koszty wdrożenia, koszty produkcji muszą często zwrócić się w ciągu roku, a i zarobić trzeba w ciągu tego roku, bo na to liczą inwestorzy. Bo trzeba za chwilę przestawić produkcję na inny model, bo czuć oddech konkurencji. I wypuszcza się produkt, niedopracowany i co chwila jakieś uaktualnienia oprogramowania, bo nie było czasu na rzetelne testy w fazie wdrażania produktu.
Świat pędzi na łeb na szyję. Trzeba wypuścić model jako "brand", który się nie zwróci, ale zachęci konsumentów do nabycia innych produktów, a koszty ukryć w cenie produktu zbywalnego.
jakieś przyklady proszę ;)
Prosze ;-)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img205.imageshack.us/img205/4219/z1zmierozmiar.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img403.imageshack.us/img403/1751/z2zmierozmiar.jpg)
Marian K
18-10-2010, 17:35
Źródła nawet nie zbliżone do wiarygodnych podają:W 2012 r.skończą się wszystkie problemy z drukarkami.
Zreszta,co brzmi jeszcze bardziej niewiarygodnie,mają się skończyć wszystkie minusy tego życia.Te dodatnie też.:)
Cos tu chyba sciemniasz. Jestem po MIBM (mechanika i budowa maszyn) i jakos sobie takiego abstrakcyjnego przedmiotu nie przypominam.
no w ławce z nim nie siedziałem....
opowiadał kilka lat temu, nie pamiętam w jakim kontekście
nie sądzę żeby zmyślał - nie miał powodów....
Prosze ;-)
http://img205.imageshack.us/img205/4219/z1zmierozmiar.jpg
http://img403.imageshack.us/img403/1751/z2zmierozmiar.jpg
bziiiiidal;)!
A najgorsze, w tym wszystkim jest to, że nasza część Europy, dostaje jak zwykle, najwięcej po dupie, dzięki takiej polityce:)
No bo na zdrowy rozum - gdybyśmy urodzili się w Norwegii czy innej Szwajcarii, to pewnie byśmy mieli szeroko i głęboko w d...e, awaryjność sprzetów po okresie paru lat czy wytrzymałość silników do aut.
I tak żaden z nas nie kupowałby tego na długie lata, bo zanim to zaczęło by się psuć, dawno byśmy mieli kaprys to wymienić - i co najważniejsze, byłoby nas na to stać. Po 4 czy 5 latach pchnęło by się furę gdzieś na wschód;) i szło po nową do salonu. Stare body wynosiłoby na strych - bo raz, że pieniądze ze sprzedaży żadne, a lepiej niech będzie taki zapas niż żaden. I tak dalej...;)
W tym sensie wolałem chyba "starą " politykę. Kupowało się także drogo (pamietam, jak się kształtowała np. cena telewizora sony na początku lat 90-tych do wypłaty w Polsce, apropos - działa do dziś:)) ale to były prawdziwe sprzęty, nie jakieś wydmuszki. Ot, biednego nie stać na złe czy tanie zakupy, a już na pewno nie na wymiany co parę lat.
bziiiiidal;)!
ale jaki piękny ;)
no w ławce z nim nie siedziałem....
opowiadał kilka lat temu, nie pamiętam w jakim kontekście
nie sądzę żeby zmyślał - nie miał powodów....
Również kończyłem Mech i Bud. Maszyn i niczego takiego nie miałem.
Jaką to uczelnię kończył Twój kolega. Może to by sporo wyjaśniło.
Minely juz czasy "poczatku", gdzie firma zapracowala na swoja opinie jakoscia. Dzisiaj "jedzie sie" na opinii i sprzedaje, aby jak najwiecej zarobic. Gdyby Mercedes od poczatku projektowal psujace sie auta, nikt nie mowilby dzisiaj o tej marce.
Ba, albo tusze do drukarek z chipem, ktory ma zakodowane "masz wydrukowac X stron". I niewazne, ile tuszu zostanie w srodku, po wydrukowaniu X stron drukarka zglasza protest "kup nowy".
A urządzenie wielofunkcyjne, które nawet do uruchomienia potrzebuje tuszu? Możesz nic nie drukować, włączasz drukarkę i już pokazuje mniej tuszu. Jeden kolor się skończy* i już nie możesz nawet nic skanować...
* - skończy, czyli drukarka tak pokaże, bo fizycznie tusz jeszcze jest
Również kończyłem Mech i Bud. Maszyn i niczego takiego nie miałem.
Jaką to uczelnię kończył Twój kolega. Może to by sporo wyjaśniło.
jakaś odmiana elektrotechniki
będe go widział to dopytam dokładnie
A najgorsze, w tym wszystkim jest to, że nasza część Europy, dostaje jak zwykle, najwięcej po dupie, dzięki takiej polityce:)
No bo na zdrowy rozum - gdybyśmy urodzili się w Norwegii czy innej Szwajcarii, to pewnie byśmy mieli szeroko i głęboko w d...e, awaryjność sprzetów po okresie paru lat czy wytrzymałość silników do aut.
I tak żaden z nas nie kupowałby tego na długie lata, bo zanim to zaczęło by się psuć, dawno byśmy mieli kaprys to wymienić - i co najważniejsze, byłoby nas na to stać. Po 4 czy 5 latach pchnęło by się furę gdzieś na wschód;) i szło po nową do salonu. Stare body wynosiłoby na strych - bo raz, że pieniądze ze sprzedaży żadne, a lepiej niech będzie taki zapas niż żaden. I tak dalej...;)
W tym sensie wolałem chyba "starą " politykę. Kupowało się także drogo (pamietam, jak się kształtowała np. cena telewizora sony na początku lat 90-tych do wypłaty w Polsce, apropos - działa do dziś:)) ale to były prawdziwe sprzęty, nie jakieś wydmuszki. Ot, biednego nie stać na złe czy tanie zakupy, a już na pewno nie na wymiany co parę lat.
Nie wiem, jak Norwegowie, ale akurat Szwedzi sa do bolu praktyczni i raczej nie wymieniaja aut co kawalek "bo tak".
Producenci specjalnie projektują elementy - części które mają się zepsuć po ściśle określonym czasie. Cykl życia telefonu komórkowego to około 9 miesięcy, potem ma nastąpić wymiana na inny, tv to cykl życia 5 lat, i tak to jest projektowane..
A zdarzają się też wpadki producentów i wady fabryczne wychodzą przed końcem gwarancji.. Poza tym z uwagi na cięcie kosztów dużo podzespołów produkują podwykonawcy i oni też chcą zarobić, więc czasem oszukują.. To gorszy plastyk, to mniejszy drucik..
Nie wiem, jak Norwegowie, ale akurat Szwedzi sa do bolu praktyczni i raczej nie wymieniaja aut co kawalek "bo tak".
Chyba nie zrozumiałeś :)
Pisałem o pewnej ogólnej regule dotyczącej możliwości finansowych - a są one różne w różne w różnych krajach UE.
A i nie znam wszystkich Norwegów, tak dobrze jak ty znasz wszystkich Szwedów;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.