PDA

Zobacz pełną wersję : Wyprawa do Kenii



Stefan_N
17-10-2010, 19:36
Witam!

Relacja z fotograficznej (i nie tylko) wyprawy do Kenii:
http://kenya.3n.com.pl


Pozdrawiam
Stefan

Rycerz
17-10-2010, 23:51
wklej kilka zdjec tutaj, tak jak to robią inni
dlaczego?
nie kazemu się chce, ma czas, itp. szukać zdjeć w linkach
poza tym łatwiej będzie się odnieść do zdjęć wybranych przez ciebie
zobacz prawie 30 odsłon a nikt słowem nie napisał
ale to twój wybór...

DonArturo
18-10-2010, 00:05
oglądałem
dużo bardzo ciekawych zdjęć, ale też dużo "pstryków"

Stefan_N
18-10-2010, 00:31
wklej kilka zdjec tutaj, tak jak to robią inni
dlaczego?
nie kazemu się chce, ma czas, itp. szukać zdjeć w linkach
poza tym łatwiej będzie się odnieść do zdjęć wybranych przez ciebie

Hm. Wklejanie zdjęć (tych samych) w kilku miejscach w internecie - to moim zdaniem jest niepotrzebne dublowanie informacji.
Podałem jeden link (nie kilka, czy kilkanaście), więc jest to tylko jedno kliknięcie i przenosimy się na gotową stronę. Kopiowanie tutaj całości - to jest dużo pracy i nie bardzo widzę sens takiej pracy, natomiast wklejenie kilku zdjęć nie odda klimatu całej wyprawy.


zobacz prawie 30 odsłon a nikt słowem nie napisał
ale to twój wybór...
Nie ma obowiązku odpowiadania :-). Kto nie ma czasu na kliknięcie i zapoznanie się z wyprawą - to jego wybór...



oglądałem
dużo bardzo ciekawych zdjęć, ale też dużo "pstryków"

Strona powstawała na bieżąco, jako relacja z wyprawy. Stąd część zdjęć ma charakter dokumentacyjny. Ale dziękuję za opinię.



Stefan

stock
18-10-2010, 06:57
sporo pstryków, jakość kiepska. Szkoda w sumie - bo mogłoby wygladac lepiej gdybys wstawił na forum relację z kilkunastu starannie wyselekcjonowanych zdjęc.

Lestad
18-10-2010, 10:05
Szkoda że poszedłeś na łatwiznę - jest rzeczywiście kilka ciekawych kadrów.

wojteh
18-10-2010, 10:23
chce w następnym roku jechać do Kenii - opowiedz coś o kosztach i jak tam jest ...

sorry już poczytałem Twoją stronę

a może ktoś wybiera się do Afryki środkowej ???

Stefan_N
18-10-2010, 13:41
sporo pstryków, jakość kiepska. Szkoda w sumie - bo mogłoby wygladac lepiej gdybys wstawił na forum relację z kilkunastu starannie wyselekcjonowanych zdjęc.

Wtedy (moim zdaniem), to nie byłaby relacja z wyprawy, tylko wystawa wybranych prac :-).
To nie jest tak, że w Afryce zawsze świeci słońce, jest pogoda i idealne warunki do fotografowania. Na dodatek w promieniu 20 km nie było innych białych. A Ty wyjmujesz statyw i rozstawiasz się do zdjęcia :-). Sytuacja nie jest komfortowa :-).
W Polsce w podobnych warunkach nie wyjąłbym aparatu. Ale zależało mi na udokumentowaniu, więc robiłem zdjęcia z ukrycia, "strzały z biodra", itp. licząc się oczywiście z tym, że czasy mogą być za długie (więc profilaktycznie podkręcam czułość), parametry nie dobrane idealnie, ale czasu na poprawkę zazwyczaj nie było :-).
Oczywiście - nie zawsze tak było, czasem warunki były bardzo dobre. Stąd i niektóre zdjęcia są lepsze, inne gorsze.



chce w następnym roku jechać do Kenii - opowiedz coś o kosztach i jak tam jest ...


Wróciłem cały i zdrowy :-). Nie spotkały nas żadne niemiłe incydenty. Tym niemniej - jak pisałem wyżej - człowiek czuje się nieswojo. Zależy gdzie i w jakiej formie pojedziesz. W dużych miastach, z wycieczką będziesz miał pewnie pełną ochronę.
W Nairobi - zależy w której części miasta jesteś. W części zachodniej ("bogatej"), można czasem spotkać białych. Na ulicach jest strasznie nerwowa atmosfera. Ogromy tłok na wąskich chodnikach. Tłum ludzi "spada" z chodników na ulice. Trzeba uważać, bo ruch jest lewostronny, a my mamy przyzwyczajenia do patrzenia w inną stronę (przy ruchu prawostronnym). Całkiem niedawno wprowadzono w Nairobi światła na skrzyżowaniach. Nikt ich nie przestrzega. Dopiero uczą się jak to działa :-).
W części wschodniej całe życie toczy się chodnikach i ulicy. Drobne warsztaty, stragany, grupki bezrobotnych. Tu wszyscy mają czas i "hakuna matata". Jesteśmy "zaczepiani" - skąd jesteście, czy wam się tu podoba, itp.

My pojechaliśmy na prawdziwą "wieś" - miejscowość Kisasi położona ok. 200 km od Nairobi. Tam mieszka mój znajomy. Poza nami w tej miejscowości (i w promieniu kiludziesięciu km) nie było innych białych - razem ze znajomym było nas czterech. Znajomy przedstawił nas ważniejszym ludziom w tej miejscowości. Zaproponowaliśmy przeprowadzenie spotkań i prezentacji multimedialnych o Polsce, o tym co robimy i czym się zajmujemy. Po przeprowadzeniu tych spotkań byliśmy już znani w okolicy i mogliśmy spokojnie wędrować, ale wtedy - to był już koniec naszego pobytu :-).
Tym niemniej zdążyliśmy być zaproszeni do kilku domów na posiłek. Jeden z nauczycieli wręcz poprosił nas, żebyśmy go odwiedzili, bo jego dzieci nie widziały jeszcze białych :-). Mam trochę zdjęć z takich spotkań, ale nie będę ich publikował.

Najgorszą sprawą jest komunikacja. To co niedawno zdarzyło się u nas (bus z osiemnastoma osobami), tam jest sytuacją standardową. To są tzw. matatu. Tam się tak po prostu jeździ i w zasadzie nie ma innej opcji. Trzeba naprawdę uważać na sprzęt, żeby go nie zgnieść, nie zgubić i jeszcze czasem w drodze wykorzystać :-). Ale komunikacja jest tania. Za jednego dolara dostajemy 80 szylingów kenijskich. Przejazd z obrzeża Nairobi do centrum kosztuje 40 szylingów. Z Nairobi do Kisasi - około 400. Większe bagaże jadą na dachu. Trzeba rozdzielić sprzęt od innych rzeczy i sprzęt mieć zawsze przy sobie.

Wyżywienie jest tanie. Znowu zależy gdzie jesteś. W Nairobi i większych miastach możesz jeść dania zbliżone do europejskich (np. kurczaka) - obiad około 200 szylingów (2,5 dolara).
W Kisasi - tylko dania miejscowe. Brak chleba, masła, wędlin, mięsa. Jaja są, ale jest ryzyko salmonelli. Dania miejscowe to fasola, ryż. Osoby nieprzyzwyczajone mają po fasoli wzdęcia. Zostaje ryż. I do tego "pieczywo" na bazie mąki kukurydzianej. Ja praktycznie tylko tym się żywiłem. To są takie "bułki" podobne do naszych pączków, czy "trójkątów", podawane na ciepło. Nie za słodkie - w sumie dobre w smaku. To się nazywa andazi (lub mandazi) i jest wszędzie do kupiena. Taki jeden andazi kosztuje 7-10 szylingów. Na raz można zjeść 3-4 sztuki, czyli za pół dolara można się najeść do syta :-).
Między Nairobi, a Kisasi jest większa miejscowość - Kitui. I tam są sklepy typu "supermarket", gdzie można kupić np. konserwy, masło, pieczywo. Ale pieczywo jest tylko foliowane (nie spotkałem świeżego chleba), a powszechny brak lodówek uniemożliwia zakupy "na zapas".
Napoje są tanie. Litrowa coca-cola - 50 szylingów. Litr wody czystej 40 szylingów. Napoje są do kupienia wszędzie (nawet w szczerym polu potrafi stać budka z colą i zdrapkami do telefonów).

Warunki sanitarne - w Nairobi jest ok. W Kisasi - tylko w niektórych domach jest kanalizacja, toaleta i bieżąca woda.
Prąd jest w Nairobi i większych miejscowościach. W małych - tylko w niektórych gospodarstwach. Radzą sobie tak, że mają generatory. Są punkty ładowania komórek, więc myślę, że można byłoby w takim punkcie naładować akumulatory do aparatu. My akurat mieliśmy w Kisasi prąd, więc nie było problemu.

Zwiedzanie Masai Mara. Do Masai Mara trzeba się dostać poprzez tzw. gate (czyli bramę wejściową). Jest kilka bram, a obok nich leżą obozy dla turystów. W zależności od położenia bramy - z Nairobi to będzie 200-250 km. Trzeba wynająć firmę, która nas zawiezie i tam na miejscu obsłuży. Koszt od 90 do 120 dolarów za dzień. Trzeba jechać na minimum trzy dni. Firm, które się tym zajmują jest w Nairobi kilka i wystarczy chwilę postać w centrum i ktoś z pewnością podejdzie i da nam wizytówkę z namiarami. Firma, z którą my jechaliśmy jest już w miarę sprawdzona (bo znajomy był już z nimi kilka razy), więc mogę ewentualnie podać dane na maila.
W obozie warunki są komfortowe. Jest toaleta, woda, prysznic. Jedzenie europejskie. W ramach opłaty mamy zapewnione wszystko co trzeba (transport, noclegi, wyżywienie i wejście do rezerwatu). W rezerwacie jeździ się samochodami z otwartym dachem. Do zwierząt podjeżdża się na odległość od kilku do 100 metrów. Statyw na niewiele się przydaje, bo samochód ma cały czas włączony silnik, więc są dość duże drgania.

Wjazd i wyjazd z Kenii - jeśli do Kenii dostajemy się samolotem z kraju Unii Europejskiej, to szczepienia nie są obowiązkowe. Zalecane jest branie leków przeciwmalarycznych, ale tam gdzie my byliśmy praktycznie nie było komarów (nie wiem jak jest w innych rejonach). Śpi się pod moskitierami.
Przy wjeździe trzeba wypełnić deklarację wizową i zapłacić 25 dol. za wizę. Przy wyjeździe wypełniamy ponownie deklarację.
UWAGA! - w kantorach wymiany walut przyjmowane są dolary z datą wydania po 2004 roku. Banknoty z wcześniejsza datą nie są przyjmowane wcale lub też z dużo niższym kursem (np. 60 szylingów zamiast 80). W sklepach (na bazarach, itp.) płacimy wyłącznie szylingami. Nie ma zwyczaju płacenia dolarami (za wyjątkiem biura organizującego wyjazd do Masai Mara, gdzie zapłaciliśmy dolarami).

Sprzęt - wszechobecny kurz powoduje, że wymiana obiektywu jest problematyczna. Ja miałem dwie puszki i nie zmieniałem obiektywów. Miałem obiektywy 18-200 i 70-300. Do owadów miałem soczewki (nie pierścienie, żeby nie otwierać puszki). Byłem zadowolony z takiego rozwiązania. Gdybym jechał drugi raz - zrobiłbym tak samo.

Pogoda - kiedy u nas są wakacje - tam jest zima. Temperatury są na poziomie 25 stopni. Ale jest dość duże zachmurzenie (przynajmniej kiedy my tam byliśmy). Słońce wstaje o 6.30, zachodzi o 18.30. Jak się zachmurzy - to brakuje światła, jest ponuro i ciemno, jak słońce wyjdzie zza chmur - są bardzo duże kontrasty. Warunki do fotografowania dość trudne. Po zmierzchu zapada czarna noc. Wtedy lepiej być już w domu :-).
Jeśli chcemy chodzić po "dzikich" miejscach, to trzeba mieć długi spodnie i kryte buty. Jest niebezpieczeństwo pokłucia się (podrapania) - można też trafić na węża czy skorpiona (my spotkaliśmy mambę pospolitą).



Stefan

Rycerz
18-10-2010, 13:56
no i ciekawie to opisałeś :)

wojteh
18-10-2010, 14:32
właśnie o taki tekst mi chodziło .... dzięki ....

marschal
22-10-2010, 12:15
Jestem pod wrazeniem nakladu pracy, jakiej pan dokonal. Podoba mi sie 'reporterskie' podejscie do przyrody, ale rowniez ludzi i calej kultury. Jestem pewien ze wizata bedzie wspominana przez ludzi ktorych pan napotkal przez dluugi czas.
O wyprawie na czarny lad sam czasami marze. Najciekawsze zdjecie : zyrafa na czerwonym tle. Z przyjemnoscia poczytam o kolejych pana wycieczkach.

polo
25-02-2011, 00:34
w poniedziałek wróciłem z kenii wstrząs na wejściu jak diabli różnica 60 stopni pomiędzy afryką a europą ;)
wiza dalej kosztuje 25 usd lub 20 euro na lotnisku w Mombasie wypełnia się dwa dokumenty imię nazwisko, data urodzin miejsce zmaieszkania, zawód numer paszportu , cel wizyty, długość pobytu i gdzie będzie się mieszkać cały afrykański "porządek" trwa około 1-2 godziny.
Mieszkałem w dzielnicy Bamburi na północ od Mombasy więc omija nas przygoda na przeprawie promowej jeżeli udajemy się na południe w kierunku Tanzanii.
Koszty: waluta to szyling kenijski -75 szylingów = 1 USD, 1 euro = 100, 1 funt brytyjski =125 szylingów.
Piwo Tusker 0,5 litra w sklepie 90 szylingów, w lokalnej knajpce -130 szylingów w hotelach 300-500 szylingów
woda mineralna 1,5 litra od 65 szylingów do 150 w sklepie sieci Nakumat lepiej na ulicy nie kupować bo leją kranówę i mogą być problemy z żołądkiem (piłem kranówę i jeszcze żyję )
2 litry coli, fanty czy sprite 130 szylingów, papierosy od 100 w górę na wolnocłowym Marlboro Gold 2 USD
smażona na grillu barracuda (około 60 cm) na plaży od 3-5 euro czyli 500 szylingów
przejazd matatu - busik typu mikro pks zależńy od trasy odcinek około 5-6 km 30 szylingów (hard core ale fajny )
leki przeciw malarii - brałem malarone koszt 12 tabletek 166 zł musiałem pobrać 22 sztuki ( są różńe opinie na temat ego leku - krótko piłem piwko, wódę , łychę , rum i łąziłęm po kilka godzin w pełnym słońcu- oparzeń i sraczki brak ;) )
Malarone zwalcza jednak tylko 3 z 5 rodzajów malarii.

jak się uporam z fotami a ktoś pomoże mi pierwszy raz wrzucić foty to wyklepię jakiś reportażyk ;) wraz ze szczegółowym opisem i garstką przydatnych informacji

marszull
25-02-2011, 01:05
to zaloz koniecznie nowy watek

ranbir kapoor
25-02-2011, 12:27
chce w następnym roku jechać do Kenii - opowiedz coś o kosztach i jak tam jest ...

sorry już poczytałem Twoją stronę

a może ktoś wybiera się do Afryki środkowej ???

dlaczego akurat do kenii?

polo
26-02-2011, 01:01
to zaloz koniecznie nowy watek

Oki w przyszłym tygodniu będzie gotów :)

124miko
26-02-2011, 11:51
dlaczego akurat do kenii?

Ja też bym z tą Kenią nie przesadzał. Oni zdaje się mają dobry marketing ( turystom wmawiają, że Kilimanjaro jest w Kenii !!! ).
Jeśli już wybierać się w te rejony to osobiście polecam Tanzanię. Byłem tam 2 lata temu i pojechałem bez żadnego przygotowania ( tylko bilet Berlin-Dar i z powrotem ). Przygoda jak byk, pełen spontan, nocowanie w namiotach, zwierzaki w Lake Manyara, Serengeti, Masajowie, zmarzłem w Ngoro Ngoro, przygody na Kilimanjaro, a potem tydzień laby na Zanzibarze.
Poza tym Kenia wydaje się być nieco droższa.
Jako plener do zdjęć - bardzo fajne miejsce.

dlugas1982
26-02-2011, 13:21
Mnie najbardziej razi jakość zdjęć, serwer z ograniczoną pojemnością, czy po prostu jakość spadło po zmniejszeniu ?

Kilka rodzynków bym jednak wydarł na zachętę żeby wejść i poklikać już na stronie.

Wyprawa piękna, ale nie doczytałem do końca :( bo ta forma nie za bardzo mi odpowiada.

pozdrawiam

cheyenne
26-02-2011, 18:13
Mnie najbardziej razi jakość zdjęć, serwer z ograniczoną pojemnością, czy po prostu jakość spadło po zmniejszeniu ?

Kilka rodzynków bym jednak wydarł na zachętę żeby wejść i poklikać już na stronie.

Wyprawa piękna, ale nie doczytałem do końca :( bo ta forma nie za bardzo mi odpowiada.

pozdrawiam

to reportaż
do tego bardzo dobrze napisany, świetnie się czyta
zdjęcia jak na reportaż przysłało nie grzeszą artyzmem lecz są składnikiem niezbędnym reportażu
mi się bardzo podobało
dziekuję za wspaniały reportaż, za wspaniale spędzony czas, za pracę przy pisaniu, za zdjęcia, za całość
chylę czoła

Antonioo
27-02-2011, 14:16
przeczytalem z wielkim zainteresowaniem na dwa razy :).....zazdroszczę:)

ecila
11-03-2011, 01:32
przeczytałam tez na dwa razy swietna forma swietnie sie czyta ;) tez wybieram sie do Afryki środkowej w przyszłym roku nie wiem czy akurat do Kenii ale plan jeszcze sie formuje w mojej głowie..
Podziwiam was że daliście takie pokazy dla dzieci w szkole i prezenty dla nich przywieźliście z Polski wielki gest :D
Zastanawiam się jak to wygląda jak sie jedzie do np. Keni bez kontaktu (bo akurat ja tam nikogo nie znam) czy łatwo tam załatwić sobie nocleg i czy rezerwowac go wczesniej ??

Stefan_N
15-03-2011, 03:55
Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi, rzadko tu zaglądam. Cały wolny czas spędzam w "terenie" :-). Dzisiaj np. polowałem już na żurawie :-).
Dziękuję wszystkim za dobre słowo. W tym roku chcemy powtórzyć wyjazd.
Co do pytania ecili, to nocleg w Nairobi w schronisku turystycznym kosztuje około 15 dol. Wybierasz się tam sama? Dobrze byłoby chyba nawiązać z kimś kontakt przed wyjazdem i wcześniej sobie coś zarezerwować, żeby jednak nie zostać bez noclegu.

ecila
15-03-2011, 17:28
15 dol ?? na 3 tygodnie to trochę dużo ale co zrobić ....Oczywiście nie wybieram się sama aż tak odważna nie jestem ;) W tym roku nie uda mi się przygotować ale może w 2012 też jedziecie ?? A oprócz schronisk turystycznych nie ma innych noclegów ??

Stefan_N
15-03-2011, 23:58
15 dol ?? na 3 tygodnie to trochę dużo ale co zrobić
Ja wiem - czy to dużo? Cena raczej średnia. W Szkocji za nocleg zapłacisz 15 - ale funtów :-)




ale może w 2012 też jedziecie ??
Na razie truno powiedzieć. Chcielibyśmy nawiązać jaką długofalową współpracę-wymianę. Oni też chcieliby zwiedzić Europę, więc może na zasadzie wymiany gościlibyśmy siebie nawzajem. Zobaczymy jak to wyjdzie.



A oprócz schronisk turystycznych nie ma innych noclegów ??
Jak masz kogoś na miejscu, kto Ci może wynająć mieszkanie - to wyszłoby zdecydowanie taniej.

ecila
16-03-2011, 21:35
No tak w Szkocji za tyle funtów może i znajdziesz ale to jednak nie Szkocja ;) Wiesz ja juz tak globalnie przeliczyłam razy 21 dni :) może faktycznie pojechac rozejrzeć się a potem pomysleć o jakimś innym rozwiązaniu mieszkalnym.
Wymiana mówisz ?? a to ciekawe ?? Jakbyś potrzebował jakiejś pomocy to chętnie pomogę ;)
Dzięki za wszelkie informacje.

ranbir kapoor
17-03-2011, 15:23
generalnie afryka jest bardzo droga, porownujac np z indiami czy innymi krajami azjatyckimi
hotele drozsze a standard o wiele nizszy

Stefan_N
24-06-2012, 21:25
Dawno mnie tu nie było, ale druga wyprawa do Kenii (w 2011) się odbyła. Tu jest dziennik podróży z tej wyprawy: http://kenya.3n.com.pl
A w tym roku zapraszam na http://indie.3n.com.pl - ruszamy dokładnie za trzy tygodnie.


Stefan

moshica
26-06-2012, 15:27
Najdroższy w tym wszystkim pewnie przelot, bo 15 $ / dzień za noclegi to znowu nie jest cena zaporowa za to co otrzymujemy...