PDA

Zobacz pełną wersję : Po raz pierwszy od lat 14, czyli MEGA sukces! ;)



frostic
01-10-2010, 21:02
A co mi tam... pochwalę się bo chwila ta ma dla mnie ogromne znaczenie!

Dzisiaj rano po raz pierwszy od 14 lat moja waga spadła poniżej 100 kg!

Dość już miałem wahań pomiędzy 118 a 128 i postanowiłem coś z tym zrobić. I po raz pierwszy się udało ;)
Może dlatego, że zaparłem się mocno w tym postanowieniu, głównie dlatego, ze obiecałem to Tacie, który zbyt wcześnie i zbyt nagle odszedł od nas 3,5 miesiąca temu...

Tak więc drodzy moi, ze 121 kg 3 miesiące nazad zostało "zaledwie" 99,7!
A będzie jeszcze lepiej bo to nie koniec, mam nadzieję!!

A przy okazji, jeśli czyta to jakiś misiek ok 187 wzrostu i 130 w klacie to mam kilka prawie nowych marynarek, zimowa skóra i jeden fajny gang, włożony zaledwie 2 razy. Pewnie pójdą na Alle, no chyba, że ktoś z naszych skusi się za 1/2 ceny ;)

A żeby nie było, że tylko się chwalę i morał z tego żaden, powiem jedno:
WARTO, drogie miśki. Warto jak cholera powalczyć. Do czego gorąco zachęcam!!!
Bo jakoś lżej na duszy i - rzecz jasna - na du...... (sami wiecie na czym) ;)

sea21
01-10-2010, 21:05
Zdradzisz jak to zrobiłeś?

maniak666
01-10-2010, 21:08
Gratulacje !!!
A teraz zapodaj tu jakiegoś tutka w tym temacie:smile:

georghe
01-10-2010, 21:08
No szacuneczek Panie. 187 i prawie 130 na wadze... Ja tez mam 187, ale na wadze wyskakuje mi pomiędzy 102, a 104 i tak walczę żeby zejść poniżej sety i trudno jak diabli. Kilogram dołożyć to żaden problem, ale zrzucić ten jeden marny kilogram to już nie jest tak łatwo niestety.
Jak to zrobiłeś ? Coś oprócz diety ?

dars
01-10-2010, 21:11
G R A T U L U J E !.
Ale uważaj.... jeśli wytrzymasz poniżej 100kg 6 miesięcy to będzie dopiero sukces.....
Uważaj na pokusy....
życze powodzenia......

Anja_G
01-10-2010, 21:13
Gra-tu-lac-je!

Jakieś zdjęcia sprzed/po? ;)

frostic
01-10-2010, 21:18
Zdradzisz jak to zrobiłeś?

Żadna tajemnica ;)

Sławna ostatnimi czasy dieta Dukana + 2-godzinne spacery z Adasiem.
Wiele o niej już napisano, w tym nie do końca pochlebnie, jednak do wszystkiego trzeba mieć zdrowe podejście.
Osobiście jestem pod kontrolą lekarza i jak na razie żadnych problemów z nerkami czy innymi narządami nie stwierdzono.

Na razie jestem w 2 fazie.
Potem będzie trzecia czyli utrzymania: 10 dni na każdy stracony kilogram - więc w moim przypadku prawie rok, mam nadzieję ;) )

Ważne jest to, że jem tak naprawdę to co lubię. Tylko wódki... wódki tylko żal... ;)


Jakieś zdjęcia sprzed/po? ;)

Zdjęcie sprzed widzisz po lewej.
To ten większy ;)

grudzinsky
01-10-2010, 21:23
ja to bym tak chcial przytyc. ze zrzucaniem wagi u mnie jest tak jak z robieniem kupy :mrgreen:
ma ktos jakis tutek jak przybrac na wadze? pomijam fakt, ze zjadam na obiad pol kurczaka i pol kilo frytek, na raz 3-4 hamburgery z frytami...no jem za 3 osoby, a przytyc ni dy rydy :(

frostic to przez synka zgubiles te kilogramy ;) podziekuj mu :D
gratulejszyn!

Marian K
01-10-2010, 21:27
Gratulacje!
Rozumiem że Adasia nie męczycie : za tatusia,za mamusię za .... .

frostic
01-10-2010, 21:39
Gra-tu-lac-je!

Jakieś zdjęcia sprzed/po? ;)

Marek kilka miesięcy temu: http://img25.imageshack.us/img25/9030/dscn96041024x768.jpg
Marek miesiąc temu (ok 106 kg): http://img215.imageshack.us/img215/4686/mspm.jpg

Nowsze się zrobi... kiedyś ;)

Żyć się chce!

Anja_G
01-10-2010, 21:44
;)
Dobra robota, TatoHomera. Trzymam kciuki za "dalej". I nie jem kolacji. ;)

piwkoo
01-10-2010, 21:53
ech... chyba pójdę w Twoje ślady bo po ostatnim wejściu na wagę deczko się przeraziłem, ponad 110kg :/ ... no nic, biorę się za siebie!

Rafał_Sz
01-10-2010, 21:56
Gratuluję! :)

sea21
01-10-2010, 21:58
ech... chyba pójdę w Twoje ślady bo po ostatnim wejściu na wagę deczko się przeraziłem, ponad 110kg :/ ... no nic, biorę się za siebie!

To jest nas dwóch:D
Niestety wychodzi siedzenie przy kompie:(

piwkoo
01-10-2010, 22:00
To jest nas dwóch:D
Niestety wychodzi siedzenie przy kompie:(

zgadza się :/ do tego kawka, ciacho itp.

andko
01-10-2010, 22:01
no szacun, a aparat dasz radę utrzymać?:smile:

Rafał_Sz
01-10-2010, 22:04
frostic, a jaka ma być twoja docelowa waga?

frostic
01-10-2010, 22:05
I nie tylko dla lepszego wyglądu warto to zrobić.
Okazało się, że wieczna nadwaga Taty doprowadziła nie tylko do problemów z sercem, ale też zmniejszyła przepustowość głównych żył do 5%!
Pominę już (niby) milczeniem fakt, że kardiolog pod którego był opieką, nie wysłał go na badanie drożności żył...
Podobno tego nie łączą. Szkoda. Kilka osób pewnie żyłoby do dziś... Jedna na pewno...

Specjalnie Was straszę! Postraszcie innych a może tym straszeniem kogoś uda się uratować...



frostic, a jaka ma być twoja docelowa waga?

Nie chce za bardzo szaleć - przy 93 kg przechodzę do dalszej fazy
Przez 4-5 lat miałem ok 82 kg. Sama skóra i kości ;)

Oto i dowód: http://img833.imageshack.us/img833/3526/marekipifko.jpg
To był dobry rok, 1992 ;)

Mikis525
01-10-2010, 22:13
Widzę nie tylko ja jechałem na białkowej :) Mi od połowy marca udało się z przerwami mniejszymi i większymi zrzucić od 128 do 109 :) Aha, mam 197 cm wzrostu, zejdę poniżej 100 i będę z siebie zadowolony. Od miesiąca waga mi się nie zmienia, tylko jem już to co chcę i kiedy chcę, oczywiście codziennie pilnując wagi :)

Valdis
01-10-2010, 22:16
Uuuuuuu,Panowie-gratki dla tych, którym się udało i dla tych z mocnym postanowieniem:-)!No to mam co robić-182 cm/107 kg.Niedawno dostałem niby "prezencik":-) od mojej Pani -"Nie potrafię schudnąć" P. Ducana i co........?Na początku głupio było przed kobitką- i nic więcej, zero akcji.No ale teraz.....trza się za siebie brać Panowie!!!

frostic
01-10-2010, 22:28
Uuuuuuu,Panowie-gratki dla tych, którym się udało i dla tych z mocnym postanowieniem:-)!No to mam co robić-182 cm/107 kg.Niedawno dostałem niby "prezencik":-) od mojej Pani -"Nie potrafię schudnąć" P. Ducana i co........?Na początku głupio było przed kobitką- i nic więcej, zero akcji.No ale teraz.....trza się za siebie brać Panowie!!!

Ja tą książkę dostałem na Walentynki ;)
Nie dlatego, że moja luba chciała mnie szczuplejszego, bo nie chciała, ale widziała bidulka jak się chłopina męczy!
Pomóc chciała, znaczy...

Przeglądam trafiając na same francuskie nazwy...
Do D... taka dieta, myślę sobie i tak książeczka przeleżała kilka miesięcy bez ruchu.
Aż do 28 czerwca i wtedy raz jeszcze postanowiłem poznać pacjenta.
I co widzę?? Kurczak z rożna, steki wołowe, serki wiejskie, owoce morza, ryby w każdej postaci... Mniami!!! Resztę już znacie ;)



no szacun, a aparat dasz radę utrzymać?:smile:

Spoko. Sprzęt też odchudziłem do zestawu D90+35/1.8, co i lekko-poręczne, i w pełni zadowalające jest.
I nawet autoportrety z ręki da rade trzaskać, co widać na jednym z powyższych zdjęć ;)

Valdis
01-10-2010, 22:48
Fakt-pomocy nam trza!:-)Zwłaszcza gdy człowiek się orientuje że wiązanie "na stojaka" sznurówek jakoś więcej energii pochłania:-)No i jak się człowiek wczyta to i typowo "męskie" dania uświadczy:-)warto!Kto nie próbuje ten nic nie zyska.

prz3mo
02-10-2010, 00:22
I ja mam w ostatnich latach problem z wagą :(
"Za gówniarza" byłem szczupły, nigdy nie spodziewałem się, że będę miał z tym problem. Niestety ostatnio mocno tyję, niestety jestem świadom dlaczego tak jest - głównie brak ruchu. Praca siedząca, autem do domu, w domu też siedzenie nad zdjęciami itp..... Lubię też sobie zjeść i niestety waga wymknęła mi się spod kontroli...
Brak mi samozaparcia, u mnie jest tak, że np. tydzień pilnuję się z jedzeniem, po czym nie wytrzymują, kupuję sobie czekoladę, zamawiam pizze etc... :(

darko
02-10-2010, 09:43
Ja dla spokoju ducha nie korzystam z wagi :-) na razie jestem na etapie:
to już na pewno ostatnie piwo i biorę się za siebie trwa już tak parę miesięcy :(

yerzu
02-10-2010, 10:05
Ja również zaliczam się do zadowolonych Dukanowców.

Od marca zrzuciłem wagę z 107 do 88 kg (188 wzrostu) teraz już jem co chce(prawie - faza wyrównawcza) i w końcu po treningach nie bolą stawy :-) Dieta fajna tylko jedno mi przeszkadzało - brak piwa - więc dołączyłem do diety piwko ;-) (oczywiście jak wypiłem piwo/a to 0 jedzenia do rana)

prz3mo
02-10-2010, 11:08
Tak w skrócie, na czym ta dieta polega?

Andy_O
02-10-2010, 11:43
Ale dieta Ducana to tylko ładnie nazwana dieta którą podałby Ci każdy człowiek na siłowni.
Żeby przyswoić białko organizm zużywa węglowodany (ketogeneza (http://www.4poziom.net/slowniczek,k,KETOGENEZA.html)). Jeśli odetniesz organizmowi dostarczanie węglowodanów w posiłkach, a do tego zwiększysz podaż białek, to organizm zużyje węglowodany z organizmu. Jeśli do tego jeszcze poćwiczysz, spalisz kalorie - efekt będzie bardzo szybki.

Rafał_Sz
02-10-2010, 14:35
Dieta proteinowa jest szybka i skuteczna (jeśli jest wspomagana sporym wysiłkiem fizycznym), tylko efekt jojo jest w tym przypadku dość prawdopodobny i trzeba bardzo uważać co by nie wrócić do punktu wyjścia albo jeszcze gorzej.

eskimos
02-10-2010, 15:11
A mi, pierwszy raz od 34 lat udało się przytyć, w końcu :) Normalny człowiek jedząc takie ilości jedzenia jak ja już dawno miał by chorobliwą otyłość a u mnie bida i nędza, ale w końcu udało się, jestem szczęśliwy jak nigdy. Jeszcze ze cztery kilo i będzie ideał. Jedyny minus to taki że sześciopak który miałem bez żadnych ćwiczeń od zawsze, przybrał kształt małego antałka, tak z pięć litrów, ale to tylko wymaga kupna większych spodni :mrgreen:

marzyciel9
02-10-2010, 15:34
Brak mi samozaparcia, u mnie jest tak, że np. tydzień pilnuję się z jedzeniem, po czym nie wytrzymują, kupuję sobie czekoladę, zamawiam pizze etc... :(

olej diety, jedz co chcesz

Dwa warunki:
-nie obżerać się
-40 minut biegu dziennie(spaceru na początek)

ekonet
02-10-2010, 16:18
A teraz zapodaj tu jakiegoś tutka w tym temacie:smile:
ŻP.

prz3mo
02-10-2010, 19:52
olej diety, jedz co chcesz

Dwa warunki:
-nie obżerać się
-40 minut biegu dziennie(spaceru na początek)

Nigdy się nie obżeram.
Z bieganiem gorzej, tymbardziej, że teraz już pogoda do duszy, więc nie sądzę bym się zmobilizował :(

marzyciel9
02-10-2010, 20:20
Z bieganiem jest tak, że początki są bardzo trudne, ale jak już zaczniesz nie będziesz mógł przestać. Pogoda nie do duszy...do biegania.

ASAHI
02-10-2010, 20:24
ja też muszę zrzucić.. ale ciągle mówię sobie jutro zaczynam..

prz3mo
02-10-2010, 21:03
ale ciągle mówię sobie jutro zaczynam..

hehe... skąd ja to znam :)
Ja mówię także - "ostatnia pizza", "ostatnia czekolada", "ostatni chips", "ostatnie frytki".... ;)

sea21
02-10-2010, 21:05
Tak mi się przypomniało :mrgreen:
http://www.youtube.com/watch?v=AT8mYo3yfBU

ASAHI
02-10-2010, 21:22
No straszne to jest..

Od jutra nie jem kolacji.

bognik
02-10-2010, 21:25
Frostic gratuluję wytrwałości i życzę sił na dalsze etapy :D



Od jutra nie jem kolacji.
Chcę to widzieć :mrgreen:

docxxx
02-10-2010, 21:27
Sławna ostatnimi czasy dieta Dukana + 2-godzinne spacery z Adasiem.


Gratuluje, ale od razu napisze: bla, bla bla. Wystarczy MŻ (mniej żryj), czyli licz kalorie + ruch.
Wystarczy (ha, "wystarczy" !) zalozyc, ze jemy max 2000kcal i ruszamy sie. To nic, ze zjemy paczke chipsow. Ok, ale to jest ok. 1200kcal + cola i mamy "dwa tysie". Wytrzymamy caly dzien o paczcie chipsow i slodzonym napoju? Nie, i dlatego myslimy, co tu zjesc mniej kalorycznego i przezyc cala dobe ;)
A pozniej warto dorzucic do tego ruch i jest gitara.
Wiem, bo sam schudlem 17,5kg ;)

Leatherface
02-10-2010, 22:16
A ja 3 lata temu ze 112kg na 82 i trzymam :) i choć już nie ćwiczę na siłowni to od czasu do czasu jakiś basen lub inne aeroby a jeśli czuje że się zapuściłem to codziennie rowerek stacjonarny 1,5h lub inna forma ćwiczeń. A jak słyszę 'dieta Dukana' to mnie śmiech ogarnia, bo dla mnie to nie żadne Dukana tylko podstawy żywienia jakie rządziły moim życiem jakiś czas temu i dalej obowiązują mniej więcej (w pozytywnym znaczeniu). Dobrze jest czasem zadbać o to jak się wygląda :)

ekonet
02-10-2010, 23:22
I ja mam w ostatnich latach problem z wagą :(
A ktoś niedawno zarzucał kolegom obżeranie się golonkami i opijanie piwem. ;) Jakoś nie mogę sobie przypomnieć, kto to był...

docxxx
03-10-2010, 10:58
A jak słyszę 'dieta Dukana' to mnie śmiech ogarnia, bo dla mnie to nie żadne Dukana tylko podstawy żywienia jakie rządziły moim życiem jakiś czas temu i dalej obowiązują mniej więcej (w pozytywnym znaczeniu). Dobrze jest czasem zadbać o to jak się wygląda :)

Dokladnie! Wszystkie te nazwy diety to chłyt maketingowy i dzialania socjotechnicze. No bo jak przeczytamy w Pani Domu, ze dzieki diecie PPMWiRD (Po Prostu Mniej Wpierd... i Rusz Dupe*) jakas babka schudla 15kg, to nikt sie za to nie wezmie. No a jak taka przeczyta, ze dzieki hamerykanskiej, wypracowanej przez lata przez dwoch doktorow i profesora Mr. Smitha diecie proteinowo-jablecznikowo-jajecznej schudnie sie 5kg, to to musi dzialac! Po drugie trzeba to jakos sprzedac, wiec w ksiegarniach znajdziemy tony makulatury o dietach cud i zadnej o PPMW ;)


*wybaczcie, ale jak siedzi u mnie kolega, ktory w jednej rece trzyma kebaba, a w drugiej piwo i mowi, ze on nie moze schudnac, to mu po prostu mowie "stary, PePeeMWuieRDe!".

Leatherface
03-10-2010, 12:15
Można wpi...ać ale trzeba wiedzieć co można:) ale nie chodzi tylko co, ale jak często, ile itd. i w sumie kończy się na tym, że przy odpowiednim odżywianiu NA DIECIE jemy tyle ile trzeba i więcej nam sie jeść nie chce :)

ja się za to ostatnio prawie pokłuciłem w kolegą... niby pare lat koleś na siłowni też spędził, dieta itd... a nagle wyjeżdża mi z tekstem że jego mama ma cudowną diete, zwie sie Dukana, i teraz on też spróbuje bo chce schudnąć. Ręce opadają...

kwieciu
03-10-2010, 13:18
TataHomera - gratulacje :)

freefly
03-10-2010, 14:04
Je się, żeby żyć, a nie żyje się po, żeby jeść. Nigdy nie mogłem zrozumieć osób, które jedzą tylko dlatego, że lubią jeść lub coś im wybitnie smakuje i dlatego jedzą więcej i podjadają pomiędzy posiłkami, nawet jeśli nie są głodni.

Macienty
03-10-2010, 15:08
no ja tak mam. lubię smaki. nie traktuje jedzenia jako stricte biologicznego i koniecznego do spełnienia procesu fizjologicznego. Nie traktuję tego jak oddychanie. Jem, bo lubię smak. Pracuję w salonie winiarskim i mimo, że nie odczuwam pragnienia piję wino - dla przyjemności i po to, żeby je wypróbować, pokontemplować nad bukietem, ciałem, finiszem, etc. O ile np na enoexpo wypluwanie tegoż wypróbowanego wina jest całkiem naturalne, o tyle nie wyobrażam sobie wyrzygiwania jedzenia po jego wypróbowaniu. Po prostu niektórzy lubią jeść, ot co. A problemy z wagą (teoretycznie mam bmi 24,8, ale bebech sterczy) są nie z ilości jedzenia jakie pochłaniam, ale ze skandalicznego trybu życia - mnóstwo siedzenia/leżenia, nieregularne posiłki, brak ruchu, fajki i z racji zawodu - dużo alkoholu. To nie pomaga. Raz się zapuściłem i teraz muszę po prostu kopnąć się w głowę i wziąć za siebie. Można żreć dla przyjemności, ale spełniając kilka podstawowych, instynktownych wręcz warunków, tyle ;)

mikkay
03-10-2010, 15:59
Od jutra nie jem kolacji.

To bardzo źle. Jedz kolację, ale odpowiednią i o odpowiedniej godzinie. Podziel dzień na 5 posiłków (I i II śniadanie, obiad, deser, kolacja), a między nimi woda mineralna. Jedzmy mądrze, dobierajmy składniki. Parafrazując "śmieci tłuczą nie tylko dzieci" ;) A co do diety Dukana, jak już zostało wyżej zauważone bazuje ona na produktach proteinowych pomijając prawie całkowicie warzywa i owoce, czyli witaminki, związki roślinne i minerały. Faktem jest, że odchudza, dlatego też stała się tak popularna, ale na dłuższą metę wyniszcza nasz organizm.

Frostic - gratulacje i tak trzymaj dalej!

docxxx
03-10-2010, 17:02
Stary, jedz mniej niz 2tys kcal i tyle. Po prostu naucz sie, ile ma dana potrawa i po prostu licz! Wszystko rozbija sie o lenistwo:
kolega: "stary, ja schudles? To jakas specjalna dieta?"
ja: "nie, po prostu liczylem kalorie"
k: "codziennie"
j: "tak, codziennie"
k: "łeeeee, to mi sie nie chce"

t0m3k
03-10-2010, 17:36
Ja też mam problem, 182 cm i 64 kg ;)
Ale i tak jest lepiej, na początku roku ważyłem 55.
Jem mniej więcej tyle samo co reszta rodziny (mama, tato i siostra) i ćwiczyłem boks tajski (odkąd przestałem zacząłem przybierać na wadze) oraz biegałem, grałem w nogę itp. Na szczęście przybieram na wadze ;) No i leniwy się zrobiłem, wszędzie samochód, zero sportu...

Kundzior
03-10-2010, 19:32
Będzie jojo.

Kasandra
03-10-2010, 19:38
Pesymiści!
Gratuluję i zazdroszczę silnej woli!!!

Kundzior
03-10-2010, 19:42
Nie chudnie się 20 kilo w 3 miesiące, to jest dopiero chore. Ale wylezie z czasem.

Co do diety białkowej, to powiem tak, na siłownie w sam raz, ale jest jedno ale, totalna minimalizacja węglowodanów w diecie doprowadza organizm do bardzo szybkiego przetrenowania. Nie da się wcinać praktycznie samego białka i przerzucać złom.

Piszę to na podstawie 5 letniego, chorego aż wręcz w pewnym momencie patologicznego uczęszczania na siłownie. Później kontuzja 3 lata przerwy, a teraz znów wróciłem, ale tak rekreacyjnie tylko i staram się pilnować.

Leatherface
03-10-2010, 22:36
To prawda, ale do zrzucania sadła bez kontaktu z ciężarami jest ok :) choć węglowodany o niskim indeksie glikemicznym w odpowiednich ilościach są zawsze mile widziane.

Kundzior
03-10-2010, 23:18
To prawda, ale do zrzucania sadła bez kontaktu z ciężarami jest ok :) choć węglowodany o niskim indeksie glikemicznym w odpowiednich ilościach są zawsze mile widziane.

Tak bez forsowania, powolutku waga zleci. te co się ładnie szybko wchłaniają tak, ale one też nie sprzyjają redukcji smalcu. Dają one szybką energie, lecz ta energia nie spożytkowana idzie w tłuszcz. To nie ma tak lekko by, nic nie robić, a samo się zrzuci.

hcman
03-10-2010, 23:40
I ja mam w ostatnich latach problem z wagą :(
"Za gówniarza" byłem szczupły, nigdy nie spodziewałem się, że będę miał z tym problem. Niestety ostatnio mocno tyję, niestety jestem świadom dlaczego tak jest - głównie brak ruchu. Praca siedząca, autem do domu, w domu też siedzenie nad zdjęciami itp..... Lubię też sobie zjeść i niestety waga wymknęła mi się spod kontroli...
Brak mi samozaparcia, u mnie jest tak, że np. tydzień pilnuję się z jedzeniem, po czym nie wytrzymują, kupuję sobie czekoladę, zamawiam pizze etc... :(

Myślałem, że tylko ja tak mam:)

lodzermensch
04-10-2010, 00:14
To jest nas dwóch:D
Niestety wychodzi siedzenie przy kompie:(

Jest nas trzech.
I siedzenie za kierownicą także...

Kundzior
04-10-2010, 00:15
Ja po kontuzji dokładnie tak samo...komp....zdjęcia na nim....piwo....auto...powiedziałem dość zapisałem się na angielski aby podszkolić, zacząłem śmigać na siłownie, i przeorganizowałem swoją dietę. raptem 1.5 miesiąca i czuję że..........portfel lżejszy, a ja z nim (mniej bilonu robi swoje) :D Niedługo wszyscy pochudniemy (w stopce)

ASAHI
04-10-2010, 21:56
mikkay, masz rację. Po prostu za dużo zjadam.
I podjadam między posiłkami.

bognik
04-10-2010, 22:08
mikkay, masz rację. Po prostu za dużo zjadam.
I podjadam między posiłkami.
I jadasz o nieregularnych porach. A tłumaczyłam, prosiłam ...

ASAHI
04-10-2010, 22:16
Wiesz jak mam w pracy.. Nic nie idzie zaplanować..

Poza tym żarłok jestem.

Rafał_Sz
05-10-2010, 07:55
Nie chudnie się 20 kilo w 3 miesiące, to jest dopiero chore. Ale wylezie z czasem.

(...)
Tu się z tobą nie zgodzę. Można to zrobić, ale nie głodówką i wyniszczaniem ,ale regularnym, długim wysiłkiem fizycznym. Sam zjadam około 1800 kilokalorii, ale spalam normalnie ok 2500 plus 2500 - 3000 trening. Daje to ponad 3000 kalorii deficytu dziennie, a jak łatwo policzyć jest około 10 kg mniej w miesiąc. Żeby spalić 3000 kalorii "wystarczy" wjechać na rowerze z Cieplic na Odrodzenie. Jest to dość hardkorowy sposób zrzucania zbędnych kilogramów, ale daje niezwykłego kopa i jest na swój sposób przyjemne. Dzisiaj np. jadę zrobić 100 km, ale po płaskim.
A wszystkie te "męczarnie", bo jakiś czas temu rzuciłem faje i mi się rozregulowała przemiana materii.

nem
05-10-2010, 08:46
A dzisiaj na wulffmorgenthaler pasek w temacie :)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.wulffmorgenthaler.com/striphandler.ashx?stripid=e268ea7d-260a-4e92-9596-60778fccb788)

Oczywiście nikomu nie życzę :)

Kundzior
05-10-2010, 08:59
Tu się z tobą nie zgodzę. Można to zrobić, ale nie głodówką i wyniszczaniem ,ale regularnym, długim wysiłkiem fizycznym. Sam zjadam około 1800 kilokalorii, ale spalam normalnie ok 2500 plus 2500 - 3000 trening. Daje to ponad 3000 kalorii deficytu dziennie, a jak łatwo policzyć jest około 10 kg mniej w miesiąc. Żeby spalić 3000 kalorii "wystarczy" wjechać na rowerze z Cieplic na Odrodzenie. Jest to dość hardkorowy sposób zrzucania zbędnych kilogramów, ale daje niezwykłego kopa i jest na swój sposób przyjemne. Dzisiaj np. jadę zrobić 100 km, ale po płaskim.
A wszystkie te "męczarnie", bo jakiś czas temu rzuciłem faje i mi się rozregulowała przemiana materii.


Życzę Tobie jak najlepiej.

Co do odchudzania, niestety, komórki tkanki tłuszczowej mają to do siebie, że przykładowa komóreczka jak już raz się utworzy już na całe życie bezie z nami, zlikwidowanie jej poprzez mordowanie się nie jest możliwe, aby pozbyć się komórek tłuszczowych trzeba je fizycznie usunąć (operacyjnie). Komórka tłuszczowa jest jak magazynek, się zwiększa gdy jest dobrobyt, a zmniejsza gdy jest zapotrzebowanie na energię. W momencie gdy możliwości objętościowe pojedynczej komórki się kończą, organizm tworzy nowe komórki tłuszczowe w celu zmagazynowania nadmiaru energii.

Szybkie pozbycie się zmagazynowanego smalczyku powoduje pewien szok dla organizmu, można przez jakiś czas organizm utrzymać w ryzach i się przez chwilę pocieszyć szybkim spadkiem wagi, lepszym wyglądem. Tak czy siak natura w przypadku szoku jest nie ubłagalna. Tworzy się tzw. efekt jojo, wynikiem czego nasz organizm pamiętając efekt szoku szykuje się na przyszłe niespodziewane sytuacje, magazynując więcej energii (tłuszczyku) niż poprzednio. Dlatego powolna systematyczna dieta+wysiłek fizyczny (naczyniowo-sercowy), da lepsze jakościowo efekty.

freefly
05-10-2010, 09:11
Życzę Tobie jak najlepiej.

Co do odchudzania, niestety, komórki tkanki tłuszczowej mają to do siebie, że przykładowa komóreczka jak już raz się utworzy już na całe życie bezie z nami, zlikwidowanie jej poprzez mordowanie się nie jest możliwe, aby pozbyć się komórek tłuszczowych trzeba je fizycznie usunąć (operacyjnie).



100 % racji Kundzior. Człowiek ma przez całe życie stałą ilość komórek tłuszczowych. Jedni mają więcej, a inni mniej i jest to uwarunkowane genetycznie. Jeśli ktoś zrzuci 50 kg tłuszczu, to niech nie myśli, że pozbył się komórek tłuszczowych, które cały czas gotowe są do magazynowania "zapasów".

Rafał_Sz
05-10-2010, 10:15
I Kundzior i freefly macie tu całkowitą rację. Utrzymanie wagi jest często trudniejsze niż samo odchudzanie. Ja mam to szczęście, że muszę jedynie przeprowadzić mały lifting a nie remont generalny :).

frostic
05-10-2010, 20:21
Nie chudnie się 20 kilo w 3 miesiące, to jest dopiero chore. Ale wylezie z czasem.

Też myślałem ze to jest chore, czy niemożliwe ale teraz wiem, ze sie myliłem. Oczywiście nie wystarczy zejść te 20 kilo w 3 miechy, ale potem przez 300 dni trzeba nauczyć organizm z tym żyć. Więc choć efekt jest błyskawiczny to jednak trzeba na niego spozierac przez pryzmat co najmniej 12-13 miesięcy. Faza utrwalania jest najważniejsza!


Co do diety białkowej, to powiem tak, na siłownie w sam raz, ale jest jedno ale, totalna minimalizacja węglowodanów w diecie doprowadza organizm do bardzo szybkiego przetrenowania. Nie da się wcinać praktycznie samego białka i przerzucać złom.


I pewnie dlatego Ducan zaleca jedynie spacery - większy wysiłek fizyczny nie jest mile widziany podczas tej zabawy.


Pożyjemy zobaczymy. Mam nadzieję, ze wytrwam i waga nie powróci... Oby ;)

Kundzior
05-10-2010, 20:25
Też myślałem ze to jest chore, czy niemożliwe ale teraz wiem, ze sie myliłem. Oczywiście nie wystarczy zejść te 20 kilo w 3 miechy, ale potem przez 300 dni trzeba nauczyć organizm z tym żyć. Więc choć efekt jest błyskawiczny to jednak trzeba na niego spozierac przez pryzmat co najmniej 12-13 miesięcy. Faza utrwalania jest najważniejsza!



I pewnie dlatego Ducan zaleca jedynie spacery - większy wysiłek fizyczny nie jest mile widziany podczas tej zabawy.


Pożyjemy zobaczymy. Mam nadzieję, ze wytrwam i waga nie powróci... Oby ;)

Dokładnie kolego, dokładnie. 3maj formę ponad normę :)

Boryszuk
12-10-2010, 12:14
Ja ciągle utrzymuję się ponad setką. Waga sprzed 5 minut to 16 stone'ów i 1 funt (100.5kg) :mrgreen: Plan mam by zejść do jakichś 85 kg przy 174cm wzrostu. Niżej może mi się nie udać ze względu na ciężki szkielet .

dietę 2tys kalorii (bułka i 3 piwa) muszę zamienić na coś bardziej zbilansowanego. No i zacząć się ruszać. owerek stacjonarny w pokoju służy mi obecnie za wieszak, wiosełka leżą w przejściu i się kurzą ;)

erde
12-10-2010, 14:11
Serdecznie polecam przeczytać to: http://www.hesja.pl/XPL/content/czytaj/dieta/fulltext
w sylwestra 2 lata temu złamałem dość poważnie nogę. dość powiedzieć, że przez 3 miesiące miałem non-stop gips od stopy do kolana, 3 operacje, śruby blachy i inne cuda. na szczęście z nogą wszystko ok, ale moja waga po 3 miesiącach braku ruchu wzrosła do niewyobrażalnych 130kg przy 190cm wzrostu. pomijam fakt, że nigdy nie byłem szczupły, taka monstrualna waga to była przesada. Trafiłem wtedy na tekst Hesji. Przez rok czasu, stosując się do jego wskazówek schudłem 24 kg. Teraz waga się zatrzymała. nadal trzymam się wskazówek Hesji i wszystkim gorąco polecam. Oczywiście zdarza mi się zjeść pizzę czy wypić piwo, ale w tym momencie nie ma to wpływu na wagę - efekt jojo nie występuje dzięki rozłożeniu "chudnięcia" na tak długi okres czasu.

Orkaniusz
12-10-2010, 15:37
Je się, żeby żyć, a nie żyje się po, żeby jeść. Nigdy nie mogłem zrozumieć osób, które jedzą tylko dlatego, że lubią jeść lub coś im wybitnie smakuje i dlatego jedzą więcej i podjadają pomiędzy posiłkami, nawet jeśli nie są głodni.

To ja chętnie wytłumaczę::mrgreen:
To trochę jak z seksem - niby służy do zrobienia potomstwa, ale przyjemny jest i jakoś tak się to robi również dla samej przyjemności...

freefly
12-10-2010, 15:48
To ja chętnie wytłumaczę::mrgreen:
To trochę jak z seksem - niby służy do zrobienia potomstwa, ale przyjemny jest i jakoś tak się to robi również dla samej przyjemności...

Tylko, że seks nie "tuczy". Przynajmniej płci brzydkiej.:mrgreen: I tu jest różnica w przyjemnościach.

wypass
12-10-2010, 18:57
hehe... skąd ja to znam :)
Ja mówię także - "ostatnia pizza", "ostatnia czekolada", "ostatni chips", "ostatnie frytki".... ;)

prz3mo jeżeli to nie jest duża nadwaga...wystarczy 3 razy w tygodniu siłownia..też pojedziesz na nią autem trening plus (najważniejsze przy odchudzaniu) aeroby zajmie ponad godzinke max dwie i wracasz do domu...
ja miałem 105 przy 186cm, w ciagu 3 miesiecy 10kg, na siłowni, ale chodziłem tylko na spinning...
nie chodzę już 3 lub 4 miesiące i waga wzrasta znowu...jak tylko będzie kasa idę na normalną siłownie + bieganie, rowerek...koszt 80zł miesięcznie - karnet...


nie prowadziłem, żadnej diety...ale nie jadłem też codziennie pizzy i fast foodów...raz w tygodniu max takie rzeczy.

eagis
13-10-2010, 16:49
Serdecznie polecam przeczytać to: http://www.hesja.pl/XPL/content/czytaj/dieta/fulltext

Fajny tekst.

stef
13-10-2010, 20:28
Ja mam niestety problem zgoła odmienny. Tak, jak już kilku kolegów wcześniej wspomniało - ja również nie mogę przytyć.
Jem porządne śniadanie, obiad za dwóch, kolację, między posiłkami podjadam, i owoce, i słodycze,
a że siedzę po nocach przed kompem, to o północy zdarzy mi się z 4 kanapeczki wciągnąć...
Efekt? 76 kg przy 194 cm wzrostu.
To jest dopiero problem... Każdy ciuch na mnie wisi, do tego jestem mocno kościsty.

Kundzior
13-10-2010, 20:38
Nie podjadaj, idź na siłownie, trening typowy wystarczy, do tego gainera zadaj, ale nie same węgle tylko 80/20 czyli takiego z 20% białka, powoli masa powinna iść w górę przy bdb przemianie materii, bez zbędnego otłuszczania się. Oczywiście podjadanie wtedy odpada, zostają konkretne posiłki 3-4xdziennie + gainer między posiłkami.

W innym wypadku zapomnij że nabierzesz jakiejś masy, tak samo pierwszych wzrostów masy spodziewaj się po około 2-3 miesiącach. I tu wbrew pozorom nie będziesz budował definicji mięśni, a będziesz się nalewał, ale jak masz szybką przemianę to bedzie dobra nalewka.

stef
13-10-2010, 21:02
Nie podjadaj, idź na siłownie, trening typowy wystarczy, do tego gainera zadaj, ale nie same węgle tylko 80/20 czyli takiego z 20% białka, powoli masa powinna iść w górę przy bdb przemianie materii, bez zbędnego otłuszczania się. Oczywiście podjadanie wtedy odpada, zostają konkretne posiłki 3-4xdziennie + gainer między posiłkami.

W innym wypadku zapomnij że nabierzesz jakiejś masy, tak samo pierwszych wzrostów masy spodziewaj się po około 2-3 miesiącach. I tu wbrew pozorom nie będziesz budował definicji mięśni, a będziesz się nalewał, ale jak masz szybką przemianę to bedzie dobra nalewka.
Dzięki Kundzior.
Poleć mi, proszę jakiegoś konkretnego gainera na początek,
bo wpisałem w google i jest tego więcej niż modeli lustrzanek Sony.

Leatherface
13-10-2010, 22:11
Z tymi gainerami to ostrożnie - jednych zalewa, innym nic nie daje (bo olewają dietę a potem się dziwią). Na rynku gainerów od cholery, ja bym polecił Mutans Mass PVL - bardzo chwalony, sam też testowałem. Dobre produkty ma też Dymatize, ale składniki już nieco inne (wg niektorych gorsze).

Kundzior
13-10-2010, 22:17
Zacznij od tanich, prostych szczyt jakości to to nie jest, ale dobrze smakuje i swoje robi TREC Magnum 8000, kiedyś był chyba 5000 zawierał więcej białasa. Dawkować jak na opakowaniu. Tanie nie grysie po kieszeni, ale efektywne.

http://trec.com.pl/iron_body/magnum_8000.php

Kup miód, nie ważne jakiego typu, aby naturalny prosto od pszczelarza, dlaczego? Łyżeczka przed treningiem, taka nawet mała od herbaty, świetnie po 30 minutach od wzięcia, poprawi Ci wydolność na treningu, ba a jaka zdrowa!!! Trening dla początkujących wystarczy Ci spokojnie na 1wsze 3mc. I pamiętaj, ćwiczyć nie dłużej niż 1h, ale tak rozłożyć przerzucanie złomu, aby nie było krócej niż 30min.

I co jeszcze ważne, jeśli nie masz często styczności z siłownią, proponuję na samym początku się nie popisywać z możliwościami, na spokojnie dobierz sobie obciążenie, abyś mógł zrobić całe serie, bez większych oporów, z czasem i tak będziesz zwiększał. Na siłowni to nie wstyd brać małe ciężary, wstydem jest doznać kontuzji z powodu głupoty. Ważna jest technika wykonywania ćwiczeń, dlaczego? Ćwiczenia są proste i złożone o ile w tych prostych, ryzyko kontuzji jest niewielkie o tyle w złożonych już wielkie, o sprawy prawidłowych pozycji i ruchów na siłowni zapytaj instruktora, a jeśli takiego nie będzie, zapytaj klienta siłowni który wygląda dobrze lecz nie przesadnie, to nie wstyd to raz, a 2 Twoje zdrowie. Miej też świadomość że przy ćwiczeniach siłowych bardzo duże obciążenia ida na Twoje stawy, je ma się jedne i na całe życie, ciężko się regenerują, dbaj o nie, akurat One lubią zimno.

Jeszcze co do programu, w zasadzie na każdej siłowni znajdziesz jakiś prosty program dla początkujących, zalecam minimum 3xtyg się wybrać na trening.

Kundzior
13-10-2010, 22:18
Z tymi gainerami to ostrożnie - jednych zalewa, innym nic nie daje (bo olewają dietę a potem się dziwią). Na rynku gainerów od cholery, ja bym polecił Mutans Mass PVL - bardzo chwalony, sam też testowałem. Dobre produkty ma też Dymatize, ale składniki już nieco inne (wg niektorych gorsze).

Szkoda kasy IMHO, są dość drogie. A że bardzo dobre to fakt, tej klasy produkt najlepiej wprowadzić, później jak się deczko usystematyzujesz. Nie widzę ryzyka w braniu Gainerów, w większości są z naturalnych produktów. A nie przesadzaj z dawkowaniem, nadmiar nie da pozytywnych efektów. Gainer też nie zastąpi Ci prawdziwego posiłku, jest tylko suplementem diety, czyt. dodatkiem.

stef
13-10-2010, 22:48
Ogromne dzięki.
Ze mną w ogóle jest dziwna historia.
Przez 13 wyczynowo uprawiałem koszykówkę.
Po "odstawieniu" treningów i siłowni moi kumple sporo przytyli,
a ze mnie po prostu zeszła masa mięśniowa (gdy grałem ważyłem 85 kg, teraz 76),
natomiast nic nie przytyłem.
Teraz jak już moja córa ma roczek będę miał trochę więcej czasu dla siebie i postaram się wrócić
do starej formy (no może nie do tej, kiedy miałem 18 lat :) ).
Wychodzi na to, że się po prostu zaniedbałem, tyle że większość przez to tyje,
a ja schudłem :)

Leatherface
13-10-2010, 23:11
Poszukaj takiej w siłowni, w której będzie trener z prawdziwego zdarzenia - to ważne wbrew pozorom. Jak zamknęli siłownię kiedyś i kolega poszedł do konkurencji to mu powiedzieli "chcesz być duży to ćwicz" po tym jak o coś spytał trenera...

Gainery i inne odzywki mogą prowadzić do biegunki etc. ale to już sprawa indywidualna, mnie raz pogoniło po białku za duże pieniądze :) Kwestia czy odżywki nie szkodzą jest sporna ale nie gadajmy o tym, bo szkoda czasu:) I jak pisze kundzior - odżywka to dodatek do diety, nie odwrotnie.

Kundzior
13-10-2010, 23:46
Jesteś ektomorfikiem, zazdroszczę.

Trenowałeś koszykówkę, czyli podstawę do wykonywania jakiegokolwiek sportu masz, znasz zasady sukcesu w sporcie.

Życzę powodzenia.

W razie pytań o wszystko co dotyczny siłowni, dietetyki, i ew. techniki na i w okół tego sportu śmiało pisz, służę wiedzą, praktyczną.


Poszukaj takiej w siłowni, w której będzie trener z prawdziwego zdarzenia - to ważne wbrew pozorom. Jak zamknęli siłownię kiedyś i kolega poszedł do konkurencji to mu powiedzieli "chcesz być duży to ćwicz" po tym jak o coś spytał trenera...

Święte słowa.


Gainery i inne odzywki mogą prowadzić do biegunki etc. ale to już sprawa indywidualna, mnie raz pogoniło po białku za duże pieniądze :)

Nie wykluczam, mogło się coś takiego wydarzyć, składy wszelkich supli są różne, tak jak różne są organizmy.

Ja mam szczęście, bo swego czasu przebrnełem przez sporą część, dozwolonych w handlu odżywek i innych wspomagaczy, i nigdy sensacji nie było, ale to ja.


Kwestia czy odżywki nie szkodzą jest sporna ale nie gadajmy o tym, bo szkoda czasu:) I jak pisze kundzior - odżywka to dodatek do diety, nie odwrotnie.

Tak, temat rzeka a argumentów, za i przeciw mnóstwo. Grunt, to nie dać się zwariować i wybrać dobrą drogę, dla siebie samego.

stef
13-10-2010, 23:55
Ogromne dzięki.
Jestem pewien, że jeszcze skorzystam z Waszej wiedzy.

Kundzior
14-10-2010, 00:03
Ja teraz skromnie, chodzę sobie aby się poruszać, nie siedzieć w domu. Na spektakularnych efektach mi nie zależy, mnie siłownia bardzo odpręża, uspokaja, pozawala się skupić nad samym sobą, lubię patrzeć jak mi coś tam pracuje pod skórą. Mam tam tootalllnyyy relax. Jedyną moja suplementacją jest białeczko zwykle WPC 80% bv około 100.

Kiedyś jak miałem manię, to miałem wielkie wory białka w domu, pełno przeróżnistych kapsułek, kapsułeczek, cudownych proszków, aż skręciłem na tę gorszą drogę w sporcie, i teraz w sumie dziękuję Bogu, że mi finanse odebrał, bo nie wiem jak by to się skończyło.

Facet
14-10-2010, 16:47
Marek kilka miesięcy temu: http://img25.imageshack.us/img25/9030/dscn96041024x768.jpg
Marek miesiąc temu (ok 106 kg): http://img215.imageshack.us/img215/4686/mspm.jpg

Nowsze się zrobi... kiedyś ;)

Żyć się chce!

Moje gratulacje! Myślę, że lepiej się czujesz :) Ja mam zawsze parę kilo nadwagi, ale w sumie szybko je tracę jak się połapię. Najgorsze dla wagi są z moich obserwacji ciacha, czyli ciasto + cukier + tłuszcz. Wszystko to z osobna nigdy mi wagi nie zwiększyło. Ja ostatnio też jadę na takiej se modyfikacji Dukana. Odstawiłem pieczywo i praktycznie zboża, natomiast warzywa, cukier, alkohol, tłuszcze w miarę dowolnie - jak mam ochotę. Na ciacha ochoty nie mam ostatnio wcale. Efekt taki, że przez jakiś miesiąc bez większego wysiłku ubyło 10kg :P I to tylko tam, gdzie trzeba. Pozdrawiam i powodzenia.

Leatherface
14-10-2010, 18:06
Kundzior, ja jestem endo, przesrane ;) Już nie ćwiczę. Z kilku powodów, ale główny to taki, że przepracowałem na siłowni kilka lat życia poświęcając temu sporo i w pełni oddając się zasadom żywieniowym. Efekty - nie współmierne do tego ile pracy włożyłem w całą tą zabawę. Potem doszedł brak czasu, zamknięcie siłowni którą miałem obok domu itd... Mięśnie lecą ale zostało myslenie o tym co jem :) Pięknisia z okładki men's health albo innego g*** raczej nigdy ze mnie nie będzie, ale ciesze się tym co mam czyli -20kg pozostałe bo początkach przygody z dietą i treningami :) Może jeszcze kiedyś do tego wrócę...

A co do odżywek, to wiem o czym Kundzior mówisz :)

Kundzior
14-10-2010, 19:14
Kundzior, ja jestem endo, przesrane ;) Już nie ćwiczę. Z kilku powodów, ale główny to taki, że przepracowałem na siłowni kilka lat życia poświęcając temu sporo i w pełni oddając się zasadom żywieniowym. Efekty - nie współmierne do tego ile pracy włożyłem w całą tą zabawę. Potem doszedł brak czasu, zamknięcie siłowni którą miałem obok domu itd... Mięśnie lecą ale zostało myslenie o tym co jem :) Pięknisia z okładki men's health albo innego g*** raczej nigdy ze mnie nie będzie, ale ciesze się tym co mam czyli -20kg pozostałe bo początkach przygody z dietą i treningami :) Może jeszcze kiedyś do tego wrócę...

A co do odżywek, to wiem o czym Kundzior mówisz :)

Też jestem endo, i efekty mam jakie mam nic spektakularnego w porównaniu do zapału, a teraz się tym nie przejmuję, jak napisałem po prostu czysty relax, nic więcej. A z jedzeniem tak to jest, jak człowiek kilka lat odzywia sie "właściwie" to pewne nawyki wchodzą w krew, mam tak samo.

Bardzo mi miło rozmawiać z kimś równym a może nawet równiejszym na ten temat.

Z mułami tak jest, nie ćwiczysz to choć byś się krzyżem położył, katabolizm zje Cię, pocieszające jest to że zawsze coś zostanie, tek kto kiedyś ćwiczył i nawet jak miał dłuższą przerwę jest i tak w uprzywilejowanej pozycji, mięśnie mają pamięć, co w powrotach do treningu daje niezłą frajdę, wszystko szybciej przyrasta.

Prawda jest taka że BB (bodybuilding), to styl życia, bez narzucenia sobie tego stylu też oczywiście można osiągnąć niezłe efekty, ale nie takie jak z BB.

A prawdziwy Hardcore, zaczyna się....to zostawię sobie, płaci się za to zdrowiem. Czasami życiem, ale o tym się nawet na siłowniach głośno nie mówi.

Rafał_Sz
14-10-2010, 19:37
(...)

A prawdziwy Hardcore, zaczyna się....to zostawię sobie, płaci się za to zdrowiem. Czasami życiem, ale o tym się nawet na siłowniach głośno nie mówi.
Chyba wiem o czym myślisz. Znam dwóch takich, co po kilku latach uczciwej pracy z żelastwem postanowili wybrać "prostszą drogę". Początkowo efekty były zdumiewające, jednak po 2 latach zostały z nich sflaczałe, nabite tłuszczem makabryczne monstra. Jeden z nich, pomimo tego, że waży 150 kg, zalicza zgon po wypiciu 2 kieliszków wódki. Straszne gówno jednym słowem.

Leatherface
14-10-2010, 19:49
Kundzior, oczywiście masz racje - pamięć mięśniowa. Co nie zmienia faktu, że każdy powrót na siłownie po przerwie to zabójstwo :) przynajmniej ja tak mam -> "aaa,... używałem hantli XXkg... wezmę sobie 5 na początek..." a potem jest masakra na tydzien :D

W moim przypadku styl życia związany z BB niesie wiele pozytywów, nie tylko dla wzrostu mięśni ale i ogólnego zdrowia, samopoczucia. Oczywiście mówię tu o drodze bez 'ciemnej strony mocy' jak to niektórzy nazywają sterydy... Nigdy nie brałem, bo sport, także bodybuilding, ma być drogą do ZDROWIA a nie napompowanych mięśni za wszelki koszt. Choć oczywiście jak na wielu siłowniach - znam takich, co mając 17 lat i brak pojęcia o podstawowych aspektach treningu siłowego wbijali to i owo. Każdy ma swój rozum i swoje zdrowie... Przeraża mnie tylko jak czasem czytam jakieś forum w necie i rzesze takich małych świrów zazdrości figury mutantom pokroju Colemana czy Yatesa... Na to też szkoda słów :)

a co do endo to oprócz BB żałuję, że wszelkie smakołyki wchodzą mi w brzuch niczym gorący nóż w masło :lol: Dlatego podstawą codzienych posiłków są jaja, chude mięso, węgle o niskim IG w nie wielkich ilościach ;)


Bardzo mi miło rozmawiać z kimś równym a może nawet równiejszym na ten temat.
:)

Kundzior
14-10-2010, 19:49
Dokładnie, nie warto. Chyba ze ktoś swego życia nie szanuje.

Apropo startu po przerwie, wiem jest ciężko, niedawno to przeszedłem, zakwasy po przerwie to masaaakkrraa. Ale już jest dobrze.

Kundzior
14-10-2010, 20:14
Chciał bym dodać, że może od tego się nie schudnie, ale nawet głupi spacer po terenach zielonych bardzo dobrze wpływa na zdrowie. Czy to z psem, czy z ze stworem z Wenus, czy nawet wypad z kolegą na spacerek, poprawi samopoczucie, a jak się idzie samemu, to relaks dla duszy, szczególnie osobom zabieganym, zapracowanym, można sobie przemyśleć to i tam to, ew. się wyłączyć na chwilkę i nie myśleć o szybkim życiu. No i gdy będzie to las, szczególnie iglasty ten niepowtarzalny zapach igieł!!!!! Ja wymiękam zawsze, od tego zapachu, żyć się chce.

Pisze to dlatego, iż spora część z Nas, spędza w nadmiarze czasu przy komputerach.

Spotkałem się z takimi tekstami "ja do pracy mam 3 kilometry i co dzień chodzę piechotą", ok, ok ale coś co się robi bo musi nie ma takiego wpływu na Nas jak coś co się robi dla siebie, a i często z przyjemności.

Gorąco polecam!!!

jarek76
14-10-2010, 20:34
Dokładnie, nie warto. Chyba ze ktoś swego życia nie szanuje.

Apropo startu po przerwie, wiem jest ciężko, niedawno to przeszedłem, zakwasy po przerwie to masaaakkrraa. Ale już jest dobrze.

Pierwszy raz poszedłem na siłownie żeby zrzucić kilka kilogramów:) i tak mnie to wciągnęło że ćwiczyłem z małymi przerwami 10lat i faktycznie zakwasy po przerwach były koszmarem :)
Teraz znowu zaczynam myśleć o siłowni ostatnio nawet przeglądałem na allegro zestawy ze stojakami i ławeczką:)
Miejsce się na to znajdzie więc trzeba będzie wrócić do ćwiczeń i zrzucić niepotrzebna kilogramy :)

Leatherface
14-10-2010, 20:45
jarek... jakiś czas temu kupiłem hantle i ławkę... troche poćwiczyłem... ręce, klatka, troszke pleców, barki, co się dało powiedzmy bez szaleństw :) no i miałem takie fazy ćwiczenia i lenistwa na przemian. Teraz nie tykam już jakiś czas... To nie to samo - chcesz ćwiczyć, idź na siłownię, złap bakcyla i ducha treningu:) samemu tak u siebie imo nie ma to sensu - zero atmosfery a i trening sprzętowo bardzo ograniczony.

jarek76
14-10-2010, 21:05
jarek... jakiś czas temu kupiłem hantle i ławkę... troche poćwiczyłem... ręce, klatka, troszke pleców, barki, co się dało powiedzmy bez szaleństw :) no i miałem takie fazy ćwiczenia i lenistwa na przemian. Teraz nie tykam już jakiś czas... To nie to samo - chcesz ćwiczyć, idź na siłownię, złap bakcyla i ducha treningu:) samemu tak u siebie imo nie ma to sensu - zero atmosfery a i trening sprzętowo bardzo ograniczony.

W mojej wiosce nie ma siłowni, a do Wrocławia daleko:)

Kundzior
14-10-2010, 21:19
Tak dokładnie w domu to nie to samo, potwierdzam z racji, iż tez w domu próbowałem się uskuteczniać wysiłkowo.

M_B
14-10-2010, 21:51
Ja dzisiaj byłem na siłowni i zaczynam chodzić raz na tydzień. Oczywiście rekreacyjnie, nie chce być pakerem. :)

Leatherface
14-10-2010, 21:53
Poczeeeekaj... Jeszcze się wkręcisz :) Pakerem.. hehehehe

Kundzior
14-10-2010, 22:02
Ja dzisiaj byłem na siłowni i zaczynam chodzić raz na tydzień. Oczywiście rekreacyjnie, nie chce być pakerem. :)

Mało, ale jak się mówi "lepszy rydz niż nic". I tu nie chodzi o pakerstwo, a o wymierne korzyści dla zdrowia.

sethcracow
14-10-2010, 22:22
Frostic - gratki. Trzymam kciuki za Ciebie ... i za siebie :)

GeparD
15-10-2010, 02:28
ja tez polecam silownie z glowa... przy 180cm wzrostu wazylem 65kg sic! teraz juz mam 10 kg wiecej (tak jak koledzy wyzej, jem na potege i nie tyje) i po zaprzestaniu przezucania zelastwa zostalo mi to na dobre...
teraz mysle o basenie bo kregoslup mi daje o sobie znac

wypass
15-10-2010, 02:55
...samemu tak u siebie imo nie ma to sensu - zero atmosfery a i trening sprzętowo bardzo ograniczony.

ja ćwiczyłem w domu, na ławce i hantlach...ale to jak mówisz nie to samo...po 1 czasem w połowie treningu odechciewało mi się i tyle...czasem było tak, że coś tam się podrzucało codziennie, a czasem pół roku przerwy...
jak pisałem wcześniej w tym wątku, 3 miesiące spinningu pozwoliło mi trochę spalić tłuszczu, ale kolejna przerwa i widzę już, że zalewa mnie...więc decyzja zapadła zapisuję się na siłownie z prawdziwego zdarzenia...
ćwiczenie z jakimś tam podstawowym planem treningowym a nie "dyskotekówka" - klata i biceps :mrgreen: - na szczęście uprawiałem bardzo krótko...po treningu na siłowni zawsze trzeba aerobować i mam nadzieję, że uda mi się utrzymać zadowalająco niski poziom tłuszczu...nie mówię tu o BF jednocyfrowym...;)



Ja dzisiaj byłem na siłowni i zaczynam chodzić raz na tydzień. Oczywiście rekreacyjnie, nie chce być pakerem. :)

brawo!
to nie pierwsza taka opinia, którą słyszę i jestem pewien, że jakbyś miał być pakerem to nigdy po 1 treningu tygodniowo...na takie mięśnie trzeba lat regularnych treningów, diety i suplementów...






Spotkałem się z takimi tekstami "ja do pracy mam 3 kilometry i co dzień chodzę piechotą", ok, ok ale coś co się robi bo musi nie ma takiego wpływu na Nas jak coś co się robi dla siebie, a i często z przyjemności.



zgadzam się, ja do pracy mam 2km chodzę pieszo, w pracy zdarza się bieganie nawet i co? nadwag jest...
a jak były treningi na rowerku i bieganie po parku to nadwaga spadała zauważalnie...

Pinczer
15-10-2010, 12:25
Ja dzisiaj byłem na siłowni i zaczynam chodzić raz na tydzień. Oczywiście rekreacyjnie, nie chce być pakerem. :)
Nie boj sie nie zostaniesz nawet jesli chodzilbys cześciej. To tak jakby ktos powiedzial "nie kupie lustrzanki bo nie chce przez przypadek zostac zawodowym fotografem", a raz w tygodniu to zdecydowanie za rzadko by cokolwiek osiągnąć.

sea21
24-11-2010, 00:35
Poszedłem w ślady Marka:D
10 dni i 4kg mniej :mrgreen:
Trochę ciężko zmienić nawyki żywieniowe ale powoli się przestawiam:) Jak mam chwilę słabości to staję na wagę:p

Mellan
24-11-2010, 01:01
A i ja postanowiłem ok. miesiąca temu wziąć się za siebie, głównie dietą. Przy 95 już za ciężko było. Teraz 86, lepiej, ale jeszcze trochę za mało...

Motorniczy
24-11-2010, 05:53
Brawo ! Podobno najlepszą dietą jest połowa tego co jemy :) tak prawi Przemysław Saleta . Pozdrawiam

Tomek Konopka
20-09-2011, 12:07
Podbijam wątek bo jestem ciekaw jak autor radzi sobie w tej chwili :) ja jestem na diecie 9 dzień ze 102 zeszło mi na 97 kg :) już ze 3 lata nie ważyłem mniej niż sto :)

Greg77
20-09-2011, 15:01
ja jestem na diecie 9 dzień ze 102 zeszło mi na 97 kg :) już ze 3 lata nie ważyłem mniej niż sto :)

Jakim cudem w 9 dni schudles 5kg?? Ja walcze z moim 5kg nadwagi od lat:D

Tomek Konopka
20-09-2011, 15:13
normalnie :) rano serek wiejski i 2 jajeczka, obiad piersi z kurczaka gotowane z na parze, kolacja wędzona makrela. jeszcze jogurt naturalny i 2-2,5 l wody niegazowanej na dzień.
głodny nie chodzę tylko piwka brak ,hehe jeszcze na dodatek pokusy na weselu w sobotę mi nie brakowało w postaci smacznego jedzonka, ale musiałem wytrwać i uraczyć się kawką i herbatą oraz z domu przyniesionego kotleta drobiowego zjedzonego ukrycie w aucie :razz: hehe bo np; dzika pieczonego nie wolno :)
w 2 fazie już tak nie polecą szybko :wink:

doktor
20-09-2011, 15:20
hehe bo np; dzika pieczonego nie wolno wolno, ale tylko jednego :-). I to najlepiej małego

Greg77
20-09-2011, 16:17
kurde normalnie musze to obczaic.....pomeczyc sie troche, jak bym stracil z 10kg to bym byl w skowronkach....choc jak piec spadnie to tez bedzie dobrze;)

nowart
20-09-2011, 17:49
Sławna ostatnimi czasy dieta Dukana + 2-godzinne spacery z Adasiem.
Wiele o niej już napisano, w tym nie do końca pochlebnie, jednak do wszystkiego trzeba mieć zdrowe podejście.
Osobiście jestem pod kontrolą lekarza i jak na razie żadnych problemów z nerkami czy innymi narządami nie stwierdzono.

Jeśli napisano już coś na ten temat w dalszym ciągu to wybacz - nie chce mi się czytać tylu stron - ale zwróć uwagę na jedną ważną rzecz. Dieta Dukana koszmarnie zakwasza organizm czego na początku nie wykażą Ci żadne badania ani nawet nefrolog. Kategorycznie nie polecam nikomu takiego sposobu żywienia - mam/miałem takich klientów wielu, początkowo zachwyconych efektami. Potem było już tylko gorzej, zarówno ze zdrowiem jak i późniejszym utrzymaniem tak potężnych spadków wagi w tak krótkim terminie.
Są bardziej zrównoważone sposoby żywienia nie czyniące takich szkód w organiźmie.
Mimo to gratulacje - spadek wagi kolosalny. życzę dalszych sukcesów i jeszcze więcej wytrwałości !!! ;)

Greg77
20-09-2011, 17:56
Jeśli napisano już coś na ten temat w dalszym ciągu to wybacz - nie chce mi się czytać tylu stron - ale zwróć uwagę na jedną ważną rzecz. Dieta Dukana koszmarnie zakwasza organizm czego na początku nie wykażą Ci żadne badania ani nawet nefrolog. Kategorycznie nie polecam nikomu takiego sposobu żywienia - mam/miałem takich klientów wielu, początkowo zachwyconych efektami. Potem było już tylko gorzej, zarówno ze zdrowiem jak i późniejszym utrzymaniem tak potężnych spadków wagi w tak krótkim terminie.
Są bardziej zrównoważone sposoby żywienia nie czyniące takich szkód w organiźmie.
Mimo to gratulacje - spadek wagi kolosalny. życzę dalszych sukcesów i jeszcze więcej wytrwałości !!! ;)

Dobra, ale 5 kg moge zwalic ta metoda??;)

biegly
20-09-2011, 18:05
Uważam że 5kg to nie problem!
Problem jest utrzymanie tej wagi :/

Zapewne dużym wyzwanie jest dyscyplina ;)
Sam kiedyś zrobiłem taki spadek w 1,5 miesiąca pracując fizycznie dość ciężko i wieczorami basen.
Jedzenie 3 razy dziennie, bez napychania się i efekt był :)

Minęło trochę czasu i można batalię zacząć od nowa :/

Greg77
20-09-2011, 19:23
pracując fizycznie

Widzisz moje siedzenie przed kompem po 12h w pracy nie pomaga.....a potemw domu jeszcze kilka i masz......bebenek!

nowart
20-09-2011, 19:43
Dobra, ale 5 kg moge zwalic ta metoda??;)

Najlepsza "metoda" na stałe pozbycie się śmietnika wylewającego zza paska to całkowita zmiana nawyków żywieniowych i przestawienie się na zdrowy tryb życia/odżywiania. Nie ma nic gorszego, bardziej męczącego, monotonnego i mniej efektownego niż zmuszanie się przez miesiąc do jakiejś "diety", wypatrywania z utęsknieniem, kiedy to w końcu wskazówka spadnie o te 5kg po czym... START do koryta, nadrabianie zaległości i po tygodniu 8 na plusie :D
Jesteś z Poznania więc zapraszam do klubu - jak Cię wezmę w obroty to za kwartał sam siebie nie poznasz ;)

mini21
21-09-2011, 01:13
Jeśli mówimy o spadku wagi, to muszę (z pewną przykrością i dozą zazdrości) polecić dietę Dukana.
Ostatnio słyszy się o niej sporo, a że niby nie zdrowa itp.
Mój stary schudł na niej jakieś 30-40 kg w kilka miesięcy i nigdy nie narzekał, że chodzi głodny, czy że jedzenie jest niedobre.
Sam czasem, gdy oglądałem jego posiłki, to ciekła mi ślinka.

Ja osobiście nie mam się czym chwalić.
Fakt, że waga mi trochę spadła, nie jest jednak moją zasługą (zresztą po 2 operacjach zmniejszania żołądka ciężko nazwać to "moją zasługą", czy sukcesem).
Popadłem w bulimię (chyba, choć sam nie wiem, czy to aby na pewno dobre określenie) i tak przez ostatnie 5 miesięcy schudłem prawie 20 kg, ale niezbyt dobrze się to dla mnie skończyło, gdyż pewnego dnia zemdlałem (na szczęście będąc w domu).
Teraz trzymam wagę, choć cały czas próbuje "oszukać" swój żołądek.
Czekam teraz, aż wymyślą operację nie na żołądek, a na głowę czy nerw odpowiadający za chęć do jedzenia.
Mogę być nawet królikiem doświadczalnym.

Niestety, nie mogę teraz ćwiczyć, bo od jakieś 8 miesięcy mam wielką przepuklinę brzuszną (po drugiej operacji) i wyglądam, jakby ALIEN chciał mi wyjść z brzucha, a lekarz powiedział, że nie powinienem nosić więcej iż 2-3 kg (cholera, moje body więcej waży), ale kto by się słuchał lekarzy.

Boryszuk
21-09-2011, 02:11
Jeśli mówimy o spadku wagi, to muszę (z pewną przykrością i dozą zazdrości) polecić dietę Dukana.
Ostatnio słyszy się o niej sporo, a że niby nie zdrowa itp.
Mój stary schudł na niej jakieś 30-40 kg w kilka miesięcy i nigdy nie narzekał, że chodzi głodny, czy że jedzenie jest niedobre..

Probowalem tej diety przez ok 1.5 miesiaca. Schudlem kilka kilogramow, owszem ale bylem strasznie oslabiony. Mialem zawroty glowy, nie mialem sily przestac 8 godzin w pracy i spalem duzo wiecej niz normalnie. Odpuscilem. W chwili obecnej nie stosuje zadnej diety ale probuje zmienic nawyki zywieniowe i waga powolutku spada. Jem wiecej warzyw, staram sie nie jesc bialego chleba i tlustych rzeczy.

Pienia
21-09-2011, 06:53
to i ja dołożę coś od siebie...od stycznia do maja schudłem 20 kg, udało się to dzięki zmodyfikowanej nieco przez lekarza diecie Dukana i ćwiczeniom, od maja trzymam wagę, ale pewne nawyki żywieniowe zostały i sport też...cały czas robiłem i robię badania i wszystko oki...no i na koniec (nie odkryję żadnej nowości...)zacząć mądrze jeść, nie żreć i zacząć się ruszać, szczególnie rano, bo potem organizm ma lepszy metabolizm...

cheyenne
21-09-2011, 07:57
gratulacje. Trzymaj się.

ja natomiast od dziś postanowiłem po raz kolejny nie palić i od rana trzymam się.

mycza
21-09-2011, 09:58
Gratki, wytrwałości w postanowieniu:)

Rafał_Sz
21-09-2011, 10:25
Jeśli mówimy o spadku wagi, to muszę (z pewną przykrością i dozą zazdrości) polecić dietę Dukana.
Ostatnio słyszy się o niej sporo, a że niby nie zdrowa itp.
Mój stary schudł na niej jakieś 30-40 kg w kilka miesięcy i nigdy nie narzekał, że chodzi głodny, czy że jedzenie jest niedobre.
Sam czasem, gdy oglądałem jego posiłki, to ciekła mi ślinka.

Ja osobiście nie mam się czym chwalić.
Fakt, że waga mi trochę spadła, nie jest jednak moją zasługą (zresztą po 2 operacjach zmniejszania żołądka ciężko nazwać to "moją zasługą", czy sukcesem).
Popadłem w bulimię (chyba, choć sam nie wiem, czy to aby na pewno dobre określenie) i tak przez ostatnie 5 miesięcy schudłem prawie 20 kg, ale niezbyt dobrze się to dla mnie skończyło, gdyż pewnego dnia zemdlałem (na szczęście będąc w domu).
Teraz trzymam wagę, choć cały czas próbuje "oszukać" swój żołądek.
Czekam teraz, aż wymyślą operację nie na żołądek, a na głowę czy nerw odpowiadający za chęć do jedzenia.
Mogę być nawet królikiem doświadczalnym.

Niestety, nie mogę teraz ćwiczyć, bo od jakieś 8 miesięcy mam wielką przepuklinę brzuszną (po drugiej operacji) i wyglądam, jakby ALIEN chciał mi wyjść z brzucha, a lekarz powiedział, że nie powinienem nosić więcej iż 2-3 kg (cholera, moje body więcej waży), ale kto by się słuchał lekarzy.

Ja pierdzielę! Który lekarz zgodził się na ponowną operację żołądka??? I jakim cudem nie schudłeś już po pierwszej?

hans
21-09-2011, 10:26
gratulacje wyniku, ciekawe czy wrocisz do wagi bo po dietach to roznie bywa ;)
ja mialem podobnie ale zastosowalem diete Southbeach - z 130kg aktualnie 97-99 w zaleznosci ile wciagne slodyczy - ale po roku po zastosowaniu diety czuje sie duzo lepiej do slodyczy i calej reszty srednio ciagnie odzwyczailem sie jesc biale pieczywo i ziemniaki i slodzone w stylu pepsi, cola i inne wynalazki.
pozdr

mini21
21-09-2011, 10:47
Ja pierdzielę! Który lekarz zgodził się na ponowną operację żołądka??? I jakim cudem nie schudłeś już po pierwszej?

Schudłem - 60 kg.
Ale po 2 latach od operacji waga zaczęła mi znowu rosnąć i tak przytyłem 30 kg, więc profesor stwierdził, że trzeba powtórzyć operację (a mówiono, że po Gastric BY-Pass już nic nie ma :D) i jeszcze raz miałem powtórkę z rozrywki.
Dzięki temu zleciało mi jeszcze ponad 20 kg, czyli łącznie ok. 60 kg, ale kosztem dorobienia się przeukliny i nie możności noszenia niczego ważącego więcej niż 3 kg (ale do tego i tak się nie stosuje, bo to wręcz NIE REALNE).

U mnie otyłość to bardzo złożona sprawa i nie jest to tylko moje obżarstwo.
Spowodowana jest operacją guza mózgu którą miałem w wieku 12 lat, po której mam uszkodzony ośrodek łaknienia i sytości (tak to nazwał endokrynolog) i problemy z tarczycą, więc jak widać w moim przypadku wszystko idzie kierunku "jedz i tyj".

Rafał_Sz
21-09-2011, 11:04
Mini21, teraz rozumiem. Przykra sprawa.

mini21
21-09-2011, 11:08
Mini21, teraz rozumiem. Przykra sprawa.

e tam.
Było-minęło.
Teraz muszę tylko uważać, żeby nie zjeść choć o kęs za dużo bo skończy się to wizytą w toalecie.
Co mnie niestety mocno martwi, to po tej operacji mój organizm praktycznie nie toleruje wyrobów mięsnych.
Wystarczy mały kęs jakieś wędliny i po kilku godzinach....., ech, nie będę może obrzydzał :)

Greg77
21-09-2011, 18:12
Dobra a co ma tarczyca do tycia, z ciekawosci pytam, sorry jak okaze sie ignorantem? Przykra sprawa mini21:(

mini21
21-09-2011, 19:00
To poczytaj o nad/niedoczynności tarczycy i powinno to rozwjać Twoje wątpliwości.

Greg77
21-09-2011, 19:17
To poczytaj o nad/niedoczynności tarczycy i powinno to rozwjać Twoje wątpliwości.

Nie nabijam sie ani nie neguje twojej wypowiedzi, pytam z ciekawosci bo moze to mnie dotyczyc......

mini21
21-09-2011, 19:32
Przeczytaj tu
http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Niedoczynno%C5%9B%C4%87_tarczycy

Objawy Niedoczynności tarczycy towarzyszą często subtelnie wyrażone objawy podmiotowe powiązane ze spowolnionym tempem reakcji katabolicznych: zwiększenie masy ciała uczucie zmęczenia, osłabienie, senność, trudności w koncentracji, zaburzenia pamięci, stany depresyjne łatwe marznięcie, uczucie chłodu przewlekłe zaparcia (spowolnienie perystaltyki) sucha, zimna, blada, nadmiernie rogowaciejąca skóra (objaw brudnych kolan) –jako wyraz zmniejszonego przepływu krwi i zahamowania czynności gruczołów łojowych i potowych

wonito
22-09-2011, 10:05
Nie nabijam sie ani nie neguje twojej wypowiedzi, pytam z ciekawosci bo moze to mnie dotyczyc......

No więc tarczyca ma bardzo dużo do przemiany materii w organiźmie a w szczególności chodzi o tyroksynę.
Tyroksyna przyspiesza procesy utleniania w tkankach, pobudza rozpad tłuszczów jak i zwiększa wchłanienie cukrów z przewodu pokarmowego ale co ważniejsze wzmaga wykorzysztanie go przez komórki, zwiększa także wydzielanie i efekty działania somatotropiny i glikokortykoidów.
a somatotropina to już niezła jazda i Arnold coś o tym wie ;)
Często kulturyści biorą tyroksynę w krótkich cyklach przed zawodami na przyśpieszenie sapalenia tłuszczu i zwiększenia wykorzystania weglowodanów.
Ludzie którzy mają niedoczynność tarczycy i obniżony poziom tyroksyny (niezbilansowany ) mają problemy z otyłością.

Rafał_Sz
22-09-2011, 10:42
A czy to prawda, że słodziki w wyrobach "light" przeszkadzają w odchudzaniu, np. poprzez zakłócanie gospodarki insuliną?

wonito
22-09-2011, 11:10
No to wydaje się nieprawdą.
sładziki zostały stwożeone dla ludzi którzy muszą unikać cukru -mówimy tu o o mono i disacharydach do których zalicza się sacharozę. Ich spożycie powoduje szybki wrost poziomu cukru we krwi i jest to niebezpieczne dla cukrzyków którzy właśnie mają problem z działaniem insuliny jak i jej wydzielaniem co powoduje niekontrolowany wrost cukru wek krwi czyli tak zwaną hiperglikemię.
co do słodzików
słodziki z grupy polioli są o w większości połowę mniej kaloryczne niż cukier - 1g to około 2-4 kcal, większość substancji słodzących - syntetycznych nie wnosi żadnej wartości energetycznej, podczas gdy 1 g cukru dostarcza około 4 kcal,
charakterystyczną cechą słodzików syntetycznych jest to, że ich siła słodząca jest 200-400 razy większa niż cukru, dlatego już niewielka ich ilość pozwala na odczuwanie smaku słodkiego.
słodziki są prawie wszędzie
Substancje słodzące wykorzystuje się jako dodatki do produkcji słodyczy, pieczywa cukierniczego, produktów mleczarskich oraz żywności dietetycznej. Niektóre z nich dodawane są jako dodatek do gum do żucia, dzięki nim gumy do żucia dają wrażenie świeżości i ochłodzenia. Dodawane są one również do napojów gazowanych, płatków śniadaniowych, przetworów owocowych, dżemów o obniżonej zawartości cukru.

reasumując słodziki maja swoje wady, na pewno jest to chemia
ale raczej nie wpływaja negatywnie na gospodarke insulinowa organizmu a w niektórych przypadkach moga okazać sie pomocne... cukrzyca i odchudzanie i jesli ktoś nie może żyć bez cukru ;)

niektóre przeciwskazania
niektóre mają metaliczny posmak,
słodziki na bazie aspartamu oraz wszelkie produkty z jego dodatkiem są niedozwolone w diecie dzieci chorych na fenyloketonurię,
słodziki na bazie aspartamu nie powinny też być spożywane przez kobiety ciężarne,
spożycie nadmiernej ilości słodzików z grupy polioli może być przyczyną nieprzyjemnych skutków zdrowotnych, zbyt duża ich ilość może być przyczyną wystąpienia np. biegunek,
sacharyna została wycofana z obrotu ze względu na jej rakotwórcze działanie, podobnie sytuacja potoczyła się z cyklaminianami.

mini21
22-09-2011, 11:11
Powiem tak - przez 10 lat nie używam cukru, nie słodzę herbaty, używam tylko produktów light.
Nawet, gdy byłem na "normalnej" diecie, nigdy nie zauważyłem, żeby te produkty jakoś pomagały schudnąć.

Kiedyś był program na ten temat, że słodzik to taki SHOCK dla organizmu, bo dostaje coś słodkiego, co w przekonaniu jest cukrem, a tu o dziwo, nie ma z czego "ciągnąć" energii, przez co głupieje i zamiast chudnąć potrafi stwarzać inne problemy (ale to była tylko audycja w TV).

Rafał_Sz
22-09-2011, 11:25
Wonito, serdeczne dzięki! :)

Mini21, ja piję sporo napojów light, bo słodzone cukrem są dla mnie zwyczajnie za słodkie i chce mi się po nich jeszcze bardziej pić. Ale najwięcej piję wody. :)

mini21
22-09-2011, 11:29
A to ciekawe, bo ja uważam, że słodzik jest dużo SŁODSZY od cukry (śmiesznie to brzmi).

Np. Cola Light jest moim zdaniem słodsza od zwykłej.

Rafał_Sz
22-09-2011, 11:38
Widocznie kwestia reakcji zmysłu smaku na słodzik jest różna u różnych ludzi.

doktor
22-09-2011, 12:30
A to ciekawe, bo ja uważam, że słodzik jest dużo SŁODSZY od cukry (śmiesznie to brzmi).
Nic śmiesznego, faktycznie aspartam jest ok. 200 razy słodszy od cukru białego ( jak to sprawdzano nie mam pojęcia, ale w jakiś standaryzowany sposób). Odnosi się to do słodkości 1g substancji w stosunku do 1g cukru. Dlatego opakowania cukru do kawy zawierają równoważność 1 łyżeczki cukru, aspartamu jest w takim opakowaniu mała tabletka. Dla tych, co chcą zastępować cukier - sacharyna (E954) na pewno, a cyklaminiany (E952) chyba również, zostały wycofane z obrotu ze względu na działanie rakotwórcze.

nowart
22-09-2011, 12:33
Do słodzenia polecam słodziki na bazie Stewii lub same liście - same plusy. Więcej w sieci dla zainteresowanych.