Zobacz pełną wersję : nano złoto i nano srebro jako lekarstwo na raka
Cześć. Trochę nietypowy post ale społeczność z tego forum jawi mi się jako świadoma i dużo wiedząca.
Mam w rodzinie osobę starszą chorą na nowotwór i co prawda sytuacja wydaje się być beznadziejną ale ja postanowiłem poszukać jeszcze jakichś dróg.
Natknąłem się na człowieka zajmującego się dystrybucją nano złota i nano srebra który twierdzi że ten środek niszczy komórki rakowe i podaje przykład jakiegoś gościa który w ten sposób się wyleczył.... zastanawiam się nad wiarygodnością takiej oferty i o taki komentarz też proszę Was. Pytam też, czy ktoś z Was spotkał się z tego typu środkiem.
otrzymałem dwa linki od tego człowieka:
www.otworzoczy.eu
http://www.nano-biotech.pl/
Dziękuję
Jastrząb
23-09-2010, 13:14
Przykro mi, ale nie słyszałem. Sądząc po stronie, to szkoda kasy. Efekt placebo? Tylko co w tym produkcie jest? Można zaszkodzić zamiast pomóc.
Trzymaj się.
jurgen
Owszem nanosrebro jest toksyczne dla bakterii - stąd wszelkie nanosrebrne wynalazki w stylu dezodorantów, pralek, koszulek i innych przedmiotów likwidujacych przykry zapach potu. Stąd też leczenie srebrem chorób wywoływanych drobnoustrojami, ale niestety nie wierzę, aby raka, czyli zmiany genetyczne naszych własnych komórek można bylo tak leczyć nie zabijając przy okazji organizmu hosta.
Niestety podobnie jak antybiotyki nanosrebro nie powinno być stosowane jako panaceum - bakterie już uodporniają się na nanosrebro, a to była niejako broń ostateczna. Geniusze marketingu nawsadzali nanosrebro wszędzie gdzie się da i np. z koszulek z nanosrebrem po pierwszym praniu jest wypłukiwane ponad 90% nanoreberka, którym potem wykańcza się drobnoustroje w sieci kanalizacyjnej. Tylko że część z nich staje się oporna :(.
Rafał_Sz
23-09-2010, 13:33
Sam przerabiałem temat osoby mi bliskiej z rakiem i okrutnie wku.. mnie różnego rodzaju mendy żerujące na ludzkim nieszczęściu. Nie skorzystasz - masz wyrzuty sumienia, że nie spróbowałeś bo mogło pomóc. Skorzystasz - też żałujesz bo traciłeś niezwykle cenny czas na bzdury. Nie jestem przeciwnikiem medycyny alternatywnej czy naturalnej, ale takich gnoi którzy wciskają ludziom powyższy kit zamykałbym w obozach pracy.
Ja moze opisze "swoja" historie. Nie chce Cie przekonywac, ani zniechecac, sam ocen.
Sytuacja miala miejsce jakies 1,5 roku temu, kiedy u dzidka mojej zony wykryto raka. Czego ? Tak naprawde latwiej chyba wymienic, czego nie mial zajetego przez chorobe.
Lekarze wtedy oficjalnie powiedzieli, ze (w momencie diagnozy i wykrycia) daja mu maks 2 miesiace. O dziwo dziadek byl doscy sprawny przez caly czas (mimo ze z pluc zostaly same "ramki").
Moja tesciowa kupila wlasnie preperat z nano srbrem (wygladal jak czysta woda). Kupila go w sklepie zielarskim czy aptece. Dziadek pil go codziennie w okreslonych dawkach.
Oczywiscie zmarl niestety ale dopiero po jakis 7-8 miesiacach. Nie wiadomo czy to fakt, ze cale zyce byl dosyc zdorwa i sprawna osoba, czy jakis wplyw mialo to nanosrebro.
Lekarze, ktorzy go "leczyli" dziwili sie, ze dziadek ciagle jeszcze zyje. Do praktycznie ostatnich dni byl przytomny i dosyc sprawny, chociaz pod koniec zycia lezal juz w lozku.
sokrates
23-09-2010, 14:15
Moja babcia też "przeciągnęła" diagnozę lekarską jakieś pół roku wiecej niż jej rokowano przy raku, a nie brała żadnego nano-gówna! To chyba bardzo indywidualna sprawa organizmu danej osoby, u każdego choroba rozwija się i postępuje inaczej.
Zastrzykami z soli złota leczy się choroby reumatyczne i to od dość dawna. Ja pozostaję sceptyczny, choć jeśli kto ma pieniądze i chce je wydać na nano złoto lub srebro to jego prywatna sprawa. Jeśli to pomoże to chyba nieistotne, czy pomogło bo chory w to wierzył, pomogło bo pacjent był silny, pomogło bo akurat jemu pomogło. Jeśli pomoże mu witamina C, wyciąg z dziurawca, albo kostka cukru na czczo, to czemu nie. Wątpliwości moje budzi w takich sytuacjach podejrzenie o żerowanie na ludzkim nieszczęściu i wykorzystywanie desperacji osób bliskich dla zbijania szmalu. Zwłaszcza, że dość prosto emocjonalnie takie osoby szantażować. Poza tym pewne na pewne terapie są mody. Przychodzą a potem o nich cisza, że przypomnę preparat torfowy prof. Tołpy. Naciski by go produkować były ogromne. w 1989 roku Komisja Leków zarejestrowała preparat torfowy, ale nie jako lek przeciwnowotworowy, tylko jako środek wzmacniający odporność.
Proponuję aby moderator szybko wywalił wątek w kosmos, zanim ktoś jeszcze w te brednie uwierzy i sobie lub bliskiej osobie krzywdę wyrządzi.
Proponuję aby moderator szybko wywalił wątek w kosmos, zanim ktoś jeszcze w te brednie uwierzy i sobie lub bliskiej osobie krzywdę wyrządzi.
nie no chwileczkę kolego. Nie masz żadnych dowodów ani na tak ani na nie więc powstrzymaj się proszę z takimi propozycjami. Chce jeszcze poczytać co mają ludzie to powiedzenia
nie no chwileczkę kolego. Nie masz żadnych dowodów ani na tak ani na nie więc powstrzymaj się proszę z takimi propozycjami. Chce jeszcze poczytać co mają ludzie to powiedzenia
Zamiast wyszukiwać w internecie stronek pisanych przez nawiedzeńców, poszukaj w swoim regionie specjalisty onkologa. Patrząc skąd jesteś, nie powinno być problemem znalezienie kogoś z wiedzą i renomą. Umów się na prywatną wizytę i zapytaj.
Będziesz miał informację z pierwszej ręki, a nie zasłyszane od kogoś kto gdzieś też zasłyszał.
nie wierz w takie rzeczy... to żerowanie na ludzkim nieszczęściu, zwykła próba wyłudzenia pieniędzy. Tak, firmy farmaceutyczne też chcą zarabiać na produkowanych lekach, w tym tych na nowotwory. Tylko że one (w sensie firmy) muszą podeprzeć się badaniami potwierdzającymi skuteczność ich leków. Codziennie są testowane tysiące przeróżnych preparatów. A tacy nawiedzeńcy urywają się nie-wiadomo-skąd i chcą trzepać kasę... sprzedając ludziom "panaceum" na raka, i wszystko inne. Nie dajcie sobie robić wody z mózgu, że jakiś oszołom wykryje w szopie lek na raka.
Też odradzam takie wynalazki.
Polecam natomiast terapię metodą Simontona (żadne sztuczki, w Niemczech refunduje to NFZ), w Stanach mają szpitale.
Pomagają przy nowotworach, wielu chorobach przewlekłych a nawet w depresji.
Z całą pewnością nie szkodzą, a znam tuziny ludzi którym naprawdę pomogli - w różnych etapach nowotworu. W Stanach zgadzają się przyjmować pacjentów, których już nikt, poza hospicjum, nie chce leczyć i jeszcze wydłubują z tego kilka procent wyleczeń.
Polecam: www.simonton.pl
a jednak to kupiliśmy. Nawet jeszcze nie wiem czy będą jej to dawać bo mamy brak zaufania do tego środka. Prawda natomiast jest też taka, że w tej sytuacji można próbować wszystkiego.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.