Zobacz pełną wersję : ... ile razy :(
tomisiek
12-09-2010, 19:30
.... można naprawiać jeden pierniczony obiektyw? czy to jakieś fatum czy inna cholera....
Dzień - jak co dzień. Niedziela. Godzina 13.00. Umówiłem się na sesję ze znajomą parą. Zdjęcia spoko, latamy robimy.... słońca nie ma za dużo, ale trochę flesza, trochę ekranów i jest gituś.
Pomysły - całe mnóstwo. W końcu znam ich dobrze, dodatkowo muzycy... wiadomo - można poszaleć....
No i q... poszalałem.
Nie wiem jakim cudem, zapięty do d700 zoom 24-70 "odpiął" się od korpusu i lotem koszącym śmignął na polbruk...
Usłyszałem nieprzyjemny stuk i wiedziałem, że jest po zawodach. Oczywiście - zablokowany zoom, zero współpracy :(
Szlag mnie trafia, bo miesiąc temu to szkło wróciło do mnie po.... wymianie bloku optycznego. Żeby było śmieszniej, rok temu w czasie wakacji to samo szkło też glebę zaliczyło i też była wymiana bloku :(
I nie wiem teraz czy truchło reanimować (czytaj - znów 3000 na wymianę bloku optycznego) czy dać se na luz i kupić nowe - może szczęśliwsze :(
Sorry, za tak smętny post ale się musiałem "wygadać".
Dobrze, że chociaż fotki nieźle się zapowiadają. To jedyny plus wśród tych minusów :)
Życzę Wam więcej szczęścia.
tomisiek
kup se nowe. ja bym nawet raz nie wymienial czegokolwiek za 3 tysiaki. przeciez to nie problem pier...ic zepsutego 24-70 za tysiaka czy 1,5 tysiaka i juz.
Jak się obiektyw może "odpiąć"??
Jak się obiektyw może "odpiąć"??
Też mnie to zastanawia, ale pominę ten dziwny fakt z uwagi na "zły stan psychiczny" usera...
To co, może dla równowagi w przyrodzie, walnij o ziemie ze trzy razy de siedemstetką ;) ?
Ps. Osobiście, kupowałbym nowy, szczęśliwszy egzemplarz!
Bądź twardy, wymień blok. Do trzech razy sztuka. A na poważnie, zależy co tam się stało. Może wyślij do UK.. Może tam nie trzeba będzie wymieniać. Był taki przypadek gdzieś tu opisany. U nas się nie dało inaczej a tam się dało i kosztowało 5 razy taniej.
Też mnie to zastanawia, ale pominę ten dziwny fakt z uwagi na "zły stan psychiczny" usera...
niestety fakt ten nie jest dziwny ale wielokrotnie poruszany nie tylko na tym forum ale i na wielu innych, zagranicznych portalach.
Współczuje
Ja bym go jednak reanimował jak się da, a po naprawie może bym pomyślał jak zabezpieczyć go przed odpadnięciem od body. :)
Może tak coś na kształt jak niektórzy dekielek sznurkiem do obiektywu mocują? :). Tylko może nieco grubszy sznurek i niezbyt długi.
Grubszy to wiadomo dlaczego, a odpowiedniej długości tzn takiej żeby po ewentualnym samoczynnym odpięciu się szkła od body, nie uderzyło usera między nogi. Jako, że to kawał szkła to user mógłby polecieć na pysk i pewno kolejna naprawa by była. :)
Michał Jędrak
12-09-2010, 21:13
To nie wina obiektywu lecz aparatu. W obiektywie jest wyfrezowany otwór blokujący bolec i frezarki raczej robią te otwory identyczne dla wszystkich bagnetów. Zdarza się jednak, że body ma za słabą sprężynkę odpowiedzialną za wysuwanie bolca w stronę obiektywu. Wtedy to przy zoomowaniu może się zdarzyć, że odkręcimy obiektyw. Często też przycisk w korpusie jest zbyt delikatny i lekkie przypadkowe naciśnięcie powoduje schowanie się bolca i wypięcie obiektywu. Często też użytkownicy jakoś tak zoomują, że palcami suną po przycisku i on odpina obiektyw.
U mnie nie ma tego problemu, no ale ja mam korpus i obiektyw z USA, a na forum krąży 'urban legend', że niby wersje na USA są lepszej jakości niż te do PL :-)
tomisiek
12-09-2010, 21:24
Odpięcie się szkła zrzucam na swoje niedbalstwo. Wprawdzie nigdy (przez 20 lat fotografowania!!!) nie zdarzyło mi się, żeby źle zapiąć szkło, ale może to jest ta "jedna taka szansa na 100"
w każdym razie szukanie przyczyny odpięcia nie wróci już życia obiektywowi. A do fixation nie będę raczej wysyłał - szkło oberwało mocno zarówno frontem (część siły przejęła osłona - ale filtr UV aż się sam otworzył od uderzenia) jak i "dupą" - ukruszyło się kawałek plastiku przy stykach :(
Poza tym wysłanie do serwisu na Postępu da mi jedną najważniejszą rzecz - szkło zastępcze na czas naprawy. Zleceń jeszcze kilka wisi do realizacji i niestety muszę mieć szkło do piątku :(
zobaczymy co serwis powie.
i uważajcie na złe bagnety :)
tomisiek
ps.
zbawienny wpływ Jacka częściowo amortyzuje szok pourazowy ;/
moge tylko wspolczuc...przypomina mi to sytuacjie kiedy podcza szybkiego marszu w parku suwalskim zmienialem szklo...tu akurat byla tokina 28-70....spadajac trafila na but i dodatkowo kopnieta przeleciala jakies 5 metrow;) i glebnela na szutrowa kamienista droge...zero uszkodzen...drobne rysy na oslonie pslonecznej;) nie na darmo pisza o niej build like a tank;)
Michał Jędrak
12-09-2010, 22:06
No tokina to jest jakosc. Jest to jedyna firma ktora robi obiektywy solidnie oprocz nikona. Szkoda ze sie zagapili i nie produkuja juz fajnych szkiel, tylko jakies niedorobki pod APS. Dlatego malo kto sprzedaje ich stare obiektywy, a jesli juz to ida za niezla cene
tomisiek
12-09-2010, 23:05
Z tokina był jeden problem- optycznie nie mogły dogonić mechanicznej doskonałości. Miałem 28-70/2,6-2,8. Czołg to za mało powiedziane. Kosmos!!! I to ręczne ostrzenie.... Bajka.
Tylko optycznie w zderzeniu z 24-70 nikonowskim.... Ni cóż :) no comment :)
Michał Jędrak
13-09-2010, 00:43
Ale mówimy tu o różnicy conajmniej kilkunastu (chyba) lat pomiędzy jednym sprzętem a drugim. Teraz świat zdziczał na tyle, że łatwiej jest dużej firmie napierdzieć na soczewki jakieś warstwy nano-srano niż wytoczyć jakiś prosty element na tokarni. Ta niegdyś tania i prosta mechanika stała się towarem luksusowym, bo wymaga czasu (praca obrabiarki) podczas gdy wykonanie odlewu plastikowego trwa chwilkę (bo robi się np. 100 sztuk odlewów na raz, a tokarnie wytoczy przez ten czas 1 sztukę). Mam jedynie nadzieję, że Tokina wejdzie ponownie na rynek profi i uraczy nas metalem ( i tylko metalem) i szkłem.
andrzej_suse10
13-09-2010, 00:48
A co ma napierdzenie warstwy nano - srano do toczenia elementu na tokarni? Wytoczysz sobie na soczewce warstwę antyodbiciową? :lol: nie no bo nie bardzo rozumiem...
Nano-srano do porządnego toczenia elementów ma to, że nano-srano wytrzyma niezbyt długo w tanim tworzywie niż nano-srano w metalu robionym przez obrabiarkę. Tanie tworzywo da radę robić 100x na jeden wrzut do maszyny, tokarka, jaka by nie była, robi raz na jedną chwilę i chwilkę jej to zajmie. Jakość nie zawsze idzie w parze z czasem i ekonomią. Pogoń za zyskiem czasem jest zbyt wielka a klient nie zawsze nabierze się na tandetę i cięcie kosztów, niezależnie od Chin czy innego kraju.
Zdaje się, że o to właśnie chodziło...
Michał Jędrak
13-09-2010, 01:39
Chodzi o to, że teraz łatwiej i taniej robi się skomplikowaną technologię niż banalnie prostą mechanikę i dlatego mamy wszystko z plastiku.
Idziesz do sklepu i za 150zł kupujesz kartę graficzną: kilka milionów tranzystorów w GPU, obwód drukowany, radiatory, heat-pipe, stosy elementów SMD na płytce.
Idziesz do tokarza bo potrzebujesz jakąś tam pierdołę i płacisz 150zł
Albo idziesz do sklepu samochodowego kupić klocki i też płacisz 150zł.
Z tego wynika, że rzeczy, które są z natury proste i powinny być tanie są jednak drogie i dlatego wszędzie mamy plastik wytwarzany masowo. Takie tam moje nocne rozważania.
andrzej_suse10
13-09-2010, 09:34
Ok , źle zrozumiałem :) pozdro :)
No tokina to jest jakosc. Jest to jedyna firma ktora robi obiektywy solidnie oprocz nikona.
Czekaj, zanim padnę ze śmiechu wolę się upewnić czy dobrze zrozumiałem a po składni sądzę, że tak. Niby, że nikon (i tokina) to jedyna firma , która robi solidne mechanicznie i wytrzymałościowo szkła, tak?
andrzej_suse10
13-09-2010, 10:10
Zapewne chodziło o szkła pod Nikona. Z AFem :)
Chodzi o to, że teraz łatwiej i taniej robi się skomplikowaną technologię niż banalnie prostą mechanikę i dlatego mamy wszystko z plastiku.
Idziesz do sklepu i za 150zł kupujesz kartę graficzną: kilka milionów tranzystorów w GPU, obwód drukowany, radiatory, heat-pipe, stosy elementów SMD na płytce.
Skomplikowana technologia jest tania pod warunkiem, że produkcja jest masowa liczona w setkach tysięcy, milionach egzemplarzy. Same maszyny i urządzenia do produkcji kosztują miliony, dochodzi do tego opracowanie technologi za kolejne miliony, wdrożenie procesu technologicznego za następne miliony, więc pogląd, że jest to tanie, jest założeniem błędnym. I nie ma nic wspólnego z plastikiem.
Idziesz do tokarza bo potrzebujesz jakąś tam pierdołę i płacisz 150zł
Gdybyś chciał zamówić jeden procesor wg swojej specyfikacji, to zapłaciłbyś np. milion $.
Zleć tokarzowi wykonanie tej pierdoły w 10 tyś. egzemplarzy to okaże się, że cena jednostkowa wyniesie złotych pięćdziesiąt, a nie 150.
Z tego wynika, że rzeczy, które są z natury proste i powinny być tanie są jednak drogie i dlatego wszędzie mamy plastik wytwarzany masowo. Takie tam moje nocne rozważania.
Z tego wynika, że każda rzecz może być tania. To kwestia tego ile sztuk zamówisz.
Z tego wynika, że każda rzecz może być tania. To kwestia tego ile sztuk zamówisz.
Nie każda jednak tak samo. Technologia wdrożenia do produkcji tulei plastikowych jest tańsza niż przygotowanie takiej produkcji z metalu. Dodatkowo dochodzi koszt materiału i czas (też przecież koszt) - przy produkcji wielkoseryjnej te koszty mają ogromne znaczenie.
EDIT: Nawiązując do porównania Michała kart graficznych do klocków hamulcowych - te ostatnie też są produkowane w ogromnych ilościach (zwłaszcza do typowych modeli), jednak w tym przypadku duży wpływ ma właśnie jakość materiału (zarówno metalu korpusu jak i samej okładziny ściernej) i, nie wspomniana wcześniej a także bardzo kosztowna - kontrola jakości. Nakład produkcji ma oczywiście wpływ na końcową cenę, jednak nie zawsze jest to wiodący czynnik.
Nie każda jednak tak samo. Technologia wdrożenia do produkcji tulei plastikowych jest tańsza niż przygotowanie takiej produkcji z metalu. Dodatkowo dochodzi koszt materiału i czas (też przecież koszt) - przy produkcji wielkoseryjnej te koszty mają ogromne znaczenie.
EDIT: Nawiązując do porównania Michała kart graficznych do klocków hamulcowych - te ostatnie też są produkowane w ogromnych ilościach (zwłaszcza do typowych modeli), jednak w tym przypadku duży wpływ ma właśnie jakość materiału (zarówno metalu korpusu jak i samej okładziny ściernej) i, nie wspomniana wcześniej a także bardzo kosztowna - kontrola jakości. Nakład produkcji ma oczywiście wpływ na końcową cenę, jednak nie zawsze jest to wiodący czynnik.
Wiele lat pracowałem w branży stomatologicznej. Byłem w kilku zakładach, gdzie produkuje się implanty stomatologiczne z tytanu i konstrukcje protetyczne z tlenku cyrkonu. Wydawałoby się, że przetwarzanie tych materiałów jest kosmicznie drogie, a tymczasem koszt wyprodukowania jednej sztuki to było 2 euro i to w Szwecji, gdzie koszty pracy są duże. I nie są to produkty, których ilość produkcji można porównać do klocków hamulcowych. Nie wspomnę o kontroli jakości, gdzie kontroli poddawany jest każdy egzemplarz, bynajmniej nie wyrywkowo. A detalu za taki implant zapłacisz 250-300 euro. A że sam implant bez usługi dentysty nie jest dla ciebie nic wart, bo implant trzeba wszczepić i zrobić na nim koronę zębową, to ostatecznie implant może ciebie kosztować nawet i 2 tyś. euro. I tak z 2 euro zrobiło się 2000.
Koszt produkcji jak wspomniałeś nie ma wpływu na cenę w detalu, bo jest jeszcze cała masa innych czynników, jak podatki, cła, akcyzy, marże pośredników itp.
Czytając ten wątek przypomniało mi się jak kiedyś "odpadł mi od D80 obiektyw "pompka" MF Sigma 70-210- staruszek, który dodatkowo był zamocowany do pierścienia posredniego, który miał popsuty ten bolec blokujący przypadkowe wykręcenie obiektywu. Pech chciał, że w momencie gdy nad stawem fotografowałem sobie jakiegoś kwiatka przy brzegu podczas ustawiania ostrości obiektyw po prostu mi uleciał i jednym susem zahaczył o brzeg po czym zniknął około 30cm pod wodą w mule:) Teraz się z tego śmieje, ale wtedy byłem wkurzony. Cała historia zakończyła się tak, że po momentalnym wyciągnięciu szkła ze stawu naciągnął on wszystkiego jak gąbka wszystko się zaklinowało więc postanowiłem poznać konstrukcje obiektywu od wewnątrz:) Na całe szczęście kosztował niewiele to i nie było takiej traumy chociaż i tak szkoda;)
Jak sięgnę pamięcią, to z raz miałem taką sytuację z D700 i 24-70/2.8 - czyli nagle poczułem przy zoomowaniu, że obiektyw trzymam w ręku... nie przypomnę sobie, czy to niedbalstwo przy podpinaniu, czy jakoś cudem uwolniłem mocowanie przyciskiem... jak to w ferworze walki na weselu - od tamtej pory sprawdzam połączenie po zmianie szkła.
U mnie ten sam przypadek. Nikon D3x i 24-70. Oddaję go w ręce kolegi i widzę jak odpada szkło. On trzymał korpus, ja szkło. W D3 jest dosyć szeroki element mocujący obiektyw i mam wrażenie że większość odpięć to właśnie wciśnięcie tego elementu. Inny to nie dopięcie do korpusu na "kliknięcie". O odpadaniu tych obiektywów było już głośno jakiś czas temu.
Michal_C
23-09-2010, 14:47
I stig pisał o takich przypadkach z korpusem D3.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.