Zobacz pełną wersję : PKP a DB
Marcin Jakubowski
07-09-2010, 17:29
Od dawna nie jeźdżę polskimi kolejami. Tak sie złożyło.
Troche sie jednak słyszy o tej firmie i te informacje docierają także do mnie. Najnowszym hitem jest obowiązek posiadania dokumentu potwierdzajacegonwiek dziecka jeżeli chcemy skorzystac z biletu ulgowego dla naszych maluchów. O spoźnieniach idących w lata , syfie w w wagonach nie wspomnę.
Zupełnie przez przypadek, w ostatni weekend wyjechałem z żona i corcią ( oraz z 5 innymi osobami dorosłymi i 3 dzieci ) do Berlina (ze Szczecina dodam).
Znajomi kupili juz wczesniej 2 tzw brandenburger ticket, które uprawniający do przejazdu 5 osób.
Jako, ze bylo nas 11 osób ( 7 dorosłych i 4 dzieci) w kasie zapytaliśmy o możliwe rozwiazania.
Ku naszemu zdumieniu okazało się, że na nasze bilety moze pojechać 10 dorosłych i nieograniczona ilośc naszych dzieci w wieku do 15 lat, pod warunkiem, ze noszą nasze nazwiska. Swietnie.
Wsiadamy do pociagu. Kontrola biletów. Konduktor (Niemiec) uśmiechnięty nawet sie nie zająknął na temat dokumentow dzieci, w następnym pociagu tez ( podróż była z jedną przesiadką).
I tutaj hit: bilety w sumie za 240 zl uprawnialy nas do przejazdu w obie strony oraz do korzystania z całej komunikacji miejskiej w Berlinie. Gdybyśmy chcieli to mogliśmy dobrać do naszej "kolonii" jesze 3 osoby dorosłe i ich dzieci. I to wszystko w tej kwocie..
Czy u nas tez występują tego typu promocje?
Przecież Niemcom to sie musi jakos opłacac. Nie wspominam o innych aspektach
Czy u nas tez występują tego typu promocje?
Proponuję przenieść do działu humor.
Jakieś dwa-trzy lata temu jechałem do Berlina z Warszawy i taniej było kupić bilety na przejazd w DB, niż u nas...
Kasandra
07-09-2010, 17:56
Wszystko tkwi w magicznym P na końcu PKP, Polskie Koleje PAŃSTWOWE
To wyjaśnia wszystko, przykro mi;-)
Proponuję przenieść do działu humor.
Doskonala odpowiedz!
Michał Jędrak
07-09-2010, 18:19
LOL, to się uśmiałem. W ramach działu humor dołożę firmy kurierskie: Paczka kurierem z USA do PL- 120$. Taka sama paczka z PL do USA-800zł.
To nawet nie kwestia tego, że koleje są państwowe. To kwestia tego, że państwo jest państwowe, że ZUSy są zusowskie itd. Jak zbierzesz wszystko do kupy to się właśnie robi ponad 100% różnicy w cenie.
Ja swego czasu podróżowałem SCNF (francuskie koleje). Jechaliśmy z żoną i gdy kupowałem bilet pani w okienku zanim wystawiła bilet zapytała czy mamy swoje zdjęcia, bo jeśli tak, to w informacji możemy wyrobić kartę i jeśli jeździmy razem to będzie taniej. Dodam, że nie jechałem TGV, tylko zwykłymi kolejami.
Czy u nas tez występują tego typu promocje?
Jako osoba nie posiadająca prawa jazdy, a co za tym idzie samochodu, (na szofera mnie nie stać) :), często korzystałem z usług kolei. Ostatnio jednak cześciej płacę kolegom za wożenie mnie samochodem. :)
Do rzeczy, nie wiem czy nadal jest, ale była promocja 1, 2, 3, 4. Jedna osoba kupowała bilet za 100% ceny, druga za 50, trzecia za 33, a czwarta za 25%. Przy przejazdach grupowych było sporo taniej.
Z racji częstego wożenia roweru, to ostatnimi czasy w weekendy można kupić bilet na rower za 1 PLN, zamiast zryczałtowanych 4,5 czy 5 PLN.
Z Wrocławia do Drezna jeździ szynobus DB, bilety pojedyncze są stosunkowo drogie, bo wychodzi 39 € za przejazd jednej osoby w dwie strony. Jednak jak uzbierasz grupę do 5 osób, to taka grupa płaci za bilet w dwie strony 80 €, już zaczyna się opłacać. Bilet jest ważny trzy dni. Są też bilety rodzinne, które są jeszcze tańsze niż grupowe, ale nie znam szczegółów.
W szynobusach zarządzanych przez województwo dolnośląskie, można kupić bilet z kontynuacją. Nie mogą oni sprzedawać biletów na połączenia obsługiwane przez PKP, ale po zakupie biletu z kontynuacją, bilet w PKP, kosztuje mniej. Trzeba go jednak kupić u kanara, nawet jak na stacji jest kasa.
Anegdoty.
W zeszłym roku wyjazd rowerowy zakończyliśmy w Pradze i skoro jeszcze istniało połączenie do Wrocławia, to zaczęliśmy kupować bilety. W życiu nigdy tylu blankietów nie dostałem, chyba z sześć rożnych biletów dostaliśmy. Do granicy, od granicy, bagażowy, na rower, coś tam jeszcze, a na dodatek gościu w kasie zapowiedział, że jeszcze musimy po polskiej stronie od kanara kupić bilety na rowery, za przewóz rowerów od granicy do Wro. Co ciekawe część biletów była wypełniona po niemiecku. Czeski kanar nie miał jakoś z tą makulaturą problemów, oddał, co jemu nie było potrzebne, resztę opieczętował i OK. Polski za to wymiękł i nie bardzo wiedział co ma z tym zrobić, ale po dłuższej chwili zapowiedział, że mamy kupić bilety na rower. Wmówiliśmy mu, że bilet wypełniony po niemiecku na rowery, opiewający na zawrotna sumę 10 €, to jest właśnie bilet, którego szuka. W końcu machnął ręka i nas zostawił. :)
W Katalonii za to z Gerony pojechaliśmy pociągiem do Figuerez, kupiliśmy bilety w obie strony na Catalonia Regio i w stronę do F, było OK. Przyszedł kanar, podbił bilety i oddał. W drodze powrotnej po przyjściu na stację w Figuerez okazało się, że najbliższy Catalonia Regio jest za półtorej godziny. Zobaczyłem jednak, że za kilka minut jest Catalonia Express do m.in. Gerony, no to trzeba dopłatę w kasie zrobić i jedziemy. Kolega podchodzi do kasy wyciąga bilet i się pyta po angielsku, czy ten bilet jest ważny na ekspres, kasjer ni w ząb go nie rozumiał, za to wziął bilet przybił na odwrocie pieczątkę, oddal bilet i machnął ręką żeby iść na pociąg. Poprosiłem, również po angielsku, o taką samą pieczątkę i wsiedliśmy do pociągu. Nie dane nam było jednak sprawdzić czy magiczna pieczątka działa na katalońskich kanarów, bo zdążyliśmy wysiąść w Geronie bez kontroli biletów. :)
Dodam, ze ostatnio w Świnoujściu przymierzaliśmy się do wycieczki UBB (taka kolej wyspowa) i bilety w złotówkach wychodziły drożej niż w euro.
u mnie w pracy czesto podrozujemy na trasie krakow-warszawa.
80% podrozy realizujemy samolotem. jest zwyczajnie taniej niz PKP IC... nie mowiac juz o tym ze szybciej i wygodniej.
PKP takie wali ceny, że powinni być na poziomie japońskich kolei chyba.. Ciekawi mnie jedno. Jako, że z Gdyni do Wrocławia połączenie jest kiepskie bez przesiadek...sprawdziłem koszty podróży z Gdyni do poznania i z poznania do wrocławia.. Co mnie zdziwiło, to to, że gdynia- poznań kosztuje 50zł, ale już poznań - wrocław 80, pomimo, że dystans jest nie 350, a 150km.. Czy ktoś jest w stanie wytłumaczyć ten bezsens?
Taniej by chyba wyszło pojechać jakimś tanim dieselkiem w obie strony...
Promocji nie ma, za to jest zapaszek i smaczne jedzenie na dworcach..
A Japończykom z którymi jechałem do Wrocławia nasza kolej podobała się. Całą drogę cieszyli się tym, że mogą wyglądać przez otwarte okno, bo ich pociągach takiej możliwości nie ma.:smile:
A Japończykom z którymi jechałem do Wrocławia nasza kolej podobała się. Całą drogę cieszyli się tym, że mogą wyglądać przez otwarte okno, bo ich pociągach takiej możliwości nie ma.:smile:
Bo pęd powietrza by pewnie im te głowy pourywał.
Dziś kupiłem bilet na trasie Gdynia - Wawa Centr. ... mniejsza o cenę... TLK jedzie prawie 8 h a Expres IC - 6:15.
Niebawem szybciej będzie dorożką.
Bo pęd powietrza by pewnie im te głowy pourywał.
Dziś kupiłem bilet na trasie Gdynia - Wawa Centr. ... mniejsza o cenę... TLK jedzie prawie 8 h a Expres IC - 6:15.
Niebawem szybciej będzie dorożką.
Zeby oddac PKP sprawiedliwosc: na trasie Warszawa-Trojmiasto trwaja intensywne remonty torow, stad takie czasy podrozy.
A Japończykom z którymi jechałem do Wrocławia nasza kolej podobała się. Całą drogę cieszyli się tym, że mogą wyglądać przez otwarte okno, bo ich pociągach takiej możliwości nie ma.:smile:
U nas w wagonach z klimatyzacją też są nieotwierane okna.
Zeby oddac PKP sprawiedliwosc: na trasie Warszawa-Trojmiasto trwaja intensywne remonty torow, stad takie czasy podrozy.
WIEM.
Tylko ile lat można układać torowiska, później je rozkładać by postawić wiadukt, później znów układać a koniec końców się okazuje, że i tak szybkich składów się tym nie puści.
Marcin Jakubowski
07-09-2010, 22:25
No tak, wszystko co koledzy napisali o PKP to święta prawda. Z tym, ze ciagle nie mamy odpowiedzi na pytanie dlaczego Niemiecką kolej stać na takie akcje weekendowe? Przecież on tez sa przedsiębiorstwem, które musi zarabiać... Kazdy kto widzial Berlin Glowny musi mi przyznac, ze troche kosztował..
Nadto Jakim Cudem oni sie dogadali z berlińskim metrem, s- bahnem, autobusami?
Przychodzi mi do głowy tylko jedna odpowiedz: "przebiegli niemieccy kolejarze" chyba chcą nauczyć swoich pasażerów , ze publiczne środki transportu sa ok, ze korzystanie z nich ma sens. Moja corcia była zachwycona. Od niemieckiej konduktorki dostała specjalny kolorowy bilecik, rodzice podróżowali sobie całkowicie bez stresu, była świetna atmosfera. Po prostu czad.
Jeszcze kilka takich przejazdów i pewna młoda Polka ze Szczecina bedzie mile wspominać te chwile. A jak przyjdzie jej podróżować na zachod to DB bedzie poważna opcją.
Kasandra
07-09-2010, 22:30
No tak, wszystko co koledzy napisali o PKP to święta prawda. Z tym, ze ciagle nie mamy odpowiedzi na pytanie dlaczego Niemiecką kolej stać na takie akcje weekendowe? Przecież on tez sa przedsiębiorstwem, które musi zarabiać...
bo nie jest państwowe?
więc i koszty "własne" ma inne, czy jak to tam nazwać.
Sprywatyzować normalnie, a nie porozdzielać na jakieś spółki, w których nikt się nie łapie już chyba.
Marcin Jakubowski
07-09-2010, 22:43
bo nie jest państwowe?
więc i koszty "własne" ma inne, czy jak to tam nazwać.
Sprywatyzować normalnie, a nie porozdzielać na jakieś spółki, w których nikt się nie łapie już chyba.
A widzisz dopiero teraz sprawdziłem. Prywatne od 1994 r
Czyli prywatyzacja takiego molocha ma głęboki sens :)
Szkoda , ze nasi na górze mają to w d.... , ktora często jest przyspawana do jakiegoś kolejowego stołka.
Prywatyzacja po niemiecku ma sens.
Prywatyzacja po polsku - przynajmniej nie trzeba będzie tego g**** z podatków utrzymywać...
j_szczygiel
07-09-2010, 23:16
Niemcy tez mieli swoje, dosc spore, problemy przy prywatyzacjach po zjednoczeniu. Akurat przy DB i Lufthansie srednio im to wyszlo, spolki byly prywatyzowane bardzo dlugo i z kiepskim skutkiem finansowym. Jesli ktos ma ochote, mozna sie nieco zaglebic w tematyke Treuhandanstalt i nastepstw ;) Nie ulega natomiast watpliwosci jakosc uslug kolejowych w niemczech i ich popularnosc. Bedac na poludniu bylem pod cholernym wrazeniem regionalnych pociagow krazacych miedzy malymi miescinami - czysto, nie smierdzi, tanio (jak na niemieckie warunki). Choc i tak nic nie przebije austriackiego pociagu regionalnego Lindau-Bregenz - odjazd. Jesli chodzi o oplacalnosc - kazdy transport publiczny dotowany z lokalnego budzetu i z reguly nie przynosi dochodow. W przypadku niemieckich kolei regionalnych zapewne jest podobnie.
Na zachodzie popularne sa tez bilety na (chyba) 10 dni uprawniajace do podrozowania po panstwach Europy. W wakacje poznalem jedna taka ekipe, bardzo fajny sposob na podrozowanie ;) Znacie moze cene jaka liczy sobie za taki bilet polski przewoznik?
shaddixx
08-09-2010, 00:45
Ja jak miesiąc temu miałem wracać z Niemiec do Polski, dokładniej Z Hamburga z przesiadką w Berlinie i do warszawy to miało mnie to kosztować 120 Euro i 12 h jazdy pociągiem. Jako że dzień wcześniej byłem w Holandii blisko Amsterdamu, to wróciłem LOT-em w 1.5h za 70 Euro;)
Koleją śmigam już ponad 22 lata (technikum, studia, praca). Wiele lat temu nasz rząd dostał ofertę na zakup przez DB naszych PKP. O co się rozbiło? O związki zawodowe... Wiedzieli co je czeka w przypadku takiego zakupu.
Jako, że koleją podróżuję sporo - i to zazwyczaj pierwszą klasą - mógłbym napisać o PKP i spółkach pokrewnych sporo.
Jednak przekleństwa są tutaj niemile widziane zatem napiszę niewiele ... ;)
Siłą kolei w PL jest ułomność polskich dróg. Jeśli mam do W-wy jechać autem 6h, zestresowany, umęczony z uszami obolałymi i głową pękającą od non stop działającego CB to wolę już wybrać 3h pociągiem z laptopem na kolanach.
Często wychodzi również bardzo tanio - nawiązując do pytania Marcina Jakubowskiego - kupując bilet weekendowy/podróżnika w pierwszej klasie płacisz ~ 180zł/99zł i jeżdzisz po całej Polsce od piątku do poniedziałku. Na paliwo w ten week straciłbym ok tysiąca złotych. Pociąg kosztował mnie stówkę.
Inną kwestią jest dyskusja o jakości całej kolejowej infrastruktury. Nie tylko tej budowalano-mechanicznej ale również czynnika ludzkiego. A tutaj - jak wspomnieli przedmówcy - natłok niewiedzy wymieszanej z biurokracją i nieczęsto zwykłą niechęcią do klienta-podróżnika jest delikatnie mówiąc przytłaczający...
Opisywać braki można przez kolejne strony ale koronnym przykładem powinna być nasza piękna stolica i toalety na dworcu centralnym, które to w popołudniowych godzinach szczytu są po prostu ... zamykane. Ostatnio w niedzielę, ok godz 16.00 Sz.P. Klozetowa zatrzasnęła mi drzwi przed nosem burcząc, iż "już zamykam panie, nie ma ruchu - idź pan obok do kebaba, tam jest kibelek za 2 złote".
Bardzo starszy, uprzejmy Pan obsługujący w pubie - zapewne pamiętający czasy świetności Warszawy i prawdziwych Warszawiaków - zażenowany całą sytuacją, na widok niemałej grupki ludzi przebierających nogami przed jego kibelkiem wszystkich serdecznie przeprosił za zaistniałą sytuację i uraczył kibelkiem gratis :)
I to wszystko na głównym dworcu kolejowym stolicy kraju Unii Europejskiej... WIEŚ !!!
Rafał_Sz
08-09-2010, 11:10
Ja w temacie PKP mogę przytoczyć jedynie poniższy dowcip (uwaga, niesmaczne!). A szkoda, bo lubię kolej jako taką.
Jedzie pociąg z Pekinu do Warszawy. Gościowi zachciało się do ubikacji, ale w pociągu nie może znaleźć WC... Idzie do konduktora, rzeczywiście okazuje się, że w pociągu nie ma ani jednej ubikacji. Konduktor radzi:
- Zrób Pan tak: ściągnij spodnie, namaluj na tyłku oczy, brwi, uszy itd, wystaw za okno i sraj.
Jak gościu usłyszał, tak zrobił. Wystawił tyłek za okno i zaczyna srać. Pociąg dojeżdża na stację w Warszawie, a tam Pani z lizakiem (zawiadowca stacji) do gościa:
- Panie, niech Pan nie rzyga na peron! Jak Pan się w ogóle zachowuje!
- Prrrr....
- I jeszcze k*** pyskuje!
Ja swego czasu podróżowałem SCNF (francuskie koleje). Jechaliśmy z żoną i gdy kupowałem bilet pani w okienku zanim wystawiła bilet zapytała czy mamy swoje zdjęcia, bo jeśli tak, to w informacji możemy wyrobić kartę i jeśli jeździmy razem to będzie taniej. Dodam, że nie jechałem TGV, tylko zwykłymi kolejami.
Karte Orange? Takową wyrabiałem w Paryżu w 2002, ale w pociągach RAR (RER?).
Sprywatyzować normalnie, a nie porozdzielać na jakieś spółki, w których nikt się nie łapie już chyba.
O co się rozbiło? O związki zawodowe... Wiedzieli co je czeka w przypadku takiego zakupu.
I to jest odpowiedź. Związki zawodowe, które w rezultacie żerują na zwykłych obywatelach.
Posady w państwowych firmach na intratnych stanowiskach. Rok pracy - potem zakaz pracy przez rok za wynagrodzenie - jak Piotr Kownacki. I tak przez 4 lata obleci stanowisko 4 przydupasów rządzącej partii i trzeba im zapłacić za 8 lat pracy.
Nie mówię o związkach zawodowych bo jak mi widzę wierchuszkę "Solidarności" to mi się nóż w kieszeni otwiera...
Ja od lekko ponad roku codziennie dojeżdżam pociągami (PR, IC). Jeździ? Jeździ. Mi to wystarczy. W zasadzie przeszkadza mi tylko ten podział na spółki, ale przyzwyczaiłem się i mogę z tym żyć. DB nie lubię. Nie będę tłumaczył dlaczego, bo wywołam niepotrzebną dyskusję. Prywatni przewoźnicy nie są wcale takim ideałem jak niektórzy sugerują. Stan taboru często jest fatalny, tylko z poziomu klienta tego nie widać.
Jak 1.5 roku temu zdarzylo mi sie wracac budzetowym pociagiem z Berlina (bo superwypasiony IC sie spoznil "tylko" pol godziny i umknela mi przesiadka), to jakosc wagonu i calego pociagu byla na poziomie PKP...
j_szczygiel
08-09-2010, 15:29
Oto przykladowy pociag (http://studyjne.com/www/foto/_DSC8085_1.jpg) regionalny miedzy Friedrichshafen, a Lindau w DE ;) Faktycznie, na pozor wyglada jak nasze regionalne pojazdy - ale to tylko pozory. Wszedzie jest czysto (podloga, szyby, fotele, toalety itd, a byla to pozna zima-bloto itp), nie smierdzi, nie ma konduktora (ktory niemiec chcialby oszczedzac 6 euro? u nas na 10km odcinku sprawdza bilet co najmniej 5x), pociag jest punktualny, srednia predkosc przejazdu tegoz pociagu jest chyba wyzsza niz predkosc PKP na trasie Wroclaw-Krakow (ostatnio jadac tym pociagiem GPS pokazal mi ponizej 50km/h :D ). A tu juz pociag regionalny (http://www.studyjne.com/www/foto/beras/4/IMG_2341_-1.jpg) (dolne foto) w Austrii - komentarz chyba zbedny ;)
Co do pociagu austriackiego - jesli chodzi o gorna fotke, to taka sama da sie strzelic w pociagu Kolei Mazowieckich czy innej wukadce ;) Natomiast takie jak na dolnej polowie zdjecia jezdza na trasie Lodz-Warsazwa.
j_szczygiel
08-09-2010, 15:55
Gorna nie jest z austriackiego ;) Wierz mi, mimo iz wyglada to podobnie do naszych wynalazkow, to z bliska jest 10x lepiej...
u nas na 10km odcinku sprawdza bilet co najmniej 5x, pociag jest punktualny
Przesadzasz i to mocno, bilety sprawdza raz tylko dana obsługa pociągu. Obsługa się co jakiś czas zmienia, ale nie 5 razy w ciągu 10 km, nawet nie 5 razy w ciągu 100 km.
U nas tez już jest coraz lepiej, jak się trafi na odremontowany skład, to jest nieźle. W pociągu tak naprawdę rzadko śmierdzi, to domena dworców, a zwłaszcza przejść podziemnych.
Na Dolnym Śląsku sporo połączeń przejmuje województwo. Połączenia są obsługiwane głownie przez szynobusy i te jako takie trzymają poziom europejski, jeśli chodzi o wygląd. Z terminowością połączeń, tez nie jest tak źle.
Nie to, żebym jakoś bronił PKP, bo jak dla mnie, to koszmarne są czasy połączeń. Z roku na rok pociągi jeżdżą co raz wolniej. Samochodem z Wro do Jeleniej góry się jedzie nieco ponad 1h, pociągiem ponad 3 o ile nie dłużej.
j_szczygiel
08-09-2010, 18:56
Oczywiscie, ze byla to ironia ;) W te wakacje zrobilem sobie 3 wycieczki do Wroclawia i tylko podczas ostatniej trafilem na ladny, odnowiony sklad, w ktorym dosc milo sie jechalo. W zeszlym tygodniu w drodze powrotnej z Wro po wejsciu na poklad pasazerow, pociag byl pelny i niejedna osoba (niektorzy jadacy do Rzeszowa) spedzila te jakze krotka, 5 godzinna wycieczke na korytarzu...
Trasa czwa-krk tez do przyjemnych nie nalezy. Jezdzac ta trasa z musu raz na ruski rok wiem, ze konduktorzy potrafia przejsc nie dwa razy, a kilka (obsluga przez 2.5h sie zmienia?)... PKP potrafi puscic 3-4 wagony (tak tak, w niedziele w czasie roku akademickiego albo po ktoryms ze swiat), w pociagu zima wilgotnosc osiaga pulap 99%, panuje rowniez adekwatna tropikalna temperatura, z sufitu kapie woda, a kladac nogi pod fotelami mozna sobie przytopic buty :lol: Ah przepraszam, raz jechalem z czestochowy jakims dziwnym "tramwajem", ktory dowlokl sie z Lodzi - ilosc pasazerow uniemozliwila przejscie paniom z obslugi z wozkiem barowym (coz za postep!) ;)
Nie to, żebym jakoś bronił PKP, bo jak dla mnie, to koszmarne są czasy połączeń. Z roku na rok pociągi jeżdżą co raz wolniej. Samochodem z Wro do Jeleniej góry się jedzie nieco ponad 1h, pociągiem ponad 3 o ile nie dłużej.
Bo tory sa u nas w zenujacym stanie i szybsza jazda moglaby sie skonczyc tragedia. Dlatego na wielu odcinkach sa absurdalne ograniczenia predkosci.
Bo tory sa u nas w zenujacym stanie i szybsza jazda moglaby sie skonczyc tragedia. Dlatego na wielu odcinkach sa absurdalne ograniczenia predkosci.
Tak to wiem, szczególnie boleśnie odczułem to na trasie z Jeleniej Góry do Szklarskiej Poręby, tam pociąg jedzie ponad godzinę, a kilometrów jest raptem 32. Ze SzP do JG, to mnie tyle zajmuje dojazd rowerem.
Tyle, że odnoszę wrażenie, że to się popsuło na przestrzeni ostatnich lat. Jak PKP się rozpadło na osobne spółki. Pamiętam czasy, gdzie pociąg z Wrocławia do Barda (84 km) jechał coś około godziny. Obecnie od półtorej do niemal dwóch, trasa tam, to w głównej mierze dwa osobne tory.
Sam raz czekałem w pociągu, który stał w Kamieńcu Ząbkowickim pół godziny, bo jakaś kobieta z dzieckiem jechały spóźnionym autobusem kolejowym. Widać musiała być jakaś szyszka na kolei, skoro skład pełen ludzi czekał tylko na dwie osoby.
Ja mam taka historyjke - prawdziwa dodam, choc ciezko uwierzyc.
okolo 2 lat temu wracalem z Kolonii przez Berlin do Kutna (w Berlinie przesiadka z ICE na nasz BWE EC = dla niewtajemniczonych BWE Berlin - Wawa sa 3/dzien).
Zdarzylo sie tak, ze ICE mial spoznienie i minelismy nasz polski pociag (nastepny rano, a bylo okolo 17-17:30)- na jakies pozniejsze wynalazki nie bylo juz wolnych rezerwacji no wiec idziemy do DB raise centrum (bylismy w 6 osob) i kumpel w imieniu wszystkich przedstawil jak sie sprawy maja.
Efekt:
Po 15 min (DB sprawdzilo tez, ze ich ICE rzeczywscie sie spoznil) dostalismy miejsca w hotelu DB (6 pokoi po 120EUR wg cennika ze sniadaniem) oczywiscie za free + przeprosiny za zaistniala sytuacje...
Nie ukrywam, ze do tej pory ciezko mi w to uwierzyc... kiedy tak bedzie u nas ??
Ja mialem nieco inna historie ze spoznionym ICE: wracalismy z kumplem ze szkolenia w okolicach Baden-Baden, przesiadac sie mielismy na Kiepure. 20 minut zapasu - luzik. Oczywiscie ICE mial 30 minut obsuwu, poszlismy do konduktora jak tylko bylo jasne, ze na pierwszej stacji nie zdazymy sie przesiasc, zeby zadzwonil i przytrzymal tamten pociag (tak, w PL tez sie tak da). Dostalismy info, zeby wysiasc w Dortmund, bo tam opoznienei wyniesie tylko 5 minut i poczekaja. Oczywscie dupa: zanim rozejrzelismy sie po peronach, ze naszego pociagu juz nie ma, to ICE sie zmyl (skubany stawal niczym tramwaj, minuta postoju i odjazd). Prawie polnoc, na dworcu pusto... idziemy do informacji. Tam wyjasnilismy kobiecie co i jak i wymyslila nam polaczenie: za godzine pociag do Berlina, potem 2 godziny czekania i o 6. czy 7. rano IC do Warszawy (o hotelu nikt sie slowem nie zajaknal), wystawila swistki, ze ich pociag sie opoznil, na podstawie ktorych moglismy jechac na posiadanych biletach i jakos dojechalismy. Co ciekawe, polski konduktor zrozumial te swistki bezblednie.
Ale najlepszy numer zrobilo DB do spolki z PKP na granicy: zapomnieli jednego wagonu. A dokladniej: jak zmieniali lokomotywe to mieli tez dostawic jeden wagon, czego nie zrobili i biedny konduktor (bardzo sympatyczny, zreszta) latal po calym pociagu z awanturujacymi sie pasazerami pierwszej klasy i upychal ich gdzie sie da. :D
Azazel85
10-09-2010, 02:02
To apropo zdjęć itd. Jako że rodzina w Kolonii, dość często tam latam.
I tam jako kolej podmiejska jeździ głównie coś Takiego (http://de.wikipedia.org/wiki/DBAG-Baureihe_423) -
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/09/300px423Vollzug_MainWeserBahn-1.jpg
źródło (http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/fb/423-Vollzug_Main-Weser-Bahn.jpg/800px-423-Vollzug_Main-Weser-Bahn.jpg) A tak to wygląda w środku -
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/09/220pxBaureihe_423_Fahrgastraum-1.jpg
źródło (http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/63/Baureihe_423_Fahrgastraum.jpg/800px-Baureihe_423_Fahrgastraum.jpg).
I jeszcze coś Takiego (http://de.wikipedia.org/wiki/Bombardier_Talent) -
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/09/300px644_557-1.jpg
źródło (http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/f5/644_557.jpg/800px-644_557.jpg) - w środku podobnie jak wyżej :)
Jasne - nic nadzwyczajnego. Ale tak jak zostało napisane wcześniej - czyste, schludne, klimatyzowane, ciche, nie narażające na uraz kręgosłupa przy zmianie torów od wstrząsów.
No i w przeciwieństwie do polskich pociągów - nie rzuca pociągiem na boki podczas gdy pociąg jedzie na wprost - co ma miejsce chyba w każdej polskiej "osobówce" powyżej prędkości ~40 km/h :)
Do tego wszystkiego szybkość - normą jest rozpędzanie się do prędkości rzędu 120-130 km/h. Przypominam że to kolej podmiejska - odpowiednik Trójmiejskiej SKM czy naszych "pociągów osobowych". To oczywiście w dużej mierze kwestia torów, stan naszych każdy zna - ale to w żaden sposób nie usprawiedliwia PKP. W końcu tory są własnością PLK - Polskich Lini Kolejowych.
Z lotniska do domu, dystans ok 40km, z jedną przesiadką, pokonuje w 30-35 minut. Może lać deszcz, być śnieżyca itd - od przejścia po płycie lotniska w GD i wejścia do samolotu, aż do wyjścia z dworca na stacji docelowej pod Kolonią - ciągle mam dach nad głową, nigdzie nie muszę chodzić, szukać, wędrować. Perony są równiutkie, ciągnięta walizka ani razu nie podskakuje, nie wyrywa mi się z rąk i nie przewraca. Wsiadając do pociągu nie muszę jej nawet podnosić - odstęp między peronem a wysuwanym schodkiem pociągu jest tak mała, że walizka nigdzie nie wpada tylko ciągnę ją za sobą.
Po co to wszystko piszę? Bo DB, choć oczywiście nie idealne - to pokazuje że SIĘ DA. A w naszym kraju ciągle nam - klientom, pasażerom - wmawiają że u nas SIĘ NIE DA. Okazuje się, że się da.
A apropo podróży Niemcy-Polska - wiosną gdy wybuchł wulkan, odwołano mi lot, przez co musiałem wracać z Kolonii do Gdańska pociągiem.
Odcinek Kolonia-Berlin ~650km, ICE - ~ 4 godziny => Berlin-Poznań, ~300km, EC BWE - ~ 3 godziny => i hicior Poznań-Gdańsk, ~ 330km, TLK - 5,5 godziny :|
Ehh... długi temat zaczęliście :) O perypetiach w PL nawet nie będę wspominał :) Najlepiej sytuację oddaje rowerzysta, który jadąc polną dróżką gdzieś między Gdańskiem a Warszawą wyprzedzał nas jadących ponoć "najszybszym" w Polsce pociągiem InterCity :) Wiem że jest remont na odcinkach - pociąg tak wlecze się na starych zaniedbanych torach które czekają na wymianą. Przez remont częściej się stoi przepuszczając się wzajemnie jak jest jeden tor czy miejscami gdzie są robotnicy to pociąg jedzie wolniutko. Kiedyś do Wawy z Gda jechało się 3,5h, dziś prawie 6:/ Trochę sporo...
A najgorsze, że końca nie widać. Ostatnio z konduktorem rozmawiałem, to termin ukończenia ciągle się ponoć odsuwa, być może że nawet dopiero w 2015r skończą cały odcinek :/
Ehh...obyśmy dożyli tych czasów, po remontach, i oby te gruntowne remonty nie były jak z autostradami - że po oddaniu nadają się w sumie do remontu :)
Azazel85
10-09-2010, 02:07
A jeszcze apropo odstępów między peronami a pociągami - w nowym poście bo kolejne linki :)
Artykół na Trójmiasto.pl (http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/SKM-tylko-dla-pelnosprawnych-Problem-nie-do-rozwiazania-n41456.html), i poglądowe fotki z neta: u nas, i dwa razy Niemcy. Można? Można.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/09/159672WjednostkachseriiEW58podlogajestni-1.jpg
źródło (http://img.trojmiasto.pl/zdj/c/9/15/600x0/159672-W-jednostkach-serii-EW-58-podloga-jest-nieco-wyzej-niz-peron-jednak-brak.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/09/159675BerlinskaSBahnodpowiednikSKMTutajw-1.jpg
źródło (http://img.trojmiasto.pl/zdj/c/9/15/600x0/159675-Berlinska-S-Bahn-odpowiednik-SKM-Tutaj-wsiadanie-do-pojazdu-nie-sprawia.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/09/df03132006d-1.jpg
źródło (http://www.nationalcorridors.org/df/df03132006d.jpg)
A jeszcze apropo odstępów między peronami a pociągami...
E tam, najlepiej jest na kilku stacjach w okolicach Gdańska (nie moje tereny). Tam peron jest na tej samej wysokości co podłoga jednostki, ale niestety jeszcze są schody - już pod poziomem peronu. Dziura jest gigantycznych rozmiarów. Trzeba przejść bezpośrednio z podłogi na peron. Kumpel mi opowiadał, że kiedyś był wypadek, że pasażer nietutejszy dał krok i zniknął pod peronem. Pociąg dorobił się 2h spóźnienia, ale nikomu się nic nie stało.
Azazel85
10-09-2010, 13:47
I'm sorry... późno było... ó :oops:
j_szczygiel
10-09-2010, 15:44
Brawo Azazel, swietnie to opisales i trudno byloby nie zgodzic sie z Twoimi spostrzezeniami ;) Jako, ze za 1.5 tygodnia bede w Dusseldorfie i Kolonii, wlasnie zrobilem szybkie rozeznanie co do przejazdu pociagiem z jednego miasta do 2. Zajmuje to od 21 do 32 minut i kosztuje 11 Euro (opcja przy braku przesiadki). Jako studentowi pewnie przysluguja mi jeszcze jakies znizki ;) Polowe tej kwoty pewnie zaplacilbym za parking w Kolonii, nie wspominajac o paliwie i dluzszym czasie przejazdu.
W Katalonii za to z Gerony pojechaliśmy pociągiem do Figuerez, (...)Kolega podchodzi do kasy wyciąga bilet i się pyta po angielsku, czy ten bilet jest ważny na ekspres, kasjer ni w ząb go nie rozumiał, za to wziął bilet przybił na odwrocie pieczątkę, oddal bilet i machnął ręką żeby iść na pociąg.
A to akurat dość popularne wśród Hiszpanów, oni chyba mają jakąś alergię na języki obce ;)
Jak 1.5 roku temu zdarzylo mi sie wracac budzetowym pociagiem z Berlina (bo superwypasiony IC sie spoznil "tylko" pol godziny i umknela mi przesiadka), to jakosc wagonu i calego pociagu byla na poziomie PKP...
Może miałem szczęście, ale zdarzyło mi się 2 lata temu jechać z Berlina (wschodniego, o ile mnie pamięć nie myli) do Frankfurtu nad Odrą. Bodajże ~80 km, czas przejazdu ~godzina. W każdym wagonie klima + LCD z aktualnym czasem, odliczaniem do najbliższej stacji itp. pierdółki. I nie był to jakiś super ICE tylko jakiś zwykły, regionalny pociąg, bilet kosztował ok. 10 €, więc jak na ichnie warunki raczej nie za drogo. Tym co różni DB od PKP to całkowicie inne podejście do klienta. Chociażby tak prozaiczny przykład jak rozkład jazdy na ich stronie: wklepuję sobie połączenie, na stronie z wynikami mam od razu dostęp do planu całego dworca na stacji końcowej (łącznie z rozmieszczeniem knajp, kiosków itd.), mapę z położeniem dworca w mieście, informację o możliwym dojeździe dla osób na wózkach itp. Pod względem ergonomii i przyjazności dla klienta DB bije na głowę PKP.
W PKP są dwa elementy do kompletnej wymiany:
- ludzie (od szeregowych konduktorów do "tych na górze", oczywiście są chlubne wyjątki)
- infrastruktura, z naciskiem na torowiska. Nowe dworce też by się przydały, ale żeby zrobić w tym temacie rewolucję w 80% przypadków wystarczą 3 rzeczy: szmata, wiadro z wodą i porządny zarządca.
Co do ludzi pracujących na kolei: mam przyjemność pracować w firmie, która (pośrednio) pracuje dla PKP. Robimy mapy pod remonty i budowę nowych linii kolejowych, obsługujemy geodezyjnie pracę pociągów budujących nowe torowiska. Niestety problem jest w tym, że każde zlecenie przez nas wykonane (za które ręczymy głową i majątkiem) musi być sprawdzone przez ludzi z PKP. I tutaj zaczyna się zabawa...
PKP to jest aburd na kółkach (dosłownie). Trzeba się użerać z takimi Krysiami, co to 20 lat temu skończyły studia i zaraz poszły do urzędu nie widząc prawdziwej pracy na kolei na oczy. Ale oczywiście Krysia zza biurka wie lepiej od ciebie jak należy wykonywać daną pracę. Niedawny przykład: firma kupiła sobie za grube pieniądze nowy sprzęt do pomiaru istniejących torów. Najnowsza technologia, oficjalny atest Deutsche Bahn dopuszczający ten sprzęt do pracy przy budowie kolei super szybkich prędkości, w Chinach wykorzystywali to podczas budowy 3000 km torów po których pociągi jeżdżą > 250 km/h. A pani Krysia w PKP na to, że "to nie spełnia wymagań dokładnościowych PKP, proszę to pomierzyć klasycznymi metodami" :D
A co wymagań i absurdów PKP: niedawno na CMK strzelili sobie nowy parokilometrowy odcinek doświadczalny dla prędkości ~250 km/h. Tyle, że zaraz przed i za nim są ograniczenia do bodajże 80 km/h, dzięki czemu żaden pociąg nie jest w stanie się rozpędzić do tych 250 km/h, bo zanim to zrobi, to musi hamować przed zbliżającym się ograniczeniem.
U nas tez już jest coraz lepiej, jak się trafi na odremontowany skład, to jest nieźle. W pociągu tak naprawdę rzadko śmierdzi, to domena dworców, a zwłaszcza przejść podziemnych.
Na Dolnym Śląsku sporo połączeń przejmuje województwo. Połączenia są obsługiwane głownie przez szynobusy i te jako takie trzymają poziom europejski, jeśli chodzi o wygląd. Z terminowością połączeń, tez nie jest tak źle.
Tyle, że co Ci po nowym składzie, skoro torowisko jest w takim stanie, że nowy szynobus musi jechać 30 km/h? Przykładem niech będzie chociażby trasa Skarżysko-Kamienna - Ostrowiec Świętokrzyski, po którym nowiutki szynobus kupiony przez województwo przejeżdża trasę 45 km w półtorej godziny. Na szczęście do końca roku ma się skończyć remont tego szlaku, ale już teraz wiadomo, że będą opóźnienia ;) Można się przerzucać zdjęciami nowych pociągów, ale co z tego, skoro zwykły EN57 (http://pl.wikipedia.org/wiki/EN57):
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/09/800pxStacja_Laskowice_Pom_EN571557_Os_Gd-1.jpg
źródło (http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/82/Stacja_Laskowice_Pom._EN57-1557_Os._Gdansk_Gl._-_Bydgoszcz_Gl.jpg/800px-Stacja_Laskowice_Pom._EN57-1557_Os._Gdansk_Gl._-_Bydgoszcz_Gl.jpg)
którego masę mamy na torach, spokojnie byłby w stanie jechać 100 km/h, gdyby tylko pozwalały mu na tory.
Kiedyś mi się marzy, że ta firma pewnego dnia po prostu efektownie splajtuje i DB wykupi ich za bezcen. Może i bilety będą dwa razy droższe, ale za to będę miał gwarancję, że przyjadę na miejsce (w ogóle), w normalnym czasie i obsługa pociągu będzie mnie traktować jak kogoś, dzięki któremu mają pracę, a nie jak zbędny element pociągu.
Ile razy muszę korzystać z usług tej firmy (a niestety muszę dość często...) i widzę absurdy, których jest pełna powtarzam sobie pod nosem: Pięknie, K***a, Pięknie.
Ja się pogodziłem z tym, że w Polsce kolej już była i minęła, więc nie liczę na jakąkolwiek poprawę. Przystosowałem się do tego co oferują, więc nie narzekam. A że jestem trochę sentymentalny to chętniej jeżdżę starym EN57 niż jakimiś szynobusami, które są o wiele bardziej awaryjne. Zwłaszcza, że prędkość jazdy jest ta sama.
j_szczygiel
11-09-2010, 13:50
Ktos pisal, aby najlepiej PKP padlo i zagraniczny inwestor (np. DB) moglby kupic spolke. Ok, pytanie tylko kogo zatrudnia, Niemcow? :D Zagraniczny inwestor tak czy inaczej bedzie zmuszony do zatrudnienia przynajmniej czesci obecnych pracownikow, a zanim "wychowaja" nowe pokolenie wg. ogolnie przyjetych norm panujacych np. w Niemczech, minie kolejne cwierc wieku :) Nie sadze, aby nawet najtwardsza niemiecka reka byla w stanie zmienic mentalnosc i przyzwyczajenia, panujace na PKP. Moze chociaz torowiska zostalyby uzdrowione ;)
Ten ktoś to ja. Niech poprawa będzie za 25 lat, a na razie tylko lepsze tory, mi to pasuje, bo gorzej niż teraz już być nie może.
Za te 25lat to może i w Polsce będzie tak jak jest teraz w Niemczech ale Niemcy w tym czasie wymyślą coś do czego Polska dojdzie po kolejnych 50latach. Mam nadzieję że moje dzieci tego dożyją.
Proponuję przenieść do działu humor.
Nie do końca. Na trasie Bydgoszcz - Toruń funkcjonuje coś takiego jak bilet aglomeracyjny. Uprawnia Cię on do jazdy MZK w ciągu godziny od dojechania do Bydgoszczy/Torunia.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.