PDA

Zobacz pełną wersję : Odwieczna walka fotografów z kamerunami ;D



prz3mo
07-09-2010, 11:33
U5My66HKZi8

:-D

docxxx
07-09-2010, 11:38
Mi sie wydaje, ze ten pan robil zdjecia Nikonem, a oni nagrywali Canonem :mrgreen:

prz3mo
07-09-2010, 11:39
Mi sie wydaje, ze ten Pan robil zdjecia Nikonem, a oni nagrywali Canonem :mrgreen:

ehh te wojenki systemowe :lol:

ps.
Taki bonusik:
http://www.youtube.com/watch?v=_F9Fu03KVGw&feature=related

Rafał_Sz
07-09-2010, 11:57
Takie rzucanie sprzętem o glebę wywołuje u mnie skurcz w kolanach.

erde
07-09-2010, 11:57
szkoda sprzętu.

Quimeen
07-09-2010, 12:16
To ten sam kamerzysta co kręcił szczątki rozbitego prezydenckiego tupolewa. Na końcu mówi dokładnie tę samą kwestie :)

darkmajin
07-09-2010, 12:44
tak to jest jak się lampy nie zabezpiecza lockiem :D , imo kamerzyści - fotograf 0:1 kosztowo oczywiście ;) ...fajne poszukam więcej

prz3mo
07-09-2010, 12:44
Mówiąc poważnie to moim zdaniem to "ustawka" :)

erde
07-09-2010, 12:53
też o tyn pomyślałem, ale pranie po mordzie wygląda bardzo realistycznie

madburn
07-09-2010, 12:54
kameruny byli z jednej firmy (koszulki) - kamerun sie wkurzyl ze kolega nie pomaga tylko filmuje - wiec mu walnal kamere - lepszy byl foto bo ja podniosl i poprawil im obu :)

p_swiro
07-09-2010, 12:56
Koleś na końcu rzuca swoją kamerą, zamiast chuchać i dmuchać, czyścić i przecierać... ech.. nie ma takich ludzi. Bite, że ustawka:mrgreen:

andrstac
07-09-2010, 13:24
Koleś na końcu rzuca swoją kamerą, zamiast chuchać i dmuchać, czyścić i przecierać... ech.. nie ma takich ludzi. Bite, że ustawka:mrgreen:

To już szrot był, więc co miał przecierać:)

Szprychu
07-09-2010, 14:06
Dobrze, że Kałasznikowem nie zaczęli strzelać. :lol:

wasilewk
07-09-2010, 14:13
Ostatnio byłem na weselu, gdzie problem rozwiązano bardzo prosto: żona miała D700 (z gripem i N24-70 +SB-900) a mąż miał kamerę Panasonica. Do rozwodu nie doszło.

Pzdr.

mikkay
07-09-2010, 16:58
Tak, że Panie i Panowie, ruszajmy na podbicie wschodniego rynku :)

Piotrek Charchuła
07-09-2010, 17:07
Te dwa poprzednie filmiki to nic w porównaniu z tym http://www.youtube.com/watch?v=Awx7foP28SA&feature=related :-D

freefly
07-09-2010, 17:15
Te dwa poprzednie filmiki to nic w porównaniu z tym http://www.youtube.com/watch?v=Awx7foP28SA&feature=related :-D

Ile bym dał, żeby mieć taka pamiątkę ze swojego wesele. Byłoby co wspominać.:-)
A nie tam jakieś ustawiane fotki.

jaś
07-09-2010, 17:24
no to było weselisko

kamilkamien
08-09-2010, 10:18
Czy może ktoś mi podesłać sam link do zupełnie pierwszego filmiku? Chętnie bym to obejrzał, ale gdy otwieram posta, to mam białe pole tylko.

Rafał_Sz
08-09-2010, 11:12
Czy może ktoś mi podesłać sam link do zupełnie pierwszego filmiku? Chętnie bym to oglądnął, ale jak otwieram posta to mam białe pole tylko.
Ale film jest tak jak był. A bezpośrednio na YouTube to musisz być zalogowany.

doyen
08-09-2010, 11:29
Bo praca z jakimś "kręcikorbką" potrafi być uciążliwa i często może popsuć rezultaty misternych przygotowań do ślubu. Kilka takich przypadków opisałem i wraz ze zdjęciami zamieściłem jakiś czas temu na swoim blogu. (http://www.blog.lukaszdziekan.com/?p=294) Na szczęście nie kończyło się tak jak na filmie.

everyman
08-09-2010, 12:10
prz3mo: To dwa różne śluby, chyba pokłócili się o miejscówkę plenerową. ;)


Bo praca z jakimś "kręcikorbką" potrafi być uciążliwa i często może popsuć rezultaty misternych przygotowań do ślubu. Kilka takich przypadków opisałem i wraz ze zdjęciami zamieściłem jakiś czas temu na swoim blogu. (http://www.blog.lukaszdziekan.com/?p=294) Na szczęście nie kończyło się tak jak na filmie.
Jakiś czas temu: link (http://img844.imageshack.us/img844/244/kameruni.jpg) - foto bez korekty jako obraz sytuacji. Facet w kraciastej koszuli i jeansach stał całą mszę dokładnie w tym samym miejscu, więc jak chciałem zrobić zdjęcie młodym z drugiej strony to praktycznie zawsze któregoś łapałem w kadrze. Drugi potem zaczął biegać, aż w końcu ustawili się niemal identycznie tylko po przeciwnych stronach. Nie dość, że kościół dość wymagający jeśli chodzi o światło (np 1/80sec, f/2.8, iso4000), jego rozkład i kolorystykę to jeszcze musiałem się użerać z takim zespołem podczas kadrowania. Najbardziej jednak lubię wlepianie się w młodych z odległości jednego metra, filmowanie tortu z 10cm, lub marsz krok w krok z młodymi na wyjściu. Dobrze, że śluby strzelam okazjonalnie, bo gdybym robił je często to też by mi chyba w końcu nerwy puściły. :/

andrstac
08-09-2010, 12:24
prz3mo: Jakiś czas temu: link (http://img844.imageshack.us/img844/244/kameruni.jpg) - foto bez korekty jako obraz sytuacji. Facet w kraciastej koszuli i jeansach stał całą mszę dokładnie w tym samym miejscu, więc jak chciałem zrobić zdjęcie młodym z drugiej strony to praktycznie zawsze któregoś łapałem w kadrze. :/

Jak można tak ubranym przyjść na ślub - masakra

prz3mo
08-09-2010, 12:48
Jak można tak ubranym przyjść na ślub - masakra

Widziałem kiedyś gorzej ubranego, tzn. nieodpowiednio do sytuacji. Otóż kamerun był ubrany jak "skate", czyli bardzo duży t-shirt, spodnie jeansowe za kolana, buty z rozwiązanymi sznurówkami. Też stał całą mszę w jednym miejscu ze statywem i kamerą, ehhh...

pil74
08-09-2010, 13:38
Byłem kiedyś na ślubie, do którego w kościele przygrywała ekipa na gitarach. Swoim wyglądem i ubiorem lepiej by pasowali do ogniska gdzieś w lesie. Polary, chusty, górskie, obuwie itp klimaty, o zawodzeniu nie wspomnę.
Wesele w ogóle było, jak się później okazało specyficzne. Niby tańców miało nie być i gościom do kotleta przygrywało dwóch dziadków. Jeden zarzynał na skrzypcach, drugi na pianinie. Repertuar bardziej był odpowiedni na stypę, no ale to kwestia gustu. Chociaż jeden zagrany kawałek, często w tv puszczają 1 listopada. Ktoś jednak do nagłośnienia podłączył walkmana i kilka osób się wyrwało na parkiet. Oczywiście alkoholu też nie było, poza jedną lampką wina do obiadu. Póki co najbardziej hardcorowe wesele na jakim byłem :)
Wytrzymałem w mękach i bólach do 23 :)

stock
08-09-2010, 13:44
no to ja widziałem kamerunke - jakies jasne dzinsy, oczywiście riboki z tesco do tego, koszulka jakas biała i na to wszystko kamizelka ze skóry z frędzelkami. Oczywiście nieuczesana, bez makijazu i z podkrązonymi oczami. W pierwszej chwili pomyslałem, ze żule z miasta się schodza. Dopóki nie wyciagnęła kamery :)

kamilkamien
08-09-2010, 17:10
Czy może ktoś mi podesłać sam link do zupełnie pierwszego filmiku? Chętnie bym to obejrzał, ale gdy otwieram posta, to mam białe pole tylko.

No i udało mi się odpalić filmik. Ponownie wchodząc w miejscu gdzie poprzednio był biały kwadracik pojawił się filmik. Kurcze, to aż ciarki przechodzą gdy słyszy się taki tępy odgłos rozbijanego "czegoś" o beton a co później okazuje się aparatem albo kamerą...
Tam to faktycznie, bez kija nie podchodź... hehe

Brazilianpitbull
08-09-2010, 18:17
A morał tej bajki jest krotki i niektorym znany, nie chodźmy na śluby, gdy sprzęt nieubezpieczony mamy xDDD

Bonthyc
14-09-2010, 00:58
Te dwa poprzednie filmiki to nic w porównaniu z tym http://www.youtube.com/watch?v=Awx7foP28SA&feature=related :-D
Jak ja kocham tą naszą słowiańską fantazję. A jak się bawić to się bawić:
http://www.youtube.com/watch?v=-920nTEmFCA&feature=related

Greg77
14-09-2010, 02:53
To ten sam kamerzysta co kręcił szczątki rozbitego prezydenckiego tupolewa. Na końcu mówi dokładnie tę samą kwestie :)

Wlasnie mialem to napisac.......a oni doszukiwali sie jakies bzdur:D


Patrzac na pozostael linki, gdzie nam do wschodniej zabawy:D Co my tam wiemy o kulturze:D

elanek
14-09-2010, 08:37
Bo praca z jakimś "kręcikorbką" potrafi być uciążliwa i często może popsuć rezultaty misternych przygotowań do ślubu. Kilka takich przypadków opisałem i wraz ze zdjęciami zamieściłem jakiś czas temu na swoim blogu. (http://www.blog.lukaszdziekan.com/?p=294) Na szczęście nie kończyło się tak jak na filmie.

"Kręcikorbki" mają też swoje racje. Współpracuję z jednym takim dosyć często od kilku lat i nic nie jest czarne albo białe. Uważam, że kamerzysta ma o wiele więcej roboty niż fotograf. Musi zachować ciągłość akcji, gdzie fotograf pstryknie szybko kilka fot i jakoś będzie.
Odnosząc się do zdjęć i opisów na w/w blogu chciałbym dodać coś od siebie jako fotografa.

Zdjęcie 1. Przykra sprawa z tą kamienną stopą, ciężko sfocić w takim wypadku szeroki plan. Niemniej uważam, że w tym przypadku można coś tam zrobić żeby "zasłonić" kamerzystę.

Zdjęcie 2. Bez usprawiedliwienia i komentarza.

Zdjęcie 3. Zupełnie nie rozumiem zarzutu. Kamerzysta musi gdzieś stać, fotograf może zrobić ciaśniejszy kadr i będzie. Jeśli kamerzysta przeszkadza to fotograf musi być po jego stronie.

Zdjęcie 4. Powiedz mi gdzie ten kamerzysta powinien być? Jest zakładanie obrączek, stoi w miejscu, grzecznie, w dobrej odległości od młodych, nie wpycha im kamery przed nos bądź biega naokoło. Straciłeś jeden kadr i robisz lament. Coś ty robił tak daleko od młodych podczas zakładania obrączek?

Uważam, że stawianie młodych przed wyborem: "Albo fotograf albo kamerzysta" stawia znak zapytania jeśli chodzi o profesjonalizm fotografa. Nie jest to atak na Ciebie oczywiście.

Znam opowieści z drugiej strony beczki:
- fotograf przed parą idącą do ołtarza - cofa się robiąc kilkanaście fotek przez całą długość kościoła, a kamerzysta czekający grzecznie przy ołtarzu ma taki piękny kadr z dupą fotografa
- podczas przysięgi wpychający się wszędzie fotograf najczęściej obok mikrofonu kamery i walący serią min. 5-6 strzałów z każdego kadru
- kamerzysta ma węższy kąt dlatego musi stać w jakiejś odległości od młodych - fotografowi nie chce się go omijać więc biega mu w kadrze :)

Opowieści można snuć wiele, z obu stron okopów. Uważam, że kamerzysta ma przechlapane - musi zachować ciągłość filmu bo jak będzie musiał robić dużo cięć to się nie będzie dało go oglądać. A na filmie musi być wszystko (zazwyczaj - bo nie mówię tu o teledyskach ślubnych). Łatwo zauważyć każdą wpadkę. Do albumu pójdzie zdjęcia z zakładania obrączek max. 3-4 sztuki, a kamerzysta musi mieć film przynajmniej minutowy, stabilny, najlepiej bez fotografa biegającego w kadrze, lub bez ręki z aparatem wpychającej się wszędzie i walącej seriami (jeśli bez lampy to już jakiś sukces).

doyen
14-09-2010, 11:04
"Kręcikorbki" mają też swoje racje. Współpracuję z jednym takim dosyć często od kilku lat i nic nie jest czarne albo białe. Uważam, że kamerzysta ma o wiele więcej roboty niż fotograf. Musi zachować ciągłość akcji, gdzie fotograf pstryknie szybko kilka fot i jakoś będzie.

To dobrze, że współpraca Wam się układa. Nie widzę jednak powodu dla którego to ja mam iść na wszelkie kompromisy, bo kamerzysta musi mieć ciągłość... Ale dalszy ciąg tej wypowiedzi zdradza chyba Twoje ogólne podejście do tematu: „fotograf pstryknie szybko kilka fot i jakoś będzie”. Niestety to nie moja filozofia pracy. Nie pstrykam fot z nadzieją że jakoś będzie. Angażuję się w to co robię i za co mi płacą i staram się to robić na możliwie najwyższym poziomie.


Odnosząc się do zdjęć i opisów na w/w blogu chciałbym dodać coś od siebie jako fotografa.

Zdjęcie 1. Przykra sprawa z tą kamienną stopą, ciężko sfocić w takim wypadku szeroki plan. Niemniej uważam, że w tym przypadku można coś tam zrobić żeby "zasłonić" kamerzystę.

Tak, można - detale sukni, bo o szerszych planach bez jego udziału to nie było mowy.


Zdjęcie 3. Zupełnie nie rozumiem zarzutu. Kamerzysta musi gdzieś stać, fotograf może zrobić ciaśniejszy kadr i będzie. Jeśli kamerzysta przeszkadza to fotograf musi być po jego stronie.

No i znowu to fotograf musi iść na kompromis...


Zdjęcie 4. Powiedz mi gdzie ten kamerzysta powinien być? Jest zakładanie obrączek, stoi w miejscu, grzecznie, w dobrej odległości od młodych, nie wpycha im kamery przed nos bądź biega naokoło. Straciłeś jeden kadr i robisz lament. Coś ty robił tak daleko od młodych podczas zakładania obrączek?

Miałem pomysł na ujęcie, dlatego sobie poszedłem dalej i czekałem a później zrobiłem pozostałe ujęcia z bliższej odległości. W tym przypadku to on wszedł przede mnie, nie czekając aż zrobię zdjęcie. Czy Twoim zdaniem tutaj też powinienem się dostosować i robić z jego perspektywy żeby w kadr nie wejść bo filmował pół kościoła?


Uważam, że stawianie młodych przed wyborem: "Albo fotograf albo kamerzysta" stawia znak zapytania jeśli chodzi o profesjonalizm fotografa. Nie jest to atak na Ciebie oczywiście.

Nikogo nie zamierzam stawiać przed wyborem, tylko przedstawiłem swój pogląd na udział niektórych kamerzystów w trakcie uroczystości. Z profesjonalnymi kamerzystami współpracuje się miło i bez zgrzytów.

elanek
14-09-2010, 12:12
Ale dalszy ciąg tej wypowiedzi zdradza chyba Twoje ogólne podejście do tematu: „fotograf pstryknie szybko kilka fot i jakoś będzie”. Niestety to nie moja filozofia pracy. Nie pstrykam fot z nadzieją że jakoś będzie. Angażuję się w to co robię i za co mi płacą i staram się to robić na możliwie najwyższym poziomie.
Właśnie jak słyszę taką wypowiedź - interpretację to mi się śmiać chce. Interpretacja wynika z tego ,ze jesteś przeświadczony o własnej racji, dlatego moją wypowiedź wyrwałeś z kontekstu i dopasowałeś do własnych poglądów. Więc tłumaczę Ci o co mi chodziło: fotograf nie musi mieć 2-3 klatek z każdego kroku pary wchodzącej do kościoła. Kamerzysta musi mieć ciągłość. Wystarczy zrobić 5-6 klatek takiego wejścia i wystarczy. On musi mieć min. 10 sekund filmu. O to mi chodziło. Wy7powiedzi o angażowaniu, nie pstrykaniu fot z nadzieją, że coś będzie, staraniu się itp. zostaw dla klientów bo to robi większość z nas na co dzień w swojej pracy i nikomu tym tutaj nie zaimponujesz.




Tak, można - detale sukni, bo o szerszych planach bez jego udziału to nie było mowy.
Patrząc na to zdjęcie wydaje mi się, że jakbyś stanął obok kamerzysty i użył szerokiego kąta to by nie było problemu z fajnymi kadrami. Tu się nie udało zrobić tego co chciałeś, ale nie ma sensu rozpaczać i załamywać rąk.


No i znowu to fotograf musi iść na kompromis...

Jaki kompromis! Przecież gdzieś musi stać. Ma z chóru filmować? I stoi tak, żebyś mógł zrobić zdjęcie bez jego udziału w kadrze. To, że zrobiłeś to szerszym kątem to już Twój problem, ale możesz zdjęcie wykadrować bez straty, bo poza kamerzystą nic nie ma tam do wykadrowania ciekawego czy wartościowego.



Miałem pomysł na ujęcie, dlatego sobie poszedłem dalej i czekałem a później zrobiłem pozostałe ujęcia z bliższej odległości. W tym przypadku to on wszedł przede mnie, nie czekając aż zrobię zdjęcie. Czy Twoim zdaniem tutaj też powinienem się dostosować i robić z jego perspektywy żeby w kadr nie wejść bo filmował pół kościoła?
Litości...
Jest zakładanie obrączek a Ty myślisz, że kamerun będzie Ci się usuwał? Najważniejszy moment - on musi być nieruchomo! Nie będzie skakał z kamerą naokoło, ani tym bardziej myślał o Twoich kadrach! Ciesz się, że nie wsadził kamery przed same obrączki... Uważam, że stał w bardzo dobrym miejscu. Miałeś go naprawdę sporo.



Nikogo nie zamierzam stawiać przed wyborem, tylko przedstawiłem swój pogląd na udział niektórych kamerzystów w trakcie uroczystości. Z profesjonalnymi kamerzystami współpracuje się miło i bez zgrzytów.

No i to jest podsumowanie dobre. Profesjonalny kamerzysta potrafi się zachować, jednak potrzebuje też do pracy profesjonalnego fotografa. Pracując z kamerzystą nigdy nie będzie tak dobrze jak bez niego, ale trzeba nauczyć się współpracować. nawet ma Masters of Wedding Photography są kamerzyści, ale wszystko się jakoś układa.

Michał Jędrak
14-09-2010, 12:18
Wiadomo, że kamerzysta ma gorzej niż fotograf. Trzykrotnie mniejsza kasa i musi łącznie pewnie posiedzieć jakieś 40 godzin nad tym co sam skręcił. Gdyby mi przez 40 godzin leciało jedno wesele to bym oszalał. Nie wiem jak oni mają cierpliwość do puszczania sobie tego w kółko i robienia montażu.

Nawet nie przeszkadza mi jak gdzieś tam mi wlezie w kadr. Zdarza się. No ale do jasnej cholery nie mogę zrozumieć po co kamerzysta często zapitala w odległości 30cm od twarzy młodych. Pewnie kinole wychodzą im jak u gargamela. Po co kamerzysta kręci krojenie tortu z odległości 10cm od ostrza noża? Czy oni do diabła nie mają zoomów?

Spotkałem też takiego, który odprawiał mszę razem z księdzem. Miły człowiek i widać było, że zależy mu na tym, aby mi nie wchodzić w drogę, ale pewnych sytuacji nie dało się uniknąć:



https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img695.imageshack.us/img695/4049/fot2261.jpg)

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img529.imageshack.us/img529/8189/fot2283.jpg)

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img827.imageshack.us/img827/5549/fot2293.jpg)

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img192.imageshack.us/img192/64/fot2338.jpg)

przemyslawcioch
14-09-2010, 13:26
ostatnia fota wymiata.
A ja powiem tylko tyle. Jak ktoś ma odrobinę cooltury i checi do współpracy to nawet jak dupę wypnie przed obiektywem to nie jest źle. Delikatny gest z uśmiechem twarzy i kamerzysta daje krok w prawo lewo (fotograf - czyli ja tez mam taki zwyczaj). Natomiast gdy gest wygląda jak mroczna wersja kozakiewicza to i goście sa oburzeni i pytają się czy nie "w*******ić kamerzyście". ja polecam rzucić okiem na http://www.mpstudios.pl/production.php?id=1 i zapytać sie kamerzysty czy potrafi zrobić coś takiego.

elanek
14-09-2010, 13:49
Wiadomo, że kamerzysta ma gorzej niż fotograf. Trzykrotnie mniejsza kasa i musi łącznie pewnie posiedzieć jakieś 40 godzin nad tym co sam skręcił. Gdyby mi przez 40 godzin leciało jedno wesele to bym oszalał. Nie wiem jak oni mają cierpliwość do puszczania sobie tego w kółko i robienia montażu.

Nie mają. Pod koniec sezonu siada im psychologia :) Montaż to masakra.


Nawet nie przeszkadza mi jak gdzieś tam mi wlezie w kadr. Zdarza się. No ale do jasnej cholery nie mogę zrozumieć po co kamerzysta często zapitala w odległości 30cm od twarzy młodych. Pewnie kinole wychodzą im jak u gargamela. Po co kamerzysta kręci krojenie tortu z odległości 10cm od ostrza noża? Czy oni do diabła nie mają zoomów?
Przy zoomie jest problem z drganiem kamery, nawet jak jest na statywie naramiennym czy zwykłym. Widać. Poza tym o ile pamiętam to najszerzej mają zazwyczaj 35 mm, więc te kinole nie takie straszne mają. Co ciekawe uczą ich tak w szkołach. Ten "mój" się uczy w Poznaniu i odkąd zaczął to mniej zoomuje, więcej się pcha w kadr. Ale sobie to wyjaśniliśmy :)

marszull
14-09-2010, 19:28
... więcej się pcha w kadr. Ale sobie to wyjaśniliśmy :)

Ale nie tak, jak na pierwszym filmie? ;)

Michał Jędrak
14-09-2010, 22:31
MPstudios w to nie mieszajmy, bo ich dzieła wymiatają (wg mojej subiektywnej opinii) i nie przeszkadzałoby mi ich wchodzenie w kadr. A dlaczego? Bo fotografia ślubna to w pewnym sensie produkt. Para młoda to klienci zamawiający konkretny produkt z którego mają być zadowoleni. Jak widzę, że kamerzysta to 'sierota', to się wkurzam, że ja stracę ujęcie a młodzi i tak go nie uzyskają bo kamerzysta spieprzy. Jednak przy takim mpstudios nie miałbym oporów przed odstąpieniem jakiegoś ujęcia na ich rzecz.

Elanek, będę wulgarny, ale jest już po 22:00 więc mi wolno. Jeśli kamerzyście drży ręka przy kręceniu tortu z odległości jednego metra to znaczy, że drugą ręką się onanizuje na tort, proste. Sorry, ale da się spokojnie robić szerokim kątem (odpowiednik 35mm) bez problemu z odległości metra czy dwóch i nie ma drgań, zwłaszcza, że 100% kamer ma stabilizację obrazu. Ja mu nie każę sterczeć na drugim końcu sali i ściągać odpowiednikiem 300mm, ale po prostu wystarczy ten metr, abym mógł cokolwiek zdziałać.

elanek
14-09-2010, 22:34
Ale nie tak, jak na pierwszym filmie? ;)

No nie mogłem - to mój dostarczyciel połowy roboty :)

ekonet
14-09-2010, 22:39
100% kamer ma stabilizację obrazu
A tu się mylisz. JVC, którym miałem okazję robić parę realizacji TV (nie pamiętam symbolu, w każdym razie duża kamera naramienna) czy też duże kamery Sony - nie mają stabilizacji.
Ale zakładam, że większość gra mniejszymi kamerami, więc ok. ;)

Michał Jędrak
14-09-2010, 22:54
No ale bez przesady. Tort można strzelić z dwóch metrów i jakoś da radę. Sam wiem, że się da bo mam małą lekką kamerkę, a wiadomo, że przy ciężkiej kamerze mniej drży ręka.

O proszę... I tak nie było to 30cm (bo akurat tego nie fotografowałem) ale zrobiłem jak się zbliżał z kamerą przed wciśnięciem osłony w krem.


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img412.imageshack.us/img412/9873/fot0363.jpg)

prz3mo
15-09-2010, 00:31
Niestety też spotkałem się z tym, że "ślubokręt" był np. cały pierwszy taniec z kamerą oddaloną od młodych 30cm.... i latał w koło jak nawiedzony... masakra.

A propo takiego czegoś jak wyżej w poście, że koleś odpala lampę, zabijając cały klimat gdy jest podawany tort w ciemności... Kiedyś byłem świadkiem, że jakiś gość weselny nie wytrzymał i zje... kamerzystę by "wyłączył to gówno" :-D

freefly
15-09-2010, 00:44
A propo takiego czegoś jak wyżej w poście, że koleś odpala lampę, zabijając cały klimat gdy jest podawany tort w ciemności... Kiedyś byłem świadkiem, że jakiś gość weselny nie wytrzymał i zje... kamerzystę by "wyłączył to gówno" :-D

Podawany owszem, ale nie krojony. Gość weselny był widocznie po sporej dawce "zamrożonej wyborowej" i pewnie nie miał już zdjęty krawat, co może tłumaczyć "awanturujący ton".;)

przemyslawcioch
15-09-2010, 11:04
apropos stabilizacji.... ogarniam teraz sony vegas studio..... i tam jest taka jebitna funkcja redukcji drgań. 85mm na d90 kręcone z ręki.... nie widać drgania :P a tam jest 24 fps wiec przy zwykłej kamerze na pewno lepiej wygląda.

pietrobas
15-09-2010, 12:08
Kurcze, to mp jak regularny film. Ale kręcą pewnie aparatami ?

velaskez
15-09-2010, 12:19
MP studios w sensie? Oni robią Canonami 5dmkII i chyba 7D.

przemyslawcioch
15-09-2010, 13:01
teraz to samo można d7000 :D fajna puszka do video. Ale jednak canon nadal rządzi pod względem FPSów

Brazilianpitbull
15-09-2010, 14:08
Matko już d7000 przeszedł i na ten wątek? :D Matko niedługo "d7000" spotkam chyba w większości, jak nie w każdym wątku ;)

Michał Jędrak
16-09-2010, 08:43
Niedługo podniesiesz klapę w sedesie a tam D7000 :-)

ekonet
16-09-2010, 09:59
Niedługo podniesiesz klapę w sedesie a tam D7000 :-)
Lodówkę to już od dawna strach otworzyć. ;)

puchbeary
16-09-2010, 10:28
Co do walki kamerzystów i fotografów to dobrze na perspektywę i dystans do dyskusji robi gdy ktoś kiedyś parał się i tym i tym. Wtedy dopiero można oceniać jedną i drugą stronę. Pięć lat stałem za kamerą a od 4 lat robię zdjęcia - razem 9 lat po weselach. Znam s..nów kamerzystów ale znam też s..nów fotografów. Reguły nie ma. Czasem warto też przeanalizować dlaczego "on tak to zrobił" gdzie tym "onym" może być i fotograf i kamerzysta. Generalnie wszystkim dystansu właśnie życzę

ekonet
16-09-2010, 10:31
Generalnie to trzeba współpracować i stać po jednej stronie - dosłownie i w przenośni. Tak robię i na razie nie miałem problemów.

szymony
16-09-2010, 10:45
Generalnie to trzeba współpracować i stać po jednej stronie - dosłownie i w przenośni. Tak robię i na razie nie miałem problemów.
Dokładnie. Jak jest kamerzysta, to pracuje się mniej komfortowo niż samemu. Jednak chwila rozmowy przed godziną "0" w zdecydowanej większości przypadków pozwala wypracować kompromis.
W beznadziejnych przypadkach, skutecznym orężem jest fisheye ;-) Wielkim problemem, wręcz plagą są "ciocie i wujkowie" z nowym aparatofonem. Przy nich jeden nawet "oporny" kamerzysta to pikuś.

Krzysiek B
16-09-2010, 11:57
Lodówkę to już od dawna strach otworzyć. ;)



Pomijając fakt, ze u mnie w lodówce, a tym bardziej w sedesie nie widziałem d7000 chce powiedzieć kilka słów o tym, co przytrafiło mi się w poprzednim sezonie.

Otóż miałem okazję spotkać się w kościele z kamerzystą.
Jednym z tych co nie odstępuje pary na dalej niż dwa metry i ciągle ich instruuje czy mają iść, stać, obrócić się, patrzeć tu czy tam.
Nawet szedł tyłem do ołtarza oddalony od nich góra 2m podczas gdy oni wchodzili do kościoła.

Zaczęło się jak to zwykle bywa niewinnie.
Ja próbowałem sobie z pod ołtarza zrobić fotkę młodych stojących pod chórem.
Nie dość, ze musiałem polować na bardzo rzadkie momenty gdy "pan kamerzysta" na sekundę odsłonił młodych to jeszcze ten jegomość zaczął kroczyć w moim kierunku środkiem kościoła tak, ze nie mogłem nic zrobić tylko czekać, aż się przesunie.
Ale gdzie tam.
On podszedł do mnie i powiedział surowym tonem nakazowym.
"przesuń się bo będę tędy przechodził".

Pomijam fakt, że się nie przywitał.
Odpowiedziałem grzecznie, że będę robił co uznam za stosowne.
Coś tam do mnie odburknął czego nie zrozumiałem i poszedł znowu okupować młodych.
Oczywiście wracał do młodych środkiem kościoła :)

Dalsza część współpracy przebiegała bez większych zakłócę ale do czasu gdy skończyło się kazanie.
Kamerzysta zupełnie nie przygotowany "zaspał" siedząc na ławce.
Do ołtarza zerwał się biegiem gdy się zorientował, ze to już,a ja już od jakiegoś czasu stoję sobie od strony panny młodej z aparatem gotowym do akcji.
Wybrał moja stronę.
Nie chciałem byc totalnym egoistą i widząc, ze będzie miał ciasno odsunąłem się trochę do tyłu tak by mógł stanąć obok mnie i spokojnie filmować ale on zamiast zająć miejsce obok mnie wskoczył w ta lukę między mną a PM jaka powstałą gdy odsunąłem się do tyłu.

I w tym momencie mnie trafiło.
Adrenalina, złość, agresja.
Delikatnie poklepuje faceta po ramieniu i proszę by się przesunął.
Stanął zupełnie centralnie przede mną.
Nie reagował na żadne prośby i poklepywania.
Tak się wkurzyłem, ze klepnąłem go mocniej.
Nie wiem czy faktycznie na tyle silnie czy on przyaktorzył ale poleciał z kamera na ołtarz niemal się na niego wywracając.
Ksiądz przerwał ceremonię i spojrzał w naszym kierunku z oburzeniem.
I w tym momencie ja powiedziałem na głos w stronę kamerzysty "jak można się tak rozpychać" :)
Wiem, ze przesadziłem ale adrenalina byłą taka, że nie wytrzymałem.
Mam wrażenie, ze on celowo zrobił taki rzut z kamera by pokazac jak go potraktowałem ale do końca nie jestem tego pewien.
Po przesunięciu kamerzysty ksiądz wznowił ceremonię i już grzecznie nie wchodząc sobie w kadry dokończyliśmy swoją pracę.
Przy wyjściu z kościoła "pan kamerzysta" oczywiście obowiązkowo zastosował krok raka w odległości metrra, dwóch od PM:)
Pod kościołem gdy fotografowałem gości on podszedł do mnei i powiedział "koleś jak będziesz się tak zachowywał to ci się krzywda stanie"
Tym razem adrenalina zeszła i się roześmiałem tylko mówiąc, ze będe czekał na ten moment ;)
Potem miał jeszcze wątki bo za każdym razem gdy zmieniałem lokalizację on podłaził i drążył temat, że nie zachowałem się profesjonalnie, źle go potraktowałem itp.
Odpowiedziałem tylko, ze on jest za to wyrwany z ulicy i ma nikłe pojęcie o tym co robi.
Potem poszedłem sobie nie czekając na konfrontację bo sprzętu szkoda hehe

Jak się dowiedziałem po kilku dniach był to pracownik kamerzysty, bo im się zlecenia zdublowały.
On robił komplet od przygotowań do końca wesela łącznie ze zdjęciami (wyjątek kościół) za 600zł i faktycznie był człowiekiem wziętym z ulicy bez odpowiedniego przygotowania :)

Brazilianpitbull
16-09-2010, 12:08
Lodówkę to już od dawna strach otworzyć. ;)

Nie nie, z tego co się orientuję to w lodówce można zobaczyć Pudziana :)

Krzysiek, jak dla mnie to i tak jesteś ostoją spokoju ;)

robin102
16-09-2010, 14:42
Wielkim problemem, wręcz plagą są "ciocie i wujkowie" z nowym aparatofonem. Przy nich jeden nawet "oporny" kamerzysta to pikuś.
Otóż i to powinno byc sentencją tego wątku zahaczjącego o horrorowe opowieści. Współpracuję z rożnymi kamerunami, kamerzystami, operatorami filmowymi ( kolejność nie przypadkowa) i co na każdym weselu ma mnie żółć zalewać ? Osłabiać instynkt łowcy ;) Chrzanić to czy wlezie mi tam czy tu, ja przecież jako fotograf też mu się pałętam w te i w tamte. Marudzenie na kamerzystów charakterystyczne jest u początkujących foterów ślubnych lub u takich co jeszcze nie okrzepli i nie obrośli grubą skórą w tym temacie. Co z tego, ze w kadr wlezie w ważnym momencie , najwyżej PM nie będą mieli jakiegoś tam ujęcia albo trzech, zrobi się inne. Cenniejszy spokój wewnętrzny i dobre stosunki w środowisku branżowym. Chłopaki też pracują też się starają i jak Szymony mówi znacznie groźniejsza jest plaga rodzinnych fotografów, a nie daj boże w bogatą rodzinę się trafi to aparatów tyle co gości na weselu :)
Żeby nie było ze taki twardziel jestem i nic mnie nie rusza to rusza czasem jak współpracuje z dwoma lokalnymi firmami video których ludzie pracują w jaskrawych czerwonych koszulkach, masakra normalnie potem na zdjęciach nawet starając się żeby ich nie było są niestety wszędzie świecą jak latarnie :) ale przy stole weselny też warto pogadać, anie siedzieć zadętym bo i tak fotgrafów ślubnych uważa sie w srodowisku około weselnym za tych co głowy najwyżej noszą nie wiedzieć dlaczego i po co.
Tylko spokój może nas uratować :)