Zobacz pełną wersję : Jak reklamują się "ślubniaki" i pozyskują klientów?
kamilkamien
19-08-2010, 21:59
Witam serdecznie
Tak trochę bardzo poważnie przymierzam się do rozkręcenia w fotografii ślubnej ale jak na starcie mając zerowe potrfolio pozyskać klientów? Próbowałem tego wcześniej liznąć ale nawarstwiły mi się obowiązki i dałem sobie spokój. Teraz chce ruszyć z kopyta na poważnie. Gdzie się reklamujecie i jak radzicie zacząć? Liczę bardziej na rzetelne a nie prześmiewcze odpowiedzi, bo wszyscy jakoś zaczynali a nowi zacząć muszą.
Marcin Borkowski
19-08-2010, 22:15
a masz może jakiegoś znajomego zajmującego się fotografią ślubną? jak ładnie poprosisz, może zgodzi się abyś był 2 fotografem na jakimś zleceniu? choćby za darmo, a wyrobisz sobie portfolio i będzie łatwiej się wkręcić samemu :)
zaczynaj od znajowych albo fotografowania jako drugi fotograf. Zrobisz w sezon sensowne portfolio i działasz.
monikowska
19-08-2010, 22:19
Najlepiej porobić po rodzinie, po znajomych i założyć portfolio, potem katalogi ślubno weselne, Targi Ślubne ( chociaż to akurat pic na wodę...ale może Tobie się uda zdobyć tam klientów ) Do sukcesu długa droga, rynek jest tak nasycony, konkurencja dobra i ogromna, może być ciężko. Jak zaproponujesz coś innego może prędzej pozyskasz klientów. Myślę że ta branża powoli upada, wiadomo ludzie będą brać śluby, ale idzie to w kierunku małych skromnych uroczystości, bez fotografa czy kamerzysty...a na skromnym przyjęciu to ciotka i wujek zrobią zdjęcia...i wystarczy. Brak świaodmości jakości i to że fotografia stała się teraz taka ogólno dostępna i łatwa niszczy tę branżę, każdy kuzyn i kuzynka z lustrzanką mogą teraz zrobić pamiątkowe zdjęcia na ślubie...( o jakości tych zdjęć nie wspomnę ) Widzę koniec żniw fotografów ślubnych.
Albo znajomi/rodzina i zamiast zabawy praca albo praca jako 2 za free u kogoś -jeśli nie znasz nikogo to próbuj poznać :) - inne opcje raczej cienkie do przeżycia.
Praca za marny grosz to strata czasu - jeśli robisz dobre zdjęcia to będziesz miał nie zadowolonych klientów - bo ciocia nie jest ostra w tle, poza tym włóczenie się po strażnicach nie nakręci ładnego portfolio lub przynajmniej bardzo to utrudni.
minikowska - masz troszkę racji ale nie do końca moim zdaniem :) Upadnie przez niż demograficzny całą masa ślubniaków średniej półki (jakaś połowa rynku) - na rynku zostaną fotoziutki bo robią tanio i nie warto zawracać głowy wujkowi żeby robił zdjęcia - lepiej dać pińcet i mieć "pamiątkę". Rynek fotografów dobrych i bardzo dobrych będzie miał się wciąż dobrze bo jest ogromna rzesza klientów, którzy widzą różnicę i są w stanie zapłacić dobrze lub bardzo dobrze za zdjęcia na ponad przeciętnym poziomie.
ja uważam ze dla dobrego fotografa zawsze znajdzie się ślub do zrobienia. A jak się robi wystarczająco drogo i dobrze to nie trzeba zapieprzać 4 weekendy w miesiącu przez cały sezon :) Aczkolwiek w tym wypadku mówimy tylko o bardzo dobrym fotografie oddającym bardzo dobry materiał. O fotoziutkach za 600zł od 2500 jpegów nie mówimy tu przecie.
Sprzęt masz - pozostaje praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka + oko.
kamilkamien
19-08-2010, 22:57
noo fotoziutkostwo odpada w pierwszej kolejności bo zwolennikiem nie jestem łopatologii w ilości 2500 fotek. A jak myślicie, czy kalendarz bardzo pomaga zaniżenie ceny i faktycznie połakomienie się na kilka imprez za te 400-500zł? Nie mówiĘ tu o stałym zaniżaniu rynku tylko kilka par (3-4) aby nabić sobie galerie i przy tym zarobić a dalej cenę wywindować i dalej już legitymować się myślę, ciągle rozwijającym portfoliem?
Lepiej zrób za free niż za 400 ... poważnie.
monikowska
19-08-2010, 23:36
noo verzu ma rację ;-)
jacoslavgth
19-08-2010, 23:49
czy ja wiem czy targi nie napędzają klientów? w sumie poczta pantoflowa to ponoć najlepsza metoda, reklama w gazecie średnio, pozycjonowanie strony też z opini - słabe efekty, to mój pierwszy sezon ale w sumie późno zacząłem, dobry efekt daje reklama w różnych portalach, w Szczecinie jest INFOLUDEK portal informacyjny miasta Szczecina - i okazało się że dało najlepszy efekt.
bialogardzianin
20-08-2010, 08:53
Ja mając kiedyś zrobione za darmo tylko 1 wesele i 1 ślub (po znajomości), złapałem w lutym zlecenie na wrzesień. Byłem w szoku, że tamci młodzi, pełni życia, pozytywnie nastawieni młodzi zdecydowali się skorzystać z mych usług. Dałem z siebie wszystko i byli bardzo zadowoleni. Chcę tu dać do zrozumienia kamilkamien, że nawet jak na początku wykonasz trzy-cztery zlecenia za darmo, kierując się chęcią zbudowania portfolio, nie będzie to czymś negatywnym, pamiętaj tylko o ciążącej na Tobie WIELKIEJ odpowiedzialności. W stopce nie widzę zapasowego body, więc kup chociaż d90, żeby leżał w plecaku dla świętego spokoju. Ja te dwie sesje wykonałem z 1 aparatem (wówczas d80) i dwoma szkłami (Tokina 12-24 i N/50/1,4) i mimo, że w obu przypadkach były osoby rejestrujące przebieg uroczystości na zlecenie, miałem wielkiego stresa co by było, gdyby mi aparat lub szkło w czasie przepinania spadło. Tyle tytułem przemyśleń. CO do marketingu, to myślę, że największe znaczenie mają polecenia i dobrze wypozycjonowana, profesjonalnie zrobiona strona. Ponadto, jak wyżej wspomniano, zgłaszanie strony do portali tematycznych.
Pamiętaj: to nie jest lekki kawałek chleba (już nie wspomnę o inwestycjach)! ;)
kamilkamien
20-08-2010, 21:29
Chcę tu dać do zrozumienia kamilkamien, że nawet jak na początku wykonasz trzy-cztery zlecenia za darmo, kierując się chęcią zbudowania portfolio, nie będzie to czymś negatywnym, pamiętaj tylko o ciążącej na Tobie WIELKIEJ odpowiedzialności.
Po przeczytaniu tych kilku odpowiedzi już sie w jakis sposób ukierunkowałem ku takim działaniom w celu zdobycia cennych jakże zdjęć.
W stopce nie widzę zapasowego body, więc kup chociaż d90, żeby leżał w plecaku dla świętego spokoju.
Dokładnie jak piszesz, to takie ryzyko z jednym korpusem sobie biegać mając materiał do zdania i będąc zobowiązany umową. Choć patrząc na to z drugiej strony, wielu tych z półki profesjonalnej mających wyżej nawet niż ja w stopce nie przejmują się zapasem, bo D... to jest nie do zajechania...
Ponadto, jak wyżej wspomniano, zgłaszanie strony do portali tematycznych.
A tu to mam ciekawą przygodę. Kiedyś jak zakładałem działalność Urząd Statystyczny dał do wiadomości, że taki ktos jak ja zaczął działalność. No i rozdzwoniły się telefony, aby pan przeszedł w naszą sieć telefoniczną, abym dodał ogłoszenie tu czy tam... A najbardziej uporczywy był telefon z Panoramy Firm. Miły głos przedstawił się kim jest i co robi, że proponują mi się u nich zareklamować i takie tam pierdoły... Kobieta mnie tak zawinęła, że ja jak w transie wysłałem im umowę z pieczątką i podpisem. Obiecali masę ofert bo są wiadającym "rekinem" w tej dziedzinie. Ja młody i głupi przedsiebiorca poleciałem łapczywie na te słowa! Wytargali odemnie 600zł a żaden klient który potencjalnie miał mnie wyszukać nie zwrócił mi tej kasy.
jacoslavgth
20-08-2010, 22:26
ja miałem identycznie z Panoramą Firm - kilka telefonów, ja zawsze odmawiałem ale jakoś nie skutkowało, dostawałem maile etc, ale skończyło się, na szczęście, ja dopiero zacząłem brać pieniądze za śluby, ale na początku też tylko znajomi, sesje za darmoche, ale małe portfolio zbudowałem i cały czas szukam możliwie najlepszej reklamy, trochę kasy na to poszło więc i ze sporymi wydatkami musisz się liczyć :)
ze sporymi wydatkami musisz się liczyć :)
Wylicz tak żeby nie pracować za darmo, wielu robi śluby a wnioski wyciąga się po 2-3 latach i często okazuje się że zarobek jest co najmniej nędzny.
jacoslavgth
21-08-2010, 11:11
Wylicz tak żeby nie pracować za darmo, wielu robi śluby a wnioski wyciąga się po 2-3 latach i często okazuje się że zarobek jest co najmniej nędzny.
mówię o wydatkach związanych z: broszurami, katalogami, wizytówkami, reklamie drukowanej w prasie branżowej, banerach na portalach, pozycjonowaniu strony, targach itd. kwoty są niemałe i nie zawsze przynoszą efekt, trzeba spróbowac zeby się tego dowiedziec, kupe kasy puściłem na coś co nie przyniosło skutku, ale jeszcze chce zainwestować w targi, ciężko powiedzić czy da efekt, ale zobaczymy w przyszłym sezonie :)
Mój pomysł na rozkręcenie biznesu - znajomy, znany i poważany w okolicy kamerzysta. Wożę go, załatwiam mu sprawy, nie wchodzę w kadry, a on mnie poleca. I tak od kilku lat. Kojarzą nas, że razem pracujemy i często biorą obu. Oczywiście sprawdza się to na poziomie rzemiosła i cen, jakie mamy. Ale jak wyjdziesz na wyższą półkę to pozostają inne środki.
kamilkamien
25-08-2010, 18:03
Mój pomysł na rozkręcenie biznesu - znajomy, znany i poważany w okolicy kamerzysta. Wożę go, załatwiam mu sprawy, nie wchodzę w kadry, a on mnie poleca. I tak od kilku lat. Kojarzą nas, że razem pracujemy i często biorą obu. Oczywiście sprawdza się to na poziomie rzemiosła i cen, jakie mamy. Ale jak wyjdziesz na wyższą półkę to pozostają inne środki.
Jest to jakiś swego rodzaju chwyt marketingowy bo wielu szuka zestawu kamera- aparat/ aparat- kamera
Gorzej gdy chcą też tak płacić - za jeden zestaw :(
Jest to jakiś swego rodzaju chwyt marketingowy bo wielu szuka zestawu kamera- aparat/ aparat- kamera
Właśnie. A, że kamerzysta jest dosyć znany i popularny, mimo, że ludzie czekają do 3 miesięcy na film, to od niego zaczynają poszukiwania. Na pytanie o polecanego fotografa odpowiedź ma jedną (mam nadzieję:))
Gorzej gdy chcą też tak płacić - za jeden zestaw :(
Zdarzają się takie akcje ("rozumiemy, że cena to za film i zdjęcia..."), ale coraz rzadziej.
robin102
26-08-2010, 21:04
Właśnie. A, że kamerzysta jest dosyć znany i popularny, mimo, że ludzie czekają do 3 miesięcy na film, to od niego zaczynają poszukiwania. )
To jakoś wcale nie długo. Kolega z którym współpracuje tak do roku lekutko mu to zajmuje, ale robi 2-3 wesela w wekend :)
bez jaj :D młodzi czekają rok za filmem ? po roku to ja bym zapomniał że zamawiałem coś takiego :D a i nieraz rozwód jest już po pół roku ;) poważnie takie terminy na oddawanie zleceń są ? pytam serio bo ani nie zamawiałem ani nie wykonywałem tego typu pracy ot ciekawość :)
bez jaj :D młodzi czekają rok za filmem ? po roku to ja bym zapomniał że zamawiałem coś takiego :D a i nieraz rozwód jest już po pół roku ;) poważnie takie terminy na oddawanie zleceń są ? pytam serio bo ani nie zamawiałem ani nie wykonywałem tego typu pracy ot ciekawość :)
Miesiąc... to chyba taka norma...
Rok czasu to rzeczywiście ekstremalnie dość :shock:
prz3mo miesiąc to jeszcze do przełknięcia :) ale powiedzcie sami że oczekiwanie na materiał jest za długie :) zdjęcia z cioci małpki są odrazu i ze dwa filmiki to co sie dziwujecie że ludzie niechętnie chcą zamawiać i płacić za zdjęcia ;) napisze pogrubionym tekstem że żartuje cobyście się nie spinali za mocno na mój tekst ;)
Jeśli chodzi o terminy to ja oddaję album po ok. 2 tygodniach. Są zlecenia szybkie (Londyńczycy czy jakieś Corkowcy) wtedy da się zrobić w 4-5... Ale mi się strasznie nie chce tak szybko pracować.
kamilkamien
27-08-2010, 00:11
Jeśli chodzi o terminy to ja oddaję album po ok. 2 tygodniach. Są zlecenia szybkie (Londyńczycy czy jakieś Corkowcy) wtedy da się zrobić w 4-5... Ale mi się strasznie nie chce tak szybko pracować.
Zgodze się z własnego doświadczenia, bo różnie to bywa, tydzień przeleżą zdjęcia nie tknięte bo najzwyczajniej nie masz ochoty, Ty zrobisz jakies mniejsze materiały w tym czasie. Dosiądziesz jednego dnia i odwalisz robotę którą byś niechętnie dłubał przez ten tydzień a zrobisz to w dniu kiedy poczujesz "moc". I nie chodzi mi tu o własnie odkładanie tego może na cały tydzień, bo to i długo i krótko, (kwestia uznania) ale co byśmy się dobrze zrozumieli.
A wracając do tematu rozpoczętego przeze mnie, tak czytam i czytam i bałem się o to zapytać wcześniej, ale czy praktykował ktoś układ z księdzem lub innym zaangażowanym klawiszem ślubnego dzieła? To taki śliski temat, o którym tez tylko ze słyszenia wiem ale czy spotkaliście się z tego rodzaju łowieniem klienta?
ja raz słyszałem jak ksiądz i kamerzysta się dogadali i niezależnie od młodych widzimisię musiał być ten kamerzysta i basta!
dzięka Bogu co do fotografa takich wymagań wielebny nie miał ;)
(..)
dzięka Bogu co do fotografa takich wymagań wielebny nie miał ;)
Kwestia czasu. Kamerun kupi sobie lustro i będzie fotovideo - fullkompleks :D
jesli chodzi o terminy to ja oddaje najszybciej po miesiącu. Po slubie przez ponad tydzien nawet nie zaglądam do folderu ze zdjęciami. Spokojnie leża i nabieraja mocy. Dopiero po tygodniu przeglądam wstepnie, zaznaczam i taguję to co mam zrobić. Choć na dysku mam też slub z czerwca 2009 i wciąz nabiera mocy :D :D Jakoś z młodymi nie mamy czasu na plener i tak sobie temat czeka :)
a już myślałam, że tylko ja się tak ociągam ;) Obrabianie zaraz po ślubie nie jest zdrowe, zdjęcia muszą dojrzeć, a potem ja muszę dojrzeć w nich to coś ;)
dokładnie - trzeba się z tematem przespac, przemyślec koncepcję. Spokojnie tydzien leżakowania jest w sam raz. A potem obróbka w miare wolnego czasu i chęci. na siłe nigdy nie obrabiam. Brak weny lub koncepcji - zdjęcia czekają :)
podczas wesela prawie zawsze jestem pytana przez gości lub nawet młodych (którzy wcześniej byli informowani ile trwa obróbka), o której jutro będą mogli zobaczyć pierwsze zdjęcia :D Ledwie minie kilka godzin od wesela, a już na koncie NK czy FB można oglądać ciągle zwiększającą się ilość zdjęć od gości - goście też focą luszczanką, więc dlaczego fotograf tak długo obrabia, jeśli każdemu zajmuje to 5 minut/200 zdjęć ;)
he he - standardzik. Ja w sobote robiełm ślub. Kosciół jasny - 1/80, f1.6 ISO 500 (piekne warunki). Był tez jeden z gości weselnych który focił z ławki D3 + najbardziej badziewna z sigm z długim cienkim ryjkiem i SB900z dyfuzorem w sufit. No cóz, pomyslałem - każdy orze jak moze :) Potem na weselu tenże gość zabrał młodych na 4 minutowy plener i trzaskał jakies foty. Około północy dostarczył młodym płyte ze wszystkimi zdjeciami, jedno wydrukowane w ramce (notabene dośc tragiczne). I podchodzi do mnie i pyta kiedy ja oddaje zdjęcia - na co ja ze stoickim spokojem - "jak je własciwie przygotuję - czyli za 1.5 miesiąca" :) Więc on rzecze "no widzisz, a ja to jestem szybki zawodowiec i oddałem wszystkie na gotowo". No cóż, usmiechnałem się i zapaliłem papierosa :D :D
-----------------
Uwazam ze takim ludziom powinno się te D3 zabierac i przekazywac młodym , ambitnym świadomym fotografom. Bo to chyba jest tak ze jak taki fotoziutek ma D3 to juz mysli ze zawojuje cały swiat i robi gnioty wciskając kit młodym ze to niby sztuka jest :D
ech... na całe szczęście on był tylko gościem weselnym :)
Polsar74
27-08-2010, 10:05
-----------------
Uwazam ze takim ludziom powinno się te D3 zabierac i przekazywac młodym , ambitnym świadomym fotografom. Bo to chyba jest tak ze jak taki fotoziutek ma D3 to juz mysli ze zawojuje cały swiat i robi gnioty wciskając kit młodym ze to niby sztuka jest :D
ech... na całe szczęście on był tylko gościem weselnym :)
kurka wodna - jeszcze sie okaże że ten "zawodowiec" to ktoś od nas ?
Przyznawać się - kto był z D3 i stock-iem na tym samym ślubie ???
;)
jeśli tędy droga, to kto był w sobotę w klasztorze w Kazimierzu z D200? ;)
Wracając do tematu - najlepszą metodą jest niezaprzeczalnie pantofel... wieść o fotografie idzie prosto do celu.
cheyenne
27-08-2010, 10:47
podczas wesela prawie zawsze jestem pytana przez gości lub nawet młodych (którzy wcześniej byli informowani ile trwa obróbka), o której jutro będą mogli zobaczyć pierwsze zdjęcia :D Ledwie minie kilka godzin od wesela, a już na koncie NK czy FB można oglądać ciągle zwiększającą się ilość zdjęć od gości - goście też focą luszczanką, więc dlaczego fotograf tak długo obrabia, jeśli każdemu zajmuje to 5 minut/200 zdjęć ;)
I jak sobie poradzić z tym tematem?
Jak tłumaczyć ludziom, że oddaję im 20 zdjęć skoro oni poświęcili mi dwie godziny i są święcie przekonani (chyba liczyli migawkę) że zrobiłem 150 kadrów.
Oni chcą wszystkie zdjęcia i nie dociera że pod tymi które nie wyszły ja sie nie podpiszę i ich nie dam.
Jak wytłumaczyć że te 20 najlepszych zdjęć oddam za miesiąc?
I jak sobie poradzić z tym tematem?
Jak tłumaczyć ludziom, że oddaję im 20 zdjęć skoro oni poświęcili mi dwie godziny i są święcie przekonani (chyba liczyli migawkę) że zrobiłem 150 kadrów.
Oni chcą wszystkie zdjęcia i nie dociera że pod tymi które nie wyszły ja sie nie podpiszę i ich nie dam.
Eee... no coś Ty...bardzo prosto wytłumacz.
Na 20 strzałów, tylko na jednym obydwoje mieli otwarte oczy, tylko na jednym młoda i młody ładnie się uśmiechają, tylko na jednym w tle nie ma niepotrzebnych rzeczy, tylko na jednym było akurat ;) piękne światło... itd...itd...
no wiesz - albo pokaz im jeden kadr na którym młoda wyszła jak Jozin z Bazin i spytaj czy na pewno chca ogladac CAŁY materiał. Czy tylko te najlepsze ?
cheyenne
27-08-2010, 11:20
no wiesz - albo pokaz im jeden kadr na którym młoda wyszła jak Jozin z Bazin i spytaj czy na pewno chca ogladac CAŁY materiał. Czy tylko te najlepsze ?
Eee... no coś Ty...bardzo prosto wytłumacz.
Na 20 strzałów, tylko na jednym obydwoje mieli otwarte oczy, tylko na jednym młoda i młody ładnie się uśmiechają, tylko na jednym w tle nie ma niepotrzebnych rzeczy, tylko na jednym było akurat ;) piękne światło... itd...itd...
spotkałem się z takimi co im nie przeszkadzaja ani zamknięte oczy, ani głupie miny, ani zez, ani brak uśmiechu, ani podobieństwo do Jozina ani tym bardziej światło
światło to sobie mogą zapalić w pokoju :)
chcą wszystkie i już, a ja nie daję i są obrażeni pomimo że umawialiśmy się na około 20-30 kadrów
nonameuser1
27-08-2010, 11:21
I jak sobie poradzić z tym tematem?
Jak tłumaczyć ludziom, że oddaję im 20 zdjęć skoro oni poświęcili mi dwie godziny i są święcie przekonani (chyba liczyli migawkę) że zrobiłem 150 kadrów.
A spisujesz umowę na okresloną ilość zdjęć? ;)
spotkałem się z takimi co im nie przeszkadzaja ani zamknięte oczy, ani głupie miny, ani zez, ani brak uśmiechu, ani podobieństwo do Jozina ani tym bardziej światło
światło to sobie mogą zapalić w pokoju :)
chcą wszystkie i już, a ja nie daję i są obrażeni pomimo że umawialiśmy się na około 20-30 kadrów
Przecież takie kwestie ustala się PRZED robieniem jakichkolwiek zdjęć, a nie w trakcie robienia, albo po ich zrobieniu...
Skoro umawiałes się (spisałeś "papier") na 20-30 to w czym problem? Nic Ci zrobić nie mogą..
cheyenne
27-08-2010, 11:48
Przecież takie kwestie ustala się PRZED robieniem jakichkolwiek zdjęć, a nie w trakcie robienia, albo po ich zrobieniu...
Skoro umawiałes się (spisałeś "papier") na 20-30 to w czym problem? Nic Ci zrobić nie mogą..
zrobić nic nie mogą bo jest umowa i ustna i pisemna ale chcą wszystkie i są niezadowoleni
zadowolenie klienta to rzecz niezbędna
Jak tłumaczyć ludziom, że oddaję im 20 zdjęć skoro oni poświęcili mi dwie godziny i są święcie przekonani (chyba liczyli migawkę) że zrobiłem 150 kadrów.
Oni chcą wszystkie zdjęcia
Jak wytłumaczyć że te 20 najlepszych zdjęć oddam za miesiąc?
hi hi...ja daję 6 sztuk ;)
zrobić nic nie mogą bo jest umowa i ustna i pisemna ale chcą wszystkie i są niezadowoleni
zadowolenie klienta to rzecz niezbędna
To zrób tak by byli ZADOWOLENI z tych 20-stu :)
To zrób tak by byli ZADOWOLENI z tych 20-stu :)
otóż to ;)
i żeby pomyśleli ze warto było czekać
jak po tygodniu oddasz zdjęcia, to też powiedzą z wielkim "ach", że warto było czekać - niestety w znacznej większości liczy się jak najwięcej zdjęć w jak najszybszym czasie... Zazdroszczę tym, którzy dorobili się klientów ceniących prawdziwą dobrą, wysmakowaną fotografię, a nie tylko nowoczesną fotorelację ze ślubu.
Zazdroszczę tym, którzy dorobili się klientów ceniących prawdziwą dobrą, wysmakowaną fotografię, a nie tylko nowoczesną fotorelację ze ślubu.
credka... to chyba nie tak, że się "dorobili klientów".
Wydaje mi się, że to biznes jak każdy inny. Cały pic polega na tym byś Ty niejako "wmówiła" klientowi co jest dobre, a co nie... i że to właśnie Twego produktu on potrzebuje :)
Czy produkty z reklam są świetne i dlatego się sprzedają? Niekoniecznie. To reklama powoduje, że produkt w oczach klienta staje się tym dobrym :)
Z jednej strony możemy tu ograniczyć temat do pieniędzy - może trochę uogólniłam myśląc, że bogaty klient ceni sztukę, jakość, rozumie co to znaczy, dlatego wyłoży na to odpowiednio więcej doceniając pracę fotografa, a tak niestety nie jest... Często bogaci skąpią, byle zostało więcej w kieszeni. Z drugiej strony osoby nie interesujące się sztuką, żyjące przeciętnie, bez zachwytu nie szukają fotografa tylko fotopstryka. Niemniej mam wrażenie, że więcej sztuki docenia się w wyższych sferach majątkowych (mówiąc sztuka, mam na myśli coś na prawdę wartościowego, cennego, wyjątkowego i niepowtarzalnego, a przedstawiającego styl autora).
Pomijając kwestię zapłaty za wykonane zdjęcia, fotograf który raz wykona (dobrze) usługę u klienta ceniącego dobre zdjęcia, ma praktycznie drzwi otwarte do kolejnych wartościowych zleceń. Jego zdjęcia będą się pięły na językach w kierunku sukcesu, a nie zapomnienia.
robin102
27-08-2010, 17:20
podczas wesela prawie zawsze jestem pytana przez gości lub nawet młodych (którzy wcześniej byli informowani ile trwa obróbka), o której jutro będą mogli zobaczyć pierwsze zdjęcia ...
To cosik koleżanka ma kulawą umowę. Widnieć w niej powinien termin oddania materiału, u mnie np. jest to 60 dni, ale wyrabiam się zazwyczaj do 3 tygodni. Przy rozmowie zapoznawczej z PM też trzeba wspomnieć o tej sprawie.
Uważam ze takim ludziom powinno się te D3 zabierać i przekazywac młodym , ambitnym świadomym fotografom
Dziwne podejście kolega prezentuje, tak samo należało by pozabierać wszystkim szybkie samochody bo za wolno jeżdżą ;) Generalnie jakieś parcie widzę u wielu z nas-was na uszczęśliwianie ludzi na siłę. Może mają taką estetyke, takie wychowanie z domu, że im wystarczają powiedzmy byle jakie zdjęcia od byle fotografa, choć to też jest względne co to byle jakie. Pewnie wszyscy by chcieli robić repo za 8-10 tys za zlecenie, a tu figa z makiem. Przeważającą większość naszego społeczeństwa zwyczajnie w świecie nie stać na takie realizacje, nie stać nawet na takie za 2-3 tys zł. nie stać bo nie mają kasy, albo mentalnie ich nie stać, to co nie zasługują na to żeby mieć przyzwoicie zrobioną pamiątkę pierwszego ślubu ?
-----------------------------
co by się nie stresować to w umowie warto mieć też zapis o realizacjach w czasie uroczystości prowadzonych przez osoby trzecie, nawet takie z D3X na ramieniu, po prostu zapis mówiący, że nie wyraża się na to zgody i w sytuacji takie wykonawca nie ponosi odpowiedzialności za jakość materiału. bardzo dobrze to dział i dyscyplinuje zazwyczaj państwa PM. Sami pilnują aby wujkowie i ciocie nawet z D3X nie pchali się gdzie jest foter wynajęty za pieniądze.
-----------------------------
Credka pamietam, że w którymś wątku wspomniałaś, ze nie masz zapisu o terminie wykonania zdjęć w plenerze do dziś tego nie masz ? Czyli gotowosć na 102 przez okrągły rok dla jednej pary ? ;)
ja mam to wpisane w umowię, zawsze o tym mówię a i tak pytają :D Nie ma reguły.
no tak, zapomniałam dodać najważniejszego :D
już nadrabiam:
"W terminie do 60 dni od daty uroczystości Wykonawca dostarczy Zamawiającym zdjęcia w
formacie cyfrowym jpg/ tiff/ raw w ilości ..., w rozmiarze...
W przypadku ustalenia daty sesji plenerowej późniejszej niż data uroczystości, przekazanie zdjęć
nastąpi w terminie ustalonym powyżej liczonym od daty tejże sesji."
oczywiście niepotrzebne skreślić, a raw jest tu tylko profilaktycznie, coby komuś nie przyszło do głowy przy odbieraniu materiału, że umowa obejmuje także raw ;)
odnośnie pleneru:
"w terminie do ... dni od dnia uroczystości, (sesja plenerowa, miejsce)"
Na konkretny termin umawiam się, kiedy zarówno para jak i ja znamy okoliczności sesji, a to jak wiemy zależne jest od pogody, czyli wstępnie przy podpisywaniu umowy zakładamy termin, zwykle 2 -4 dni po ślubie, a jeśli zajdą zmiany, są one ustalane w oparciu o ww zapis.
na dysku mam też slub z czerwca 2009 i wciąz nabiera mocy :D :D Jakoś z młodymi nie mamy czasu na plener i tak sobie temat czeka :)
He, he, ja tydzień temu zrobiłem "zaległy" plener październikowy. Wrześniowy jeszcze czeka. Oczywiście z przyczyn ode mnie niezależnych.
Znajomi opowiadali o swoich zdarzeniach - sytuacje osobne - nie mogli wykonać pleneru z przyczyn od fotografa niezależnych, to po kilku latach pary upomniały się o (nie)swoje, żądając zrobienia sesji na chrzcie ich dziecka, mimo, że kwota została wcześniej pomniejszona lub w inny sposób rozliczyli się z braku pleneru, co i tak było nadmiernie miłym gestem ze strony fotografów... Dlatego warto precyzować umowę oraz wszelkie zmiany na piśmie ;)
ja raz słyszałem jak ksiądz i kamerzysta się dogadali i niezależnie od młodych widzimisię musiał być ten kamerzysta i basta!
dzięka Bogu co do fotografa takich wymagań wielebny nie miał ;)
czyli najlepiej mieć obrotnego księdza w rodzinie...
Radek Radziszewski
03-09-2010, 11:35
Znajomi opowiadali o swoich zdarzeniach - sytuacje osobne - nie mogli wykonać pleneru z przyczyn od fotografa niezależnych, to po kilku latach pary upomniały się o (nie)swoje, żądając zrobienia sesji na chrzcie ich dziecka, mimo, że kwota została wcześniej pomniejszona lub w inny sposób rozliczyli się z braku pleneru, co i tak było nadmiernie miłym gestem ze strony fotografów... Dlatego warto precyzować umowę oraz wszelkie zmiany na piśmie ;)
To żart chyba był ?
a dokładnie o którą część pytasz? Bo zachowanie młodych prawdziwe chociaż niewytłumaczalne ;)
Radek Radziszewski
03-09-2010, 12:28
Jeżeli nie było pleneru na dokładkę z przyczyn nie zależnych od fotografa do tego się rozliczyli jakoś to nie rozumiem co po kilku latach :) chcą za darmo... to jakiś obłęd nic nigdzie nie dostaniesz w takiej sytuacji.
Grygolas
09-09-2010, 07:57
Nawiązując do tematu jak zrobić reklamę na początku.
Jestem typowym, że zacytuję któregoś z kolegów, fotoziutkiem, w dodatku zupełnie początkującym. Robiłem zdjęcia jednej parze na naszym małym ryneczku wieczorową porą. Musiałem chyba wyglądać przekonywująco, gdyż w ciągu 30 min miałem 3 propozycje ślubów do zrobienia.
Taka reklama;)
:o Powiedz to firmom pozycjonującym strony za grubą kasę, którym nie zawsze udaje się osiągnąć cel miesiącami :D
W jaki sposób przyciągałeś uwagę? Może i ja spróbuję :P
Tomek Konopka
09-09-2010, 09:53
:W jaki sposób przyciągałeś uwagę? Może i ja spróbuję :P
pewnie miał długi biały obiektyw :)
bialogardzianin
09-09-2010, 09:57
:o Powiedz to firmom pozycjonującym strony za grubą kasę, którym nie zawsze udaje się osiągnąć cel miesiącami :D...
Wystarczy przeczytać dwie książki S. Thurow i P. Kobisa, nie trzeba wiele. :)
Oczywiście wszystko zależy od fraz i zasięgu terytorialnego.
Grygolas
09-09-2010, 12:05
pewnie miał długi biały obiektyw :)
Proszę ciebie, nie chwaląc się, miałem 2 (słownie dwie) SB800 i (trzymaj się) STATYW!
Po prostu magia strobbingu:D:D:D:D
Proszę ciebie, nie chwaląc się, miałem 2 (słownie dwie) SB800 i (trzymaj się) STATYW!
Po prostu magia strobbingu:D:D:D:D
Popatrz, a ja jak robię u nas na rynku wieczorne zdjęcia to mam 1 lampę z parasolem i często drugą jako kontra i nawet pies z kulawą nogą nie podejdzie "zaznaczyć na mnie teren" ;)
robin102
23-09-2011, 13:43
no tak, zapomniałam dodać najważniejszego :D
już nadrabiam:
"W terminie do 60 dni od daty uroczystości Wykonawca dostarczy Zamawiającym zdjęcia w
formacie cyfrowym jpg/ tiff/ raw w ilości ..., w rozmiarze...
A czemu nie ma tu zapisu, że przekaże zleceniodawcy np do rąk własnych lub dla upoważnionej osoby, jest za to,że dostarczy :shock:. Jeśli Zamawiajacy ukryje się na Antarktydzie to też tam dostarczysz ? Niby gra słówek, a może dużo znaczyć w trudnej sytuacji. Zmienił bym to na Twoim miejscu.
Kiedy ja to pisałam? Obecnie wieelee się zmieniło w umowie ;)
Odgrzebywacze tematów ;)
Oj tam oj tam. Wątek dobry i z tego co pamiętam dyskusja mało od tematu odbiegała, warto, żeby coś takiego było na wierzchu.
Popatrz, a ja jak robię u nas na rynku wieczorne zdjęcia to mam 1 lampę z parasolem i często drugą jako kontra i nawet pies z kulawą nogą nie podejdzie "zaznaczyć na mnie teren" ;)
Ty się ciesz, że jakiś lokalny silnoręki nie zechciał sobie sprzęty przywłaszyć ;-)
A w temacie pozyskiwania klientów to mogę potwierdzić, że:
1. Poczta pantoflowa
2. Portfolio w internecie (dobrze spozycjonowana strona)
3. Reklamy w portalach branżowych
4. System wzajemnych poleceń przez ludzi z branży
5. Udział w targach ślubnych.
możesz też robić zdjęcia za darmo ;-) reklama na forach murowana http://www.groupon.pl/oferty/lodz/pawelbeldowski-lodz/462653
jackrabbit
30-09-2011, 00:17
pewnie miał długi biały obiektyw :)
albo zarost i niechlujny ubior, mogloby to sugerowac ze jest tani :)
albo zarost i niechlujny ubior, mogloby to sugerowac ze jest tani :)
... albo, że jest artystą :grin:
1. Poczta pantoflowa
2. Portfolio w internecie (dobrze spozycjonowana strona)
3. Reklamy w portalach branżowych
4. System wzajemnych poleceń przez ludzi z branży
5. Udział w targach ślubnych.
6. umieszczanie zdjęć na tej stronie www (www.forum.nikoniarze.pl/) :)
Ludziska, a co myslicie o wieszaniu na słupach ogłoszeń czy o zostawianiu u kosmetyczek, fryzjerów itp wizytówek dla ludzi?
Zaszkodzić nie zaszkodzi, no może z wyjątkiem tych słupów.
Ludziska, a co myslicie o wieszaniu na słupach ogłoszeń czy o zostawianiu u kosmetyczek, fryzjerów itp wizytówek dla ludzi?
Sam mam zostawione wizytówki w 2 salonach fryzjerskich, 1 kosmetycznym i 2 sukien ślubnych. Tyle, że na razie nic z tego nie wynikło...
hehe. To jak u mnie. Ja mam 100% ślubów z polecenia fotograf-wesele lub rodzinka ;)
O ile w salonach sukien to może być dobry pomysł (chociaż imho raczej trzeba się dogadywać/dopieszczać ;) panie aby polecały) to kosmetyczka fryzjer to ostatnie punkty zamówień przy organizacji ślubu i tu raczej mogą się trafić tylko jakieś zapominalskie pary.
sztefanek
01-10-2011, 08:21
http://www.planujemywesele.pl/15386-prokadr-studio
"Istniejemy na rynku już 10 lat, ale nasz sprzęt HD jest najnowszy na
rynku!!! "
Nic innego mi nie przychodzi do głowy jak tylko powiedzieć: Ja p......ę.
Swoją drogą kozackie zdjęcia w folio, zwłaszcza pro kadr z kościoła. :D
Sztefanek, zauważ, że ich opis zaczyna się od słowa "Profesjonalne", a to jak już zdążyliśmy się przekonać, wiele mówi o foterze ;)
Piotrek 77
01-10-2011, 09:44
piszecie o fotoziutkach, że tanio, byle jak itp.
Ale przyjrzyjcie się procesowi robienia zdjęć. Co jest najdroższe, co najdłużej czasu zajmuje. Siedzimy tygodniami nad zdjeciami, a niekiedy to w ogóle młodym nie jest potrzebne. Patrzą tylko jak wyszli na zdjeciach , i jak tu kilka powkładać do ramek. A my zamiast tych kilka obrabiamy dokładnie kilkadziesiąt. A niekiedy wystarczył by jakiś preset i część materiału gotowa. Moze wartowałoby iść w tą stronę. Żeby choć część materiału dać młodym jak najszybciej i właśnie tutaj fotoziutki działają szybko. Ale czy szybko znaczy się źle? Trzeba być elastycznym. Wychodzić naprzeciw młodym.
Piotrek, gdyby było tak jak piszesz, to dlaczego klienci mówią: "ja chcę takich zdjęć jak pan(i) robi". Spokojnie czekają tygodniami na odebranie swojej pamiątki, bo wiedzą, że będzie inna, niż to co dostaliby od pana oddającego materiał za 2 dni.
Piotrek 77
01-10-2011, 10:52
Tutaj masz rację. Ja nie mówię o całym materiale. Przecież sa niektóre zdjęcia gdzie pewną część można dać wcześniej, a nad resztą pracować. Są ludzie co potrafią czekać miesiącami na zdjęcia, a są tacy którzy tygodnia nie potrafią usiedzieć. Sam żeniąc się nie mogłem doczekać się swoich zdjęć.
Tu jest naprawdę duży problem połączyć jedno z drugim tzn. szybką realizacje z jakością usługi. Tylko czasem słyszy się że niektóry reportaż fotograf obrabia tylko dzień - więc chyba się da. Nie jestem za tym by dać cały materiał w ciągu dnia czy tygodnia, ale wiem że cześć materiału da się tak zrobić. Jak naprawdę przypatrzymy się procesowi przygotowania wyjściowego materiału to zauważymy że część materiału już wcześniej można dostarczyć do Klienta.
U mnie w miejscowości jest fotograf co robi zdjęcia rożnym imprezom. Tam idea jest zupełnie inna. Tam najważniejszy jest czas opublikowania zdjęcia.
jacoslavgth
01-10-2011, 13:46
jak wyobrażasz sobie oddac częśc zdjęć po kilku dniach a reszte po 3-4 tygodniach? ja średnio zdjęcia z repo obrabiam ok 20-30 w ciągu dnia jeżeli mam dobry dzień, czasami jest to 10 zdjęć, plenerowe zajmują mi dłuzej - nie wyobrazam sobie dzielić całości na części, reportaż ma to do siebie że jest spójny w całości, oddaję zdjęcia średnio po 4-5 tygodniach i nie jest to czas nie do zaakceptowania...
antos777
01-10-2011, 14:31
Jacoslavgth jeżeli to nie tajemnica to napisz ile średnio zajmuje Ci obróbka jednego zdjęcia?
jacoslavgth
01-10-2011, 15:00
Jacoslavgth jeżeli to nie tajemnica to napisz ile średnio zajmuje Ci obróbka jednego zdjęcia?
różnie, repo ok 5-10 min do 20 min max, plenerowe - jeżeli zaczyna sie zabawa i chce osiągnąć zamierzony efekt to nawet godzinę, także przez cały dzień zrobię 10 zdjęć i basta, ale czasami to i minuta wystarczy, nie mam reguły, jeżeli zdjęcie wyjątkowo mi sie podoba i jest rodzynkiem to zajmuje to stosunkowo więcej czasu, z drugiej strony ja mam adhd więc ciężko jest mi usiedzieć w miejscu i robie przebieżki po domu, a to dziecko przewine a to zapalę :)
p.s. może wydawać się że dosyć długo obrabiam zdjęcia, ale mam nerwice natręctw i dopóki cos mi niepasuje, nie daje zdjęciu spokoju
Piotrek 77
01-10-2011, 17:21
Jak to sobie wyobrażam - normalnie. Ja ze swojego ślubu miałem może 30 zdjęć repo i parę w studio (wtedy aż tak sie nie znałem). A więc jak zrobisz reportaż 100 zdjęć to zajmie tobie to ok 10 godzin- jak te 10 rozłożysz w czasie to do środy zdjęcia gotowe no powiedzmy do piątku.
Sam piszesz ze czasem i minuta wystarczy. Natomiast plener to zupełnie inna bajka.
Jednakże liczba zdjęć to też inna bajka. Jedni robią kilkadziesiąt inni kilkaset.
jacoslavgth
01-10-2011, 18:55
Jak to sobie wyobrażam - normalnie. Ja ze swojego ślubu miałem może 30 zdjęć repo i parę w studio (wtedy aż tak sie nie znałem). A więc jak zrobisz reportaż 100 zdjęć to zajmie tobie to ok 10 godzin- jak te 10 rozłożysz w czasie to do środy zdjęcia gotowe no powiedzmy do piątku.
Sam piszesz ze czasem i minuta wystarczy. Natomiast plener to zupełnie inna bajka.
Jednakże liczba zdjęć to też inna bajka. Jedni robią kilkadziesiąt inni kilkaset.
jeżeli przykładowo oddaje łącznie 250 zdjęć, gdzie każde jest obrobione i retuszowane - pamietaj że z kazdą chwilą wydajność spada, ja lubie mieć oddech od obrobionych zdjęć, na koniec przeglądam raz jeszcze i wprowadzam drobne poprawki - zdjęcia robie jak dla siebie, moze z tego wynika długi czas realizacji...
Jak czasem was czytam to aż nie wierzę w to co widzę ;)
jacoslavgth
01-10-2011, 23:18
Jak czasem was czytam to aż nie wierzę w to co widzę ;)
tzn?
Bo przekonany byłem, że świat idealny to tylko utopia. Ale po lekturze forum zaczynam mocno w to wątpić.
jacoslavgth
02-10-2011, 19:53
Bo przekonany byłem, że świat idealny to tylko utopia. Ale po lekturze forum zaczynam mocno w to wątpić.
hahahah :) a co :)
Siostra B
21-02-2012, 18:14
Witajcie,
Trafiłam na wątek po wyszukaniu hasła "jak reklamować fotografię ślubną". Pytanie banalne ale jednak nurtujące. Dwa lata temu przestałam fotografować śluby (zmiana miejsca zamieszkania, zmiana pracy itd.). Obecnie próbuję wskoczyć z powrotem na rynek i niestety widzę, że to nie jest takie łatwe jak było kiedyś...
Konkurencja przeogromna (te ziutki i kuzyni z d3 to już norma), nawał reklam o tematyce ślubnej i wszyscy naj i wszyscy cudowni. Sama jestem zaręczona w związku z tym jestem bombardowana tego rodzaju reklamami - co raczej zniechęca mnie niż zachęca.i pytanie jak dotrzeć do klientów. Klienci z polecenia już wygaśli. Wiec zaczynam jak od zera. Gdzieś są ci moi klienci, którzy chcą bym robiła im zdjęcia... tylko jak do nich dotrzeć? Kilka reklam na razie okazuje się mało skutecznych. No i co z tym robić? Zamiast czytać o oświetleniu czy sprzęcie to czytam o marketingu i PR... dziwne to trochę.
Ulotki na targach ślubnych. Średnio z tysiąca rozdanych jest jedna umowa - tak mówią (: Ja póki co mam wyniki jednej umowy na 600ulotek p; +opłata za rozdawanie na targach, lub rozdawanie przed bramą ((:
Można też sobie taką tablicę założyć na tors i plecy, jak w kredytach gotówkowych pp; (żart..) p;
gerronimo
22-02-2012, 01:18
Niestety łatwo nie jest. Ja 50% umów na ten rok mam z polecenia byłych klientów, reszta to reklama w internecie.
Poza poleceniami to blog, facebook, dobra strona a przede wszystkim dobre zdjęcia. Teraz czytam "Poza kadrem" duChemina i szczerze polecam. Prawie 300 stron samych dobrych rad jak rozkręcać biznes foto.
robin102
22-02-2012, 14:34
Obecnie próbuję wskoczyć z powrotem na rynek i niestety widzę, że to nie jest takie łatwe jak było kiedyś...
No nie jest :( pociąg w tym samym kierunku jedzie, ale zupełnie już nie ten sam. Przez te dwa lata tak lekko licząc o jakieś 300% jest więcej chętnych do fotografii okolicznościowej i tak lekko licząc o 30% jest mniej zawieranych związków małżeńskich. Kryzys choć dla wielu tylko medialny dotyka tą branże jak każdą inną. Klienci też się wycwanili ;) i nie chcą płacić za zdjęcia prawdziwych pieniędzy czyli 3-4-5 tys zł :) rokujących opłacalność przedsięwzięcia fotograficznego tylko marne tysioncpincet co najwyżej. Za więcej to przecież już aparat można kupić :) Nie chcą płacić bo najczęściej jak nie widać różnicy to po co przepłacać. Rynek zawalony fotograficznymi gargamelami z uroczystości ślubnych i klient nie ma szans przez to przebrnąć. Małe szanse dotarcia do klienta z lepszą ofertą też z tego samego powodu są. Oczywiście dalej gdzieś tam są ludzie, koneserzy pięknych zdjęć którzy gotowi zapłacić są nawet 8 tys zł za realizacje fotograficzną, ale jest ich mniej więcej proporcjonalnie tyle co właścicieli aut za cyrka 300 tys zł. Na rynku jest miazga. Sam mam znacznie mniej wypełniony swój kalendarz na ten sezon :( Jak masz jakiś inny pomysł na zarabianie to polecam Tobie i poleć te mi, nam :) Na rynek usługobiorców usług około ślubnych wchodzi pokolenie gdzie zazwyczaj było jedno dziecko w rodzinie. Niż demograficzny się to chyba nazywa ;) Nie będzie lepiej, oj nie będzie, ale co tam fotografy co ledwo po 30-50 tys zł zainwestowały w sprzęt. Co mają począć właściciele przybytków weselnych którzy często po kilka mln zł wsadzili w ten biznes ? Już się zamykają sale weselne. Tu dopiero jest lament.
A marketing to chyba trzeba uprawiać wszędzie.
Chyba czas na jakieś kampanie społeczne promujące związki małżeńskie (;
GoOrange
23-02-2012, 10:23
Chyba czas na jakieś kampanie społeczne promujące związki małżeńskie (;
Nie bardzo śledzę temat ale czy ktoś (jakaś partia) nie chce promować kobiet rodzących więcej dzieci lepszymi warunkami emerytalnymi?
Widziałem ostatnio na Oferii ogłoszenie, "szukam fotografa - marketingowca". Zastanawiam się czy jak fotograf radzi sobie na polu marketingowym to czy chętnie będzie wspierał konkurencję? Więcej niż pewne że przyjdzie spora korekta w tej branży.
Kartofelinder
23-02-2012, 11:05
Kochani,
fotografia ślubna to najbardziej oczywista, a przez to najbardziej zapchana gałąź tego rynku. Podobnie dzieje się ostatnio z dzieciakami. Jest wiele innych form fotografowania, które nadal są rentowne i nie wymagają nawet tak kosztownych inwestycji. Ja, zarabiając w inny sposób, nie mam zamiaru siedzieć tygodniami nad wielką liczbą zdjęć ze ślubu za 2 tysie. Mój czas wolny jest dla mnie warty więcej. Wolę te 2 tysie zarobić robiąc mniej zdjęć i zużywając mniej czasu, poprzez szukanie klienta o innych potrzebach. Powiem tylko, że udaje mi się to z łatwością każdego miesiąca. Dzięki temu nie muszę też dostawać białej gorączki przy premierach sprzętu. Moja rada: skoro z tego żyjecie, kombinujcie też i w tym kierunku. "Dywersyfikacja" było kiedyś lotnym słowem, ale gdzieś się ostatnimi czasy zagubiło :)
powodzenia.
GoOrange
23-02-2012, 11:25
Prawda jest taka że wycofanie się z tego rynku to jest dla wielu jak utrata pracy, czyli osobista porażka, od której gorsze są tylko śmierć, choroba, rozwód itp. (Ponoć potwierdzone przez psychologów). Co ja powiem dziewczynie / żonie / kolegom? Przecież jeszcze niedawno byłam/em taka/i pro! Natomiast biorąc pod uwagę że to dla wielu zajęcie dodatkowe, śmiało można wysnuć hipotezę że w czasie tych sobót i innych dniach poświęconych na obróbkę łatwiej zarobić "stracone" na niezrealizowanych zleceniach pieniądze robiąc nadgodziny i zostając w pracy niż na zleceniach za 999 zł. Proszę policzyć inwestycje w sprzęt, ZUS, księgowe itd.
gerronimo
23-02-2012, 12:03
Ja ten sezon ślubny jeszcze jakoś 'przeboleję'. Zleceń jak na razie mniej niż w tamtym roku, ale też ZUS jeszcze niższy. W przyszłym roku jak ZUS wzrośnie, to raczej nie wyobrażam sobie utrzymywać się wyłącznie z fotografii. Trzeba będzie się na etacie zatrudnić, a na ślubach tylko dorabiać.
Kartofelinder
23-02-2012, 12:36
Prawda jest taka że wycofanie się z tego rynku to jest dla wielu jak utrata pracy, czyli osobista porażka, od której gorsze są tylko śmierć, choroba, rozwód itp. (Ponoć potwierdzone przez psychologów). Co ja powiem dziewczynie / żonie / kolegom? Przecież jeszcze niedawno byłam/em taka/i pro! Natomiast biorąc pod uwagę że to dla wielu zajęcie dodatkowe, śmiało można wysnuć hipotezę że w czasie tych sobót i innych dniach poświęconych na obróbkę łatwiej zarobić "stracone" na niezrealizowanych zleceniach pieniądze robiąc nadgodziny i zostając w pracy niż na zleceniach za 999 zł. Proszę policzyć inwestycje w sprzęt, ZUS, księgowe itd.
Trochę tak jest. Oczywiście przy założeniu, że fotografia ślubna jest jedyną jaką chcemy uprawiać. Nie w każdej trzeba mocno inwestować, poświęcać dużo czasu itp. Pracując na etacie, wszystkie koszty działalności też nie straszą. Czasy, gdy pracowało się całe życie w jednym zawodzie najwyraźniej minęły i zmusza to do większej mobilności niż kiedyś.
GoOrange
23-02-2012, 13:10
Trochę tak jest. Oczywiście przy założeniu, że fotografia ślubna jest jedyną jaką chcemy uprawiać. Nie w każdej trzeba mocno inwestować, poświęcać dużo czasu itp. Pracując na etacie, wszystkie koszty działalności też nie straszą. Czasy, gdy pracowało się całe życie w jednym zawodzie najwyraźniej minęły i zmusza to do większej mobilności niż kiedyś.
Oczywiście ale działa to wtedy kiedy dziś jesteśmy ochroniarzem, jutro kurierem a pojutrze magazynierem. Jeśli jednak praca polega min. na zrobieniu szumu i reklamy wokół siebie to troszkę trudno ciągle przedstawiać otoczeniu siebie jako kogoś nowego. Wczoraj sprzedawca, dziś fotograf, jutro masażysta. Poza tym ciągłe zaczynanie od nowa jest męczące i frustrujące.
Kochani,
fotografia ślubna to najbardziej oczywista, a przez to najbardziej zapchana gałąź tego rynku. Podobnie dzieje się ostatnio z dzieciakami. Jest wiele innych form fotografowania, które nadal są rentowne i nie wymagają nawet tak kosztownych inwestycji. Ja, zarabiając w inny sposób, nie mam zamiaru siedzieć tygodniami nad wielką liczbą zdjęć ze ślubu za 2 tysie. Mój czas wolny jest dla mnie warty więcej. Wolę te 2 tysie zarobić robiąc mniej zdjęć i zużywając mniej czasu, poprzez szukanie klienta o innych potrzebach. Powiem tylko, że udaje mi się to z łatwością każdego miesiąca. Dzięki temu nie muszę też dostawać białej gorączki przy premierach sprzętu. Moja rada: skoro z tego żyjecie, kombinujcie też i w tym kierunku. "Dywersyfikacja" było kiedyś lotnym słowem, ale gdzieś się ostatnimi czasy zagubiło :)
powodzenia.Mundrala... ;-)
Zapomniał jednak o tych, którym sprawia to po prostu frajdę. Pewnie nie każdy to zrozumie (ja też nie do końca rozumiem np. ptaszników, którzy w błocie i mrozie czekają godzinami na orła z błyskiem w oku), ale może to dawać radochę, a nie tylko $$$.*
* Wpisu tego proszę nie traktowac jako formy autopromocji - na ten rok i tak od dawna mam pełny kalendarz, więc jest ona zbędna.
Jest wiele innych form fotografowania, które nadal są rentowne i nie wymagają nawet tak kosztownych inwestycji.
Podpowiedz, jestem ciekaw co miałeś na myśli :)
Z ślubami jest tak, że ludzie słysząc kwoty -2, 3, 5, albo i więcej tyś. za ślub, myślą sobie... kurcze, jeden ślub i mam 3k, a teraz haruję na to cały miesiąc. Biorę się za to! Nie kalkulują na początku tego, że to nie takie hop-siup jak się pozornie wydaje i żeby te 3k mieć "na czysto" każdego miesiąca w roku, to już nie tak łatwo.
Wszechobecne dotacje zrobiły lekkie "kuku" w wielu branżach, ale niektórzy z tych co dotacje dostali, już zawija manatki, bo się przeliczyli. Szkoda, że często zostawiają zgliszcza w danej dziedzinie...
Kartofelinder
23-02-2012, 13:51
Mundrala... ;-)
Zapomniał jednak o tych, którym sprawia to po prostu frajdę. Pewnie nie każdy to zrozumie (ja też nie do końca rozumiem np. ptaszników, którzy w błocie i mrozie czekają godzinami na orła z błyskiem w oku), ale może to dawać radochę, a nie tylko $$$.*
* Wpisu tego proszę nie traktowac jako formy autopromocji - na ten rok i tak od dawna mam pełny kalendarz, więc jest ona zbędna.
Mundralo, ale Ty generalnie działasz też wg tego schematu, o którym piszę ja. Zarabiasz inaczej i robisz też zdjęcia bo lubisz. Jesteś w tym dobry i jakoś się kręci. Wiele osób natomiast próbuje żyć tylko z tego i często podnosi argument, że rynek się degraduje. Jest on w istocie dużo większy większy aniżeli tylko zdjęcia ślubne. Jeśli ktoś to robi również dla czystej przyjemności, może to też robić non profit, bo hobby nie zawsze musi zarabiać. Przykładem tego jest choćby sposób w jaki spotkaliśmy się my. Wtedy niestety należy mieć w sobie tyle elastyczności, aby znaleźć inne źródło finansowania.
Podpowiedz, jestem ciekaw co miałeś na myśli :)
-słitaśne focie na fejsa
-stocki
-fotografia produktowa
-dzieciaki
-akty
-fotografia wnętrz
-konkursy
-artykuły do gazet
-zlecenia dla działów PR dużych firm
no i może potraktowanie masy ziutków jako szansy - warsztaty, szkolenia, kursy / coś, za co Mariusz mnie nie skosił :)
Kolejność przypadkowa.
malachowskim
23-02-2012, 15:30
można wejść w nowy trend fotografii - fotografia rozwodowa ;)
Mundralo, ale Ty generalnie działasz też wg tego schematu, o którym piszę ja. Zarabiasz inaczej i robisz też zdjęcia bo lubisz. Jesteś w tym dobry i jakoś się kręci. Wiele osób natomiast próbuje żyć tylko z tego i często podnosi argument, że rynek się degraduje. Jest on w istocie dużo większy większy aniżeli tylko zdjęcia ślubne. Jeśli ktoś to robi również dla czystej przyjemności, może to też robić non profit, bo hobby nie zawsze musi zarabiać. Przykładem tego jest choćby sposób w jaki spotkaliśmy się my. Wtedy niestety należy mieć w sobie tyle elastyczności, aby znaleźć inne źródło finansowania.
-słitaśne focie na fejsa
-stocki
-fotografia produktowa
-dzieciaki
-akty
-fotografia wnętrz
-konkursy
-artykuły do gazet
-zlecenia dla działów PR dużych firm
no i może potraktowanie masy ziutków jako szansy - warsztaty, szkolenia, kursy / coś, za co Mariusz mnie nie skosił :)
Kolejność przypadkowa.A to też racja, tyle tylko że pewnie wśród zawodowców też zdarzają się miłośnicy swojego zawodu :-) Co nie oznacza oczywiście tego, że nie można zapominać o biznesowej stronie tej działalności, która dla amatora wydaje się zupełnie nieistotna.
Ja generalnie wszystkich zainteresowanych zachęcam do spóbowania swoich sił - bo wiem że po spróbowaniu ogromna większość spojrzy na to nieco inaczej niż w słynnym mem-ie (?) "What mt friends think I do?" :-) Fotografia (jakakolwiek, w tym ślubna) nie jest działalnością, która podlega jakiejkolwiek reglamentacji (niepotrzebne są żadne licencje, kursy, itp.), w związku z czym panuje tu wolna amerykanka, a rynek jest pięknie ułożony w szufladki jakość/cena. Miejsce jest dla każdego i teoretyczne wystarczy d90 z kitem + dobre chęci. Tyle tylko, że może okazać się na końcu, że koniecznośc sprzedawania swojego czasu za niską cenę przy braku umiejętności, sprzętu i doświadczenia wcale nie będzie dobrym interesem.
Pozdrowienia dla przyszłej małżonki załączam!
można wejść w nowy trend fotografii - fotografia rozwodowa ;)Biura detektywistyczne skutecznie ogarnęły już ten rynek :-)
Ale np. fotografia porodowa... któremu neiopierzonemu i niedoświadczonemu tacie nie zadrży ręka w kluczowym momencie? :-)
Kartofelinder
23-02-2012, 16:07
A to też racja, tyle tylko że pewnie wśród zawodowców też zdarzają się miłośnicy swojego zawodu :-) Co nie oznacza oczywiście tego, że nie można zapominać o biznesowej stronie tej działalności, która dla amatora wydaje się zupełnie nieistotna.
Ja generalnie wszystkich zainteresowanych zachęcam do spóbowania swoich sił - bo wiem że po spróbowaniu ogromna większość spojrzy na to nieco inaczej niż w słynnym mem-ie (?) "What mt friends think I do?" :-)
Trafiłeś w sedno kolego. Ja, po doświadczeniach u Twojego boku zdobytych, prawdopodobnie na ten rodzaj chleba się nie zdecyduję i podtrzymam swe zamiary amatorskiego fotografowania dla tych, którzy naprawdę nalegają :) Za duże inwestycje żeby zrobić to na najwyższym poziomie, za małe początkowe przychody aby uzasadnić inwestycje :) Przygoda natomiast bardzo fajna.
Zostaję jednak przy mniej angażujących nurtach fotografii ;)
Jest też fotografia pogrzebowa. Miałem trzy takie zlecenia i powiem szczerze fajny łatwy kawałek chleba. Model nieruchomy, rodzina zazwyczaj aż kipi od emocji więc repo łatwiejsze, stypa trwa tyko trochę nikt nie śpiewa gorzko i ni trzeba się spieszyć. Nie ma tańców tylko jedzą i gadają. Jedyny szkopuł że nie można wliczyć kosztów obsługi w koszty odliczenia z zasiłku pogrzebowego bo jak by taki punkt się pojawił to na bank bym nic innego nie robił.
A dodałby jeszcze że plener jest zawsze w tym samym miejscu i nie trzeba kombinować. W sumie pozy też raczej powtarzalne.
Jest też fotografia pogrzebowa. Miałem trzy takie zlecenia i powiem szczerze fajny łatwy kawałek chleba. Model nieruchomy, rodzina zazwyczaj aż kipi od emocji więc repo łatwiejsze, stypa trwa tyko trochę nikt nie śpiewa gorzko i ni trzeba się spieszyć. Nie ma tańców tylko jedzą i gadają. Jedyny szkopuł że nie można wliczyć kosztów obsługi w koszty odliczenia z zasiłku pogrzebowego bo jak by taki punkt się pojawił to na bank bym nic innego nie robił.
A dodałby jeszcze że plener jest zawsze w tym samym miejscu i nie trzeba kombinować. W sumie pozy też raczej powtarzalne.
:mrgreen:
Jest też fotografia pogrzebowa. Miałem trzy takie zlecenia i powiem szczerze fajny łatwy kawałek chleba. Model nieruchomy, rodzina zazwyczaj aż kipi od emocji więc repo łatwiejsze, stypa trwa tyko trochę nikt nie śpiewa gorzko i ni trzeba się spieszyć. Nie ma tańców tylko jedzą i gadają. Jedyny szkopuł że nie można wliczyć kosztów obsługi w koszty odliczenia z zasiłku pogrzebowego bo jak by taki punkt się pojawił to na bank bym nic innego nie robił.
A dodałby jeszcze że plener jest zawsze w tym samym miejscu i nie trzeba kombinować. W sumie pozy też raczej powtarzalne.
:lol:
GrzesiekM
23-02-2012, 19:17
ADAS... pozamiatałeś w temacie fot. okolicznościowej :)
No ostatnio tutaj kolega jeden chwalił się nawet stroną fotografii pogrzebowej. Małe niestety portfolio miał :).
GoOrange
23-02-2012, 19:42
No ostatnio tutaj kolega jeden chwalił się nawet stroną fotografii pogrzebowej. Małe niestety portfolio miał :).
Bo i nie o to chodzi żeby epatować takimi emocjami. Zakładając że biorę pod uwagę sens wynajęcia dyskretnego fotografa na pogrzeb to "wywalone" na wierzch portfolio raczej kłóci się z dyskrecją... Jest to właśnie ten moment gdzie wystarczy porządna wizytówka bez zbędnego kombinowania.
Niestety i w tej branży się zdarzają fotoziutkowie, co za małe pieniądze zrobią zdjęcia.
Byłem jakiś czas temu na pogrzebie. Był jakiś gościu co kompaktem na zombie zrobił nieco zdjęć z samej ceremonii, na stypę przyjechał już z płytą z gotowymi zdjęciami. Nie wiem ile wziął za to, ale nie był to nikt z rodziny.
Niestety i w tej branży się zdarzają fotoziutkowie, co za małe pieniądze zrobią zdjęcia.
Byłem jakiś czas temu na pogrzebie. Był jakiś gościu co kompaktem na zombie zrobił nieco zdjęć z samej ceremonii, na stypę przyjechał już z płytą z gotowymi zdjęciami. Nie wiem ile wziął za to, ale nie był to nikt z rodziny.
Nie sadze by wdowy miały większe potrzeby niż właśnie takie.
Jest też fotografia pogrzebowa. Miałem trzy takie zlecenia i powiem szczerze fajny łatwy kawałek chleba. Model nieruchomy, rodzina zazwyczaj aż kipi od emocji więc repo łatwiejsze, stypa trwa tyko trochę nikt nie śpiewa gorzko i ni trzeba się spieszyć. Nie ma tańców tylko jedzą i gadają. Jedyny szkopuł że nie można wliczyć kosztów obsługi w koszty odliczenia z zasiłku pogrzebowego bo jak by taki punkt się pojawił to na bank bym nic innego nie robił.
A dodałby jeszcze że plener jest zawsze w tym samym miejscu i nie trzeba kombinować. W sumie pozy też raczej powtarzalne.
hm, chyba mnie zachęciłeś
;-)
Nie sadze by wdowy miały większe potrzeby niż właśnie takie.
Ano właśnie. Płytkę można szybko skopiować i rozdać uczestnikom imprezy bowiem jak znam życie to następne spotkanie będzie przy podobnej okazji.
\ bowiem jak znam życie to następne spotkanie będzie przy podobnej okazji.
zycie w tym przypadku nie ma nic do tego... ;)
wow ... super
ale ja inaczej na to patrzę .. dlaczego na siłę chcecie wchodzić gdzie nie ma już zapotrzebowania ... ja zrobiłem w życiu 3 śluby - ale najpierw pojechałem na kurs organizowany przez Admina ... potem przystąpiłem do ataku - zlecenia były ... ale ludzie na miłość boska pieniądze to nie wszystko ... jeśli nie chce ktoś zapłacić tyle ile powinien ... sorry
ja od ślubu mam te pary pod opieką ... po ślubie była sesja ciążowa potem chrzciny potem plenerki - liczą się relacje z ludźmi ... oni sami mi przynosili klientów a to chrzciny a to komunia a to coś innego ... z tym że ja uznałem ze to nie dla mnie ... oddałem zlecenia koledze i jemu podsyłam jeśli ktoś mnie pyta ... trzeba szanować osoby które chcą mieć zdjęcia - ja wiem ze źle sie czuje w tym klimacie - wiec po co na siłę ?? wielu z Was tu piszących może dobrze by się zastanowiło czy mieć Nikona to od razu na nim jest przepustka do zarabiania ???
ja zarabiałem na fotografii sportowej ale gdy uznałem ze jestem tego wart i moje zdjęcie było na okładce tygodnika ...
a ja nie rozumiem, że też niektórzy sie nie mogą pogodzić z faktem, że "fotoziutki" zabieraja im klientów. ludzie mają różne priorytety przy wyborze fotografa. tutaj priorytetem jest cena, tyle. macie ochotę zdobywać popularność wśród takiej klienteli to róbcie 2500 zdjęć za 500 zł i oddawajcie 2 dni po ślubie. żadnej obróbki, retuszu i spuszczania się nad przejściami tonalnymi. zero stresu,a obstawiam że będziecie mieli pełen kalendarz.
a jak słyszę wywody, że jaka to wielka szkoda, że nie ma klienteli, która jest skłonna zapłacić 4-5 tys za fotografa, to się pukam w czoło. widzę, że w wysoko usytuowanym gronie się obracam, bo dla mnie wydanie 5 tys. na fotografa, to cena zaporowa. mało kogo stać na taki wydatek i żeby nie było, że zazdroszczę tym co tyle kasują, to powiem, że mi się źle nie wiedzie.
gerronimo
26-02-2012, 13:01
Tak samo jak są klienci, którzy nie wydadzą na fotografa więcej niż 500 zł, tak samo są klienci, których stać na wydatek powyżej 5k. Tymi za 500 zł to faktycznie nie ma się co przejmować, bo to i tak nie będą moi klienci i choćbym na głowie stawał to ktoś taki nie zapłaci mi 2-3k za fotografowanie ślubu. Moim zdaniem trzeba celować w inny target klienteli, ale do tego potrzebne jest po prostu samozaparcie i robienie coraz lepszych zdjęć. W końcu topowi polscy fotografowie ślubni nie narzekają na brak zleceń w sezonie :)
a ja nie rozumiem, że też niektórzy sie nie mogą pogodzić z faktem, że "fotoziutki" zabieraja im klientów. ludzie mają różne priorytety przy wyborze fotografa. tutaj priorytetem jest cena, tyle. macie ochotę zdobywać popularność wśród takiej klienteli to róbcie 2500 zdjęć za 500 zł i oddawajcie 2 dni po ślubie. żadnej obróbki, retuszu i spuszczania się nad przejściami tonalnymi. zero stresu,a obstawiam że będziecie mieli pełen kalendarz.
a jak słyszę wywody, że jaka to wielka szkoda, że nie ma klienteli, która jest skłonna zapłacić 4-5 tys za fotografa, to się pukam w czoło. widzę, że w wysoko usytuowanym gronie się obracam, bo dla mnie wydanie 5 tys. na fotografa, to cena zaporowa. mało kogo stać na taki wydatek i żeby nie było, że zazdroszczę tym co tyle kasują, to powiem, że mi się źle nie wiedzie.
I to się nazywa zdrowe podejście do tematu.
Witam.
Rozmowom na tematy typu 'fotoziutek' vs 'segment średni' vs 'profesjonalista' raczej nie będzie końca, toteż po trochę ponad tygodniu od ostatniego posta jednak zdecyduję się odkopać temat (nowego nie ma po co zakładać).
A więc: przyznaję się - chętnie stanę się takim 'fotoziutkiem' - żeby zdobyć umiejętności i portfolio. Niewielkie umiejętności = niewielka cena. Mam marzenia - nie wiem jak zacząć. Aktualnie szukam po połowie Lubelskiego pracy w kategorii murzyna (czyt. 'asystent fotografa' przynieś wynieś pozamiataj) albo sprzedawcy w sklepie z elektroniką (bądź co bądź coś tam wiem na ten temat), nawet gończego psa gazety, aczkolwiek mi to dość miernie idzie.
Moja litania pytań zacznie się od: jak zdobyć pierwszego klienta? O ślubach w mojej okolicy jakoś ni widu ni słychu ostatnimi miesiącami, najbliższa okazja to komunie i próba dotarcia do zainteresowanych pocztą pantoflową (per "pani matko, weź tam sąsiadce co dziecko do komunii prowadzi coś szepnij..."). Co przez ten czas mogę zrobić, żeby mieć choćby szanse na zdobycie zainteresowania ludzi? Jakieś rady jak się reklamować 'od zera'?
I nieśmiertelna kwestia stawek: ile życzyć sobie za zdjęcia? Jak wyżej - niewielkie doświadczenie = niewielka kwota, ale jakie są racjonalne w kategoriach ślub/komunia/'słit focia na fejsika'/portret (pseudo)artystyczny?
Osobiście śmiem twierdzić, że część 'fotoziutków' którzy przykładają się do pracy i mają efekty lepsze od reszty swojego segmentu po prostu nie znając tak dobrze stawek mogą wołać ceny niskie "żeby nie przestraszyć klienta". Z tego co już nie raz zostało powiedziane - kiedyś ceny były bardziej ujednolicone, było ok - co jeśli fotoziutki i średniaki chcieliby tyle samo? Zostaliby ci, którzy potrafią przyciągnąć klienta czymś innym niż niska cena, podaż by się IMHO unormowała.
Znajomości praktycznie nie mam żadnych w branży. Gdyby ktoś z Lubelskiego się trafił potrzebujący powyższego murzyna - jeśli uczciwie potraktuje i dogadać się damy radę - z pocałowaniem ręki pracę przyjmę.
Mam nadzieję że znajdzie się ktoś na tyle odważny, aby wskazać drogę początkującemu bez uszczerbku na honorze ("bo będę sobie produkować konkurencję") ;)
Pozdrawiam!
Maciej
Witam,
Sam jestem początkujący w tym temacie jednak kilka pierwszych ślubów mam za sobą, w tym sezonie umówione już kilka terminów więc jest coraz lepiej :)
Ja zaczynałem od tego, że w zeszłym roku zaoferowałem zrobienie zdjęć kuzynowi, który mnie zaprosił na ślub (wcześniej zrobilem wywiad rodzinny i dowiedziałem się, że nie planują wcale fotografa, jedynie kamerę więc chętnie się zgodzili - a jakże ;)).
Poszedłem więc na wesele, przy okazji robiłem swoją robotę (wiem, że to dziwne gdy wszyscy sie bawią a ty nie pijesz - przynajmniej na początku i latasz z aparatem, ale robisz to dla siebie, aby złapać portfolio).
Zdjęcia były za free, umówiłem się, że mi zwrócili za materiały (album + odbitki).
Wniosek: Para młoda bardzo zadowolona. Z tego jednego wesela wynikły mi 2 następne zlecenia.
Co do cen: musisz sam siebie wycenić np na podstawie analizy konkurencji, z którą porównujesz poziom swoich zdjęć.
Mam nadzieję, iż użekłem was swoją historią :P
(wiem, że to dziwne gdy wszyscy sie bawią a ty nie pijesz - przynajmniej na początku i latasz z aparatem,
ja latać zaczynam dopiero po 2 szybkich p;
Witam,
Co do cen: musisz sam siebie wycenić np na podstawie analizy konkurencji, z którą porównujesz poziom swoich zdjęć.
Mam nadzieję, iż użekłem was swoją historią :P
Nie zgodzę się; naprawdę sporo dobrych fotografów się nie ceni, wylicz sobie taką cenę żebyś miał na życie w standardzie, który będzie Cię zadowalał. Jeżeli zaczynasz - daj sobie rok, dwa na rozkręcenie.
A jeżeli robisz/będziesz robił dobre zdjęcia to znajdą się klienci, którym będzie zależało akurat na Tobie i cena jeżeli będzie w miarę uzasadniona tego nie przekreśli.
I jeszcze jedno nie do końca w temacie, ale trochę jednak; jakiś czas temu trafiłem w necie na fragment warsztatów foto i jedna babka twierdziła, że najlepszym klientem jest kobieta bo jak dostanie w ręce coś co jej się spodoba to zmusi swojego pana żeby niezależnie od ceny też mogła stać się posiadaczem czegoś podobnego (:
Jak mówi Wasze doświadczenie, to prawda? :lol:
BTW kariboj obejrzałem Twój ostatni wpis z bloga (Marcelina) i muszę powiedzieć, że bardzo podobają mi się kolorki, które "kręcisz". Uchylisz rąbka tajemnicy? Byłbym wdzięczny za krótką pw (:
Co do obróbki, nie mam jednej sporawdzonej receptury. Patrze na zdjęcie, sprawdzam co pasuje, które kolory podkreślić, które przygasić żeby finalnie było dobrze. Często też przycinam biele i czernie, bo podoba mi się ten efekt. Generalnie wszystko w trialowej wersji LR4. Cały czas się uczę :)
I jeszcze jedno nie do końca w temacie, ale trochę jednak; jakiś czas temu trafiłem w necie na fragment warsztatów foto i jedna babka twierdziła, że najlepszym klientem jest kobieta bo jak dostanie w ręce coś co jej się spodoba to zmusi swojego pana żeby niezależnie od ceny też mogła stać się posiadaczem czegoś podobnego (:
Jak mówi Wasze doświadczenie, to prawda? :lol:
Ale to żadna odkrycie Ameryki, poza tym fotografa wybiera w 99,9% i tak przyszła Panna Młoda. Faceci mają przeważnie to głęboko w d.. ;)
Ale to żadna odkrycie Ameryki, poza tym fotografa wybiera w 99,9% i tak przyszła Panna Młoda. Faceci mają przeważnie to głęboko w d.. ;)
Głębiej , często wychodzi im to nosem.
Ja zachwalając swoje usługi zawsze ofertę kieruje do młodej.
National
05-09-2012, 12:17
Ja z zwyczajnie kieruję swoje usługi do młodej ale ostatnio wydało się ku memu zaskoczeniu że to panowie młodzi wybierali moje usługi. He he :)
Tak więc się pogubiłem.
robin102
06-09-2012, 21:49
Statystycznie jeden na sezon jest taki Młody który decyduje o wyborze i się tym zagadnieniem interesuje. Zazwyczaj to Młoda trzyma piecze nad fotografem, kamerzystą i ...
pytanie slubne ale z innej beczki. Szykuje mi sie na zime ślub w Niemczech. Czy ktos z Was jest może posiadaczem standardowej umowy slubnej w języku niemieckim. ja niestety nie posiadam. Od biedy przedstawie po angielsku, ale chyba milej byłoby po niemiecku. Czy cene wyliczyc na zasadzie stawka polska x kurs euro - cena końcowa ? Czy ktos się orientuje jakie są stawki w Niemczech. Czy może rzucić z 1000-1500 ojro za temat. W tym ja musze pokryć sobie przelot a nocleg i żarcie mam w cenie.
barracuda
20-03-2014, 15:40
Mam pytanie, jak reklamujecie się w albumach ślubnych? Spotkałem się z reklamą tego typu, że praktycznie każde zdjęcie było opatrzone nazwą zakładu, ale nie do końca mi się to podoba. Gdzie umieścić najlepiej jakieś dane kontaktowe fotografa? Dyskretnie np. na ostatniej stronie albumu czy macie lepszy pomysł?
np. wizytówka przyklejona na ostatnia twardą stronę :)
na końcowej wyklejce tłoczenie loga fotografa:
https://www.facebook.com/albumy.Bodzioch/photos/pb.386623004711175.-2207520000.1395325306./616429315063875/?type=3&theater
matryc fotografów mamy sporo, a koszt minimalny. Można też na każdej karcie albumu na dole w rogu malutkie logo, ale i po co ? :)
Borat1979
20-03-2014, 16:36
Mam pytanie, jak reklamujecie się w albumach ślubnych? Spotkałem się z reklamą tego typu, że praktycznie każde zdjęcie było opatrzone nazwą zakładu, ale nie do końca mi się to podoba;
A chciałbyś dostać album ze spamem reklamowym na każdej stronie płacąc za to kilkaset złotych?
Też jestem zdania, że album to nie jest miejsce na reklamę.
A jeśli już koniecznie to chyba tylko taka dyskretna pieczęć jak pokazał marekb.
barracuda
20-03-2014, 18:27
A chciałbyś dostać album ze spamem reklamowym na każdej stronie płacąc za to kilkaset złotych?
Przecież napisałem, że taki pomysł średnio mi się podoba, dlatego pytam jak i czy w ogóle zostawiacie jakieś dane w albumie. Myślę, że pomysł Marcina z wizytówką jest ok, chociaż taki stempel też może być.
Dyskretna wklejka lub stempel na końcu.
Spotkałem się z reklamą tego typu, że praktycznie każde zdjęcie było opatrzone nazwą zakładu, ale nie do końca mi się to podoba.
A to nie było czasami samodzielnie zrobione przez PM z internetowych miniatur?
robin102
21-03-2014, 10:37
2, czy 3 wizytowki wlozone do pudla z albumem zupelnie wystarcza.
A to nie było czasami samodzielnie zrobione przez PM z internetowych miniatur?
:lol:
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.