PDA

Zobacz pełną wersję : Czy plik RAW jest nim naprawde?



Aberrator
18-08-2010, 00:50
Witam!
Na stronie znanego pewnie wielu czytelnikom Forum Kena Rockwella znalazlem artykul na temat tego czym jest RAW.

http://www.kenrockwell.com/tech/real-raw.htm

Dopoki nie przeczytalem tego artykulu dla mnie RAW stanowil synonim tzw surowego pliku nie poddanego zabiegom korekcyjnym jak to ma miejsce przy JPEG-u. Teraz juz wiem ze to nieprawda i to tylko kwestia nomenklatury, prawda jest jednak taka ze jedynym i prawdziwym foprmatem RAW jest - FILM w kazdej formie jaka istniej na rynku. Ciekaw jestem Waszych opinii, sam robie rowniez slajdy (ogladam tylko poprzez rzutnik - nie skauje) dlatego zainteresowal mnie ten punkt widzenia.
Pozdrawiam i czekam na Wasze przemyslenia w tym temacie.

PS Watek chyba dobry do tego dzialu, ma charakter "interdyscyplinarny" ale bardziej odnosi sie do fotografii analogowej.

mathu
18-08-2010, 03:03
Rockwell jak zwykle plecie takie idiotyzmy, że zęby bolą.

"Film images last forever" bez komentarza

"20 years from now we can re-scan our film and get 2029-level image quality.

The Wizard of Oz was shot on film in 1939. Today it looks great on Blu-Ray High-Definition DVD."

Ta super jakość to 1920×1080 z której wyśmiewa się kilka linijek niżej.

"Got raw files shot in 2002 on your then state-of-the-art $5,000 Nikon D1H? Enjoy going back to your 2.7 megapixel files! You may as well delete them now."

"You can't go back to a raw file and get more resolution. With film, you don't have to make a resolution decision until you scan it.

With film, you can scan at any resolution."

Jasne, bo przecież coś takiego jak ziarno nie istnieje.

"Light is analog." Bez komentarza :|

"Film never needs sharpening because it's always sharp." :|

Dalej już mi się nie chce czytać.

Ten tekst po raz kolejny potwierdza dawną obserwację, że Rockwell ma ZEROWĄ wiedzę na temat technicznych aspektów fotografii. ZEROWĄ. Bez żartów. On nie ma zielonego pojęcia o czym pisze. Przykrywa to fanatycznym, pseudoreligijnym bełkotem, ale to w znacznej większości bzdury.

Rockwell zawsze twierdzi że robi w JPG, bo tak mu wygodniej. Nigdy nie zrozumiał do czego służą rawy. Testował Fuji S5 i doszedł do wniosku, że ma takie same możliwości jak D40.

W końcu, pewnego dnia, ktoś mu pokazał na czym polega naświetlanie na światła: http://www.kenrockwell.com/tech/fixing-dynamic-range.htm

"This patentable and novel process is first published December 21st, 2005. Feel free to use this technique today for your own photography, but camera designers should contact me before implementing it in firmware."

Wcześniej coś takiego dla Rockwella nie istniało. Wystarczy poczytać jego wcześniejsze bełkotliwe teksty o dynamice zdjęć cyfrowych.

Zresztą Rockwell ma problemy nie tylko z filmem, ale i z optyką. Po zakupie 18-200 stwierdził, że już nie musi nosić ze sobą dedykowanego makro - ten obiektyw doskonale spełnia tę rolę! Opisując kompakcik Canona z obiektywem 28-105/2.0-4.9 wyszło mu, że jest jaśniejszy od wszystkich obiektywów w kompaktach i większości obiektywów w lustrzankach. No bo 2.0 < 2.8. "This lets in twice as much light as any f/2.8 L SLR zoom, Powershot, G series or whatever." W tym samym tekście wyśmiewa się z Canona G11 z 28-140/2.8-4.5 - ciemniejszy, nie?

Wiadomo że człowiek może się pomylić, napisać raz na jakiś czas głupotę, ale jak się zbierze do kupy wszystko to, co ten człowiek wypisuje, dochodzi się do wniosku, że on naprawdę nie ma pojęcia o tym, co znaczą te wszystkie dziwne milimetry i cyferki. Pisze te swoje idiotyzmy dla samego pisania, zupełnie jak nasi politycy na blogach.

Squier
18-08-2010, 07:56
Ha, ha! Rzeczywiście Ken przetestował S5 Pro bez wywoływania RAW. To jak lizać lizaka przez papierek :)

Michał Jędrak
19-08-2010, 10:18
Mathu, masz rację i nie masz racji.

"Film images last forever" - w pewnym sensie jest to prawdziwe. Spokojnie można sobie obejrzeć jakieś zdjęcie czy dagerotyp sprzed prawie 200 lat, a płyty CD są w stanie przechować nasze zdjęcia być może nie dłużej niż dekadę. Sam mam płyty, które mają 10 lat i działają oraz takie, które padły po dwóch latach. Niszczenie się filmu jest powolne i w pewnym sensie 'analogowe'. Jak na nośniku elektronicznym zepsują się dane odpowiedzialne za alokację plików (jakiś tam MBR czy tabela FAT), to nie odczytasz już zupełnie nic. To tak jakbyś porysował igłą jedną klatkę filmu i automatycznie i nagle wszystkie klatki stały się czarne. A więc 1:0 dla filmu.

"20 years from now we can re-scan our film and get 2029-level image quality". W sumie też mógłbym się z tym zgodzić. Wiadomo, że film ma swoje ograniczenia, ale dobry film ma w pewnym sensie ponadczasową jakość. Odbitki czy skany z dobrego filmu z pewnością nie będą raziły za 20 lat, a taki RAW o wielkości niewiele ponad 2mpx jest śmieszny.

You can't go back to a raw file and get more resolution. With film, you don't have to make a resolution decision until you scan it. Też racja, patrz punkt powyżej.

Film never needs sharpening because it's always sharp. Biorąc pod uwagę to, że matryce fotograficzne używają dość debilnej interpolacji, to Ken ma rację. Taki aparat, który generuje RAWa 12mpx, tak naprawdę ma jakość 3mpx (matryca Bayera GRGB). Każdy plik cyfrowy jest mydlany na powiększeniu 100% jeśli nie zostanie wyostrzony. Z filmem tak nie jest, bo tam nie ma interpolacji, podobnie jak w matrycy Foveon.

costi
19-08-2010, 11:27
Mathu, masz rację i nie masz racji.

"Film images last forever" - w pewnym sensie jest to prawdziwe. Spokojnie można sobie obejrzeć jakieś zdjęcie czy dagerotyp sprzed prawie 200 lat, a płyty CD są w stanie przechować nasze zdjęcia być może nie dłużej niż dekadę. Sam mam płyty, które mają 10 lat i działają oraz takie, które padły po dwóch latach. Niszczenie się filmu jest powolne i w pewnym sensie 'analogowe'. Jak na nośniku elektronicznym zepsują się dane odpowiedzialne za alokację plików (jakiś tam MBR czy tabela FAT), to nie odczytasz już zupełnie nic. To tak jakbyś porysował igłą jedną klatkę filmu i automatycznie i nagle wszystkie klatki stały się czarne. A więc 1:0 dla filmu.
Nie do konca. Rozmawialem z goscmi, ktorzy w Polskim Radiu zajmuja sie renowacja i digitalizacja starych nagran. I o ile kiedys byla kwestia "wiecznego nosnika" (dane istnialy tak dlugo, jak istnial oryginalny nosnik, a kazda kopia odbywala sie ze strata dla oryginalu), to obecnie mowi sie raczej o "wiecznych danych" - informacja jest niezmienna bez wzgledu na ilosc kopiowan, a na czym jest skladowana to juz w sumie nieistotne.
A stare tasmy filmowe maja tendencje do samozaplonu, wiec ich przechowywanie nie jest ani latwe, ani bezpieczne.

Aha - utrata MBR czy nawet tablicy FAT nie jest problemem, da sie bez tego odzyskac dane z dysku. A MBR mozna napisac albo skorygowac recznie, wymaga to oczywiscie odpowiedniej wiedzy, ale da sie.


"20 years from now we can re-scan our film and get 2029-level image quality". W sumie też mógłbym się z tym zgodzić. Wiadomo, że film ma swoje ograniczenia, ale dobry film ma w pewnym sensie ponadczasową jakość. Odbitki czy skany z dobrego filmu z pewnością nie będą raziły za 20 lat, a taki RAW o wielkości niewiele ponad 2mpx jest śmieszny.
Pelna zgoda, choc teza, ze mozna film ciagnac bez ograniczen, jest mocno naciagana.


You can't go back to a raw file and get more resolution. With film, you don't have to make a resolution decision until you scan it. Też racja, patrz punkt powyżej.
Zgoda, z zastrzezeniem powyzej.

messer
19-08-2010, 16:13
Samozapłonu? O rety. ;)

Co do trwałości nośników danych elektronicznych dziś - cóż - jest to problem, o wiele większy, niż kiedyś.
Gdy fotografowałem na negatywie lub slajdzie niespecjalnie martwiłem się o archiwizację. Fakt, że byłem wtedy dość młody i nie miałem na tyle wyobraźni, by się o to martwić ;) Ale efekty są takie, że dziś odwiedzam ciemnię z negatywami, które mają sporo lat (nie wspominając już o negatywach, które "za młodu" naświetlał mój ojciec). A leżały one pocięte w paski, schowane pomiędzy kartki albumów fotograficznych. Pomijając slajdy Orwo, które nabrały... ciekawych zafarbów - wszytko jest w idealnym stanie.

Teraz, gdy fotografuję cyfrowo i mam trochę więcej wyobraźni (i doświadczenia) staję przed nie lada dylematem -- jak archiwizować swoją cyfrową "twórczość"? Odpowiedź wcale nie jest prosta. I nawet zakup dedykowanego serwera, w którym działają sobie 2 sporej pojemności dyski twarte w Mirroringu wcale nie daje mi spokojnego snu. Z racji fachu, jakim się trudnię, widziałem już tyle popsutych dysków twardych, że ciężko to zliczyć. O płytach cd/dvd w ogóle nawet nie ma sensu wspominać.

Co jest jednak lepsze: Czy 'wieczne dane' czy 'wieczny nośnik'? Ciężko chyba jednoznacznie odpowiedzieć. Toż to nośnik jakim jest błona filmowa również może ulec uszkodzeniu/zniszczeniu. I co wtedy? Kłopot, bo nawet nie ma możliwości "sklonowania" oryginału tak, jak to ma miejsce w przypadku danych cyfrowych.

Elaborat mi wyszedł, ale temat jest właśnie dla mnie bieżący i aktualny, stąd sporo przemyśleń. I wydanych na sprzęt archiwizujący pieniędzy.

A żeby nie było już absolutnie offtop (przepraszam autorze, jeśli uznasz, że jest za bardzo - zgłoś mój post do moderacji...), Ken Rockwell to folklor :) Kiedy wieczorem boli mnie już zbyt bardzo kręgosłup, by ślęczeć nad PSem z piórkiem w dłoni, zasiadam wygodnie i czerpię radość z procesu czytania "postów" jegomości :)

enthropia
19-08-2010, 16:42
Mathu, masz rację i nie masz racji.

Mathu, masz rację. :)


A tym, którzy dopiero teraz odkryli ''genjusz'' kena gratuluję spostrzegawczości.

costi
19-08-2010, 19:30
Samozapłonu? O rety. ;)
Polecam poczytac o wlasciwosciach nitrocelulozy, zamiast sie smiac ;)


Co do trwałości nośników danych elektronicznych dziś - cóż - jest to problem, o wiele większy, niż kiedyś.
Gdy fotografowałem na negatywie lub slajdzie niespecjalnie martwiłem się o archiwizację. Fakt, że byłem wtedy dość młody i nie miałem na tyle wyobraźni, by się o to martwić ;) Ale efekty są takie, że dziś odwiedzam ciemnię z negatywami, które mają sporo lat (nie wspominając już o negatywach, które "za młodu" naświetlał mój ojciec). A leżały one pocięte w paski, schowane pomiędzy kartki albumów fotograficznych. Pomijając slajdy Orwo, które nabrały... ciekawych zafarbów - wszytko jest w idealnym stanie.

Teraz, gdy fotografuję cyfrowo i mam trochę więcej wyobraźni (i doświadczenia) staję przed nie lada dylematem -- jak archiwizować swoją cyfrową "twórczość"? Odpowiedź wcale nie jest prosta. I nawet zakup dedykowanego serwera, w którym działają sobie 2 sporej pojemności dyski twarte w Mirroringu wcale nie daje mi spokojnego snu. Z racji fachu, jakim się trudnię, widziałem już tyle popsutych dysków twardych, że ciężko to zliczyć. O płytach cd/dvd w ogóle nawet nie ma sensu wspominać.

Co jest jednak lepsze: Czy 'wieczne dane' czy 'wieczny nośnik'? Ciężko chyba jednoznacznie odpowiedzieć. Toż to nośnik jakim jest błona filmowa również może ulec uszkodzeniu/zniszczeniu. I co wtedy? Kłopot, bo nawet nie ma możliwości "sklonowania" oryginału tak, jak to ma miejsce w przypadku danych cyfrowych.

Elaborat mi wyszedł, ale temat jest właśnie dla mnie bieżący i aktualny, stąd sporo przemyśleń. I wydanych na sprzęt archiwizujący pieniędzy.

A żeby nie było już absolutnie offtop (przepraszam autorze, jeśli uznasz, że jest za bardzo - zgłoś mój post do moderacji...), Ken Rockwell to folklor :) Kiedy wieczorem boli mnie już zbyt bardzo kręgosłup, by ślęczeć nad PSem z piórkiem w dłoni, zasiadam wygodnie i czerpię radość z procesu czytania "postów" jegomości :)

To, o czym piszesz to jest bardzo zlozona kwestia. W koncu tasma filmowa czy blona fotograficzna tez potrafi sie starzec. Natomiast dane cyfrowe maja wlasnie ta przewage, ze kopiowanie jest bezstratne i nie powoduje zmian oryginalu. W zwiazku z tym kwestia "na czym archiwizowac" zmienia sie bardziej na "na jak dlugo archiwizowac na jednym nosniku". W koncu co pare lat mozna przegrac cala kolekcje na cos innego, szczegolnie, ze dostepnych mediow jest multum.
Jak dla mnie RAID1 jest najprostszym i najskuteczniejszym sposobem zabezpieczenia danych. Szansa, ze oba dyski w macierzy sie zloza jednoczesnie, jest minimalna. A jak ktos chce sie zabezpieczyc przed prawami Murphy'ego, to moze sobie zrobic RAID1 z trzech dyskow - prawdopodobienstwo, ze padna trzy dyski jednoczesnie, jest bliskie zeru. Choc oczywiscie szansa jedna na milion zdarza sie w 9 przypadkach na 10 ;)

Michał Jędrak
19-08-2010, 20:56
Tak się składa, że parę dni temu wrzuciłem na bloga swoje przemyślenia o backupie i niestety wszelkie serwery i nawet tuzin dysków w RAIDzie to kiepski pomysł. Wystarczy, że się włamie jakiś menel do mieszkania i potem 'opyli' takie dyski po 50zł. On zarobi na skrzynkę wódki a ktoś straci dorobek życia. A więc mają być dwie kopie (minimum) ale jak najrzadziej w tym samym miejscu o tym samym czasie.

mathu
19-08-2010, 21:01
Podstawowa zasada backupu to robienie dwóch kopii i przechowywanie ich w różnych miejscach.

Poza tym już niedługo upowszechni się archiwizacja w sieci, gdzie za odpowiednią opłatą będzie można dostać ubezpieczone miejsce na swoje archiwum.

Michał Jędrak
19-08-2010, 21:46
Archiwizacja w sieci jest popularna i w sumie tania. Ja mam za około 300zł rocznie serwer, gdzie mogę wrzucić parę TB danych. Jednak archiwizacja nawet 300GB zdjęć trwałaby parę dni i tym bardziej (odpukać) odtwarzanie kopii zapasowej. Nawet gdyby teoretycznie mieć przepustowość 1MB (nie 1Mbit) to wrzucenie 360GB zajęłoby ponad 4 dni non-stop. Wszyscy jednak wiedzą, że takie prędkości są nierealne przez większość czasu, więc taki backup to parę tygodni non-stop. A wiele osób, w tym ja, zbliża się do 1TB danych, więc backup w internecie to marzenie.

mathu
19-08-2010, 21:58
Za rok, dwa, takie łącza będą standardem. Teraz za 100 zł możesz mieć łącze o downloadzie 1MB/s, pięć lat temu za tyle miałeś 128kbps. W Japonii ludzie siedzą na łączach gigabitowych z niewiele wolniejszym uploadem.

emgieb
19-08-2010, 22:08
Ken miewa przebylski, ale wieksco jego pitolenia jest zenujaca ^^ mimo wszystko milo tam czasem zajrzec ;] nawet powstaly Ken Rockwell Facts ;] na wzor Chuck Norris Facts :)

zdyboo
20-08-2010, 08:27
Polecam poczytac o wlasciwosciach nitrocelulozy, zamiast sie smiac

Tyle, że nitrocelulozy się nie używa do produkcji filmów od co najmniej 60 lat.

costi
20-08-2010, 09:15
Oczywiscie, dlatego pisalem o starych nagraniach.

@Michał Jędrak - w UPC mozesz miec lacze o uploadzie 10 Mbit/s, czyli 1.25 MB/s, wiec to juz nie jest takie "teoretycznie" ;)

Poza tym takie "wiszenie na laczu" robilbys raz, potem juz tylko szla by synchronizacja z domowym archiwum i porcje danych bylyby duzo mniejsze. A przy downloadzie 120Mbit/s odtwarzanie z serwera trwaloby niezbyt dlugo.

Michał Jędrak
20-08-2010, 10:11
Ja nie twierdzę, że przepustowość łącza jest nierealna, ja twierdzę, że akurat przepustowość konkretnego połączenia nigdy nie osiąga 100% przepustowości łącza przez 100% czasu. Poza tym jak się wrzuca jeden plik 100MB to trwa to 2x krócej niż 100 plików po 1MB. Wiąże się to z jakimiś tam protokołami i informacją o zakończeniu pliku czy jakoś tak. Więc aby przyspieszyć trzeba byłoby chyba zipować do większych plików

zdyboo
20-08-2010, 10:13
Oczywiscie, dlatego pisalem o starych nagraniach.

Tylko jak starych?
Zakładając okres 60 lat, można przyjąć że nikogo na forum problem nitrocelulozowych filmów fotograficznych nie dotyczy. Filmy na poliestrze to pewnie można składować przez te 400 lat i to w warunkach domowych.

mathu
20-08-2010, 15:45
Poza tym jak się wrzuca jeden plik 100MB to trwa to 2x krócej niż 100 plików po 1MB.
Nie, to nie ma żadnego znaczenia.

Co do archiwizacji, to przy łączu z uploadem 1MB/s potrzebujesz nieco ponad godzinę żeby wgrać kartę 4GB. Samo tylko pobieżne przejrzenie i wstępna obróbka tylu zdjęć trwa dłużej, więc jeśli Adobe zaoferuje usługę backupu, to LR wgra te zdjęcia w tle i nawet tego nie zauważysz.

messer
20-08-2010, 16:28
A z jeszcze kolejnej strony - nie wiem, czy chciałbym, żeby _wszystkie_ moje zdjęcia były "gdzieś w internecie". Tu więc otwiera się kolejny kłopot - szyfrować? Nie szyfrować? :)
Przy ilościach danych w okolicach 1TB, skala zaczyna być odczuwalna.

Ale, hm.
Tytuł tego wątku brzmi: " Czy plik RAW jest nim naprawde?"

Może warto poprosić moderatora, by przeniósł dyskusję o archiwizacji gdzieś indziej? Bo żeby zniknęła, to szkoda.

Jatin
24-08-2010, 16:44
Tak czy tak wracając do tematu wypociny Rockwella to przysłowiowe pier.... kotka za pomocą młotka i szkoda matrycy w monitorze wypalać na czytanie tego typu wywodów.

Jarkod
24-08-2010, 17:56
Jakiś czas temu też miałem takie rozterki:http://www.forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=137827.

bogdi64
24-08-2010, 21:31
jeszcze powrócę do archiwizacji - może czasami dać zarobić komuś i zlecić parę "najważniejszych" odbitek ?

Pawel Pawlak
24-08-2010, 22:57
ja obecnie zrzucam wszystkie dane na serwer Ds710+ z raid1 2x2TB, z zapiem szyfrowanym, a raz w tygodniu będę aktalizował backup tego serwera na zewnętrzym dyku eSata 2TB który będzie składowany w innym miejcu. Myślę że to da mi trochę spokoju i łatwy dostęp do materiału ;)

Czornyj
24-08-2010, 23:37
Zawsze traktowałem fotografię jako swoistą odmianę mandali - usypuję, usypuję, a potem fiuuu! I cześć pieśni. Tak samo wyp...lałem negatywy czy slajdy, jak obecnie wciskam klawisz [delete], nie mam zamiaru tworzyć muzeum swych fotograficznych gniotów, być kustoszem swej fotograficznej nieporadności i centralnie mnie to powiewa, co się stanie z moimi zdjęciami choćby za tydzień, nie wspominając o perspektywie kilkudziesięciu lat.
A jeśli czasem uznam, że coś z moich pstryków zasługuje na utrwalenie, to od tego mam drukarkę pigmentową - wydruk pigmentowy przetrwa negatyw, diapozytyw, dowolny nośnik cyfrowy i fotografa - razem wziętych.

KaeF
25-08-2010, 04:19
Czornyj jak zawsze potrafi bardzo dobrze podsumować:D

dziki_pl
25-08-2010, 10:49
Dopoki nie przeczytalem tego artykulu dla mnie RAW stanowil synonim tzw surowego pliku nie poddanego zabiegom korekcyjnym jak to ma miejsce przy JPEG-u. Teraz juz wiem ze to nieprawda i to tylko kwestia nomenklatury, prawda jest jednak taka ze jedynym i prawdziwym foprmatem RAW jest - FILM w kazdej formie jaka istniej na rynku. Ciekaw jestem Waszych opinii, sam robie rowniez slajdy (ogladam tylko poprzez rzutnik - nie skauje) dlatego zainteresowal mnie ten punkt widzenia.
Pozdrawiam i czekam na Wasze przemyslenia w tym temacie.


Ja sie z tym zgadzam, fotografia cyfrowa staje sie cyfrowa dopiero na pewnym etapie, same dane na matrycy ccd czy cmos, rozni je tylko to kiedy. W matrycy sama informacja o natezeniu swiatla jest analogowa do momentu wzmocnienia i zczytania przez przetwornik A/D. Charakterystyka matryc CMOS wymusza obrobke przed zapisem, jak mocna ona i co zawiera zalezy juz od pomyslow producenta, wiec otrzymujemy infromacje o kazdym pikselu matrycy, ale nie jest to tak dokladna informacja jak moglaby byc.

W kwesti przechowywania waznych danych, najgorsze sa nosmiki optyczne, plyty CD/DVD potrafia byc trudne do odczytania po roku, nie ma producenta ktory gwarantuje dlugie przechowywanie, od tego sa specjalne nosniki archiwizacyjne. Zapisy magnetyczne zyja dluzej, ale tez nie wiecznie. Negatywy mojego dziadka mam w skoroszycie, moje zdjecia cyfrowe pewnie znikna zanim trafia w rece wnukow.

Keek
26-08-2010, 09:23
...wydruk pigmentowy przetrwa negatyw, diapozytyw...

Ktos daje na to gwarancje? Ale taka, ze jesli wydruk nie przetrwa negatywu to placi 100000000 $ odszkodowania?
Bo wiesz. Pamietam jak tak samo mowili o nagrywaniu plyt.

Czornyj
26-08-2010, 19:04
Ktos daje na to gwarancje? Ale taka, ze jesli wydruk nie przetrwa negatywu to placi 100000000 $ odszkodowania?
Bo wiesz. Pamietam jak tak samo mowili o nagrywaniu plyt.

Pigment jest znany ludzkości od czasów neolitu, więc było se trochę czasu na wyciągnięcie wniosków. Powiększenia fotograficzne początkowo były wykonywane w procesach pigmentowych, te zaś zostały wyparte przez tańsze, szybsze i bardziej przemysłowe procesy oparte na syntetycznych barwnikach, zgodnie z tzw. prawem Kopernika-Greshama, że zły pieniądz wypiera z obrotu dobry.

Keek
26-08-2010, 23:07
Pigment jest znany ludzkości od czasów neolitu, więc było se trochę czasu na wyciągnięcie wniosków. Powiększenia fotograficzne początkowo były wykonywane w procesach pigmentowych, te zaś zostały wyparte przez tańsze, szybsze i bardziej przemysłowe procesy oparte na syntetycznych barwnikach, zgodnie z tzw. prawem Kopernika-Greshama, że zły pieniądz wypiera z obrotu dobry.

Masz na mysli barwniki naturalne czy sztuczne? Sposob nakladania, wiazania - czy jak to zwal. Tyle zmiennych, oszczednosci... itd. Nadal nie czuje sie przekonany - a bardzo bym chcial, naprawde.

Aberrator
27-08-2010, 12:34
Wątek wywołał przwdziwą burzę idei, pomysłów, koncepcji i jak tam zwał jeszcze. Troszkę odeszliście od tematu wchodząć w nurt archiwizacji czyli jak gdyby podstawą do określenia istoty RAW była jego trwałość. Ja pójdę dalej w tą definicję i rzucę np. taką definicję - RAW to nawet nie film czy zapis cyfrowy czy jakikolwiek trwały zapis na techologicznie wytworzonym nośniku - RAW to obraz zarejestrowany przez ludzkie oko i zapisany w ośrodku nerwowym - i co wy na to? Każdy nośnik, nawet halogenki srebra mimo że "analogowe" i pozbawione algorytmów etc. są wtórne w stosunku do tego co widzimy. Może to zakończy spór pomiędzy "analogowcami" i "cyfrowcami"w kwestii istoty RAW.
Pozdrawiam

Czornyj
27-08-2010, 13:15
Masz na mysli barwniki naturalne czy sztuczne? Sposob nakladania, wiazania - czy jak to zwal. Tyle zmiennych, oszczednosci... itd. Nadal nie czuje sie przekonany - a bardzo bym chcial, naprawde.

Pigmenty wykorzystywane w malarstwie naskalnym, olejnym czy druku atramentowym są naturalne, dosłownie wprost z ziemi. Początkowo tak samo wykonywano powiększenia fotograficzne, niestety były to procesy skomplikowane, mozlone i czasochłonne. Zostały zastąpione przez procesy oparte na syntetycznych barwnikach, które nie są trwałe choćby z tej prostej przyczyny, że molekuły barwnika są 100x mniejsze od cząstek pigmentu, przez co bardziej podatne na wchodzenie w reakcję z rodnikami, powodującymi ich blaknięcie.

Keek
27-08-2010, 13:21
Pigmenty wykorzystywane w malarstwie naskalnym, olejnym czy druku atramentowym są naturalne, dosłownie wprost z ziemi. Początkowo tak samo wykonywano powiększenia fotograficzne, niestety były to procesy skomplikowane, mozlone i czasochłonne. Zostały zastąpione przez procesy oparte na syntetycznych barwnikach, które nie są trwałe choćby z tej prostej przyczyny, że molekuły barwnika są 100x mniejsze od cząstek pigmentu, przez co bardziej podatne na wchodzenie w reakcję z rodnikami, powodującymi ich blaknięcie.

OK. A normalny druk atramentowy, ktory blaknal? Czym to sie rozni? Skoro tam nie bylo pigmentow to jaki inny barwnik? Drukarki sa te same? Jak rozumiem gdzies jest napisane, ktory jest ktory?