haszz
19-12-2006, 16:59
Niedlugo wybieram sie w dluga podroz z plecakiem, namiotem i reszta sprzetu i potrzebna mi pomoc w sprawie obiektywu.
Obecnie mam to co w stopce wiec 18-55 + 55-200. Nie nazekam, jestem raczej dobrym amatorem niz zawodowcem.
Problem polega na tym ze ta podroz bedzie dosc meczaca i bedzie trwala okolo 2mc. Chce miec komfort polegajacy na tym ze nie bede musial zmieniac obiektywu co 5 min abo mi tu ptaszek wyskoczy i trzeba go zoomnac a tu panoramka wiec trzeba ja szeroko uchwycic i inne takie *******y... sami rozumiecie. Moze i nie bylo by problemu gdyby nie moja kobieta ktora irytuje to ze kiedy jezdzimy po swiecie, wiecej czasu spedzam z aparatem niz z nia :) moze i racja, zreszta mnie zmiana obiektywu co 5 min tez meczy i sprzet sie niszczy.
Tak wiec musze czas przeznaczony na zmiany obiektywu przeznaczyc na trzymanie jej za reke ;]
Mam rozne pomysly i glupi juz od tego jestem. Dlatego pisze do was moja druga rodzino. Czy lepiej miec pod reka non stop 18-200 (mowia ze mydli, cokolwiek by to nie bylo) czy moze lepiej cos z zakresu 18-100 a tylko czasami przy wielkim swiecie zalozyc jakas 300 (tylko skad ja to wezme, przeciez nikt mi nie pozyczy ;)
Myslalem o sigmie 18-200. Nie moge jednak znalezc jej testow. Widzialem tez Tamrona 28-300 ale boje sie ze to bedzie za wasko na pejzaz.
Jak kazdemu z nas zalezy mi tez na w miare dobrym swietle i boje sie ze przy 200mm 6.3 to juz troche za ciemno. Nawet robiac ze statywem, bede musial bawic sie w lapanie ostrosci na stojaku co zabiera czas.
Nie moge tez wydac wiecej niz 2000 bo mnie kobieta zabije ze zamiast na podroz, wydaje na bzdury... (mam nadzieje ze moj zestaw 18-55/55-200/pol BW + Hoya/UV uda sie puscic za 1150-1200 zl - sprzet w idealnym stanie)
Jak nie urok to sraczka
Co radzicie.
P.S.
Tak po namysle to chyba bedzie wiecej szeroko niz z wielkim zoomem ale wolalbym nie przegapic najlepszych ujec ktore moga byc dosc daleko...
Obecnie mam to co w stopce wiec 18-55 + 55-200. Nie nazekam, jestem raczej dobrym amatorem niz zawodowcem.
Problem polega na tym ze ta podroz bedzie dosc meczaca i bedzie trwala okolo 2mc. Chce miec komfort polegajacy na tym ze nie bede musial zmieniac obiektywu co 5 min abo mi tu ptaszek wyskoczy i trzeba go zoomnac a tu panoramka wiec trzeba ja szeroko uchwycic i inne takie *******y... sami rozumiecie. Moze i nie bylo by problemu gdyby nie moja kobieta ktora irytuje to ze kiedy jezdzimy po swiecie, wiecej czasu spedzam z aparatem niz z nia :) moze i racja, zreszta mnie zmiana obiektywu co 5 min tez meczy i sprzet sie niszczy.
Tak wiec musze czas przeznaczony na zmiany obiektywu przeznaczyc na trzymanie jej za reke ;]
Mam rozne pomysly i glupi juz od tego jestem. Dlatego pisze do was moja druga rodzino. Czy lepiej miec pod reka non stop 18-200 (mowia ze mydli, cokolwiek by to nie bylo) czy moze lepiej cos z zakresu 18-100 a tylko czasami przy wielkim swiecie zalozyc jakas 300 (tylko skad ja to wezme, przeciez nikt mi nie pozyczy ;)
Myslalem o sigmie 18-200. Nie moge jednak znalezc jej testow. Widzialem tez Tamrona 28-300 ale boje sie ze to bedzie za wasko na pejzaz.
Jak kazdemu z nas zalezy mi tez na w miare dobrym swietle i boje sie ze przy 200mm 6.3 to juz troche za ciemno. Nawet robiac ze statywem, bede musial bawic sie w lapanie ostrosci na stojaku co zabiera czas.
Nie moge tez wydac wiecej niz 2000 bo mnie kobieta zabije ze zamiast na podroz, wydaje na bzdury... (mam nadzieje ze moj zestaw 18-55/55-200/pol BW + Hoya/UV uda sie puscic za 1150-1200 zl - sprzet w idealnym stanie)
Jak nie urok to sraczka
Co radzicie.
P.S.
Tak po namysle to chyba bedzie wiecej szeroko niz z wielkim zoomem ale wolalbym nie przegapic najlepszych ujec ktore moga byc dosc daleko...