Zobacz pełną wersję : Pytanie do osób robiących makro owadom
2pompony
12-08-2010, 16:06
Witajcie -
mam pytanie (mógłbym nawet powiedzieć, że mam dramatyczny apel do ludzkości, ale nie popadajmy w przesadę) do osób, które z dużym znawstwem, oraz nie mniejszą dozą artyzmu robią zdjęcia małym owadom, pająkom i w ogóle - wiecie, muchy, osy, parasyty, pająki, ważki, robaki i inne wynalazki... Zatem, wiecie już kogo pytam a teraz o co:
JAK WY TO DO CHOLERY ROBICIE, ŻE WAM TO NIE SPIEPRZA???
Jestem tym jak najpoważniej zainteresowany. Ja rozumiem, że jest to forum fotograficzne, ale ile można czytać o ogniskowych? Aparat już mam i choć nei jest to wyczyn, ale mnie zupełnie starcza; obiektyw jakiś się znajdzie, może wiedzy trochę fotograficznej też - i tylko muchy nie mam!
Co skieruję obiektyw na jakiegoś pasikonika czy innego dziwoląga - ustoi to z ćwierć sekundy i spitala, jak na skrzydłach... Muchy, to w ogóle nie idzie złapać... Kiedyś widzę: bąk! Świetnie - myślę sobie, obżarty, to nie będzie ruchawy... Rzeczywiście siedział i dumał. Ledwo wyjąłem aparat, ledwo zdjąłem dekielek - jak ci nie dostał pary - nawet go w wizjer nie złapałem, tak dał dyla.
No i pytam w takim razie: czemu Wam nic nei ucieka? Czegoś nie wiem? Szprycujecie czymś te biedne muchy i ważki? Smarujecie trawę klejem? Kiedyś jak bydlę usiedziało dłużej niż kilka sekund, to się tak wiercił, że zawsze go od tylnej strony widziałem, w dodatku nieostro, bo wyglądał, jakby tańczył lambadę. Gibało nim na wszystkei strony...
Powiedzcie, jak to zrobić, żeby zdybać taką muchę, ważkę czy nawet innego robala. Pomóżcie koledze, bo w końcu z rozpaczy zacznę fotografować tylko zdeptane zwłoki.
Raz ucieka, raz nie, jak w życiu. ;)
Najpewniejszą porą jest poranek, robaczki są wychłodzone po nocy i nie tak bardzo ruchliwe. Przy tym często pokryte są rosą, co tylko dodaje uroku. Tyle teorii. W praktyce ciężko zwlec się z łóżka o 4-5, by zapolować na robala (mówię o własnych doświadczeniach, OC). Godziny popołudniowe również się nadają. Brak ostrego slońca, robale ożarte i szczęśliwe, że nie nie stały się czyimś obiadem... Do tego oczywiście dużo cierpliwości, VR w płynie i jazda.
Powodzenia.
:)
trzeba u dawać roślinę !!! tak na poważnie dużo cierpliwości.Przy podchodzeniu poruszać się powoli i płynnie bez gwałtownych i nerwowych ruchów.Obserwować teren robić ze statywu, nie bać się podnosić czułość.Ostatnio zdarzyło mi się pstrykać na 640 iso i super to wyszło.
Zrób sobie taki sprzęcik:
http://www.pbase.com/fotoopa/laser_system
a każde zdjęcie będzie udane:
http://www.pbase.com/fotoopa
3D też da rade:
http://www.pbase.com/fotoopa/image/121910247
Autor jest naprawdę niezły.
2pompony
12-08-2010, 18:16
Nie nie, widziałem to już kiedyś... Dzięki za chęci, ale to nie sztuka złowić owada mając sprzęty z NASA.
CHodzi o to, żeby zrobić dobre zdjęcie bez wspomagania: ja z aparatem, obiektywem, lampą - kontra mucha. Na razie niestety muchy są szybsze, ale jestem spokojny, że natura się ludzkości już nie wymknie! Wtedy pogadam z taką muchą inaczej!!!
A na razie chcę po dobroci...
Jednym ze sprzymierzeńców fotografa w tej sytuacji jest temperatura.
Ja moją muszkę cyknąłem w bardzo zimny wiosenny dzionek, ledwo bidulka stąpała z zimna, za to ja miałem czas na wszystko ;-)
Plastek01
13-08-2010, 12:14
Z muchami i innym latającym tałatajstwem też pora roku ma znaczenie. Bardzo wczesną wiosną te robale są zdcydowanie mniej ruchliwe.
Przede wszystkim nie napisałeś jakim obiektywem robisz te zdjęcia. Do bardzo płochliwych i w miarę dużych owadów (np. ważki) przydatny jest zestaw 300 mm + telekonwerter lub PN-11. Potwierdzam także to o czym piszą koledzy i koleżanka powyżej: trzeba wstawać "skoro świt", przy czym sierpniowe chłodne noce są w tym względzie pomocne. Niektóre owady reagują na gwałtowne ruchy, ale posuwanie się w tempie kameleona nie płoszy je. Trzeba jednakże trzymać aparat cały czas przy oku, bo podnoszenie aparatu na wysokość oka w końcowym etapie skradania się powoduje odruch warunkowy i ucieczkę. Nieetyczną metodą, mam nadzieję, że niepraktykowaną na tym forum, jest złapanie owada i wychłodzenie go w lodówce. Owad też "człowiek" i się stresuje.
2pompony
13-08-2010, 20:54
Nie wiedziałem, że można je wychłodzić. Od dzisiaj będę na nie dmuchał z mroźną miną! :)
A na poważnie, nie mam 300 mm... Ledwo dorobiłem się 100, i jeszcze pierścienie przede mną (chcę takie z przeniesieniem automatyki). Ale w sumie nawet to 100 by jeszcze uszło, gdyby te skubane robale nie uciekały tak szybko.
Niestety wychodzenie rano jest ponad moje siły - ale może wieczorkiem da radę? I dzięki za radę, żeby trzymać cały czas aparat przy oku - co prawda nie ułatwia to życia, ale przynajmniej może będzie mniej szumu i zamieszania w ostatniej fazie... Tak sobie przypominam,że właśnie wtedy dawały dyla!
Człowiek się uczy do śmierci... Myślałem (miałem nadzieję), że jest jakiś fajny, nietrudny sposób, żeby normalnie, w południe, kiedy się człowiek wyśpi i wyjdzie, to żeby wtedy much nie uciekali. Może jest takie sposób, co?
Psychotrop
17-08-2010, 09:07
a może jakiś podgniły/podfermentowany owoc ?
się pozlatują i wtedy serią pojechać :)
Według mnie to najlepiej wstawać rano, wszelkie robactwo śpi i jak poprzednicy napisali rosa może dodać uroku zdjęciu.
Najlepiej przy porannych wypadach zabrać ze sobą ze 2. blendy, z mojego małego doświadczenia wiem że bez problemu można je ustawić koło robala i lekko doświetlić modela.
Ja bez problemu moge wstać o 5 rano i jechać 20 km nad zalew by polować na różne cuda i z takiego wypadu masz same korzyści, b.ładne delikatne światło, mało ruchliwy owady, nie jednokrotnie ciekawe kadry;)
Dla mnie popołudnie kompletnie odpada, owad ruchliwy, nie jednokrotnie ostre światło, no chyba że słońce jest zasłonięte przez chmury;)
Również można chodzić wieczorami, wtedy słońce daje bardzo ładną kolorystykę zdjęciu, łagodne promyki dodają uroku twoim fotografią
Tutaj masz moje zdjęcie robione przy zachodzie słońca.
http://a.imageshack.us/img820/9229/szblak.jpg
lodzermensch
17-08-2010, 10:09
a może jakiś podgniły/podfermentowany owoc ?
Nie idźmy w tą stronę!... :mrgreen:
2pompony
17-08-2010, 10:50
Koledzy - widzę, że robi się naprawdę strasznie! Nie chcę powiedzieć, że już dostałem ataku paniki, ale zaniepokojenie jest wielkie! Wstać o piątej rano??? Mam na to sposób - wytrzymać godzinkę i nie kłaść się - to dam radę. W przeciwnym razie nic z tego nei wyjdzie...
Natomiast co do podgniłego owocu - prawdę mówiąc już kiedyś się nad tym zastanawiałem, rozmawiając z kolegą z forum na temat jego niesamowitych fotografii ptaków drapieżnych (pozdrawiam, Szardin! :) ). Nie chcąc streszczać całej rozmowy powiem tylko tyle, że cała akcja nei była - jak naiwnie sądziłem - jakimś przypadkiem, czy niezauważonym podejściem do grupki ptaków...
A co by było, pomyślałem sobie kiedyś - gdyby przygotować podobnie zasadzkę na owady? Może nie od razu trupa myszy lub kupkę psa, znalezioną niedaleczko - ale na przykład parę kropel miodu? Spodeczek coca-coli, soku owocowego, lub czegoś takiego...
Na razie jestem uziemiony w domu, ale we wrześniu spróbuję coś takiego zrobić. Ideałem byłoby, gdyby można było po prostu, jak człowiek - zapłacić łapówkę i powiedzieć: postój tu chwilę. Ale podobno to już się staje niemodne.
Może to być ciekawe rozwiązanie. Podejrzewam ze zda egzamin ;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.