PDA

Zobacz pełną wersję : Pogadajmy o dzieciach, czyli "Rodzicielski Wątek Dumny"



frostic
11-08-2010, 16:02
Hej

No tak mnie naszło...

Sporo tu ostatnimi czasu pojawiło się całkiem świeżych dzieci, skazanych na oglądanie matki czy ojca, jedynie z perspektywy dziwacznie wyglądającego, czarnego klocka, który im się do twarzy przykleił. Sam kiedyś byłem tylko "wujkiem czarne oko", ale na szczęście niedawno otrzymałem awans na "ojca czarne oko". Oczywiście awans ten, ma też swe odzwierciedlenie w gratyfikacji finansowej. Ujemnej niestety. A myślałem, że to kobieta kosztuje ;)

Tyle przydługiego i całkowicie zbędnego wstępu.

Jeśli macie ochotę pociągnąć powyższy wątek to zapraszam do rozmowy: o naszych pociechach, radościach z nimi związanych, problemach (oby nie występowały) i generalnie o wszystkim, co nam do głów przyjdzie.

A skoro jest to forum fotograficzne (niektórzy tak mówią), to w wątku tym można zamieszczać fotki, zmieniających się nieustannie pociech. W tym takich nawet bez większych wartości artystycznych, ale dla nas/was rodziców ważnych. Pominiemy foty kupek i będzie git! ;)

Moją "homerową" historię znacie... Pora na kolejne.


Jeśli nie macie ochoty na taki temat to do kosza z pomysłem!

HYPER
11-08-2010, 16:10
ja sie przylacze do watku pod koniec roku :)

mycza
11-08-2010, 16:13
Ja jestem tatą 4,5 letniej Neli. Uważam, że nic w życiu lepszego nie mogło mnie spotkać niż posiadanie własnego, zdrowego dziecka. Z racji tego, że pracuję w handlu wracam dość późno do domu. Za pracujące soboty odbieram dni wolne w tygodniu i często spędzam je z Nelą. Do końca życia będę pamiętał tę radość, kiedy przychodzę po nią do przedszkola, na plac zabaw(jak jest z mamą), a ona krzyczy Tata i rzuca mi się na szyję. Potem idziemy na plac zabaw lub kina i to jest ten bezcenny czas tylko dla nas.
To tyle ode mnie.

grudzinsky
11-08-2010, 18:31
pogadac zawsze mozna :)
mam nadzieje, ze znajdzie sie tu kilku bardziej doswiadczonych rodzicow, ktorzy sprzedadza info co i jak robic by bylo super ;)
jak na razie synek wyciaga ze mnie cala energie :D mam chwile spokoju jak ucina komara popoludniem :)

mieszkam w UK i wszystko bylo by ok gdyby mozna bylo liczyc na fachowa porade lekarska. niestety tu o cokolwiek czlowiek sie zapyta to odpowiadaja, ze tak musi byc...heh :roll: dobrze, ze mamy rodziny w PL i wszystko co potrzebne przychodzi do nas w paczkach. ostatnio dostalismy witaminki dla synka "vibomil" (jakos tak chyba).
tutaj lekarz nie moze Ci niczego powiedziec, bo moze to byc odebrane jako "offence" i boi sie taki gosc, ze sprawa skonczy sie w sadzie...
koniec narzekania :) na cale szczescie synek sie rozwija, rosnie, marudzi, smieje sie...o dziwo placze tylko jak ma za malo jedzonka :D

ekonet
11-08-2010, 18:49
nic w życiu lepszego nie mogło mnie spotkać niż posiadanie własnego, zdrowego dziecka.
Z jedną uwagą, moi drodzy: dziecka nie można POSIADAĆ. To nie przedmiot. Można mieć dzieci, ale posiadać nie przystoi.
To mówię ja, ojciec trojga. ;)

grudzinsky
11-08-2010, 18:51
a moze kupil? ;)

GeparD
11-08-2010, 18:54
oj, nie znasz sie ;) dzieci znajduje sie w kapuscie albo bocian przynosi :P

aTomek
11-08-2010, 19:07
To ja też się pochwalę - moja (w zasadzie to nasza :wink:) córa - Kalina. Urodzona 24 V 2010.


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img713.imageshack.us/i/91655542.jpg/)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img192.imageshack.us/i/19831125.jpg/)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img59.imageshack.us/i/31490475.jpg/)

Gratuluję wszystkim forumowym rodzicom i życzę duuużo wytrwałości i cierpliwości.

(http://img832.imageshack.us/i/89837022.jpg/)

titus1
12-08-2010, 08:59
aTomek, aleś natargał tych róż!!

Komputery + dzieci = ZUO
Z doświadczenia wiem, że trzeba poważnie uważać jakie gry się pokazuje, kiedy dziecko zaczyna samodzielnie sięgać do klawiatury i wie jak włączyć komputer. Ja nieopatrznie pokazałem starego Starcrafta, Homeworld'a i Settlersów. Teraz mój siedmiolatek wygryzł mnie z przed komputera, kiedy wracam z pracy do domu, to w progu na powitanie mam: "Cześć tata, wiesz jak się robi skok nadprzestrzenny?", a lego to tylko budowa Battlecrusera. Młody na razie nie wie o multiplayerze. Za to 15 miesięczna pyza wie jak wyłączać mój komputer...

grudzinsky
12-08-2010, 09:21
przy dzieciach trzeba uwazac ;)
pamietam jak odwiedzalem brata. jego syn mial zakaz zblizania sie do komputera "komputer taty, nie wolno". ktoregos dnia brat poszedl do pracy, a ja zostalem z malym i zona w domu. musialem cos sprawdzic w internecie. zasiadlem przed kompem, podchodzi maly (mial wtedy 2 i pol roku) i tak do mnie rzecze "to jest komputer taty i nie wolno go wlaczac" jakie bylo moje zdziwienie jak uslyszalem to od 2 latka :D szybko musialem wytlumaczyc Michalkowi, ze tata mi pozwolil. gdy brat wrocil z roboty mlody podszedl do niego i powiedzial :tata, a wujek wlaczyl twoj komputer" :D
ciekawe jak to bedzie z moim? ;)

Grzegorka
12-08-2010, 09:27
Hej hej :) Przyłączam się do wątku jako mama 2,5 letniego Szymonka, a za miesiąc spodziewam się uzewnętrznienia mojej córeczki Zuzi :) Na razie wyglądam, jakbym miała wybuchnąć za chwilę i także się czuję. ;)

Archibald
12-08-2010, 09:48
Za mycza - do końca życia będę miał w pamięci jak moja Majka (aktualnie 3,5 roku) rzuca mi się na szyję gdy wracam z pracy do domu :) I chociaż niezbyt częste wspólne zabawy kończą się zazwyczaj przycięciem komara na podłodze przez tatę ;) i chociaż czasami mała daje rodzicom nieźle popalić to i tak jest to najpiękniejszy okres w moim życiu... i tak mogłoby już być zawsze :)

McSimus
12-08-2010, 10:56
A u mnie prawie już pannica (6 i pół roku) i jeszcze nie kawaler (11 m-cy). Ale żona nie pozwala mi wrzucać ich fotek do netu. Ten typ już tak ma :(
Niecały miesiąc temu wywiozłem ich na wieś do dziadków i już nie mogę się doczekać powrotu ;)

mycza
12-08-2010, 11:17
Niecały miesiąc temu wywiozłem ich na wieś do dziadków i już nie mogę się doczekać powrotu ;)

Moja Nela także jest u dziadków nad morzem od ponad miesiąca i oboje bardzo za nią tęsknimy.
Nie wiem, czy Wy także odnosicie takie wrażenie, że Dziadek i Babcia w obecnych czasach to niezastąpiona instytucja:smile:

frostic
12-08-2010, 11:27
No... Coś widzę, że jest potrzeba w społeczeństwie pogadania o pociechach. Fajnie ;)

A my, z naszym blisko 4-miesięcznym Adasiem, jedziemy w sobotę nad morze. Oczywiście do Białogóry.
Skoro żona była tam już 30 razy (przez swe 31 letnie życie) to młody też musi pocierpieć ;)
Żart! Biała jest boska!!!
Jak ktoś tam mieszka lub wakacjuje się niedaleko, to zapraszam na dalekobieżnego Broka z korzeniem! Lub Koźlaka ;)

Dzięki temu wątkowi, który jakaś maruda zachwycona swym potomkiem powołała do życia, będę mógł na bieżąco przedstawiać Wam relacje z piaskowych zabaw śmierdziuszka, bez obaw, że foty zostaną zjechane za brak warsztatu. Ha, ha, ha...

Pimps
12-08-2010, 12:12
No to teraz coś ja napiszę.
Jestem tatą od 7 lat i od tego czasu bawię się w fotografię. Dokładnie kupiłem swój pierwszy aparat jak się miała rodzić moja córa. Wychodzi na to że to ona mnie nauczyła tego co dzisiaj potrafię. Miałem to szczęście że jak Julka przyszła na świat mogłem z żoną i córką być przez 10 miesięcy bo nie pracowałem. Potem zaczołem pracować i robiłem dziennie prawie 100 km tam i nazad do pracy, ale wracając do domu widząc moją żonę i córę którą żona trzymała na parapecie okna a ona opierała się swoimi rękoma o szybę - ta chwila, ten moment - po prostu robiło mi się miękko. Nie jestem super tatą ale mam super córę i dzięki niej nauczyłem się wielu rzeczy. Julkę pewnie znacie bo 99,9% moich wypocin na tym forum to właśnie ona.
Pozdrawiam wszystkich rodziców oraz dzieciaki i oby nigdy nie brakowało nam czasu dla siebie.

grudzinsky
12-08-2010, 12:13
zapraszam na dalekobieżnego Broka z korzeniem! Lub Koźlaka ;)

będę mógł na bieżąco przedstawiać Wam relacje z piaskowych zabaw śmierdziuszka, bez obaw, że foty zostaną zjechane za brak warsztatu. Ha, ha, ha...

no po tym broku lub kozlaku to sie nie dziwie, ze foty beda bez warsztatu ;)

my nie cierpimy na brak dziadkow :D sami z zonka sobie siedzimy z malym :) babcia ma do nas przyjechac na caaaaale 3 tygodnie. nie wiem jak ja to wytrzymam ;) wczoraj gadalismy przez skype'a chwilke i w tym czasie zdazyla namieszac w naszym codziennym zyciu ;) maly zaczal plakac i babcia powiedziala, ze glodny chociaz jego godzina karmienia jeszcze nie nadeszla. zona jednak wymiekla i nakarmila...i wtedy wszystko w czasie sie przesunelo, pory karmienia, wieczorna kapiel i pora zasypiania...nie wiem jak to bedzie jak babcia przyjedzie! wszystko to co wypracowalismy sobie przez ostatnie 3 miesiace odejdzie w niepamiec, a jak babcia nas opusci to trzeba bedzie walczyc z synkiem zeby wszystko do normy wrocilo...mamy fajniebo synek je o stalych porach, komara przycina tez o konkretnych godzinach...nic to trzeba bedzie sobie babcie ustawic ;) a jak sie nie da to w najblizszy samolot wsadzic :D

ekonet
12-08-2010, 12:18
glodny chociaz jego godzina karmienia jeszcze nie nadeszla. zona jednak wymiekla i nakarmila...i wtedy wszystko w czasie sie przesunelo, pory karmienia, wieczorna kapiel i pora zasypiania...nie wiem jak to bedzie jak babcia przyjedzie! wszystko to co wypracowalismy sobie przez ostatnie 3 miesiace odejdzie w niepamiec, a jak babcia nas opusci to trzeba bedzie walczyc z synkiem zeby wszystko do normy wrocilo...mamy fajniebo synek je o stalych porach, komara przycina tez o konkretnych godzinach...nic to trzeba bedzie sobie babcie ustawic ;) a jak sie nie da to w najblizszy samolot wsadzic :D
Moda na karmienie dziecka o ustalonych ściśle porach już dawno minęła, wraz z erą pana Benjamina Spocka. ;)

titus1
12-08-2010, 12:57
"Szczęściarze", moje dzieci mają babcię za płotem... da się wytrzymać. Nie ma chodzenia spać i jedzenia z zegarkiem. Pyza je kiedy chce, całe szczęście że wyrobiła sobie pory posiłków i drzemek. Czasem pada jak kłoda, czasem dopiero po kołysaniu na ramieniu i chodzenia po domu. Uwielbia kiedy kiedy chodzę z nią po schodach. Syn uwielbiał zasypiać w samochodzie.
Frostic, uważaj z tą podróżą nad morze. Ja byłem szczęśliwy, że dzieciaki przespały całą 800 kilometrową podróż nad morze bez ekscesów, dopiero na 30 km od celu zaczęły chorować.
Skończyło się na tym, że pierwszy dzień nad morzem pucowałem tapicerkę, a dziś zapłaciłem mandat bo nie zauważyłem ograniczenia prędkości i radaru. Dla takich brzdąców jak twój nie ma nic na chorobę lokomocyjną...

ekonet
12-08-2010, 13:02
[quote=titus1;2027373na 30 km od celu zaczęły chorować. Skończyło się na tym, że pierwszy dzień nad morzem pucowałem tapicerkę, a dziś zapłaciłem mandat bo nie zauważyłem ograniczenia prędkości i radaru. Dla takich brzdąców jak twój nie ma nic na chorobę lokomocyjną...[/quote]
Swego czasu zastąpiłem Aviomarin śmiesznym patentem - zakleja się na czas podróży pępek dziecka zwykłym plastrem, bez opatrunku. Nie mam logicznego wyjaśnienia (i nie mówiłem przy tym "abrakadabra"), ale działało za każdym razem.

Kasandra
12-08-2010, 13:09
Właśnie słyszałam o tym patencie!I serio działało???
Ciekawe to

frostic
12-08-2010, 13:13
Swego czasu zastąpiłem Aviomarin śmiesznym patentem - zakleja się na czas podróży pępek dziecka zwykłym plastrem, bez opatrunku. Nie mam logicznego wyjaśnienia (i nie mówiłem przy tym "abrakadabra"), ale działało za każdym razem.

Dobrze, że nie usta!

Choć to mogłoby, dosyć skutecznie, ochronić tapicerkę... ;)

grudzinsky
12-08-2010, 13:26
Moda na karmienie dziecka o ustalonych ściśle porach już dawno minęła, wraz z erą pana Benjamina Spocka. ;)

moze i moda mnela, ale jak dla nas jest to bardzo korzystne :razz: przynajmniej wiemy co i kiedy, a przy okazji mlody przygotowuje sie do zlobka :D od listopada trafi do takowej instytucji. im szybciej tym lepiej dla niego. bez obaw...az takim wyrodnym ojcem nie jestem ;) zona bedzie chodzic na pol etatu do pracy i na 4 godzinki dziennie bedziemy mlodego zrzucac do zlobka. niech uczy sie obcowania z ludzmi to raz, a dwa zacznie przyswajac nie tylko polski, ale i angielski :)

Stradivarius
12-08-2010, 13:28
Powiadają małe dzieci -małe kłopoty, duże dzieci -duże kłopoty.
Potwierdzam powiedzonko.
Syn 13 lat, chyba by się obraził na powiedzenie dziecko :-).
Na chorobę lokomocyjną polecam imbir

clusca
12-08-2010, 15:07
ja sie przylacze do watku pod koniec roku :)

Ja się przyłączę już teraz, choć potomka "nabędę" pod koniec roku dopiero, jakoś tak na Mikołaja ;)
Wprawdzie nie jam jest autorem i nie nikonem robione, ale mam nadzieję, że wybaczycie.



Tutaj mój syn. Ma całe 1,29 cm wzrostu.


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/08/4884657213_c4a3726883_o-1.jpg
źródło (http://farm5.static.flickr.com/4116/4884657213_c4a3726883_o.jpg)


Jeszcze wtedy nie wiedziałem oczywiście, że ma to być syn. Powiem więcej - później okazało się, że miała to być w 90% córka.


Dopiero później pani doktor pokazała mi to zdjęcie i cierpliwie wytłumaczyła co na nim widać ;)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/08/4884657561_ce85c2ba65_o-1.jpg
źródło (http://farm5.static.flickr.com/4119/4884657561_ce85c2ba65_o.jpg)


Nie mogę się doczekać, choć na samą myśl serce mi wali ze strachu jak młot - to mój pierwszy raz ;)

frostic
12-08-2010, 15:44
Hej! No GRATULACJE!

A to zaznaczone strzałką to jego "panienkowy naganiacz" jest???
Czyli, że jednak chłop! ;)

hondac
12-08-2010, 21:26
Właśnie słyszałam o tym patencie!I serio działało???
Ciekawe to

Z moimi dzieciakami działało do 1300 km jazdy samochodem,dalej... nie jeźdźiłem :p

A jak tam chłopaki z narodzinami dziecka/-i ?Byliście obecni przy porodzie ?
To dopiero jest przeżycie!!!Serio...

aTomek
12-08-2010, 22:02
A jak tam chłopaki z narodzinami dziecka/-i ?Byliście obecni przy porodzie ?
To dopiero jest przeżycie!!!Serio...

Byłem, ale aparatu żona zabroniła mi wyciągać.

krzysztof jot
12-08-2010, 22:06
A jak tam chłopaki z narodzinami dziecka/-i ?Byliście obecni przy porodzie ?
To dopiero jest przeżycie!!!Serio...

przeżycie to jest jak w Boże Narodzenie 18-letni syn wychodzi w południe "na poł godziny" nie ma go na obiad, telefon sie nie zgłasza, a o 19-tej domofon i słyszysz "policja" .... a dopiero potem dowiadujesz sie, że ok aczkolwiek :) ..

poczekajcie, jak wam te dzieci podrosną, wtedy poznacie smak przygody :)
Notabene, amerykanie obliczyli że wychowanie jednego dziecka to koszt domu w twojej okolicy - w zależności od standardu życia rodziców wyzsze lub niższe koszty wychowania, ale zawsze w okolicach tej wartości

Boryszuk
12-08-2010, 22:18
Notabene, amerykanie obliczyli że wychowanie jednego dziecka to koszt domu w twojej okolicy - w zależności od standardu życia rodziców wyzsze lub niższe koszty wychowania, ale zawsze w okolicach tej wartości

Ale nie powiesz, że nie warto, prawda? Wnioskuję po Twojej wypowiedzi, że możesz już ocenić z perpektywy ojca dorosłego dziecka/dorosłych dzieci.

Ja dzieci jeszcze nie mam (przynajmniej nic o tym nie wiem. Na wszelki jednak wypadek dzieci na ulicy nie biję bo nie wiem czy nie moje ;) ) ale chcę mieć. Tylko jeszcze im matki nie znalazłem...

Grzegorka
12-08-2010, 22:59
Byłem, ale aparatu żona zabroniła mi wyciągać.

:D a ja sama robiłam zdjęcia dopóki byłam w stanie :p Huśtałam się na takiej wielkiej piłce i robiłam zdjęcia zestresowanemu mężowi ;) A on dał radę do końca i jak wcześniej zarzekał się, że nie wytrzyma i zemdleje, to teraz każdego zachęca. Pewnie stresować się zacznie w pierwszej połowie września, jak Zuzia się zacznie na świat pchać ;)

grudzinsky
12-08-2010, 23:06
ja nie dalem rady :razz: siedzialem i czekalem przed sala. wystarczylo, ze slyszalem jak zona cierpi (bez znieczulenia rodzila)
po chwili zupelna cisza...zle mysli zaczely sie klebic, ale po jakis 10s tej ciszy uslyszalem cichutkie "skrzeczenie" i lza w oku sie zakrecila. o plci dziecka dowiedzialem sie od zony jak trzymala go na rekach. w UK nie mowia o plci dziecka do narodzin...ale ja od samego poczatku wiedzialem, ze to chlopak bedzie :D

prz3mo
12-08-2010, 23:10
ja nie dalem rady :razz:

mięczak :-P ;)
Ja byłem przy porodzie synka, emocje niesamowite.

krzysztof jot
12-08-2010, 23:33
ja nie dalem rady :razz: siedzialem i czekalem przed sala...

nie wiem czasy się zmieniaja, mody też, jednak moim zdaniem ta moda na wspólne rodzenie to jakiś chory trend, w życiu powinna być pewna nieprzekraczalna bariera intymności, nawet przy wielkiej miłości partnerów, dla mnie to totalnie nieestetyczne, i zdecydowanie odrzucam tę modę, bo to moda a nie konieczność z powodów medycznych.


Ale nie powiesz, że nie warto, prawda? ....

ale, no jasne :) ileż to jednak frajdy i radości, no i jak to "dumnie" powiedzieć - córka studentka psychologii UJ, syn student architektury Akademii Krakowskiej... hm i co tam koszta :)

aTomek
13-08-2010, 00:57
nie wiem czasy się zmieniaja, mody też, jednak moim zdaniem ta moda na wspólne rodzenie to jakiś chory trend, w życiu powinna być pewna nieprzekraczalna bariera intymności, nawet przy wielkiej miłości partnerów, dla mnie to totalnie nieestetyczne, i zdecydowanie odrzucam tę modę, bo to moda a nie konieczność z powodów medycznych.

Dla mnie nie było w tym nic nieestetycznego. Moje relacje z żoną, na pewno przez fakt mojej obecności się nie pogorszyły. Moda, nie moda, jak zwał, tak zwał, obecność bliskiej osoby na pewno większości kobiet pomaga i razem łatwiej przetrzymać te trudne chwile. Oczywiście są kobiety, które wolą być same i są mężczyźni, którzy nie powinni być na sali porodowej.
Jeśli będziemy mieć następne dziecko - też pójdę. I nie dla siebie, bo stres jest cholerny, ale dla żony, bo ona też się boi i szuka wsparcia.

ozim
13-08-2010, 01:01
Ja niecałe dwa tygodnie temu zostałem po raz drugi tatkiem, ma na imię Pola


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://a.imageshack.us/img576/2483/dsc0517re.jpg)

aTomek
13-08-2010, 01:13
ozim - gratulacje (dla Mamy też).

Archibald
13-08-2010, 08:38
...moim zdaniem ta moda na wspólne rodzenie to jakiś chory trend...

Nie zgadzam się ani trochę. Byłem przy narodzinach mojej córki i będę za dwa miesiące przy narodzinach mojego syna. Żona powiedziała, że nie ma takiej opcji, żebym nie był ;) Dla niej (jak i dla mnie) w sytuacji mocno stresującej obecność bliskiej osoby jest wsparciem. A poza tym dodam, że dzięki temu pierwszy w rodzinie widziałem moją córkę ;)

frostic
13-08-2010, 08:49
mięczak :-P ;)
Ja byłem przy porodzie synka, emocje niesamowite.

Ja miałem być przy porodzie. Wszystko przygotowane, D90 dotarł dzień wcześniej, N50/1.4 przypięty a ten łobuziak postanowił mamuśkę pomęczyć 7 godzin, po czym wymknął się wyjściem awaryjnym ;) A niestety, ta forma porodu w naszym szpitalu nie odbywa się przy widowni...

grudzinsky
13-08-2010, 08:57
zony nie chcialem zmuszac...sama mi powiedziala, ze mam czekac na zewnatrz ;) a poza tym ja i tak jestem mieczak :D wystarczylo, ze jak wchodzilem do sali porodowej i zobaczylem "bajzel" na podlodze...nawet na samo wspomnienie slabo mi sie zrobilo ;)

a synek dzisiaj dal popalic rodzicom ;) pobudka o 2 nad ranem, pozniej 4.30 i osatecznie tata poddal sie o 7 rano kiedy nie mozliwym bylo uspienie goscia...i tak go kocham :mrgreen:

edit:
ozim gratulcje :) sliczna dziewczynka :)

mycza
13-08-2010, 11:24
Ozim gratulacje, niech się Córa zdrowo chowa.

Ja miałem tę przyjemność i przywilej być przy porodzie naszej córy. Cała akcja porodowa trwała ok 8 godz., a sam poród 30min. Pamiętam jak mówiłem żonie jesteś bardzo dzielna, dasz radę, nawet pomagałem lekarzowi trzymając jedną nogę. Jak tu jeden z kolegów wspomniał, miałem przywilej jako pierwszy obcowania z Nelą.

frostic
13-08-2010, 11:38
nawet pomagałem lekarzowi trzymając jedną nogę

No, gdyby lekarz był atrakcyjną kobietą to rozumiem (zawsze można to zwalić na nerwy).
A tak, to sytuacja zakrawa na lekkie zboczenie.
Żona się męczy a ty ŁAP lekarza za nogę...
Oj, nie wiem, nie wiem... ;)

McSimus
13-08-2010, 11:50
No moje obydwie pociechy to "wyjścia awaryjne" ale stres za drzwiami wcale przez to nie był mniejszy. Za to dochodzenie do siebie mamy o wiele dłuższe i boleśniejsze. Co do jazdy samochodem ... Zależy od dnia i kondycji. Młoda czasem po kilku kilometrach ma dość a czasem i setek kilka bez zająknięcia przejedzie. Młodzian jeszcze za bardzo chyba nie wie o co chodzi ;)

mycza
13-08-2010, 11:57
No, gdyby lekarz był atrakcyjną kobietą to rozumiem (zawsze można to zwalić na nerwy).
A tak, to sytuacja zakrawa na lekkie zboczenie.
Żona się męczy a ty ŁAP lekarza za nogę...
Oj, nie wiem, nie wiem... ;)

Jakby to była ładna pani doktor, to kto wie...
Za nogę trzymałem moją piękniejszą połowę:smile:

Ruppel
13-08-2010, 12:29
Ja nie byłem przy porodzie pierwszego i drugiego dziecka tylko z powodu cesarki, bo taka konieczność wynikła. Jednak nie wiem, czy dałbym radę być, chyba bym glebę zaliczył. Jastrun w jednym ze swoich felietonów, który czytałem kiedyś w Zwierciadle napisał tylko, ze po porodzie, diametralnie zmieniło mu się postrzeganie kobiet i kobiecych atrybytów. Nie jestem dlatego do końca pewny, czy chciałbym również taką przemianę przeżyć.

A to moja lutowa córcia:)



https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img696.imageshack.us/img696/9953/dsc3669kopia.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img807.imageshack.us/img807/3963/dsc3676kopia.jpg)

mycza
13-08-2010, 13:28
Kolego Ruppel, słodką masz tą córę.

Ruppel
13-08-2010, 13:58
Dziękuję Kol. Mycza, starałem się:)

frostic
13-08-2010, 14:03
Pięknie trzyma główkę! Nie mogę się tego doczekać.
Ale pewnie nastąpi to na dniach, skoro za 7 dni kończy 4 miesiące.

aTomek
13-08-2010, 14:43
Kolego Ruppel, słodką masz tą córę.


Dziękuję Kol. Mycza, starałem się:)

:mrgreen:

Efekt starań bardzo ładny.
No i ten obrazek z 85 1.4. Muszę żonie pokazać, że bez niego ciężko będzie fotografować naszą małą :-P

Ruppel
13-08-2010, 15:09
Pięknie trzyma główkę! Nie mogę się tego doczekać.
Ale pewnie nastąpi to na dniach, skoro za 7 dni kończy 4 miesiące.

Nastąpi lada chwila. Syn tak szybko się nie rozwijał, jak ona, ale podobno dziewuszki szybciej opanowują wiele rzeczy
( później się to wyrównuje, żeby nie było..:) )

85tkę na poczet noworodka zakupiłem, początkowo była 35 1,8, ale co 85 to 85:)

mycza
13-08-2010, 15:11
:mrgreen:

Efekt starań bardzo ładny.
No i ten obrazek z 85 1.4. Muszę żonie pokazać, że bez niego ciężko będzie fotografować naszą małą :-P

Tylko powiedz żonie, że 85 1.4 kosztuje nie 4.000zł a 1.500zł to może pozwoli Ci go kupić:mrgreen:

Ruppel
13-08-2010, 15:40
Tylko powiedz żonie, że 85 1.4 kosztuje nie 4.000zł a 1.500zł to może pozwoli Ci go kupić:mrgreen:

Później najwyżej dodasz, że w kredycie 3 x 33% :wink:

grudzinsky
13-08-2010, 17:23
jak powiedzialem zonie, ze musze kupic kilka szkielek to odpowiedz mialem "jak sobie zarobisz to sobie kupisz" ;) teraz tylko musze zarobic jakies 30.000zl :D

frostic
13-08-2010, 20:55
teraz tylko musze zarobic jakies 30.000zl :D

OK, to do czwartku, a co będziesz robił przez resztę sierpnia?? ;)

grudzinsky
13-08-2010, 21:52
OK, to do czwartku, a co będziesz robił przez resztę sierpnia?? ;)

sam nie wiem...pewnie bede siedzial z synkiem i sie bawil...moze na rybki go zabiore ;)

gregory_21
14-08-2010, 00:42
sam nie wiem...pewnie bede siedzial z synkiem i sie bawil...moze na rybki go zabiore ;)

I nowymi szkiełkami cykał fotki w stylu: "Taki malutki syneczek mój, taaaaaaką rybę złowił!" :D

grudzinsky
14-08-2010, 09:40
I nowymi szkiełkami cykał fotki w stylu: "Taki malutki syneczek mój, taaaaaaką rybę złowił!" :D

cos w tym stylu ;)
ktoregos razu jechalem na rybki i zapytalem sie synka czy mam zlapac rybke wieksza od niego? jak na mnie spojrzal...bezcenne :D mial mine jak by chcial powiedziec "oj tata...mniejsza ode mnie...mniejsza" ;)

titus1
14-08-2010, 13:12
Ja mam ten "problem" z moją małą modelką, kiedy widzi obiektyw wycelowany w siebie od razu poważnieje, pozuje jak do zdjęcia paszportowego, nie ma mowy o jakimś spontonie. No i wyciąga łapki po aparat. Dostała starego A10 i ma radochę, jak podczas zabawy dostanie z lampy po oczach.

bognik
14-08-2010, 13:21
Pięknie się czyta o ojcach tak zakochanych w swoich dzieciach. Mają te Wasze kobitki szczęście ;)

mycza
14-08-2010, 16:15
Pięknie się czyta o ojcach tak zakochanych w swoich dzieciach. Mają te Wasze kobitki szczęście ;)

Tutaj się wypowiadają poważni ojcowie, żeby przyszli brali z nas przykład;)

Archibald
14-08-2010, 21:38
Pięknie się czyta o ojcach tak zakochanych w swoich dzieciach. Mają te Wasze kobitki szczęście ;)

Wnosząc po sobie i po kilku znajomych stwierdzam, że jesteśmy bardzo zakochani we własnych dzieciach ponieważ... spędzamy z nimi bardzo mało czasu... Oczywiście nie jest to regułą, bo dwóch moich kolegów (w tym jeden forumowicz) spędza z dzieciakami bardzo dużo czasu... i też są w nich zakochani... ale to dwóch na dwudziestu kilku... niestety... :-?

grudzinsky
14-08-2010, 23:24
ja tam spedzam z moim synkiem mozliwie najwiecej czasu :D bywa, ze zostawiamy mame w domu i idziemy na spacer :D albo jedziemy...to zalezy od ogolnego nastroju synka ;)

titus1
14-08-2010, 23:33
Jeśli chodzi o córeczki, to nie jest to zakochanie, to jest zazdrość... Jak się moja urodziła, to wszyscy we wsi pili ze szczęścia, tylko ja miałem rozterki młodego górala. Że ktoś mi ją będzie "stukał" za 17-18 lat... ;-)

McSimus
15-08-2010, 15:14
ale żeś przyciął ;)

gregory_21
15-08-2010, 19:19
Jeśli chodzi o córeczki, to nie jest to zakochanie, to jest zazdrość... Jak się moja urodziła, to wszyscy we wsi pili ze szczęścia, tylko ja miałem rozterki młodego górala. Że ktoś mi ją będzie "stukał" za 17-18 lat... ;-)

Mam 1,5 roczną córkę i podobne dylematy z tą różnicą, że patrząc na dzisiejszy pęd i dostęp do informacji nastawiam się już psychicznie, że inicjacja seksualna nastąpi nieco wcześniej :(
I chyba nie da się z tym jakoś bardzo walczyć... można jedynie próbować zadbać, żeby nie stało się to "przypadkiem na imprezie".

McSimus
16-08-2010, 09:05
No właśnie, możesz jedynie próbować :(

Ruppel
16-08-2010, 09:34
Tak jeszcze apropo czasu... .

Synek: Mamusiu, mogę zadać Ci pytanie?

Mama: Jasne, o co chodzi?

Syn: Mamusiu, ile zarabiasz na godzinę?

Mama: To nie twoja sprawa, dlaczego w ogóle pytasz o takie rzeczy?

Syn: Ja po prostu chcę wiedzieć. Proszę powiedz mi, ile zarabiasz na godzinę.

Mama: Jeżeli chcesz tak bardzo wiedzieć, to proszę bardzo: 10 zł/h.

Syn ze spuszczoną głową: aha….Mamusiu, pożyczysz mi 3 zł?

Matka się wściekła. Jeśli jedyny powód, dla którego zapytałeś ile zarabiam jest to, że chciałeś kupić sobie jakąś zabawkę albo jakąś inną bzdurę, to idź natychmiast do swojego pokoju i kładź się spać. Pomyśl, jaki jesteś samolubny.

Mały chłopiec poszedł cichutko do swojego pokoju i zamknął drzwi.

Kobieta usiadła i była coraz bardziej wściekła na syna. Jak on śmiał zadać jej takie pytanie żeby dostać trochę pieniędzy?

Po jakiejś godzinie kobieta uspokoiła się i zaczęła myśleć:

Może rzeczywiście jest coś, co bardzo chce kupić za te 3 zł, w sumie rzadko prosi o pieniądze. Kobieta weszła do pokoju synka.

Śpisz synku? Zapytała.

Nie mamusiu, nie śpię. Odpowiedział chłopiec.

Pomyślałam, że może byłam za ostra dla Ciebie. To był ciężki dzień i skupiło się na tobie. Proszę, oto 3 zł, o które prosiłeś.

Mały chłopiec natychmiast się podniósł: O, dziękuję mamusiu!
I spod poduszki wyciągnął parę monet..

Kobieta zobaczyła, że chłopiec ma już jakieś pieniądze, znów się zdenerwowała.

Chłopiec przeliczył je i spojrzał na matkę.

Dlaczego prosisz o pieniądze, jeśli już je masz? Zaczęła matka.

Bo miałem za mało. Ale teraz już mam wystarczająco.
Odpowiedział chłopiec.

Mamusiu, mam teraz 10 zł. Czy mogę kupić godzinę twojego czasu?

Proszę przyjdź jutro godzinę wcześniej. Chciałbym się z tobą pobawić..

Matka się rozczuliła. Przytuliła mocno synka i nie wiedziała, jak prosić go o przebaczenie.


To takie krótkie przypomnienie dla Was wszystkich ciężko pracujących. Nie powinniśmy pozwolić, aby czas przelatywał nam przez palce bez spędzania go z tymi, którzy się naprawdę dla nas liczą, bliskimi sercu. Pamiętajmy, aby spędzić ten wart 10 zł czas z tymi, których kochamy.

Jeżeli jutro umrzemy, to firma, w której pracujemy wymieni nas szybko na kogoś innego.

Ale rodzina i przyjaciele będą czuć pustkę przez resztę swojego życia.

titus1
16-08-2010, 09:37
Tak, tylko jak to przekazać, żeby pannica dobrze odebrała tą naszą troskę, a nie puszczała mimo uszu jako pieprzenie zgreda.

gregory_21
16-08-2010, 10:03
Tak jeszcze apropo czasu... .

Synek: Mamusiu, mogę zadać Ci pytanie?

Mama: Jasne, o co chodzi?

Syn: Mamusiu, ile zarabiasz na godzinę?

Mama: To nie twoja sprawa, dlaczego w ogóle pytasz o takie rzeczy?

Syn: Ja po prostu chcę wiedzieć. Proszę powiedz mi, ile zarabiasz na godzinę.

Mama: Jeżeli chcesz tak bardzo wiedzieć, to proszę bardzo: 10 zł/h.

Syn ze spuszczoną głową: aha….Mamusiu, pożyczysz mi 3 zł?

Matka się wściekła. Jeśli jedyny powód, dla którego zapytałeś ile zarabiam jest to, że chciałeś kupić sobie jakąś zabawkę albo jakąś inną bzdurę, to idź natychmiast do swojego pokoju i kładź się spać. Pomyśl, jaki jesteś samolubny.

Mały chłopiec poszedł cichutko do swojego pokoju i zamknął drzwi.

Kobieta usiadła i była coraz bardziej wściekła na syna. Jak on śmiał zadać jej takie pytanie żeby dostać trochę pieniędzy?

Po jakiejś godzinie kobieta uspokoiła się i zaczęła myśleć:

Może rzeczywiście jest coś, co bardzo chce kupić za te 3 zł, w sumie rzadko prosi o pieniądze. Kobieta weszła do pokoju synka.

Śpisz synku? Zapytała.

Nie mamusiu, nie śpię. Odpowiedział chłopiec.

Pomyślałam, że może byłam za ostra dla Ciebie. To był ciężki dzień i skupiło się na tobie. Proszę, oto 3 zł, o które prosiłeś.

Mały chłopiec natychmiast się podniósł: O, dziękuję mamusiu!
I spod poduszki wyciągnął parę monet..

Kobieta zobaczyła, że chłopiec ma już jakieś pieniądze, znów się zdenerwowała.

Chłopiec przeliczył je i spojrzał na matkę.

Dlaczego prosisz o pieniądze, jeśli już je masz? Zaczęła matka.

Bo miałem za mało. Ale teraz już mam wystarczająco.
Odpowiedział chłopiec.

Mamusiu, mam teraz 10 zł. Czy mogę kupić godzinę twojego czasu?

Proszę przyjdź jutro godzinę wcześniej. Chciałbym się z tobą pobawić..

Matka się rozczuliła. Przytuliła mocno synka i nie wiedziała, jak prosić go o przebaczenie.

Nie powiem... łezka się w oku dość konkretnie zakręciła.



Tak, tylko jak to przekazać, żeby pannica dobrze odebrała tą naszą troskę, a nie puszczała mimo uszu jako pieprzenie zgreda.

To akurat proste jak drut: musisz nauczyć jej szcunku do samej siebie na tyle mocnego, żeby wygrał z chęcią "zbrudzenia się" przez taką przygodę.
Później już nic nie musisz mówić... wystarczy jeden kontrolny sms miesięcznie - najlepiej incognito.

O ile druga część wypowiedzi jest na żarty to pierwsza wydaje mi się całkiem sensowna, bo wg mnie dużo lepszym hamulcem będzie dla dziecka świadomość przed samym sobą, że coś jest nie tak, niż życie zgodnie z zasadą: "zrób to dla tatusia/mamusi i nie siedź do późna z chłopakami na klatce".

Poza tym z moich obserwacji wynika, że takie przygody trafiają się albo w rodzinach patologicznych (brak opieki rodziców nad dzieckiem) albo w rodzinach nadgorliwych (ciągła opieka rodziców nad dzieckiem - brak namiastki wolności). Pierwszego przypadku nie trzeba chyba tłumaczyć a w drugim inicjacja jest aktem buntu, desperacją próbą wkroczenia w dorosłość, do której dostępu tak bronią rodzice.

Wniosek z tego prosty, że jak się nie będzie zbytnio przegiętym w którąś ze stron to będzie ok ;)

McSimus
16-08-2010, 15:28
Taak , żeby jeszcze to wychowywanie dzieci było tak proste jak w teorii ;)

hobbits
17-08-2010, 11:55
Świetny pomysł na wątek :) No i coś od siebie:

Jestem tatą Mateusza (1 rok 9 mies) - i moje życie dzieli się zdecydowanie na dwie ERY: przed jego urodzeniem i po. Naprawdę, tak się wszystko pozmieniało, że aż trudno mi było w to uwierzyć :) I kiedyś (tzn. w poprzedniej erze) narzekałem, że nie mam czasu ;) Ale jakiś czas temu sytuacja u mnie w pracy: przy biurku mam tablicę korkową ze zdjęciami głównie Mateusza. Przyszedł kolega (tata dwójki dzieci), ogląda, ogląda, pokiwał głową i mówi: "Ty masz czas jeszcze zdjęcia robić" :)

Serdecznie pozdrawiam wszystkich forumowych Rodziców :)

PS. Przy narodzinach byłem obecny, obydwoje z żoną nie wyobrażaliśmy sobie, żeby było inaczej. Mam też poczucie, że dużo żonie pomagałem - będąc wsparciem (gadanie, że wszystko będzie dobrze), ale też podtrzymywaniem jej w chwilach skurczów, bo tak akurat jej było najwygodniej przyjmować skurcze - jak się uwieszała na mnie ;) wtedy się przekonałem, że mam słabą kondycję - dobrze, że mieliśmy w torbie kanapki, bo bez nich chyba bym tam padł z wycieńczenia ;)

PS2. Potwierdzam, że rzucanie się pociechy na szyję jak się wraca z pracy i wtulanie się w ramiona, to przeżycie BEZCENNE :)

wilus
17-08-2010, 14:42
Strasznie się wściekam jak się tłuką bez powodu, a teraz mi tego brakuje bo córa wyjechała.


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img405.imageshack.us/img405/5581/fotox29.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://http://www.weselefigara.pl/blog/wp-content/uploads/2009/10/fotox-29.jpg)

Grygolas
17-08-2010, 14:57
Minął urlop i również mi brakuje becia. Z moim prawie 2 letnim Jaśkiem siedzieliśmy prawie bez przerwy razem 2 tyg.
Nie wiem czy go dobrze wychowuje pozwalając na takie coś:



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/08/4897261804_26e5fc307e_z-12.jpg
źródło (http://farm5.static.flickr.com/4080/4897261804_26e5fc307e_z.jpg)

Może i marudzi coraz więcej, ale poranne "tata", wieczorne tulenie do snu rekompensuje wszystko.
Ale zaraz 15 i znów go zobaczę:D
I jeszcze jedno: na 13.12.2010 kolejny syn powinien dotrzeć;)

hobbits
18-08-2010, 09:48
Mi się jeszcze przypomniał taki sposób na marudzące maluchy w podróży. Można kupić kilka małych zabaweczek, których się dziecku wcześniej nie pokazuje, dopiero w czasie jazdy (i oczywiście po jednej, żeby na dłużej go zaciekawiło). Testowałem ten sposób miesiąc temu - zadziałało wybornie :)

prz3mo
18-08-2010, 10:42
Ja miałem być przy porodzie. Wszystko przygotowane, D90 dotarł dzień wcześniej, N50/1.4 przypięty a ten łobuziak postanowił mamuśkę pomęczyć 7 godzin, po czym wymknął się wyjściem awaryjnym ;) A niestety, ta forma porodu w naszym szpitalu nie odbywa się przy widowni...

Ja nie robiłem zdjęć, jestem zdania, że to nie czas i miejsce na zdjęcia. Owszem, może i fajna by była pamiątka... ale zdania nie zmienię :)



PS2. Potwierdzam, że rzucanie się pociechy na szyję jak się wraca z pracy i wtulanie się w ramiona, to przeżycie BEZCENNE :)

Dla mnie każdy dzień od narodzin synka (ma już ponad 2 latka) jest niesamowity. Obecnie mały jest na etapie wchłaniania nowych słów i zwrotów, normalnie kosmos :)
Takich momentów jak synek się przytula czy coś było i jest sporo, aczkolwiek utkwił mi w pamięci jeden taki szczególny. Jaś miał wtedy doslownie kilka dni, złapałem go za rączkę, a on zacisnął mi piąstkę wokół palca... Masakra :) Dla takich chwil warto żyć :)

BTW Jakiś rok temu rzuciłem do synka tekstem "Jasiu, tata zrobi Ci teraz zdjęcie"... I nagle patrze, a on podszedł do kanapy, założył nogę na nogę, ręką się oparł i ustawił się w takiej pozie :-D
Byliśmy w szoku, bo nikt nie uczył go, ze tak się można ustawiać do zdjęcia, tv mało oglada, a jak już to tylko czasem bajki na mini-mini, może tam gdzieś to podpatrzył, szok :)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img338.imageshack.us/img338/8895/0d244a4477.jpg)

mycza
18-08-2010, 11:23
Takich momentów jak synek się przytula czy coś było i jest sporo, aczkolwiek utkwił mi w pamięci jeden taki szczególny. Jaś miał wtedy doslownie kilka dni, złapałem go za rączkę, a on zacisnął mi piąstkę wokół palca... Masakra :) Dla takich chwil warto żyć :)


Ja pamiętam, jak moja kilkudniowa Nela spała na moim brzuchu, a główkę miała na wysokości serca. Wydaję mi się, że bijące serce pozwalało jej spokojnie spać i dawało poczucie bezpieczeństwa.
I dla takich chwil warto żyć:D

titus1
18-08-2010, 11:33
Moja córka podczas tegorocznego pobytu nad morzem.

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://a.imageshack.us/img225/7504/milaplaa.jpg)

gregory_21
18-08-2010, 13:09
BTW Jakiś rok temu rzuciłem do synka tekstem "Jasiu, tata zrobi Ci teraz zdjęcie"... I nagle patrze, a on podszedł do kanapy, założył nogę na nogę, ręką się oparł i ustawił się w takiej pozie :-D

My mieliśmy problem, żeby namówić naszą córkę (wtedy 1,5 roku) na jakieś zdjęcia w miarę pozowane.
W końcu przez przypadek wpadłem na pomysł i powiedziałem jej, że: "Tatuś zrobi zdjęcie a później pokaże w aparacie."

Zadziałało :D

Teraz jak słyszy ten tekst to daje jakieś 5 sekund forów i biegnie do mnie, żeby zobaczyć zdjęcie ;)

Adam Trzcionka
18-08-2010, 15:45
Michalina, 6 m-cy, oczko w głowie :)

x7Ih2Wd_3jY

hobbits
18-08-2010, 15:52
My mieliśmy problem, żeby namówić naszą córkę (wtedy 1,5 roku) na jakieś zdjęcia w miarę pozowane.
W końcu przez przypadek wpadłem na pomysł i powiedziałem jej, że: "Tatuś zrobi zdjęcie a później pokaże w aparacie."

Zadziałało :D

Teraz jak słyszy ten tekst to daje jakieś 5 sekund forów i biegnie do mnie, żeby zobaczyć zdjęcie ;)

Aż 5 sekund? Szczęściarz... ;) Ja chyba przestanę używać 50/1.8 (i wezmę coś z silnikiem), bo AF nie nadąża ;)


Michalina, 6 m-cy, oczko w głowie :)


Widziałem wcześniej zdjęcia na blogu Kaliny (ale pewnie wszyscy widzieli). Piękna córeczka i jaka bujna fryzura! :)

frostic
21-08-2010, 11:52
Tak jak obiecałem, serdeczne pozdrowienia z pogodnej i pięknej Białogóry od Adasia ze starymi ;)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img825.imageshack.us/i/dsc65591024x768.jpg/)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img178.imageshack.us/i/dsc74191024x768.jpg/)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img820.imageshack.us/i/dsc74081024x768.jpg/)

i jeszcze tata - inaczej się nie da;)

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img832.imageshack.us/i/dsc73381024x768.jpg/)

grudzinsky
21-08-2010, 12:28
za pozdrowienia serdecznie dziekujemy :) i pozdrawiamy z wzajemnoscia :)

z ostatniej chwili...
moj synek za 9 dni skonczy 4 miechy :) od kilku dni notorycznie unosi sie tak jak by robil brzuszki. podnosi sie tak na 2-3cm tulowiem i przerzuca cialko na prawo :D czasami tak z niczego zaczyna sie smiac, ale tak mocno, ze z zona zastanawiamu sie "o co kaman"? ;) tak sobie lezy i nagle - haahahaahahahahahhahahahahahahaha :mrgreen:

hobbits
27-08-2010, 09:49
to i ja dam z ostatniej chwili...

Wczoraj w ciągu dnia Mateusz (1 rok 9 mies) był kilka minut w samochodzie. Jak zwykle coś tam "naplawiał", czyli kręcił czym popadnie (ogrzewanie, wycieraczki itp). Wieczorem zajrzała do nas koleżanka. Dawno się nie widzieliśmy i dobrze się nam gadało. Zrobiło się dosyć późno i zaproponowaliśmy, że ją odwiozę. Idziemy do samochodu, a tam nic nie działa - otworzyły mi się tylko (kluczykiem) drzwi od strony kierowcy, a centralny zamek nie zadziałał. Żadne światła, kontrolki ani cokolwiek z elektroniki. Wygląda na to, że akumulator rozładował się zupełnie... Pewnie młody włączył światła i nikt z nas tego nie zauważył...

Chyba dam mu bana na samochód ;)

jarek76
29-08-2010, 08:53
Mnie we wtorek urodził się drugi syn :)

Mam nadzieję że dzisiaj wróci z mamą do domu :)

sethcracow
29-08-2010, 09:15
wielkie gratulacje jarek76 :) to czekamy na pierwsze foty młodego ... pewnie beda z IR=em ;)

gregory_21
29-08-2010, 09:54
Mnie we wtorek urodził się drugi syn :)

Mam nadzieję że dzisiaj wróci z mamą do domu :)

Kapitalnie :) Gratuluję!

Ostatnio słuchałem w radio, że w Polsce przypada 1,31 dziecka na matkę co jest wartością za niską i dla wspólnego dobra powinniśmy się dążyć do 2,1.
W związku z powyższym gratuluję podwójnie ;)

Na chwilę obecną mam córeczkę ale wróżą nam z żoną bliźniaki, więc za jednym zamachem przeskoczymy sugerowany próg i... obowiązek obywatelski spełniony :mrgreen:

grudzinsky
29-08-2010, 10:49
Mnie we wtorek urodził się drugi syn :)

Mam nadzieję że dzisiaj wróci z mamą do domu :)

gratulacje :)

Rafał_Sz
29-08-2010, 12:59
Mój 11 letni syn zaczyna być już mądrzejszy w wielu sprawach ode mnie. Nie do końca jestem przekonany, czy powinienem się z tego faktu cieszyć... :)

creep
29-08-2010, 23:54
Mnie we wtorek urodził się drugi syn :)

Mam nadzieję że dzisiaj wróci z mamą do domu :)

Gratulacje! Gdy mi się urodziła druga córka, zobaczyłem jak dużo czasu miałem z tylko jednym dzieckiem ;)

Jaka różnica wieku? Wiesz, trzeba to właściwie rozegrać, żeby starszy dzieciak zaakceptował nową osóbkę w rodzinie, jednocześnie nie przeżywając za mocno detronizacji z pozycji jedynego dziecka rodziców.

jarek76
30-08-2010, 08:12
Gratulacje! Gdy mi się urodziła druga córka, zobaczyłem jak dużo czasu miałem z tylko jednym dzieckiem ;)

Jaka różnica wieku? Wiesz, trzeba to właściwie rozegrać, żeby starszy dzieciak zaakceptował nową osóbkę w rodzinie, jednocześnie nie przeżywając za mocno detronizacji z pozycji jedynego dziecka rodziców.

Spokojnie jestem na to przygotowany :)
Różnica wieku to 3 lata

frostic
30-08-2010, 11:11
Mnie we wtorek urodził się drugi syn :)
Mam nadzieję że dzisiaj wróci z mamą do domu :)

A żona o tym wie?? ;););)

GRATULACJE!

jarek76
30-08-2010, 12:12
A żona o tym wie?? ;););)

GRATULACJE!

Na szczęście wie :)

Grzegorka
08-09-2010, 22:21
Przedstawiam wam Zuzię, którą urodziłam 31 sierpnia o 15:25 :) Dziś wróciłyśmy ze szpitala, więc chwalę się na świeżo ;)


A to taka pierwsza domowa fotka na szybko :)

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://a.imageshack.us/img339/7480/dsc9041c.jpg)

bognik
08-09-2010, 22:23
No to ja pierwsza: moje GRATULACJE!

gregory_21
08-09-2010, 22:58
Drugi ale niemniej szczery: GRATULACJE! :)

credka
09-09-2010, 09:52
Gratki Ci, dzielna kobieto! :)

hobbits
09-09-2010, 10:00
Gratuluję i życzę dużo zdrowia i sił :) A Zuzia oczywiście piękna :)

Nemeth
09-09-2010, 10:14
(...)


A to taka pierwsza domowa fotka na szybko :)




Mała Grzegorka!! :D
Gratulacje!

mycza
09-09-2010, 13:30
Gratulacje.

bartlomiej
09-09-2010, 14:05
Gratulacje. Ani się obejrzysz a już będzie szła do szkoły...

Marta Baranowska
09-09-2010, 14:13
Grzegorku :) :) :)

Grzegorka
09-09-2010, 14:39
Gratulacje. Ani się obejrzysz a już będzie szła do szkoły...

:D ano... Szymka mojego (2,5 roku) jak szlam do szpitala zostawiłam takiego malutkiego chłopczyka, po 9 dniach w szpitalu i noszeniu na rękach 3 kg Zuzi, wracam do domu, a tam wielki facet, którego ledwo podnoszę, wielkie stopy, wielkie dłonie i jakoś trudno sobie wyobrazić, że niespełna 3 lata temu on był taką kropką jak Zuzanka moja :)

KaleidoStar
09-09-2010, 16:54
Ło matko, Szymek ma już 2,5 roku? Ja pamiętam, jak Ty nawet o pierwszej ciąży nie myślałaś.. Ale ten czas galopuje...

Grzegorka
09-09-2010, 17:43
:D Szymek ma dokładnie 2 lata i 8 miesięcy :D Ja też pamiętam, ale stwierdzam, że bez dzieci to smutno jest w życiu :)

hobbits
08-10-2010, 15:07
Nikt ostatnio się nie dzieli osiągnięciami swoich pociech, więc odświeżę wątek.

W naszym przedpokoju stoi sobie komoda z szufladami. W wyniku pewnych działań Mateusza jedna z szuflad straciła przód. A mówiąc kolokwialnie - po prostu ją wyrwał! Co to będzie jak podrośnie - on nie ma jeszcze 2 lat... Na szczęście wystarczyło trochę kleju i na razie szuflada wygląda jakby nic jej się nigdy nie stało ;)

Czy Wasze dzieci też dokonują spustoszeń mieszkań, w których przebywają? ;)

freefly
08-10-2010, 15:21
W naszym przedpokoju stoi sobie komoda z szufladami. W wyniku pewnych działań Mateusza jedna z szuflad straciła przód. A mówiąc kolokwialnie - po prostu ją wyrwał! Co to będzie jak podrośnie - on nie ma jeszcze 2 lat... Na szczęście wystarczyło trochę kleju i na razie szuflada wygląda jakby nic jej się nigdy nie stało ;)



Niektóre meble tak mają.:-)

hobbits
08-10-2010, 23:19
A czy niektóre rośliny doniczkowe też tak mają, że spadają same z parapetu i tłuką im się doniczki, a ziemia rozsypuje po całym pokoju? ;)

freefly
09-10-2010, 10:34
A czy niektóre rośliny doniczkowe też tak mają, że spadają same z parapetu i tłuką im się doniczki, a ziemia rozsypuje po całym pokoju? ;)

Rzeczywiście bardzo dziwne. Czas wezwać egzorcystę.;):smile:

Dogi77
09-10-2010, 12:39
Ja nawet nie będę się rozpisywał i powielał wielu już tu napisanych słów, jak dla mnie "tacierzyństwo " to bajka :-D

i zdjęcie bajki


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img823.imageshack.us/img823/1566/0002ch.jpg)

i jeszcze jedno :-)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img193.imageshack.us/img193/9467/00001wu.jpg)

titus1
10-10-2010, 00:26
Co do sił nadprzyrodzonych, to u mnie działa szczególny rodzaj "poltergeista". Jogurt albo serek dematerializuje się w kuchni a materializuje się na dywanie w pokoju. I to dokładnie wtarty we włókna...

GeparD
10-10-2010, 05:10
Dzisiaj nasz Kacper totalnie zaskoczyl przy czytaniu bajek... Z racji miejsca zamieszkania poszly na warsztat bajki po angielsku i kopara zonie opadla jak mlody zaczal powtarzac po niej... zdanie po zdaniu :-o :shock:

P.S. maluch ma 2.5 roku

frostic
10-10-2010, 20:24
Adasiowi zębiska chyba wyłażą.... W końcu za dni parę pół roku mu stuknie.
Oj, będzie się działo!
Zresztą już się dzieje.
Do tej pory grzeczny i spokojny synek, staje się nagle pyskaty, marudny i zakręcony.
No! W końcu trochę do mamuśki podobny być musi! ;)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img215.imageshack.us/i/dsc02041024x768.jpg/)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img229.imageshack.us/i/dsc01901024x768.jpg/)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img827.imageshack.us/i/dsc98081024x768.jpg/)

stef
11-10-2010, 01:08
Ja jestem szczęśliwym ojcem 14-miesięcznej Mai.
Mam tę przewagę nad większością facetów, że większość czasu pracuję w domu
i mogłem przeżyć pierwszy rok córy bardzo intensywnie - zdjęć się natrzaskałem, że hej.
Niesamowite jest, jak szybkie postępy w rozwoju robi tak mała istota.
Praktycznie codziennie coś nowego.

Maja tuż po porodzie i po 2 miesiącach:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img230.imageshack.us/img230/6176/nikon1f.jpg)


Maja tuż po pierwszych urodzinach:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img137.imageshack.us/img137/5557/nikon3.jpg)

hobbits
11-10-2010, 15:13
To i ja dodam zdjęcie mojego pomocnika:



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/otorowo_02_m-1.jpg
źródło (http://lkfoto.files.wordpress.com/2010/08/otorowo_02_m.jpg)

eristoff
11-10-2010, 23:42
to i ja się pochwalę pociechą, na zdjęciach 7 miesięcy ma a obecnie (19.10.2010) będzie 9 miesięcy


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://ar-bos.pl/zdjecia/1.jpg)



https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://ar-bos.pl/zdjecia/2.jpg)

frostic
21-10-2010, 08:40
MAMY PIERWSZEGO ZĘBA !!!!!!!!!!!!

Na razie zdjęcia mu nie zrobię, z powodu braku zestawu do macro. Ale jest ;)
Wyszedł wczoraj, czyli dokładnie w dniu, w którym świętowaliśmy półrocze Synka!

Oj biedny cycek żonki...

bartlomiej
21-10-2010, 08:57
Co do sił nadprzyrodzonych...
U mnie siły nadprzyrodzone z podziwu godną konsekwencją przeprogramowują piloty i to zazwyczaj w sposób trudno odwracalny ;-)

gregory_21
21-10-2010, 11:59
MAMY PIERWSZEGO ZĘBA !!!!!!!!!!!!

Szkoła Muzyczna YAMAHA prezentuje: Puk, puk, puk! (www.waniliaiczekolada.pl/rozne_cuda/Sciezka_10.mp3)

jarek76
21-10-2010, 17:59
Mój 2 syn ma już prawie 2 miesiące, jak ten czas leci :)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img241.imageshack.us/img241/7118/krzys7a.jpg)

mishieck
23-10-2010, 18:28
A to ja się też pochwalę ;)

Klonik skończył niedawno roczek.


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/5107316677_491ea47bea_z-1.jpg
źródło (http://www.flickr.com/photos/mishieck/5107316677/)
DSCF1293 (http://www.flickr.com/photos/mishieck/5107316677/) by mishieck (http://www.flickr.com/people/mishieck/), on Flickr

Demonek
23-10-2010, 21:43
Czy Wasze dzieci też dokonują spustoszeń mieszkań, w których przebywają? ;)

Hmm... czy zdarzyło się wam, że malutka istotka, posiadająca ledwo dwa zęby, odgryzła kawałek poręczy od łóżeczka w którym śpi? ;)


I z forum grupy Neptun, od mjr.

Pierwsze...Drugie...Trzecie ... dziecko coś w tym jest

Twoje ubrania:
Pierwsze dziecko: Zaczynasz nosić ciążowe ciuchy jak tylko ginekolog potwierdzi ciążę
Drugie dziecko: Nosisz normalne ciuchy jak najdłużej się da.
Trzecie dziecko: Twoje ciuchy ciążowe STAJĄ SIĘ Twoimi normalnymi ciuchami.

Przygotowanie do porodu:
Pierwsze dziecko: Z namaszczeniem ćwiczysz oddechy.
Drugie dziecko: Pieprzysz oddechy, bo ostatnim razem nie przyniosły żadnego skutku.
Trzecie dziecko: Prosisz o znieczulenie w 8. miesiącu ciąży

Ciuszki dziecięce:
Pierwsze dziecko: Pierzesz nawet nowe ciuszki w Cypisku w 90 stopniach, koordynujesz je kolorystycznie i składasz równiutko w kosteczkę.
Drugie dziecko: Wyrzucasz tylko te najbardziej usyfione i pierzesz ze swoimi ubraniami.
Trzecie dziecko: A niby czemu chłopcy nie mogą nosić różowego?

Płacz:
Pierwsze dziecko: Wyciągasz dziecko z łóżeczka jak tylko piśnie.
Drugie dziecko: Wyciągasz dziecko tylko wtedy, kiedy istnieje niebezpieczeństwo, że jego wrzask obudzi starsze dziecko.
Trzecie dziecko: Uczysz swoje pierwsze dziecko jak nakręcać grające zabawki w łóżeczku.

Gdy upadnie smoczek:
Pierwsze dziecko: Wygotowujesz po powrocie do domu.
Drugie dziecko: Polewasz sokiem z butelki i wsadzasz mu do buzi.
Trzecie dziecko: Wycierasz w swoje spodnie i wsadzasz mu do buzi.

Przewijanie:
Pierwsze dziecko: Zmieniasz pieluchę co godzinę, niezależnie czy brudna czy czysta.
Drugie dziecko: Zmieniasz pieluchę co 2-3 godziny, w zależności od potrzeby.
Trzecie dziecko: Starasz się zmieniać pieluchę zanim otoczenie poskarży się na smród, bądź pielucha zwisa dziecku poniżej kolan.

Zajęcia:
Pierwsze dziecko: Bierzesz dziecko na basen, plac zabaw, spacerek, do zoo, do teatrzyku itp.
Drugie dziecko: Bierzesz dziecko na spacer.
Trzecie dziecko: Bierzesz dziecko do supermarketu i pralni chemicznej.

Twoje wyjścia:
Pierwsze dziecko: Zanim wsiądziesz do samochodu, trzy razy dzwonisz do opiekunki.
Drugie dziecko: W drzwiach podajesz opiekunce numer swojej komórki.
Trzecie dziecko: Mówisz opiekunce, że ma dzwonić tylko jeśli pojawi się krew.

W domu:
Pierwsze dziecko: Godzinami gapisz się na swoje dzieciątko.
Drugie dziecko: Spoglądasz na swoje dziecko, aby upewnić się że starsze go nie dusi i nie wkłada mu palca do oka.
Trzecie dziecko: Kryjesz się przed własnymi dziećmi.

Połknięcie monety:
Pierwsze dziecko: Wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia.
Drugie dziecko: Czekasz aż wysra.
Trzecie dziecko: Odejmujesz mu z kieszonkowego.

titus1
24-10-2010, 16:08
Nasz nowy dom, zamieszkany od 2 lat, do końca nie wykończony, zamieszkały przez dwójkę . Bilans strat:
- odciski rąk ścianach - nie wierzcie producentom farb, nie da się tego zmyć;
- ślady po soku i serku na frontach mebli - nie wiem co oni dodają do soku marchewkowego, ale to się wżera w płytę mdf;
- wiecznie wysmarowane szyby w drzwiach balkonowych, najwięcej śladów to odciski nosów i ust;
- półroczny dywan zakwalifikowany do gruntownego prania;
- obudowa kominka upstrzona kredkami i ołówkiem - mają racje, zbyt duże monotonne powierzchnie z piaskowca...
- narożniki ścian poobijane wózkami, rowerkami, konikami na biegunach;
- komputer - w porcie USB znakomicie mieszczą się słone paluszki;
- drukarka - nie warto ładować całego zasobnika papierem - zawsze odkryją kombinację klawiszy dla wydruków próbnych - i tak 120 razy...

Jeśli nie wiesz gdzie jest twoja szczoteczka do zębów - poszukaj pod kanapą...

hobbits
27-10-2010, 15:29
Mateusz wczoraj dobrał się w łazience do mydła w płynie. I trochę wypił.

Na szczęście brzuch go nie bolał (a przynajmniej się nie skarżył). Natomiast kupki nie miały pięknego, waniliowego zapachu połkniętego mydła - śmierdziały jak zwykle ;)

bartlomiej
27-10-2010, 16:20
Mateusz wczoraj dobrał się w łazience do mydła w płynie.
Bo w łazience to zawsze wielka przygoda jest ;-) Moja Karolina też zaczęła od wypicia a teraz...


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img257.imageshack.us/img257/8239/201010247049banki.jpg)

maniak666
31-10-2010, 12:50
Tatusiowie kochani. http://www.youtube.com/watch?v=Ls8pzbHITNU&feature=fvw

frostic
31-10-2010, 22:59
Bo w łazience to zawsze wielka przygoda jest ;-) Moja Karolina też zaczęła od wypicia a teraz...

Apollo 12 ;)

andrzej_laskowski
01-11-2010, 09:56
Gdyby nie wymuszony zakup aparatu na pierwsze urodziny córy na pewno by mnie tu nie było. Pierwszy aparat był kupiony wyłącznie do uwieczniania dorastania córki.
I tak chronologicznie:

rok pierwszy:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img541.imageshack.us/i/52549113.jpg/)

Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)

rok drugi:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img249.imageshack.us/i/14029455.jpg/)

Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)

rok trzeci:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img175.imageshack.us/i/35900304.jpg/)

Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)

rok czwarty:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img705.imageshack.us/i/67013986.jpg/)

Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)

rok piąty:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img818.imageshack.us/i/97508291.jpg/)

Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)

i wczorajsze popołudnie, czyli rok szósty:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img833.imageshack.us/i/66848325.jpg/)

Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)


Córka to moja cała fotografia, kiedy dorośnie cały sprzęt pójdzie na strych. Ot taki tatusiowy fotograf.

MR
01-11-2010, 10:31
i bardzo fajnie, świetne zdjęcia. Jak dorośnie to będziesz musiał z ak-47 za nią chodzić bo z taka urodą od adorantów się nie opędzi ;)

Kasandra
01-11-2010, 11:15
No a ja się cieszę Andrzeju, że dalej robisz zdjęcia!;-)))
bo strata by była ogromna jakbyś zrealizował swój plan sprzed iluś tam miesięcy

frostic
01-11-2010, 11:18
No a ja się cieszę Andrzeju, że dalej robisz zdjęcia!;-)))
bo strata by była ogromna jakbyś zrealizował swój plan sprzed iluś tam miesięcy

Ale nowego płaszczyka nie kupił. Sknera ;);)

Kasandra
01-11-2010, 11:28
A walizkę jaką starą ma!!!sknera jak nic;-)))))))))

andrzej_laskowski
01-11-2010, 13:58
No a ja się cieszę Andrzeju, że dalej robisz zdjęcia!;-)))
bo strata by była ogromna jakbyś zrealizował swój plan sprzed iluś tam miesięcy

Zrealizowałem, ale częściowo. Przez rok niespełna nie miałem aparatu. Miesiąc temu małżonka mi sprawiła (nie)chciany prezent.


Ale nowego płaszczyka nie kupił. Sknera ;);)

Dostanie nowy jak wyrośnie. Tak liczę że na jedenaste urodziny.;)

titus1
01-11-2010, 22:44
Andrzej, moja córa ma 1,5 roku, włoski do ramion i jest absolutnie "nieczesalna", jak ty sobie radzisz?

andrzej_laskowski
01-11-2010, 23:08
Andrzej, moja córa ma 1,5 roku, włoski do ramion i jest absolutnie "nieczesalna", jak ty sobie radzisz?

Z czesaniem? Bez problemu. Za każde czesanie po kąpieli obiecuję opowiedzieć bajkę. Serio, opowiadam w trakcie rozczesywania. Póki wyobraźni starcza, wytrzymuje czesanie zaciskając zęby, bo ciekawość zakończenia bajki jest silniejsza niż ból.

jarek76
24-01-2011, 14:55
Poniżej mój 3,5 letni syn na nartach :)

http://www.youtube.com/watch?v=_x3QZBJ-Cw8

prz3mo
24-01-2011, 15:00
Poniżej mój 3,5 letni syn na nartach :)

http://www.youtube.com/watch?v=_x3QZBJ-Cw8

hehhehee... daje radę :)

ps. Ja swojego (w kwietniu 3 lata) chyba gdzieś zapiszę by wyładowywał energię, bo to co w domu wyprawia to masakra :-D

Szuwar
24-01-2011, 15:04
Z czesaniem? Bez problemu. ...., wytrzymuje czesanie zaciskając zęby, bo ciekawość zakończenia bajki jest silniejsza niż ból.

Wystarczy zamienić grabki na grzebień - efekt ten sam i bajek nie trzeba wymyślać :lol::lol::lol:

jarek76
24-01-2011, 15:15
hehhehee... daje radę :)

ps. Ja swojego (w kwietniu 3 lata) chyba gdzieś zapiszę by wyładowywał energię, bo to co w domu wyprawia to masakra :-D

Mój jest też dobry :) nie istnieje u niego pojęcie zmęczenia :) i barku siły :)

prz3mo
24-01-2011, 16:57
Mój jest też dobry :) nie istnieje u niego pojęcie zmęczenia :) i barku siły :)

No właśnie... masakra jakaś... chyba oni czerpią energię z kosmosu ;)

ekonet
24-01-2011, 17:07
Poniżej mój 3,5 letni syn na nartach :)
O, nawet trochę umiesz jeździć tyłem. ;)

jarek76
24-01-2011, 18:35
O, nawet trochę umiesz jeździć tyłem. ;)

Ale tylko trochę :)

Kasandra
24-01-2011, 18:37
masakra, 3,5 latki lepiej jeżdżą na nartach ode mnie;-(((((

fotograf58
24-01-2011, 18:55
masakra, 3,5 latki lepiej jeżdżą na nartach ode mnie;-(((((

Do nauki jazdy na nartach najbliższą górkę masz w Gołdapi.

jarek76
24-01-2011, 19:21
masakra, 3,5 latki lepiej jeżdżą na nartach ode mnie;-(((((

Żeby Cię pocieszyć to dodam że tak jeździł po godzinie nauki :)
Mam nadzieję że na kolejnym wyjeździe będzie dużo lepiej :)

Zbigniew
24-01-2011, 19:32
W temacie wątku, ale bez komentarza, a sam obrazek ...
http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2243832&postcount=1043


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img267.imageshack.us/img267/4981/wall3p.jpg)

Martini30
24-01-2011, 21:40
Poleciały łzy moje, żony, szwagra... Czysta prawda. Niestety przez nas (cywilizacje) daliśmy się przerobić na szaro... 8h pracy mamy zakodowane od półtora wieku... a człowiek narodził się chyba z deka w innych celach ;)


Tak jeszcze apropo czasu... .

Synek: Mamusiu, mogę zadać Ci pytanie?

Mama: Jasne, o co chodzi?

Syn: Mamusiu, ile zarabiasz na godzinę?

Mama: To nie twoja sprawa, dlaczego w ogóle pytasz o takie rzeczy?

Syn: Ja po prostu chcę wiedzieć. Proszę powiedz mi, ile zarabiasz na godzinę.

Mama: Jeżeli chcesz tak bardzo wiedzieć, to proszę bardzo: 10 zł/h.

Syn ze spuszczoną głową: aha….Mamusiu, pożyczysz mi 3 zł?

Matka się wściekła. Jeśli jedyny powód, dla którego zapytałeś ile zarabiam jest to, że chciałeś kupić sobie jakąś zabawkę albo jakąś inną bzdurę, to idź natychmiast do swojego pokoju i kładź się spać. Pomyśl, jaki jesteś samolubny.

Mały chłopiec poszedł cichutko do swojego pokoju i zamknął drzwi.

Kobieta usiadła i była coraz bardziej wściekła na syna. Jak on śmiał zadać jej takie pytanie żeby dostać trochę pieniędzy?

Po jakiejś godzinie kobieta uspokoiła się i zaczęła myśleć:

Może rzeczywiście jest coś, co bardzo chce kupić za te 3 zł, w sumie rzadko prosi o pieniądze. Kobieta weszła do pokoju synka.

Śpisz synku? Zapytała.

Nie mamusiu, nie śpię. Odpowiedział chłopiec.

Pomyślałam, że może byłam za ostra dla Ciebie. To był ciężki dzień i skupiło się na tobie. Proszę, oto 3 zł, o które prosiłeś.

Mały chłopiec natychmiast się podniósł: O, dziękuję mamusiu!
I spod poduszki wyciągnął parę monet..

Kobieta zobaczyła, że chłopiec ma już jakieś pieniądze, znów się zdenerwowała.

Chłopiec przeliczył je i spojrzał na matkę.

Dlaczego prosisz o pieniądze, jeśli już je masz? Zaczęła matka.

Bo miałem za mało. Ale teraz już mam wystarczająco.
Odpowiedział chłopiec.

Mamusiu, mam teraz 10 zł. Czy mogę kupić godzinę twojego czasu?

Proszę przyjdź jutro godzinę wcześniej. Chciałbym się z tobą pobawić..

Matka się rozczuliła. Przytuliła mocno synka i nie wiedziała, jak prosić go o przebaczenie.


To takie krótkie przypomnienie dla Was wszystkich ciężko pracujących. Nie powinniśmy pozwolić, aby czas przelatywał nam przez palce bez spędzania go z tymi, którzy się naprawdę dla nas liczą, bliskimi sercu. Pamiętajmy, aby spędzić ten wart 10 zł czas z tymi, których kochamy.

Jeżeli jutro umrzemy, to firma, w której pracujemy wymieni nas szybko na kogoś innego.

Ale rodzina i przyjaciele będą czuć pustkę przez resztę swojego życia.

prz3mo
24-01-2011, 22:41
Daje do myślenia...

szymonvader
25-01-2011, 17:45
dawać daje, ale po chwili wraca szara rzeczywistość. Kto dzisiaj zwolni pracownika, żeby ten spędził więcej czasu z rodziną? jak nawet w pilnych sprawach (wizyta u lekarza itp) jest problem.

frostic
25-01-2011, 22:53
A Adam ma już 9 miesięcy. Sam nie wiem kiedy. Sam nie wiem jak...
Mówić nie potrafi ale pyskować i owszem ;)

Generalnie: SAMA RADOŚĆ!!!

prz3mo
25-01-2011, 22:59
A Adam ma już 9 miesięcy. Sam nie wiem kiedy. Sam nie wiem jak...
Mówić nie potrafi ale pyskować i owszem ;)

Generalnie: SAMA RADOŚĆ!!!

:)

titus1
25-01-2011, 23:05
Chech, daleko nie trzeba szukać...
W firmie mojej żony, zarządcy (bo chyba tak ich trzeba nazwać), wpadli na rewelacyjny pomysł. Bierzesz drugie zwolnienie, nie ważne czy to opieka nad dzieckiem czy tylko L4, urlop w magiczny sposób jest do wybrania w listopadzie. Nikogo nie obchodzi, że masz wykupiony letni turnus nad morzem z astmatycznym ośmiolatkiem. Po kiego czorta gonią przed końcem roku z planowaniem urlopów...
Żeby nie dawać szefom żony powodu do czepiania się, opieki biorę ja. No i dziś ja się na słuchałem przez telefon. I było się rozmnażać?

RaV_Zory
31-01-2011, 00:10
To i ja się pochwalę! Oto mój 3-tygodniowy syn!!!

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img521.imageshack.us/img521/1175/38216655.jpg)

frostic
21-04-2011, 21:16
Wątek chwilowo zamilkł więc pozwolę sobie na podniesienie go - bo chyba jest tego wart - taką oto informacją:

Całkiem niedawno serce moje targała radość niezmierna, z powodu narodzin upragnionego potomka.
A wczoraj, moi drodzy, minął okrągły ROK od tej wielkiej chwili!!!

Nie wiem jak...Nie wiem kiedy... Stało się ;)

Radość do potęgi!


A oto i Adamecki, Homerem zwany - zdjęcia z urodzinowego poranka:

w wersji Aniołek:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img163.imageshack.us/i/adam2t.jpg/)

i w wersji Diobełek:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img6.imageshack.us/i/adam1e.jpg/)

prz3mo
22-04-2011, 00:10
Czas leci, że szok...
Mój Jaś dziś (tj. 22.04) kończy właśnie 3 lata :)

krzysztof jot
22-04-2011, 16:38
Czas leci, że szok...
Mój Jaś dziś (tj. 22.04) kończy właśnie 3 lata :)


Mateusz wczoraj dobrał się w łazience do mydła w płynie. I trochę wypił.

Na szczęście brzuch go nie bolał (a przynajmniej się nie skarżył). Natomiast kupki nie miały pięknego, waniliowego zapachu połkniętego mydła - śmierdziały jak zwykle :wink:


jak na razie to nie macie problemów z przychówkiem, pogadamy za 10-15 lat :). Nawet nie macie pojecia co was czeka :)) a dzieci mam super wychowane, nie te z chowu "bezstresowego, a i tak czasami... oj dzieje się dzieje - przy trójce 14-17-20 może być ciekawie... ciekawiej niż w serialu TV :)

ekonet
22-04-2011, 16:50
jak na razie to nie macie problemów z przychówkiem, pogadamy za 10-15 lat :). Nawet nie macie pojecia co was czeka :)) a dzieci mam super wychowane, nie te z chowu "bezstresowego, a i tak czasami... oj dzieje się dzieje - przy trójce 14-17-20 może być ciekawie... ciekawiej niż w serialu TV :)
Właśnie. Poszło dziecko (córka) na studia, na Politechnikę. Po pierwszym semestrze było bardzo dobrze. W drugim semestrze zauważyłem, że jakoś za często jest w domu w dzień. Po jakimś czasie okazało się, że dziecko przestało chodzić na zajęcia i nie sposób się dowiedzieć, z jakiego powodu... Rok mija i nie wiadomo, co dalej.
Cieszcie się więc ząbkami, kupkami i tak dalej. A tymczasem szykujcie się na problemy większego kalibru - bo przyjdą niechybnie. ;)

grudzinsky
22-04-2011, 23:23
ja mam nadzieje, ze moj syn nie bedzie studiowal ;) chce zeby zostal jakims fachowcem - mechaik samochodowy, hydraulik...najlepiej bedzie jak zostanie mechanikiem :) skonczy zawodowke, technikum i zawod bardzo dobrze platny...

gregory_21
23-04-2011, 14:26
Kiedyś usłyszałem takie zdanie, wypowiedziane przez mamę małego chłopca, który albo śpiewał albo grał na pianie (cytat z głowy):


"Nie stosuję przymusu jeżeli chodzi o naukę śpiewu (czy tam gry). Na razie syn lubi się uczyć, więc jest OK a jak mu się odwidzi to też będzie OK.
Wolę, żeby był szczęśliwym drwalem niż nieszczęśliwym prawnikiem, lekarzem czy innym pianistą światowej sławy."

Bardzo mi się spodobała taka wersja wychowania i postanowiłem trzymać się jej póki starczy mi sił ;)

bartlomiej
23-04-2011, 14:40
Panowie jakoś tak pesymizmem powiało... Przy świętach?
Co ma być to będzie, teraz cieszmy się chwilą, chwilą spędzoną z naszymi "klonami" :-D
Czego wam gorąco życzę przy okazji Wielkiej Nocy :-)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img690.imageshack.us/img690/6818/2011042220522magnolia3.jpg)

ekonet
23-04-2011, 16:21
Kiedyś usłyszałem takie zdanie, wypowiedziane przez mamę małego chłopca, który albo śpiewał albo grał na pianie (cytat z głowy):

Bardzo mi się spodobała taka wersja wychowania i postanowiłem trzymać się jej póki starczy mi sił ;)
Kiedyś moja córka chodziła na balet (do Opery), przez kilka lat - nie było żadnego przymusu i wiele razy usłyszała, że jeśli nie będzie już chciała chodzić, to wtedy koniec z tym. ;) Nie uznaję żadnego przymuszania do zajęć, które powinny być źródłem przyjemności.