Slawek Wojtczak
05-08-2010, 12:52
... nieraz z chęcią by się poczytało cos prosto z kniei ;)
Przez ostatnie kilka dni pościłem, bo dewizowcy się zjechali na ruję i nie było sensu pchać się pod lufę. Wczoraj rano już wyjechali... więc wieczór mój! :-D Zawsze chodzę na stałe swoje miejsca, na które u mnie sie mówi: Łąki Szczawińskiej, Łąki Wojtczaka ( moje :mrgreen: ), Radiostacja, Przepust, Łąki Dobrzyckie i Dęby. Po 18 wyjechałem z domu. W lesie szybka kontrola wiatru i... jadę na Dęby - są to połączone dwie łąki, z poletkami łowieckimi, pasem zaporowym i pasem wiklin. Śmiem twierdzić, że jest to najlepsze miejsce na moim terenie. Obfituje w całą gamę ssaków, począwszy od lisów, a skończywszy na jeleniach i danielach. Niejednokrotnie obserwowałem z dalszej odległości pasące się razem daniele, jelenie, sarny i dziki. Tutaj też powstało większość moich zdjęć :-)
Po 10 minutach jestem na miejscu. Parkuję samochód. Zapinam na statyw tele z konwerterem, który bardzo chciałem wypróbować w boju (jak sie później okazało, nie przydał mi się ani razu, a wręcz przeciwnie - okazał się w zupełności zbędny ;-) ). Zamykam samochód, plecak z przytroczoną siatką na plecy, lornetka na szyje, statyw na ramię i ruszam :-D Wchodząc na łąkę o 18:30 od razu zauważyłem pasącą się pod lasem sarnę. Dobrze, że zabrałem lornetkę, ponieważ nieuzbrojonym okiem nie mógł bym zobaczyć, że to jest koza ;-) Nie chciałem jej podchodzić, bo spieszyłem się na zasiadkę w inną część łąki, ale jak na złość pasła się na mojej drodze. Zgarbiłem się i brnę do niej w wysokich trawach. Akurat na poligonie lotniczym trwały manewry wojskowe i przelatujące samoloty zagłuszały, szelest traw. W końcu sarna zaciekawiła się kto do niej podchodzi i teraz to ona próbowała mnie podejść pod wiatr. Udało jej się to. Zwietrzyła mnie i uciekła w las. Kilka zdjęć jest ale przez trawy do tego z nietrafioną ostrością, więc od razu usunąłem w puszce. Wyprostowałem się i nagle przede mną przeleciała jak błyskawica koza, najprawdopodobniej ta którą podchodziłem, bo wbiegła w to samo miejsce skąd wyszła na żer. Sądzę, że miała w świerkach koźlaka, bo już kiedyś widywałem w tym miejscu koze z młodym. No nic. Nie zrażam się niepowodzeniem, bo czuję, że może być dzisiaj ciekawie (jak się później okazało nie pomyliłem się ;-) ).
Po przejściu kilkudziesięciu metrów, znowu moim oczom ujrzała się pasąca w trawach koza. No więc ponowny mimowolny podchód ;-) Po drodze zostawiłem, zbędny balast, tj. plecak i statyw, a założyłem kominiarkę. Kiedy podszedłem ją na dobrą odległość i miałem robić pierwsze zdjęcia, koza ucięła se drzemkę ;-) Idiota, ze mnie, bo z emocji, że mam w zasięgu tele pierwszą koze od kilku miesięcy, zapomniałem, że na bagnecie jest jeszcze konwerter ;-) Straciłem orientację, i nie wiedziałem dokładnie gdzie ona leży.... podszedłem jeszcze trochę, aparat do oka i zacząłem wydawać z siebie różne dziwne dźwięki :mrgreen: . Koza ociężale sie podniosła, bliżej mnie niż sądziłem i.... efekt widać na poniższym zdjęciu ;-)
1. pk, 420mm, ucięte cewki...
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img828.imageshack.us/img828/7772/kozar.jpg)
Trochę się tymi cewkami wnerwiłem, bo nie po to kupiłem konwerter, żeby ujęcia marnować ;-) Wróciłem po statyw i plecak. zdjąłem kominiarke (tak się pod nią gotowałem, że mozna było ją wykręcać :mrgreen: ) W końcu, po tylu napotkanych przeszkodach doszedłem na miejsce :-D Usiadłem przy poletku łowieckim, przy trzcinach rosnących nad rowem melioracyjnym. Zrobiłem se parawan z siatki i czekam. Jeszcze się dobrze nie rozsiadłem, a juz słysze łomot w wiklinach. Było kilka minut po 19. Słychać było trzaski łamanych gałęzi. Nagle 20m ode mnie usłyszałem głośne fuknięcie. Myślę, sobie, pewnie wataszka dzików czeka na szarówkę, aby wyjść i niszczyć poletko łowieckie :-D Po jakimś czasie wszystko ucichło. Trochę się zasmuciłem.... czekam dalej... słyszę kilka pisków w lesie i nagle b.blisko mnie z trzcin wyskoczył jak błyskawica koźlak :-D Czyli ten pisk, wskazywał by na koze, która nawoływała swoje potomstwo. Po chwili znowu słyszę znajomy łomot. Powolutku się podniosłem i nie wierzę własnym oczom :shock: Na wiklinę wychodzą dwa byki. Czym prędzej schowałem sie pod siatką i czekam... może teraz wyjdą. Nie wyszły :-( Trzaski ustały. Przed 21 spakowałem się i wszedłem na ambonę, aby zlustrować okolice. Na wiklinach pasł się rogacz z kozą. Czyżby to one robiły taki hałas, podczas swoich igraszek miłosnych? Stałem tak dalej na drabinie i nagle widzę jak młode sosny drżą i słyszę jak trzeszczą gałęzie! Momentalnie "wysypało" się z młodnika 11 byków! A ja? Sprzęt spakowany :-/ Najciszej jak potrafiłem zdjąłem plecak, wyjąłem z niego tele, odczepiłem konwerter i postawiłem na statyw - trza mieć chociaż jakieś zdjęcia dokumentujące tak piękne spotkanie. Iso 3200, -1ev, f4 i czasy od 1/30 w dół. Wyszło takie coś: (wszystko pk 300mm)
2. jest exif
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img80.imageshack.us/img80/2999/byki.jpg)
3.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img25.imageshack.us/img25/7042/byk2.jpg)
4.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img230.imageshack.us/img230/5492/byk3.jpg)
5.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img716.imageshack.us/img716/4406/byk5.jpg)
6.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img841.imageshack.us/img841/5638/byk6.jpg)
7.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img818.imageshack.us/img818/3482/byk7.jpg)
8.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img59.imageshack.us/img59/2232/byk8o.jpg)
9.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img5.imageshack.us/img5/9462/byk9.jpg)
Później już się zrobiło całkiem ciemno i co jakiś czas słyszałem tylko stukot poroża. Najgorzej było ze spakowaniem całego majdanu :-/ Siatkę zrzuciłem z ambony statyw miałem na pasku więc zarzuciłem na ramię, plecak wziąłem w rekę. Jak najciszej zszedłem z ambony, podniosłem siatke i zgarbiony poszedłem drogą. Szedłem b.cicho i nie słyszałem, aby byki uciekły, więc chyba ich nie spłoszyłem :-D
W domu byłem o 22 :-D Miałem rano jechać, ale chyba z wrażeń nie mogłem usnać ;-) ale wieczór jest mój! :-D Życzcie mi powodzenia :-)
Nie wiem, jak Wy to odbierzecie, że się tak wyrwałem przed szereg, ale mam nadzieję, że opowieścią nie przynudzałem :)
pzdr
Przez ostatnie kilka dni pościłem, bo dewizowcy się zjechali na ruję i nie było sensu pchać się pod lufę. Wczoraj rano już wyjechali... więc wieczór mój! :-D Zawsze chodzę na stałe swoje miejsca, na które u mnie sie mówi: Łąki Szczawińskiej, Łąki Wojtczaka ( moje :mrgreen: ), Radiostacja, Przepust, Łąki Dobrzyckie i Dęby. Po 18 wyjechałem z domu. W lesie szybka kontrola wiatru i... jadę na Dęby - są to połączone dwie łąki, z poletkami łowieckimi, pasem zaporowym i pasem wiklin. Śmiem twierdzić, że jest to najlepsze miejsce na moim terenie. Obfituje w całą gamę ssaków, począwszy od lisów, a skończywszy na jeleniach i danielach. Niejednokrotnie obserwowałem z dalszej odległości pasące się razem daniele, jelenie, sarny i dziki. Tutaj też powstało większość moich zdjęć :-)
Po 10 minutach jestem na miejscu. Parkuję samochód. Zapinam na statyw tele z konwerterem, który bardzo chciałem wypróbować w boju (jak sie później okazało, nie przydał mi się ani razu, a wręcz przeciwnie - okazał się w zupełności zbędny ;-) ). Zamykam samochód, plecak z przytroczoną siatką na plecy, lornetka na szyje, statyw na ramię i ruszam :-D Wchodząc na łąkę o 18:30 od razu zauważyłem pasącą się pod lasem sarnę. Dobrze, że zabrałem lornetkę, ponieważ nieuzbrojonym okiem nie mógł bym zobaczyć, że to jest koza ;-) Nie chciałem jej podchodzić, bo spieszyłem się na zasiadkę w inną część łąki, ale jak na złość pasła się na mojej drodze. Zgarbiłem się i brnę do niej w wysokich trawach. Akurat na poligonie lotniczym trwały manewry wojskowe i przelatujące samoloty zagłuszały, szelest traw. W końcu sarna zaciekawiła się kto do niej podchodzi i teraz to ona próbowała mnie podejść pod wiatr. Udało jej się to. Zwietrzyła mnie i uciekła w las. Kilka zdjęć jest ale przez trawy do tego z nietrafioną ostrością, więc od razu usunąłem w puszce. Wyprostowałem się i nagle przede mną przeleciała jak błyskawica koza, najprawdopodobniej ta którą podchodziłem, bo wbiegła w to samo miejsce skąd wyszła na żer. Sądzę, że miała w świerkach koźlaka, bo już kiedyś widywałem w tym miejscu koze z młodym. No nic. Nie zrażam się niepowodzeniem, bo czuję, że może być dzisiaj ciekawie (jak się później okazało nie pomyliłem się ;-) ).
Po przejściu kilkudziesięciu metrów, znowu moim oczom ujrzała się pasąca w trawach koza. No więc ponowny mimowolny podchód ;-) Po drodze zostawiłem, zbędny balast, tj. plecak i statyw, a założyłem kominiarkę. Kiedy podszedłem ją na dobrą odległość i miałem robić pierwsze zdjęcia, koza ucięła se drzemkę ;-) Idiota, ze mnie, bo z emocji, że mam w zasięgu tele pierwszą koze od kilku miesięcy, zapomniałem, że na bagnecie jest jeszcze konwerter ;-) Straciłem orientację, i nie wiedziałem dokładnie gdzie ona leży.... podszedłem jeszcze trochę, aparat do oka i zacząłem wydawać z siebie różne dziwne dźwięki :mrgreen: . Koza ociężale sie podniosła, bliżej mnie niż sądziłem i.... efekt widać na poniższym zdjęciu ;-)
1. pk, 420mm, ucięte cewki...
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img828.imageshack.us/img828/7772/kozar.jpg)
Trochę się tymi cewkami wnerwiłem, bo nie po to kupiłem konwerter, żeby ujęcia marnować ;-) Wróciłem po statyw i plecak. zdjąłem kominiarke (tak się pod nią gotowałem, że mozna było ją wykręcać :mrgreen: ) W końcu, po tylu napotkanych przeszkodach doszedłem na miejsce :-D Usiadłem przy poletku łowieckim, przy trzcinach rosnących nad rowem melioracyjnym. Zrobiłem se parawan z siatki i czekam. Jeszcze się dobrze nie rozsiadłem, a juz słysze łomot w wiklinach. Było kilka minut po 19. Słychać było trzaski łamanych gałęzi. Nagle 20m ode mnie usłyszałem głośne fuknięcie. Myślę, sobie, pewnie wataszka dzików czeka na szarówkę, aby wyjść i niszczyć poletko łowieckie :-D Po jakimś czasie wszystko ucichło. Trochę się zasmuciłem.... czekam dalej... słyszę kilka pisków w lesie i nagle b.blisko mnie z trzcin wyskoczył jak błyskawica koźlak :-D Czyli ten pisk, wskazywał by na koze, która nawoływała swoje potomstwo. Po chwili znowu słyszę znajomy łomot. Powolutku się podniosłem i nie wierzę własnym oczom :shock: Na wiklinę wychodzą dwa byki. Czym prędzej schowałem sie pod siatką i czekam... może teraz wyjdą. Nie wyszły :-( Trzaski ustały. Przed 21 spakowałem się i wszedłem na ambonę, aby zlustrować okolice. Na wiklinach pasł się rogacz z kozą. Czyżby to one robiły taki hałas, podczas swoich igraszek miłosnych? Stałem tak dalej na drabinie i nagle widzę jak młode sosny drżą i słyszę jak trzeszczą gałęzie! Momentalnie "wysypało" się z młodnika 11 byków! A ja? Sprzęt spakowany :-/ Najciszej jak potrafiłem zdjąłem plecak, wyjąłem z niego tele, odczepiłem konwerter i postawiłem na statyw - trza mieć chociaż jakieś zdjęcia dokumentujące tak piękne spotkanie. Iso 3200, -1ev, f4 i czasy od 1/30 w dół. Wyszło takie coś: (wszystko pk 300mm)
2. jest exif
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img80.imageshack.us/img80/2999/byki.jpg)
3.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img25.imageshack.us/img25/7042/byk2.jpg)
4.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img230.imageshack.us/img230/5492/byk3.jpg)
5.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img716.imageshack.us/img716/4406/byk5.jpg)
6.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img841.imageshack.us/img841/5638/byk6.jpg)
7.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img818.imageshack.us/img818/3482/byk7.jpg)
8.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img59.imageshack.us/img59/2232/byk8o.jpg)
9.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img5.imageshack.us/img5/9462/byk9.jpg)
Później już się zrobiło całkiem ciemno i co jakiś czas słyszałem tylko stukot poroża. Najgorzej było ze spakowaniem całego majdanu :-/ Siatkę zrzuciłem z ambony statyw miałem na pasku więc zarzuciłem na ramię, plecak wziąłem w rekę. Jak najciszej zszedłem z ambony, podniosłem siatke i zgarbiony poszedłem drogą. Szedłem b.cicho i nie słyszałem, aby byki uciekły, więc chyba ich nie spłoszyłem :-D
W domu byłem o 22 :-D Miałem rano jechać, ale chyba z wrażeń nie mogłem usnać ;-) ale wieczór jest mój! :-D Życzcie mi powodzenia :-)
Nie wiem, jak Wy to odbierzecie, że się tak wyrwałem przed szereg, ale mam nadzieję, że opowieścią nie przynudzałem :)
pzdr