PDA

Zobacz pełną wersję : Ekspozycja a sens M



hryhory
05-08-2010, 11:48
Witam

Naszły mnie pewne myśli odnośnie trybu M. Wyobraźmy sobie sytuację:

Idę uliczką, słoneczko świeci, choć chmurek parę, pod ręką D300s z włączonym trybem M. Nagle kamieniczka urokliwa po lewej się mieni. Chwytam za aparat, przesłona na 5,6 (powiedzmy, że najlepsza ostrość dla podpiętego szkła przy tej przysłonie), IS0100, czas na......

No właśnie. Skąd mam wiedzieć na ile? Używając drabinki ekspozycji widzę co sugeruje aparat. Jeśli nastawię zgodnie z jego sugestią- to po co mi M, skoro efekt ten sam jak przy A ale trwa to dłużej. Na oko? Chyba zbyt wadliwy narząd do oceny, czy lepiej 1/500 czy 1/600........ Jak wyglądało to w fotografii analogowej- ręczne światłomierze? Czy zatem tryb M ma jeszcze rację bytu, czy to taka pozostałość po przeszłości?

Jak wy sobie radzicie z ustawieniami, jak robią to profesjonaliści i dlaczego M- do takiej dyskusji chciałbym was niniejszym postem sprowokować;)

mkl
05-08-2010, 12:00
No właśnie. Skąd mam wiedzieć na ile? Używając drabinki ekspozycji widzę co sugeruje aparat. Jeśli nastawię zgodnie z jego sugestią- to po co mi M, skoro efekt ten sam jak przy A ale trwa to dłużej. Na oko? Chyba zbyt wadliwy narząd do oceny, czy lepiej 1/500 czy 1/600.......

Oko + doświadczenie... W M przede wszystkim łatwiej robi się korektę ekspozycji, albo przysłoną albo czasem... Chyba że w trybie A masz ustawioną korekcję ekspozycji pod jednym z kółek i nie trzeba przyciskać 20 dodatkowych przycisków, żeby zmienić korekcję... (tylko nie wiem czy tak da się ustawić - przynajmniej w D80).

No chyba że zdjęcie wymaga akcji pt. unieś - strzel - no to faktycznie, tryb M nie ma racji bytu.

look
05-08-2010, 12:09
M+ iTTL w lampie... jak dla mnie ma to największy sens. A oprócz tego wszystko zależy od własnych upodobań, generalnie często stosuję M, bo najzwyczajniej w świecie nie chce mi się korzystać z korekty ekspozycji. Z tym, że pomijając połączenie z lampą błyskową praktycznie nie stosuję M z pomiarem matrycowym, prawie zawsze jest to pomiar centralny, bo wtedy już w wizjerze widzę co i mniej więcej o ile prześwietlać lub niedoświetlać

Strus
05-08-2010, 12:21
Ja zawsze na A lece. O ile nie pracuje z lampa/lampami. Wtedy zawsze M

jerezano
05-08-2010, 12:26
To ciekawa dyskusja. Ja robię generalnie na M, ale próbowałem dla przyspieszenia akcji pracować z A - na matrycowym prześwietla (d300). Trzeba by chyba korygować ale to już lepiej M. Mam przeważnie dwa szczebelki w prawo :)

drosik
05-08-2010, 12:42
Profesjonalistą nie jestem, ale coś tam pstrykam.
Generalnie używam trybu A, tryb M zazwyczaj gdy fotografuje z lampą (lampami) choć też nie zawsze. Czasami tryb S podczas panoramowania ruchu.

A ja mam pytanie teraz do Ciebie hryhory , podczas fotografowania kamieniczek lepiej przepalać czy niedoświetlić :?:

hryhory
05-08-2010, 12:51
A ja mam pytanie teraz do Ciebie hryhory , podczas fotografowania kamieniczek lepiej przepalać czy niedoświetlić :?:

Ja zawsze staram się niedoświetlać, bo z cieni coś jeszcze się wyciągnie. Osobiście wolę ciemniejsze ujęcia, nie znoszę wypalonego nieba (choć czasem bez filtra to nieuniknione...)

drosik
05-08-2010, 13:01
W jaki sposób niedoświetlasz korekta ekspozycji na A czy robisz foty na M :?:

Wypytuje, bo gdy miałem canon to przyzwyczaiłem się do blokowania ekspozycji, zazwyczaj na na niebie i wtedy pstrykałem, a teraz najczęściej przełączam się na M.

skoras
05-08-2010, 13:01
Przede wszystkim tryb M daje nam w 100% powtarzalny wynik! Ponad 90% zdjęć robię w manualu i wiem że w momencie gdy nieznacznie zmienię kadr fotografując tą samą scenę dostanę to czego oczekiwałem.

Strus
05-08-2010, 13:03
Ja zawsze staram sie przeswietlac, bo ze swiatel cos jeszcze wyciagne :mrgreen:

kisio
05-08-2010, 13:08
Samo przestawienie na M to dopiero początek. Trzeba się jeszcze nauczyć korzystać z światłomierza w aparacie. Kiedy korzystam z lampy zawsze M, ustawiam raz i zapominam. Jak mądrze zmierzysz światło nie musisz się martwić, że teraz masz w kadrze kogoś ubranego na biało, a za chwilę na czarno. To wbrew pozorom łatwiejsze i dużo pewniejsze niż pamiętanie o odpowiedniej korekcie ekspozycji.

Podstawa to zrozumieć, że drabinka światłomierza aparatu nie służy tylko do tego aby ją ustawić 'na środku'.

look
05-08-2010, 13:19
Przede wszystkim tryb M daje nam w 100% powtarzalny wynik!

IMO stwierdzenie tyle prawdziwe co ryzykowne, bo dla mnie właśnie największym ryzykiem przy używaniu M jest nagła zmiana warunków oświetleniowych i brak czasu na korekty :D


Ja zawsze staram sie przeswietlac, bo ze swiatel cos jeszcze wyciagne :mrgreen:

eee tam patrzysz tylko z perspektywy s5 ;) ... btw... jak porównuję s5 z d700 jeśli chodzi o rozpiętość tonalną to cały czas czekam na jakieś s6 czy co tam innego...ale się pewnie nie doczekam

sea21
05-08-2010, 13:31
Ja zawsze staram się niedoświetlać, bo z cieni coś jeszcze się wyciągnie. Osobiście wolę ciemniejsze ujęcia, nie znoszę wypalonego nieba (choć czasem bez filtra to nieuniknione...)
I to jest podstawowy błąd. Poczytaj sobie o rejestracji obrazu przez matrycę ;)

skoras
05-08-2010, 14:19
IMO stwierdzenie tyle prawdziwe co ryzykowne, bo dla mnie właśnie największym ryzykiem przy używaniu M jest nagła zmiana warunków oświetleniowych i brak czasu na korekty :D

Oczywiście dynamiczne i mało przewidywalne zmiany oświetlenia są problemem przy manualu... aczkolwiek nie zawsze, np. koncerty. Ogólnie tryb M jest bardzo kształcący - uczy patrzeć na światło.

hryhory
05-08-2010, 15:26
Samo przestawienie na M to dopiero początek. Trzeba się jeszcze nauczyć korzystać z światłomierza w aparacie.

Mógłbyś rozwinąć?? Co rozumiesz przez właściwe korzystanie ze światłomierza? Może tu leży mój problem;)

look
05-08-2010, 15:32
Oczywiście dynamiczne i mało przewidywalne zmiany oświetlenia są problemem przy manualu... aczkolwiek nie zawsze, np. koncerty. Ogólnie tryb M jest bardzo kształcący - uczy patrzeć na światło.
osobiście mnie najbardziej wku*** jak sobie tłukę fotki w manualu w pomieszczeniu i nagle następuje "przeniesienie akcji" na zewnątrz...czasami w amoku tego tłuczenia fotek coby kadr nie uciekł...ucieknie jedna lub dwie fajne fotki zanim się przełączę na A. Zwykle niestety nie ma tyle szczęścia, żeby warunki oświetleniowe były takie, że się uda czegoś nie prześwietlić niemożebnie. Chociaż w sumie to teraz już najczęściej tłukę na dwie puszki (co niestety też ma wady, bo kręgosłup zaczyna napierd*** )

kisio
05-08-2010, 15:53
hryhory> wiem, że to uogólnienie ale wydaje mi się, że u wielu osób, które próbują przekonać się do M wygląda to tak:
'ok, ustawiłem M, a teraz kręcę kółkami aż mi się drabinka w wizjerze ustawi na środku'. I potem zdziwienie, że tam gdzie wcześniej były przepały tam są nadal, a tam gdzie było za ciemno nadal jest za ciemno. Dla takiej osoby faktycznie różnica między M i A czy nawet P jest tylko w tym, że samemu musi gałką kręcić. To właściwie podstawy fotografii a często się o tym zapomina. Powtarza się o tym do znudzenia a jak przyjdzie co do czego lepiej obwiniać 'głupi automat' że zdjęcie zepsuł.
Możesz używać automatyki, pomiaru matrycowego i pamiętać o korekcie ekspozycji, możesz ustawić pomiar punktowy i zablokować ekspozycję w jakimś neutralnym punkcie a potem przekadrować. Możesz zobaczyć co Ci pokazuje światłomierz i pod to dobrać ustawienia w manualu.

Jeśli robisz zdjęcia w A i oczekujesz, że zawsze wszystko będzie git bez żadnej korekty, równie dobrze możesz używać 'Auto'. Najważniejsze to zrozumieć że aparat jeszcze nie jest na tyle mądry, żeby sobie zawsze samemu poradzić. A czy będziesz robił korekty do ekspozycji, czy od razu leciał w M to już tylko Twoje upodobanie.
Ja na przykład coraz rzadziej korzystam z A, bo skoro i tak muszę pamiętać o korekcie to równie dobrze mogę to robić sam.
A jak jest 'gorąco' to i automat dobry, zawsze lepsza minimalnie źle naświetlona fotka niż żadna ;)

sejmajnejm
05-08-2010, 16:51
Mógłbyś rozwinąć?? Co rozumiesz przez właściwe korzystanie ze światłomierza? Może tu leży mój problem;)

przede wszystkim swiatlomierz w aparacie mierzy swiatlo odbite, wiec pomiar jest zaklocony przez kolor tego co w kadrze. Mierzac swiatlo padajace i ustawiajac aparat na M wiesz, ze swiatlomierz nie zglupieje, jak ktos wspomnial w sytuacji gdy w kadrze pojawi sie cos jasnego np ktos w bialej koszuli (zajmujac istotna czesc kadru) itp.

pzdr.
A.

MirekM
05-08-2010, 21:58
Padające światłomierzem również trzeba opanować . W sytuacji gdy mamy światło nie zmieniające się , metoda wręcz idealna . Głębokie czernie , szczegóły w światłach . Sprawdza się ale raczej z szerokokątnymi .

hryhory
05-08-2010, 23:21
Nadal mi się nie rozjaśniło. Teraz dylemat brzmi jak korzystać ze światłomierza, aby wyjść powyżej zwykłe ustawianie go na środku skali

skoras
06-08-2010, 00:30
Nadal mi się nie rozjaśniło. Teraz dylemat brzmi jak korzystać ze światłomierza, aby wyjść powyżej zwykłe ustawianie go na środku skali

To zależy z jakiego trybu pomiaru światła korzystasz, jaką scenę fotografujesz, co chcesz osiągnąć. Najlepszą nauką jest praktyka. Gotowej recepty niestety nie ma.

sejmajnejm
06-08-2010, 09:34
Nadal mi się nie rozjaśniło. Teraz dylemat brzmi jak korzystać ze światłomierza, aby wyjść powyżej zwykłe ustawianie go na środku skali

np. dla swiatla dziennego taki prosty trik. Mierzysz swiatlo padajace na wewnetrzna czesc dloni i dodajesz 1EV .
Snieg w sloncu przeswietlasz o 1,5-2 EV itd. Poeksperymentuj.

Do poznawania zasad dzialania swiatlomierza polecalbym pomiar centralnie wazony. Pomiar matrycowy czasem moze wyczyniac cuda i jest nieprzewidywalny. W erze cyfry takie pogladowe fotki ma sie za darmo ;-)

pzdr.
A.

hryhory
06-08-2010, 10:02
Do poznawania zasad dzialania swiatlomierza polecalbym pomiar centralnie wazony. Pomiar matrycowy czasem moze wyczyniac cuda i jest nieprzewidywalny. W erze cyfry takie pogladowe fotki ma sie za darmo ;-)

pzdr.
A.

Dzisiaj będę miał wreszcie swojego D90 po przesiadce z kultowego fuji s6500, także po opanowaniu klawiszologii na pewno poeksperymentuję;)

Greg77
08-08-2010, 23:51
Ja zawsze staram sie przeswietlac, bo ze swiatel cos jeszcze wyciagne :mrgreen:

Ty masz Fujika to sie nie chwal!
Z nikona latwiej wyciagnac z cienia niz z przepalu;)
wiekszosc zdjec robie na A a z polowkami na M

Wujot
11-08-2010, 13:53
Na temat tu poruszony napisano pewnie kilkadziesiąt książek (polecam Halperin - Eksponometria w Fotografii). Dawniej był to spory problem i dlatego stworzono wiele metod pomiaru m.in.:
- pomiar integralny
- pomiar światła padającego (z kopułką płaską i całkującą)
- pomiar punktowy
- pomiar przy pomocy kasety pomiarowej
Pierwsze dwie nie uwzględniały kontrastu własnego sceny. Dwie ostatnie były bezpośrednio związane z SSA (System Strefowy Adamsa). Aby zrozumieć o co tu chodzi na pewno nie wystarczy dyskusja na forum.

Na szczęście współczesne aparaty mając setki a nawet tysiąc punktów pomiarowych - robią prawie wszystko za fotografa. A histogram który otrzymujesz to coś o czym dawniej można było pomarzyć!
Wystarczy tylko prawidłowo go zinterpretować. Czyli robisz zdjęcie próbne, oglądasz histogram (we wszystkich kanałach)
Zasada generalna jest obecnie dokładnie odwrotna jak w czasach gdy Adams opracował swoją metodę. Naświetlamy najmocniej jak tylko można. Powód jest banalny - zmniejszenie szumów. Czyli histogram na prawo aż do linii 0%.
W przypadku gdy rozpiętość tonalna sceny jest większa od użytecznego odcinka naświetleń dokonujemy rachunku strat. Czy możemy sobie pozwolić na utratę świateł bądź cieni. Np przy ostrym świetle konturowym można zrezygnować ze światel i naświetlić mocniej ale w przypadku rozległych partii nieba pewnie będzie na odwrót.

Tyle w "forumowej" mikrowersji. A tak naprawdę rozpiętość własna obiektu, kontrast oświetlenia i sposób naświetlenia oraz użyteczny odcinek naświetleń (teraz pojemność tonalna matrycy) to wzajemnie powiązane zagadnienia, których zrozumienie jest kluczowe dla robienia dobrych fot. I na pewno lektura internetu nie jest tutaj wystarczająca.
Pozdro
Wiesiek

tomdoe
12-08-2010, 03:41
Dzisiaj będę miał wreszcie swojego D90 po przesiadce z kultowego fuji s6500, także po opanowaniu klawiszologii na pewno poeksperymentuję;)

Jeśli chcesz eksperymentować to zacznij od początku czyli od dobrania kadru, potem musisz ustalić co jest najważniejsze w tym kadrze, następnie zmierzyć światło w najważniejszym w/g ciebie miejscu i tu następują małe komplikacje ponieważ w zależności od tego co jest w twoim kadrze, musisz tak ustawić światłomierz aby poprawnie zmierzył ekspozycję, dodając lub ujmując na wskaźniku w zależności od warunków oświetleniowych, to tak w wielkim skrócie. Ja osobiście korzystam prawie zawsze z punktowego pomiaru, ponieważ jest on na 99,99% pewnym i skuteczny.

Nie da się w kilku zdaniach opisać tego wszystkiego, ponieważ każdy kadr wymaga oddzielnego ustawienia w zależności od tego czy to portret, krajobraz, makro czy cokolwiek innego. Polecam dożo czytać bo wiedzy na ten temat nigdy za wiele.