Zobacz pełną wersję : co wolno a czego nie w edycji zdjęć ślubnych
neverhood
28-07-2010, 21:46
mam taki moralny problem z obrobka zdjec slubnych
zastanawiam sie czy istnieja jakies ramy, zasady, co wolno poprawiac, co usuwac, itd a czego nie w sylwetkach pary mlodej podczas obrobki zdjec.
np u osob otylych podwojna broda, czy ja troche wyszczuplic, poprawic
czy usuwac blizny, znamiona itp
mam cala liste takich watpliwosc moralnych
wiem ze kazda para chce wypasc jak najlepiej na zdjeciach, ale chcialbym wiedziec gdzie siegaja, gdzie powinny siegac granice poprawek
pomozecie?
irek6311
28-07-2010, 22:08
Przed retuszem zapytałbym się młodą parę czy chcą takowe zmiany mieć ,
retuszuje zdjęcia z niepotrzebnych czy żle uchwyconych elementów a taki pomysł to nawet by mi do głowy nie wpadł ,
ludzi się z zasady nie poprawia bo efekt wychodzi sztuczny ... no chyba żeś ekspert od Photoshopa .
neverhood
28-07-2010, 22:11
Przed retuszem zapytałbym się młodą parę czy chcą takowe zmiany mieć ,
retuszuje zdjęcia z niepotrzebnych czy żle uchwyconych elementów a taki pomysł to nawet by mi do głowy nie wpadł ,
ludzi się z zasady nie poprawia bo efekt wychodzi sztuczny ... no chyba żeś ekspert od Photoshopa .
no wlasnie problem zrodzil sie jak PM rzekla ze che wygladac jak ksiezniczka z bajki. wszystko ok, tylko mam problem, bo troszke otyla i taki drugi podbrodek mocno widac, staralem sie kadrowac by bylo go widac jak najmniej, ale nie zawsze tak sie da
dlatego pytam co mozna, bo wiem ze wszystko zalezy od ludzi, jedni chca inni nie lub mniej, ale szukam jakiegos zlotego srodka, by wilk byl syty a PM bardzo zadowoleni
Przemek Paśnik
28-07-2010, 22:11
Zansz bajkę o dwóch malarzach? Pytanie brzmi jak podchodzisz do tematu: czy w sposób skrajnie reporterski, repoglamour, czy plastik fantastik. Ja retuszuję zazwyczaj świecenie twarzy i wory pod oczyma, nic więcej
zajedziesz się - ja bynajmniej nie wyobrażam sobie poprawiania podbródków w 200 zdjęciach. Widoczne pryszczyki, przebarwienia skóry można skorygować (te TYMCZASOWE rzecz jasna). Reszty nie tykam. To nie glamour by po cerze blurem jeździć. Owszem - portrety panny młodej lub ogólnie wąskie kadry z twarzami można nieco gruntowniej dopieścić - aczkolwiek nie popadałbym w paranoję i usuwanie podbródków, pomarszczonego czoła, wybielanie zębów, usuwanie włosków, poprawianie kształtu łydki i korekcje nosa.
neverhood
28-07-2010, 22:14
Zansz bajkę o dwóch malarzach? Pytanie brzmi jak podchodzisz do tematu: czy w sposób skrajnie reporterski, repoglamour, czy plastik fantastik. Ja retuszuję zazwyczaj świecenie twarzy i wory pod oczyma, nic więcej
raczej pierwsze, uciekam od totalnych blurow itp w takim razie zostawiam podbrodki
ok, stock masz racje, w koncu to reportaz a nie wybory miss dopieszczonej na wysoki polysk PM
dzieki za podpowiedzi
no problemo - no chyba że masz NAAAADMIAR czasu, młodzi go mają również w NAAAADMIARZE to wtedy można walczyć.
neverhood
28-07-2010, 22:30
młodzi go mają również w NAAAADMIARZE.jescze takich nie spotkalem, kiedys nawet jedna para chciala albumy nastepnego dnia, tzn w pon - jak widac mieli taki nadmiar czasu i parcie na zdjecia ze szok jak uslyszalem
ze tak dorzuce jeszcze jedno pytanie, czy b&w robicie losowo, czy zastanawiacie sie i dopasowujecie do zdjec
po prostu należy ustalić czego chcą i odpowiednio ich skasowac za to czego chcą.....
nie widzę nic niemoralnego w poprawianiu podbródka na 200 zdjęciach jesli PM sobie tego wyraźnie zażyczy i odpowiednio za to zapłaci....
owszem, to trzeba umieć...
ale jak płaca to warto się uczyć....
nie rozumiem w tej dziedzinie pojęcia barier moralnych.....no chyba że ktos się czuje artystą....
ale tak naprawde jesteśmy tylko rzemieślnikami wynajmowanymi przez PM
oni mówią płace i żądam, my mówimy żądasz to płać.... i układ jest czysty...
a jak kto sie tym brzydzi to zpaf czeka.... :mrgreen:
neverhood
28-07-2010, 23:01
a jak kto sie tym brzydzi to zpaf czeka.... :mrgreen:
problem nie w tym czy sie brzydze bo czego tu sie brzydzic, tylko czy wolno lub powinno sie takie retusze robic, oczywiscie sprawa zmienia charakter jesli w parze ida z tym finanse
problem nie w tym czy sie brzydze bo czego tu sie brzydzic, tylko czy wolno lub powinno sie takie retusze robic, oczywiscie sprawa zmienia charakter jesli w parze ida z tym finanse
a co ma byc nie wolno?
to sprawa miedzy nimi a tobą, a fotogafia ślubna to nie fotografia policyjna :)
tylko sie szanuj i kasuj :)
neverhood
28-07-2010, 23:09
tylko sie szanuj i kasuj :)
zapamietam, dzieki
Mariusz888
29-07-2010, 01:01
Ja tam nie obrabiam nigdy takich zdjęć nie wiadomo jak - owszem usunę jakiś bezsensownie wiszący kabel albo inny "drut" linii napowietrznej który np głupio w skrócie perspektywicznym przecina np głowę młodego ale nie stempluję np wszystkiego jak leci, nie matowię cery i nie odmładzam/odchudzam - to jest reportaż i np usuwanie blizny którą ktoś ma od 5 roku życia na zdjęciach ślubnych sprawia że nawet jak ktoś będzie to oglądał za 10 lat sprawia wrażenie absurdu. Poza tym np matowienie cery itd- po co? To są emocje, ruch - jak wytłumaczyć, że ktoś tańcował kilka godzin i się "nie świeci"? ;) Jak na zdjęciu widać że np koleś tańczy już "ho" i jest zlany potem i widać po nim zmęczenie, to dobrze - ma być widać emocje i zabawę - ślub to nie sesja glamur czy inne beauty gdzie ma być "tip top" dlatego uważam że powinno być też autentycznie w miarę możliwości ;) owszem walka np z ogólnie pojętą żółtaczką i tworzonymi przez to indiańskimi twarzami w odcieniu pomidoro jest wskazana bo wygląda to po prostu bez sensu - przypomnę że opalenizna postarza a tym bardziej taka sztuczna którą nam dorobiły żarówki i bez sensu pomalowana sala ;) za to np odchudzanie kogoś uważam że jest bez sensu - ludzie są jacy są i tyle - takich ich trzeba pokazywać a nie że wujek Juzek waży 150kg a na zdjęciach wygląda jakby miał ledwo 80kg ;)
Nie uważam się za żadnego znawcę - wyrażam jedynie swoje zdanie, że po prostu trzeba się kierować zdrowym rozsądkiem i tyle - próżno szukać jakiś gotowych rad "co wolno a czego nie" ;)
Bw robie dla wybranych zdjęć - takich które w BW będa wygladały dobrze. Tych które w momencie robienia juz miały być BW. Ewentualnie w skrajnych przypadkach w takich w których balans bieli błąka sie gdzies w kosmosie i nie sposób go własciwie ujarzmic - ale to skrajne przypadki :)
po prostu należy ustalić czego chcą i odpowiednio ich skasowac za to czego chcą.....
nie widzę nic niemoralnego w poprawianiu podbródka na 200 zdjęciach jesli PM sobie tego wyraźnie zażyczy i odpowiednio za to zapłaci....
owszem, to trzeba umieć...
ale jak płaca to warto się uczyć....
nie rozumiem w tej dziedzinie pojęcia barier moralnych.....no chyba że ktos się czuje artystą....
ale tak naprawde jesteśmy tylko rzemieślnikami wynajmowanymi przez PM
oni mówią płace i żądam, my mówimy żądasz to płać.... i układ jest czysty...
a jak kto sie tym brzydzi to zpaf czeka.... :mrgreen:
identycznie podchodzę do tematu, fotografia ślubna to rzemiosło, które po prostu trzeba dobrze zrobić i tyle, aczkolwiek zwykle staram się po prostu zrobić dobry reportaż. Natomiast w swojej pracy do tworzenia albumów czy tam innych fotoksiążek staram się angażować PM (o ile tylko mają czas i chęci), bo już niejednokrotnie się przekonałem, że rewelacyjne dla mnie zdjęcia są nijakie dla młodych, swego czasu nawet robiłem eksperymenty pokazując reportaże ślubne kilku znajomym i prosząc o wybór wg nich najlepszych zdjęć. No i okazało się, że pomimo tego, że większość zdjęć pokrywa się w wyborze ludzi nie związanych z PM i samej PM, to jednak zawsze istnieje przynajmniej te 20% fotek, które zapewne jedynie z powodów znanych PM są wybierane do albumu i których ja sam bym nigdy nie wybrał (tych fotek również nie wskazywały obce osoby nie znające PM).
look, i u mnie tak z tym wybieraniem, więc się pytam na jakiej podstawie młodzi wybierają swojego foto na ślub, jeśli jego najlepsze zdjęcia uważają za gorsze i odwrotnie? :D
Ostatni ślub, młodzi dostali materiał do wglądu w celu wybrania zdjęć i co... wybrali praktycznie wszystko to, co ja wcześniej wrzuciłam do folderu KOSZ, ale uznałam, że lepiej jak sami je usuną... Wybrali je do albumu!
credka, ja kiedyś się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że po prostu takie zdjęcia, to są np. fotki, na których są ludzie dla Młodych w jakiś sposób bliscy, natomiast pokazani w sposób niekoniecznie taki jak widują ich na codziennie. U mnie to żeby przegryźć się przez ten temat to nawet pytałem konkretnie Młodych dlaczego wybrali takie a nie inne zdjęcia, w części przypadków podawali powody powyższe, czasami zupełnie dla mnie niezrozumiałe i tych akurat nie brałem do "statystyk". Natomiast tego typu sytuacje nauczyły mnie jednego, możesz zrobić super fotki kompozycyjnie, oświetleniowo itd... no generalnie dopracowane w każdym detalu. Możesz zapytać stu znajomych czy wybór Twój jest słuszny...a i tak jak pokażesz wszystkie fotki PM to znajdzie się przynajmniej kilka takich, o których nawet nie pomyślałaś, że mogą do albumu trafić...
No i dlatego pomimo tego, że ten rodzaj fotografii traktuję jak rzemiosło, to jednak staram się pracować z Młodymi nad tym, żeby album był taki jak sobie wymarzyli, a nie tylko i wyłącznie perfekcyjny technicznie. Zresztą generalnie wyznaję zasadę, że lepsze zdjęcie niedoskonałe technicznie a z emocjami, niż perfekcyjna technicznie nuda.
neverhood
29-07-2010, 10:31
a ja kiedys pomyslalem sobie ze moze zostawie w albumie kilka stron wlasnie dla ich wyboru i sprawdza sie, pytam wczesniej czy zostawic im kilka stron z reguly kazda PM mowi ze tak i wtedy sobie sami doklejaja jeszcze troche zdjec wybranych przez nich samych
to Ty im wybierasz zdjęcia do albumu sam?
neverhood
29-07-2010, 11:10
to zalezy od pary, po prostu pytam, bo sa mlodzi ktorzy chca bym sam wybral zdjecia, w wiekszosci wybieraja PM
to Ty im wybierasz zdjęcia do albumu sam?
a Ty dajesz młodym foty do wyboru ??
Ja zawsze wybieram foty do albumu samodzielnie - młodzi foty widza po raz pierwszy dopiero w albumie. Reklamacji nie odnotowałem jak dotychczas :)
a Ty dajesz młodym foty do wyboru ??
no proste ;) Mam swój gust, oni mają swój, poza gustem jest też ich osobiste zapotrzebowanie na zdjęcia takie a nie inne, więc nie chcę im narzucać swojego wyboru. Przesyłam małe pliki do wglądu lub spotykamy się u mnie i oglądamy full rozmiar (24") i wybieramy wspólnie. Mi taki system nie wadzi, a im robi dobrze.
W wątku wyczytałem że dajecie młodym 200 zdjęć. Ile robicie klatek ze ślubu i wesela żeby później wybrać te 200 ?
200 zdjęć to minimum do jakiego się zbliżam (mówimy o pełnym pakiecie), do tej pory było więcej, a zależało od godzin pracy, od tego jak przebiegał dzień z młodymi, im więcej w nich energii i im ciekawsze otoczenie, tym więcej zdjęć. Do niedawna unikałam sztywnego oddawania ilości i było to 300-600 zdjęć do przebrania, z czego zostawało o 10 mniej, czyli wszystko im się przydało, łącznie z uznanymi przeze mnie za "kosz", a dla nich bardziej atrakcyjnymi ;)
Obecnie staram się umawiać na konkretną ilość i taką oddać, a za dodatkową pracę nad obróbką rozliczam się dodatkowo (nie oddaję surowych plików). Powód - każdemu się spieszy, wszyscy mimo zapisu w umowie chcą zdjęcia na jutro, co jest niemożliwe w przypadku oddawania zdjęć obrabianych. Krew mnie zalewa jak czytam wypowiedzi na forach ślubnych, gdzie początkujący przechwalają się w ilościach i czasie, pisząc, że młodzi otrzymają 1500 zdjęć w ciągu 2 dni... no mistrz obróbki!
Krew mnie zalewa jak czytam wypowiedzi na forach ślubnych, gdzie początkujący przechwalają się w ilościach i czasie, pisząc, że młodzi otrzymają 1500 zdjęć w ciągu 2 dni... no mistrz obróbki!
pal licho takich mistrzów, jak wiadomo nie ilość się liczy a jakość. Wolę 200 bardzo dobrych zdjęć, zatrzymanych emocji, oddających atmosferę tego dnia, aniżeli 1500 z czego nawet 20 nie odda tego co się działo. Dlatego jeśli jacyś młodzi wybierają takiego mistrza reportażu, który zrobi 1500 zdjęć i odda za dwa dni, to się nie ma co martwić, znaczy że młodzi nie doceniliby i tak zdjęć które dla nich byś zrobił/a.
Strach aż pomyśleć, ale owi mistrzowie jadą zapewne fotki w jpg, dlatego obróbka zajmuje tylko tyle czasu, ile zrzucenie ich na dysk i nagranie na dvd, plus jeden dzień wolnego żeby młodzi myśleli że to nie takie hop siup.
A co do tego jakie zdjęcia młodzi wybierają do albumu. Zapewne każdego to już nie raz zastanowiło, dlaczego zdjęcia które osobiście uważa się za wybitne/bardzo dobre odpadają w ocenie młodych. Pewnie dlatego że nie dostrzegają walorów technicznych, obróbki czy też po prostu tego co zdjęcie przedstawia. Dla nas ludzie na ślubie/weselu są obcy, każdego możemy przedstawić tak jak nam się to widzi, bo ciocia Stasia nie obroni się przed błyskiem naszego flesza, a do wujka już "przydymi" żeby jej zdjęć nie robił bo źle wychodzi. I tak po kolei z każdym zdjęciem, po prostu dla nich mogą to być zdjęcia przedstawiające ich bliskich w niecodzienny sposób. Dla nas mogą to być jedynie dobre zdjęcia reportażowe, pośród tych wybitniejszych kadrów. Taka dola :)
ThomasVoland
29-07-2010, 23:54
Nie zaczynajcie znowu... Był cały wielki temat o tym ile zdjęć kto oddaje.
Cóż jakie pytanie takie odpowiedzi :) to kolejny post typu, co i jak zrobić, żeby było dobrze, (tylko wzięte od innej stron), ale chodziło o to ile suwaków posuwać i w która stronę, żeby była złota recepturka, a takowej nie ma, każdy ma swój styl patrzenia i obróbki począwszy od tych mega mistrzów robiących 200 fot a skończywszy na innych mega mistrzach robiących 2000 fot. Każdy i tak znajdzie swojego klienta, jeden chce art taki a inny taki.
Co tydzień pojawia się tu post, co i jak ustawić na ślubie, kasa fajna, każdy się łapie, biznes się kręci, artystów mamy więcej niż kiedykolwiek, no i fajnie że są odważni ludzie, byle nie ćwiczyli na ważnych momentach dla innych ludzi :)
Czego nie wolno robić w edycji fotek ślubnych??? tego co przy innej fotografii za dużo ps'uć!
Pozdrowienia dla wszystkich pstrykających nie tylko ślubnie.
look, i u mnie tak z tym wybieraniem, więc się pytam na jakiej podstawie młodzi wybierają swojego foto na ślub, jeśli jego najlepsze zdjęcia uważają za gorsze i odwrotnie? :D
Ostatni ślub, młodzi dostali materiał do wglądu w celu wybrania zdjęć i co... wybrali praktycznie wszystko to, co ja wcześniej wrzuciłam do folderu KOSZ, ale uznałam, że lepiej jak sami je usuną... Wybrali je do albumu!
ja mam cały czas ten sam problem przy zdawaniu pracy (mimo, że to nie śluby), bo często właśnie "śmieci" zostają wybrane jako te "the best" - mogę tylko dopisać, że odbiorcą naszej pracy bardzo często są ludzie którzy nawet nie zwracają uwagi na światło, kadr, plany, po prostu ktoś na tej fotce się uśmiecha i ta fotka jest już ładna, dlatego teraz segregując swoją pracę wybieram dobre (mój wybór) i te kadruję, poprawiam kolorystykę itp i poza tym oddaję "śmieci" bez żadnej już obróbki, często się zdarza, że jestem proszony o obróbkę fotek ze "śmietnika"
Nie wyobrażam sobie by młodzi mieli wybierać sami zdjęcia do albumu...
Plastek01
01-08-2010, 10:33
Nie wyobrażam sobie by młodzi mieli wybierać sami zdjęcia do albumu...
A ja sobie jednak wyobrażam. Bo przecież to nie ja wiem, kto lub co jest dla nich ważne. Może właśnie zdjęcie ledwo trzymającego się na nogach wujka, którego nigdy wcześniej w takim stanie nie widzieli.
A jeśli chodzi o to, na jakiej podstawie młodzi wybierają zdjęcia, które wielu z nas wyrzuciłoby do kosza? Sam nie wiem, ale jak miałem swoją pierwszą wystawę, to zauważyłem, że ludzie, którzy zajmują się fotografią na co dzień docenili całkiem inne zdjęcia niż ktoś, kto sam się tym nie zajmuje. Wyglądało to trochę tak, jakby to właśnie fotografowie nie znali się na zdjęciach, bo te moim, i nie tylko moim zdaniem najlepsze, przez laików były najczęściej pomijane, a podobały się te trochę, albo nawet więcej niż trochę słabsze.
A ja sobie jednak wyobrażam. Bo przecież to nie ja wiem, kto lub co jest dla nich ważne. Może właśnie zdjęcie ledwo trzymającego się na nogach wujka, którego nigdy wcześniej w takim stanie nie widzieli..
No widzisz, ja wychodzę z trochę innego założenia. Ślub to reportaż i moim zadaniem jest w albumie umieścić kolejne wydarzenia tego reportażu, zachować ciągłość itd... Obiektywnie, bez emocji,którymi na pewno przy takim wyborze kierowali by się młodzi. Oni oprócz albumu mają zdjęcia w formie cyfrowej i z nich mogą sobie wywołać te które chcą.
Oczywiście wypada parę młodą uprzedzić, że tak to będzie wyglądało, podpytać jakie osoby są np. dla nich ważniejsze (wiadomo, że przeważnie rodzice dziadkowie). Wtedy sami przyznają, że rzeczywiście ma to sens i mam sam wybrać zdjęcia.
Jeśli trafiasz na młodych, którzy nie są zdecydowani, nie mają pewności czy chcą sami wybierać zdjęcia, czy też wolą byś za nich to zrobił, to nie dziwię się, że decydujesz za nich. W moim przypadku od razu zaznaczają, że chcą sami wybrać zdjęcia do albumu i nie zamierzam narzucać im swojego sposobu, przynajmniej nie w tej kwestii. Każdy robi tak, by było dobrze, a dobrze zależy od klienta i "." ;)
Jeśli trafiasz na młodych, którzy nie są zdecydowani, nie mają pewności czy chcą sami wybierać zdjęcia, czy też wolą byś za nich to zrobił, to nie dziwię się, że decydujesz za nich. W moim przypadku od razu zaznaczają, że chcą sami wybrać zdjęcia do albumu i nie zamierzam narzucać im swojego sposobu, przynajmniej nie w tej kwestii. Każdy robi tak, by było dobrze, a dobrze zależy od klienta i "." ;)
Cały pic polega na tym by wmówić im, że to my mamy rację ;)
plusfoto
01-08-2010, 20:26
Prz3mo ma rację - zdjęcia robisz ty i młodzi powinni zdecydować się na twój styl pracy i styl zdjęć które ty robisz (niezdecydowanych należy do tego przekonać) albo powinni poszukać kogoś innego. To ty się podpisujesz pod robotą i ty za nią odpowiadasz. Klienci mają cię szanować za to co i jak robisz.
gregory_21
09-08-2010, 18:30
Z tym pozwalaniem na wybór zdjęć do albumu to trochę nie tak wg mnie.
Oczywiście nie narzucam nikomu swojego zdania ale idąc dalej prowadzi to moim zdaniem do sytuacji w stylu:
"Czy takie ujęcie będzie okej czy może mam się wspiąć na drzewo i cyknąć Wam foteczkę z góry?"
Z braku czasu nie czytałem wszystkich wpisów w tym wątku i nie wiem czy ktoś już o tym nie wspomniał ale dla mnie powód samodzielnego wyboru zdjęć przez fotografa jest prosty: kiedy Para Młoda pokaże znajomym album z wybranymi przez nich zdjęciami, którym fotograf przypiął etykietę "Do kosza" to jest duża szansa, że oglądający go ludzie zapytają o namiary na twórcę jedynie po to, żeby omijać go szerokim łukiem!
No chyba, że ktoś robi 99% perfekcyjnych zdjęć i nie boi się o wizerunek lub nie chce chwalić się tymi artystycznie poruszonymi, zrobionymi na modłę High lub Low Key, z rozmazanym tłem, gdyż wg moich obserwacji większość klientów uważa je za zepsute i kręci nosem ;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.