Władca Pixeli
27-07-2010, 02:49
Dopadł mnie problem tzw. "hot pixel". Serwis w Polsce mimo, że jeden z gorszych na świecie ;) robi to na poczekaniu i nawet po gwarancji za darmo. Miałem więc nadzieję, że Nikon USA załatwi to szybko i sprawnie.
Dzwonię więc do Nikon USA. Gość mówi, że muszę wysłać kamerą do NY ale na pytanie ile to kosztuje nie podaje odpowiedzi. Powiedziałem, że przecież jest to robione codziennie i jakiś przedział powinien podać, bo doliczając wysyłkę może się to w ogóle nie opłacać a taka usługa jakimś cudem w innych krajach jest robiona za darmo.
Niestety powiedziano, że muszę wysłać kamerę i wtedy powiedzą.
Zadzwoniłem ponownie wieczorem. Tym razem osoba była bardziej rozmowna i powiedziała, że cena to 70-140 dolców plus wysyłka więc zamknie się to w 200 zielonych.
Podziękowałem.
Z ciekawości zadzwoniłem do Canona dowiedzieć się jak oni postępują w takich przypadkach. Niestety odpowiedz taka sama.
Tłumaczę więc jak debilowi, czy jak samochód na drodze odmawia posłuszeństwa i jak ktoś dzwoni do serwisu i pyta się ile będzie kosztować dowiezienie samochodu do warsztatu, to każda firma spyta się jak jest daleko i dokładnie wyliczy a nie powie, że najpierw przyjadą a potem się zobaczy ile to będzie kosztować.
Znalazłem na internecie program PixelFixer. Kilka minut i udało się ustalić pozycję wadliwych pixeli. Program działa na zbiorach RAW dość szybko. Można z tym żyć.
Niestety pozostaje niesmak, że firmy traktują użytkowników z roku na rok coraz gorzej.
Dzwonię więc do Nikon USA. Gość mówi, że muszę wysłać kamerą do NY ale na pytanie ile to kosztuje nie podaje odpowiedzi. Powiedziałem, że przecież jest to robione codziennie i jakiś przedział powinien podać, bo doliczając wysyłkę może się to w ogóle nie opłacać a taka usługa jakimś cudem w innych krajach jest robiona za darmo.
Niestety powiedziano, że muszę wysłać kamerę i wtedy powiedzą.
Zadzwoniłem ponownie wieczorem. Tym razem osoba była bardziej rozmowna i powiedziała, że cena to 70-140 dolców plus wysyłka więc zamknie się to w 200 zielonych.
Podziękowałem.
Z ciekawości zadzwoniłem do Canona dowiedzieć się jak oni postępują w takich przypadkach. Niestety odpowiedz taka sama.
Tłumaczę więc jak debilowi, czy jak samochód na drodze odmawia posłuszeństwa i jak ktoś dzwoni do serwisu i pyta się ile będzie kosztować dowiezienie samochodu do warsztatu, to każda firma spyta się jak jest daleko i dokładnie wyliczy a nie powie, że najpierw przyjadą a potem się zobaczy ile to będzie kosztować.
Znalazłem na internecie program PixelFixer. Kilka minut i udało się ustalić pozycję wadliwych pixeli. Program działa na zbiorach RAW dość szybko. Można z tym żyć.
Niestety pozostaje niesmak, że firmy traktują użytkowników z roku na rok coraz gorzej.