PDA

Zobacz pełną wersję : Rynek fotograficzny na Wyspach...



BorysR
15-07-2010, 14:03
Witam. Duzo naszych kolegow wyprowadzilo sie na wyspy by tam zyc. I do nich mam pytanie... Poniewaz planuje za kilka lat takze sie wyniesc z zona i dzieckiem zastanawiam sie jak tam wyglada rynek fotografii slubnej i normalnej reportazowej? Czy trzeba miec jakies szkoly by fotografowvc? Pozwolenia? No i przede wszystkim czy da sie z tego wyzyc. :D

jtomas26
15-07-2010, 17:48
witam, to jest moj pierwszy post jako jtomas26, ale byłem obecny jeszcze za czasów starego forum, jako tomas24.

Ogólnie rzecz biorąc rynek tutaj w UK ma się dobrze po za tym że niektórzy polacy psują rynek o czym możesz szerzej poczytać na moim blogu, a potem chętnie w tym miejscu odpowiem na wszelkie pytanka.

http://tj-photographer.blogspot.com/2010/06/slubne-foto-realia.html

credka
16-07-2010, 08:54
witaj tomas, właśnie miałam przytoczyć Twoje opowieści, bardzo cenne uwagi i opinie, które przydałoby się szerzej opublikować :)
Wielu powie, że cudze chwalimy... ale też kilka osób, które od lat pracują jako fotograficy za granicą potwierdzają Twoje informacje.

grudzinsky
16-07-2010, 18:52
witam, to jest moj pierwszy post jako jtomas26, ale byłem obecny jeszcze za czasów starego forum, jako tomas24.

Ogólnie rzecz biorąc rynek tutaj w UK ma się dobrze po za tym że niektórzy polacy psują rynek o czym możesz szerzej poczytać na moim blogu, a potem chętnie w tym miejscu odpowiem na wszelkie pytanka.

http://tj-photographer.blogspot.com/2010/06/slubne-foto-realia.html

ja wlasnie jestem w trakcie tworzenia nowej strony i oferty foto. siedze sobie w takim malym miasteczku. przegladalem wiele stron fotografow slubnych w Szkocji. ceny zroznicowane, ale przewazajace £1500 za "full". rozmawialem z zona i powiedzialem jej, ze moj "full" bedzie w cenie £1000. poszedlem do pracy, a jak wrocilem pokazala mi kilka stron lokalnych fotografow slubnych. zona stwierdzila, ze za £1000 to nikt mnie nie zatrudni. zobaczylem ich oferty i szczena padla mi na dywan :( oni za opcje "full" kasuja £350-£550 gdzie u mnie to miala byc kwota za ceremonie slubna z dodatkami...kto tu zaniza?

ten kraj jest dziwny. czlowiek idzie do warsztatu, zostawia samochod i placi £35/h. przychodzi elektryk i kasuje £15/h + materialy i wszystko jest ok. lae jak czlowiek idzie ze zdjeciem w formacie A1 wydrukowanym na plotnie i chce zaplaty £100 to juz jest za drogo. tlumacze wtedy takiej osobie, ze zrobienie tego akurat zdjecia kosztowalo mnie 3 dni jezdzenia samochodem dwa razy dziennie (wschod i zachod slonca), siedzenie i wyczekiwanie, a noz swiatlo sie pokaze, chmury sie uloza i fota bedzie super...oni tez mysla, ze te druki na plotnie rozdaja za zupelna darmoche...
dostalem zamowienie na kilka wydrukow w formacie 60x40. jak podalem babce cene dwa tygodnie temu to do tej pory mi nie odpisala. wydawalo mi sie, ze lagodnie ja potraktowalem i jak widzialem cenniki innych fotografow to doszedlem do wniosku, ze spiep****em sprawe. policzylem jej za malo. zona tez mi mowi, ze zbyt duzo sobie cenie za zdjecia, ale ja wiem, ze ktos kto zaplaci za moje prace wie bardzo dobrze za co placi ;) skoro zdecydowal sie na moje to wie czego chce...cenic sie trzeba, ale tez nie mozna przesadzac ;)

Strus
16-07-2010, 19:52
Z calym szacunkiem do autora to jednak musze powiedziec ze jednym mnie tu zjezyles okrutnie. Ze polscy fotografowie psuja rynek w UK.
Opamietaj sie chlopie i moze zrob swoje rozeznanie jeszcze raz. Popatrz na gumtree, poszukaj stron "ciapatych" pseudofotografow i moze zweryfikujesz poglady

gregzorba
16-07-2010, 20:09
Z calym szacunkiem do autora to jednak musze powiedziec ze jednym mnie tu zjezyles okrutnie. Ze polscy fotografowie psuja rynek w UK.
Opamietaj sie chlopie i moze zrob swoje rozeznanie jeszcze raz. Popatrz na gumtree, poszukaj stron "ciapatych" pseudofotografow i moze zweryfikujesz poglady

tez się zgadzam z przedmówcą. Rodacy to psują, ale rynek PL (nie wszyscy). Bo teraz to sie narobiło samozwańczych fotografów od groma. Każdy kto sobie kupi jakies body nikona to od razu mysli o ślubach (az mnie ciarki biorą), bo po takiej ceremonii dostaję ja a nie tamten fotograf zdjęcia do poprawek (które to on sam spi...ł). Po prostu Masakra!!!!

Natomiast wiem że na wyspach to Polak jest ceniony pod każdym względem, w przeciwieństwie do Ciapatych.

jtomas26
16-07-2010, 20:38
gregzorba i strus, zgadza się obaj macie racje, z tym że nie porównujcie siebie - nas Polaków do ciapków, bo sami robicie sobie krzywdę, są brudni, śmierdzący, mają podłe zwyczaje i są na ogół największymy h.... pod słońcem, proszę porównujcie się zawsze do lepszych - nie koniecznie anglików. Gregzorba sam napisałeś wyżej Polak jest ceniony pod każdym względem, skoro nas cenią dlaczego my się nie mamy cenić? Strus, w temacie artykułu było o fotografach, a nie ja to anglicy mawiają "guy with camera" lub "man with camera", pisałem o tych co znają fach i przyjechali tu w nim pracować. Jak napisałem w artykule, widziałem tutaj wielu Polaków którzy robią naprawde rewelacyjne zdjęcia, reportaże ślubne, często o wiele lepsze od angielskich kolegów, niestety robią je ta połowe albo w podobnej cenie ale oferując o wiele, wiele, wiele więcej rezygnując z szansy zarobienia na "extras" czyli dodatkach, wydrukach, albumach dla rodziców etc.
Wierz mi, mieszkałem pod Londynem, w Birmingham a teraz mieszkam we wschodniej anglii, odrobinkę znam te rynki, zweryfikowałem gumtree i inne typu londynek, trovitjobs, totaljobs etc.

UBoot
16-07-2010, 20:44
drobna uwaga do jtomas26 - dodawanie wieku do nicka ma sens na portalach randkowych, ale nie na forum fotograficznym ... przecież nie będziesz co rok zmieniał nicku informując nas, że np. Tomasz85 to ten sam, co Tomasz84, tylko rok później ...

Do Borysa: rynek fotograficzny (jak większość rynków) zmienia się dość szybko, i jeżeli planujesz tam być "za kilka lat", to nie ma sensu analizować obecnej sytuacji na wyspach ... (popatrz, jak szybko zmieniła się sytuacja np. na wyspach greckich, na Islandii itp. ...)

Poza tym bardzo ci życzę, abyś nigdy nie musiał wyjeżdżać na wyspy jako pracownik, żeby to Polska była dla ciebie miejscem do życia, a wyspy co najwyżej celem turystycznym, gdzie w małych hotelikach będą cię obsługiwały kelnerki-irlandki lub kelnerki-angielki ...
A na zmywakach na zapleczu oczywiście szkotki i walijki ... i ANI JEDNEJ POLKI !!!

Chyba, że jesteśmy narodem bez ambicji i nadajemy się jedynie jako popychadła Europy ... ale chyba tak nie jest ?

TataOliwki
16-07-2010, 20:55
Uwaga - wcale nie drobna - do Strusia, Gregzoroba, jtomasa26. Daleki jestem od tzw. poprawności politycznej, ale określenie "Ciapaty" (odnoszące się m.in. do Hindusów, Pakistańczyków) jest, ni mniej ni więcej, tylko rasistowskim bełkotem! Panowie, więcej szacunku! Także dla tych, którzy muszą to czytać...

Serdeczności!

gregzorba
16-07-2010, 20:56
Chyba, że jesteśmy narodem bez ambicji i nadajemy się jedynie jako popychadła Europy ... ale chyba tak nie jest ?
oj tutaj to przesadzasz, bo nikt kto wyjechał nie jest popychadłem itp. Po prostu każdy z wyjeżdzajacy szuka lepszego, godniejszego życia, co jak wiemy Polska nam tego nie da. Ambicje właśnie mamy wyjeżdzając z tego pokręconego kraju, bo albo sie jest zadowolonym ż życia w PL, albo nie i wyjeżdza z PL. Sam znam wiele osób które tylko nażekają na zycie w PL, a wystarczyło by żeby ruszyły du..ska, do szkół ENG, i mieli troche jaj żeby stąd wyjechać. No ale większośc nas poprostu woli tylko narzekać i narzekać.

Dlatego następnym razem zastanów sie jak opisujesz rodaków pracujących za granicami.

Ja takich ludzi zawsze będę szanował, za to że mają Jaja i chęci.

p.s. sorry za "Ciapatego" jesli kogo uraziłem to przepraszam.

UBoot
16-07-2010, 21:01
mylisz się ...

Tom, że emigranci zarabiają więcej, niż w Polsce, to jest oczywistość. Prawdą jest też to, że w Polsce warunki do prowadzenia własnego biznesu nie są najlepsze ...

Ale jest też coś takiego, jak "pozycja społeczna". I w tym zakresie niestety, ale pozycja społeczna Polaków na wyspach jest BARDZO NISKA (piszę o sytuacji TYPOWEJ, więc niech mi nikt tutaj nie wyjeżdża z wyjątkami !).

Polacy wykonują POLECENIA, ale ich nie wydają ...

Po powrocie do Polski będą mieli kasę, dom, samochód, ale pozycji społecznej już nie zbudują, bo ta zależy od sieci kontaktów, znajomości, zaufania itp., które buduje się w wieku 20-30 lat. Potem się z tego korzysta. Oczywiście mogą zostać na zawsze na wyspach, ale tam będą IMIGRANTAMI i ludźmi (mimo wszystko) DRUGIEJ KATEGORII ... To jest cena, jaką płacą emigranci wszędzie ...

No i wolałbym, żeby ci ludzie w Polsce pokazywali te "jaja" i rozwijali gospodarkę ...

gregzorba
16-07-2010, 21:08
mylisz się ...

Tom, że emigranci zarabiają więcej, niż w Polsce, to jest oczywistość. Prawdą jest też to, że w Polsce warunki do prowadzenia własnego biznesu nie są najlepsze ...

Ale jest też coś takiego, jak "pozycja społeczna". I w tym zakresie niestety, ale pozycja społeczna Polaków na wyspach jest BARDZO NISKA (piszę o sytuacji TYPOWEJ, więc niech mi nikt tutaj nie wyjeżdża z wyjątkami !).

Polacy wykonują POLECENIA, ale ich nie wydają ...

Po powrocie do Polski będą mieli kasę, dom, samochód, ale pozycji społecznej już nie zbudują, bo ta zależy od sieci kontaktów, znajomości, zaufania itp., które buduje się w wieku 20-30 lat. Potem się z tego korzysta. Oczywiście mogą zostać na zawsze na wyspach, ale tam będą IMIGRANTAMI i ludźmi (mimo wszystko) DRUGIEJ KATEGORII ... To jest cena, jaką płacą emigranci wszędzie ...

No i wolałbym, żeby ci ludzie w Polsce pokazywali te "jaja" i rozwijali gospodarkę ...

przypominam, że piszesz nie na temat postu.

TataOliwki
16-07-2010, 21:09
Polacy wykonują POLECENIA, ale ich nie wydają ...

Nie myslałeś żeby tą złotą myśl gdzieś wydrukować? Może "Super Express" tudziez inny "Fakt"?...

Serdeczności!

UBoot
16-07-2010, 21:11
gregzorba - PISZĘ NA TEMAT POSTU. Post jest o rynku fotograficznym na wyspach, a ja podaję szersze tło tego właśnie zagadnienia ...

jtomas26
16-07-2010, 21:41
Polacy wykonują POLECENIA, ale ich nie wydają ...
..

Nie zrozumiałem, czy chodzi Ci o to, że Polacy tutaj w Uk nie zajmują wysokich stanowisk? Jeśli o to , to Cię zaskoczę, bo akurat na kuchni w miejscu w którym pracuję - part time - jestem można to określić szefem - brygdzistą i na tej zmianie to ja wydaje polecenia. A samozatrudnieni tutaj Polacy sami sobie są szefami :)

Uboot, - ja nie przeliczam funta na złotówki jak to się przyjęło tutaj robić, ja mówię o pracy i zyciu tutaj a nie ustalaniu wartości swej pracy przez zmienne przeliczniki

TataOliwki - słuszna uwaga, bo nie jestem rasistą, poprawię się, dzięki za uwagę

Gregzorba - w 100% zgadzam się, trzeba mieć jaja nie tylko żeby tu przyjechać, ale poradzić sobie i żyć na takim poziomie o jakim przynajmniej jak mógłbym zapomnieć nawet za 10 lat...

jtomas26
16-07-2010, 21:45
drobna uwaga do jtomas26 - dodawanie wieku do nicka ma sens na portalach randkowych, ale nie na forum fotograficznym ... przecież nie będziesz co rok zmieniał nicku informując nas, że np. Tomasz85 to ten sam, co Tomasz84, tylko rok później ...


zgubiłem hasło do starego konta, a nie chciałem pisać pierwszego posta bez przywitania, przypomnienie miało oznaczać, że niejestem na tym forum nowicjuszem, ale dzięki za trafne spostrzeżenie

UBoot
16-07-2010, 22:54
wracając do tematu: uważam, że polscy fotografiści są w stanie nieźle namieszać na rynku fotograficznym na wyspach oferując nie tylko wyższej jakości fotografie, ale również pełniejszy "pakiet" usług. Będą też pewnie bardziej niezawodni, a ich fotografie będą bardziej dopracowane, włożą więcej wysiłku w odpowiednie kadrowanie, może nawet niektórzy otrą się o sztukę ?

BorysR
19-07-2010, 18:27
Calkiem ciekawa rozmowa z tego wyszla. :) Czy by fotogrvfowac sluby na wyspach trzeba miec jakies pozwolenia? Kursy? I jak tam wyglada kwestia zalozenia firmy/rozliczania sie z takich uslug?

freefly
19-07-2010, 18:45
wracając do tematu: uważam, że polscy fotografiści są w stanie nieźle namieszać na rynku fotograficznym na wyspach oferując nie tylko wyższej jakości fotografie, ale również pełniejszy "pakiet" usług. Będą też pewnie bardziej niezawodni, a ich fotografie będą bardziej dopracowane, włożą więcej wysiłku w odpowiednie kadrowanie, może nawet niektórzy otrą się o sztukę ?

Nie słyszałem, żeby z mieszania przez Polaków coś dobrego kiedykolwiek wyniknęło.

paraki
19-07-2010, 18:52
wracając do tematu: uważam, że polscy fotografiści są w stanie nieźle namieszać na rynku fotograficznym na wyspach oferując nie tylko wyższej jakości fotografie, ale również pełniejszy "pakiet" usług. Będą też pewnie bardziej niezawodni, a ich fotografie będą bardziej dopracowane, włożą więcej wysiłku w odpowiednie kadrowanie, może nawet niektórzy otrą się o sztukę ?
Fotografiści się ściśli i możesz ocierać się jedynie o frote ręcznik :P

credka
20-07-2010, 09:57
O tym, jak nam się żyje w kraju i czy warto tu wracać... Trochę w bardziej ogólnym temacie, ale interesujące:
http://www.planeta-faceta.pl/index.php/info/publicystyka/169-droga-polsko-wrecz-za-droga.html

UBoot
20-07-2010, 10:05
credka - to jest dość dziwny artykuł. Niektóre tezy są trafne, inne nie ...
I z pewnością należy krytycznie patrzeć na te pozycje kosztowe, których wysokość zależy od URZĘDNIKÓW. Natomiast te, których poziom kreuje relacja popyt/podaż należy zostawić w spokoju, bo tak widocznie ma być !
Jeżeli coś jest "drogie" i przynosi duże zyski, to po pewnym czasie pojawi się więcej dostawców tego "czegoś" i cena spadnie i zyski spadną. Nie należy się tym przejmować. Gorzej z cenami REGULOWANYMI lub z regulowanym dostępem do rynku. Jeżeli ustali się limit aptek, notariuszy, albo narzuci dużo warunków do spełnienia, to wtedy jest źle.

Ale jeżeli ceny na morzem są wysokie, to niech będą. Widocznie są ludzie, którzy wolą drogi Bałtyk, niż tanie Mare Nostrum ...

grudzinsky
20-07-2010, 23:03
Calkiem ciekawa rozmowa z tego wyszla. :) Czy by fotogrvfowac sluby na wyspach trzeba miec jakies pozwolenia? Kursy? I jak tam wyglada kwestia zalozenia firmy/rozliczania sie z takich uslug?

stary przyjezdzasz na Wyspy, wysiadasz z samolotu i juz na dzien dobry, o sorry "good morning" masz zlecenie na slub ;) to kraina mlekiem i miodem plynaca ;)

a na powaznie to w punktach dpowiedzi na Twoje pytania:
1. nie trzeba miec zadnych pozwolen
2. zadnych kursow
3. firme zakladasz on-line. z podatku rozliczasz sie raz w roku, w kwietniu.
4. za kazda usluge wystawiasz rachunek, masz firmowe konto i w ten sposob sie rozliczasz
5. jesli w roku zarobisz ponad £70.000 wtedy wchodzisz w VAT
6. jak jestes na samozatudnieniu placisz £2.54 tygodniowo ubezpieczenia

BorysR
20-07-2010, 23:51
Dziekuje. Nareszcie konkrety. :)

Matey3000
21-07-2010, 08:57
Rynek foto w UK jest zapchany nowymi fotografami na max i przez nastepne 3-5 lat bedzie sie trudno z niego utrzymac.
Wiele osob jako jeden z przedmiotow wybieralo i wybiera photography w college'ach. W razie utraty pracy, to jest ich pomysl na kariere, mowa o ludziach z wyzszym i srednim wyksztalceniem, ze stanowisk manager'skich. Stad sie biora pisma jak Turning Pro (http://www.professionalphotographer.co.uk/News-and-Reviews/2010/4/The-Photographer-s-Guide-to-Turning-Pro)
Moja piekniejsza polowa pracuje w sredniej firmie/do500pracownikow/ w ''czasie kryzysu'' zwolniono miedzy innymi 5 manager'ow, 3 kupilo sprzet foto.
Znajomej corka pracowala jako handlowiec dla BT, za odprawe kupila D700, obiektywy itd.
itd.
itp.
Koszty prowadzenia dzialalnosci sa male,ale trzeba sie ubezpieczyc, to wiaze sie z posiadaniem np.2 body i zapisem do zwiazku/zrzeszenia. To tez koszt.
Jak robisz w dolnym zakresie cenowym, to jest ryzyko trafienia na impreze, gdzie Twoj sprzet zostanie. Jak w wyzszym to, ze w ramach oszczednosci trafisz do sadu.
Nie trzeba niczego spiepszyc, pozew to nic osobistego. Zakladajac, ze powinienes byc ubezpieczony, to po prostu wyrywanie kasy /np.na miesac poslubny/ od ubezpieczyciela, UK goni US w tym wzgledzie. Od kilku UK PRO slyszalem jeden tekst: "to nie jest kwestia czy?, tylko kiedy?" pozew zobaczysz, a slyszalem o pozwach za zdjecia tak dobre ze trafialy do portfolio.

UBoot
21-07-2010, 09:49
no to zmieniam wariant:
należy jechać do UK, ubezpieczyć się i "planowo" dawać się zaskarżać (najlepiej rodzinie, bo dlaczego obcy mają zarabiać ?)
Gdy ubezpieczyciel odmówi ubezpieczania, to ubezpiecza się kolejna osoba z rodziny itd. ...

Pytanie: jak długo taki chory system może istnieć ? (bo musicie wiedzieć, że sztuczki z ubezpieczeniem dotyczą tam praktycznie wszystkiego, nie tylko fotografii).

A mózgiem, animatorem i twórcą tego systemu nie są ludzie, lecz prawnicy ... to najsilniejsze lobby na świecie ...

Matey3000
21-07-2010, 10:18
UBoot moze lepiej napisz swoje wywody na onet'cie.

grudzinsky
21-07-2010, 10:26
Matey3000 nie przesadzaj, az tak zle cena ubezpieczenia nie wyglada ;)
ostatnio przegladalem oferte jakiejsc firmy i rocznie to jest koszt £110 za sprzet foto. gdzie w PL mozesz znalezc takie ubezpieczenie? a ono pokrywa wszystko. nie wiem ile kosztuje Public Liability Cover, ale tym sie nie przejmuje, bo tu gdzie mieszkam nik czegos takiego nie uzywa ;) co innego jak przeniose sie do wiekszego miasta wtedy pomysle. sprzet warto ubezpieczyc, chociazby z tego wzgledu, ze jak juz "przestanie" zdjecia robic to zglaszasz, ze zostal skradziony i wyplacaja Ci gotoweczke na zakup nowego na gwarancji sprzetu ;)

R
21-07-2010, 10:30
sprzet warto ubezpieczyc, chociazby z tego wzgledu, ze jak juz "przestanie" zdjecia robic to zglaszasz, ze zostal skradziony i wyplacaja Ci gotoweczke na zakup nowego na gwarancji sprzetu ;)


wymiotowac sie chce jak czyta sie takie rzeczy...

grudzinsky
21-07-2010, 10:35
wymiotowac sie chce jak czyta sie takie rzeczy...

sam na to nie wpadlem takie rzeczy, czyli odzyskiwanie kasy z ubezpieczenia to w tym kraju normalka. juz nie od jednego slyszalem jak to oni kaske wyciagali np za samochody, ktore sie sprzedac nie chcialy. gosc rozbijal samochod, zglaszal ubezpieczalni i odbieral wiecej kaski niz za sprzedane auto...a mowi sie, ze to Polacy kombinja ;) jak widac wcale tak nie jest :)

R
21-07-2010, 10:42
w PL tez tak ludzie robili z autami. przez to mamy teraz takie a nie inne warunki ubezpieczen, takie a nie inne ceny ubezpieczen i taka a nie inna mozliwosc dochodzenia odszkodowan... dzieki temu nie mamy rowniez ubezpieczen sprzetu foto sluzacego do pracy.

Matey3000
21-07-2010, 11:22
Matey3000 nie przesadzaj, az tak zle cena ubezpieczenia nie wyglada ;)
ostatnio przegladalem oferte jakiejsc firmy i rocznie to jest koszt £110 za sprzet foto. gdzie w PL mozesz znalezc takie ubezpieczenie? a ono pokrywa wszystko. nie wiem ile kosztuje Public Liability Cover, ale tym sie nie przejmuje, bo tu gdzie mieszkam nik czegos takiego nie uzywa ;) co innego jak przeniose sie do wiekszego miasta wtedy pomysle. sprzet warto ubezpieczyc, chociazby z tego wzgledu, ze jak juz "przestanie" zdjecia robic to zglaszasz, ze zostal skradziony i wyplacaja Ci gotoweczke na zakup nowego na gwarancji sprzetu ;)

A gdzie przesadzilem?
110 ubezpieczenie dla samego sprzetu? gdzie i na jaka kwote?
Jak sie nawet zmiescisz w 500 pounds/rok to to tez trzeba odpracowac.
Sprzet do pracy trzeba amortyzowac, to zaleznie od tego co masz, ale 10.000 w 3 lata, to tez koszty.

marszull
21-07-2010, 11:23
jak wam ktos zap... zdjecie to wszyscy placza, ale jak okrasc ubezpieczalnie to tylko takie sprytne
eh...

Matey3000
21-07-2010, 11:28
jak wam ktos zap... zdjecie to wszyscy placza, ale jak okrasc ubezpieczalnie to tylko takie sprytne
eh...

A to do kogo piszesz?

marszull
21-07-2010, 11:50
A to do kogo piszesz?


do tego fragmentu wypowiedzi grudzinsky


sprzet warto ubezpieczyc, chociazby z tego wzgledu, ze jak juz "przestanie" zdjecia robic to zglaszasz, ze zostal skradziony i wyplacaja Ci gotoweczke na zakup nowego na gwarancji sprzetu ;)

ale tez tak bardziej generalnie, do podejscia co niektorych ludzi ktorzy fotografuja ;)

ps mam nadzieje ze nie odcztales ze to do Ciebie

novell
21-07-2010, 12:04
to moze ja troche w temacie i ze swojego doswidczenia.
pracuje dla kogos dorywczo na zasadzie subcontractu. ale samemu tez foce.
jak wyglada to u "niej". jest nas 4 teamy. idziemy cykamy i przed kotletem spadamy na chate.
fotografowie nie chca zostawac duzej na imprezach bo: nie maja za to placone i chca byc wczesnie w domu.
pary mlode: bardzo ciezko znalesc kogos kto chce zrobic cos wiecej i odbiegajace od standardu.
zrobilem okolo 50 slubow w zeszlym i w tym roku. wszystko jest na jedno kopyto. ludzie placa duzo ale ich wymagania sa ograniczone do standardow czyli zdjec pozowanych rodzinnych itp.
nie spotkalem sie z kims kto bylby zainteresowany zywym reportazem i szalonymi sesjami foto takimi jak np robia wasylewscy czy blyskotliwi w pl.
czy da sie z tego wyzyc?
idac na 4 wesela jako subcontract nie obrabiajac zadnych zdjec mam minimalna krajowa za pelen etat.
idac na wesele ktore sam sobie zorganizowalem spokojnei funkcjonuje caly miesiac.
w tym roku mam 3 wesela "swoje".... w przyszlym juz 5. o klienta trzeba walczyc jak wszedzie ale trzeba sie tez cenic bo kolezanka robi sluby za £200. jak idzie na taki to sie boi czy jej ktos apartu nie skubnie.
ja traktuje to jako dodatkowe zajecie a w sumie zajecie ktore kryje koszty sprzetu, ale znam ludzi ktorzy z tego normalnie zyja.
tak wiec da sie z tego wyzyc moim zdaniem ale potrzeba czasu na zlapanie klientow i przygotowanie sobie gdzie i co jak robic.
osobiscie uwazam ze za mniej jak £800 nie powinno sie robic wesel.

UBoot
21-07-2010, 18:06
Matey - na onet to zapraszam ciebie ...

Ja tylko wyjaśniam mechanizmy. Sam nigdy czegoś takiego nie robiłem, ani robić nie mam zamiaru.
Te mechanizmy są niestety silniejsze na wyspach i w USA, niż u nas.
Ale daleki byłbym od krytykowania tych, którzy z tego chorego systemu korzystają. Dlatego zwróciłem wam uwagę na prawdziwe przyczyny i prawdziwych winowajców ...

I nie mam ochoty słuchać takich tekstów, jakie pisze Matey, bo ja do nikogo z was z pretensją nie pisałem ...

grudzinsky
21-07-2010, 19:07
110 ubezpieczenie dla samego sprzetu? gdzie i na jaka kwote?
Jak sie nawet zmiescisz w 500 pounds/rok to to tez trzeba odpracowac.
Sprzet do pracy trzeba amortyzowac, to zaleznie od tego co masz, ale 10.000 w 3 lata, to tez koszty.

sam nie mam ubezpieczenia, bo jak na razie to nie mam czego ubezpieczac. ale kumpel wykupil. placi £124 za rok. w tym ma D3 + N24-70 2.8 + N70-200 2.8 + SB900 + frotke 055 + plecak lowepro. nie powiesz mi, ze ten sprzet jest mniej wart niz £5500.
kiedys przed wyjazdem do PL myslalem o takim ubezpieczeniu po tym jak sie naczytalem na roznych forach o tym jak kradna sprzet w PL. niestety tamto ubezpieczenie przewidywalo tylko 90 dni poza granicami UK, a ja mialem spedzic w PL 120 dni.
jesli zaczne kupowac sprzet foto, wzbogace sie o kilka szkiel i dodatkowa puche napewno sobie ubezpieczenie wykupie.

gdzie przesadziles? z tymi wszystkimi polatami.
http://www.swpp.co.uk/insurance.htm - no niby trzeba zostac czlonkiem, zeby miec to za £110. czlonkostwo kosztuje rocznie £99. wychodzi, ze za £210 masz ubezpieczenie sprzetu + Public Liability.
wlasnie przed chwila znalazlem jakiegos ubezpieczyciela. kwota jaka musial bym zaplacic za sprzet wart £6500 wyszlo mi £290. gdzie Ty znalazles kwoty wyzsze niz £500?

robin102
21-07-2010, 22:17
sam nie mam ubezpieczenia, bo jak na razie to nie mam czego ubezpieczac....
eeee no jak to nie masz :) a jak ciocia panny młodej wpierdzieli się na sali weselnej na Twoim kablu do ładowarki, albo poruszając się pospiesznie uderzysz dzieciaka teleobiektywem w głowę lub błyśniesz komuś za mocno po oczach. O ubezpieczenie OC się rozchodzi w rozwiniętych krajach, a nie o ubezpieczanie gratów fotografa.

Matey3000
21-07-2010, 22:47
Grudzinsky wyluzuj:-)
jak to wszystko dodasz i policzysz amortyzacje sprzetu, a nie myslisz chyba ze wszystko Ci bedzie bez problemu chodzic przez 5 lat, to pewnie w sie pare setek uzbiera.
Ja swojej stopki za to co napisales nie ubezpiecze. W wymaganiach gdzies kiedys czytalem ze trzeba 2 body pro posiadac co by należeć jako pro.
Z ubezpieczeniem od "nie dostarczenia produktu" tez cos bylo o 2 body, ale moze sie pozmienialo. Ja i tak na platna impreze bym nie ruszyl bez backup'u.
No coz, da sie tez bez kosztow, "na czarno" i na cudze nazwisko.

grudzinsky
22-07-2010, 00:08
na stronie Nikon UK zeby byc Pro trzeba miec min D200 i szklo 50mm 1.4 ;) jesli dla Nikona jestes Pro to dla kazdego jednego ubezpieczyciela tez ;)
Robin dopiero startuje, kasy wydawac nie bede na ubezpieczenie OC jesli nie zaczne zarabiac ;) jak sie interes rozkreci wtedy bede myslal o OC, chociaz z drugiej strony tu u mnie jest zbyt mala spolecznosc by ktos fikal i chcial do sadu fotografa pozywac...

Matey3000
22-07-2010, 11:35
Nikon Professional Users to nie Nikon Professional Services, tu juz trzeba miec 2 body pro. Dopiero wtedy jest sie PRO w/g Nikona.
Ty piszesz o uzytkowniku sprzetu pro, a to nie to samo niestety.

jtomas26
22-07-2010, 16:19
ależ się temat rozwinął, coraz ciekawiej. Ktoś tam wcześniej pytał ile kosztuje Public Liability, średnio dla "małego" (jako jednoosobowa działalność foto) fotografa, do wysokości 5mln poundów kwota mieści się w granicach 100-150 funtów na rok, więc jest to około 10-12 funtów miesięcznie, czyli drobniaki. Ubezpieczenie sprzętu foto jest już od 19.99 pounda na miesiąc, w zależności od wysokości i rodzaju ubezpieczenia. To też nie wygórowana cena.
Jeśli chodzi o kursy to jak już ktoś wyżej napisał, nie trzeba, ale distinctions warto mieć w jakimś stowarzyszeniu, o co nie tak trudno. Jest zatem licenciate, Associatte i Fellowship np. w SWPP.