PDA

Zobacz pełną wersję : Po 17 latach poszło w ... ! (o paleniu)



Rafał_Sz
10-07-2010, 07:47
Jak zwykle wstałem mniej więcej rano, wypiłem kawkę i poszedłem zapalić. W okolicach połowy pysznego mentolowego Marlboro naszła mnie przenikliwa myśl - po co ja to robię? Do czego mi ten dym potrzebny? Przecież mnie to już w jakikolwiek sposób nie bawi. Kiedy skończyłem palić tego papierosa wiedziałem już, że to była (mam nadzieję) ostania fajka w moim życiu. To było równo dwa tygodnie temu. Od tamtej pory nawet nie spojrzałem na fajki. Gdybym wiedział, że rzucenie palenia jest takie łatwe, już dawno bym to zrobił.

Tak więc po 17 latach palenia paczki fajek dziennie, od dwóch tygodni jestem wolny. Nie muszę się martwić czy mam zapas, kiedy będzie następny parking, czy na pewno ma ognia itp, itd. Zanikają już całkowicie odruchy sięgania po fajkę w określonych sytuacjach, a palący zaczynają wyglądać nieco przygłupio z fajką w ręku.

Bez fajek da się normalnie prowadzić firmę, iść na piwko, jechać autem, wypić kawę, siąść zmęczonym na murku po całym dniu zapi.... Nie musiałem rzucać z powodów finansowych, zdrowotnych ani z jakichkolwiek innych. Rzuciłem bo chciałem. Naprawdę smak zwycięstwa nad nałogiem jest lepszy od najlepszych fajek.

Kto chce niech pali, jego osobista sprawa. Jednak jako były "profesjonalny" palacz szczerze mówię, bez fajek jest lepiej.

Polecam każdemu kto ma coś z papieroskami wspólnego spróbować się zastanowić na senesem palenia. Rzucenie tego gówna jest łatwiejsze niż Wam palaczom się wydaje. To co? Idziesz zapalić ostatniego?

makmk
10-07-2010, 07:54
paliłem prawie 30 lat i rzucenie palenia nie jet takie łatwe ale warto pozbyc sie nałogu nawet dla wygody nie trzeba nosić, pamiętać itp. nie palę 6 lat
pozdrawiam i życzę wytrwałości

Marian K
10-07-2010, 09:17
Moim zdaniem za wcześnie na takie wyznanie,oczywiście życzę wytrwałości w postanowieniu.
Były (mam nadzieję)palacz z wieloletnim doswiadczeniem :)

prz3mo
10-07-2010, 09:24
Nigdy nie paliłem. Być może dlatego, że moi rodzice palili (i nadal palą) i pamiętam, że jak byłem gówniarzem to ojciec powiedział mi, że jak chcę palić to mam się z tym nie kryć i palić nawet przy nich. Zadziało to na moją przekorną naturę gówniarza i nie miałem zamiaru palić :) Inna sprawa, że "na osiedlu" obracałem się akurat w towarzystwie niepalących i może dlatego nigdy nie miałem ciągot ku temu... Spaliłem w życiu może z 5 papierosów, głównie na jakichś imprezach... Nie smakuje mi to "gówno" i dziwię się ludziom którzy palą.
Wolę czasem organizm uraczyć % ;)

Boryszuk
10-07-2010, 09:39
Gratuluję i powoli zaczynam Wam wszystkich zazdraszczać. Mnie powoli zaczyna palenie denerwować ale mój czas jeszcze nie nadszedł. Może jutro? Może pojutrze? Moze w przyszłym tygodniu pęknę? Mam nadzieję, dziś to jeszcze niestety nie mój dzień.

stock
10-07-2010, 09:52
jako nie mniej profesjonalny palacz mogę Ci powiedzieć że tu trzeba się pilnować na każdym kroku. Sam kiedyś nie paliłem 4-5 miesięcy i niestety wróciłem. Moi rodzice nie palili np 10 i 12 lat i przy jakiejś imprezce wrócili. Trza z tym uważac i mieć się non stop na baczności - czego Tobie życzę :)

gregory_21
10-07-2010, 09:59
Marian K dobrze prawi ;)
Paliłem 1 paczkę dziennie przez ponad 10 lat, rzuciłem na 2,5 roku i myślałem, że jestem wolny.
Przyszły stresy, sytuacje podbramkowe, nic do stracenia i z głupia człowiek sięgnął na złość samemu sobie po szluga.
Następny pojawił się dzień później, kolejne dwa w trzeci dzień, czwartego dnia była sobota i grill u znajomych, więc poszło już pół paczki (na zgryzoty i przy piwku) i tak oto od nowa regularnie palę a rzucanie nie jest mi na rękę, bo nie chcę przybrać na wadze (przynajmniej do końca wakacji).

Na początku rzucania bywa różnie... jedni mają zajęcie i jest im łatwo inni lubią palić i ciężej im rzucić ale powiem szczerze, że teraz dopiero rozumiem o co chodziło jednemu profesorkowi, który stwierdził, że najbardziej trzeba walczyć ze sobą po około dwóch latach od rzucenia ;)
Człowiek jest pewny, że już ma na tyle silnej woli, że nawet jak sztachnie się jednym to i tak wytrwa i nie wróci do nałogu ;)
A tu czasem ZONK :mrgreen:

d_an
10-07-2010, 10:01
Nigdy nie paliłem - mam to "szczęście", że mi się po prostu niedobrze robi jak zapalę. rsz - świetna decyzja, tak jest ponoć najlepiej: żadnego stopniowego ograniczania, plastrów, gum itp. Tak słyszałem, osobistych doświadczeń na tym polu nie mam :)

Rafał_Sz
10-07-2010, 10:11
Wiem, że jeszcze jest wcześnie jeśli chodzi o deklaracje "nie palę", ale mi tego naprawdę nie brakuje. Pierwsze kilka dni ciągnęło, ale teraz już nic. I nie unikam "okazji", wprost przeciwnie. Nawet nikogo nie zabiłem, czego się trochę obawiałem ze względu na mój charakter.

UBoot
10-07-2010, 10:13
to ja proponuję takie hasło:

Nikoniarz nie pali ! Czuwaj !

Aha, i proponuje jeszcze pousuwać wszystkie awatary, na których osoba pali, zapala lub trzyma papierosy ...

stock
10-07-2010, 10:21
Aha, i proponuje jeszcze pousuwać wszystkie awatary, na których osoba pali, zapala lub trzyma papierosy ...

coś kurde podejrzewam, ze o mnie chodzi :D :D :D

M_B
10-07-2010, 10:22
Mój ojciec rzucił w momencie gdy przeszkadzała mu zadyszka przy wchodzeniu na 4 piętro. Od tamtego dnia nie zapalił. Było to jakieś 16-17 lat temu. Ja nigdy nie paliłem i nie zapalę.

Rafał_Sz
10-07-2010, 10:46
coś kurde podejrzewam, ze o mnie chodzi :D :D :D
Nie tylko, chociaż z fają wyglądasz trochę nie teges. Ale uważam, że moralizatorskie zakazy i nakazy dla palaczy są do d... . Jak ktoś chce jarać, to jego sprawa i niech sobie jara. Dopóki nie dmucha mi dymem w twarz ani mnie to grzeje, ani ziębi.

Powtarzam, rzuciłem choć nie musiałem. Przestało mnie to bawić i już. A to, że być może przy okazji zatrzasnąłem bramę do niebios przed nosem gospodarza to inna sprawa.

Marek
10-07-2010, 10:51
Palaczem jest się do końca życia. Niestety. Moje kryzysy nastąpiły po około dwóch i pięciu lat od chwili rzucenia.
Nie palę od dwunastu lat. Życzę wszystkim wytrwałości.

gregory_21
10-07-2010, 11:01
Powtarzam, rzuciłem choć nie musiałem. Przestało mnie to bawić i już.

No to to jest plus dla Ciebie, bo ja zawsze bardzo lubiłem puszczać dymka a rzuciłem tylko dlatego, że żona mnie o to poprosiła (nie paląca, więc nie w smak było jej się całować z popielniczką ;) )

Marian K
10-07-2010, 11:22
Gregory,żeby "mądrze prawić" czsem trzeba przez czterdzieści lat robić głupoty :),czytaj, palić papierosy.

Marek2004,z nałogiem to prawda,jest jak wulkan co to był wygasł:)

credka
10-07-2010, 19:04
życzę wytrwałości, oby tak drastyczny krok przynosił niezmienną satysfakcję z decyzji :)
Współczuję ludziom zmuszającym się do rzucenia palenia, uważam, że to przesadnie męczy psychikę, najczęściej nie dając efektów. Grożenie przepisami nie daje efektów, co mam możliwość obserwować np. na warszawskich przystankach z wielkim napisem "strefa wolna od dymu"...
Gratuluję Ci odważnej decyzji i powodzonka ;)

Walle
10-07-2010, 19:43
Gratuluję mądrej decyzji!
Paliłem przez 13 lat, średnio paczkę dziennie.
Palenie rzuciłem jednego dnia, podobnie jak Ty, i tak od 1995 roku nie miałem papierosa w ustach.
Czego i Tobie życzę :-)

Rafał_Sz
10-07-2010, 20:52
Dzięki za wsparcie! :smile:

Jeśli za jakiś czas ten wątek nie zginie, napiszę jak się sprawy mają.

kux
10-07-2010, 21:32
wątek tak szybko nie zginie.....:)
to chyba jakas telepatia, bo ja jak dobrze pójdzie będę miał dwa tygodnie w poniedziałek.....

i tez nie musiałem....
rozwaliło mnie na łopatki jakies grypsko do tego stopnia że dwa dni zwyczajnie nie chciało mi się jarać, a jak zapaliłem odruchowo, to jeden mach i kaszelek i w popielniczkę...
po dwóch dniach już poczułem sie lepiej i chęć zapalenia wróciła...
no ale stwierdziłem, że skoro można dwa dni to i dłużej można....
paliłem paczkę dziennie przez 15 lat

lekko nie jest.... kiedys znajomy dał mi opakowanie tabexu, leżało ładnych pare miesięcy teraz się przydało.... jak kusi mocno, biore jedną tabletkę i pomaga.....
i coraz mniej jakby kusi bo dzis wziąłem tylko jedną, a wczoraj np. wcale....
no.... oby tak dalej.... wygrana daleko, ale każdy dzień zbliża...

stig
10-07-2010, 21:56
coś kurde podejrzewam, ze o mnie chodzi :D :D :DI o mnie... ;)
Po jednym czy dwoch takich watkach na naszym forum -- probowalem. Najpierw "sila woli", pozniej plastrami. G... Q! Nic! :( Pierwszy dzien na plastrach byl obiecujacy. Mialem wrazenie, ze nie chce mi sie palic. Drugi -- juz troche gorzej. Ponaklejalem je za rownowartosc uzywanej 50tki 1.8 ;) i nic. Za to co przejaram w rok, mialbym nowego 70-200, ale nawet ta perspektywa nie pomaga... :(

credka
10-07-2010, 21:59
Moja naiwna nadzieja wyczuwa tu masowe rzucanie palenia... może zorganizujcie zbiorowe rzucanie na łamach forum? :D

kux
10-07-2010, 22:05
I o mnie... ;)
Po jednym czy dwoch takich watkach na naszym forum -- probowalem. Najpierw "sila woli", pozniej plastrami. G... Q! Nic! :( Pierwszy dzien na plastrach byl obiecujacy. Mialem wrazenie, ze nie chce mi sie palic. Drugi -- juz troche gorzej. Ponaklejalem je za rownowartosc uzywanej 50tki 1.8 ;) i nic. Za to co przejaram w rok, mialbym nowego 70-200, ale nawet ta perspektywa nie pomaga... :(


marne pocieszenie, ale powiem ci że to przyjdzie samo....:)
ja cały czas twierdziłem, że pale bo lubię i koniec....:)

czy sie uda, nie wiem....
ale samo przyszło, że nie chcę... i to juz sporo... :)

rooner
10-07-2010, 22:45
I o mnie... ;)
Po jednym czy dwoch takich watkach na naszym forum -- probowalem. Najpierw "sila woli", pozniej plastrami. G... Q! Nic! :( Pierwszy dzien na plastrach byl obiecujacy. Mialem wrazenie, ze nie chce mi sie palic. Drugi -- juz troche gorzej. Ponaklejalem je za rownowartosc uzywanej 50tki 1.8 ;) i nic. Za to co przejaram w rok, mialbym nowego 70-200, ale nawet ta perspektywa nie pomaga... :(

Polecam wspomniany już tabex. Paliłem przeszło 10 lat, grubo ponad paczkę dziennie, próbowałem rzucić na wszystkie sposoby, wytrzymywałem góra pare dni. Silna wola to nigdy nie była moja mocna strona :)
Tabex kosztuje grosze (40zł, w każdej aptece można go kupić bez recepty). Mnie wystarczyło jedno opakowanie (100 tabletek). Mój internista zapewniał, że lek jest neutralny (nie zawiera nikotyny) - działanie polega na blokowaniu "odczuwania głodu nikotynowego". Po prostu chce nam się palić ale nie czujemy tego.
I faktycznie tak było w moim przypadku. Lek pozwala przetrwać najtrudniejsze pierwsze dni czy nawet tygodnie - organizm powoli oducza się się nawyku domagania się nikotyny, po skończeniu leku trzeba sobie radzić samemu ale jest już łatwiej. W sumie na początku walczyłem tylko z psychiką - brakowało mi fajek ale wcale nie fizycznie - po prostu nie wiedziałem co trzymac w ręce do kawy czy kompa;).
Po skończeniu leku, głód nikotynowy u mnie już był słaby. Tu już nawet moja silna-słaba wola dała radę, jak do tej pory. Ale palić mi się czasem nadal chce - z tego się nie wyrasta, niestety. Ogólnie, tak jak u większości - jakieś piwko czy knajpa wieczorem, kawa rano - pilnować się trzeba cały czas.
W każdym razie za 40 zł naprawdę warto spróbować.

kux
10-07-2010, 23:32
tak tak.... po raz kolejny powtórzę że za krótko nie palę, żeby się mądrować, ale zauważyłem, że unikanie schematów jest ważne....
odpuściłem sobie rano kawę.... i zyję.... :)

Greg77
10-07-2010, 23:40
Rzucalem z dziesiec razy............nie ciesz sie....pogadamy za rok;)
Szczerze zycze Tobie wygranej.....
Pierwszy raz rzucilem na dwa lata, potem na 6 mies, potem na 3 mies, a teraz srednio na dwa trzy tygodnie sie udaje.
Problemem jest moja Pani ktora tez jest nalogiem..........rzucamy zawsze razem, z reguły mam gosci z Polski samych palaczy...tak sie jakos sklada ze przyjezdzaja z fajami i jak to w Polskiej tradycji cos sie zakropi.......i o faje nie trudno.
Uwazaj przy alkoholu!



to ja proponuję takie hasło:

Nikoniarz nie pali ! Czuwaj !

Aha, i proponuje jeszcze pousuwać wszystkie awatary, na których osoba pali, zapala lub trzyma papierosy ...


Loooo kurde dobrze ze zmienilem avatara:D:D:D

KaeF
11-07-2010, 01:55
Gratuluję wszystkim, którym się udało. Ja póki co czytam ten wątek i zadymiam sobie monitor. Trzy dni temu minęło mi dwa lata od momentu, gdy przestałem... pić. Oszczędności spoooore, głowa rano nie boli, wszystkie imprezy się pamięta. Tylko czasem ciężko dotrzymać "poziomu" imprezowiczom. Im więcej towarzysze wypiją, tym większe bzdury gadają.

Rafał_Sz
11-07-2010, 10:07
I o mnie... ;)
Po jednym czy dwoch takich watkach na naszym forum -- probowalem. Najpierw "sila woli", pozniej plastrami. G... Q! Nic! :( Pierwszy dzien na plastrach byl obiecujacy. Mialem wrazenie, ze nie chce mi sie palic. Drugi -- juz troche gorzej. Ponaklejalem je za rownowartosc uzywanej 50tki 1.8 ;) i nic. Za to co przejaram w rok, mialbym nowego 70-200, ale nawet ta perspektywa nie pomaga... :(
Jeśli będziesz liczył na plastry, gumy i inne takie wynalazki, to nic z tego nie wyjdzie. To musi wyjść od Ciebie i musisz tego chcieć. Specyfiki pomagają zmniejszyć głód nikotynowy, fajeczek nigdy nie zastąpią. I nie mów nikomu, ze rzucasz. Wbrew pozorom to pomaga. Jak ktoś Cię częstuje - mówisz, że przed chwilą jarałeś i nie chcesz. Minie 2-3 tygodnie bez fajek, będziesz wiedział jak się sprawy mają to będziesz mógł innym powiedzieć. Fajki "fajna" rzecz, ale spokojnie można bez tego żyć (być może nawet nieco dłużej).

tak tak.... po raz kolejny powtórzę że za krótko nie palę, żeby się mądrować, ale zauważyłem, że unikanie schematów jest ważne....
odpuściłem sobie rano kawę.... i zyję.... :)Kawy sobie nie odpuszczę. Kawa musi być - a najlepiej tak 8-10 dziennie. ;)


Rzucalem z dziesiec razy............nie ciesz sie....pogadamy za rok;)
Szczerze zycze Tobie wygranej.....
Pierwszy raz rzucilem na dwa lata, potem na 6 mies, potem na 3 mies, a teraz srednio na dwa trzy tygodnie sie udaje.
Problemem jest moja Pani ktora tez jest nalogiem..........rzucamy zawsze razem, z reguły mam gosci z Polski samych palaczy...tak sie jakos sklada ze przyjezdzaja z fajami i jak to w Polskiej tradycji cos sie zakropi.......i o faje nie trudno.
Uwazaj przy alkoholu!





Loooo kurde dobrze ze zmienilem avatara:D:D:D
Chlałem po rzuceniu i nic. Tak samo nie potrzebuję fajek jak jestem "pod wpływem" jak i na trzeźwo. Na wszelki wypadek mam zawsze przy sobie Nicorette 2 mg. Jak mnie coś (głupota) ciśnie na dymka, guma załatwia problem - znika potrzeba zajarania.

rychu_cmg
11-07-2010, 13:20
W życiu spaliłem tylko pół fajki bodaj w drugiej klasie gimnazjum byłem narąbany jak meserszmit i z ciekawości poczęstowałem się Sobieskim czerwonym. Nie podobał mi się smak i wkurzyło mnie, że nie wychodziło mi wypszczanie dymu nosem.
Kawy nie pije wcale, nie używam białego proszku, zielonego suszu i słynnych dopalaczy i jakoś żyje.
Z używek tylko cukier, herbata, kakao i alkohol w postaci piwa. Wódkę pije może z 5 razy w roku.

rychu_cmg
11-07-2010, 14:51
i tak trzymać, Rychu ! I byle z dala od hazardu ...

p.s.: a jak tam Miro ?
maszyny itp. mnie jakoś nie kręcą nie rozumiem ludzi którzy wypatrują się w kręcące się owoce jak w Boga.
Czasami tylko postawie sobie kilka złotych na jakiś mecz

Boryszuk
14-07-2010, 12:46
Dziś pierwszy dzień. Ciężko jest, przynajmniej mi. Kupiłem jakies gumy nikotynowe ale to nie to. Ssanie w płucach się chyba tylko wzmaga.

Za ok 2 tygodnie byłoby 11 lat jak palę.

miron19j
14-07-2010, 13:07
jak już ktoś napisał - potrzebna jest wewnętrzna motywacja. Wszelkie apele, mody o kant d.. potłuc. Gumy, tabletki, plastry to tylko pomagacze.
Ja rzuciłem palenie ... ze wstydu. Wybrałem się z synem na basen. Do dziś słyszę jego słowa: "tata, co Ty? Basenu nie przepłyniesz?" Po wyjściu wyrzuciłem paczkę i zapałki. Paliłem prawie 25 lat, nie palę ponad 8.

stig
14-07-2010, 13:19
Ja rzuciłem palenie ... ze wstydu. Wybrałem się z synem na basen. Do dziś słyszę jego słowa: "tata, co Ty? Basenu nie przepłyniesz?"Hehe... Ja mialem dokladnie to samo w sobote bodajze. Pierwszy raz od dluzszego czasu pojechalem nad jezioro. Przeplynalem jakies 80-100 metrow i tak spuchlem, ze myslalem, ze nie wroce do brzegu. No i wtedy wlasnie pomyslalem o fajkach, i pewnie nadal bym myslal, gdyby nie to, ze druga tura (po okolo godzinie), nie byla juz taka meczaca, a wczoraj plywalem wlasciwie jak za dawnych lat. ;)

Boryszuk
14-07-2010, 13:20
Ja się właśnie obawiam konfrontacji mojej osoby z siłownią. Dawno już żadnego sportu nie uprawiałem, poza wódżitsu ;) A bardzo nie chciałbym przytyć.

Swoją drogą, nie ma ktoś tanio odsprzedać udziałów w fabryce gum do żucia? Bo wyjdzie mnie drożej niż fajki ;)

Rafał_Sz
14-07-2010, 13:22
Dziś pierwszy dzień. Ciężko jest, przynajmniej mi. Kupiłem jakies gumy nikotynowe ale to nie to. Ssanie w płucach się chyba tylko wzmaga.

Za ok 2 tygodnie byłoby 11 lat jak palę.
Jeszcze jutro będzie Ci ciężko. Jak wytrzymasz, później będzie z górki. Ja dalej nie jaram i coraz lepiej mi z tym. Jest tylko jedna wada życia bez fajek. W ciągu kilkunastu dni przytyłem 6 kilo. Jednak i z tym sobie poradzę, od 3 dni zdecydowanie zwiększyłem ilość ruchu, od jutra dorzucam jeszcze poranne treningi na rowerze i ograniczam żarcie. Myślę, że za miesiąc masa spadnie poniżej punktu wyjścia. Tak czy owak, nie zajaram. Bez fajek jest lepiej. :)

Boryszuk
14-07-2010, 13:31
dzisiaj już prawie pękłem. Stałem w ogródku z petem w zębach i zapalniczką w ręku. Wygrałem. Ale zaraz ide do roboty, gdzie mam sporo czasu na swobodne dryfowanie myśli. Tego sie najbardziej obawiam.

rogalick
14-07-2010, 13:36
Mi ktoś kiedyś powiedział, że definitywnie można mówić o rzuceniu palenia jak nie można określić kiedy to było. I właśnie tak jest ze mną: paliłem, rzuciłem, nie palę i nie pamiętam kiedy ostatni raz zapaliłem.

Rafał_Sz
14-07-2010, 13:57
A teraz to bym nie zapalił, tylko zimnego piwka się napił. :)

@Boryszuk, twardy bądź!

McSimus
14-07-2010, 14:02
Moja teściowa rzuciła palenie od ręki, za pięć dwunasta stołu operacyjnego. Wybór ma prosty, palenie albo życie. Nie ma lekko.
Trzymaj się chłopie i myśl pozytywnie.

fazinsk
14-07-2010, 14:09
Mi tam Nikon do nikotyny pasuje :)

Rafał_Sz
14-07-2010, 14:13
Mi tam Nikon do nikotyny pasuje :)
Mi tam do nikotyny pasowała nawet maszynka do mięsa. :)

frostic
14-07-2010, 14:45
Mając kilkanaście lat stwierdziłem, że moja silna wola jest tak słaba, że jak spróbuje to na pewno będzie po mnie!
No i szczęśliwie do dzisiaj nie spróbowałem, a wiosen mam już 36 ;)
Ot taka metoda...


Zresztą pewnie wiecie kto to powiedział:
"Rzucić palenie? Nie ma nic łatwiejszego - robiłem to setki razy..." ;)

fotoMichal
14-07-2010, 15:17
A ja nigdy nie miałem papierosa w ustach, i nigdy nie zrozumiem ludzi którzy palą... za te pieniądze wole już wypić 2 piwka :)

miron19j
14-07-2010, 16:24
A ja nigdy nie miałem papierosa w ustach
no to nie wiesz co straciłeś.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikoniarze.pl/images/icons/icon10.gif)
I ominęła Cię atrakcja w postaci rzucania palenia. ;-)

kubedes
14-07-2010, 16:47
Palić przestałem chyba w listopadzie 2004, chyba bo nie liczę.
Od ręki. Bez wspomagaczy ITP. Jedyny skuteczny środek na rzucanie to środek głowy.


Gratuluję wszystkim, którym się udało. Ja póki co czytam ten wątek i zadymiam sobie monitor. Trzy dni temu minęło mi dwa lata od momentu, gdy przestałem... pić.
Ja już jakiś czas, ale znacznie krótszy. Jeszcze ciągnie do piwka wieczorami ale mam nadzieję że już niedługo ;-)

miron19j
14-07-2010, 16:53
Palić przestałem chyba w listopadzie 2004...
Jeszcze ciągnie do piwka wieczorami ale mam nadzieję że już niedługo ;-)
to z rzeczy na P zostanie Ci tylko przechodzenie po pasach
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikoniarze.pl/images/icons/icon10.gif)

kubedes
14-07-2010, 17:02
to z rzeczy na P zostanie Ci tylko przechodzenie po pasach
jeszcze coś się znajdzie ;-)

Rafał_Sz
14-07-2010, 17:22
jeszcze coś się znajdzie ;-)
Przeglądanie forum? ;)

gregory_21
14-07-2010, 22:27
Ja się właśnie obawiam konfrontacji mojej osoby z siłownią. Dawno już żadnego sportu nie uprawiałem, poza wódżitsu ;) A bardzo nie chciałbym przytyć.

Jak rzucałem palenie to powiedziałem sobie, że przez tydzień będę jadł tyle ile mi się zachce i to na co będę miał smaka.
Po tygodniu przez kolejny tydzień będę jadł to na co mam smaka ale w ograniczonych ilościach.
Później zaczyna się normalne życie i normalna dieta.

Udało się przytyć tylko śmieszne 3kg ;)


Swoją drogą, nie ma ktoś tanio odsprzedać udziałów w fabryce gum do żucia? Bo wyjdzie mnie drożej niż fajki ;)

Z własnego doświadczenia na początku proponuję zamienić gumy na lizaki Chupa Chups ;)
Zajmują nie tylko usta ale też i ręce, co wbrew pozorom jest bardzo ważne w tym momencie ;)

Wytrwałości życzę... za jakiś czas ponownie zabieram się za walkę z nałogiem, do którego z głupoty i po części w akcie desperacji wróciłem ;)

Boryszuk
15-07-2010, 00:11
no właśnie o dziwo z rękami mam co robić, to nie jest problem. Najgorsze są odruchy takie jak wsiadanie do auta i podświadome myślenie "O, teraz zakurzę". Tragedią była dzisiaj dla mnie przerwa w pracy. Z 25 minut przerwy prawie 20 spędziłem... pracując ;) Może jakiś order dostanę ;)

Drugą najgorszą rzeczą jest ciągłe myślenie o tym, że się nie pali, że się rzuca. Jak nie mam czasu na myślenie to i nie czuję głodu. Wogóle, te śmieszne gumy z nikotyną mi nie pomagają. Tylko mnie morda pali od nich. U mnie największy ból jest w płucach. Czuję jakby się zapadły.

Najbliższy weekend zapowiada mi się piwnie więc będzie wyzwanie. Ale panna też rzuca więc... będzie czym ręce zająć ;)

Ktoś chętny na zakład? Jak ja rzucę, to każdy może ;) Człowieka z tak słabą silną wolą nie ma drugiego więc...

Boryszuk
15-07-2010, 00:49
Za późno już na edycję, może ktoś zielony połączy.

Chciałem tylko dodać, że jedna z forumowych dziewczyn zobowiązała się podjąć wyzwanie rzucenia palenia jeśli ja wytrzymam. W takim układzie nie mogę zawieść !

luxius
15-07-2010, 13:57
!

Aha, i proponuje jeszcze pousuwać wszystkie awatary, na których osoba pali, zapala lub trzyma papierosy ...


Tez się z tym zgadzam:) Nie propagujmy fajczenia:)

stig
15-07-2010, 14:02
Tez się z tym zgadzam:) Nie propagujmy fajczenia:)Czy zdjecie z papierosem propaguje palenie czy nie -- to zalezy tylko od Ciebie. Jak dla mnie, to moje zdjecie z fajka mozesz traktowac pejoratywnie, jako anty-reklame papierosow. Twoj wybor.

Boryszuk
15-07-2010, 14:09
Wiesz co Stig? W tej chwili wszystko kojarzy mi się z fajką ;) Nawet ściana przede mną ;)

Ale luz, zdjęcia na forum mi jakoś nie przeszkadzają.

Spinner
15-07-2010, 14:15
no właśnie o dziwo z rękami mam co robić, to nie jest problem. Najgorsze są odruchy takie jak wsiadanie do auta i podświadome myślenie "O, teraz zakurzę". Tragedią była dzisiaj dla mnie przerwa w pracy. Z 25 minut przerwy prawie 20 spędziłem... pracując ;) Może jakiś order dostanę ;)

Drugą najgorszą rzeczą jest ciągłe myślenie o tym, że się nie pali, że się rzuca. Jak nie mam czasu na myślenie to i nie czuję głodu. Wogóle, te śmieszne gumy z nikotyną mi nie pomagają. Tylko mnie morda pali od nich. U mnie największy ból jest w płucach. Czuję jakby się zapadły.

Spoko, bądżtwardy, 20 lat prawie kurzyłem - i to po pacę przez ostatnie pewnie z 10lat... Miałem podobne odczucia przy rzucaniu... To tylko pierwsze dni z tymi płucami itp... Potem bedzie **********... O wiele lepiej, nagle ma sie duzo czasu (wyliczylem durnym kolesiom z pracy, ze jak idą na fajke na 12min a z dojsciem i pogaduchami tyle to zajmuje to wypalajac tylko pol paczki, 10 fajek nie pracują 2 godziny z 8-miu - a wiec 1/4 czasu pracy bumelują...:-?

Pamietaj tylko o jednym - rzuciłeś i nie ma, że "tylko pykne jednego na imprezce"... Nic! Null! Zero!

A potem bedziesz wolny:razz:

Magda.K
15-07-2010, 14:41
Panowie, aż serce rośnie jak się to czyta :)
A już po wczoraj zaczęłam tracić nadzieję... Prowadziłam wczoraj w ramach praktyk akcję promującą rzucanie palenia na terenie centrum rehabilitacji i byłam w szoku widząc ludzi z oddziału rehabilitacji kardiologicznej jak idą sobie na dwór puścić dymka i patrzą na nas jak na debili i się śmieją. Jedynie 3 facetów, którzy krążyli tam od rana odważyło się w końcu przyjść i zapytać o cokolwiek.
Za to przychodziła masa osób, których: mąż, żona, córka, ojciec pali i nie potrafią im przetłumaczyć, że zdrowie, że pieniądze, że smród...
Oduczyłam chłopaka palić ponad 2 lata temu (palił ok 7 lat). Na początku jak palił się przyzwyczaiłam do tego smrodu, ale niebo lepiej jest całować chłopaka, a nie popielniczkę ;)
Poza tym pamiętajcie, że bierne palenie jest gorsze od czynnego. Pracowałam w zeszłym roku jako kelnerka, żeby zarobić na N50 1.4 i przez 10-12 godzin dziennie musiałam chodzić w kłębach dymu papierosowego... wierzcie mi to nic przyjemnego.
Mój chłopak rzucił z dnia na dzień, próbował wcześniej różnych metod (gumy, tabex, stopniowe ograniczanie) nic nie pomogło, trzeba się spiąć i powiedzieć sobie koniec. Do tej pory czasami ma ochotę sięgnąć po papierosa, ale to się rzadko zdarza i trzeba to przetrzymać.
Wiem, że i tak większość osób nie czyta takich "bezsensownych" wypocin, więc się ograniczam bardzo, ale z racji mojego kierunku studiów mam pewne zboczenie na punkcie "uświadamiania" innych :razz:

Gratuluję wszystkim którym się udało rzucić !

messer
15-07-2010, 15:05
Gratuluję wszystkim którym się udało rzucić !

Dzięki! (tak, tak. biorę to do siebie również :-)

A ja gratuluję Nikkora 50/1.4 G! ;-)

Mavierk
15-07-2010, 15:12
Polecam wspomniany już tabex. Paliłem przeszło 10 lat, grubo ponad paczkę dziennie, próbowałem rzucić na wszystkie sposoby, wytrzymywałem góra pare dni. Silna wola to nigdy nie była moja mocna strona :)
Tabex kosztuje grosze (40zł, w każdej aptece można go kupić bez recepty). Mnie wystarczyło jedno opakowanie (100 tabletek). Mój internista zapewniał, że lek jest neutralny (nie zawiera nikotyny) - działanie polega na blokowaniu "odczuwania głodu nikotynowego". Po prostu chce nam się palić ale nie czujemy tego.
I faktycznie tak było w moim przypadku. Lek pozwala przetrwać najtrudniejsze pierwsze dni czy nawet tygodnie - organizm powoli oducza się się nawyku domagania się nikotyny, po skończeniu leku trzeba sobie radzić samemu ale jest już łatwiej. W sumie na początku walczyłem tylko z psychiką - brakowało mi fajek ale wcale nie fizycznie - po prostu nie wiedziałem co trzymac w ręce do kawy czy kompa;).
Po skończeniu leku, głód nikotynowy u mnie już był słaby. Tu już nawet moja silna-słaba wola dała radę, jak do tej pory. Ale palić mi się czasem nadal chce - z tego się nie wyrasta, niestety. Ogólnie, tak jak u większości - jakieś piwko czy knajpa wieczorem, kawa rano - pilnować się trzeba cały czas.
W każdym razie za 40 zł naprawdę warto spróbować.Dokładnie, czterech moich znajomych rzuciło palenie dzięki tym tabletkom - wszyscy chwalą - ja palę raz na 2-3 tygodnie, po prostu nie kupuję, a żulić mi głupio ;)

kolumb
15-07-2010, 21:19
Kiedyś też paliłem. Szybka decyzja i do dziś oddycham pełną piersią. Ostatnio przy porządkowaniu znalazłem zafoliowaną paczkę Dunhillów mentalowych z datą 2003r. To były dobre mentalowe czasy.

Rafał_Sz
16-07-2010, 07:16
I jak Wam idzie rzucanie?

Boryszuk
16-07-2010, 09:26
I jak Wam idzie rzucanie?

Ja się dalej męczę ;)
Wczoraj cały dzień było ok, ale w pewnym momencie w pracy tak mnie zassało, że aż ciemno mi się zrobiło przed oczami.

kubedes
16-07-2010, 09:51
Ja się dalej męczę ;)
Wczoraj cały dzień było ok, ale w pewnym momencie w pracy tak mnie zassało, że aż ciemno mi się zrobiło przed oczami.

Wmawiasz sobie, że to z braku fajek.
Jak zaczniesz o tych swoich "objawach" myśleć jako o powrocie do zdrowia, że to właśnie płuca się próbują odkopać spod zwałów smolistej brei, że to "zaćmienie " to efekt nagłego szoku tlenowego po tym jak mózg dostał pierwszą porcję tlenu po latach ... zaczniesz na fajki patrzeć inaczej ;-)
Nałóg palenia siedzi w głowie.

Jak ktoś ma chwile chwile słabości to proponuję "powąchać" zgaszonego peta.
Efekt gwarantowany :lol:

Boryszuk
16-07-2010, 09:57
Wiem, ze to jest psychologiczne. Jak nie mam czasu myśleć o tym to jest ok.

Ja pierwszego dnia rzucania wziąłem fajkę i zszedłem do ogrodu. Długo stałem i się zastanawiałem czy zapalić. I zapaliłem. Ale nie pociągnąłem ani razu. Papieros sam się spalił. Nie wiem czemu to zrobiłem ale potrzebowałem tego O_o. Wczoraj zrobiłem to samo.

Łopal
16-07-2010, 10:36
Fakt jest faktem, że w taki upał papierosy kompletnie nie smakują, ergo- to dobry moment na rzucenie palenia.

Boryszuk
25-07-2010, 12:10
I jak na polu bitwy? Ja się trzymam, już jest ok. Papierosy nie rządzą moim życiem! Jeszcze myślę o tym czasami ale powoli przestaję. Jeszcze dziwnie brzmi jak mówię "nie palę" ale powoli zaczynam się przyzwyczajać.

Dzięki temu, że ja rzucam/rzuciłem, dwoje moich znajomych też się za to zabrało. Dumny jestem

Rafał_Sz
25-07-2010, 12:56
I jak na polu bitwy? Ja się trzymam, już jest ok. Papierosy nie rządzą moim życiem! Jeszcze myślę o tym czasami ale powoli przestaję. Jeszcze dziwnie brzmi jak mówię "nie palę" ale powoli zaczynam się przyzwyczajać.

Dzięki temu, że ja rzucam/rzuciłem, dwoje moich znajomych też się za to zabrało. Dumny jestem
Wielkie gratulacje!

Ja dalej nie jaram i chyba się to już nie zmieni. Dzisiaj mijają równo 4 tygodnie jak nie palę. :)

Boryszuk
25-07-2010, 12:58
Zamiast papierosa polecam wszystkim mandarynkę ;) A Anja_G, jak ją znam, pewnie zaproponuje banany :mrgreen:

gregory_21
25-07-2010, 13:22
Zamiast papierosa polecam wszystkim mandarynkę ;) A Anja_G, jak ją znam, pewnie zaproponuje banany :mrgreen:

A ja nadal polecam lizaka Chupa Chups ;)

jackrabbit
25-07-2010, 13:27
A ja nadal polecam lizaka Chupa Chups ;)

wez przestan, z jednego nalogu w drugi :mrgreen:

FHR
25-07-2010, 13:29
O co chodzi z tymi mandarynkami, bo chyba coś przespałem? ;)

Boryszuk
25-07-2010, 14:08
malutkimi krokami zbliża się koniec roku. Pora chyba już wykupować bale sylwestrowe a na forumzacząć rozkręcać temat ;)


EDIT bo byłbym zapomniał: odnośnie tycia przy rzucaniu. Gówno prawda. Ja należę do grubokościstych i mam tendencję do tycia. Od kiedy odstawiłem fajki schudłem 3kg. Nie mam zwiększonego łaknienia, wręcz jem mniej (a zazwyczaj i tak jadam niedużo).

gregory_21
25-07-2010, 14:30
wez przestan, z jednego nalogu w drugi :mrgreen:

:mrgreen:


Od kiedy odstawiłem fajki schudłem 3kg.

W szoku różne rzeczy ludzie robią :mrgreen:

grzegorzant
25-07-2010, 15:03
ja muszę policzyć (Q wsparciu niezdecydowanych ;) ) ile kasy zostało mi w kieszeni, od czasu rzucenia tego zgubnego nałogu :)
tylko jakie cenowe kryteria tu przyjąć hmmmm

terpsych
25-07-2010, 15:19
Czy zdjecie z papierosem propaguje palenie czy nie -- to zalezy tylko od Ciebie. Jak dla mnie, to moje zdjecie z fajka mozesz traktowac pejoratywnie, jako anty-reklame papierosow. Twoj wybor.

No właśnie. To zapewne jest antyreklama. Patrzcie na Stiga: poszarzał chłopak od fajek. ;) MSPANC

andko
25-07-2010, 15:30
Trzymam kciuki za wszystkich rzucających,sam rzuciłem z dnia na dzień 4 lata temu.Najgorsze są chyba 3 pierwsze miesiące,a potem to z górki:)

Anja_G
25-07-2010, 16:02
Dzięki temu, że ja rzucam/rzuciłem, dwoje moich znajomych też się za to zabrało. Dumny jestem
Ciekawe kto?


Wielkie gratulacje!

Ja dalej nie jaram i chyba się to już nie zmieni. Dzisiaj mijają równo 4 tygodnie jak nie palę. :)
Gratulacje!


Zamiast papierosa polecam wszystkim mandarynkę ;) A Anja_G, jak ją znam, pewnie zaproponuje banany :mrgreen:
Skoro się prosisz... To chyba i tak zdrowsze niż fajki?


O co chodzi z tymi mandarynkami, bo chyba coś przespałem? ;)
Mandarynki to takie coś, czym kilku misiów zaśmieca poważne wątki, jak na przykład ten. ;) Nawet się zrzeszyli, nazywają się SPAM - Stowarzyszenie Pogawędek Abstrakcyjno Mandarynkowych. ;)


Od kiedy odstawiłem fajki schudłem 3kg.
Sprawdza się reguła, że w przyrodzie nic nie ginie. :x ;) Moje dżinsy mają problem z dopinaniem się. Może to kwestia proszku do prania? ;)

Boryszuk
25-07-2010, 16:10
Sprawdza się reguła, że w przyrodzie nic nie ginie. :x ;) Moje dżinsy mają problem z dopinaniem się. Może to kwestia proszku do prania? ;)


Bój się. Od sierpnia ruszam na podbój siłowni i basenu.

dlugas1982
27-07-2010, 01:42
Ja jedynie mogę stwierdzić, że jestem bardzo szczęśliwy, że nigdy mnie nie podkusiło zapalić te ustrojstwo.

enthropia
27-07-2010, 08:59
Moje szczere gratulacje. :D Trzymam kciuki, żebyś wytrwał.

dlugas1982
27-07-2010, 11:34
Wytrwałem już tyle lat od swego urodzenia to i do śmierci powinniem dać radę :D

makmk
27-07-2010, 11:42
najtrudniejszy jest pierwszy dzień bo niewiele jest do stracenia. może byc wymówka że jednak od jutra przestane palić :)

projacek
03-08-2010, 00:48
najtrudniejszy jest pierwszy dzień bo niewiele jest do stracenia. może byc wymówka że jednak od jutra przestane palić :)

Ehhh, ja dzisiaj wytrzymałem 7 godzin ;/ Zawziąłem się, ale nie dałem rady ;/

Rafał_Sz
03-08-2010, 08:32
Cytując słowa piosenki pewnego zespołu na D i M, to "Now that I'm clean" ;)

A jak Wam najtwardszym z twardych idzie?

Tomek Konopka
03-08-2010, 08:48
nie paliłem 2,5 roku potem 1 mieś potem 1 tydzień .Teraz jestem ponownie antynikotynowo jak na razie 2,5 tygodnia :) czy wytrwam nie wiem ,ale wiem jedno ze tytoń to straszna franca jest i palacz nawet te niepalący jest w jej niewoli zawsze :mad:

Robert_P
03-08-2010, 08:57
Ja sobie powiedziałem nie będę niczyim niewolnikiem bo zawsze to mnie męczyło więc czas było z tym skończyć i tak też uczyniłem co nie znaczy że ciągot nie miałem !
Przy obecnych cenach niewątpliwie ważny jest czynnik finansowy . Tutaj taka opowiastka : Wrócilem z wypadu do Norwegii i w rozmowie z Bratem padł tekst " wee ciebie to stać na tak drogą wycieczkę ja tylko n wisłę chodzę" a ja odrazu na głos wyliczyłem mu że spala dwie takie wycieczki rocznie :) widzisz ja nie palę i mnie stać , ot co ....

credka
03-08-2010, 09:31
i po co Wam było w to wchodzić? :razz:
BTW, ile teraz kosztuje Wasza paczka papierosów? Bo chyba czasy za 5 zł odeszły do historii?
A do Warszawiaków mam gorącą prośbę o tolerancję dla niepalących - błagam, nie palcie idąc chodnikiem, gdzie ciężko was wyminąć. Ostatnio byłam dosłownie osaczona przez palaczy, wiemy jak tłumnie bywa na warszawskich chodnikach i jeśli wziąć pod uwagę zakaz palenia pod wiatą przystanku, a brak takiego zakazu na chodniku, to już nie jest tak pięknie. Są miejsca do tego wyznaczone, gdzie nikomu to nie przeszkadza... teoretycznie ;)

Rafał_Sz
03-08-2010, 10:26
i po co Wam było w to wchodzić? :razz:
Człowiek musi w życiu wszystkiego spróbować, wtedy wie, że życie bywa ciężkie. Do tego młodość rzadko równa się rozsądek.


BTW, ile teraz kosztuje Wasza paczka papierosów? Bo chyba czasy za 5 zł odeszły do historii? Bez 10 zł ciężko kupić coś co nie śmierdzi jak spalony tapczan.

Boryszuk
03-08-2010, 22:43
ja to w zasadzie, przez własną głupotę (i nie tylko własną, niestety) rzucam... drugi raz :/ Trochę jeszcze popalałem, w ostatni weekend trochę więcej. I tak jak wcześniej już było wmiarę ok, nie ssało mnie tylko paliłem bo miałem ochotę (tak, wiem...) tak teraz znowu przechodzę przez to od nowa. Ale jak raz przeszedłem to i drugi raz przejdę ;) Jest o tyle lepiej, że już nie mam podświadomego myślenia 'o, zapalę sobie'.

Anja_G
03-08-2010, 23:00
Jest o tyle lepiej, że już nie mam podświadomego myślenia 'o, zapalę sobie'.
Powtarzaj to jak mantrę, może zadziała. :D


Łatwo się rzuca. ;)

wilus
03-08-2010, 23:29
Półtora roku bez szluga w zębach a boję się zapalić jakby mi miało łeb ukręcić :mrgreen:

U-CUT
04-08-2010, 20:23
20 lat chyba wystarczy,nie pale 5 dzien.Czy dam rade,bede sie starał bo bardzo chce.

Boryszuk
04-08-2010, 20:25
Osz Ty w mordę, kolejny :mrgreen:

Rafał_Sz
04-08-2010, 21:27
20 lat chyba wystarczy,nie pale 5 dzien.Czy dam rade,bede sie starał bo bardzo chce.
Gratuluję decyzji i trzymam kciuki!


Osz Ty w mordę, kolejny :mrgreen:
Za Ciebie chyba jeszcze też powinienem trzymać? ;)

Boryszuk
04-08-2010, 21:30
trzymaj trzymaj! Ja, mimo przejściowych problemów, dalej walczę ;) Jakbym liczył, to dzisiaj byłyby trzy tygodnie :) Ale nie zalezy mi na wyniku liczbowym. Mi zależy na tym żeby być wolnym od nałogu.

U-CUT
04-08-2010, 22:15
Papierochy poszły razem z alko.To ze paliłem jak lokomotywa to jeszcze nic ale alko to wciagałem mega ilosci.2-3 skrzynki piany+2 butle łychy+2 ginu co tydzien.Tak to jest jak nie ma co robic w tyg to sie siedzi przed kompem i chleje.

kux
04-08-2010, 22:17
no cóż... ja się trzymam.... już trochę ponad miesiąc

gregory_21
05-08-2010, 01:13
Papierochy poszły razem z alko.To ze paliłem jak lokomotywa to jeszcze nic ale alko to wciagałem mega ilosci.2-3 skrzynki piany+2 butle łychy+2 ginu co tydzien.Tak to jest jak nie ma co robic w tyg to sie siedzi przed kompem i chleje.

Staram się sobie Ciebie jakoś wyobrazić i mam dwie wizje:

- 120kg żywej wagi przy wzroście 180cm
- 60kg żywej wagi przy wzroście 180cm

Możesz naprowadzić? :)

I nie napieprzam się tylko jak każdy chyba facet jestem wzrokowcem, więc staram się sobie wyobrazić z kim rozmawiam ;)

U-CUT
05-08-2010, 03:50
Jak to mi kiedys kolega powiedział wersja plazowa (chudy) ;)
78kg 182cm

Nie pale pare dni i mam straszny apetyt,kto wie czy za rok nie bedzie 120kg.

GeparD
05-08-2010, 15:37
32 lata i ani jedengo papierosa w gebie, zycze wszystkim rzucajacym wytrwalosci i trzymam kciuki!

Rafał_Sz
24-08-2010, 14:50
Mija drugi miesiąc, a ja dalej nie jaram. Fajki istnieją dla mnie tylko jako wspomnienie. :) A jak Wam idzie?

Michał Jędrak
24-08-2010, 17:18
Przyłączam się życzeń wytrwałości. Palacze nie zdają sobie sprawy jakimi są upierdliwymi śmierdzielami dopóki nie rzucą.

dlugas1982
24-08-2010, 17:25
Palacze nie zdają sobie sprawy jakimi są upierdliwymi śmierdzielami dopóki nie rzucą. duży browar za to świadome stwierdzenie :)

kubedes
24-08-2010, 17:27
Przyłączam się życzeń wytrwałości. Palacze nie zdają sobie sprawy jakimi są upierdliwymi śmierdzielami dopóki nie rzucą.
i nie usiądą lub staną przy kimś kto właśnie skończył palić. bleee

kux
24-08-2010, 17:27
Mija drugi miesiąc, a ja dalej nie jaram. Fajki istnieją dla mnie tylko jako wspomnienie. :) A jak Wam idzie?

ja też się trzymam...!
za kilka dni dwa miesiące będzie...! :)

Strus
25-08-2010, 10:35
Ja 2 tygodnie nie palę. I w nagrodę PeCet dostał nową obudowę i zasiłkę :D Chociaż ciągnie mnie czasem strasznie.... Pocieszam się jednak ze w następnym miesiącu zamiast wydać 100 funciaków na faje kupie sobie i żonie po parze jakis Timberlandów albo Rockportów na zimę. Finansowo do sprawy podszedłem :D

U-CUT
25-08-2010, 10:40
Trzymac tak dalej i nie dac sie skusic!!!!

Rafał_Sz
25-08-2010, 11:45
i nie usiądą lub staną przy kimś kto właśnie skończył palić. bleee
Mi to akurat tak nie przeszkadza, "ja bardzo dobrze rozumiem ten stan, przecież kiedyś byłem taki sam". O wiele gorsze są osoby stroniące od mydła i dezodorantu.

PaRaGaS
25-08-2010, 15:40
Ja rzucam rzucam i rzucić nie mogę... przydałaby się baba, żeby pogoniła. :mrgreen:

Kordian d70
25-08-2010, 15:45
... i pamiętam, że jak byłem gówniarzem to ojciec powiedział mi, że jak chcę palić to mam się z tym nie kryć i palić nawet przy nich...

dokładnie taka sama sytuacja miała miejsce w moim przypadku, po kilku przygodach z tzw. "popalaniem" dałem sobie spokój i już nigdy nie zapaliłem papierosa ;-)

Chciałbym w podobny sposób przekazać to w przyszłości moim dzieciom, ale patrząc na to co się wyrabia i jaki wpływ na dzieci ma świat zewnętrzny to sam nie wiem, ale próbować będę ;-)

Aha, zapomniałem życzyć wytrwałości i silnej woli wszystkim rzucającym ;-)

Boryszuk
25-08-2010, 15:56
Ja rzucam rzucam i rzucić nie mogę... przydałaby się baba, żeby pogoniła. :mrgreen:

Tylko znajdź sobie taką co sama nie pali ani nie rzuca!

Ja poniekąd rzucam przez laskę. I przez laskę (i własną głupotę oraz słabą silną wolę) ciągle popalam. Ale i tak jestem zadowolony, mocno ograniczyłem. Od przyszłego tygodnia rzucam definitywnie. Już było dobrze, już mnie nie ciągnęło. Teraz niestety znowu 'muszę' palić. Ale wiem, że się da, że tylko kilka dni musze się przemęczyć. potem będzie z górki.

freefly
25-08-2010, 16:09
Tylko znajdź sobie taką co sama nie pali ani nie rzuca!


Albie niech nie rzuca i znajdzie taką co pali. Po udanych seksie zawsze jest przyjemnie wypalić w łóżku jednego na spółkę.;):smile:

PaRaGaS
25-08-2010, 16:56
Albie niech nie rzuca i znajdzie taką co pali. Po udanych seksie zawsze jest przyjemnie wypalić w łóżku jednego na spółkę.;):smile:

O tak. :mrgreen:
Ale nie, serio, dość tego gówna już... płuca mi nie wyrabiają, a palę dopiero dwa lata. :/
No i jak pomyślę ile rzeczy mógłbym kupić gdybym odkładał te 9,70 dziennie...

freefly
25-08-2010, 17:13
O tak. :mrgreen:
Ale nie, serio, dość tego gówna już... płuca mi nie wyrabiają, a palę dopiero dwa lata. :/
No i jak pomyślę ile rzeczy mógłbym kupić gdybym odkładał te 9,70 dziennie...

A ja po przebiegnięciu 5 kilosów, albo po przepłynięciu 20 basenów, pierwsze co muszę, to........ muszę zapalić. :-)

Boryszuk
25-08-2010, 17:28
Albie niech nie rzuca i znajdzie taką co pali. Po udanych seksie zawsze jest przyjemnie wypalić w łóżku jednego na spółkę.;):smile:

Nie wiem, nie znam się. Do ślubu z 'tym' czekam ;)


A ja po przebiegnięciu 5 kilosów, albo po przepłynięciu 20 basenów, pierwsze co muszę, to........ muszę zapalić. :-)

Ja też tak zawsze miałem. I zawsze wtedy uświadamiałem sobie, że nie jest to dobry pomysł. Nauczyłem się najpierw uspokajać oddech.

Za to teraz wiem, że moje dania, które zawsze uważałem za wyraźne były zwyczajnie... przesolone.

freefly
25-08-2010, 17:36
Nie wiem, nie znam się. Do ślubu z 'tym' czekam ;)

Z paleniem, czy z seksem?;):smile:

freefly
25-08-2010, 17:38
Za to teraz wiem, że moje dania, które zawsze uważałem za wyraźne były zwyczajnie... przesolone.

Najwyższy czas, żeby rzucić sól.:smile:

Rafał_Sz
25-09-2010, 07:17
3 miesiące minęły jak jeden dzień i jedyne czego żałuję, to to, że przez 17 lat byłem "niewolnikiem własnej wolności". Teraz jest OK.

A jak tam u Was?

Strus
25-09-2010, 10:17
Ja już 1,5 miesiąca bez fajki

sea21
25-09-2010, 10:33
Ja zrobiłem pierwszy postęp. Nie jaram w nowym samochodzie. Akurat u mnie to dużo bo w aucie kopciłem jak smok.

Boryszuk
25-09-2010, 10:49
ja od poniedziałku robię drugie podejście. Młodą wysłałem na urlop więc nie będzie mnie kusić. A, po wcześniejszych doświadczeniach, wiem, że tydzień mi wystarczy.

ekonet
25-09-2010, 10:52
ja od poniedziałku robię drugie podejście. Młodą wysłałem na urlop więc nie będzie mnie kusić. A, po wcześniejszych doświadczeniach, wiem, że tydzień mi wystarczy.
Nie oszukuj się. :)
Jeśli się rzuca, to od zaraz, a nie od poniedziałku.
I na zawsze.

credka
25-09-2010, 10:54
Tydzień niepalenia? :P
rsz, gratki! Trzy msce to już coś :)

Rafał_Sz
25-09-2010, 11:43
Tydzień niepalenia? :P
rsz, gratki! Trzy msce to już coś :)
Dzięki! :)

Dla wszystkich rzucających - uwaga na żarcie jeśli nie chcecie przytyć. Nie ma bata, po zaprzestaniu dostarczania nikotyny organizmowi zmienia się przemiana materii i zwiększa się ochota na żarełko - wszak po rzuceniu wszystko ma smak.

Boryszuk
25-09-2010, 12:23
Nie oszukuj się. :)
Jeśli się rzuca, to od zaraz, a nie od poniedziałku.
I na zawsze.

Wiem co mi zaszkodziło poprzednim razem. Ten element został wyeliminowany (na tydzień, powinno wystarczyć). A alkoholowy weekend nie jest dobrym początkiem rzucania palenia.

Mam taką dziwną przypadłość, że lubię planować.


Tydzień niepalenia? :P
rsz, gratki! Trzy msce to już coś :)

Od czegoś trzeba zacząć, czyż nie? Ale dzięki za wsparcie ;)


@rsz-> ode mnie również gratulacje. I życzenia żebyś za miesiąc nie pamiętał już, że ten wątek na forum istnieje.

korsarz
25-09-2010, 23:52
Paliłem i bedę palił.
Najgorzej jest po koncertach, jak siedzimy z zespołem razem i nie ma co robić z rękami: można albo pić, albo gadać, albo palić.
Ale paliłem dużo, teraz na koncert biorę paczkę Diarumów, którą nikogo nie częstuję, mam dla siebie. Poza tym palę nic. Miałem ten nałóg, ale wyzbyła go ze mnie dziewczyna. To znaczy nie, żeby coś mi mówiła, ale w ogóle samym byciem, dobrocią. No i nie palę. :)
Ale zdaję sobie sprawę że wszystko jest dla ludzi. Palenie też. Dobre papierosy, cygara, są dobre. I tyle. Fajka z Samuelem Gawithem wiśniowym jest niezrównana. Polecam :)

mirekkania
28-09-2010, 20:31
Paliłem 11 lat. W szczycie, 2 paki Golden Americanów (razem 50 papierosów) to była norma. Pewnego, pięknego, wiosennego dnia wypaliłem 3,5 paki (cca. 90 petów), zapijając dużą ilością wódy. Rano żałowałem, że nie umarłem wczoraj, nawet czysta woda mnie odrzucała. Tydzień nie mogłem jeść, tym bardziej palić. Po miesiącu, wszyscy dookoła byli poinformowani, że choćbym groził lub błagał, nie wolno dać mi papierosa, ani nawet "sztacha".
Nie palę już 10 lat. Trzyma mnie opowieść kolegi, który po 15 latach palenia, rzucił na 3. Potem, popalając rozjechał się tak, jakby chciał nadrobić te lata abstynencji. Rzucał następne 5 lat.

Od tego się człowiek nigdy nie uwolni. Do dzisiaj sni mi się, że palę i budze się ze strasznymi wyrzutami sumienia.


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc4/hs705.snc4/62568_1289621581176_1849333675_553721_922168_n.jpg )

Trzymam kciuki za wszystkich rzucających. Mark Twain mawiał :"Rzucanie palenia to najprostsza rzecz pod słońcem. Robiłem to setki razy" ;)

Boryszuk
28-09-2010, 22:38
cholera, zapomnialem odmontowac subskrypcji tego watku...

kux
28-09-2010, 22:47
3 miesiące minęły jak jeden dzień i jedyne czego żałuję, to to, że przez 17 lat byłem "niewolnikiem własnej wolności". Teraz jest OK.

A jak tam u Was?

ja też się trzymam, o dziwo zupełnie bezproblemowo i nawet bez myślenia o tym
czyli jak na razie jest dużo łatwiej niż myślałem... :)

Łopal
28-09-2010, 23:26
A dziś po kolacji spaliłem dobrego cubana z przyjacielem. Półtorej godziny przyjemności i rozmów o fotografii. Jak tu nie palić....?

rooner
28-09-2010, 23:26
ja też się trzymam, o dziwo zupełnie bezproblemowo i nawet bez myślenia o tym
czyli jak na razie jest dużo łatwiej niż myślałem... :)

Czasem tak właśnie jest. Mnie też było stosunkowo łatwo przez pierwsze 3 miesiace (zwłaszcza, że tabex na początku był i działał). Schodki - w moim przypadku - zaczęły się później. Po prostu, człowiek po ok. pół roku zaczyna mieć (głupią) świadomość małego sukcesu a to bywa zgubne. Zwłaszcza przy kawie czy knajpie w piątek wieczorem;). Tym bardziej, ze znam osoby które czasem zapalą do piwa, raz na 2 czy 3 miesiące. Ja muszę cały czas pamiętać, że w moim przypadku, tak już nie będzie nigdy. Jak zapalę raz nawet - to przepadłem;).
Daję jednak radę i NIE palę:)

rkaniews
29-09-2010, 07:40
Nie palę już od 5 lat, ale z bycia potencjalnym palaczem to chyba wyleczę po kolejnych 20-kilku.
Do teraz śni mi się, że palę - zazwyczaj po kryjomu. W tym śnie wiem doskonale, że niweczę te wszystkie lata niepalenia, że będę miał wyrzuty sumienia itp.
Rzuciłem z dnia na dzień - wypaliłem paczkę do końca, wywaliłem zapalniczkę na śmietnik i tyle.
Najpiękniejszy był brak kaca przez pół roku - coś niesamowitego. Chociażby dla tego faktu warto było.

Dzisiaj nie mam ochoty, żeby zapalić. Zwłaszcza, jak poczuję zapaszek nałogowego palacza - masakra. Natomiast lubię wąchać papierosy w paczce - całkiem miły zapach.

Wszystkim rzucającym palenie powodzenia.

gregory_21
29-09-2010, 10:11
Tydzień temu postanowiłem naprawić swój błąd:


Paliłem 1 paczkę dziennie przez ponad 10 lat, rzuciłem na 2,5 roku i myślałem, że jestem wolny.
Przyszły stresy, sytuacje podbramkowe, nic do stracenia i z głupia człowiek sięgnął na złość samemu sobie po szluga.
Następny pojawił się dzień później, kolejne dwa w trzeci dzień, czwartego dnia była sobota i grill u znajomych, więc poszło już pół paczki (na zgryzoty i przy piwku) i tak oto od nowa regularnie palę a rzucanie nie jest mi na rękę, bo nie chcę przybrać na wadze (przynajmniej do końca wakacji).

i rzuciłem szlugi po raz drugi.

Jest mi o tyle łatwiej, że przypominając sobie trudy pierwszego rzucania dochodzę do wniosku, że teraz tego nie mam.
Wiem, że kryzysy jeszcze przede mną ale poprzednim razem przez bite dwa tygodnie organizm nie mógł sobie poradzić z brakiem nikotyny (nie stosowałem i nie stosuję żadnych wspomagaczy) - senność, zdenerwowanie i roztrzepanie do tego stopnia, że musiałem sobie plan dnia pisać na kartce, żeby cokolwiek zrobić.
Teraz już po trzech dniach wróciłem do normy, więc jest lepiej ;)

I na koniec: nie oczekujcie ode mnie kolejnego wpisu w tym wątku, bo nie mam zamiaru więcej palić :razz:

Rafał_Sz
29-09-2010, 11:20
U mnie, że tak to nazwę "równowaga psychiczna" wróciła na dobre i jestem z powrotem tak samo nienormalny jak w okresie palenia. Dodatkowo po chwilowym przybraniu na masie tu i ówdzie, jestem na tym polu w odwrocie i regularnie jest mnie mniej. I jakby nie patrzeć, przez te 3 miesiące mam 1000 zł do przodu - a to ponad dwieście litrów wachy którą mogę skrzętnie wykorzystać na palenie, ale opon (uczę się jeździć bokiem) :grin:.

Macienty
29-09-2010, 11:56
ja również dzisiaj wyrzuciłem ostatnią (mam nadzieję) pustą paczkę ukochanych Marlboro... Paliłem 2 lata, ale że podatny na takie rzeczy jestem to po 2 paczki dziennie. Czas się wziąć za oddech, kieszeń, zdrówko :D. Także - pierwszy dzień antynikotynowy, dosłownie - łączę się w bólu :) trzymajcie kciuki!

Sabvel
29-09-2010, 20:21
Napisał gregory_21

Teraz już po trzech dniach wróciłem do normy, więc jest lepiej

Wszystkiego Dobrego! ;)

Le Sir
29-09-2010, 22:46
Rzucanie rzucaniem ... pytaniem jest po jaką cholerę w ogóle zaczynać ?

U-CUT
30-09-2010, 05:08
Rzucanie rzucaniem ... pytaniem jest po jaką cholerę w ogóle zaczynać ?

Majac kilkanascie latek czlowiek nie zastanawial sie po co zaczynac.Teraz wiem,ze to nie byl dobry pomysl.
Nie kopce cmikow 3 czy 4 miesiac i czuje sie naprawde dobrze.Nie mam kaca i kapcia ale za to apetyt rosnie i waga.
przytylem 5 kg.

pythondancer
30-09-2010, 18:00
Paliłem przez 23 lata (odliczyłem w sumie 2 lata rzucania) Próbowałem kilka razy rzucić. Rekordem był okres gdy nie paliłem 13 miesięcy. Potem "zapomniałem" że nie palę (pewne zdarzenie w pracy) i ... poleciało dalej.
9 miesięcy temu gdzieś usłyszałem o elektronicznych papierosach. Zacząłem drążyć temat, i po około miesięcy zdecydowałem się na zmianę "medium dymiącego" :razz:
Zakupiłem zestaw e-papierosów. Był to ostatni dzień kiedy miałem w ustach papierosa tradycyjnego (zwanego analogiem) Nauczyłem się go używać. Używałem przez 8 miesięcy. Tydzień temu zauważyłem, że wcale już nie potrzebuję tego urządzenia. Odstawiłem więc, i do dziś nie używam.
Czuję się dobrze. Nie ciągnie mnie do elektronicznych, a tym bardziej do tradycyjnych papierochów.
Mam nadzieję, że skutecznie wymknąłem się nałogowi :)
Chcącym rzucić "analogi" polecam to wyjście. Ułatwia rezygnację z tytoniu. I to bardzo ułatwia.

Mavierk
30-09-2010, 18:12
A ja sobie przeliczyłem, że lepiej kupić paczkę lizaków zamiast paczki papierosów - to bez różnicy, lizaki zawsze będą fajniejsze i.. w sumie już tańsze ;)

pythondancer
30-09-2010, 18:26
Masz rację, ale powiedz to nałogowemu palaczowi.
Papierosy, to straszne świństwo. Producenci w bardzo umiejętny sposób potrafią "przywiązać do siebie użytkownika"

Łopal
30-09-2010, 20:56
dziś kupiłem ramkę Davidoff light i to naprawdę ładnie pachnie. Przez cały dzień wypaliłem raptem trzy. No i od kilku dni chodzę w kuchni wokół dobrego cygara. Wącham i dotykam, takie aksamitne...

gregory_21
30-09-2010, 23:45
dziś kupiłem ramkę Davidoff light i to naprawdę ładnie pachnie. Przez cały dzień wypaliłem raptem trzy. No i od kilku dni chodzę w kuchni wokół dobrego cygara. Wącham i dotykam, takie aksamitne...

Nie wiem po co to piszesz ale generalnie nie pomagasz.
Przynajmniej mi... ;)

Sabvel
01-10-2010, 00:28
Mnie, bynajmniej to nie przeszkadza, ale ja nie palę ;)

Łopal
14-10-2010, 22:11
Nie wiem po co to piszesz ale generalnie nie pomagasz.
Przynajmniej mi... ;)

Na pocieszenie powiem, że od tygodnia nie palę. Dziś było naprawdę dobrze. Ale pierwszy dzień w robocie- mega-wyzwanie, żeby nie wyjść na bucha...

dlugas1982
14-10-2010, 23:28
to fakt nie które papierosy ładnie pachną (nie zapalone oczywiście) ale w życiu ich nie paliłem i zamiaruję tego czynić

cygaro bym powąchał z ciekawości

Rafał_Sz
15-10-2010, 08:17
Jest dobrze. 6 kilo mniej niż w dniu rzucania fajek. Jedziemy dalej. Do Sylwestra mam plan być na dolnej granicy pisanego mi BMI. Na razie kondycja rośnie w tempie astronomicznym :).

Pinczer
15-10-2010, 10:48
Nie przywiazywalbym zbytniej wagi do BMI, troche naciagana historia. A co do palenia nie rzucilbym papierosow gdyby nie wspomaganie naszego rolnictwa. Dzieki ladowaniu polskiego czarnego tytoniu fajki traca aromat i smakuja jak płonące chwasty. Porownywalem np do tureckich marlboro i to byla przepasc w doznaniach.

Rafał_Sz
07-12-2010, 18:53
Już prawie pół roku jestem wolnym od fajek. :D

A co u was?

ekonet
07-12-2010, 21:24
Już prawie pół roku jestem wolnym od fajek. :D

A co u was?
U mnie bez zmian, nie palę od urodzenia. ;)

cheyenne
07-12-2010, 21:34
a ja rzuciłem po raz trzeci
zacząłem palić w liceum i tak z przerwami paliłem przez ponad 23 lata
ostatnio w zeszłym roku nie paliłem 8 miesięcy i zacząłem głupio przy piwku
kilka lat temu rzuciłem na ponad 5 lat i niepotrzebnie zacząłem
tego się nie zapomina nawet po 5 latach i organizm radzi sobie z pierwszymi fajkami doskonale

tym razem mam nadzieję rzucić ostatecznie i nie palę już prawie 1,5 miesiąca
organizm zupełnie nie potrzebuje nikotyny ale pozostają wspomnienia
mózg wie że nikotyna daje przyjemność i czasami o tym przypomina
by dać sobie jakąś nagrodę na zachętę zmieniłem d300 na d700 z nikkorkiem 24-70
wartość zestawu to jakieś 4 lata palenia :)

ostatnio śniło mi się że się złamałem i zapaliłem
obudziłem się z ogromnym kacem moralnym i żalem do siebie, że znowu się nie udało
byłem ogromnie szczęśliwy, że to był sen

rzucanie palenia jest łatwe
spróbujcie sami
trzeba tylko chcieć

NIE PALĘ I JEST MI Z TYM DOBRZE

i nigdy przy rzucaniu palenia nie tyję, to jest bzdura i mit

kux
07-12-2010, 21:34
ja tez sie trzymam :)
niedługo pół roku :)

Rafał_Sz
27-06-2011, 19:14
Oj! To już ponad rok minął. :)

Dalej nie jaram i dobrze mi z tym. Czasami się zdarza, że bym zapalił, ale rzadko i nie tak bardzo żebym musiał.

Podsumuje to tak, z fajami dobrze, bez nich jeszcze lepiej. :)

P.S. Dla tych co się boją, że przytyją jak rzucą palenie. Odkąd nie palę, schudłem 15 kg. :D

robin102
27-06-2011, 19:24
Jak zwykle wstałem mniej więcej rano, wypiłem kawkę i poszedłem zapalić. W okolicach połowy pysznego mentolowego Marlboro naszła mnie przenikliwa myśl - po co ja to robię? Do czego mi ten dym potrzebny? Przecież mnie to już w jakikolwiek sposób nie bawi. Kiedy skończyłem palić tego papierosa wiedziałem już, że to była (mam nadzieję) ostania fajka w moim życiu. To było równo dwa tygodnie temu. Od tamtej pory nawet nie spojrzałem na fajki. Gdybym wiedział, że rzucenie palenia jest takie łatwe, już dawno bym to zrobił.

Tak więc po 17 latach palenia paczki fajek dziennie, od dwóch tygodni jestem wolny. Nie muszę się martwić czy mam zapas, kiedy będzie następny parking, czy na pewno ma ognia itp, itd. Zanikają już całkowicie odruchy sięgania po fajkę w określonych sytuacjach, a palący zaczynają wyglądać nieco przygłupio z fajką w ręku.

Bez fajek da się normalnie prowadzić firmę, iść na piwko, jechać autem, wypić kawę, siąść zmęczonym na murku po całym dniu zapi.... Nie musiałem rzucać z powodów finansowych, zdrowotnych ani z jakichkolwiek innych. Rzuciłem bo chciałem. Naprawdę smak zwycięstwa nad nałogiem jest lepszy od najlepszych fajek.

Kto chce niech pali, jego osobista sprawa. Jednak jako były "profesjonalny" palacz szczerze mówię, bez fajek jest lepiej.

Polecam każdemu kto ma coś z papieroskami wspólnego spróbować się zastanowić na senesem palenia. Rzucenie tego gówna jest łatwiejsze niż Wam palaczom się wydaje. To co? Idziesz zapalić ostatniego?
Fajnie to napisałeś. Gratki decyzji.
Osobiście nigdy ani jednej fajki nie zapaliłem, nie mam w rodzinie, ani w sród bliskich znajomych żadnych palących osób co mnie dziwi , ale i cieszy :)

maki
27-06-2011, 19:30
P.S. Dla tych co się boją, że przytyją jak rzucą palenie. Odkąd nie palę, schudłem 15 kg. :D

To raczej jestes dziwny:-)

Zolty
27-06-2011, 23:41
Powodzenia rsz.
Mnie sie nie udalo mimo wspomagania - kilka razy zapomnialem wziac tabletki, jakies podle zdarzenie w robocie, stres... i znowu w szponach nalogu.

Dzieki chemii przez 3 tygodnie nie palilem (po 20 latach palenia po 20,30 szt. dziennie) - i wszystko poszlo... z dymem.

!AGresT
28-06-2011, 00:18
Odkąd nie palę, schudłem 15 kg. :D

Cóż, na czymś trzeba oszczędzac, żeby było na benzynę :)

Rafał_Sz
28-06-2011, 07:02
Fajnie to napisałeś. Gratki decyzji.
Osobiście nigdy ani jednej fajki nie zapaliłem, nie mam w rodzinie, ani w sród bliskich znajomych żadnych palących osób co mnie dziwi , ale i cieszy :)
Dzięki! :)


To raczej jestes dziwny:-)
Wiem. Chociaż wolę określenie oryginalny. :)


Powodzenia rsz.
Mnie sie nie udalo mimo wspomagania - kilka razy zapomnialem wziac tabletki, jakies podle zdarzenie w robocie, stres... i znowu w szponach nalogu.

Dzieki chemii przez 3 tygodnie nie palilem (po 20 latach palenia po 20,30 szt. dziennie) - i wszystko poszlo... z dymem.
Akurat w sytuacjach stresowych rzadko paliłem. Ale kawa bez fajki nie istniała.

Cóż, na czymś trzeba oszczędzac, żeby było na benzynę :)
Tych zaoszczędzonych pieniędzy jakoś nie czuć. Muszę założyć sobie skarbonkę i codziennie wrzucać tam równowartość paczki Marlboro. :) Mam "zaległą" równowartość prawie 400 paczek, hehe. ;)

Photoartbox
28-06-2011, 08:32
Gratuluje wytrwalosci, ale... jak juz ktos wczesniej napisal, palaczem jest sie do konca zycia. Tak jak z innymi nalogami, niestety wraca sie do nich szybciej niz sie od nich uwalnia. Palilem przez 27 lat, pod koniec nawet do 2 paczek dziennie (tez Marlboro mietowe). W 2004 rzucilem identycznie jak Ty, mialem tego juz po prostu dosyc. Po 5 latach kompletnej abstynencji nikotynowej, zaczalem znow podpalac, na poczatku na jakiejs imprezie "macha", potem powoli coraz wiecej. Przed dwoma miesiacami palilem juz ok. 10 papierosow dziennie, ale znow zaczelo wkurzac mnie to samo, czyli nie finanse, zdrowie itd, ale to, ze dorosly facet daje sie wodzic za nos takiemu bzdetowi. Od 2 miesiecy nie pale i znow jest mi dobrze. Zycze wszystkim, ktorzy podjeli taka sama decyzje, duzo samozaparcia a tym, ktorzy jeszcze pala, aby jak najszybciej z tym skonczyli. Wystarczy zrobic prosty rachunek + - i nagle okaze sie, ze po stronie "plusow" palenia, jest pusto.

Rafał_Sz
28-06-2011, 08:36
Gratuluje wytrwalosci, ale... jak juz ktos wczesniej napisal, palaczem jest sie do konca zycia.
Dokładnie tak. Ale cóż, za błędy trzeba płacić, czasami do końca życia. Najbardziej przed paleniem powstrzymuje mnie obecnie fakt, że w każdej chwili mogę iść po fajki i zapalić. :) A to by było takie banalne...

!AGresT
28-06-2011, 10:21
Tych zaoszczędzonych pieniędzy jakoś nie czuć.

Bardziej nawiązywałem do schudnięcia - na jedzenie nie ma, a na benzynkę musi byc :)

Rafał_Sz
28-06-2011, 10:26
Bardziej nawiązywałem do schudnięcia - na jedzenie nie ma, a na benzynkę musi byc :)Wiem, wiem. :)
Chociaż po ostatniej wizycie kuny mam spore oszczędności na paliwie. :)

pit.
28-06-2011, 10:48
Ja nie palę od lutego - za zaoszczędzone pieniądze kupiłem właśnie pierwszą lustrzanką (stąd też tutaj jestem). Jakby nie patrzeć na rachunki to było 300 zł w miesiąc. Idac dalej tym tropem można się zastanowić ile poszło w atmosferę - szkoda gadać.

Szkoda tylko tych 15 kg które przyszły do mnie jako promocja po rzuceniu palenia - teraz mam dach dla konia jak to mówią :D

Rafał_Sz
28-06-2011, 10:50
Szkoda tylko tych 15 kg które przyszły do mnie jako promocja po rzuceniu palenia - teraz mam dach dla konia jak to mówią :D
Ruszaj się dużo i będzie po temacie. :)