Zobacz pełną wersję : Podzielę się radością
Kupiłem pierwszy samochód. :mrgreen: Ford Fiesta Mk3, 1.1.
Pierwsza oferta jaką pojechałem sprawdzić i od razu trafiłem całkiem sensownie. Łiii. :D
Rafał_Sz
02-07-2010, 09:53
Gratki!
Dawaj foty!
Rafał_Sz
02-07-2010, 10:01
zaraz sie zepsuje.
Pewnie szukał Cayenne, ale akurat nie było w tym kolorze.
;)
Przygotuj się na przeciąg w portfelu ;)
Przygotuj się na przeciąg w portfelu ;)
oj tak, ja kupiłem w marcu focusa i do tej pory wymieniłem: klocki i tarcze z przodu, akumulator i nowe opony letnie
ale chociaż za dużo nie pali, ostatnio trasa Gdynia - Wa-wa i spowrotem na jednym baku i jeszcze zostało trochę w baku
Przygotuj się na przeciąg w portfelu ;)
Już założyłem że tysiak pójdzie na doraźne naprawy, na pewno trzeba sprawdzić amortyzatory i kolumnę kierownicy.
Blacha sypie się tak, jak we wszystkich Fiestach niezależnie od generacji. Trochę szpachli i będzie ładnie, bo na razie sypie się z zewnątrz tylko.
Ale sam silnik pracuje bardzo ładnie, hamulce też są OK, różne małe *******ety chodzą bez problemu - na pierwszy i drugi rzut oka nie ma się do czego przyczepić. Zobaczymy co mi mechanik powie, bo muszę tym autem przejść przegląd - skończył się dwa miesiące temu. :lol:
Ale przede wszystkim BARDZO wygodnie mi się toto prowadzi, a ja NIE UMIEM jeździć.
Parę lat wytrzyma i kupię coś innego, takie jest założenie. A póki co...
Jest to dokładnie ten Fiestacz, na miejscu trochę stargowałem z ceny:
http://moto.allegro.pl/item1098237350_ford_fiesta_1_1.html
W komplecie radio Kenwooda dostałem jeszcze, więc parę stów do przodu. :lol:
P70... stan idealny :mrgreen:
trzeba bylo kupic za te kase koreanski motoskuter i jeszcze na deskorolke by zostalo...
Dajcie chłopakowi spokój. Kupił auto i jest dla niego najpiękniejsze, bo pierwsze i JEGO WŁASNE.
Jedź ładnie i niech Ci dobrze służy (chrzanić grubość lakieru, z tego się nie strzela). :)
trzeba bylo kupic za te kase koreanski motoskuter i jeszcze na deskorolke by zostalo...
Nie bluźnij! Motór, jak już. Też mam w planach, jak już się nauczę zachowań (innych) na drodze.
Kupiłem pierwszy samochód. :mrgreen: Ford Fiesta Mk3, 1.1.
Pierwsza oferta jaką pojechałem sprawdzić i od razu trafiłem całkiem sensownie. Łiii. :D
Ha! To jak moje pierwsze :D
Tylko ja miałem w wersji 1,4i i rocznik 1989.
Całkiem nieźle się prowadziła. Miło wspominam to autko. :)
Ale awaryjne to to jak każdy Ford z tego okresu. Ale dzięki temu wiem jak naprawić autko. Przydało się parę lat później przy Escorcie ;)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/03/Przygody_Escorta_01-1.jpg
źródło (http://fotoblog.marchewka.waw.pl/rozne/Przygody_Escorta_01.jpg)
:D
daromire
02-07-2010, 10:58
Dajcie chłopakowi spokój. Kupił auto i jest dla niego najpiękniejsze, bo pierwsze i JEGO WŁASNE.
Jedź ładnie i niech Ci dobrze służy (chrzanić grubość lakieru, z tego się nie strzela). :)
O właśnie ... dobrze prawisz ... (nalać mu soku) :smile:. Zawsze się zastanawiam skąd się to w ludziach bierze. Gość się cieszy, bo ma swoje pierwsze w życiu auto, a tu już grono podpowiadaczy (czy to w żartach czy nie) straszy, że mu kasy nie starczy, że to i owo ... :-)
Za ekonetem powtarzam dajcie chłopakowi spokój, niech cieszy się swoim nowym nabytkiem, niech jeździ i będzie szczęśliwy :D
niech jeździ i będzie szczęśliwy :D
i po co go dobijasz? :mrgreen:
Zawsze się zastanawiam skąd się to w ludziach bierze. Gość się cieszy, bo ma swoje pierwsze w życiu auto, a tu już grono podpowiadaczy (czy to w żartach czy nie) straszy, że mu kasy nie starczy, że to i owo ... :-)
Zero w tym złośliwości, raczej koleżeńska rada ;) Sam niedawno kupiłem samochód i nie zdążyłem jeszcze zalać zbiornika do pełna, a już musiałem oddać ponad 3tys. złodziejom z US i firmy ubezpieczeniowej :-(
Za ekonetem powtarzam dajcie chłopakowi spokój, niech cieszy się swoim nowym nabytkiem, niech jeździ i będzie szczęśliwy :D
Otóż to, szerokości Marku i jak najrzadszych wizyt u mechanika. :)
Zero w tym złośliwości, raczej koleżeńska rada ;) Sam niedawno kupiłem samochód i nie zdążyłem jeszcze zalać zbiornika do pełna, a już musiałem oddać ponad 3tys. złodziejom z US i firmy ubezpieczeniowej :-(
Weź mi nic nie mów. Ech, spodziewam się, że więcej niż 1700 za OC nie dam, jak za Malucha i Punto 1.4 mi policzyli tak samo, po 1500...
Otóż to, szerokości Marku i jak najrzadszych wizyt u mechanika. :)
Na razie to musi jeszcze przejść przegląd. :lol:
Rafał_Sz
02-07-2010, 11:34
Na razie to musi jeszcze przejść przegląd. :lol:Olej szpachlowanie, picowanie, pachnienie, polerowanie itp. Skup się na tym, co jest istotne dla bezpieczeństwa i jakiś tam olej zmień czasami. Bardzo mądrze zrobiłeś, że zacząłeś od takiego prostego i taniego jeździdełka. Nauczysz się co i jak, zajedziesz bolid i będziesz wiedział o co chodzi. I pamiętaj, wszyscy kłamią, z tym że, mechanicy szczególnie. ;)
Gratki, całkiem fajne auto. Mój kolega też takie miał jako swoje pierwsze własne, też zajeżdzał przez roczek dopóki go na a4 własne koło nie wyprzedziło:D
Niech dzielnie i bez przygód służy!
Nauczysz się co i jak, zajedziesz bolid i będziesz wiedział o co chodzi. I pamiętaj, wszyscy kłamią, z tym że, mechanicy szczególnie. ;)
Dokładnie. To jest bardzo prosty w budowie samochód. Bardzo dużo w nim sam lub z pomocą kumpla robiłem co trzeba.
Dokładnie. To jest bardzo prosty w budowie samochód. Bardzo dużo w nim sam lub z pomocą kumpla robiłem co trzeba.
no... geometrie w lesie przy pomocy pniaka... ;)
rockabilly
02-07-2010, 11:58
i kit z tym że to fieścina...ważne że auto WŁASNE a nie banku czy firmy leasingowej.
poczyść nieco i dawaj foty w świat - cruisuj z dumą po osiedlu - Twoim autem!
Fiesta dobry sprzęt. Brakowało mi w niej jedynie wspomagania. Ale i bez tego da się żyć. Silnik żyleta i mało paliła. Co dla mnie nie było bez znaczenia. A co do wydatków na początku to nie da się tego uniknąć. To w końcu auta używane, kilkunastoletnie i ze znacznym przebiegiem (najczęściej). Szerokiej drogi!!!
Yeach, to ja się też się pochwalę. Od trzech tygodni mam VW Golfa 4 kombi, silnik 1.9 diesel 90KM, rocznik 99. Kurcze szukałem po całym świecie, a trafił się pod samym nosem. No i kupiłem sobie autko, a dalej do pracy jeżdżę mercedesem - busem, bo żonka auto zarekwirowała, twierdzi że czerwony pasuje jej do torebki...
Yeach, to ja się też się pochwalę. Od trzech tygodni mam VW Golfa 4 kombi, silnik 1.9 diesel 90KM, rocznik 99. Kurcze szukałem po całym świecie, a trafił się pod samym nosem. No i kupiłem sobie autko, a dalej do pracy jeżdżę mercedesem - busem, bo żonka auto zarekwirowała, twierdzi że czerwony pasuje jej do torebki...
Nie poddawaj się walcz o autko:D
I uważaj bo za niedługo jeszcze aparat ci zabierze:p
no własnie - niech się cieszy swoim WŁASNYM autem. reszta jest nieistotna.
Od czegoś trzeba zacząć.
Pierwsze auto zawsze się miło wspomina:)
Ech, miałem taką Fiestę, ale to było w 1995 roku. Bardzo miłe auteczko, wygodne i ekonomiczne.
Jedyne co mnie wnerwiało, to słaba elastyczność silnika, ale jeśli będziesz jeździł głównie po mieście, to nie problem.
Boryszuk
02-07-2010, 15:24
Przy używanych samochodach ludzie cieszą się dwa razy. Raz jak kupią a drugi jak sprzedadzą ;)
Niemniej jednak gratuluję. Pamiętam jak sam cieszyłem się ze swojego pierwszego 'malucha'. I z tego jak, dzień po zakupie, wjechałem nim na parking strzeżony... przez płot :mrgreen:
Szerokości!
Znajomy mial z silnikiem 1.1. Rocznik bodajze 91 lub 92. Katowana, tuningowana (poza silnikiem) i w ogole.... Przejechala 270.000 bez remontu
Titus - szkoda, że Astra Ci się nie trafiła dobra ;)
Gratulacje kolego, fajnie mieć swoje własne wozidło :) oby Ci długo służył
gratki!
Ja swoje pierwsze kupiłem miesiąc temu ( Carisma `97 1,6 hatchback). Również pierwsza oferta:)
Przeciąg w portfelu?? Zaje..sty!
Olej, płyny i filtry pokupowane, światła wyregulowane, znajomy szpenio mechanik popukał w niego od spodu. Tańczy i śpiewa. Ewentualnie maglownica do wymiany, ale jak mi nie przeszkadza luz, to nie trzeba.
Dopiero w Stacji Kontroli Pojazdów się przypier... do rys na przedniej szybie i z ręcznym jest coś nie tak. Parę setek poleci, ale przegląd przejdzie i będzie można rejestrować, ubezpieczać i śmigać. :)
Żebym jeszcze miał czas to wszystko załatwiać. :/
Szerokości, przyczepności i rozsądku :)
Przednia szyba wymieniona, mam najładniejszą szybę w całym samochodzie.
I jest zielona, atermiczna, z paskiem u góry - poprzednia była biała, bez paska i do dupy. :)
Przy wymianie oleju zrobię od razu ręczny i powinien przejść przegląd śpiewająco.
Będę musiał sobie kupić GPS, bo po Warszawie nie umiem kompletnie jeździć - chyba powstanie na ten temat osobny wątek w najbliższej przyszłości. ;)
Będę musiał sobie kupić GPS, bo po Warszawie nie umiem kompletnie jeździć - chyba powstanie na ten temat osobny wątek w najbliższej przyszłości. ;)
I tak zaczyna się łańcuszek kosztowy - do GPS koniecznie kup ładniejszy uchwyt i lepsza ładowarkę, potem może jakiś super pokrowiec na siedzenie (koniecznie tygryskowy!), później coś jeszcze... ;)
Gdy byłem młody i miałem pierwszy samochód, przyłapałem się na tym, że łażę do sklepu motoryzacyjnego i gapię się po półkach (a zbytnio pełne wtedy nie były!), co by tu jeszcze kupić do tego nieszczęsnego auta. ;)
A jeździłeś już tym autem czy na razie działasz nad zwielokrotnieniem jego wartości? :) Są auta, których wartość po zatankowaniu się podwaja/potraja. ;)
A jeździłeś już tym autem czy na razie działasz nad zwielokrotnieniem jego wartości? :) Są auta, których wartość po zatankowaniu się podwaja/potraja. ;)
Jeżdzę, jeżdzę.
A, na przegląd jedź do jakiejś stacji obsługi a nie do stacji kontroli pojazdów, żeby się mniej znali i żeby autko przeszło przegląd. Ja dzisiaj byłem na przeglądzie i przeszło bez problemu w okręgowej stacji kontroli pojazdów, ale autko młodsze...
Brazilianpitbull
05-07-2010, 18:51
Szerokości i żeby gumy się jezdni trzymały ^^
Gratulacje :)
Ja mojego kupiłem w zimie, ale ze względu na moje umiejętności ;) zostawiłem go na czas tych wielkich śniegów w spokoju.
Na wiosne był mega przeciąg w portfelu, opony, płyny, filtry - bolało ;)
jackrabbit
05-07-2010, 20:11
sie chwalimy malymi autkami to ja tez sie pochwale, zanabylem astre 1.4 z 97 roku, maszyna potwor, wreszcie moge wyprzedzac ciezarowki :mrgreen: bo ostatnie pare miesiecy jezdzilem citroenem zx
Fajnie że własne i że jeżdzi :-)
A wydatki po kupnie używanego to normalna sprawa, mnie same hamulce kosztowały 1200 zł..
to może przy okazji nowy dział na giełdę forumową sprzedam różne np. pokrowiec na siedzenia wzór -Tygrysek ,kostki na lusterko lub płyta cd anty radar ;)
to może przy okazji nowy dział na giełdę forumową sprzedam różne np. pokrowiec na siedzenia wzór -Tygrysek ,kostki na lusterko lub płyta cd anty radar ;)
Śmiej się śmiej, jak kupię sobie coś lepszego kiedyś to mam zamiar to auto pomalować na różowo i zrobić siedzenia w panterkę. :lol:
nigdy w życiu bym się nie śmiał z Ciebie ale raczej z siebie jak kupiłem pierwszy wózek -malucha ;). Rozebrałem z kolegami ( a raczej oni) na strzępy blacharka, lakier 2 razy( granat ) zderzaki + listwy w czarnym macie, wymiana lamp z H3 na H4 i tak dalej.
Kasy wywaliłem że kupił bym 2 w dobrym stanie pierwszy wyjazd na ulicę po lakierze i gościu wyrąbaną laguną wjechał mi w dupsko na przejściu dla pieszych a potem wycofał i po prostu spier....
Z czasem (czytaj przyrostem środków płatniczych) stosunek do aut zmienił sią na bardziej olewający na parkingu ktoś przerysował - parę ku... i co zrobisz jak gościa dawno nie ma ? ale czasem dało się takiego drapnąć z jego polisy wdłubać kila setek czy więcej a obcierki czy wgniota zostawić i tak siedzę w środku to czy mam odrapany zderzak czy nie to i tak go nie widzę. Dbam o to żeby wózek był sprawny i nigdy mnie nie zawiódł w trasie.
Czego i Tobie życzę
Śmiej się śmiej, jak kupię sobie coś lepszego kiedyś to mam zamiar to auto pomalować na różowo i zrobić siedzenia w panterkę. :lol:
Różowy Lancer Evo X :mrgreen: I słitaśne świecące dodatki, brokaciki, diamenciki i inne :lol: +10 do lansu :D
zanabylem
Co zrobiłeś? ;)
ja miałem chyba niesamowite szczescie bo od kupna rowno rok temu nie zdechło mi nic. poza zmiana paska rozrzadu i oleju (220zł), dwoma kompletami opon, kupnem żarówek na przod nie wlozylem absolutnie nic :) poza paliwem rzecz jasna. Tak jak mówili - kup jaopńczyka - zapomnisz o serwisach :) :)
ale japonczyki sa jednorazowe... jak juz przyjdzie Ci pojechac do warsztatu, to lepiej go wyrzucic... i kupic nastepny. to tak jak z nikonem i serwisem do niego :mrgreen:
taaa - ale by pojechac do warsztatu trzeba by z 20 lat czekac, bo na złość nic się nie chce posypac :)
Rafał_Sz
07-07-2010, 18:04
taaa - ale by pojechac do warsztatu trzeba by z 20 lat czekac, bo na złość nic się nie chce posypac :)
Tylko Japońce powinni wielkimi literami pisać na masce: Nie montuj instalacji LPG w tym aucie! W Corolli E11 przez francowaty gaz zmieniałem już wydech, 3 (!) razy sondę lambda i ostatnio robiłem remont generalny głowicy (wypalone gniazda i zawory) ze zmianą wtryskiwaczy (nie wytrzymały temperatury). Do d..y z taką oszczędnością.
A bo niektóre silniki nie sa zupełnie przystosowane do LPG. Muszą mieć utwardzane gniazda zaworów, zawory. Dlatego lepiej poczytać wcześniej czy dany silnik zniesie katowanie gazem. I jest jeszcze technika używania gazu- zapalamy i gasimy na benzynie i co 100 km robimy ze 20 na benzynie, daje to dużo.
Dzisiaj Batmobil odstawiam do warsztatu, po południu będzie do odbioru. :D
Z tego co mi powiedział wczoraj po zdjęciu koła znajomy mechanik - trzeba zrobić cały ręczny prawdopodobnie.
A i tak wydam na tę całą imprezę w sumie mniej niż zakładałem. :lol:
3 (!) razy sondę lambda .
i na jakiej sondzie w końcu skonczyłes - kupiłes oryginała ? Bo mnie kontrolka check engine powoli denerwuje i niewykluczone że się kiedyś za nią wezmę. :)
A to ze E11 nie lubią się z gazem to wiadomo nie od dziś... :)
Cały tylny uklad hamulcowy do wymiany. :D
Rafał_Sz
10-07-2010, 11:58
i na jakiej sondzie w końcu skonczyłes - kupiłes oryginała ? Bo mnie kontrolka check engine powoli denerwuje i niewykluczone że się kiedyś za nią wezmę. :)
A to ze E11 nie lubią się z gazem to wiadomo nie od dziś... :)
Kupiłem autko z gazem, więc nie miałem poniekąd wyboru. Skończyło się na jakiejś uniwersalnej sondzie ściągniętej przez kumpla ze Stanów. Działa do dzisiaj. W Toyocie za oryginał krzyknęli mi 1850 zł. Jeśli kontrolka świeci Ci się z powodu sondy, nie zwlekałbym z naprawą, bo:
1. Przeglądu nie powinieneś przejść (tak, wiem, w naszym kraju to tylko teoria ;) )
2. Zabijasz katalizator
3. Uboga mieszanka tak samo niszczy głowicę jak gaz.
Cały tylny uklad hamulcowy do wymiany. :D
To z czego Ty się cieszysz?
:)
własnie najciekawsze jest to że nie swieci się z powodu sondy. Wywalało błąd i był jakiś problem z jakością paliwa (toyoty lubia grymasic w kwestii paliwa). A teraz to już w zasadzie zaden z mechaników (a sprawdzało to kilku) nie wie w czym problem. Spalanie w normiem śmiga aż miło. Póki co kazali na tym jeździć bo nic się nie dzieje. Dziwna sprawa :)
Rafał_Sz
10-07-2010, 12:19
własnie najciekawsze jest to że nie swieci się z powodu sondy. Wywalało błąd i był jakiś problem z jakością paliwa (toyoty lubia grymasic w kwestii paliwa). A teraz to już w zasadzie zaden z mechaników (a sprawdzało to kilku) nie wie w czym problem. Spalanie w normiem śmiga aż miło. Póki co kazali na tym jeździć bo nic się nie dzieje. Dziwna sprawa :)
I po podpięciu do kompa nie pokazuje żadnych błędów?
Boryszuk
10-07-2010, 12:29
Cały tylny uklad hamulcowy do wymiany. :D
Zaczyna się ;) Pamiętaj o starej zasadzie, jakże adekwatnej do prac przy samochodach. Ruszysz gó*no, będzie smród.
To z czego Ty się cieszysz?
:)
Pierwszy post wysłany przez TapaTalk z mojej androidowej słuchawki. ;)
Zrobiłem przednią szybę i układ hamulcowy. Zanim zdążyłem podregulować linkę ręcznego jakaś babka wjechała mi Pandą w tył.
Z wierzchu nie wygląda źle (klapa bagażnika i zderzak do wymiany), ale wiem na pewno, że m.in. podłużnica jest wygięta, prawe nadkole od wewnętrznej strony też.
Przepraszam za mocne słowa, ale ***** mać, tylko tego mi brakowało. A już miałem dopinać wszystkie formalności w tym tygodniu, zrobić przegląd, zarejestrować, ubezpieczyć i dalej się bujać z kosmetyką. A teraz nie wiem nawet czy dopuszczą mi auto do ruchu w tym stanie... jeździ i wszystkie układy są sprawne, ale. :(
No i czeka mnie bój z PZU o kasę z OC. A moje własne jest jeszcze na poprzedniego właściciela. Echhhhh.......
Jak tak dalej pójdzie, to to auto czeka szrot. Coś czuję, że przy moim szczęściu...
Zawsze, zawsze tak jest.
A jeszcze zagłówek mi się osunął i generalnie zamroczyło mnie nieźle - jeden z punktów programu na dzisiaj to był neurolog, głowa dalej mnie boli a stłuczka była o 9:40.
Kupiłem pierwszy samochód. :mrgreen: Ford Fiesta Mk3, 1.1.
Pierwsza oferta jaką pojechałem sprawdzić i od razu trafiłem całkiem sensownie. Łiii. :D
Fiesta to dobra maszyna na początek!
Pamiętam moją:
rocznik 1982, GHIA, rudy metalik, ocynk na całej karoserii, 1300 benz, 75 koni, beżowo brązowy welur w środku... Śliczności.
I szybka oraz zwinna cholera była jak mało co wtedy!
Jedyny problem to zamakające kable w deszczową pogodę i związane z tym sporadyczne problemy z zapaleniem.
Do tej pory jeździ gdzieś po Ustroniu...
.................................................. .................................................. ..............................
Ja sobie tu pisze zachwalając i wspominając, a nie widziałem Twojego ostatniego posta...
Współczucia stary! Pech...
A wracając do mojej starej fiestki, to kobieta która ją kupiła wybrała się na 1 jazdę po otrzymaniu prawka i .... BRZDĘK! Wymusiła pierwszeństwo. Ale Ruda tak jej się podobała, że naprawiła ją pięknie, choć było to już totalnie nieopłacalne...
Polsar74
16-07-2010, 23:12
cóż...wypada powiedzieć : współczuję Ci.
No i czeka mnie bój z PZU o kasę z OC. A moje własne jest jeszcze na poprzedniego właściciela. Echhhhh........
Ekhm... przykro. Spodziewaj się, że PZU wyceni ci to jako szkodę całkowitę. Ale to jeszcze nie tragedia. I zaletą PZU jest to, że właściwie to z nimi nie trzeba toczyć walki. Jeśli chodzi o wycenę i wypłatę to są w tym szybcy i sprawni.
Niech ci tylko znajomi mechanik wyceni ile rzeczywiście naprawa jest warta (nie zawyżona) i czy nie zaszły poważne zmiany w samochodzie.
Co do bólu głowy, weź może zaświadczenie od lekarza.
Ekhm... przykro. Spodziewaj się, że PZU wyceni ci to jako szkodę całkowitę. Ale to jeszcze nie tragedia. I zaletą PZU jest to, że właściwie to z nimi nie trzeba toczyć walki. Jeśli chodzi o wycenę i wypłatę to są w tym szybcy i sprawni.
Niech ci tylko znajomi mechanik wyceni ile rzeczywiście naprawa jest warta (nie zawyżona) i czy nie zaszły poważne zmiany w samochodzie.
To jest robota dla blacharza bardziej....
Moja sąsiadka kiedyś zrobiła taki manewr że po stłuczce zrobiła wszystko po prostu na glanc a serwis dochodził kasy z PZU na podstawie faktur. Myślę, czy to nie byłby dobry pomysł.
Dzisiaj jadę na przegląd. O ile nie wylezie nic więcej ponad to, co było (i jest już naprawione), to powinno być OK i z pozostałymi rzeczami będę się męczyć jak już będzie po wszystkim formalnie. Oby. Ale znając moje szczęście... :(
Co do bólu głowy, weź może zaświadczenie od lekarza.
Mam papiór z wizyty w Instytucie Neurologii na Sobieskiego a od lekarza rodzinnego L4 na dwa dni, odpocznę sobie (poza piątkiem i sobotą wolne do wtorku).
Ależ mnie dzisiaj szyja napier....
Rafał_Sz
17-07-2010, 10:42
1. Współczuję.
2. Wybierz szkodę całkowitą. To nie przekreśla dalszego życia twojego autka. Ba, nawet je przedłuży, bo po wypłacie odszkodowania sam sobie sprawę załatwisz (np. klapę wymienisz całą - nawet nie opłaca się ze szpachlą podchodzić)
3. Jeśli sprawca ma OC w PZU, to dobrze. Z nimi faktycznie jest mało problemów. W czasie sporządzania protokołu szkody, poinformuj o szkodzie na twoim ciele. Tylko na razie się nie spiesz na oględziny. Przecież jesteś mocno uszkodzony ;), poinformuj tylko koniecznie ubezpieczyciela sprawcy o powstałym zdarzeniu i o tym, że zdrowie na dzień dzisiejszy nie pozwala Ci na stawienie się osobiste - telefon do centrum zgłaszania szkód.
4. Jeśli chodzi o zdrowie, to zbieraj absolutnie wszystkie papiery. Jak już będzie absolutnie pewny (ale tak na 120% ;) ) to wszelką posiadaną dokumentację przedstawisz ubezpieczycielowi. A zdrowie, jak powszechnie wiadomo, to bardzo cenna rzecz i nie zgrywaj bohatera, trzeba to wszystko dobrze wyleczyć. ;)
Myślę, że na całej zaistniałej sytuacji nie stracisz, a nawet zyskasz. Jeśli nie pokpisz sprawy, to nawet sporo zyskasz. Nie mam na myśli próby wyłudzania czegokolwiek od kogokolwiek. Masz tylko odebrać co Ci się należy.
2. Wybierz szkodę całkowitą. To nie przekreśla dalszego życia twojego autka. Ba, nawet je przedłuży, bo po wypłacie odszkodowania sam sobie sprawę załatwisz (np. klapę wymienisz całą - nawet nie opłaca się ze szpachlą podchodzić)
Klapa kosztuje poniżej 100zł, z szybą. O dziwo nic mi się nie stłukło, nawet reflektory są całe.
Tylko co z tego, jak budę trzeba wyklepać.
3. Jeśli sprawca ma OC w PZU, to dobrze. Z nimi faktycznie jest mało problemów. W czasie sporządzania protokołu szkody, poinformuj o szkodzie na twoim ciele. Tylko na razie się nie spiesz na oględziny. Przecież jesteś mocno uszkodzony ;), poinformuj tylko koniecznie ubezpieczyciela sprawcy o powstałym zdarzeniu i o tym, że zdrowie na dzień dzisiejszy nie pozwala Ci na stawienie się osobiste - telefon do centrum zgłaszania szkód.
I tak muszę iść do PZU w sprawie własnego ubezpieczenia, bo chcę rozwiązać OC i podpisać inne - to kończy mi się 27.07, a na OC w PZU mnie zwyczajnie nie stać.
4. Jeśli chodzi o zdrowie, to zbieraj absolutnie wszystkie papiery. Jak już będzie absolutnie pewny (ale tak na 120% ;) ) to wszelką posiadaną dokumentację przedstawisz ubezpieczycielowi. A zdrowie, jak powszechnie wiadomo, to bardzo cenna rzecz i nie zgrywaj bohatera, trzeba to wszystko dobrze wyleczyć. ;)
Na razie tragedii nie ma.
Boryszuk
17-07-2010, 11:05
Na razie tragedii nie ma.
Tego nie wiesz. Ja miałem wypadek prawie 4 lata temu i nie chciało mi się siedzieć na pogotowiu (wysiedziałem 6 godzin i musiałbym posiedzieć jeszcze ze 2) i do tej pory mam problemy z karkiem. Żadna tragedia, nie utrudnia mi to życia ale czasem mnie boli.
To jest robota dla blacharza bardziej....
Moja sąsiadka kiedyś zrobiła taki manewr że po stłuczce zrobiła wszystko po prostu na glanc a serwis dochodził kasy z PZU na podstawie faktur. Myślę, czy to nie byłby dobry pomysł.
No pewnie, że dla blacharza. Mi chodziło o to, że znajomy mechanik spokojnie wyceni ile pi razy drzwi wyniesie jego robota. Natomiast nie rozliczaj się z mechanikami/blacharzami przez PZU tylko bierz kasę z PZU. PZU wyceni ci szkodę zapewne dużo powyżej twoich rzeczywistych kosztów naprawy.
Rafał_Sz
17-07-2010, 12:31
Na razie tragedii nie ma.
Filantrop się znalazł! :mrgreen: Dla ubezpieczalni ma być, dla ubezpieczalni...
Fiesta dopuszczona do ruchu!! Łiiii. :D
Czy ktoś orientuje się może jak rozegrać sprawę z PZU, czy w ogóle to zgłaszać?
Wszędzie czytam, że w przypadku szkody całkowitej wypłacają żadną kasę właściwie i jeszcze "wrak" idzie pod młotek...
Wszędzie czytam, że w przypadku szkody całkowitej wypłacają żadną kasę właściwie i jeszcze "wrak" idzie pod młotek...
To źle czytasz! Zgłaszaj! I wypłacą ci spokojnie dobrą kasę! A pod młotek to od ciebie zależy. Oni zwrócą ci różnicę utraty wartości samochodu a co zrobisz ze swoim autem to od ciebie zależy. Możesz nim jeździć dalej.
Miałem szkodę całkowitą w PZU. Spokojnie starczyło na naprawę tego co uległo uszkodzeniu w aucie + jeszcze inne rzeczy zrobiłem.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.