PDA

Zobacz pełną wersję : Podzielę się radością



PaRaGaS
02-07-2010, 09:41
Kupiłem pierwszy samochód. :mrgreen: Ford Fiesta Mk3, 1.1.
Pierwsza oferta jaką pojechałem sprawdzić i od razu trafiłem całkiem sensownie. Łiii. :D

Rafał_Sz
02-07-2010, 09:53
Gratki!

Dawaj foty!

Meggido
02-07-2010, 09:56
Lakier pomierzyłeś? ;-)

R
02-07-2010, 09:58
zaraz sie zepsuje.

Rafał_Sz
02-07-2010, 10:01
zaraz sie zepsuje.
Pewnie szukał Cayenne, ale akurat nie było w tym kolorze.
;)

FHR
02-07-2010, 10:05
Przygotuj się na przeciąg w portfelu ;)

darko
02-07-2010, 10:10
Przygotuj się na przeciąg w portfelu ;)
oj tak, ja kupiłem w marcu focusa i do tej pory wymieniłem: klocki i tarcze z przodu, akumulator i nowe opony letnie
ale chociaż za dużo nie pali, ostatnio trasa Gdynia - Wa-wa i spowrotem na jednym baku i jeszcze zostało trochę w baku

PaRaGaS
02-07-2010, 10:10
Przygotuj się na przeciąg w portfelu ;)

Już założyłem że tysiak pójdzie na doraźne naprawy, na pewno trzeba sprawdzić amortyzatory i kolumnę kierownicy.
Blacha sypie się tak, jak we wszystkich Fiestach niezależnie od generacji. Trochę szpachli i będzie ładnie, bo na razie sypie się z zewnątrz tylko.

Ale sam silnik pracuje bardzo ładnie, hamulce też są OK, różne małe *******ety chodzą bez problemu - na pierwszy i drugi rzut oka nie ma się do czego przyczepić. Zobaczymy co mi mechanik powie, bo muszę tym autem przejść przegląd - skończył się dwa miesiące temu. :lol:

Ale przede wszystkim BARDZO wygodnie mi się toto prowadzi, a ja NIE UMIEM jeździć.
Parę lat wytrzyma i kupię coś innego, takie jest założenie. A póki co...

Jest to dokładnie ten Fiestacz, na miejscu trochę stargowałem z ceny:
http://moto.allegro.pl/item1098237350_ford_fiesta_1_1.html
W komplecie radio Kenwooda dostałem jeszcze, więc parę stów do przodu. :lol:

R
02-07-2010, 10:13
P70... stan idealny :mrgreen:

trzeba bylo kupic za te kase koreanski motoskuter i jeszcze na deskorolke by zostalo...

ekonet
02-07-2010, 10:24
Dajcie chłopakowi spokój. Kupił auto i jest dla niego najpiękniejsze, bo pierwsze i JEGO WŁASNE.

Jedź ładnie i niech Ci dobrze służy (chrzanić grubość lakieru, z tego się nie strzela). :)

PaRaGaS
02-07-2010, 10:24
trzeba bylo kupic za te kase koreanski motoskuter i jeszcze na deskorolke by zostalo...

Nie bluźnij! Motór, jak już. Też mam w planach, jak już się nauczę zachowań (innych) na drodze.

mpwt
02-07-2010, 10:57
Kupiłem pierwszy samochód. :mrgreen: Ford Fiesta Mk3, 1.1.
Pierwsza oferta jaką pojechałem sprawdzić i od razu trafiłem całkiem sensownie. Łiii. :D

Ha! To jak moje pierwsze :D
Tylko ja miałem w wersji 1,4i i rocznik 1989.

Całkiem nieźle się prowadziła. Miło wspominam to autko. :)
Ale awaryjne to to jak każdy Ford z tego okresu. Ale dzięki temu wiem jak naprawić autko. Przydało się parę lat później przy Escorcie ;)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/03/Przygody_Escorta_01-1.jpg
źródło (http://fotoblog.marchewka.waw.pl/rozne/Przygody_Escorta_01.jpg)

:D

daromire
02-07-2010, 10:58
Dajcie chłopakowi spokój. Kupił auto i jest dla niego najpiękniejsze, bo pierwsze i JEGO WŁASNE.

Jedź ładnie i niech Ci dobrze służy (chrzanić grubość lakieru, z tego się nie strzela). :)

O właśnie ... dobrze prawisz ... (nalać mu soku) :smile:. Zawsze się zastanawiam skąd się to w ludziach bierze. Gość się cieszy, bo ma swoje pierwsze w życiu auto, a tu już grono podpowiadaczy (czy to w żartach czy nie) straszy, że mu kasy nie starczy, że to i owo ... :-)

Za ekonetem powtarzam dajcie chłopakowi spokój, niech cieszy się swoim nowym nabytkiem, niech jeździ i będzie szczęśliwy :D

R
02-07-2010, 11:01
niech jeździ i będzie szczęśliwy :D


i po co go dobijasz? :mrgreen:

FHR
02-07-2010, 11:15
Zawsze się zastanawiam skąd się to w ludziach bierze. Gość się cieszy, bo ma swoje pierwsze w życiu auto, a tu już grono podpowiadaczy (czy to w żartach czy nie) straszy, że mu kasy nie starczy, że to i owo ... :-)

Zero w tym złośliwości, raczej koleżeńska rada ;) Sam niedawno kupiłem samochód i nie zdążyłem jeszcze zalać zbiornika do pełna, a już musiałem oddać ponad 3tys. złodziejom z US i firmy ubezpieczeniowej :-(


Za ekonetem powtarzam dajcie chłopakowi spokój, niech cieszy się swoim nowym nabytkiem, niech jeździ i będzie szczęśliwy :D

Otóż to, szerokości Marku i jak najrzadszych wizyt u mechanika. :)

PaRaGaS
02-07-2010, 11:19
Zero w tym złośliwości, raczej koleżeńska rada ;) Sam niedawno kupiłem samochód i nie zdążyłem jeszcze zalać zbiornika do pełna, a już musiałem oddać ponad 3tys. złodziejom z US i firmy ubezpieczeniowej :-(

Weź mi nic nie mów. Ech, spodziewam się, że więcej niż 1700 za OC nie dam, jak za Malucha i Punto 1.4 mi policzyli tak samo, po 1500...


Otóż to, szerokości Marku i jak najrzadszych wizyt u mechanika. :)

Na razie to musi jeszcze przejść przegląd. :lol:

Rafał_Sz
02-07-2010, 11:34
Na razie to musi jeszcze przejść przegląd. :lol:Olej szpachlowanie, picowanie, pachnienie, polerowanie itp. Skup się na tym, co jest istotne dla bezpieczeństwa i jakiś tam olej zmień czasami. Bardzo mądrze zrobiłeś, że zacząłeś od takiego prostego i taniego jeździdełka. Nauczysz się co i jak, zajedziesz bolid i będziesz wiedział o co chodzi. I pamiętaj, wszyscy kłamią, z tym że, mechanicy szczególnie. ;)

Błażej
02-07-2010, 11:39
Gratki, całkiem fajne auto. Mój kolega też takie miał jako swoje pierwsze własne, też zajeżdzał przez roczek dopóki go na a4 własne koło nie wyprzedziło:D
Niech dzielnie i bez przygód służy!

mpwt
02-07-2010, 11:46
Nauczysz się co i jak, zajedziesz bolid i będziesz wiedział o co chodzi. I pamiętaj, wszyscy kłamią, z tym że, mechanicy szczególnie. ;)

Dokładnie. To jest bardzo prosty w budowie samochód. Bardzo dużo w nim sam lub z pomocą kumpla robiłem co trzeba.

R
02-07-2010, 11:56
Dokładnie. To jest bardzo prosty w budowie samochód. Bardzo dużo w nim sam lub z pomocą kumpla robiłem co trzeba.


no... geometrie w lesie przy pomocy pniaka... ;)

rockabilly
02-07-2010, 11:58
i kit z tym że to fieścina...ważne że auto WŁASNE a nie banku czy firmy leasingowej.

poczyść nieco i dawaj foty w świat - cruisuj z dumą po osiedlu - Twoim autem!

atomant
02-07-2010, 12:03
Fiesta dobry sprzęt. Brakowało mi w niej jedynie wspomagania. Ale i bez tego da się żyć. Silnik żyleta i mało paliła. Co dla mnie nie było bez znaczenia. A co do wydatków na początku to nie da się tego uniknąć. To w końcu auta używane, kilkunastoletnie i ze znacznym przebiegiem (najczęściej). Szerokiej drogi!!!

titus1
02-07-2010, 12:48
Yeach, to ja się też się pochwalę. Od trzech tygodni mam VW Golfa 4 kombi, silnik 1.9 diesel 90KM, rocznik 99. Kurcze szukałem po całym świecie, a trafił się pod samym nosem. No i kupiłem sobie autko, a dalej do pracy jeżdżę mercedesem - busem, bo żonka auto zarekwirowała, twierdzi że czerwony pasuje jej do torebki...

Klausik
02-07-2010, 13:35
Yeach, to ja się też się pochwalę. Od trzech tygodni mam VW Golfa 4 kombi, silnik 1.9 diesel 90KM, rocznik 99. Kurcze szukałem po całym świecie, a trafił się pod samym nosem. No i kupiłem sobie autko, a dalej do pracy jeżdżę mercedesem - busem, bo żonka auto zarekwirowała, twierdzi że czerwony pasuje jej do torebki...

Nie poddawaj się walcz o autko:D
I uważaj bo za niedługo jeszcze aparat ci zabierze:p

stock
02-07-2010, 14:24
no własnie - niech się cieszy swoim WŁASNYM autem. reszta jest nieistotna.

pil74
02-07-2010, 14:39
Od czegoś trzeba zacząć.
Pierwsze auto zawsze się miło wspomina:)

Walle
02-07-2010, 14:40
Ech, miałem taką Fiestę, ale to było w 1995 roku. Bardzo miłe auteczko, wygodne i ekonomiczne.
Jedyne co mnie wnerwiało, to słaba elastyczność silnika, ale jeśli będziesz jeździł głównie po mieście, to nie problem.

Boryszuk
02-07-2010, 15:24
Przy używanych samochodach ludzie cieszą się dwa razy. Raz jak kupią a drugi jak sprzedadzą ;)

Niemniej jednak gratuluję. Pamiętam jak sam cieszyłem się ze swojego pierwszego 'malucha'. I z tego jak, dzień po zakupie, wjechałem nim na parking strzeżony... przez płot :mrgreen:

Szerokości!

Strus
02-07-2010, 16:00
Znajomy mial z silnikiem 1.1. Rocznik bodajze 91 lub 92. Katowana, tuningowana (poza silnikiem) i w ogole.... Przejechala 270.000 bez remontu

Pawliko
02-07-2010, 16:43
Titus - szkoda, że Astra Ci się nie trafiła dobra ;)

Gratulacje kolego, fajnie mieć swoje własne wozidło :) oby Ci długo służył

emet_b
02-07-2010, 18:10
gratki!
Ja swoje pierwsze kupiłem miesiąc temu ( Carisma `97 1,6 hatchback). Również pierwsza oferta:)
Przeciąg w portfelu?? Zaje..sty!

PaRaGaS
02-07-2010, 18:42
Olej, płyny i filtry pokupowane, światła wyregulowane, znajomy szpenio mechanik popukał w niego od spodu. Tańczy i śpiewa. Ewentualnie maglownica do wymiany, ale jak mi nie przeszkadza luz, to nie trzeba.
Dopiero w Stacji Kontroli Pojazdów się przypier... do rys na przedniej szybie i z ręcznym jest coś nie tak. Parę setek poleci, ale przegląd przejdzie i będzie można rejestrować, ubezpieczać i śmigać. :)

Żebym jeszcze miał czas to wszystko załatwiać. :/

kwieciu
02-07-2010, 21:16
Szerokości, przyczepności i rozsądku :)

PaRaGaS
05-07-2010, 16:55
Przednia szyba wymieniona, mam najładniejszą szybę w całym samochodzie.
I jest zielona, atermiczna, z paskiem u góry - poprzednia była biała, bez paska i do dupy. :)
Przy wymianie oleju zrobię od razu ręczny i powinien przejść przegląd śpiewająco.

Będę musiał sobie kupić GPS, bo po Warszawie nie umiem kompletnie jeździć - chyba powstanie na ten temat osobny wątek w najbliższej przyszłości. ;)

ekonet
05-07-2010, 17:02
Będę musiał sobie kupić GPS, bo po Warszawie nie umiem kompletnie jeździć - chyba powstanie na ten temat osobny wątek w najbliższej przyszłości. ;)
I tak zaczyna się łańcuszek kosztowy - do GPS koniecznie kup ładniejszy uchwyt i lepsza ładowarkę, potem może jakiś super pokrowiec na siedzenie (koniecznie tygryskowy!), później coś jeszcze... ;)
Gdy byłem młody i miałem pierwszy samochód, przyłapałem się na tym, że łażę do sklepu motoryzacyjnego i gapię się po półkach (a zbytnio pełne wtedy nie były!), co by tu jeszcze kupić do tego nieszczęsnego auta. ;)
A jeździłeś już tym autem czy na razie działasz nad zwielokrotnieniem jego wartości? :) Są auta, których wartość po zatankowaniu się podwaja/potraja. ;)

PaRaGaS
05-07-2010, 18:36
A jeździłeś już tym autem czy na razie działasz nad zwielokrotnieniem jego wartości? :) Są auta, których wartość po zatankowaniu się podwaja/potraja. ;)

Jeżdzę, jeżdzę.

M_B
05-07-2010, 18:46
A, na przegląd jedź do jakiejś stacji obsługi a nie do stacji kontroli pojazdów, żeby się mniej znali i żeby autko przeszło przegląd. Ja dzisiaj byłem na przeglądzie i przeszło bez problemu w okręgowej stacji kontroli pojazdów, ale autko młodsze...

Brazilianpitbull
05-07-2010, 18:51
Szerokości i żeby gumy się jezdni trzymały ^^

Dex
05-07-2010, 19:14
Gratulacje :)
Ja mojego kupiłem w zimie, ale ze względu na moje umiejętności ;) zostawiłem go na czas tych wielkich śniegów w spokoju.
Na wiosne był mega przeciąg w portfelu, opony, płyny, filtry - bolało ;)

jackrabbit
05-07-2010, 20:11
sie chwalimy malymi autkami to ja tez sie pochwale, zanabylem astre 1.4 z 97 roku, maszyna potwor, wreszcie moge wyprzedzac ciezarowki :mrgreen: bo ostatnie pare miesiecy jezdzilem citroenem zx

ASAHI
05-07-2010, 21:59
Fajnie że własne i że jeżdzi :-)
A wydatki po kupnie używanego to normalna sprawa, mnie same hamulce kosztowały 1200 zł..

polo
05-07-2010, 22:04
to może przy okazji nowy dział na giełdę forumową sprzedam różne np. pokrowiec na siedzenia wzór -Tygrysek ,kostki na lusterko lub płyta cd anty radar ;)

PaRaGaS
05-07-2010, 22:05
to może przy okazji nowy dział na giełdę forumową sprzedam różne np. pokrowiec na siedzenia wzór -Tygrysek ,kostki na lusterko lub płyta cd anty radar ;)

Śmiej się śmiej, jak kupię sobie coś lepszego kiedyś to mam zamiar to auto pomalować na różowo i zrobić siedzenia w panterkę. :lol:

polo
05-07-2010, 23:16
nigdy w życiu bym się nie śmiał z Ciebie ale raczej z siebie jak kupiłem pierwszy wózek -malucha ;). Rozebrałem z kolegami ( a raczej oni) na strzępy blacharka, lakier 2 razy( granat ) zderzaki + listwy w czarnym macie, wymiana lamp z H3 na H4 i tak dalej.
Kasy wywaliłem że kupił bym 2 w dobrym stanie pierwszy wyjazd na ulicę po lakierze i gościu wyrąbaną laguną wjechał mi w dupsko na przejściu dla pieszych a potem wycofał i po prostu spier....
Z czasem (czytaj przyrostem środków płatniczych) stosunek do aut zmienił sią na bardziej olewający na parkingu ktoś przerysował - parę ku... i co zrobisz jak gościa dawno nie ma ? ale czasem dało się takiego drapnąć z jego polisy wdłubać kila setek czy więcej a obcierki czy wgniota zostawić i tak siedzę w środku to czy mam odrapany zderzak czy nie to i tak go nie widzę. Dbam o to żeby wózek był sprawny i nigdy mnie nie zawiódł w trasie.
Czego i Tobie życzę

Dex
06-07-2010, 10:38
Śmiej się śmiej, jak kupię sobie coś lepszego kiedyś to mam zamiar to auto pomalować na różowo i zrobić siedzenia w panterkę. :lol:

Różowy Lancer Evo X :mrgreen: I słitaśne świecące dodatki, brokaciki, diamenciki i inne :lol: +10 do lansu :D

Korchez
06-07-2010, 21:30
zanabylem
Co zrobiłeś? ;)

stock
07-07-2010, 12:59
ja miałem chyba niesamowite szczescie bo od kupna rowno rok temu nie zdechło mi nic. poza zmiana paska rozrzadu i oleju (220zł), dwoma kompletami opon, kupnem żarówek na przod nie wlozylem absolutnie nic :) poza paliwem rzecz jasna. Tak jak mówili - kup jaopńczyka - zapomnisz o serwisach :) :)

R
07-07-2010, 13:06
ale japonczyki sa jednorazowe... jak juz przyjdzie Ci pojechac do warsztatu, to lepiej go wyrzucic... i kupic nastepny. to tak jak z nikonem i serwisem do niego :mrgreen:

stock
07-07-2010, 16:34
taaa - ale by pojechac do warsztatu trzeba by z 20 lat czekac, bo na złość nic się nie chce posypac :)

Rafał_Sz
07-07-2010, 18:04
taaa - ale by pojechac do warsztatu trzeba by z 20 lat czekac, bo na złość nic się nie chce posypac :)
Tylko Japońce powinni wielkimi literami pisać na masce: Nie montuj instalacji LPG w tym aucie! W Corolli E11 przez francowaty gaz zmieniałem już wydech, 3 (!) razy sondę lambda i ostatnio robiłem remont generalny głowicy (wypalone gniazda i zawory) ze zmianą wtryskiwaczy (nie wytrzymały temperatury). Do d..y z taką oszczędnością.

ASAHI
07-07-2010, 18:27
A bo niektóre silniki nie sa zupełnie przystosowane do LPG. Muszą mieć utwardzane gniazda zaworów, zawory. Dlatego lepiej poczytać wcześniej czy dany silnik zniesie katowanie gazem. I jest jeszcze technika używania gazu- zapalamy i gasimy na benzynie i co 100 km robimy ze 20 na benzynie, daje to dużo.

PaRaGaS
08-07-2010, 08:04
Dzisiaj Batmobil odstawiam do warsztatu, po południu będzie do odbioru. :D
Z tego co mi powiedział wczoraj po zdjęciu koła znajomy mechanik - trzeba zrobić cały ręczny prawdopodobnie.
A i tak wydam na tę całą imprezę w sumie mniej niż zakładałem. :lol:

stock
08-07-2010, 08:14
3 (!) razy sondę lambda .

i na jakiej sondzie w końcu skonczyłes - kupiłes oryginała ? Bo mnie kontrolka check engine powoli denerwuje i niewykluczone że się kiedyś za nią wezmę. :)
A to ze E11 nie lubią się z gazem to wiadomo nie od dziś... :)

PaRaGaS
10-07-2010, 11:49
Cały tylny uklad hamulcowy do wymiany. :D

Rafał_Sz
10-07-2010, 11:58
i na jakiej sondzie w końcu skonczyłes - kupiłes oryginała ? Bo mnie kontrolka check engine powoli denerwuje i niewykluczone że się kiedyś za nią wezmę. :)
A to ze E11 nie lubią się z gazem to wiadomo nie od dziś... :)
Kupiłem autko z gazem, więc nie miałem poniekąd wyboru. Skończyło się na jakiejś uniwersalnej sondzie ściągniętej przez kumpla ze Stanów. Działa do dzisiaj. W Toyocie za oryginał krzyknęli mi 1850 zł. Jeśli kontrolka świeci Ci się z powodu sondy, nie zwlekałbym z naprawą, bo:
1. Przeglądu nie powinieneś przejść (tak, wiem, w naszym kraju to tylko teoria ;) )
2. Zabijasz katalizator
3. Uboga mieszanka tak samo niszczy głowicę jak gaz.


Cały tylny uklad hamulcowy do wymiany. :D
To z czego Ty się cieszysz?

:)

stock
10-07-2010, 12:15
własnie najciekawsze jest to że nie swieci się z powodu sondy. Wywalało błąd i był jakiś problem z jakością paliwa (toyoty lubia grymasic w kwestii paliwa). A teraz to już w zasadzie zaden z mechaników (a sprawdzało to kilku) nie wie w czym problem. Spalanie w normiem śmiga aż miło. Póki co kazali na tym jeździć bo nic się nie dzieje. Dziwna sprawa :)

Rafał_Sz
10-07-2010, 12:19
własnie najciekawsze jest to że nie swieci się z powodu sondy. Wywalało błąd i był jakiś problem z jakością paliwa (toyoty lubia grymasic w kwestii paliwa). A teraz to już w zasadzie zaden z mechaników (a sprawdzało to kilku) nie wie w czym problem. Spalanie w normiem śmiga aż miło. Póki co kazali na tym jeździć bo nic się nie dzieje. Dziwna sprawa :)
I po podpięciu do kompa nie pokazuje żadnych błędów?

Boryszuk
10-07-2010, 12:29
Cały tylny uklad hamulcowy do wymiany. :D

Zaczyna się ;) Pamiętaj o starej zasadzie, jakże adekwatnej do prac przy samochodach. Ruszysz gó*no, będzie smród.

PaRaGaS
10-07-2010, 17:59
To z czego Ty się cieszysz?

:)

Pierwszy post wysłany przez TapaTalk z mojej androidowej słuchawki. ;)

PaRaGaS
16-07-2010, 20:43
Zrobiłem przednią szybę i układ hamulcowy. Zanim zdążyłem podregulować linkę ręcznego jakaś babka wjechała mi Pandą w tył.
Z wierzchu nie wygląda źle (klapa bagażnika i zderzak do wymiany), ale wiem na pewno, że m.in. podłużnica jest wygięta, prawe nadkole od wewnętrznej strony też.
Przepraszam za mocne słowa, ale ***** mać, tylko tego mi brakowało. A już miałem dopinać wszystkie formalności w tym tygodniu, zrobić przegląd, zarejestrować, ubezpieczyć i dalej się bujać z kosmetyką. A teraz nie wiem nawet czy dopuszczą mi auto do ruchu w tym stanie... jeździ i wszystkie układy są sprawne, ale. :(
No i czeka mnie bój z PZU o kasę z OC. A moje własne jest jeszcze na poprzedniego właściciela. Echhhhh.......

Jak tak dalej pójdzie, to to auto czeka szrot. Coś czuję, że przy moim szczęściu...

Zawsze, zawsze tak jest.

A jeszcze zagłówek mi się osunął i generalnie zamroczyło mnie nieźle - jeden z punktów programu na dzisiaj to był neurolog, głowa dalej mnie boli a stłuczka była o 9:40.

frostic
16-07-2010, 23:10
Kupiłem pierwszy samochód. :mrgreen: Ford Fiesta Mk3, 1.1.
Pierwsza oferta jaką pojechałem sprawdzić i od razu trafiłem całkiem sensownie. Łiii. :D

Fiesta to dobra maszyna na początek!

Pamiętam moją:
rocznik 1982, GHIA, rudy metalik, ocynk na całej karoserii, 1300 benz, 75 koni, beżowo brązowy welur w środku... Śliczności.
I szybka oraz zwinna cholera była jak mało co wtedy!
Jedyny problem to zamakające kable w deszczową pogodę i związane z tym sporadyczne problemy z zapaleniem.

Do tej pory jeździ gdzieś po Ustroniu...

.................................................. .................................................. ..............................

Ja sobie tu pisze zachwalając i wspominając, a nie widziałem Twojego ostatniego posta...
Współczucia stary! Pech...

A wracając do mojej starej fiestki, to kobieta która ją kupiła wybrała się na 1 jazdę po otrzymaniu prawka i .... BRZDĘK! Wymusiła pierwszeństwo. Ale Ruda tak jej się podobała, że naprawiła ją pięknie, choć było to już totalnie nieopłacalne...

Polsar74
16-07-2010, 23:12
cóż...wypada powiedzieć : współczuję Ci.

mpwt
17-07-2010, 09:55
No i czeka mnie bój z PZU o kasę z OC. A moje własne jest jeszcze na poprzedniego właściciela. Echhhhh........

Ekhm... przykro. Spodziewaj się, że PZU wyceni ci to jako szkodę całkowitę. Ale to jeszcze nie tragedia. I zaletą PZU jest to, że właściwie to z nimi nie trzeba toczyć walki. Jeśli chodzi o wycenę i wypłatę to są w tym szybcy i sprawni.

Niech ci tylko znajomi mechanik wyceni ile rzeczywiście naprawa jest warta (nie zawyżona) i czy nie zaszły poważne zmiany w samochodzie.

Co do bólu głowy, weź może zaświadczenie od lekarza.

PaRaGaS
17-07-2010, 10:05
Ekhm... przykro. Spodziewaj się, że PZU wyceni ci to jako szkodę całkowitę. Ale to jeszcze nie tragedia. I zaletą PZU jest to, że właściwie to z nimi nie trzeba toczyć walki. Jeśli chodzi o wycenę i wypłatę to są w tym szybcy i sprawni.

Niech ci tylko znajomi mechanik wyceni ile rzeczywiście naprawa jest warta (nie zawyżona) i czy nie zaszły poważne zmiany w samochodzie.

To jest robota dla blacharza bardziej....
Moja sąsiadka kiedyś zrobiła taki manewr że po stłuczce zrobiła wszystko po prostu na glanc a serwis dochodził kasy z PZU na podstawie faktur. Myślę, czy to nie byłby dobry pomysł.

Dzisiaj jadę na przegląd. O ile nie wylezie nic więcej ponad to, co było (i jest już naprawione), to powinno być OK i z pozostałymi rzeczami będę się męczyć jak już będzie po wszystkim formalnie. Oby. Ale znając moje szczęście... :(


Co do bólu głowy, weź może zaświadczenie od lekarza.

Mam papiór z wizyty w Instytucie Neurologii na Sobieskiego a od lekarza rodzinnego L4 na dwa dni, odpocznę sobie (poza piątkiem i sobotą wolne do wtorku).
Ależ mnie dzisiaj szyja napier....

Rafał_Sz
17-07-2010, 10:42
1. Współczuję.

2. Wybierz szkodę całkowitą. To nie przekreśla dalszego życia twojego autka. Ba, nawet je przedłuży, bo po wypłacie odszkodowania sam sobie sprawę załatwisz (np. klapę wymienisz całą - nawet nie opłaca się ze szpachlą podchodzić)

3. Jeśli sprawca ma OC w PZU, to dobrze. Z nimi faktycznie jest mało problemów. W czasie sporządzania protokołu szkody, poinformuj o szkodzie na twoim ciele. Tylko na razie się nie spiesz na oględziny. Przecież jesteś mocno uszkodzony ;), poinformuj tylko koniecznie ubezpieczyciela sprawcy o powstałym zdarzeniu i o tym, że zdrowie na dzień dzisiejszy nie pozwala Ci na stawienie się osobiste - telefon do centrum zgłaszania szkód.

4. Jeśli chodzi o zdrowie, to zbieraj absolutnie wszystkie papiery. Jak już będzie absolutnie pewny (ale tak na 120% ;) ) to wszelką posiadaną dokumentację przedstawisz ubezpieczycielowi. A zdrowie, jak powszechnie wiadomo, to bardzo cenna rzecz i nie zgrywaj bohatera, trzeba to wszystko dobrze wyleczyć. ;)


Myślę, że na całej zaistniałej sytuacji nie stracisz, a nawet zyskasz. Jeśli nie pokpisz sprawy, to nawet sporo zyskasz. Nie mam na myśli próby wyłudzania czegokolwiek od kogokolwiek. Masz tylko odebrać co Ci się należy.

PaRaGaS
17-07-2010, 10:53
2. Wybierz szkodę całkowitą. To nie przekreśla dalszego życia twojego autka. Ba, nawet je przedłuży, bo po wypłacie odszkodowania sam sobie sprawę załatwisz (np. klapę wymienisz całą - nawet nie opłaca się ze szpachlą podchodzić)

Klapa kosztuje poniżej 100zł, z szybą. O dziwo nic mi się nie stłukło, nawet reflektory są całe.
Tylko co z tego, jak budę trzeba wyklepać.


3. Jeśli sprawca ma OC w PZU, to dobrze. Z nimi faktycznie jest mało problemów. W czasie sporządzania protokołu szkody, poinformuj o szkodzie na twoim ciele. Tylko na razie się nie spiesz na oględziny. Przecież jesteś mocno uszkodzony ;), poinformuj tylko koniecznie ubezpieczyciela sprawcy o powstałym zdarzeniu i o tym, że zdrowie na dzień dzisiejszy nie pozwala Ci na stawienie się osobiste - telefon do centrum zgłaszania szkód.

I tak muszę iść do PZU w sprawie własnego ubezpieczenia, bo chcę rozwiązać OC i podpisać inne - to kończy mi się 27.07, a na OC w PZU mnie zwyczajnie nie stać.


4. Jeśli chodzi o zdrowie, to zbieraj absolutnie wszystkie papiery. Jak już będzie absolutnie pewny (ale tak na 120% ;) ) to wszelką posiadaną dokumentację przedstawisz ubezpieczycielowi. A zdrowie, jak powszechnie wiadomo, to bardzo cenna rzecz i nie zgrywaj bohatera, trzeba to wszystko dobrze wyleczyć. ;)

Na razie tragedii nie ma.

Boryszuk
17-07-2010, 11:05
Na razie tragedii nie ma.

Tego nie wiesz. Ja miałem wypadek prawie 4 lata temu i nie chciało mi się siedzieć na pogotowiu (wysiedziałem 6 godzin i musiałbym posiedzieć jeszcze ze 2) i do tej pory mam problemy z karkiem. Żadna tragedia, nie utrudnia mi to życia ale czasem mnie boli.

mpwt
17-07-2010, 11:40
To jest robota dla blacharza bardziej....
Moja sąsiadka kiedyś zrobiła taki manewr że po stłuczce zrobiła wszystko po prostu na glanc a serwis dochodził kasy z PZU na podstawie faktur. Myślę, czy to nie byłby dobry pomysł.

No pewnie, że dla blacharza. Mi chodziło o to, że znajomy mechanik spokojnie wyceni ile pi razy drzwi wyniesie jego robota. Natomiast nie rozliczaj się z mechanikami/blacharzami przez PZU tylko bierz kasę z PZU. PZU wyceni ci szkodę zapewne dużo powyżej twoich rzeczywistych kosztów naprawy.

Rafał_Sz
17-07-2010, 12:31
Na razie tragedii nie ma.
Filantrop się znalazł! :mrgreen: Dla ubezpieczalni ma być, dla ubezpieczalni...

PaRaGaS
17-07-2010, 12:49
Fiesta dopuszczona do ruchu!! Łiiii. :D

PaRaGaS
21-07-2010, 00:12
Czy ktoś orientuje się może jak rozegrać sprawę z PZU, czy w ogóle to zgłaszać?
Wszędzie czytam, że w przypadku szkody całkowitej wypłacają żadną kasę właściwie i jeszcze "wrak" idzie pod młotek...

mpwt
21-07-2010, 00:19
Wszędzie czytam, że w przypadku szkody całkowitej wypłacają żadną kasę właściwie i jeszcze "wrak" idzie pod młotek...

To źle czytasz! Zgłaszaj! I wypłacą ci spokojnie dobrą kasę! A pod młotek to od ciebie zależy. Oni zwrócą ci różnicę utraty wartości samochodu a co zrobisz ze swoim autem to od ciebie zależy. Możesz nim jeździć dalej.

Miałem szkodę całkowitą w PZU. Spokojnie starczyło na naprawę tego co uległo uszkodzeniu w aucie + jeszcze inne rzeczy zrobiłem.