Zobacz pełną wersję : ślubianki - rezygnacja z usługi w ostatniej chwili...
No i szlag mnie trafił...
Umowa podpisana rok temu, ślub 26 czerwca 2010, wszystko ustalone, dogadane. Cacy. Miałam zadzwonić celem potwierdzenia czy nie ma żadnych zmian w godzinach tuż przed zleceniem. Wyprzedziła mnie Panna Młoda... Zadzwoniła dziś wczesnym popołudniem - i już po chwili okazało się co następuje:
...PM zrezygnowała z fotografa... od tak - nie chcą już fotografa na ślub. Po prostu mnie zatkało! :???:
O głębsze przyczyny rezygnacji już nie pytałam - byłam kompletnie zaskoczona... Może zaoferował się im za darmo wujek z lustrzanką? może nagle brakło kasy?... nie wiem. Niemniej jednak, zrezygnowali "sobie" - od tak. Na moje pytanie: dlaczego? co się stało? przyszła żona ze spokojem stwierdziła, że "po prostu postanowili, że nie będzie fotografa na ślubie" że "zrezygnowali z fotografa w ogóle"...
Szkoda tylko, że poinformowała mnie o tej decyzji na dzień przed ślubem...:!: Od czasu podpisania z nimi umowy miałam przynajmniej 3 zapytania na ten termin (w tym 2 w ciągu ostatnich 2 mies.) - oczywiście odmawiałam wiedząc że mam już zlecenie na ten dzień... Zwyczajnie PM mnie załatwiła...
Nie wiem z czego wynika taka postawa - ze zwykłej niefrasobliwości? Bezmyślności czy wręcz bezdennej głupoty...? Tym sposobem pozbawili kogoś możliwości zarobienia - i oczywiście w żaden sposób już nie jestem w stanie tego nadrobić... Gdyby powiedzieli mi choć miesiąc temu - mogłabym zwrócić się do osób które pytały wcześniej o ten termin a którym odmówiłam - z pytaniem czy nadal szukają fotografa... a tak - jestem w du.ie...:roll:
Właściwie niewiele mogę teraz już zrobić... Nawet specjalnie nie "nawrzucałam" PM - bo kompletnie mnie ta sytuacja zaskoczyła - Panna Młoda powiedziała "no przepraszam" i "dowidzenia" - na tym rozmowa się skończyła, a ja zostałam z kompletem naładowanych aku, wyczyszczonych kart... i pustym kontem. :evil:
Jest jakiś sposób, żeby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości? Macie może np. jakieś paragrafy w umowie mówiące o ew. rezygnacji z usługi - w jakim czasie najkrócej przed dniem zlecenia można zrezygnować, jakie konsekwencje etc.?
No ręce z nogami mi dziś opadły...
W umowie zaznaczyć że gdy PM zrezygnuje z fotografa to płacą np 50 % ceny (pod warunkiem że nie znajdziesz na ten termin nikogo)
W umowie z moim fotografem był taki zapis. Nie pamiętam tylko czy były tam jakieś %% czy chodziło o całą kwotę zlecenia.
Może po prostu w umowie trzeba umieścić jeszcze jeden punkt w którym PM zobowiązują się do 100 % potwierdzenia na 4 tygodnie przed uroczystością, a nie dzień przed.
agape, a zadatku na to zlecenie nie wzięłaś od młodych? Wiem, że to marne pocieszenie, ale zawsze byłoby coś..
Takie ryzyko zawodowe. Pobierasz chyba zaliczkę, która w takiej sytuacji przepada PM, a fotograf ratuje chociaż część dochodu.
agape, a zadatku na to zlecenie nie wzięłaś od młodych? Wiem, że to marne pocieszenie, ale zawsze byłoby coś..
Takie ryzyko zawodowe. Pobierasz chyba zaliczkę, która w takiej sytuacji przepada PM, a fotograf ratuje chociaż część dochodu.
no tak... 200zł :roll:
Od przyszłego roku zacznę chyba brać 500 i dodam do umowy zapis o rekompensacie w wysokości 50% ceny zlecenia w przypadku rezygnacji z usługi później niż miesiąc przed dniem jej wykonania.
W sumie można było napisać coś takiego odrazu jednak w życiu nie wpadłabym na to, że ktoś może być aż takim idio... tak lekkomyślnym... :???:
Kodeks Cywilny
Art. 639. Zamawiający nie może odmówić zapłaty wynagrodzenia mimo niewykonania dzieła, jeżeli przyjmujący zamówienie był gotów je wykonać, lecz doznał przeszkody z przyczyn dotyczących zamawiającego. Jednakże w wypadku takim zamawiający może odliczyć to, co przyjmujący zamówienie oszczędził z powodu niewykonania dzieła.
Czyli np. koszt dojazdu itp.
Art. 746. § 1. Dający zlecenie może je wypowiedzieć w każdym czasie. Powinien jednak zwrócić przyjmującemu zlecenie wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zlecenia; w razie odpłatnego zlecenia obowiązany jest uiścić przyjmującemu zlecenie część wynagrodzenia odpowiadającą jego dotychczasowym czynnościom, a jeżeli wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, powinien także naprawić szkodę.
Do wyboru, do koloru.
Jest jakiś sposób, żeby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości? Macie może np. jakieś paragrafy w umowie mówiące o ew. rezygnacji z usługi - w jakim czasie najkrócej przed dniem zlecenia można zrezygnować, jakie konsekwencje etc.?
No ręce z nogami mi dziś opadły...
W umowie piszesz, że to co nie reguluje umowa zawarta ze zleceniodawcą reguluje Kodeks Cywilny.
Nic więcej nie musisz pisać.
Wyślij im wezwanie do zapłaty powołując się na wspomniane artykuły kodeksu cywilnego.
Kodeks Cywilny
Art. 639. Zamawiający nie może odmówić zapłaty wynagrodzenia mimo niewykonania dzieła, jeżeli przyjmujący zamówienie był gotów je wykonać, lecz doznał przeszkody z przyczyn dotyczących zamawiającego. Jednakże w wypadku takim zamawiający może odliczyć to, co przyjmujący zamówienie oszczędził z powodu niewykonania dzieła.
Czyli np. koszt dojazdu itp.
Art. 746. § 1. Dający zlecenie może je wypowiedzieć w każdym czasie. Powinien jednak zwrócić przyjmującemu zlecenie wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zlecenia; w razie odpłatnego zlecenia obowiązany jest uiścić przyjmującemu zlecenie część wynagrodzenia odpowiadającą jego dotychczasowym czynnościom, a jeżeli wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, powinien także naprawić szkodę.
Do wyboru, do koloru.
W umowie piszesz, że to co nie reguluje umowa zawarta ze zleceniodawcą reguluje Kodeks Cywilny.
Nic więcej nie musisz pisać.
Dzięki freefly! Trzeba będzie poczynić odpowiednie zmiany w umowie.
no tak... 200zł :roll:
Od przyszłego roku zacznę chyba brać 500 i dodam do umowy zapis o rekompensacie w wysokości 50% ceny zlecenia w przypadku rezygnacji z usługi później niż miesiąc przed dniem jej wykonania.
W sumie można było napisać coś takiego odrazu jednak w życiu nie wpadłabym na to, że ktoś może być aż takim idio... tak lekkomyślnym... :???:
Tak mam w umowie i narazie nie mialem problemow, a z klientami roznie bywa:
30% wartosci zlecenia przy podpisaniu umowy, 50% pozostałej należności w dniu rozpoczęcia zlecenia, pozostala kwota przy przekazaniu materiałów
W przypadku odstąpienia od umowy przez Zamawiających w terminie bliższym niż trzy miesiące od dnia uroczystości, Zamawiający zapłaci Wykonawcy 50% kwoty ustalonego wynagrodzenia po odjęciu zadatku.
Adam Trzcionka
25-06-2010, 21:02
zła umowa.
agape, a zadatku na to zlecenie nie wzięłaś od młodych? Wiem, że to marne pocieszenie, ale zawsze byłoby coś..
W przypadku zadatku:
Kodeks Cywilny
Art. 394. § 1. W braku odmiennego zastrzeżenia umownego albo zwyczaju zadatek dany przy zawarciu umowy ma to znaczenie, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron druga strona może bez wyznaczenia terminu dodatkowego od umowy odstąpić i otrzymany zadatek zachować, a jeżeli sama go dała, może żądać sumy dwukrotnie wyższej.
§ 2. W razie wykonania umowy zadatek ulega zaliczeniu na poczet świadczenia strony, która go dała; jeżeli zaliczenie nie jest możliwe, zadatek ulega zwrotowi.
§ 3. W razie rozwiązania umowy zadatek powinien być zwrócony, a obowiązek zapłaty sumy dwukrotnie wyższej odpada. To samo dotyczy wypadku, gdy niewykonanie umowy nastąpiło wskutek okoliczności, za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności albo za które ponoszą odpowiedzialność obie strony.
Są jeszcze zaliczki.
§ 3. W razie rozwiązania umowy zadatek powinien być zwrócony, a obowiązek zapłaty sumy dwukrotnie wyższej odpada. To samo dotyczy wypadku, gdy niewykonanie umowy nastąpiło wskutek okoliczności, za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności albo za które ponoszą odpowiedzialność obie strony.
co jednak gdy to jedna ze stron (tu: zamawiająca usługę) "już usługi nie chce" (przyczyna: bo tak) ? I nie ma w tym udziału "siły wyższej", (nie wiem - wesele się rozpadło, ślubu nie będzie etc.)
zła umowa.
Nie no... świetna rada! Myślę, że wielu ludzi z branży skorzysta.
co jednak gdy to jedna ze stron (tu: zamawiająca usługę) "już usługi nie chce" (przyczyna: bo tak) ? I nie ma w tym udziału "siły wyższej", (nie wiem - wesele się rozpadło, ślubu nie będzie etc.)
Rozwiązanie umowy musi być za porozumieniem stron.
Tu masz różnicę pomiędzy zaliczką, a zadatkiem:
ZALICZKA
po wykonaniu usługi zostaje wliczona w jej cenę,
jeśli umowa zostaje rozwiązana za zgodą obu stron, to zwracają one sobie wzajemne świadczenia, w tym także zaliczkę,
jeśli umowę rozwiąże strona biorąca zaliczkę, jest ona zobowiązana do zwrotu pobranej zaliczki.
jeśli umowę rozwiąże strona dająca zaliczkę może ona domagać się jej zwrotu.
ZADATEK
jeśli umowa zostaje rozwiązana za zgodą obu stron, to zwracają one sobie wzajemne świadczenia, w tym także zadatek,
jeśli umowa została wykonana prawidłowo, zadatek zostaje zaliczony w na poczet ceny,
jeśli umowa nie została wykonana, z uwagi na rezygnację strony, która zadatek dała, zadatek przepada na rzecz biorącego zadatek,
jeśli umowa nie została zrealizowana z przyczyn leżących po stronie biorącej zadatek, strona dająca zadatek może od umowy odstąpić i żądać zwrotu zadatku w podwójnej wysokości.
Ja znam przypadek jak mój kolega zrobił ślub i mieli zapłacić resztę przy odebraniu zdjęć. A najlepsze jest to ,że nie kwapią się za bardzo do odbioru i wciskają coraz to nowsze kity o tymczasowych kłopotach finansowych. Kiedy jak kiedy ale po weselichu młodzi mają kasę z prezentów. Po prostu czasami trafia się taki gatun ludzi ,że szkoda gadać. Nauczka na przyszłość - brać sowity bezzwrotny zadatek co aby na otarcie łez i zszarpanych nerwów zostało. Pozdro.
Radek Radziszewski
25-06-2010, 21:45
Duży zadatek to najlepsze rozwiązanie - 25% np
Duży zadatek to najlepsze rozwiązanie - 25% np
Czy duży to zależy czy 25% z 5koła czy 25% z 8papierów :D
Duży zadatek to najlepsze rozwiązanie - 25% np
Tylko pamiętaj, że w przypadku, gdy złamiesz nogę, ukradną Ci aparat, zaśpisz itp., i nie zrealizujesz zlecenia, to zleceniobiorca w przypadku zadatku będzie mógł zgodnie z prawem domagać się zwrotu podwójnej kwoty którą otrzymałeś.
standardem chyba jest 30%, ale coraz częściej spotykam się z 50% zadatku. Gorzej, kiedy będzie trzeba oddać x2 ;)
Agape, w tej sytuacji mogę tylko współczuć i poradzić większą kwotę zadatku, jako zabezpieczenie. Przypuszczam, że koszta zostały dokonane na poczet, np. zakup albumów, płyt, itp.?
w sumie jedynie na album... okładkę i płytę projektuję i zamawiam gdy mam już gotowe zdjęcia...
Radek Radziszewski
25-06-2010, 23:17
Tylko pamiętaj, że w przypadku, gdy złamiesz nogę, ukradną Ci aparat, zaśpisz itp., i nie zrealizujesz zlecenia, to zleceniobiorca w przypadku zadatku będzie mógł zgodnie z prawem domagać się zwrotu podwójnej kwoty którą otrzymałeś.
na wypadki nagłe też mam pkt
na wypadki nagłe też mam pkt
A mianowicie?
Jeśli jest to przepadek na Twoją korzyść zadatku lub zaliczki, gdy w "nagłym wypadku" nie zrealizujesz zamówienia w przypadku świadczenia usługi dla konsumenta, to jest to klasyczny przykład klauzuli niedozwolonej.
bialogardzianin
26-06-2010, 10:17
Adam zapewne tematu nie rozwinie, bo ogranicza go prawdopodobnie kodeks etyczny stowarzyszenia.
Potwierdzam wypowiedź freefly. Ja mam wpisane w umowie dwa zdania dotyczące zadatku i sytuacji nadzwyczajnych. Biorę 200-400 zł ZADATKU (nie mylić ludzie z zaliczką) i takie kwoty będą zapewne mizernym zadośćuczynieniem dla osób, które żyją tylko i wyłącznie z fotografii. Bardzo cenię sobie wypowiedzi prawnika (?) freefly, sam prawa nie studiowałem, choć na co dzień mam z pewnymi jego "gałęziami" do czynienia i mam dostęp do radcy prawnego, który moją umowę przeczytał i stwierdził, że jest OK (wiem, opinia radcy nie jest wiążąca). Mam tam zapis: "...Jeśli postanowienia umowy nie zostaną wykonane z uwagi na rezygnację Zamawiających, zadatek przepada na rzecz Wykonawcy, natomiast jeśli umowa nie zostanie zrealizowana z przyczyn leżących po stronie Wykonawcy, z zastrzeżeniem § 2 ust. 2 umowy, Zamawiający mogą od umowy odstąpić i żądać zwrotu zadatku w podwójnej wysokości."
Par. 2 ust. 2 mówi: "...Wykonawca nie ma prawa powierzyć wykonania usługi stanowiącej przedmiot niniejszej umowy innej osobie w ramach zastępstwa, bez uprzedniej pisemnej zgody Zamawiających." A zatem, jeśli mi się coś przytrafi, ja lub moja żona, nawiązujemy kontakt z narzeczonymi i pytamy, czy w obliczu zdarzenia losowego zgodzą się na wykonanie usługi przez kompetentnego fotografa. Jeśli tak- zgoda na piśmie i jazda, jeśli nie- wypłacam im na żądanie zadatek w podwójnej wysokości. tak ja to mam rozwiązane.
EDIT: mam nadzieję, że pomogłem tym, co mieli do tej pory to nieuregulowane. freefly, może być?;)
A zatem, jeśli mi się coś przytrafi, ja lub moja żona, nawiązujemy kontakt z narzeczonymi i pytamy, czy w obliczu zdarzenia losowego zgodzą się na wykonanie usługi przez kompetentnego fotografa. Jeśli tak- zgoda na piśmie i jazda, jeśli nie- wypłacam im na żądanie zadatek w podwójnej wysokości. tak ja to mam rozwiązane.
Wszystko fajnie, wiele osób ma ten zapis dot. zastępstwa. Tyle tylko, że to raczej tylko proforma. Nie sądzę, że macie wśród znajomych fotografów takich, którzy czekają w domu aż w ostatniej chwili będą mogli kogoś zastąpić. Ci dobrzy mają kalendarze wypełnione i raczej mała szansa, że w ostatniej chwili będą mogli wziąć czyjś ślub (nie mówiąc o innych warunkach finansowych jakich mogą zażądać).
Więc przeważnie w razie "w" musi to być wypłata x2 zadatku i świadomość, że para młoda może "zostać na lodzie". Niestety.
Idealnie mają tu fotografujące małżeństwa. Gdy jedno zachoruje czy coś.. to zawsze może pójść druga osoba.
bialogardzianin
26-06-2010, 10:47
Wszystko fajnie, wiele osób ma ten zapis dot. zastępstwa. Tyle tylko, że to raczej tylko proforma. Nie sądzę, że macie wśród znajomych fotografów takich, którzy czekają w domu aż w ostatniej chwili będą mogli kogoś zastąpić. Ci dobrzy mają kalendarze wypełnione i raczej mała szansa, że w ostatniej chwili będą mogli wziąć czyjś ślub (nie mówiąc o innych warunkach finansowych jakich mogą zażądać).
Więc przeważnie w razie "w" musi to być wypłata x2 zadatku i świadomość, że para młoda może "zostać na lodzie". Niestety.
Idealnie mają tu fotografujące małżeństwa. Gdy jedno zachoruje czy coś.. to zawsze może pójść druga osoba.
Wiesz, chyba zacznę uczyć żonę obsługi lustrzanek. Rzeczywiście to taki "uspokajający" zapis w umowie, jeśli coś się stanie, zapytam jednego z moich konkurentów o wsparcie, jak będzie miał zajęte- kolegę pasjonata fotografii (świetnie fotografuje), a jak to nie pomoże- podwójny zadatek. Dodam w tym miejscu, że będzie mi strasznie przykro przed młodymi, bo sprawienie zawodu jest czymś bardzo bolesnym dla obu stron.
czy tu pojawia się ironia? Bo normalnym chyba jest, że odpowiedzialny fotograf będzie robił wszystko w krytycznej sytuacji, by nie zostawić młodych na lodzie, a w ostateczności poniesie konsekwencje płacąc podwójną kwotę (zadatek). To są dwa znane mi wyjścia z problematycznej sytuacji, trzeciego nie znam, a jeśli istnieje, to chętnie poznam.
teraz to minium 300-500 zł zaliczki lub 50% zlecenia na miesiąc przed imprezą i głowa spokojna, bo do 200 zł zaliczki dużo ludzi potrafi zrezygnować, akurat Twoje zdjęcia bronią się same jedyne co to ktoś zaoferował się znacznie taniej albo za darmo, ja proponuje zrobić sobie wolny weekend przy grilku i się nieprzejmować
Tomek Konopka
26-06-2010, 11:31
ja proponuje zrobić sobie wolny weekend przy grilku i się nieprzejmować
popieram :)
piom, czy możesz rozwinąć kwestię 50% na miesiąc przed? Na jakich dokładnie zasadach to się odbywa? Czy w grę wchodzi także wcześniejsza częściowa wpłata - zaliczka/zadatek?
Ja mam w umowie że jeżeli zrezygnują z moich usług krócej niż 4 tygodnie to płacą mi normalnie jakbym zrobił zlecenie. Nie mam zamiaru przez czyjeś "widzi mi się" tracić kasy. Oczywiście w wyniku zdarzeń losowych (śmierć kogoś bliskiego i tym podobne wypadki niezależne od młodych) PM nic nie płaci. Trzeba też być człowiekiem.
teraz to minium 300-500 zł zaliczki lub 50% zlecenia na miesiąc przed imprezą i głowa spokojna, bo do 200 zł zaliczki dużo ludzi potrafi zrezygnować, akurat Twoje zdjęcia bronią się same jedyne co to ktoś zaoferował się znacznie taniej albo za darmo, ja proponuje zrobić sobie wolny weekend przy grilku i się nieprzejmować
Co racja, to racja. ;)
Ja mam w umowie że leżeli zrezygnują z moich usług krócej niż 4 tygodnie to płacą mi normalnie jakbym zrobił zlecenie. Nie mam zamiaru przez czyjeś "widzi mi się" tracić kasy. Oczywiście w wyniku zdarzeń losowych (śmierć kogoś bliskiego i tym podobne wypadki niezależne od młodych) PM nic nie płaci. Trzeba też być człowiekiem.
Dość "ostre" - ale wydaje mi się sprawiedliwe podejście... W każdym razie, takie 50% całej kwoty w przypadku rezygnacji PM z usługi, bez ważnej przyczyny - później niż miesiąc przed terminem zlecenia wydaje mi się zupełnie w porządku...
Fajnie, tylko jak dochodzicie powodu rezygnacji z usługi? Jak klient ma się tłumaczyć i dowodzić zdarzeń losowych? Wynajmujecie detektywa, żeby zbadał sprawę, a jak nie będą chcieli zapłacić to do sądu? Ostro to widzę.
to już na czuja raczej widać czy ktoś coś kombinuje czy serio wypadły zdarzenia losowe, ja mam w umowie taki pkt. że miesiąc przed 50% kwoty ustalonej i mam spokój, a w momencie podpisywania umowy 300 zł mniej nie warto, bo na 100zł młodzi mogą machnąć ręką.
Radek Radziszewski
27-06-2010, 11:30
Zbyszek Kruk kiedyś napisał - najlepszym zabezpieczeniem umowy jest duży zadatek...
Ja miałem termin 14 sierpnia na który spisałem 3 umowy teraz mam 4 :)
PhotoIan
27-06-2010, 12:00
Drodzy koledzy i koleżanki pozostaje jeszcze jedna kwestia której do tej pory nikt nie wziął pod uwagę a mianowicie ubezpieczenie z tyt prowadzonej działalności gospodarczej a konkretnie część dotycząca OC (odpowiedzialności cywilnej). Otóż jeśli nie wykonałem zlecenia z przyczyn losowych to każda polisa zawierająca taką ochronę gwarantuje mi przypozwanie zakładu ubezpieczeń w przypadku wystąpienia roszczenia zatem moje koszty (nie zawsze) ograniczą się do wysokości udziału własnego w szkodzie (w szkodach osobowych np aparat spadł komuś na głowę udział własny nie występuje).
Mieszkam w UK i tu nikt nie kiwnie palcem do puki mu się nie zapłaci całości w niektórych przypadkach 50% uważam że jest to zdrowe, tym bardziej że straty o których piszecie to również czas poświęcony na przygotowanie się do wykonania zlecenia, zwyczajnie mówiąc godziny pracy. Także nie obawiałbym się przyjmowania zadatku w wysokości 100% wartości zlecenia bo nawet jeśli go nie wykonam z przyczyn ode mnie niezależnych ( np.kradzież sprzętu) to jest jeszcze moje OC. Co do klientów chcących zapłacić całość wiem że nie będzie ich zbyt wielu, ważne jest jednak to żebyśmy się nauczyli sami cenić nasz czas i pracę.
To na tyle.
Pozdrawiam
:)
sokrates
27-06-2010, 14:34
50% zaliczki moim zdaniem mogą odstraszać klientów - zwłaszcza jeśli fotograf nie jest bardzo znany lub z polecenia. Mi w życiu uciekło między palcami wiele potencjalnie lukratywnych zleceń (niekoniecznie fotograficznych) - szat z tego powodu nie darłem.... proponuję więcej luzu pod krawatem, cieszyć się z wolnego weekendu, a z ew. niewielkiej zaliczki zakupić jakiegoś whiskacza, coś na grill i cieszyć się życiem.
Ad vocem w sprawie płacenia przy odwołaniu z wyłączeniem sytuacji losowych - zapis fikcja.
Ja miałem parę na czerwiec - gruby pakiet, kilka tygodni przed (nie pamiętam, chyba w marcu) zadzwonili z informacją o konieczności przełożenia ślubu z powodu śmierci dziadka młodej. Zapewniali, że ślub wezmą za rok i nasza umowa będzie wciąż aktualna. Oczywiście wyjaśniłem, że jest konieczność spisania nowej, będzie drożej - inny cennik. Niewiele, ale jednak. Przyjęli do wiadomości bez wybrzydzania. Wysłałem im umowę zatem (to klienci online, bez kontaktu osobistego, mieszkają w UK) i co? I cisza. Umowa nie wróciła, na maile nie ma odpowiedzi. Co mam sądzić? Nie wiem. Mam nieodparte wrażenie, że ów ślub się odbył w czerwcowym terminie lecz beze mnie. Zostałem z zadatkiem i w tym czasie przyjąłem inne, małe zlecenie. To jest właśnie sytuacja losowa, o której pisał ktoś kilka postów wyżej - sprawa nie do zweryfikowana.
Więc albo machamy ręką na taką sytuację zostając z zadatkiem albo sorry - zawsze domagamy się w przypadku odwołania zlecenia wypłacenia tej założonej w umowie całości, czy 50 procent. Ja na razie nie dojrzałem do takiego zapisu w umowie. Wysoki zadatek? Hmmm. To jest rozwiązanie, ale ma minus. Wiele par może nieco zniechęcać. Mówiąc wysoki zakładam okolice 800-1000. Dzisiaj wołam 400 zadatkowo.
sprawa zaliczki to jest problem RYNKOWY i NIEROZWIĄZYWALNY !!! nawet się nie wysilajcie ze swoją "wiedzą prawną" - to nie ma sensu ... Jak ktoś zacznie domagać się zaliczek, to straci więcej, niż gdy się zaryzykuje i co jakiś czas będzie nieplanowany wolny weekend. We własnym interesie należy jednak SAMEMU dzwonić do klienta na 2 tygodnie i na tydzień przed ślubem (ewentualnie, gdy mamy zapytanie o termin) z prośba o potwierdzenie ...
Radzę wam - nie bądźcie zbyt rygorystyczni wobec klientów, bo się na tym przejedziecie ...
O czym Ty piszesz? Ktoś kto organizuje ślub płaci zaliczki praktycznie za wszystko. Za zespół, kameuna, salę weselną to dlaczego za fotografa ma nie płacić? Nie z każdym klientem muszę podpisać umowę. Ktoś nie akceptuje moich warunków to jego problem. Znajdę sobie innego klienta na ten termin.
Ha - chyba cały świat czyta to forum:) Po moim poście zadzwonił klient od tego nieszczęsnego ślubu z 12 czerwca przepraszając za brak odzewu:) Poprosił jeszcze raz o umowę na 11 czerwca 2011:) Wysłałem i się zobaczy. Jak znów zapadnie cisza to biorę inne zlecenie na ten termin albo sobie go ogłoszę wewnątrzfirmowym dniem wolnym od pracy i urządzę grilla:)
idż kup sobie torta weselnego i powiedz, że nie dasz zaliczki
lub jeszcze lepiej: wynajmij salę i poproś żeby zadzwonili do ciebie dwa tygodnie przed slubem żeby potwierdzić twoją wolę wynajmu! zabiją cię smiechem ;)
jak słucham takich mądrości, to...
to chcecie powiedzieć, że fotografowie zawsze biorą zaliczki !? Ja rozumiem, że główny temat to właśnie sytuacja, że ktoś NIE WZIĄŁ zaliczki i stąd jest problem !
Ale jeżeli 99% fotografów bierze zaliczki i rynek to akceptuje, to co innego ...
Mylisz zaliczkę ( w zasadzie to powinien być zadatek) z opłaceniem usługi w znacznym procencie. Tu nie chodzi o to, że ktoś nie wziął zadatku, ale o to, że został tylko z nim (niewielką częścią wartości usługi). Dywagujemy tu, czy brać od młodych więcej zadatkowo bądź czy wzorem np. UK, wołać przed rozpoczęciem zlecenia całości lub znacznej (50%>) wartości zlecenia. Nie branie zadatków wcale uważam za działalność wysokiego ryzyka i małego profesjonalizmu. Ale każdy ma prawo robić co chce. Ja bez zadatku nie uznaję ważności umowy, co oczywiście w umowie ma swój zapis.
nie wiem czy zawsze biorą...ale życie i rozsądek podpowiada, że nie tylko powinni ale muszą!
ale Polska to nie UK ... różnica w zarobkach (jeszcze) 3-4 krotna ... W dodatku usługi są tam wyjątkowo drogie. Myślę, że opłacałoby się im sprowadzić fotografa z Polski na weekend i wyszliby na tym zdecydowanie taniej. Czy pomyśleliscie o tym ?
Może i dla Polaków - jak i dla emigrantów o znacznie niższej stopie życiowej od autochtonów - byłoby to rozwiązanie ale ilu Polaków ślubują za granicą...
Natomiast miejscowi wolą usługi miejscowych - choćby za 3 razy większą kwotę za 3 razy większe gnioty. Tam (przynajmniej w Irlandii) jestśmy i będziemy jeszcze długo "fakin forener". Kryzys jeszcze tę sytuację wzmocnił.
Jak widzę poziom tych fotoziutków z wysp, którzy kasują 2-3 razy więcej niż my i to za takie gnioty, że głowa boli to mnie też ściska a jakoś nie widzę aby nawet najlepsi polscy ślubniacy mieli wykupiony abonament na cotygodniowe rejsy lotnicze do Londynu czy innego Dublina...
to zróbcie na targach ślubnych w Dublinie (to chyba jedyne większe miasto na tej wysepce ?) stoisko i pokażcie przykłady swoich fotografii ślubnych + opis usługi. Niech Irlandczycy mają porównanie ...
Ja ślubów nie fotografuję, ale w przypadku każdego zlecenia jasno komunikuję, że rezerwacja terminu odbywa się po wpłaceniu zaliczki.
Prawdopodobnie para młoda wcale nie zrezygnowała z fotografa, tylko w międzyczasie "ktoś kogoś polecił". Gdyby zaliczka była zapłacona, na 100% nie chcieliby jej tracić.
to zróbcie na targach ślubnych w Dublinie (to chyba jedyne większe miasto na tej wysepce ?) stoisko i pokażcie przykłady swoich fotografii ślubnych + opis usługi. Niech Irlandczycy mają porównanie ...
Mocny z ciebie teoretyk, zorganizuj targi w Irlandii to pogadamy. Poza tym ja nie uczestniczę z takich imprezach, nie korzystam z tej formy promocji w Polsce więc do mnie ten argument kompletnie nie trafia. Nie ścigam się też o ,,targowego'' klienta.
Druga sprawa - ściąganie foto z Polski na ślub do UK czy Irlandii wydaje ci się dużo tańsze? Nie wiem, ja policzyłbym solidnie za konieczność przelotu, noclegów etc. Nie podejmuję się więc takich zleceń, wielu kolegów pewnie tak.
Zadatek, jak już pisało tu wielu, jest moim zdaniem obligo dla obu stron. Moje pary nie dziwią się temu absolutnie. A jak pisałem na 2011 wołam zwykle 400 złotych. Może powinienem więcej, nie wiem.
ja oczywiście rynku foto nie znam (nawet w Polsce), więc tylko teoretyzuję. Jednak jak słyszę, że na jakimś rynku ceny są kilkakrotnie wyższe, a jakość kilkakrotnie niższa, to naturalne jest myślenie, jak ZNIWELOWAĆ tą różnicę ... A widzę, że wiele osób z forum mieszka w Irlandii i mogliby na tym nieźle dorobić ...
Przeloty są już bardzo tanie, a pobyt pod namiotem też nie powinien być zbyt drogi ...
Akademicka dyskusja się robi.
ja oczywiście rynku foto nie znam (nawet w Polsce), więc tylko teoretyzuję. Jednak jak słyszę, że na jakimś rynku ceny są kilkakrotnie wyższe, a jakość kilkakrotnie niższa, to naturalne jest myślenie, jak ZNIWELOWAĆ tą różnicę ... A widzę, że wiele osób z forum mieszka w Irlandii i mogliby na tym nieźle dorobić ...
Przeloty są już bardzo tanie, a pobyt pod namiotem też nie powinien być zbyt drogi ...
No właśnie.
W przeliczeniu na złotówki to na pewno jest o wiele lepsza kasa.
to ja jeszcze pytanko o zmianę zdania pary młodej odnośnie publikacji zdjęć przez fotografa - powiedzmy, że w trakcie finalizacji umowy para wyraziła zgodę na publikację wizerunku, co jest zawarte w umowie, ale po roku informują, że jednak poproszą o usunięcie zdjęć z ich ślubu. Czy w tej sytuacji macie odpowiednią klauzulę w umowie np. o zniżce dla par które wyrażają zgodę na publikację, a która to zniżka zostaje zwrócona w razie zmiany zdania? Czy w jakiś inny sposób to rozwiązujecie?
bialogardzianin
29-06-2010, 19:13
...powiedzmy, że w trakcie finalizacji umowy para wyraziła zgodę na publikację wizerunku, co jest zawarte w umowie, ale po roku informują, że jednak poproszą o usunięcie zdjęć z ich ślubu...
MZ, jeśli w umowie wyrazili zgodę, nie mogą zmienić zdania- "Pisz Pan- przepadło!" ;)
to ja jeszcze pytanko o zmianę zdania pary młodej odnośnie publikacji zdjęć przez fotografa - powiedzmy, że w trakcie finalizacji umowy para wyraziła zgodę na publikację wizerunku, co jest zawarte w umowie, ale po roku informują, że jednak poproszą o usunięcie zdjęć z ich ślubu. Czy w tej sytuacji macie odpowiednią klauzulę w umowie np. o zniżce dla par które wyrażają zgodę na publikację, a która to zniżka zostaje zwrócona w razie zmiany zdania? Czy w jakiś inny sposób to rozwiązujecie?
Wizerunek jest dobrem osobistym ( nie prawem stricte majątkowym) i można wycofywać zgodę jeśli została udzielona od chwili podpisania.
Przyjmuje się, że zgoda ma charakter odwołalny; w umowie strony mogą jednak przewidzieć karę umowną albo obowiązek zapłaty odszkodowania w przypadku skorzystania przez udzielającego zgodę z takiego uprawnienia.
Tylko, że trzeba w umowie o wykorzystanie wizerunku zawrzeć klauzulę o karach umownych w przypadku wycofania zgody.
...trzeba w umowie o wykorzystanie wizerunku zawrzeć klauzulę o karach umownych w przypadku wycofania zgody.
i o to mi chodziło! Dzięki :) Mam odpowiedni zapis o wyrażeniu zgody na publikację wizerunku, więc chcę się zabezpieczyć przed sprytną zmianą zdania, bez ponoszenia konsekwencji. To, że można się wycofać, rzecz oczywista ;)
i o to mi chodziło! Dzięki :) Mam odpowiedni zapis o wyrażeniu zgody na publikację wizerunku, więc chcę się zabezpieczyć przed sprytną zmianą zdania, bez ponoszenia konsekwencji. To, że można się wycofać, rzecz oczywista ;)
Tylko, że jak walniesz klauzulę o karach umownych w przypadku wycofania zgody, to młoda para nie zgodzi się wykorzystanie wizerunku.
Ja przynajmniej nie zgodziłbym się gdyby zleceniobiorca któremu płacę za usługę obfocenia mojego ślubu, coś takiego podsunął mi pod nos.
Olałbym zniżki i rabaty z tytułu udzielenia zgody.
Popieram przedmówcę, zbyt restrykcyjny zapis wprowadzający kwas.
Zgodzę się, że zapis razi, ale jest zabezpieczeniem, chyba że macie ciekawszy i delikatniejszy sposób...? Bo trudno jest uwierzyć, że nikt o tym w umowie nie wspomina, a jak za 2 lata kilka par się rozstanie i poprosi i usunięcie połowy czy większości zdjęć z galerii to posłusznie wykonacie zostając z nielicznymi przykładami prac?
Zgodzę się, że zapis razi, ale jest zabezpieczeniem, chyba że macie ciekawszy i delikatniejszy sposób...? Bo trudno jest uwierzyć, że nikt o tym w umowie nie wspomina, a jak za 2 lata kilka par się rozstanie i poprosi i usunięcie połowy czy większości zdjęć z galerii to posłusznie wykonacie zostając z nielicznymi przykładami prac?
Nie ma delikatniejszego sposobu, bo bez takiego zapisu, każdy może wycofać swoja zgodę bez żadnych konsekwencji. Nawet model, który otrzymał wynagrodzenie za pozowanie.
Wizerunek jest jak wspomniałem dobrem osobistym i należy do danych osobowych w takim samym stopniu jak nazwisko, adres, itp. Dane osobowe w końcu to informacja na podstawie których można identyfikować ludzi.
Każdy ma prawo do wglądu do swoich danych osobowych, poprawiać je i żądać ich usunięcia.
Jeśli jedno z przyszłych małżonków podpiszę umowę, to musisz wziąć pod uwagę, że wyraził zgodę na tylko we własnym imieniu.
w umowie mam miejsce na podpis obojga. Pierwsza umowa podpisana przez jedną osobę dała mi nauczkę ;)
Zgodzę się, że zapis razi, ale jest zabezpieczeniem, chyba że macie ciekawszy i delikatniejszy sposób...? Bo trudno jest uwierzyć, że nikt o tym w umowie nie wspomina, a jak za 2 lata kilka par się rozstanie i poprosi i usunięcie połowy czy większości zdjęć z galerii to posłusznie wykonacie zostając z nielicznymi przykładami prac?
Weź pod uwagę, że to Tobie płacą za usługę, a nie Ty im. W zasadzie tylko oni mogą decydować o tym gdzie i jak można publikować te zdjęcia.
Gdybym jako klient zobaczył umowę w której fotograf próbuje zostawić sobie możliwość rozporządzania moim wizerunkiem i zdjęciami wykonanymi na moje zlecenie... przede wszystkim nie zgodził bym się i pokreślił bym umowę, szczególnie zaznaczając, że wykonawca przenosi wszystkie autorskie prawa majątkowe oraz pokrewne i przeniesienie następuje w pełnym zakresie na zasadzie wyłączności bez ograniczeń czasowych, terytorialnych oraz obejmuje wszystkie możliwe pola eksploatacji. W końcu jak chcę kogoś wynająć, to chcę żeby wykonał pracę dla mnie na moich zasadach i nic nie kombinował.
Tobie, jako twórcy zawsze wolno jest użyć zdjęć w nie opublikowanym portfolio prywatnym. Możliwość publikacji na stronie internetowej potraktuj po prostu jako wyjątkowo szczodry gest zleceniodawcy i wymuszanie go umową lub trikami w sumie jest bez sensu, ponieważ nawet jeśli się zgodzą, to mają święte prawo by zmienić zdanie w każdej chwili. Jeśli za 2 lata, czy tygodnie ktoś poprosi o usunięcie wszystkich zdjęć ze strony, to oczywiście powinnaś natychmiast to zrobić i jeszcze podziękować za możliwość publikacji do tej pory.
Myślę, że to taki głos rozsądku w temacie rozporządzania wizerunkiem swojego zleceniodawcy.
tymancjo
05-07-2010, 12:30
Też uważam, iż warto pamiętać, że jesteśmy wykonawcami usługi na czyjeś zlecenie. Jak hydraulik czy mechanik samochodowy. Nie ma chyba za bardzo co stawiać się w roli wielkich gwiazd, co to mamy takie umowy, że albo wsio po naszemu i niech się klient cieszy, że wogóle raczymy skierować na niego nasz obiektyw, albo niech "idzie do fotoziutka".
Zasadniczo to są delikatne sprawy. Tez mam pary młode, które nie zgodził się na publikowanie zdjęć gdziekolwiek i troche mi szkoda, bo jest wiele zdjęć którymi chciałbym się pochwalić, jednak oni płaca oni mają prawo wymagać. Dla mnie zbytnie formalizowanie każdego aspektu w umowie (choć ta moja/nasza nie jest jakoś szczególnie minimalistyczna) może powodować popsucie atmosfery kontaktu z PM, a to imho jest najważniejsze i jest najlepszym wstępem do udanych zdjęć.
Co do odwoływania usługi, to zapis o tym mamy w umowie podobnie jak poprzednicy, jednak nie jest to coś co ie często zdarza (zdarzyło się raz i to jeszcze nie tak do końca jak w powyższych przykładach). Rozsądnie skalibrowany zadatek jest dobrym pomysłem 10~15% ceny (imho)
Pozdrawiam,
Tomek
Pawel Pawlak
05-07-2010, 13:52
Zadatek przy jakiej kolwiek umowie jest bardzo dobrym rozwiżaniem. A tak z ciekawości zapytam, ile osób wykorzystujących to zabezpieczenie swoich interesów w umowach opodatkowuje ten zadatek wsytawiając fakturę zaliczkową ? :))
bialogardzianin
06-07-2010, 09:26
Zadatek przy jakiej kolwiek umowie jest bardzo dobrym rozwiżaniem. A tak z ciekawości zapytam, ile osób wykorzystujących to zabezpieczenie swoich interesów w umowach opodatkowuje ten zadatek wsytawiając fakturę zaliczkową ? :))
Rozliczając się na zasadach ogólnych (nie jestem VATowcem, więc nie wiem jak inne formy rozliczania), nie ma obowiązku wystawienia rachunków za zadatek. Można, choć nie jest to obowiązkowe, wykazać zadatek w kolumnie "Uwagi" PKPiR.
bialogardzianin
06-07-2010, 09:30
W zeszłym roku miałem przypadek, że młodej zmarł chrzesny. Poprosiła mnie o przeniesienie terminu kilka miesięcy później, a że miałem ten termin wolny, nie było problemu. Powiem więcej, zapytała mnie jaki termin mam wolny, żeby dostosować się do mnie, więc wszystko skończyło się dobrze, skoro w tym roku mam od niej 3 śluby. :) Nie mogę tylko wyjść z podziwu jak udało się młodym pozałatwiać wszystkie ważne sprawy (DJ, sala, ksiądz) w 3 miesiące.;)
Radek Radziszewski
06-07-2010, 09:43
Najlepszym rozwiązaniem jest być człowiekiem i się dogadać i 90% ludzi się w tym mieści, a pozostałe 10% zostawić i nie zajmować się...
Ja nawet na tym forum oddawałem zadatek dziewczynie bo kilka tygodni później spisałem umowę na termin.
Oczywiście jeśli ktoś na 2 tyg przed ślubem nam mówi że nie będzie wesela bo nie - to musi wypełnić warunki umowy.
My również zobowiązujemy się w tej umowie do pewnych rzeczy i staramy się je wykonać najlepiej jak umiemy i jak na to pozwalają warunki pracy.
Miałem różne przypadki i tylko 1 raz byłem zmuszony sięgnąć do ostateczności ale do sprawy nie doszło klient stanął na wysokości zadania - dzięki temu mam wiarę w ludzi :)
grazioso
07-07-2010, 06:54
Nie ma delikatniejszego sposobu, bo bez takiego zapisu, każdy może wycofać swoja zgodę bez żadnych konsekwencji. Nawet model, który otrzymał wynagrodzenie za pozowanie.
Freefly - nie zapędziłeś się w swych wnioskach za daleko?
Wiem, że zaraz zacznie się dyskusja i o to mi chodzi
Kasandra
07-07-2010, 07:25
My również zobowiązujemy się w tej umowie do pewnych rzeczy i staramy się je wykonać najlepiej jak umiemy i jak na to pozwalają warunki pracy.
No własnie.
A jeśli to jest w drugą stronę?
Co można zrobić nieuczciwemu fotografowi?jak się człowiek z nim nie dogada to tylko sąd pozostaje?
Pytam, bo koleżanka ma problemik obecnie, że fotograf i to nie taki ziutek za pińcset, nie wywiązał się z umowy(wszystko jest na piśmie).
DOkładnie opiszę jak się sprawa zakończy mam nadzieję, że pomyślnie. Ale ja osobiście byłam w szoku...
Wszędzie spotkasz solidnych i niesolidnych - tak wśród usługodawców jak i klientów. Tak naprawdę to umowa powinna mieć 20 stron by wykluczyć wiele zdarzających się sytuacji. Np. do dziś nie do końca ogarniam sprawę pleneru - w umowie nie zapisuję miejsca/miejsc plenerowych, bo na rok wcześniej nie można ich zaplanować. Czasem wpisuję datę, częściej przedział czasowy. A bywa, że pary zaczynają wymyślać (,,proponować'') ujęcia plenerowe oddalone od siebie o 100 km....Później są negocjacje, trochę nerwowości. Ale wpisać w umowie ,,sesja nad jeziorem X o godzinie 19.00 XX września 2010 trwająca 30 minut i obejmująca 20 ujęć'' chyba nie jest rozwiązaniem.
Freefly - nie zapędziłeś się w swych wnioskach za daleko?
Wiem, że zaraz zacznie się dyskusja i o to mi chodzi
Nie zapędziłem się.
Jeśli masz wątpliwości, to skonsultuj się kancelaria prawną.
A bywa, że pary zaczynają wymyślać (,,proponować'') ujęcia plenerowe oddalone od siebie o 100 km....Później są negocjacje, trochę nerwowości. Ale wpisać w umowie ,,sesja nad jeziorem X o godzinie 19.00 XX września 2010 trwająca 30 minut i obejmująca 20 ujęć'' chyba nie jest rozwiązaniem.
Ale można by w sumie wpisać w umowie coś na kształt: "Sesja plenerowa w maksymalnie ..... miejscach (wpisać ulubioną liczbę ;)) oddalonych od siebie nie więcej niż ...km i oddalone od ................ (wpisać miasto) nie dalej niż ...km".
gregory63
07-07-2010, 19:14
A ile za taki ślub bierzecie?, jeśli 200 zł za free (co niektórzy muszą pracować fizycznie prawie dwa dni) was nie satysfakcjonuje. Rozumiem, że można by było zarobić gdzie indziej, że PM zachowali się nie fer, -ale się "zdarza". A wygląda to tak jakby ktoś stracił połowę majątku.
bialogardzianin
07-07-2010, 19:17
Ale można by w sumie wpisać w umowie coś na kształt: "Sesja plenerowa w maksymalnie ..... miejscach (wpisać ulubioną liczbę ;)) oddalonych od siebie nie więcej niż ...km i oddalone od ................ (wpisać miasto) nie dalej niż ...km".
Jasne, tylko MZ bez sensu wpisywać km. Lepiej ustalić na etapie uzgadniania warunków umowy, miejsca wykonania sesji plenerowej i po prostu tego się trzymać, mając świadomość odległości na mapie wcześniej zweryfikowanych. Można umieścić gdzieś obok w umowie zapis, że sesja plenerowa trwać będzie łącznie nie więcej niż x godzin (i nie wyliczać minut, bo to by wymagało noszenia w kieszeni zamiast dodatkowych aku minutnika kuchennego z dzwonkiem).
Do wszystkich: słuchajcie freefly, zna się jak nikt tu na forum na prawie. Szanujcie jego wypowiedzi i nie "mędrkujcie" tam, gdzie nie trzeba, bo się obrazi i przestanie udzielać się! ;) Często gdybamy tu sobie, wyrażamy nasze pobożne życzenia, nadzieje, dzielimy się emocjami i cennymi doświadczeniami, aby wzajemnie się wspierać i rozwijać, freefly zaś przekazuje nam cenną wiedzę (często wyrażoną trudnym dla zwykłych śmiertelników językiem prawniczym) i to od nas zależeć będzie, jak ją spożytkujemy i jaki kształt będą miały nasze umowy cywilnoprawne. Ważną kwestią, która tu poruszył, jest ustanowienie obojga małżonków jedną ze stron umowy. Czy mylę się w swej opinii, freefly?
A ile za taki ślub bierzecie?, jeśli 200 zł za free (co niektórzy muszą pracować fizycznie prawie dwa dni)
Tylko ten ktoś nie płaci sobie ZUSu, nie musi kupować sprzętu za tysiące złotych, który z czasem i tak trzeba wymienić, a po przyjściu z pracy nie siada do komputera i nie ślęczy przed nim całymi dniami (no chyba, że dla przyjemności...) żeby skończyć robotę... a na dodatek ten ktoś pracuje całe 12 m-cy, a nie kilka w roku, przez które musi zarobić na całoroczne wydatki, utrzymanie się.
Za wiedzę/dobre oko/talent, też się płaci. Jest taka opowiastka dobrze obrazująca tą kwestię:
Przychodzi facet do mechanika bo mu coś w silniku rzęziło. Mechanik otwiera klapę każe odpalić i słucha. Po chwili bierze młotek stuka, i... hałasy, jak ręką odjął -- silnik pracuje idealnie. To facet pyta:
- Ile za to?
- 200zł.
- Ile?! Za stuknięcie młotkiem?!
- Nie. Za stuknięcie 1zł, za to, że wiedziałem gdzie stuknąć 199zł.
Niestety takie myślenie jak przedstawione w cytowanym poście charakteryzuje człowieka nie mającego pojęcia o zawodzie fotografa ślubnego, albo niespełnionego fotoamatora, który zazdrości, że na pśtrykaniu można "tyle" zarobić. Ten slogan: "2k zł za kilka godzin pracy!" robi wrażenie, ja wiem... ale cała reszta wydatków to o tym nikt nie mówi... bo po co? Nikt nie broni zakładać własnych biznesów i działać w tej branży... skoro tak fajnie się zarabia i jest tak zarypiście...
mateo912
07-07-2010, 22:17
Świder ale żeś poleciał żółcią ;)
A Ty podobno zielony do kwadratu jesteś ;)
swoja drogą masz w 101% racje.
Świder ale żeś poleciał żółcią ;)
A Ty podobno zielony do kwadratu jesteś ;)
A bo ulało mi się, woreczek mnie napier... od dłuższego czasu. Ale ta żółć zdecydowanie zielona jest ;)
mateo912
07-07-2010, 22:26
starość nie radość:mrgreen: ;)
dobra koniec ot ;)
starość nie radość:mrgreen: ;)
Ty, Ty... bez takich :D
starość nie radość:mrgreen: ;)
dobra koniec ot ;)
Mateo Mateo... - starszy stopniem nie znaczy starszy... :mrgreen:
Ty, Ty... bez takich
Generalnie too...
albo nie ważne.. :D
Weźcie sobie chłopcy po mandarynce i spokój... :D
mateo912
07-07-2010, 22:40
Świderku przecież wiesz że ja CI nie wróg ;)
razem rozkręcaliśmy spółdzielnie avatarową z Agape
razem spamowaliśmy o mandarynkach.
Jak mogłeś pomyśleć że ja Ci źle życzę :lol:
Generalnie too...
albo nie ważne.. :D
No co, no co? Źle Ci? :D
Weźcie sobie chłopcy po mandarynce i spokój... :D
Ja se już wziąłem :p
Świderku przecież wiesz że ja CI nie wróg ;)
razem rozkręcaliśmy spółdzielnie avatarową z Agape
razem spamowaliśmy o mandarynkach.
Jak mogłeś pomyśleć że ja Ci źle życzę :lol:
Przepraszam... kochany jesteś :*
gregory63
07-07-2010, 22:46
"niespełnionego fotoamatora" - Ty od razu byłeś zawodowcem, nie kupiłeś pierwszego aparatu jako "zabawki", tylko od razu na firmę jako narzędzie pracy i nie zabierasz aparatu ze sobą w wolne dni aby robić zdjęcia dzieciom, czy przyrodzie itp. - Nie to co właściciel koparki za kilkaset tysięcy, czy temu podobne, zawsze może poszaleć w niedziele gdzieś w terenie.
Ja nie zarabiam na pstrykaniu i nie mam takiej potrzeby, a te tysiące złotych wydałem bo chciałem a nie musiałem jak Ty.
"Nikt nie broni zakładać własnych biznesów i działać w tej branży" - właśnie o to chodzi, jesteś nerwowy ponieważ robi się ciasno w tej branży.
Pozdrawiam!
mateo912
07-07-2010, 22:48
Przepraszam... kochany jesteś :*
Ale się słitaśnie zrobiło:D
dobra koniec ot bo Cie wywalą i ekipa mandarynkowa nie będzie miała swojego człowieka w zielonych beretach:D
"niespełnionego fotoamatora" - Ty od razu byłeś zawodowcem, nie kupiłeś pierwszego aparatu jako "zabawki", tylko od razu na firmę jako narzędzie pracy [...]
Oj... wyrwałeś zdanie z kontekstu i straciło swój sens. Nigdzie nie pisałem, że jak ktoś jest amatorem to źle, jest taki czy owaki. To byłby jakiś horrendalny idiotyzm! Chodziło mi li tylko o ludzi, którzy zamiast cieszyć się z nieskrępowanego więzami zawodowymi focenia... z opętańczym uporem, godnym lepszej sprawy wmawiają sobie i innym jak to za.ebiście (wybacz rycerzu, ale musiałem) jest być mega-profi-zawodowym hardkorem, cykającym sobie fotki w soboty przez kilka h i zarabiającym bajońskie sumy, leżąc przez resztę tygodnia do góry dzwonkiem (Panie się nie obrażą).
Ja nie zarabiam na pstrykaniu i nie mam takiej potrzeby, a te tysiące złotych wydałem bo chciałem a nie musiałem jak Ty.
I bardzo dobrze, że masz swoją pasję, hobby. Nikt Ci tego nie zabiera, nie neguje.
"Nikt nie broni zakładać własnych biznesów i działać w tej branży" - właśnie o to chodzi, jesteś nerwowy ponieważ robi się ciasno w tej branży.
Ni to ziębi mnie, ni grzeje.
Pozdrawiam!
Ja również :)
Ale się słitaśnie zrobiło:D
dobra koniec ot bo Cie wywalą i ekipa mandarynkowa nie będzie miała swojego człowieka w zielonych beretach:D
Zawsze było miło i przyjemnie, a o mnie się nie boi ;)
PS.
Dobra, skończmy już pitolić bo podwójnie odbiegliśmy od tematu wątku, a szkoda go popsuć bo wiele cennych rad i uwag ludziska w nim poczynili.
PS 2.
Zostałem zrypany za buziaka
kochany jesteś :*
Agnieszko... :*
:mrgreen::mrgreen::mrgreen:
- Nie to co właściciel koparki za kilkaset tysięcy, czy temu podobne, zawsze może poszaleć w niedziele gdzieś w terenie.
Od kiedy to robotnik zaopatruje się samodzielnie w narzędzia typu koparka? :) (jeśli mowa o porównywalnych zarobkach - heh... no powiedzmy... ;) )
A jeśli o właścicielu firmy mowa... (że niby porównanie obu branż) - to wybacz - nieco inne realia, stawki i zarobki... (przeciętna firma budowlana i przeciętny ślubny fotograf). Nie porównywałabym zwłaszcza akurat tych dwóch dziedzin...
Myślałam zresztą że o "wielkiej" opłacalności fotografii ślubnej (zwłaszcza uprawianej na "prowincji")- i jeszcze potraktowanej jako jedyne źródło dochodów - akurat na tym forum nie będziemy dyskutować... Nikt nie mówi, że jest to całkiem nieopłacalne - niemniej jednak jako jedyne źródło dochodów - mało prawdopodobne do realizacji (może poza Warszawą, Krakowem itp. i to dla wybitnych jednostek), i zdecydowanie daleko nam jeszcze do zachodnich standardów (przynajmniej jeśli chodzi o zarobki - bo jeśli chodzi o poziom samej fotografii to z roku na rok moim zdaniem jest coraz lepiej :) )
Tak czy inaczej - nie o tym ten wątek. ;)
Wizerunek jest dobrem osobistym ( nie prawem stricte majątkowym) i można wycofywać zgodę jeśli została udzielona od chwili podpisania.
Przyjmuje się, że zgoda ma charakter odwołalny;
Znaczy: drukuję kalendarz w 1000 egz., sprzedaję, a potem modelka wycofuje zgodę i muszę odnaleźć tych wszystkich posiadaczy kalendarza? Publikacja nie jest czymś odwracalnym.
Np fotograf może powiedzieć, że umieścił zdjęcia pary młodej na obcym serwerze w celach autopromocji i teraz nie może ich wycofać bo serwer nie należy do niego a w momencie publikacji miał prawo to zrobić..
Znaczy: drukuję kalendarz w 1000 egz., sprzedaję, a potem modelka wycofuje zgodę i muszę odnaleźć tych wszystkich posiadaczy kalendarza? Publikacja nie jest czymś odwracalnym.
Np fotograf może powiedzieć, że umieścił zdjęcia pary młodej na obcym serwerze w celach autopromocji i teraz nie może ich wycofać bo serwer nie należy do niego a w momencie publikacji miał prawo to zrobić..
Kluczowe jest, czy za wykorzystanie wizerunku zapłaciłeś. Jeśli ktoś użyczył Ci wizerunku nieodpłatnie, to możesz mieć problem.
Inna sprawą jest, że w umowie powinieneś wskazać osobie, która użycza Ci wizerunku, kto, kiedy i gdzie będzie wizerunek rozpowszechniał. A zatem młoda para w chwili podpisania umowy powinna widzieć, że zdjęcia umieścisz na tym konkretnym serwerze i kiedy je umieścisz, albowiem przysługuje im sprawdzenie, czy ich wizerunek nie będzie znajdował się w towarzystwie zdjęć, które mogą naruszać ich godność osobistą np. pornografia lub uczucia religijne itp. Podobnie z kalendarzem. Musisz w umowie poinformować, że zdjęcia umieścisz w kalendarzu.
Mają prawo również do tego, żeby uzgodnić z Tobą np. komentarz do zdjęcia, który będzie opisywał zdjęcie.
Nie możesz sobie wpisać dowolnego komentarza, bez ich zgody.
Musisz również wyszczególnić pola eksploatacji, a nie ogólnie ujmować, wszelkie pola eksploatacji.
Nie tak dawno widziałem umowę na wykorzystanie wizerunku z TVN. 15 stron, z czego ponad 3 strony to pola eksploatacji, a połowa to różne klauzule odszkodowawcze. Z tym, że było to płatne wykorzystanie wizerunku w programie.
Generalnie uznaje się, iż odwołanie zgody jest możliwe tylko do chwili rozpoczęcia działania (będącego pośrednio następstwem tej zgody). Takie ujęcie sprawy zapewnia stabilność obrotu, ochronę interesu podmiotu, który za wynagrodzeniem uzyskał możliwość wykorzystania dobra osobistego.
marszull
08-07-2010, 13:37
a co z poniesionymi kosztami i nakladami innymi niz wynagrodzenie za pozowanie, np. zlecasz komus obrobke zdjec lub przygotowanie czegos do druku (np. kalendarza)
to juz jest rozpoczecie dzialania?
Radek Radziszewski
08-07-2010, 13:42
Tak to już jest... Górnik dostaje za szybko emeryturę, celnik puszcza na lewo i se dorobi, nauczyciel ma za dużo wolnego i mało co pracuje a dużo zarabia, a fotograf za kilka godzin dostaje 2k... takie Polskie wszędzie dobrze gdzie nas nie ma... :(
a co z poniesionymi kosztami i nakladami innymi niz wynagrodzenie za pozowanie, np. zlecasz komus obrobke zdjec lub przygotowanie czegos do druku (np. kalendarza)
to juz jest rozpoczecie dzialania?
To jest już rozpoczęcie działania.
Przyjaciele, dywagujecie o cenach...500, 700 czy 2k.
Dobra cena to np. http://www.martinbartnicki.pl/oferta_fotografii_slubnej
gregory63
08-07-2010, 23:05
To Twoja oferta Waldy? :schock:
gregory63
08-07-2010, 23:21
http://www.smog.pl/wideo/36871/wpadka_fotografa_slubnego/ - to chyba ten martin.
http://www.smog.pl/wideo/36871/wpadka_fotografa_slubnego/ - to chyba ten martin.
O kurcze - traumatyczne przeżycie.
Kluczowe jest, czy za wykorzystanie wizerunku zapłaciłeś. Jeśli ktoś użyczył Ci wizerunku nieodpłatnie, to możesz mieć problem.
Nie jest kluczowe czy zapłaciłeś czy nie. Kluczowy jest zapis w umowie o zwrocie kosztów poniesionych przez producenta czy też wydawcę, spowodowanych wycofaniem zgody na publikację wizerunku, bo do tego faktycznie kazdy ma prawo.
Musisz również wyszczególnić pola eksploatacji, a nie ogólnie ujmować, wszelkie pola eksploatacji.
Określenie "wszelkie pola eksploatacji" jest dozwolone i jeśli model zgodzi się na taki zapis, nie musisz określać.
Nie tak dawno widziałem umowę na wykorzystanie wizerunku z TVN. 15 stron, z czego ponad 3 strony to pola eksploatacji, a połowa to różne klauzule odszkodowawcze. Z tym, że było to płatne wykorzystanie wizerunku w programie.
Może ten co pisał się jakał? :D Podpisywałem również takie umowy z TV. Całość zajmowała nie więcej niz 3 strony (i nie była to czcionka 2p). Ze zgoda na publikację, określeniem pól eksploatacji, klauzulami o odszkodawaniach, ubezpieczeniach, transporcie i wynagrodzeniu.
Generalnie uznaje się, iż odwołanie zgody jest możliwe tylko do chwili rozpoczęcia działania (będącego pośrednio następstwem tej zgody). Takie ujęcie sprawy zapewnia stabilność obrotu, ochronę interesu podmiotu, który za wynagrodzeniem uzyskał możliwość wykorzystania dobra osobistego.
Wrong! Odwołanie może nastąpić w każdym momencie. Dlatego stosuje sie te klauzule odszkodowawcze, jak to opisaleś powyżej.
Pozdrawiam
Określenie "wszelkie pola eksploatacji" jest dozwolone i jeśli model zgodzi się na taki zapis, nie musisz określać.
Umowa taka jest nieważna.
Prawo autorskie
Rozdział 5
Przejście autorskich praw majątkowych
Art. 41. 1. Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej:
4. Umowa może dotyczyć tylko pól eksploatacji, które są znane w chwili jej zawarcia.
A Ustawa prawo autorskie nie stanowi inaczej.
Określenie "wszelkie pola eksploatacji" dotyczyłoby pól, które jeszcze nie istnieją.
I tak np. umowy zawarte w czasach kiedy o internecie nikt jeszcze nie słyszał, nie mogą być podstawą do rozpowszechniania utworu w sieci.
Nie jest kluczowe czy zapłaciłeś czy nie. Kluczowy jest zapis w umowie o zwrocie kosztów poniesionych przez producenta czy też wydawcę, spowodowanych wycofaniem zgody na publikację wizerunku, bo do tego faktycznie kazdy ma prawo.
Wrong! Odwołanie może nastąpić w każdym momencie. Dlatego stosuje sie te klauzule odszkodowawcze, jak to opisaleś powyżej.
Pozdrawiam
Dlatego pisanie umów samemu, bez prawnika lub korzystanie gotowców z internetu może mieć różne skutki,
bo niedoprecyzowanie i uogólnianie powoduje całą masę konsekwencji .
Jedną z nich jest np. brak kar umownych (pomimo zapisów w umowie o karach umownych), by były naliczone na podstawie umowy, której nigdy - wskutek odstąpienia - nie było.
Pawel Pawlak
09-07-2010, 11:35
http://www.smog.pl/wideo/36871/wpadka_fotografa_slubnego/ - to chyba ten martin.
To tylko obrazuje jakie to niebezpieczne i ryzykowne zajęcie :D
OT.
Zastanawiające - ludzie (asystenci?) ratują najpierw sprzęt, a mistrza w drugiej kolejności...
Może wyciągneli go tylko dlatego, że nie puścił paska od aparatu :)
bialogardzianin
09-07-2010, 13:35
OT.
Zastanawiające - ludzie (asystenci?) ratują najpierw sprzęt, a mistrza w drugiej kolejności...
Może wyciągneli go tylko dlatego, że nie puścił paska od aparatu :)
pora kupić 3. korpus do plecaka. ;) Solidaryzujmy się w bólu z tym fotografem!
===
Podpowiedź dla zagubionych (precyzująca sformułowanie "wszelkich polach eksploatacji": wprowadzić do umowy np. taki zapis:
"Wykonawca przenosi na Zamawiających majątkowe prawa autorskie do przedmiotu umowy na następujących polach eksploatacji:
1)...
2)...
itd."
gdzie w miejsce kropek wpisać wybrane przez siebie pola eksploatacji, uwzględnione w tabelach cennika ZPAF (do pobrania ze strony Związku). Ot i po kłopocie.
Umowa taka jest nieważna.
Jest ważna!!!
Prawo autorskie
[SIZE=1][SIZE=2]Rozdział 5
Przejście autorskich praw majątkowych
Art. 41. 1. Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej:
4. Umowa może dotyczyć tylko pól eksploatacji, które są znane w chwili jej zawarcia.
Dokladnie!!! Znane, a nie wymienione! Jesli napiszesz że wsztystkie pola eksploatacji, oznacza to wszystkie znane w momencie popisania umowy.
Pozdrawiam.
pora kupić 3. korpus do plecaka. ;) Solidaryzujmy się w bólu z tym fotografem!
===
Podpowiedź dla zagubionych (precyzująca sformułowanie "wszelkich polach eksploatacji": wprowadzić do umowy np. taki zapis:
"Wykonawca przenosi na Zamawiających majątkowe prawa autorskie do przedmiotu umowy na następujących polach eksploatacji:
1)...
2)...
itd."
gdzie w miejsce kropek wpisać wybrane przez siebie pola eksploatacji, uwzględnione w tabelach cennika ZPAF (do pobrania ze strony Związku). Ot i po kłopocie.
Nie wykonawca. Wykonawca to jest np. zespół który będzie przygrywał nowożeńcom na weselu.;-)
Autor.
Jest ważna!!!
Dokladnie!!! Znane, a nie wymienione! Jesli napiszesz że wsztystkie pola eksploatacji, oznacza to wszystkie znane w momencie popisania umowy.
Pozdrawiam.
Nie znane w sensie istniejące na świecie możliwości wykorzystania, bo nie znasz wszystkich możliwych pól eksploatacji, a które być może istnieją. I w jaki sposób chciałbyś wykazać, że chwili, gdy podpisałeś umowę, któregoś z pól eksploatacji nie było w zastosowaniu, albo że już było.
Czy znasz dokładną datę, kiedy powstał internet ogólnodostępny, że było to np. 12 grudnia, któregoś tam roku.
2. Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych lub umowa o korzystanie z utworu, zwana dalej "licencją", obejmuje pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione.
Czy ogólne sformułowanie wszystkie pola eksploatacji jest wyraźnym wymienieniem tych pól.
Jeśli ich nie wymienisz, to nie obejmie żadnego pola eksploatacji.
(...)2. Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych lub umowa o korzystanie z utworu, zwana dalej "licencją", obejmuje pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione.(...)
Rozmawiamy o prawie do ochrony wizerunku czy o przeniesieniu majątkowych praw autorskich?
Pozdrawiam
robin102
26-07-2010, 15:50
W umowie powinno być zapisane jak najwięcej i to na rzecz fotografa, czyli jak wszędzie u ludzi dbających o swoje interesy. Właśnie kolega z którym się kumplujemy podzielił się info, że na stole w pięciu czyli razem z grajkami mieli talerzyk sałatki i finito !. Zapis o menu taki jak goście mają wydaje się być całkiem słuszny :) Zapisy o nie dotrzymaniu umowy ze strony PM też powinny być w miarę rygorystyczne. A może zapisać też sobie, że PM przed sesją plenerową nie powinni spać ze sobą przynajmniej 5 dni co by chemia lepiej na zdjęciach wyszła :mrgreen:
bialogardzianin
26-07-2010, 16:04
... Właśnie kolega z którym się kumplujemy podzielił się info, że na stole w pięciu czyli razem z grajkami mieli talerzyk sałatki i finito !. Zapis o menu taki jak goście mają wydaje się być całkiem słuszny :) Zapisy o nie dotrzymaniu umowy ze strony PM też powinny być w miarę rygorystyczne. A może zapisać też sobie, że PM przed sesją plenerową nie powinni spać ze sobą przynajmniej 5 dni co by chemia lepiej na zdjęciach wyszła :mrgreen:
No, kilka postów wyżej śmiałem się z wypowiedzi robina102, ale pochwaliłem mu się jak orkiestrę i mnie ugoszczono w ostatnią sobotę. Na ta okoliczność zdjęcie zrobiłem. Po obiedzie, od ok. 20 do 2 w nocy stół wyglądał w poniższy sposób:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.iv.pl/)
Jest tylko pytanie: jak sformułować "ze smakiem" zapis? ;) W sumie obiad dwudaniowy dostałem, więc o pustym żołądku nie fotografowałem i nie śmigałem między weselnikami o suchym pysku, ale czy powinien w umowie znaleźć się zapis o kilku (ilu?) posiłkach? To są delikatne sprawy, pamiętajmy, że żyjemy z poleceń klientów. Z drugiej strony jest godność i dbanie o własne interesy, sam już nie wiem... :(
Moim zdaniem przesadą jest oczekiwanie wyszynku na poziomie weselników. Ja naprawdę umiem i lubię zjeść. Spokojnie jednak obiad, nawet wczesny, na weselu pozwala mi przeżyć bez padania twarzą w tort. Skoro obiad na stole się pojawił to nie bardzo rozumiem żal (chyba, że źle rozumiem). No i oczywiście po staropolsku widzę wóda była obowiązkowo....Co do szczupłości menu między obiadem a ,,resztą wesela'' to często wydaje mi się (a czasem nawet mam silne przekonanie), że niejedna kuchnia nieźle kombinuje na stoliku technicznym.
bialogardzianin
26-07-2010, 16:30
Moim zdaniem przesadą jest oczekiwanie wyszynku na poziomie weselników. Ja naprawdę umiem i lubię zjeść. Spokojnie jednak obiad, nawet wczesny, na weselu pozwala mi przeżyć bez padania twarzą w tort. Skoro obiad na stole się pojawił to nie bardzo rozumiem żal (chyba, że źle rozumiem). No i oczywiście po staropolsku widzę wóda była obowiązkowo....Co do szczupłości menu między obiadem a ,,resztą wesela'' to często wydaje mi się (a czasem nawet mam silne przekonanie), że niejedna kuchnia nieźle kombinuje na stoliku technicznym.
Ja nie przychodzę na wesela najeść się tylko pracować, alkoholu ni piję, bo nie mam szofera. ;) Z drugiej strony taka wielogodzinna gimnastyka powoduje, że jedzenie szybciej jest trawione i coś dla pokrzepienia oprócz sałaty by się zdało, nieprawdaż?
a ja powiem że i tak nie było tak źle, mi się zdarzyło raz że nie mieliśmy z kamerzystą gdzie siąść, i koczowaliśmy przy barze, do tego w ogóle o nas zapomniano więc kupiliśmy sobie pizze na pół i po coli (notabene 8 zł za 200ml :/ ). pod tym względem wole wiejskie wesela bo tam niemożna na gościnę narzekać :)
tak, na jednym z for czytałam jak to foto zamówił pizzę szokując gości widokiem dostawcy na weselu :D
Młodym powinno być delikatnie głupio ;)
bialogardzianin, nie rozumem Twoich pretensji o pusty stół, jeżeli dostałeś obiad dwudaniowy, to dostałeś odpowiedni posiłek w trakcie pracy, przypuszczam, że gdzieś znajdował się nieograniczony dostęp do stolika z wędliną czy ciastem, byś w razie przygłodzenia uzupełnił siły? ;) Dziwię się natomiast, że mieliście wódeczkę na stole, a tym bardziej w kieliszkach... no ale kwestia podejścia do pracy.
Ostatnio fotografowałam wesele na wsi i co prawda na stole było więcej niż u Was, ale nie oczekiwałam fhrancji elegancji i wszystkiego pod nos podstawionego.
lupragen
26-07-2010, 19:36
Co do tej pizzy to dałoby do myślenia "młodym" :)
A odnośnie mojej skromnej osoby to nie byłem jeszcze w takiej sytuacji, że nie dostałem obiadu, mało tego na odejście zawsze jest 0,5L do domu :)
Możliwe, że co rejon to inny obyczaj?:)
bialogardzianin
26-07-2010, 19:44
tak, na jednym z for czytałam jak to foto zamówił pizzę szokując gości widokiem dostawcy na weselu :D
Młodym powinno być delikatnie głupio ;)
bialogardzianin, nie rozumem Twoich pretensji o pusty stół, jeżeli dostałeś obiad dwudaniowy, to dostałeś odpowiedni posiłek w trakcie pracy, przypuszczam, że gdzieś znajdował się nieograniczony dostęp do stolika z wędliną czy ciastem, byś w razie przygłodzenia uzupełnił siły? ;) Dziwię się natomiast, że mieliście wódeczkę na stole, a tym bardziej w kieliszkach... no ale kwestia podejścia do pracy.
Ostatnio fotografowałam wesele na wsi i co prawda na stole było więcej niż u Was, ale nie oczekiwałam fhrancji elegancji i wszystkiego pod nos podstawionego.
Nikt mi wyraźnie albo w zawoalowany sposób nie dał do zrozumienia, żebym skorzystał z tzw. wiejskich stołów. Gdyby młodzi zaproponowali mi taki układ, możliwe, że bym skorzystał, choć miałbym opory z uwagi na postrzeganie mnie przez weselników ("ooo, patrzcie, zamiast fotografować MP przyszedł się nażreć"). Zobaczę jak będzie w przyszłości, do ostatniej soboty, po obiedzie zawsze stały choćby głupi półmisek z wędlinami, chleb i jakaś sałatka. Co do wódeczki, to nie było wesela, żeby orkiestra jej nie piła, gdyż najczęściej gra poprawiny lub przyjeżdża skądś i należy się jej nocleg (składanie sprzętu, itp.). Nie to, żebym się użalał, bo nie przepadam za wódką, ale nieczęsto też dostaję wódkę na odchodne. To daleko przesadzone stwierdzenie z oczekiwaniem "elegancji Francji"! Na przedostatnim weselu było wszystko na stole ale było gorąco i nie chciało się jeść (zjadłem tylko obiad i zostałem poczęstowany przez PM przepysznym tortem- ot, życzliwi ludzie). Tema podąża nie w tym kierunku, co powinien, to już lepiej założyć odrębny wątek poświęcony jedzeniu weselnemu. ;)
nie powstrzymam pytania - jak to robicie, że dostajecie 0,5L na odchodne?
Przyznaję, że i ja nie trafiłam na obsługę (czyt. zespół, kamerun) pracującą o suchym pysku, zawsze czymś wznieść toast(y) muszą.
Flasz/balast* na dowidzenia to kwestia tradycji lokalnej i kindersztuby pary. Mnie się trafia raz na pięć wesel - ostatnio dostałem....na plenerze innego dnia:)(na weselu nie zdążyli) Nie piję w trakcie i co taktowniejsza para zwraca na to uwagę. Nie jest to jednak jednoznaczne z balastem na wyjazd. Nie oczekuję tego nigdy, co nie znaczy, że odmawiam:) Są śluby, gdzie poza flaszką (wcale nie 0,5 only) wyjeżdżam z paczką innych przysmaków. Nie zapomnę pary sprzed roku pod Polkowicami. Wyjechałem wręcz objuczony paczkami:) Ale generalnie jadę z niczym. Bez pretensji.
BTW - często jest tak, że zapowiadam/przypominam PM, że ja znikam po oczepinach - po angielsku (czyt.dyskretnie). Umowa zakłada np. obsługę do 0.30 więc (po oczepinach nierzadko wciąż trwa (dla mnie już mało ważny) secik kolejnych tańców - nie będę stał w drzwiach do końca seta bandu weselnego by wywierać presję na balast*. Sam więc sobie jestem winien:)
*balast - flaszka dla fotografa
Flasz/balast* na dowidzenia to kwestia tradycji lokalnej i kindersztuby pary. Mnie się trafia raz na pięć wesel - ostatnio dostałem....na plenerze innego dnia:)(na weselu nie zdążyli)
haha miałem dokładnie tak samo wczoraj :)
W sobotę pożegnałem się z młodymi, podziękowałem za zaproszenie i śmigam do auta i jedna myśl ("pierwsze bez weselnej")
Wczoraj był plener - po plenerze młody wyjmuje ładnie zapakowaną flaszeczkę i od razu mnie się statystyki zmieniły na lepsze ;)
Wg mnie tu chodzi o kulturę. Czy to weselna czy to miejsce przy stole - przeważnie jest się proszonym o zajęcie "miejsca tutaj", czasem człowiek musi się domyśleć gdzie i z kim ma klapnąć.
Tak czy siak prawda jest jedna wesela są fantastyczne - poznaje się nowych ludzi nowe tradycje - to jest kolejna wartość dodana do zlecenia. Mnie nawet kamerzyści rozkładający halogeny budowlane nie przeszkadzają - jakoś jeszcze nie miałem okazji się "nie dogadać" w tej sprawie
EDIT
Balast - fakt, czasem trzeba się nakombinować (zostawić flaszkę czy obiektyw?) - a jakoś głupio wyjść z wódą w ręce nawet jeśli samochód stoi te kilkanaście metrów od wyjścia.
mati7302
27-07-2010, 10:28
Mi sie jeszcze nigdy nie zdazylo nie dostac flachy + placka! Zawsze jak wychodze to ide powiedziec 'czesc' mlodym a pozniej najczesciej mlody mowi, zebym poczekal :] Z tym siedzeniem to jest dla mnie nie do pomyslenia... Widac co "kraj to obyczaj" niestety. Ale to chyba tez od mlodych zalezy czy chca placic za stolik fotografa i kamerzysty czy tez nie.
Ja miałem bodajże 2x tak że nie miałem stolika tylko miałem siedzieć niedaleko świadków i młodej pary żeby być "centrum zdarzeń".
Cholernie chora sytuacja ze względu na ciągłe odmawianie "ale z nami się nie napijesz?!". Trudno było wytłumaczyć, że nie jestem jednym z nich :)
Placek/ciasta. Kiedyś były - ostatni sezon pokazał, że chyba idzie kryzys - bo nie uświadczyłem tego zachowania od roku.
Przy okazji powiedzcie mi tak:
W umowie macie "plener następnego dnia godzina ta i ta tu i tu z tym i tą ;)"
Rano leje - okolica uboga w jakiekolwiek - pałacyki restauracje czy nawet puby. Młoda dzwoni żeby przenieść na inny dzień.
Jak to załatwiacie formalnie?
ja rozumiem, panowie macie przywilej wódkowy :)
tomitom, ja zwykle stosuję zapis o wykonaniu pleneru w ciągu miesiąca w terminie dogodnym dla obu stron (bardziej precyzuję miejsce), a jak to wygląda u Ciebie, że masz formalny problem?
Od 2 sezonów coraz mniej rozdają i flaszki i placki a placki to zjada teściowa ;) ale było kiedyś tak że siedzieliśmy normalnie na głodówce dopóki niepodeszli młodzi pogadać z orkiestrą i jak popatrzyli na sotlik to w 15 minut niebyło na nim miejsca, mi się wydaje że dużo zależy od obsługi weselnej... a młodzi mają w ten dzień tyle na głowie że głodny fotograf to przecież nie koniec świata? zawsze można iść na kuchnie i trzasnąć radosną fotkę paniom kucharkom/kelnerkom i wtedy masz co chcesz ;)
bialogardzianin
30-07-2010, 08:43
... zawsze można iść na kuchnie i trzasnąć radosną fotkę panią kucharką/kelnerką i wtedy masz co chcesz ;)
Rozbawiłeś mnie! :) Na kuchni jest taki zapierdziel w czasie wesela (kiedyś byłem kelnerem, w tym na weselach), że Pani kucharka też może trzasnąć... ale Ciebie, ciężkim przyborem kuchennym. ;)
zawsze można iść na kuchnie i trzasnąć radosną fotkę panią kucharką/kelnerką i wtedy masz co chcesz ;)
Ja tam wolę trzaskać fotki aparatem. Te robione żywymi osobami wychodzą rozmazane trochę.
pmsphotography
02-08-2010, 13:41
A ja to zauważyłem, że czym bogatsza MP to tym mniej dbają o fotografów/kamerzystów. Takie jest odczucie moje i znajomych.
A ja to zauważyłem, że czym bogatsza MP to tym mniej dbają o fotografów/kamerzystów. Takie jest odczucie moje i znajomych.
tak jest i dużo z nas to widzi/czuje... Oczywiście nie w 100% przypadków ale często. A co do flaszek to w tym roku tylko jedna ale mi to lotto akurat bo za 40% nie przepadam, ale jak bym dostał piwko po robocie to bym był jak najbardziej happy:)
zadatek 50% w momencie zawirania umowy i po temacie
Aleście odbiegli od tematu :)
Wódki nie piję a odmówić młodym przy wyjściu nie wypada. Magazynek w barku rośnie. Ktoś chętny do wymiany na browarki ;)
Co do zaliczek i zadatków. Miałem dopiero jeden przypadek najpierw przełożenia wesela z powodu choroby jednego z rodziców a w następnym terminie niestety odwołanie, wiadomo dlaczego ... Nie odstawiałem szopek, zaliczkę przelałem. Jak już ktoś wspomniał. Żądajmy aby nas szanowano ale i szanujmy innych. Reszta już od nas nie zależy.
Co do zaliczek i zadatków. Miałem dopiero jeden przypadek najpierw przełożenia wesela z powodu choroby jednego z rodziców a w następnym terminie niestety odwołanie, wiadomo dlaczego ... Nie odstawiałem szopek, zaliczkę przelałem. Jak już ktoś wspomniał. Żądajmy aby nas szanowano ale i szanujmy innych. Reszta już od nas nie zależy.
"Life is brutal"
Dlatego, że szanuję cenny czas innych i ich pracę nigdy nie domagam się zwrotu zaliczki/ zadatku, gdy zleceniobiorca nie jest w stanie zrealizować zlecenia z mojej winy, chociażby byłoby to zdarzenie losowa.
stachu321
03-08-2010, 18:37
Ja myślę nad nowym zapisem w umowie mówiącym o 50% zaliczki w momencie podpisywania umowy, 25% po plenerze i 25% po oddaniu zlecenia (lub też 50% po oddaniu zlecenia). NIe wiem czy ktoś praktykował taki model zawierania umów, więc jak znajduje się na forum jakiś praktyk tego typu pomysłów finansowych warto aby zabrał na ten temat głos.
robsonzbydzi
03-08-2010, 19:54
do stachu321 widzę że masz problem z PM, w sumie to ci się nie dziwię, sporadycznie robię śluby ale trafił mi się taki ostatnio z parą z poznania właśnie, podpisanie umowy wszystko pięknie, w dniu zlecenia również, może poza drobnym zgrzytem że musiałem siedzieć na weselu godzinę dłużej niż zapisane w umowie, ale to drobiazg. Skecze zaczęły się przy rozliczeniu usługi. Wiadomo w w umowie zapisane czarno na białym za co oni płacą a co otrzymują. Pierwsze sygnały ostrzegawcze były już na weselu gdy ojciec PM postanowił pokazać orkiestrze kto płaci i wymaga. No po prostu ręce opadały, ale że mnie to nie dotyczyło to tylko obserwowałem co się dzieje.
PM miała od początku problem z płaceniem, młoda ubłagała mnie żeby płatność rozliczyć w ratach, ok, zgodziłem się , przekazałem im część materiałów i skasowałem 80% sumy, z racji tego że para jest z poznania był problem z ich dojazdem na plener do bydgoszczy, więc postanowiliśmy że przy najbliższej ich bytności w mieście zdjęcia zrobimy. Minął miesiąc i dziś dzwoni naburmuszony jak bompowiec pan młody z tekstem że oni z pleneru rezygnują i w związku z tym że reszty kasy nie zobaczę. a im na to grzecznie że skoro oni rezygnują to i tak nie zwalnia ich to od zapłacenia całości kwoty wynikającej z umowy. Ponieważ w umowie nie wyceniałem każdego elementu z osobna tylko pakiet. A on swoje, nie zapłacę, nie należy się, swoje już zarobiłem, umowę to on ma gdzieś.
Cóż dlaczego to piszę, ano jako anegdotkę, na szczęście nie przekazałem im części materiałów na których im zależy więc jest szansa że jednak brakującą kasę otrzymam. Przyznam jednak że zaskoczyło mnie jak ludzie na dobrych stanowiskach, dobrze zarabiający mogą się upodlić za kilkaset zł.
Przyznam że tacy ludzie powodują że potem mam brak zaufania do pozostałych w kwestiach płatności czy rozliczeń
jedyny Twój błąd, to że jesteś nazbyt uprzejmy oddając materiał w kawałkach. Nie wiem, którą część materiału im oddałeś za te 80% ale masz teraz nauczkę, że kasę bierze się podczas oddawania pełnego materiału po (w moim przypadku pisemnej) akceptacji od Młodych. Na spotkaniu przy finalizacji usługi pokazuję im co (zgodnie z umową) dostają, oni to akceptują, potwierdzają pisemnie co ich, a ja co moje i do następnej okazji ;)
robsonzbydzi
03-08-2010, 20:48
Tak byłem uprzejmy, ale jest morał z mojej historii, drugi raz nie będę. Bardziej się wkurzam że potraktowano mnie jak chłopaczka na posyłki, któremu może się zapłaci a może nie. Wkurza też to że wesele było bardzo wystawne, orkiestrę i kamerzystę wzięli z tzw. górnej półki za ciężkie pieniądze. Knajpa droga, gości setka dla wszystkich noclegi w pieciogwiazdkowym hotelu. Jak widać na fotografa nie starczyło.
Jesteśmy w tej sytuacji że nam się płaci ostatnim, orkiestra dostaje kase na imprezie, video montują w kilka dni, a my siedzimy, obrabiamy te fotki a jak co do czego to kasy juz brak.
myślę że ten materiał który u mnie pozostał zmusi ich w końcu do zapłacenia reszty. Na razie im sie wydaje że wydam całość bez ich dopłacania. Młody jak to usłyszał to aż się zapowietrzył.... pewnie jak ochłonie to będzie inna rozmowa
Podpisywanie kwitów przy odbiorze całości? Ja połowę swoich zleceń realizuję w odległych miastach. Całość często wysyłam pocztą za pobraniem. Płacą przy odbiorze.
drugi raz nie będę.
taki kretyn może się przytrafić co najwyżej raz do roku, więc bądź uprzejmy, na razie nic ci nie grozi :p
A moze mi ktos podpowie jak zrezyggnowac z uslug fotografa nie raniac jego uczuc?
Wesele za 9 mies, tydzien temu wplacony zadatek, jak to odkrecic aby odzyskac pieniazki?
powod? Po dluzszym przemysleniu niestety jestesmy pewni ze wybrany przez tesciowa fotograf nie spelni naszych (moich) oczekiwan. Chcialam zrobic przyjemnosc tesciowej i mam za swoje. Czy uczciwe bedzie zadanie zwrotu zaliczki? 600 zl. Masakra.
Uczciwe?
Raczej nie.
Po to fotograf bierze zadatek, żeby się w jakiś sposób ubezpieczyć.
Ja bym przynajmniej nie zwrócił, bo to z waszej winy, a nie fotografa.
Nie wiem, na jaką kwotę się umawialiście z fotografem i czy bardziej opłaci ci się z niego całkiem zrezygnować i stracić 600 zł, czy raczej skorzystać z jego usług.
Jedyna rzecz o której można wspomnieć, to co masz napisane w umowie.
Czy był to zadatek czy zaliczka?
Pamiętam, że w jednym z wątków ktoś opisał różnicę i była ona stosunkowo duża.
Co do ranienia uczuć.... jeśli gość zainkasuje 600 zł i nie zrobi nic, to raczej się nie obrazi.
I znowu teściowa... Lepiej zrezygnować teraz z fotografa, niż później płakać nad otrzymanym materiałem. A to, jak się z foto dogadacie, zależy od jego osoby, od Waszego szczerego podejścia do niego oraz od opłacalności zwrotu. Nie wiem jaka to kwota, zwykle to jest 30%, czyli warto pójść na rozmowę i wyjaśnić sprawę. No chyba, że przy podpisywaniu umowy zapewnialiście foto, że ma najlepsze zdjęcia pod słońcem ;)
Przez 9 miesięcy fotograf spokojnie zajmie Wasze miejsce innym zleceniem, nie będzie stratny. Z drugiej strony umowa, to umowa, została zawarta i koniec.
Macienty
28-10-2010, 10:33
Jesteśmy tylko ludźmi, zawsze możesz zadzwonić i uprzejmie spytać, ale musisz mieć świadomość, że absolutnym nietaktem było by branie fotografa pod włos - zapytaj, czy byłaby taka możliwość czy nie, jeżeli odpowie, że nie, bo umowa - to ma rację i pod żadnym pozorem nie wypada się kłócić. Ja ślubów nie cykam, za cienki w szelkach jestem, zarabiam na fot. katalogowej bardziej i raz zdarzyło mi się zwrócić duży zadatek/zaliczkę (nie mogę znaleźć tego rozróżnienia na forum) na 6m-cy przed wejściem na fabrykę, której się upadło, duma moja nie urażoną pozostała.
bialogardzianin
28-10-2010, 10:45
...Jedyna rzecz o której można wspomnieć, to co masz napisane w umowie.
Czy był to zadatek czy zaliczka?
Pamiętam, że w jednym z wątków ktoś opisał różnicę i była ona stosunkowo duża...
Duża, oj duża. Generalnie, zaliczka podlega zwrotowi a zadatek nie, z pewnymi uwarunkowaniami. Więcej- http://www.google.pl/webhp?num=100&hl=pl&as_qdr=all&btnG=Szukaj&lr=#hl=pl&source=hp&biw=1263&bih=717&q=zaliczka+a+zadatek&aq=0&aqi=g10&aql=&oq=zaliczka+&gs_rfai=&fp=a29a3456a5ab8644
Można dogadać się z fotografem aby obniżył wartość, poszedł na spisaną ugodę. Jest prawdopodobne, że złapie klientów na ten termin. ohemaa, zacytuj postanowienia umowy w tej kwestii.
powod? Po dluzszym przemysleniu niestety jestesmy pewni ze wybrany przez tesciowa fotograf nie spelni naszych (moich) oczekiwan. Chcialam zrobic przyjemnosc tesciowej i mam za swoje. Czy uczciwe bedzie zadanie zwrotu zaliczki? 600 zl. Masakra.
Nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego tak się dzieje, że to teściowie (rodzice) szukają i wybierają fotografa. Przecież to jakiś idiotyzm...
Dzięki za odpowiedzi jest cień szansy że zaliczka zostanie zwrócona ze względu na dość długi czas przed zrealizowaniem usługi.
Jak to się dzieje że to teściowie decydują o niektórych sprawach? To chyba była chwila mojej słabości. Organizacja ślubu zaczęła się tuż po zaręczynach, a ja byłam tak szczęśliwa że wszystko mi odpowiadało. Kiedy doszłam do siebie, zadatek był już wpłacony. I tyle.
Jeśli chodzi do umowy.... Usługę ma nam wykonać dwóch braci: kamerzysta i fotograf ślubny, stąd ta wysokość zadatku: 600 zł, w pakiecie mamy dwóch panów. Co do kamerzysty uwag nie mam, ale ten fotograf... Nie podoba mi się jego styl, mam wrażenie, nie obrażając go, że tak się robiło zdjęcia 10 lat temu. Mój narzeczony (po dłuższej rozmowie) też stwierdził ŻE COŚ JEST Z JEGO ZDJĘCIAMI NIE TAK.
I wiem że musimy z niego zrezygnować, bo to będzie katastrofa. I płacz.
nonameuser1
28-10-2010, 14:45
Duża, oj duża. Generalnie, zaliczka podlega zwrotowi a zadatek nie, z pewnymi uwarunkowaniami. Więcej- http://www.google.pl/webhp?num=100&hl=pl&as_qdr=all&btnG=Szukaj&lr=#hl=pl&source=hp&biw=1263&bih=717&q=zaliczka+a+zadatek&aq=0&aqi=g10&aql=&oq=zaliczka+&gs_rfai=&fp=a29a3456a5ab8644
Można dogadać się z fotografem aby obniżył wartość, poszedł na spisaną ugodę. Jest prawdopodobne, że złapie klientów na ten termin. ohemaa, zacytuj postanowienia umowy w tej kwestii.
Ok to ja mam male pytanko do forumowych specjalistow. Jezeli w umowie jest napisane ze jest wplacana zaliczka i ze nie podlega ona zwrotowi - to czy mimo ze z zasady podlega, zapis ten czyni zaliczke niezwracalną? ;)
Zadatek nie podlega zwrotowi... Zaliczka owszem.
nonameuser1
28-10-2010, 17:29
To rozumiem credka.
Chodzi mi tylko o to czy jesli w umowie piszę o zaliczce, jednoczesnie zawieram punkt w ktorym podaje ze "w przypadku rezygnacji z uslugi zaliczka nie jest zwracana" to czy taki punkt powoduje, ze z zasady zwracalna zaliczka w tym wypadku (dzieki temu punktowi w umowie) nie bedzie zwrocona.
?
freefly? :)
To rozumiem credka.
Chodzi mi tylko o to czy jesli w umowie piszę o zaliczce, jednoczesnie zawieram punkt w ktorym podaje ze "w przypadku rezygnacji z uslugi zaliczka nie jest zwracana" to czy taki punkt powoduje, ze z zasady zwracalna zaliczka w tym wypadku (dzieki temu punktowi w umowie) nie bedzie zwrocona.
?
freefly? :)
Gdy umowa zostaje rozwiązana z winy klienta, zaliczka pozostaje u usługodawcy. Jeżeli umowa zostaje rozwiązana za zgodą stron, to zwracają one sobie wzajemne świadczenia, czyli zaliczka wraca do klienta.
W przypadku zadatku, jeśli to klient zrezygnuje z usługi, zadatek przepada na rzecz usługodawcy. Umowa niezrealizowana z przyczyn leżących po stronie wykonawcy usługi bądź sprzedawcy, daje klientowi prawo odstąpienia od umowy i żądania zwrotu zadatku w podwójnej wysokości.
W wypadku rozwiązania umowy na podstawie zgodnego oświadczenia woli, nieważności umowy lub jej nie wykonania z przyczyn niezależnych od stron (np. spowodowane siłą wyższą) lub takich okoliczności, za które odpowiedzialność ponoszą obie strony, zadatek wraca do klienta.
nonameuser1
28-10-2010, 18:41
Dzieki wielkie:D
Po naczytaniu się postów mam wrażenie, iż żyję na innej planecie. Fotografię ślubną robię długo, długo i od dawna. Nigdy nie zawierałem pisemnych umów, a zwłaszcza skomplikowanych i z różnymi kruczkami. Zawsze umowa ustna, zapis w terminarzu itd. Słowo droższe od pieniędzy - jak mawiał Kargul, czy Pawlak. Jedyny przypał, w ubiegłym roku, kiedy PM w kościele przed ceremonią poinformowała mnie, że rezygnuje z pleneru. Ten skok adrenaliny pamiętam jakby było to dziś. Finały zleceń raczej odwrotne do opisywanych - dobre alkohole przy odbiorze materiałów, podziękowania po latach, a nawet, też ubiegłym roku, 500 pln napiwku od Młodej, bo teściowa się popłakała jak obejrzała album.
nonameuser1
28-10-2010, 20:04
Chetnie przeniose sie na Twoja planete;)
marius_m
28-10-2010, 23:58
Mi też się chyba jakiś nieciekawy przypadek szykuje. Zrobiłem zdjęcia ślubne, wysłałem młodym w mniejszej rozdzielczości do wybrania odbitek. Po wybraniu wywołuję i wysyłam z kompletną płytką. O ile jeszcze po wysłaniu kontaktowałem się z panną młodą, tak później kontakt zupełnie się urwał. Nie mogę się dodzwonić brak odpowiedzi na maila... Nie wiem co się dzieje. Niestety wziąłem tylko zaliczkę w wys 300zł resztę biorę przy przekazywaniu kompletu. Zostanie mi chyba jeszcze przejechać się ( na szczęście czasem jeżdżę tą trasą ) do rodziców pana młodego, gdzie było błogosławieństwo i zapytać się co się dzieje....ehhh Chyba też będę musiał teraz zmodyfikować formę płatności.
Po naczytaniu się postów mam wrażenie, iż żyję na innej planecie. Fotografię ślubną robię długo, długo i od dawna. Nigdy nie zawierałem pisemnych umów, a zwłaszcza skomplikowanych i z różnymi kruczkami. Zawsze umowa ustna, zapis w terminarzu itd. Słowo droższe od pieniędzy - jak mawiał Kargul, czy Pawlak. Jedyny przypał, w ubiegłym roku, kiedy PM w kościele przed ceremonią poinformowała mnie, że rezygnuje z pleneru. Ten skok adrenaliny pamiętam jakby było to dziś. Finały zleceń raczej odwrotne do opisywanych - dobre alkohole przy odbiorze materiałów, podziękowania po latach, a nawet, też ubiegłym roku, 500 pln napiwku od Młodej, bo teściowa się popłakała jak obejrzała album.
Umowa ustna...
Ja chyba mam w tym roku jakiegoś ślubiankowego pecha... Najpierw "rozmyślona" Panna Młoda - a teraz zlecenie wykonane dla powiedzmy "znajomego" - na przysłowiową "gębę" - czyli właśnie ustna umowa - i co? Zanoszę umówioną ilość (a nawet więcej niż obiecywałam) opracowanych zdjęć na płycie - a PM do mnie "gdzie albumy?" Najpierw oniemiałam - myśląc że to zwykła pomyłka, przejęzyczenie z ich strony - bo album miał być - ale jako dodatkowo płatna opcja (zwłaszcza że podobał im się bądź co bądź kosztowny fotoalbum) - ale już po chwili zaatakowała mnie delikatnie mówiąc "agresywnie nastawiona" para młoda próbująca wszelkimi metodami wmówić mi, że za cenę w jakiej obiecałam im i przyniosłam zdjęcia na płycie - mieli jeszcze otrzymać 2 fotoalbumy! Że "ich oszukałam"!" (dosłownie te słowa) Na nic moje spokojne tłumaczenia, że cena i tak była śmiesznie niska - bo po jakiejś tam (w sumie marnej - ech mieć za "miętkie" serce...) znajomości... Nie chcieli nawt słyszeć tego co próbowałąm im powiedzieć - mianowicie: po podliczeniu kosztów dojazdu, dnia pracy w dniu ślubu + plener + owe wyimaginowane fotoalbumy - wyszło by na to, że musiałabym co najmniej zrezygnować z jakiegokolwiek wynagrodzenia za swoją pracę - a z podejścia tego.... (cenzura) wyglądało, że powinnam się cieszyć, że miałam "zaszczyt" robić zdjęcia jego zacnej osobie...
Zdjęć nie oddałam - chcieli mi zapłacić połowę z umówionej kwoty - początkowo nawet wykrzykiwali, że za zdjęcia na samej płytce to oni mogą dać co najwyżej 100zł... Potem przystali na i tak śmieszną kwotę na jaką od początku się umawialiśmy - ale pod warunkiem, że wystawię im rachunek (tak jakbym normalnie tego nie robiła) - no i było oczywiście wygrażanie się urzędem skarbowym... ("jak nie to..."). Ponowne spotkanie przekładali dwukrotnie po czym przestali odbierać telefony. Ja z dysku zdjęcia już wywaliłam - te przygotowane dla nich, na płycie potrzymam jeszcze trochę i...
Naprawdę ręce i nogi opadły mi do samej ziemi. NIGDY WIĘCEJ PRACA BEZ UMOWY PISEMNEJ! I to z precyzyjnie wypunktowanymi warunkami - tak żeby nie było żadnych wątpliwości co do tego co PM dostanie i do czego zobowiązuje się fotograf.
Ostrzegam - i dobrze radzę - spisujcie umowy!
I to nie byli całkiem obcy ludzie...:-x
Szkoda gadać.
agape - miałeś jeden mocny argument, ZDJĘCIA. W opisanym zdarzeniu, to para młoda powinna być bardziej zainteresowana pozytywnym załatwieniem sprawy. Brak pisemnej umowy tak samo był dla nich niekorzystny.
Zdjecia ślubne to nie towar w rozumieniu meble seryjne, czy sprzęt RTV. W mojej ocenie to Ty mogłeś dyktować warunki, chyba że bałeś się że Ci "dupę zrąbią". :) przed znajomymi.
mateo912
29-10-2010, 06:12
agape - miałeś jeden mocny argument, ZDJĘCIA. W opisanym zdarzeniu, to para młoda powinna być bardziej zainteresowana pozytywnym załatwieniem sprawy. Brak pisemnej umowy tak samo był dla nich niekorzystny.
Zdjecia ślubne to nie towar w rozumieniu meble seryjne, czy sprzęt RTV. W mojej ocenie to Ty mogłeś dyktować warunki, chyba że bałeś się że Ci "dupę zrąbią". :) przed znajomymi.
Ale czym Aga miałaby się przejmować teraz? Po takiej akcji z automatu nie są to już dobrzy znajomi i taryfa ulgowa się skończyła.
Aga nie tylko Ty masz za miękkie serce w tych sprawach:|
Sam miałem podobną akcje 2 tyg temu, nie przy ślubniakach ale przy sesji z modeliną.
Że się "znaliśmy" jakiś czas z Modelką to wszystko ustnie było załatwiane- ja miałem mieć pełnie praw do zdjęć (razem z komercyjnym wykorzystywaniem itp) zrobiliśmy zdjęcia nawet fajnie wyszły przekazałem je po jakimś 1,5 tyg i wrzuciłem do galerii do neta. Po paru dniach dzwoni do mnie żebym usunął zdjęcia bo jej się oberwało od faceta za to że ja sobie do PF wrzuciłem jej zdjęcia. Nijak nie dało rady wytłumaczyć że to moje "wynagrodzenie" za spędzony czas itp. Zdjęcia w każdym razie usunąłem i teraz za każdym razem będę podpisywał umowę.
Niestety też musiałam usunąć z wszelkich moich galerii serię zdjęć, gdzie znajoma modelka zaprosiła swojego znajomego na sesję, a po roku ON zaręczył się z pewną NIĄ i ONA właśnie była tak zazdrosna o tą modelkę, że zażądała usunięcia zdjęć, a była to przyzwoita seria gdzie przyzwoici ludzie stali blisko siebie, jak najbardziej ubrani... Z każdym kolejnym przypadkiem coraz bardziej człowiek się uczy co i w jakiej ilości oraz na jakich warunkach robić swoim znajomym.
Freefly, mam jeszcze pytanko do Ciebie, mądry człowieku ;) Mając w umowie zapis o zaliczce wg przykładu nonameuser1, między zaliczką i zadatkiem praktycznie nie ma różnicy w przypadku rezygnacji przez klienta? Czyli:
- klient rezygnuje, to zaliczka i zadatek zostają z fotografem,
- fotograf nawala, to zadatek z możliwością podwójnej wartości wraca do klienta,
- kiedy zachodzi nieplanowane zdarzenie losowe, siła wyższa, to zaliczkę oddaje i zadatek oddaje klientowi?
marszull
29-10-2010, 10:59
Papier trzeba zawsze podpisywac, no moze prawie zawsze, bo czasami sa takie sytuacje rodzinno/przyjacielskie ze ja jednak bym papieru do podpisania nie dal
ale jezeli wiem ze moga wyniknac kwestie sporne w przyszlosci to wole miec papier ;)
Kwestie sporne mogą wyniknąć zawsze. Gdzie dwóch ludzi tam dwie racje. Tzw trudni klienci to niestety element naszego zawodu.
Po paru dniach dzwoni do mnie żebym usunął zdjęcia bo jej się oberwało od faceta za to że ja sobie do PF wrzuciłem jej zdjęcia. Zdjęcia w każdym razie usunąłem i teraz za każdym razem będę podpisywał umowę.
Niestety też musiałam usunąć z wszelkich moich galerii serię zdjęć
Tyle, że to trochę inny przykład niż ślubniaki. O ile dobrze zrozumiałem, to co pisał tu freefly, to zgodę na publikację wizerunku można cofnąć zawsze.
mateo912
29-10-2010, 12:39
a co za różnica czy ślubniaki czy modelkowe? i jedno i 2 chcemy mieć w PF i w jednym i drugim mogą być z tym problemy.
Mi też się chyba jakiś nieciekawy przypadek szykuje. Zrobiłem zdjęcia ślubne, wysłałem młodym w mniejszej rozdzielczości do wybrania odbitek. Po wybraniu wywołuję i wysyłam z kompletną płytką. O ile jeszcze po wysłaniu kontaktowałem się z panną młodą, tak później kontakt zupełnie się urwał. Nie mogę się dodzwonić brak odpowiedzi na maila... Nie wiem co się dzieje. Niestety wziąłem tylko zaliczkę w wys 300zł resztę biorę przy przekazywaniu kompletu. Zostanie mi chyba jeszcze przejechać się ( na szczęście czasem jeżdżę tą trasą ) do rodziców pana młodego, gdzie było błogosławieństwo i zapytać się co się dzieje....ehhh Chyba też będę musiał teraz zmodyfikować formę płatności.
Coś mi się wydaje, przykro mi, ale będzie pewnie pan zbywany, że za dwa dni, za tydzień, za miesiąc. Jeśli wszystkie "miłe" sposoby zawiodą radzę wysłać wezwanie do zapłaty.
Jeśli była sporządzona umowa będzie to pismo którym można "troszeczkę" nastraszyć PM. W takim piśmie opisuje się zaistniałą sytuację. Musi ono zawierać przede wszystkim zdanie, że jeśli np: w ciągu 7 dni należna kwota nie wpłynie na konto, będzie Pan musiał złożyć sprawę na drogę sądową. Wezwanie do zapłaty stanowi coś w rodzaju straszaka, wiadomo że nikt nie lubi bawić się w sądy i jest to kwestia ostateczna.
Proszę pamiętać że umowa ustna również jest wiążąca. Tu również wezwanie do zapłaty może zadziałać.
Może to wydaje się trochę ostre, ale czasami nie ma innego sposobu, przynajmniej ja takowego nie znam.
a co za różnica czy ślubniaki czy modelkowe? i jedno i 2 chcemy mieć w PF i w jednym i drugim mogą być z tym problemy.
Tyle, że nie wiem czy PF przygotowane w postaci albumu podpada pod publikację. W końcu na internecie świat się nie kończy.
robin102
29-10-2010, 15:23
Umowa ustna...
Ja chyba mam w tym roku jakiegoś ślubiankowego pecha...
Ostrzegam - i dobrze radzę - spisujcie umowy!
I to nie byli całkiem obcy ludzie...:-x
Szkoda gadać.
Bo tu zasada jest prosta na 102 !
Ile by nie wziąć od znajomych, czy rodziny to zawsze będzie za drogo, zawsze ! bo gdzieś tam ktoś komuś taniej zrobił.
Weźmiesz 5 zł, przecież mógł zrobić za 4 zł, weźmiesz 4 zł przecież mógł zrobić za 3 !
Takie zlecenia odsyła się do zaprzyjaźnionych wykonawców lub gdziekolwiek wykręcając się choćby wykrętem z rogu sufitu. Jeśli dla wartościowych znajomych, dla rodziny bliskiej to trzeba za darmo zrobić :( a już brak choćby prostej umowy w formie pisemnej to danie ciała na całego.
bialogardzianin
29-10-2010, 15:33
...Takie zlecenia odsyła się do zaprzyjaźnionych wykonawców lub gdziekolwiek wykręcając się choćby wykrętem z rogu sufitu. Jeśli dla wartościowych znajomych, dla rodziny bliskiej to trzeba za darmo zrobić :( a już brak choćby prostej umowy w formie pisemnej to danie ciała na całego.
robinie102, jeśli rodzina zwraca się do Ciebie to znaczy, że ufa Ci i liczy na niższą cenę lub za darmo- jak napisałeś. Wątpię, żeby z Twojej rekomendacji "zaprzyjaźniony wykonawca" wykonał zlecenie w cenie, która rodzinę usatysfakcjonuje. Ciekaw jestem też jak rodzina zareaguje, kiedy robin102 powie: nie ma sprawy, ale musimy taką małą umowę podpisać. To kuzyn/ wujek odparuje: "robinie102, coś Ty, chłopie, nam umowa nie potrzebna! Do kuzyna/ wujka z papierkiem idziesz?" ;)
Prosta rada - rób w prezencie.
robin102
29-10-2010, 15:41
robinie102, jeśli rodzina zwraca się do Ciebie to znaczy, że ufa Ci i liczy na niższą cenę lub za darmo- jak napisałeś. Wątpię, żeby z Twojej rekomendacji "zaprzyjaźniony wykonawca" wykonał zlecenie w cenie, która rodzinę usatysfakcjonuje. Ciekaw jestem też jak rodzina zareaguje, kiedy robin102 powie: nie ma sprawy, ale musimy taką małą umowę podpisać. To kuzyn/ wujek odparuje: "robinie102, coś Ty, chłopie, nam umowa nie potrzebna! Do kuzyna/ wujka z papierkiem idziesz?" ;)
Dla rodziny, czy bliskiego kogosia to jak umowę spisywać. Bez umowy oczywiście i to przy piwku koniecznie :)
Pawel Pawlak
29-10-2010, 20:18
ja od 18lat zyję z handlu i usług. I w 100% popieram robina - rodznie i "przyjaciołom" usugi robi się w prezencie, albo sie "nie ma kiedy".
marszull
31-10-2010, 02:55
rodzinie to popieram ;)
ale paru znajomym robilem jako usluge, i bylo ok, ale to znajomi ktorzy swoje biznesy maja i wiedza ze nie ma nic za darmo
Pawel Pawlak
31-10-2010, 10:43
no tak... Ci co mają swoje biznesy i z nich żyją myślą inacze niż reszta świata ;) Powiązanie odpowiedzialności za własny biznes + inteligencji tworzy idealnego aprtnera do wszelakich kontaktów biznesowych, ale to niestety niezbyt częsty zlepek ;)
Ja mam w umowie że jeżeli zrezygnują z moich usług krócej niż 4 tygodnie to płacą mi normalnie jakbym zrobił zlecenie. ....
Dobre rozwiązanie - nie życzę natomiast nikomu później wyegzekwowania tego zapisu i zmarnowanego czasu.....
Nieco około tematycznie - chyba zapowiada się trochę rezygnacji, niekoniecznie w ostatniej chwili:
http://www.tvn24.pl/0,1743057,0,1,dluzsza-droga-do-oltarza-bedzie-mniej-rozwodow,wiadomosc.html
"WATYKAN CHCE OBOWIĄZKOWEGO PÓŁROCZNEGO NARZECZEŃSTWA"
"Zdaniem niektórych socjologów, ta propozycja może jednak wiele par zniechęcić do myślenia o ślubie przed ołtarzem, bo ceremonia w kościele jest częściej "widowiskiem", niż "duchowym przeżyciem". Stąd, może się okazać, że Polacy nie będą chcieli czekać w długich "kolejkach" do małżeństw i zrezygnują z wydłużonego okresu "przygotowawczego", a co za tym idzie - z wizyty w świątyni."
Lepiej poznajcie się bliżej z paniami w najbliższym USC ;)
a jak sprawdzą to narzeczenstwo ? hehehe. Śmiech na sali normalnie :)
RobertMiernik
30-04-2012, 10:43
Prosto, wystarczy że kurs przedmałżeński będzie trzeba zrobić minimum 6 miesięcy przed datą ślubu.
W standardowych przypadkach to nie powinien być problem, zdecydowanie się zgadzam ze zdaniem Watykanu, choć jakoś często mi się to nie zdarza...
Widząc swoje otoczenie i ich decyzje na ślub po 3 miesiącach, ba po 2 tygodniach znajomości oraz to jak szybko bajka się kończy... zdecydowanie popieram Watykan, choć przez to mniej zarobię ;)
Z drugiej strony nie zmienia to absolutnie faktu, że dziś ludzie zamiast się szlifować przez lata związku, uczyć siebie nawzajem i razem tworzyć JEDNOŚĆ, wolą wymienić model na lepszy, nowszy... Czy to będzie 3, czy 6, czy nawet 12 miesięcy narzeczeństwa, myślenie młodych, zafascynowanych sobą ludzi jest podobne i bez większej różnicy na dłuższą metę.
Teraz w modzie są też imprezy rozwodowe, więc i na tym można zarobić.
Pawel Pawlak
30-04-2012, 12:17
Zdecydowanie popieram. Jesli jednego czy drugiego to śmieszy albo bulwersuje, to znaczy że może nie dojrzał do tego żeby przystąpić do sakramentu małżeństwa i do składania jakiejkolwiek przysięgi.
no więc po tanich lustrzankach i bezlusterkowcach jest to kolejny cios w branżę fotograficzną ...
Serio Wam sie trafiaja sluby po 3 miesiacach zareczyn?
Matey3000
01-05-2012, 11:56
A co w tym dziwnego?
Wolny termini za 3 miesiace.
krzysiekn
01-05-2012, 12:26
można się dogadać z młodymi na fotki ślubne,jeżeli rozwód do trzech lat od daty ślubu,to zdjęcia rozwodowe za 50 % ceny wyjściowej.potem za każdy rok o 5 % drożej.taki pakiecik.:lol:.
chyba jesteśmy za tani, bo większość mamy zajętą na ponad rok lub najbliżej na 6-8 miseiścy, i pojedyncze przypadki na 1-2 miechy przed. Jakoś nie widzę w tym problemu. Ba zauważam coraz więcej ślubów cywilnych.
Wolny termini za 3 miesiace.
Nie wszyscy pracują w KAŻDY weekend, w związku z czym mają opcję awaryjnej pracy dla spóźnialskich, którym mega zależy...
Nie zmienia to faktu, że są zapytania, nawet na ślub za kilka dni, choć wolę umawiać się dużo wcześniej i na spokojnie.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.