Zobacz pełną wersję : RTV EURO AGD - anulowane zamówienie... na jakiej podstawie?
mam pytanie do osób kompetentnych
zlozylem zamowienie z RTv Euro AGD na pewien produkt fotograficzny. zamowilem 10 sztuk (ta sama rzecz, akcesoria, nic drogiego).
Otrzymalem maila mowiacego, ze moje zamowienie zostalo anlulowane z powodu : "zamowienie powyzej 3 szuk".
Sprawdzilem jeszcze raz regulamin sklepu - ani slowa na temat limitu co do sprzedawanej ilosci.
Jaka jest podstawa prawna dla anulowania takiej transakcji? Regulamin sklepu, ktory nie moze byc ponad prawem nic nie stanowi w tej kwestii. Co robic w tej sytuacji, jesli chce kupic wybrana ilosc w tym sklepie?
Czy w wolnym kraju nie mozna juz kupic dowolnej ilosc towaru w sklepie?
Jak wiecie co i jak to piszczie.
Amadeusz
19-06-2010, 18:37
Albo zadzwoń albo jedź do sklepu. Tak będzie szybciej.
no nie wiem bo towaru w sklepie nie ma a zamowienie anulowane.
Amadeusz
19-06-2010, 18:46
no nie wiem bo towaru w sklepie nie ma a zamowienie anulowane.
No i wszystko jasne :)
Ja bym i tak się tam wybrał, albo chociaż zadzwonił, bo nie sądzę że zamówienie anulowali z powodu braku towaru na sklepie. Przecież oni bardzo często coś na sklep ściągają właśnie specjalnie pod zamówienie internetowe. Ewentualnie jak się uprą, to złóż 4 zamówienia i tyle :)
To się nazywa reglamentacja towaru. Po tym są już tylko kartki.
Kto starszy to pamięta ;)
Kiedyś stawało się kilka razy w kolejkę ,teraz pewnie jak pisze kolega Yova.
Tak na poważnie....w dobie wolnego rynku , to sytuacja kuriozalna.
Wystawienie rzeczy w miejscu sprzedaży z oznaczeniem ceny jestoferta, a przyjecie oferty następuje przez oświadczenie oblata ( adresat oferty). W tym momencie umowa zostaje zawarta (konsensus) i oferent nie moze tego
jednostronnie zmienić. Dalej to już tylko kwestia roszczenia o wydanie rzeczy i zapłaty ceny. I dotyczy to normalnego sklepu, gdzie po jednej stronie lady jest sprzedawca, a po drugiej kupujacy.
Jeśli oferent zastrzeże w ofercie prawo odmówienia sprzedaży bez podania przyczyny, to może sprzedaży odmówić nie tłumacząc się dlaczego.
Ze sklepami internetowymi ( sprzedaż na odległość) jest inaczej. Cennik internetowy może nie zawsze stanowić ofertę, a tylko
zaproszenie do rokowań. Sklep internetowy nie ma obowiązku przyjęcia zamówienia.
Ja miałem taką sytuację jak chciałem kupić album Nachtweya - szukałem we wszystkich sklepach internetowych jakie tylko znalazłem, zamawiałem, czekałem - po dwóch tygodniach mi odpowiadali że nie mają i nie mogą mi wysłać. A oferta z ceną oznaczona "dostępny" cały czas wisiała - dopiero po moim zamówieniu zmieniali.
Po kilku takich przygodach miałem serdecznie dość.
Napisałem do Kolportera - oni niby ściągają książki do Polski i rozprowadzają po sklepach.
Odpisali mi z mega opóźnieniem że nie mają w Polsce żadnego, oprócz jednego, uszkodzonego - mogą mi coś z niego opuścić...
Jak się kupuje album za 400 zł, to żadne uszkodzone nie wchodzą u mnie w grę - ma być cacy! Odmówiłem.
Ręce mi już opadły po kilku ładnych tygodniach... Na koniec spróbowałem jeszcze w Merlinie, bo napisałem do nich wcześniej kilka maili z pytaniem o album - czy go mają czy oferta znów wisi na stronie, a książki ni chu chu...
Nie odpowiedzieli na nie, mimo ponawiania pytań. Więc zamówiłem.
Przyjęli i wysłali, więc się ucieszyłem i czekałem.
Jak mi UPS przywiózł - okazało się że to ten uszkodzony - nawet nie pisnęli, tylko zapakowali w nową folię i wysłali.
Ale już nie miałem siły się szarpać i wziąłem tego "białego kruka"... ;) Miał tylko podrapane lekko płótno okładki, w środku był OK (choć za taką cenę mi się to nie uśmiechało...)
Straciłem wtedy zaufanie do Merlina - potem miałem następną przygodę z kolejną książką, i to wydaną w Polsce - po kilku miesiącach się okazało że nakład się wyczerpał... ;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.