Zobacz pełną wersję : Kamerun wymusił zdjęcia do swego filmu ślubnego
bialogardzianin
17-06-2010, 10:22
Witam! Zachęcam Was do zapoznania się z moim problemem, który mi się 1. raz przytrafił i zapraszam do podzielenia się własnymi doświadczeniami i radami na przyszłość.
Spotkałem się z niemiłym faktem, że kamerun chcący zabłysnąć przed parą, którą ja fotografowałem na ślubie, wpadł na zaj....ście genialny pomysł "zrobienia świetnej przysługi" nowożeńcom w postaci bardzo ładnej okładki do swego ślubnego filmu. Zasugerował sk......n młodym, aby poprosili mnie o 15 zdjęć, z których on wybierze kilka na okładkę pudełka i na ozdobienie płyty! Młoda napisała do mnie smsa (nie mogłem odebrać połączenia) z tym pomysłem, że "bardzo zależy jej na tym, żeby mieli ładną płytę i pudełko... i czy bym mógł...". Jak to przeczytałem to mnie krew zalała. Na wstępie przypomniałem jej, że w umowie, którą podpisaliśmy, jest klauzula o nieudostępnianiu zdjęć osobom zajmującym się biznesem ślubnym (odpowiednio sformułowałem to). Dalej, wspomniałem jej (jest wykształconą, mądrą osobą) o prawach autorskich, o tym, że jakby był honorowy, to powinien był ze mną gadać i kupić te zdjęcia ode mnie lub na zasadzie "przysługa za przysługę" pozyskać (z prawnym uregulowaniem, bo na zdjęciach są młodzi, którzy zlecili mi usługę). To nic nie dało, młoda zaczęła prosić, że bardzo im zależy, itd. Rozmowa przez telefon trwała 45 min. Tłumaczenie o moich interesie, o tym, że moje zdjęcia może gigant wykorzystać na własne potrzeby pokazując je np. potencjalnym klientom, o czym nie będę zresztą wiedział (to jest studio foto-wideo), nic nie dało. Tłumaczenie o tym, że szkoda by było, aby młodzi widzieli wcześniej kilka zdjęć, że nie będzie tego czaru, tej magii jaka pojawia się, kiedy fotograf wręcza młodym album, a oni otwierają go w napięciu i oglądają, nic nie dało. Dodam, że jestem w trakcie obróbki zdjęć z tego zlecenia, że jeszcze czas na przekazanie albumów. Przemyślałem sprawę i postawiłem młodej warunek, że udostępnię jej nie 15 a 2-3 zdjęcia z każdego etapu i to w rozdzielczości 900px na dłuższym boku, że nie będą to perły nad perłami, i że publikacja zdjęć na okładce wymaga umieszczenia na dole drobnym, lecz czytelnym, drukiem frazy "fot. X Y".
Zastanawiam się, czy dobrze zrobiłem, bo z jednej strony po coś umieściłem w umowie klauzulę o nie udostępnianiu, ale z drugiej strony zależy mi na polecaniu mych usług, żeby młodzi byli zadowoleni i żebym im się dobrze kojarzył. Doszedłem też do wniosku, że skoro przekazuję majątkowe prawa autorskie do zdjęć, to przecież, niezależnie od klauzuli, mogliby młodzi przekazać po wykonaniu przeze mnie zlecenia, zdjęcia kamerunowi celem zmontowania np. filmu ze wstawkami zdjęciowymi.
Co o tym myślicie? Na przyszłość mam asertywnie, kategorycznie odmawiać, nawet kosztem braku poleceń? Z góry dzięki za wymianę poglądów w tym wątku.
cheyenne
17-06-2010, 10:41
niezależnie od klauzuli, mogliby młodzi przekazać po wykonaniu przeze mnie zlecenia, zdjęcia kamerunowi celem zmontowania np. filmu ze wstawkami zdjęciowymi.
Jak napisałeś powyżej zdjecia i tak zapewne trafiłyby do kameruna.
Co do wykorzystania fotek to i tak nigdy nie poznasz zapewne ich dalszego losu.
Ideałem byłoby oddawanie młodym tylko wywołanych na papier kadrów, a wersje cyfrową tylko w rozdzielczości max 900 pikseli na dłuższym boku i z malutkim podpisem na zdjęciu, ale to w dzisiejszych czasach nie przejdzie.
pietrobas
17-06-2010, 11:04
Dla mnie sprawa prosta, podanie autora, bo to konieczne tak czy inaczej + wynagrodzenie od kameruna za korzystanie, przecież na tym zarabia, masz takie święte prawo.
Sprawa wydaje się oczywista i w pełni zgadzam się z cheyenne.
Ja mam obecnie podobną sytuację, ale jej odmienność polega na tym, że to kamerzysta sam już na weselu poprosił mnie o 2-3 klatki do czołówki. Zgodziłem się i teraz nie chcąc robić d... z gęby powinienem wysłać mu owe klatki. Co ciekawe - sam sobie wybrał - z materiału na blogu. Facet sympatyczny więc zapewne machnę ręką i dam mu te klatki, ale już nigdy więcej nie zamierzam godzić się na tego typu rozwiązania. W umowie jasny zapis i do widzenia. Ale to pozorne. Młodzi w trosce o swój materiał video i tak zapewne podarują kamerunowi otrzymane klatki. Nie widzę złotego środka. W pełni zgadzam się z cheyenne.
pietrobas
17-06-2010, 11:09
Zapis w umowie, wynagrodzeniu za przekazanie zdjęć, inna kwestia jaki będzie odbiór przez młodych takiego formalizmu.
Teoria teorią - życie życiem
A tak zupełnie na marginesie kompletnie nie pojmuję jak to możliwe, że kamerun pracujący kamerą HD z jasną optyką nie potrafi wykroić sobie klaty z wizerunkiem młodych na czołówkę.
bialogardzianin
17-06-2010, 11:29
Dla mnie sprawa prosta, podanie autora, bo to konieczne tak czy inaczej + wynagrodzenie od kameruna za korzystanie, przecież na tym zarabia, masz takie święte prawo.
No tak, ale ja nie jestem chyba uprawniony do sprzedaży zdjęć osobom postronnym, nawet jeśliby miał to być kamerun z tego samego wydarzenia? Mi zlecono usługę, więc ja nie mogę czerpać korzyści ze sprzedaży zdjęć innym, niż nowożeńcom?
bialogardzianin
17-06-2010, 11:41
Teoria teorią - życie życiem
A tak zupełnie na marginesie kompletnie nie pojmuję jak to możliwe, że kamerun pracujący kamerą HD z jasną optyką nie potrafi wykroić sobie klaty z wizerunkiem młodych na czołówkę.
Też bardzo się temu dziwię i o tym młodej powiedziałem. Gościu ewidentnie szuka jelenia, co by sobie odbitki zrobić i pokazywać potencjalnym klientom. :( Ale weź tu, człowieku odmów młodej, potem 30 opowie, że ten fotograf cham, bo nie chciał abyśmy mieli ładną okładkę...:(
nonameuser1
17-06-2010, 12:10
Kazdy chyba sie spotkal z takim poczynaniem ze strony kamerzysty. Czesto prosza wtedy mlodzi w jego imieniu o kilka zdjec zeby zmontowac fajna prezentacje w filmie, albo wlasnie na okladke. Wez tu czlowieku mlodym wytlumacz ze prawa autroskie, ze umowa tego nie zawiera... Dla nich to tylko kilka zdjec, ktore przeciez i tak dostana, fotograf ktory sie na to nie zgadza jest po prostu niemilym typem, ktory robi problem z niczego. ''A taki byl sympatyczny jak podpisywalismy z nim umowe, zaliczke dostal, umowe podpisal a teraz robi pod gorke..." Tak mysla mlodzi, nie dasz - twoja reputacja leci na leb na szyje...
Sam jestem ciekaw jak sobei z tym radzicie, wiele osob pewnie daje foty zeby miec swiety spokoj i zadowolic klientow.
Jesli prosza mlodzi, w imieniu kamerzysty - mozna odbic pileczke i powiedziec ze jesli kamerun chce foty - niech sam do nas zadzwoni. Jest duza szansa ze sie nie odezwie.
Czesto kamerzysci oddaja film duzo wczesniej niz fotograf album. Ja daje sobie termin 4 tygodni na oddanie albumu, wiec mozna sie wykrecic ze foty nie sa jeszcze gotowe i mamy kupe roboty z zaleglymi slubami, ktorych nie mozesz odlozyc bo termin goni...
A jesli skasowac od kameruna - to ile?
Ja właśnie zdecydowałem, ze nie dam kolesiowi tych klatek. Pracował HDV Soniaka i nie wierzę, że nie ma klatek na czoło filmu. Sam wspominał mi, że razem z ojcem mają firmę która poza video robi też foto. Dodał również - o zgrozo - widząc, że mam d700 - że oni mieli Canona, ale nim ,,się nie da zrobić ostrych zdjęć''. Na pytanie jakiego to Canona mieli, odparł....,,5d''. Zaczynam mieć mocne przekonanie, że skoro ci panowie ostrą jak brzytwa piątką Canona nie mogli uzyskać ostrych zdjęć, to moje klatki jak znalazł wpasują się w ich zakładowe portfolio.
bialogardzianin
17-06-2010, 12:29
nonameuser1, MZ my nie mamy prawa odsprzedawać zdjęć ślubnych, za prawa do których zapłacili klienci, no chyba, że w umowie będzie zapis o prawie do sprzedaży zdjęć osobom trzecim.
No dobra, pal licho z nimi, postępowali w ten sposób, postępują i nadal będą, raczej nie zmienimy tego, nawet edukując młodych, którzy chcą mieć ładną oprawę. Postawiłem w swej wypowiedzi pytanie o kategoryczną odmawę, nawet kosztem braku poleceń, powołując się na zapisy umowy. Czy warto, no bo jeśli odpuścić i dać młodym 2-4 zdjęcia aby przekazali je kamerunowi, zaprzeczamy sobie i ustaleniom w umowie? :(
robin102
17-06-2010, 12:48
To bardzo śliski i delikatny temat bo po pierwsze niestety trzeba się liczyć ze środowiskiem, pod drugie utrzymać dobre relacje z PM. Mam zapis w umowie, że nie udostępniam zdjęć kamerzystom, a co dopiero kamerunom. Niemniej gdy człowiek poprosi o 1-2 zdjęcia dużej rozdzielczości i moja intuicja wskazuje, że na prawdę pójdą na okładkę czy jakąś jedną wstawkę w filmie to nie ma problemu, udostępniam i to tylko ludziom z branży o sprawdzonej reputacji. W moich stronach pozyskiwacze cudzej pracy uciekają się do szantażu na PM, że będą bardzo długo czekać na film jeśli od fotografa natychmiast nie otrzymają zdjęć. Doświadczenie jednak mnie nauczyło, nie dawania byle komu zdjęć. Kiedyś PM udostępniła 30 zdjęć z moje płyty dla kameruna który też robi zdjęcia, tzn pani żona robi z czego gostek wraz z innymi zdjęciami od innych fotografów sklecił sobie gruby album i pokazywał go w celach pozyskania klienta, na swoim www nie zamieszczał cudzych zdjęć. Niestety i tak się szybko wydało.
bialogardzianin
17-06-2010, 12:58
...Kiedyś PM udostępnił 30 zdjęć z moje płyty dla kameruna który robi też zdjęcia, tzn pani żona robi z czego gostek wraz z innymi zdjęciami od innych fotografów sklecił sobie gruby album i pokazywał go w celach pozyskania klienta, na swoim www nie zamieszczał cudzych zdjęć. Niestety się szybko wydało.
Czyli wychodzi na to, że zapis w umowie zapisem, ale... dać trzeba. Parafrazując Kukiza (śpiewał taką piosenkę o pewnej opcji politycznej) "...Ja ja Was kameruny nienawidzę, jak ja Wami..." ;)
Pytanie do prawników: czy przekazanie majątkowych praw autorskich do zdjęć ślubnych Państwu Kowalskim na wszelkich polach eksploatacji, daje im prawo dowolnego rozporządzania tymi utworami, w tym przekazywania osobom trzecim na potrzeby prowadzonej działalności zbieżnej z naszą? A jeśli nie to co, pozostaje dochodzenie praw w postępowaniu cywilnym?
nonameuser1
17-06-2010, 13:03
Ale co, bedziesz sie sądził? Jak wypadniesz w oczach mlodych i potencjalnych klientów - jak awanturnik "i to o jedno zdjecie??" ;)
bialogardzianin
17-06-2010, 13:06
Ale co, bedziesz sie sądził? Jak wypadniesz w oczach mlodych i potencjalnych klientów - jak awanturnik "i to o jedno zdjecie??" ;)
Nie, no oczywiście, że nie będę... domyślam się tylko, że prawnik tak odpowie. Reputacja i opinia nowożeńców BEZCENNE!
Czyli wychodzi na to, że zapis w umowie zapisem, ale... dać trzeba. Parafrazując Kukiza (śpiewał taką piosenkę o pewnej opcji politycznej) "...Ja ja Was kameruny nienawidzę, jak ja Wami..." ;)
Pytanie do prawników: czy przekazanie majątkowych praw autorskich do zdjęć ślubnych Państwu Kowalskim na wszelkich polach eksploatacji, daje im prawo dowolnego rozporządzania tymi utworami, w tym przekazywania osobom trzecim na potrzeby prowadzonej działalności zbieżnej z naszą? A jeśli nie to co, pozostaje dochodzenie praw w postępowaniu cywilnym?
Daje im prawo do korzystania w zakresie przewidzianym w umowie.
RomanZWrocławia
17-06-2010, 13:41
bialogardzianin ja stosuję zasadę: nigdy nie mów w biznesie NIE. Zawsze mówię "Tak, ale...."
w tej konkretnej sytuacji:
Taaak zdjęcia na pudełku i płycie to fantastyczny pomysł!!
Jak tylko kamerzysta prześle mi wzór okładki w jaki wpasowuje zdjęcia JA wybiorę dla Państwa najpiękniejsze zdjęcia i z największą ochotą przygotuję projekt. OCZYWISCIE w chwili gdy zdjęcie będą już prześlicznie przygotowane prawda ? :)
I masz sprawę oraz kamerzystę załatwionych na cacy. Nie mówisz nie, a najgorsze co może Ciebie spotkać to chwila pracy nad projektem okładki i nadruku na płytę. Ale wtedy będą takie jak TY chcesz.
A w mojej praktyce jest tak: LUDZIOM daję zdjęcia i nie chandryczę, nieludziom nie i już. Po latach pracy w branży od razu odróżniasz jednych od drugich.
bialogardzianin
17-06-2010, 13:52
bialogardzianin ja stosuję zasadę: nigdy nie mów w biznesie NIE. Zawsze mówię "Tak, ale...."
w tej konkretnej sytuacji:
Taaak zdjęcia na pudełku i płycie to fantastyczny pomysł!!
Jak tylko kamerzysta prześle mi wzór okładki w jaki wpasowuje zdjęcia JA wybiorę dla Państwa najpiękniejsze zdjęcia i z największą ochotą przygotuję projekt. OCZYWISCIE w chwili gdy zdjęcie będą już prześlicznie przygotowane prawda ? :)
I masz sprawę oraz kamerzystę załatwionych na cacy. Nie mówisz nie, a najgorsze co może Ciebie spotkać to chwila pracy nad projektem okładki i nadruku na płytę. Ale wtedy będą takie jak TY chcesz.
A w mojej praktyce jest tak: LUDZIOM daję zdjęcia i nie chandryczę, nieludziom nie i już. Po latach pracy w branży od razu odróżniasz jednych od drugich.
Bardzo cenna rada, o ile jest czas na zabawę z okłądką i dysponuje się odpowiednim oprogramowaniem.
Daje im prawo do korzystania w zakresie przewidzianym w umowie.
Cenna wskazówka, muszę jeszcze leciutko zmodyfikować zapis w umowie i dac do zaopiniowania r. pr.... Ale prawo prawem, a kiedy młoda poprosi- patrz posty wyżej...
Cenna wskazówka, muszę jeszcze leciutko zmodyfikować zapis w umowie i dac do zaopiniowania r. pr.... Ale prawo prawem, a kiedy młoda poprosi- patrz posty wyżej...
W przypadku braku umowy nie mają żadnych praw. Ustawa przewiduje, ze umowa o przekazanie praw autorskich praw majątkowych musi być na piśmie pod rygorem nieważności.
Bez umowy mogą sobie fotki jedynie oglądać i to w albumie lub na komputerze bez kopiowania na dysk komputera.
RomanZWrocławia
17-06-2010, 14:13
jeśli masz soft do obróbki zdjęć, to zapewne wystarczy do przygotowania okładki, a jak nie masz ... to jeszcze lepiej :) niech kamerzysta się wygina i przygotuje projekt w dostępnym dla Ciebie formacie. Pamiętaj cały czas deklaracje maksymalnie dobrej woli, no tylko kłopoty stwarza ta druga strona. Istnieje ryzyko, że na końcu tej drogi faktycznie będziesz musiał to zrobić, ale zrobisz to na swoich warunkach. Alternatywa jest taka, że wyjdziesz na nadętego bufona strzegącego swych dzieł ponad miarę, tym złośliwiej ocenianych kiedy w końcu i tak trafią w ręce PM. a wtedy to już nie są Twoje dzieci - bo trafią najpewniej na domowe oczywiście skalibrowane atramentówki, lub do Rossmana .
Myślę, ze warto poluźnić w tej kwestii warkocze i nie zastawiać się tak przepisami.
bialogardzianin
17-06-2010, 14:21
W przypadku braku umowy nie mają żadnych praw...
Jasne, dlatego nie fotografuję bez umowy. To cenne forum przekazało mi tyle wiedzy na ten temat, że przed rozpoczęciem biznesu skleciłem umowę. :) Dziękuję.
jeśli masz soft do obróbki zdjęć, to zapewne wystarczy do przygotowania okładki, a jak nie masz ... to jeszcze lepiej :) niech kamerzysta się wygina i przygotuje projekt w dostępnym dla Ciebie formacie. Pamiętaj cały czas deklaracje maksymalnie dobrej woli, no tylko kłopoty stwarza ta druga strona. Istnieje ryzyko, że na końcu tej drogi faktycznie będziesz musiał to zrobić, ale zrobisz to na swoich warunkach. Alternatywa jest taka, że wyjdziesz na nadętego bufona strzegącego swych dzieł ponad miarę, tym złośliwiej ocenianych... Myślę, ze warto poluźnić w tej kwestii warkocze i nie zastawiać się tak przepisami.
Mądre rzeczy piszesz i dużo pomogłeś "metodyką"! :) Z tymi warkoczami od razu jak tylko odebrałem telefon to skumałem, że trzeba ostrożnie, dlatego ten wątek założyłem, aby wyjśc z tego z tarczą następnym razem (mam nadzieję, że i tym 1. razem też mi sie udało). Dzięki!
robin102
17-06-2010, 21:13
Czyli wychodzi na to, że zapis w umowie zapisem, ale... dać trzeba...
W zasadzie jak sprawdzonemu to trzeba dać, albo jak Roman z W radzi politycznie sprwę załatwić. W umowie zapis jednak warto mieć jakby sprawa stawała na ostrzu noża. Umowy niestety się rozrastają w piorunującym tempie. Ostatnio wprowadzam zapis, że obróbka nie "zawiera" usuwania postaci z kadrów ect :) i menu posiłków mam mieć takie same jak goście weselni hi hi hi, oraz, że pracuję max 12 godzin.
Niestety i ja się z czymś takim spotkałem kilka razy. Sprawa jest trudna, bo tak jak ktoś wspomniał, gdy się odmówi to PM może mieć pretensje, że przecież zapłacili za zdjęcia, a zły fotograf nie chce dać zdjęć do "cudnego" filmu...
Nie sądzę by kamerzyści chcieli płacić fotografowi za takowe zdjęcia.
Na szczęście kamery są coraz lepsze i coraz więcej kamerunów sobie takie klatki z filmu samemu wycina...
nonameuser1
17-06-2010, 21:51
menu posiłków mam mieć takie same jak goście weselni hi hi hi
:-o serio takie rzeczy w umowach ujmujecie?????
Ja nie. To wzbudza niechęć młodych, na jednym z forów ślubnych czytałem wręcz oburzające głosy panien odnośnie foto i muzyków, którzy roszczą sobie prawo do jedzienia. Aż trudno to skomentować tam, by nie spotkać się z ostracyzmem grupy nawiedzonych. To nie ten wątek więc nie będę się rozpisywał.
Moim zdaniem to jest tak. Jak para młoda ma trochę oleju w głowie to normalnym jest, że "dadzą jeść" fotografowi w ciągu tylu godzin pracy. A to czy mają ten olej w głowie można ocenić już podczas pierwszego spotkania z młodymi w sprawie zdjęć.
poprosili mnie o 15 zdjęć, z których on wybierze kilka na okładkę pudełka i na ozdobienie płyty!
A niech się kamerun pofatyguje do Ciebie i u Ciebie sobie wybierze dwa, skoro chce dwa (a nie 15). A jak już będzie, podpisze Ci, że wykorzysta je tylko i wyłącznie do okładki i etykiety i umieści jakiś maleńki nadruk, że Ty jesteś autorem.
MP wyłącz z negocjacji, żeby sobie nie psuć rynku.
A jak się kamerunowi nie spodoba takie rozwiązanie, to niech powie wprost, po co mu 15?
Mam zapis w umowie o ewentualnym posiłku i noclegu, ale to zależne od ilości godzin pracy, a młodych i tak proszę o zmniejszenie przewidywanych (ilości) dań o połowę - tyle się potem marnuje smakowitości ;)
Jeden kamerun wykorzystał moje zdjęcie za moim pozwoleniem - o jednego za dużo - to były pierwsze początki ;) Teraz dla mnie sprawa jest bardzo oczywista - ktoś chce coś ode mnie, to niech sam się pofatyguje, a nie miesza pośredników do załatwiania swoich spraw. Młodym zależy na zdjęciu na okładkę, to po pierwsze w umowie mają odpowiednie info o NIEwykorzystaniu zdjęć przez osoby trzecie, po drugie wynajmując kamerzystę godzą się na zapłatę za jego pracę, więc niechże on się martwi o materiał, nie młodzi... chyba że się mylę?
bialogardzianin
18-06-2010, 09:36
A niech się kamerun pofatyguje do Ciebie i u Ciebie sobie wybierze dwa, skoro chce dwa (a nie 15)...
.. Młodym zależy na zdjęciu na okładkę, to po pierwsze w umowie mają odpowiednie info o NIEwykorzystaniu zdjęć przez osoby trzecie, po drugie wynajmując kamerzystę godzą się na zapłatę za jego pracę, więc niechże on się martwi o materiał, nie młodzi... chyba że się mylę?
Wszystko pięknie, fajnie, mądrze prawicie, ale kamerun niestety wmieszał w to młodych, stąd wątek jak wybrnąć najlepiej w przyszłości (jak wybrnąłem tym razem, czy źle czy dobrze to się okaże, opisałem to w 1. poście). W umowie był zapis o nie wyrażeniu zgody na wykorzystanie i co z tego, skoro młoda poprosiła, skoro jej tak bardzo zależało, skoro ją ten kamerun tak nakręcił... :(
O jedzeniu w umowie ani słowa, bo do tej pory byłem sowicie goszczony przy stole z orkiestrą, może to zależy od regionu, robin102, MZ to takie trochę uderzające w godność zapewniać sobie jedzenie w umowie, ale skoro taki zwyczaj na Podlasiu, że nie karmi się fotografów... ;) W każdym bądź razie, w Zachodniopomorskiem nowożeńcy nie żałują, ale nie off topujmy tego wątku, prezentujmy twórcze rozwiązania problemu właściwe dla biznesu i profesjonalnej obsługi klienta.:)
EDIT: credka, zapis o ewentualnym posiłku daje nowożeńcom możliwość nie dania Ci go! Trzeba wykreślić słowo "ewentualnie" i tak jak robin102 walnąć klauzulę, że ma być i już (swoją drogą, co zrobi robin102 jak mu nie dadzą jeść? Wyjdzie z wesela bo młodzi nie wypełnili postanowienia umowy?) ;)
nonameuser1
18-06-2010, 10:05
(swoją drogą, co zrobi robin102 jak mu nie dadzą jeść? Wyjdzie z wesela bo młodzi nie wypełnili postanowienia umowy?) ;)
haha dobre! :D
Co do rozwiazania problemu z kamerunem:
Dzwoni panna mloda i woła o foty w imieniu kamerzysty - odpowiadasz ze prosisz kamerzyste aby osobiscie sie skontaktowal - musisz uzgodnic rozdzielczosc, proporcje zdjec, jakie woli ujecia i tym podobne bzdury - jednym slowem ze najlepiej dogadacie sie bezposrednio - jak pisalem wczesniej jest duza szansa ze nei zadzwoni.
Drugie wyjscie - olac sprawe - umowa umową i nic poza tym ;) Wiadomo jakie moga byc skutki i stopien zadowolenia mlodych ;)
Trzecie wyjscie - dla dobra sprawy i dbajac o wlasna dobra opinie przymknac oko, dac foty, nie zaslaniajac sie umowami i paragrafami... Mysle ze w wielu wypadkach to rozwiazanie wbrew pozorom wyjdzie nam na dobre.
robin102
18-06-2010, 10:13
O jedzeniu w umowie ani słowa, bo do tej pory byłem sowicie goszczony przy stole z orkiestrą, może to zależy od regionu, robin102, MZ to takie trochę uderzające w godność zapewniać sobie jedzenie w umowie, ale skoro taki zwyczaj na Podlasiu, że nie karmi się fotografów... ;)
Zazwyczaj karmi się to sowicie wschodnią gościnnością, a z wesel się wyjeżdża z flaszką albo dwoma na drogę i weselnym ciastem na zakąskę. Tak jest zazwyczaj, ale zdarzyło się i to nie jeden raz, że PM, a w zasdzie obsluga lokalu przycwaniakowała i dla "pracujących" rzuciła suche kanapki i wodę gazowaną. Na szczęście w moim przypadku to nie miało miejsca na Podlasiu, raz na Kurpiach drugi pod stolicą. Ale u mnie też sie zdarzyć może. Są ludzie i ludziska. Sensownych zapisów w umowie nigdy dość. Mam np taki, że plenerek odbywa się nie wcześniej niż 48 godzin po weselu, lecz nie później niż 7 dni po weselu. Z jakich powodów łatwo się domyśleć.
(swoją drogą, co zrobi robin102 jak mu nie dadzą jeść? Wyjdzie z wesela bo młodzi nie wypełnili postanowienia umowy?) ;)
wsiąde w samochód i pojadę na następne po sąsiedzku :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
etyt
nocleg ? jeśli wesele jest ponad 150km od moich włości nie wracam nocą do domu, niezbędny jest nocleg, taki mam zapis.
Podobnie jak koszty dodatkowe związane np ze zdjęciami w plenerze w zabytkowych wnętrzach czy parkach gdzie trzeba płacić wejściówki płacą za to PM, jest na to stosowny zapis, a bywa, że są to koszty rzędu 100-200zł.
I nikt nie powinien się boczyć na różne zapisy w umowie, przecież to normalne być powinno.
Wszystko pięknie, fajnie, mądrze prawicie, ale kamerun niestety wmieszał w to młodych, ...
W umowie był zapis o nie wyrażeniu zgody na wykorzystanie i co z tego, skoro młoda poprosiła, skoro jej tak bardzo zależało, skoro ją ten kamerun tak nakręcił... :(
oczywiście, że wmieszał młodą, bo sam nie ma godności, żeby Cię prosić o taką darowiznę. Zapytaj, czy w zamian on odstąpi Ci kawałek swojego materiału (w ramach wdzięczności), bo też chcesz zrobić młodym ładniejszą prezentację używając fragmentów z kamery... Wmieszał młodą i spodziewaj się częstych tego typu sytuacji, dla mnie jest to normalne - młodzi chcą okładkę ze zdjęciem, Ty masz wyrzuty sumienia, że im nie pomożesz, a kamerun łatwym sposobem pozyskuje dodatkowy materiał wyglądając przed młodymi jeszcze piękniej. Młodzi nie muszą się znać na prawach, to w Twoim obowiązku jest ich poinformować o sytuacji - czyli zamiast przekazać zdjęcia dla kameruna poproś o przekazanie kontaktu do siebie. Ale to tak na przyszłość ;) Zaraz ktoś powie, że to paranoja robić taką aferę o jedno czy dwa zdjęcia na okładkę, i tu się zgodzę, ale niech sprawa zostanie załatwiona należycie ;)
O jedzeniu w umowie ani słowa, bo do tej pory byłem sowicie goszczony przy stole z orkiestrą, może to zależy od regionu
zwykle dostaje się posiłek, ale spotkałam się już kilka razy z informacją, że fotograf musiał korzystać z barku obok, w którym sam płacił za posiłek! Jeśli idziesz na kilkanaście godzin pracy, to młodzi powinni zdawać sobie sprawę z tego, że będziesz głodny, a człowiek głodny pracuje gorzej, jest zły i w ogóle :P
robin102EDIT: credka, zapis o ewentualnym posiłku daje nowożeńcom możliwość nie dania Ci go! Trzeba wykreślić słowo "ewentualnie" i tak jak robin102 walnąć klauzulę, że ma być i już (swoją drogą, co zrobi robin102 jak mu nie dadzą jeść? Wyjdzie z wesela bo młodzi nie wypełnili postanowienia umowy?) ;)
W umowie mam dokładnie tak:
- posiłek
- nocleg
służy to głównie poinformowaniu młodych o ewentualnej potrzebie zapewnienia owych. Szczegółowe informacje spisuje się pod myślnikami.
Przy wspomnianych kilkunastu godzinach pracy, albo zleceniu trwającym dwa, a czasem 3 dni konieczny jest także nocleg. Np. mieszkam nad morzem, a mam robić zdjęcia w górach, jadę ładnych parę godzin w jedną stronę, płacąc odpowiednio dużo za przejazd. Fakt, że zwykle za przejazd płacą zamawiający, ale w przypadku ślubu trwającego od przygotowań, czyli np. 8 rano, poprzez ślub, wesele, potem poprawiny, to już drugi dzień, potem plener, dzień trzeci, i nie nowością jest plener dwudniowy - jedziesz kilka razy w tą i z powrotem? Kto za to wybuli? Sam starasz się o nocleg w hotelu? Jest to pewna opcja ale finanse i gorsza organizacja pracy się kłaniają. Czy w tej sytuacji nie warto się umówić na nocleg? Spędzisz z młodymi kilka bardzo produktywnych dni, mając zapewnione odpowiednie warunki do pracy, czyli sen i posiłek. Trochę długi ten OT ;)
Mam np taki, że plenerek odbywa się nie wcześniej niż 48 godzin po weselu, lecz nie później niż 7 dni po weselu. Z jakich powodów łatwo się domyśleć.
wsiąde w samochód i pojadę na następne po sąsiedzku :)
a ja się nie mogę domyśleć, dlaczego nie później niż... poproszę o logiczne wyjaśnienie ;)
Podobnie jak koszty dodatkowe związane np ze zdjęciami w plenerze w zabytkowych wnętrzach czy parkach gdzie trzeba płacić wejściówki płacą za to PM, jest na to stosowny zapis, a bywa, że są to koszty rzędu 100-200zł.
"oczywista oczywistość" Jakieś wątpliwości co o tego zapisu? :P
bialogardzianin
18-06-2010, 10:29
... Trochę długi ten OT ;)
a ja się nie mogę domyśleć, dlaczego nie później niż... poproszę o logiczne wyjaśnienie ;)
Ale okazuje się, że przydatny. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Też poproszę o wyjaśnienie, choć wydaje mi się, że chodzi o przygotowanie sprzętu (zrzut nefów na HD, naładowanie aku, itp.) oraz o to, że robin102 ma co tydzień zlecenie i nie chce popaść w jakieś zapętlenie zleceń.;)
a ja się nie mogę domyśleć, dlaczego nie później niż... poproszę o logiczne wyjaśnienie ;)
Podejrzewam, że chodzi o uniknięcie sytuacji, kiedy młodzi po pół roku od ślubu nagle przypominają sobie, że przydałby się plener :D.
Gdybym ja był w sytuacji autora wątku (a raczej nie będę, bo nie zarabiam na fotografii), to myślę, że próbowałbym wytłumaczyć młodym co kombinuje kamerzysta, dodatkowo że kamera robi dużo więcej klatek niż aparat, więc technicznie powinien mieć dużo więcej materiału ode mnie (a jak nie ma to jest kiepskim kamerzystą), zwłaszcza jeśli ma kamerę HD. Gdyby to nie pomogło, to można jeszcze zrobić porównanie w rodzaju: "a gdybym to ja poprosił panią, żeby orkiestra z wesela przyjechała do mnie i pograła parę godzin u mnie w domu za darmo, bo zepsuł mi się odtwarzacz, a nie potrafię pracować bez muzyki, więc jak tego nie zrobią, to nie będziecie mieli zdjęć? Gdyby oni odmówili, to do kogo miałaby pani pretensje?". Analogia trochę nie do końca pasująca (bo zdjęcia już są zrobione i na upartego nie wymagają więcej pracy :)), ale pewnie dałoby się wymyślić coś bardziej odpowiedniego i dającego do myślenia.
no to ewidentnie sprawa dla MSZ , jeżeli już KAMERUN próbuje ograbić polskiego fotografa :)
a tak na poważnie to bardzo nie lubię takich wątków gdzie atakowana osoba nie ma jak się bronić
bo mamy tylko Twoje słowo że kamerzysta chciał Cię ograbić ze zdjęć bo chyba to nie jest
żaden problem dać te dwie trzy fotki na wkładkę , a sugerowanie że będą one później inaczej
wykorzystane to wybacz ale takie rzeczy przecież da się udowodnić po fakcie
nie wiem jak w Twoim rejonie ale u mnie za takie coś to młodzi obnieśli by Cię gdzie się tylko da
i po co ?
RomanZWrocławia
18-06-2010, 13:51
We Wrocławiu sprawę ewentualnego braku jedzenia przy stole załatwia się bardzo prosto. Dzwonisz po pizzę z dostawą wraz z wniesieniem na salę weselną. Spojrzeń gości nie kupisz za żadne pieniądze. Przerwę regeneracyjną planujesz w okolicach wjazdu tortu na salę..... Po za miastem - jeśli twoje wygłodniałe spojrzenie i głośne odgłosy z brzucha nikogo nie ruszają grzecznie przepraszasz bo wychodzisz po batoniki na CPN. Numeru z pizzą osobiście nigdy nie musiałem robić, z batonikami wyskoczyłem raz kiedy mama Panny młodej któryś z kolei raz omiotła stolik mój i DJ-a z tym samym wciąż pytaniem: "I jak nic nie trzeba Panowie?" Na stole popielniczka, wazonik i mineralna.
A tak na serio to częściej słyszałem o kamerzystach czy fotografach zgarniających co lepsze ze stołu, czy spijających nad umiar z barku. Sorry za OT.
bialogardzianin
18-06-2010, 14:01
no to ewidentnie sprawa dla MSZ , jeżeli już KAMERUN próbuje ograbić polskiego fotografa :)
a tak na poważnie to bardzo nie lubię takich wątków gdzie atakowana osoba nie ma jak się bronić
bo mamy tylko Twoje słowo że kamerzysta chciał Cię ograbić ze zdjęć bo chyba to nie jest
żaden problem dać te dwie trzy fotki na wkładkę , a sugerowanie że będą one później inaczej
wykorzystane to wybacz ale takie rzeczy przecież da się udowodnić po fakcie
nie wiem jak w Twoim rejonie ale u mnie za takie coś to młodzi obnieśli by Cię gdzie się tylko da
i po co ?
Mam prośbę, nie prowokuj mnie i nie filozofuj pisząc "bo chyba to nie jest żaden problem dać te dwie trzy fotki na wkładkę" bo ośmieszasz się. Czy ja mam k....a zrobić przeszukanie jego studia i dysku twardego na okoliczność udowodnienia czegoś tam? Jak znajdzie się kilku naiwniaków, którzy przekażą pliki w full rozdzielczości, kamerun pójdzie i wywoła sobie ładne odbitki, które potem pokaże potencjalnym klientom jako swoje (robin102 pisał na ten temat), to "chyba nie będzie żaden problem"???
Mam np taki, że plenerek odbywa się nie wcześniej niż 48 godzin po weselu, lecz nie później niż 7 dni po weselu. Z jakich powodów łatwo się domyśleć.
a ja się nie mogę domyśleć, dlaczego nie później niż... poproszę o logiczne wyjaśnienie ;)
Zrobić zdjęcia, oddać klientowi, pobrać wynagrodzenie, zapomnieć, zając się innymi rzeczami ( plenerek, inne zlecenie, leżenie do góry brzuchem itp.).
Koszt usługi to także czas, dyspozycyjność i gotowość, za które klient płaci w przypadku usługi na zamówienie.
Klient musi być świadomy, że w ramach ceny jaką płaci za usługę, nikt nie będzie na jego zawołanie nieograniczoną ilość czasu.
bialogardzianin
18-06-2010, 14:33
KU PRZESTRODZE, cytuję wypowiedzi ze społecznościowego portalu Golden Line:
" Tomek Z.:
Kolejny pomysłem "fotoziutków" jest robienie zeszystów i kopiowanie pomysłów innych fotografów.
Polega to na pobraniu z naszych stron zdjec które im sie podobają i proponowanie swoim klientom wykonania takich samych zdjec za np. polowe ceny kogos kto zrobił to wcześniej.
Świadczy to tylko o fotografie który nie jest w stanie zrobić czegoś własnego i nie jest nic a nic kreatywny. Najczęściej jest tak ze Ci pseudofotografowie nie radza sobie nawet z przekopiowaniem danego ujęcia.
Kolejnym przykładem takiego kopiowania jest pobranie z sieci czyichś zdjec i prezentowanie ich na spotkaniach jako swoje. Widziałem takie przypadki nawet na targach ślubnych gdzie były zdjecia innych fotografów zebranych w jakąś małą fotoksiążkę i prezentowane jako danego "fotoziutka".
Czy mieliście takie przypadki gdzie Wasze zdjecia były prezentowane jako kogoś innego?
Współczucie dla klientów takich "fotoziutków"
U nas sprawa się skończyła w sądzie. Para Młoda dała zdjęcia bez naszej wiedzy i zgody kamerzyście by zamieścił w filmie. Owy kamerzysta potem reklamował się tym filmem i owymi zdjęciami mówiąc że są jego, jednocześnie mając też usługi foto. Takie dwa w jednym ;)
Wygraliśmy, dostaliśmy odszkodowanie, ale i mamy nauczkę co do udostępniania zdjęć kamerzystom.
Nie polecam takiego doświadczenia.
Pozdrawiam"
źródło: http://www.goldenline.pl/forum/1253268/zlodzieje-ktos-ukradl-twoje-zdjecia
Trzeba tępić takie praktyki z wszelką surowością!
no i widzisz jakoś udowodniłeś to nawet w sądzie , po pierwsze tak jak Ci napisałem nie masz żadnej pewności że kamerzysta chciał wykorzystać zdjęcia inaczej niż do zrobienia młodym okładki
po co nazywać kogoś kamerun, przecież można napisać kamerzysta
pamiętaj że i tak najprawdopodobniej młodzi dadzą te fotki na wkładkę (można zawsze zeskanować i mieć
bardzo dobrą jakość)
nie mam zamiaru Cię prowokować ale pamiętaj że takie pisanie o kimś że coś wymusił bez dowodów i bez możliwości odpowiedzi oskarżonego jest nie eleganckie
co do ośmieszania się no cóż jak dla mnie to ośmieszają się ludzie pisząc o takich sprawach na forach
bo co chcą tym zyskać ?
no ale zrobiłeś jak chciałeś i to Twoja sprawa
Muszę wrzucić kamień do tego ogródka, bo mam małą kumulację....Ostatnia sobota - pierwszy w tym sezonie traf na mega kameruna. Rany boskie! Trafił mi się senny koszmar każdego fotografa ślubnego - kamerun w pastelowym gangu pod krawatem, na klacie rura, a na niej handycam z lampą. Styl pracy - metr od pary all the time. Wciąż spawanie tym szajsem zamontowanym na kamerce. Wytrzymałem jakoś do kościoła (wściekły na przygotowaniach - Młodzi musieli powtarzać błogosławieństwo ,,bo się mi kamera nie włączyła'' i po drodze).
Jak spierdzielił mi wejście do kościoła (lazł tyłem metr od pary) przez zęby zapowiedziałem, że przy wyjściu jak go tak zobaczę to będę niemiły. Odsunął się, że już 3 minuty później znów się kleił. Na sali statyw z dwoma 1000W budowlanymi reflektorami i on w centrum każdej sytuacji. Szlag jasny. Powiedziałem młodym już w trakcie, że będą mieli tego pana na wielu klatach gdzieś w tle. Młoda wyraźnie poirytowana (nie chciała tego ziutka) przyznała mi rację. Zlecenie zrealizowałem, postarałem się, żeby gościa było jak najmniej, ale kosztowało mnie to wiele wysiłku. Wczoraj przyjechała na umowę kolejna para, która już na wstępie zapowiada, że też będzie miała identycznego ziutasa. Niestety wszystko wskazuje na to, że nie podpiszemy umowy. PM bardzo chce, ale ja dojrzałem do decyzji o wycofaniu się ze zleceń, które gigantycznie utrudniają ziutasy z kamerami. Acha - ziut od nowej PM chce mi jeszcze do kościoła wcisnąć synka z aparatem na ,,30 kluczowych ujęć pary do montażu filmu''. To taki mój głos w kierunku osób oburzonych atakami na panów kamerzystów. Pracuję z różnymi. Wielu to profesjonaliści i wówczas nie ma żadnych kłopotów, ale wciaż prowincja to arena mistrzów oldschool chętnie ściąganych przez rodziców PM. I takim panom (a co za tym idzie także PM) mówię ,,nie''
bialogardzianin
23-06-2010, 10:41
... Acha - ziut od nowej PM chce mi jeszcze do kościoła wcisnąć synka z aparatem na ,,30 kluczowych ujęć pary do montażu filmu''...
Powiem tak: nie czyńmy z tego wątku areny do dokopania kamerunom, służy on wymianie poglądów i doświadczeń jak najlepiej wybrnąć z niezręcznej sytuacji wymuszania przez kamerunów zdjęć z wykorzystaniem PM lub do niej nawet nie dopuścić. Co do tego synka to wiesz, kluczowe jest to jaką umowę kamerun podpisał z młodymi. Jeśli jest tam zapis mówiący o możliwości rejestracji wydarzenia przez fotografa, to nic z tym nie zrobisz, nad wszystkim nie możemy mieć kontroli. Polecam wszystkim ubezpieczenie się polegające na wprowadzeniu w umowie zastrzeżenia: "Fotograf zastrzega sobie wyłączność na wykonanie usługi fotograficznej w dniu określonym w Umowie. XY zobowiązują się zadbać, aby w czasie wykonywania usługi przez Fotografa, nie doszło do zakłócenia porządku jego pracy. W szczególności zapis ten dotyczy utrudniania wykonania usługi przez osoby trzecie fotografujące lub filmujące uroczystość. Jeśli zaistnieje powyższa sytuacja, Wykonawca nie ponosi odpowiedzialności za niekompletnie wykonaną usługę."
EDIT: Szkoda tylko młodych, a w naszym przypadku- o jeden ślub mniej do portfolio, ale to nie nasza wina przecież.
Polecam wszystkim ubezpieczenie się polegające na wprowadzeniu w umowie zastrzeżenia:
"Fotograf zastrzega sobie wyłączność na wykonanie usługi fotograficznej w dniu określonym w Umowie. XY zobowiązują się zadbać, aby w czasie wykonywania usługi przez Fotografa, nie doszło do zakłócenia porządku jego pracy. W szczególności zapis ten dotyczy utrudniania wykonania usługi przez osoby trzecie fotografujące lub filmujące uroczystość. Jeśli zaistnieje powyższa sytuacja, Wykonawca nie ponosi odpowiedzialności za niekompletnie wykonaną usługę."
EDIT: Szkoda tylko młodych, a w naszym przypadku- o jeden ślub mniej do portfolio, ale to nie nasza wina przecież.
mam podobnie, i nie mniej dobitnie:
"Wykonawca nie wyraża zgody na obecność podczas uroczystości w kościele innych fotografów (także gości z aparatmi fotograficznymi) w trosce o najwyższą jakość swojego dzieła. W przypadku pojawienia się innych osób wykonujących zdjęcia podczas najważniejszych elementów ceremonii wykonawca nie odpowiada za możliwą zaniżoną jakość dzieła."
Styl pracy - metr od pary all the time. '
No właśnie to mnie najbardziej drażni u niektórych kamerzystów. Nie znam się na kamerach, nie wiem o co kaman, ale dlaczego oni baaaardzo często muszę być 30cm od pary młodej?
Podczas pierwszego tańca graniczy czasem z cudem uchwycenie fajnych kadrów bo zawsze blisko pary jest kamera-man i te ich bieganie wokół pary, w kierunku odwrotnym do tańca... geeezzz....
Ostatnio miałem okazję uczestniczyć w ślubie kolegi z pracy. Na ślubie pojawił się fotograf wynajęty przez PM i kmerun. Ja wziąłem też swój aparat żeby zrobić im kilka zdjęć, zwłaszcza kiedy ludzie z firmy składają życzenia. Muszę powiedzieć, że się bardzo dobrze dogadaliśmy. Nikt nikomu w kadrze nie siedział.
Nikt nikomu w kadrze nie siedział.
i to dotyczy obu stron, jeżeli ktoś ma wyczucie, wie jak się zachować, to praca jest przyjemna, a jej efekty miłe dla każdego, i nie ma problemu. Przed rozpoczęciem pracy idę na krótkie zapoznanie z kamerzystą, szybka rozmowa ułatwia naszą współpracę i wszyscy są zadowoleni.
bialogardzianin
23-06-2010, 15:25
...Na ślubie pojawił się fotograf wynajęty przez PM i kmerun... Muszę powiedzieć, że się bardzo dobrze dogadaliśmy. Nikt nikomu w kadrze nie siedział.
Jeśli zamieniliście słówko i tamten nie miał nic przeciw, to spoko, gorzej, jeśli rozmowy nie było i tamten musiał szukać w obliczu znacznej (kamerun i Ty) "konkurencji" miejsca do kadru. Tu nie chodzi o to, że ktoś z gości stoi sobie z jednej strony młodych, więc "nie ma problemu, bo nie zajmuje miejsca, które przecież jest z drugiej strony PM", lecz o sytuacje, w której wynajęty fotograf MUSI szukać takiego miejsca, żebyś Ty się w tym kadrze nie znalazł, to jest czasem frustrujące. Na jednym ze zleceń, młodzi poprosili swego członka rodziny lub bliskiego znajomego o kamerowanie mini kamerą (amatorską) HD. Jegomość ustawił w kościele, w jednym miejscu tą kamerkę na statywie i ona tam sobie stała dobre 20 min. Wyobraźcie sobie jak musiałem kadrować podczas ceremonii, aby tej kamerki na statywie nie ująć w kadrze! ;)
dlaczego nie chciałeś jej ująć? Nawet jeśli była, to nikt chyba nie wymagał od Ciebie usunięcia tego typu przedmiotów z kadru. Nie przesadzajmy, czasem świadome ujęcie takich akcentów, np. grupy rodziny osaczającej młodych swoimi aparacikami uatrakcyjnia reportaż niż wszystkie kadry grzecznie i ładnie ustawione, nawet kamerzysta potrafi uatrakcyjnić zdjęcie, nie tylko swoim wyglądem :P
bialogardzianin
23-06-2010, 16:24
dlaczego nie chciałeś jej ująć? Nawet jeśli była, to nikt chyba nie wymagał od Ciebie usunięcia tego typu przedmiotów z kadru. Nie przesadzajmy, czasem świadome ujęcie takich akcentów, np. grupy rodziny osaczającej młodych swoimi aparacikami uatrakcyjnia reportaż niż wszystkie kadry grzecznie i ładnie ustawione, nawet kamerzysta potrafi uatrakcyjnić zdjęcie, nie tylko swoim wyglądem :P
Mówimy o 2 totalnie różnych sytuacjach! Ja napisałem o dziwactwie polegającym na mini kamerce stojącej na trójnogu blisko PM bez jej właściciela lub z nim "rejestrującym" wydarzenie jak w jakimś sądzie lub nie wiem gdzie jeszcze :)
Na jednym ze zleceń, młodzi poprosili swego członka rodziny lub bliskiego znajomego o kamerowanie mini kamerą (amatorską) HD. Jegomość ustawił w kościele, w jednym miejscu tą kamerkę na statywie i ona tam sobie stała dobre 20 min. Wyobraźcie sobie jak musiałem kadrować podczas ceremonii, aby tej kamerki na statywie nie ująć w kadrze! ;)
Mówimy o 2 totalnie różnych sytuacjach! Ja napisałem o dziwactwie polegającym na mini kamerce stojącej na trójnogu blisko PM bez jej właściciela lub z nim "rejestrującym" wydarzenie jak w jakimś sądzie lub nie wiem gdzie jeszcze :)
ale czego chcesz - koleś ustawił grzecznie kamerkę, nie wchodząc w kadr Tobie ani w paradę księdzu :P Wielu fotografów marzy o takim kamerunie ;)
No właśnie to mnie najbardziej drażni u niektórych kamerzystów. Nie znam się na kamerach, nie wiem o co kaman, ale dlaczego oni baaaardzo często muszę być 30cm od pary młodej?
Podczas pierwszego tańca graniczy czasem z cudem uchwycenie fajnych kadrów bo zawsze blisko pary jest kamera-man i te ich bieganie wokół pary, w kierunku odwrotnym do tańca... geeezzz....
najprawdopodobniej chodzi o światło. My możemy wydłużyć czas, oni nie. podobnie jak mają stałe światło na kamerce. Ma ograniczony zasięg. Lampa świeci impulsowo i mocniej. Stąd nie wymaga takiej bliskości i nie przeszkadza tak mocno.
Czytam i czytam, i oczom nie wierzę!!
Problem:
Para młoda zamówiła rzemieślnika, żeby wykonał foty z uroczystości rodzinnej (RODZINNEJ powtórzę) a na tej uroczystości jest również kamerzysta, który chce wzbogacić materiał filmowy o foty rzemieślnika fotografa, prosząc go o to.
Nagle pojawia się święte oburzenie, ze strony fotografa, że jak chce to niech se sam zrobi!!! Po co fotograf ma mu dawać "za darmo" foty, zapłacone przez parę młodą.
Moja opinia:
Pomijając bezsporne kwestie praw autorskich, to wydaje mi się że komuś dobrze bije na dekiel!
Para młoda nie potrzebuje tego filmu sprzedać w Hollywood i dystrybuować go we wszystkich światowych salach kinowych, ale mieć pamiątkę dla siebie, rodziców, ciotek, wujków. Jeśli zdjęcia i film będą fajne, pozostanie wdzięczność dla fotografa i kamerzysty. Fotograf i kamerzysta, natomiast pozostaną przy kasie, zarobionej na usłudze.
Jeśli jednak jeden lub drugi:
- będzie robił z siebie f...a
- zasłaniał się zapisami umowy o zakazie rozpowszechniania, użyczania, itp. (przypominam, że na fotach i filmie jest wizerunek pary młodej i jej rodziny a głównie dla nich jest robiona usługa uwieczniania uroczystości).
- oddawał zdjęcia w małej rozdzielczości.
- oddawał zdjęcia tylko na papierze.
- itp. itd.
To taki rzemieślnik nie powinien już nigdy dostać następnego zlecenia!
Jeśli ja jako klient miałbym informację o tego rodzaju praktykach, to wierzcie mi, że szukał będę do tego czasu aż znajdę kogoś "normalnego" normalnie, a nie "normalnego" inaczej.
Nie zapominajcie, że sprzedajecie zdjęcia parze młodej a nie na okładkę światowego miesięcznika. To jest ich święto i dajcie im go przeżyć. Nie wyobrażajcie sobie, że w epoce tak powszechnego dostępu do cyfrowych urządzeń foto-video, wysokiej klasy, jesteście jedynymi, którzy potrafią sprostać zleceniu, bo wymrzecie jak dinozaury.
jackrabbit
23-06-2010, 20:52
no, dokladnie, parze mlodej a nie kamerunowi... i tu jest pies pogrzebany
no, dokladnie, parze mlodej a nie kamerunowi... i tu jest pies pogrzebany
Kamerun nie kamerun. Jaki by nie był, to robi to, dla pary młodej. Jeśli będzie cwany, to powie parze młodej, że do montażu albo na okładkę, potrzebuje parę fotek od tego fotografa i tyle.
A co myślicie, że para młoda odda go do sądu, o bezprawne wykorzystanie fotek na okładkę dla cioci i babci?
Albo że zajmie się tym problemem jakiś sąd, jak odda ich za to fotograf.
Jaka tu jest szkodliwość czynu?
Nie róbcie jaj!
jackrabbit
23-06-2010, 21:44
takie rzeczy sie ustala przed slubem, i kamerun moglby sie pofatygowac i osobiscie zagadac, mieszanie w to pare mloda jest zenujace, inna sprawa ze rzeczywiscie takie stawanie okoniem nikomu na dobre nie wyjdzie
Przepraszam, ale czemu mam moimi zdjęciami wykonanymi podczas uroczystości jak i zabawy weselnej - reklamować i pomagać sprzedawać kolejne zlecenia firmie, która nic mi nie użycza, nic mi nie daje za free, a wchodzi z halogenem H7 na kamerce i *******i całe zastane światło, a ja mam później jeszcze siedzieć i pocić się nad zdjęciami, bo wyszły cienie jak ta bezgraniczna czerń. W dodatku w kościele czy na salil poustawiane są halogeny budowlane w kolorze żółtym (nosz qrfa jego mać) i to później ja odpowiadam za to że zdjęcia mają w tle żółte kije z lampą za kratką (Żenua).
Nie oddaje zdjęć - chyba że na zdjęciu za każdym razem będzie naniesione nazwisko fotografa wielkości i czcionką którą można spokojnie przeczytać. Czyli najlepiej - plik do akceptacji.
U mnie młodzi są o tym poinformowani - i poza telefonami od kamerzystów - nie ma próśb Młodych - poza tym zawsze szybko studzi się Ziutka tekstem - Planowany termin oddania materiału zgodnie z umową to 1.5miesiąca od dnia ślubu, wcześniej nikt poza Parą Młodą zdjęć nie dostaje...
... a na tej uroczystości jest również kamerzysta, który chce wzbogacić materiał filmowy o foty rzemieślnika fotografa, prosząc go o to.
prosząc kogo? Mówimy o najczęstszej sytuacji wymuszania na młodych zdobycia owych zdjęć, jakże niezbędnych kamerunowi do zrobienia młodym lepiej w postaci okładki z ładnym zdjęciem... Można to nazwać inaczej - szantażem - jeśli zdobędą zdjęcia, to dostaną ładną okładkę (lub materiał video wzbogacony o zdjęcia fotografa) :|
Jeśli zdjęcia i film będą fajne, pozostanie wdzięczność dla fotografa i kamerzysty. Fotograf i kamerzysta, natomiast pozostaną przy kasie, zarobionej na usłudze.
Jeśli jednak jeden lub drugi:
- będzie robił z siebie f...a
- zasłaniał się zapisami umowy o zakazie rozpowszechniania, użyczania, itp. (przypominam, że na fotach i filmie jest wizerunek pary młodej i jej rodziny a głównie dla nich jest robiona usługa uwieczniania uroczystości).
- oddawał zdjęcia w małej rozdzielczości.
- oddawał zdjęcia tylko na papierze.
- itp. itd.
To taki rzemieślnik nie powinien już nigdy dostać następnego zlecenia!
ależ to nie powstało wczoraj, lecz było stosowane już za czasów niezastąpionego analoga...
Jeśli ja jako klient miałbym informację o tego rodzaju praktykach, to wierzcie mi, że szukał będę do tego czasu aż znajdę kogoś "normalnego" normalnie, a nie "normalnego" inaczej.
zapewniam, że znajdziesz jelenia :P
Nie wyobrażajcie sobie, że w epoce tak powszechnego dostępu do cyfrowych urządzeń foto-video, wysokiej klasy, jesteście jedynymi, którzy potrafią sprostać zleceniu, bo wymrzecie jak dinozaury.
a kamerzystom to nie grozi, bo ... ? Oni nie oddają materiału za free :]
Ps. Masz bardzo fajne foty na stronie, gdybyśmy kiedyś uczestniczyli w tym samym ślubie, chciałabym poprzez młodych zdobyć kilka Twoich zdjęć i umieścić je na mojej stronie, będziesz miał coś przeciwko, jeśli nie zgłoszę się do bezpośrednio do Ciebie ustalając warunki? Nie ważne, że to nie będą moje zdjęcia, ale będą tak ładne wyglądały... ;)
bialogardzianin
24-06-2010, 10:58
...Ps. Masz bardzo fajne foty na stronie, gdybyśmy kiedyś uczestniczyli w tym samym ślubie, chciałabym poprzez młodych zdobyć kilka Twoich zdjęć i umieścić je na mojej stronie, będziesz miał coś przeciwko, jeśli nie zgłoszę się do bezpośrednio do Ciebie ustalając warunki? Nie ważne, że to nie będą moje zdjęcia, ale będą tak ładne wyglądały... ;)
credka, odstąpisz mi parę jego zdjęć? Zobaczę czy nadają się do wywołania i jeśli tak- zrobię sobie kilka odbitek do pokazywania potencjalnym klientom. Na stronę nie walnę jpgów, no bo Ty już je opublikujesz, zgoda?;)
Kamerun nie kamerun. Jaki by nie był, to robi to, dla pary młodej.
Ja myślę że robi to dla pieniędzy.
Ponieważ fotograf robi zdjęcia również dla pieniędzy to Kamerun chcąc wykorzystać w swoim produkcie efekty pracy fotografa musi mu za to zapłacić i kropka.
O ile zdjęcia dała kamerunowi PM a on nie wykorzystuje ich do innych celów jak zrobienie filmu czy okładki dla tejże PM to nie ma chyba o co się pieklić. Zdjęcia jak i film są własnością PM. Nie zabronimy młodym publikowania zdjęć n.p na portalach społecznościowych , bo nie dostaniemy zlecania.
Zdjęcia jak i film są własnością PM. Nie zabronimy młodym publikowania zdjęć n.p na portalach społecznościowych , bo nie dostaniemy zlecania.
Owszem, młodzi po to dostają zdjęcia, by móc je publicznie pokazać komu chcą. Chyba nikt nie wyskoczy, że jest inaczej ;) Część fotografów oddaje na CD duże pliki do wykonania odbitek i małe, oznaczone znakiem wodnym, zabezpieczającym przed kradzieżą zdjęć w internecie, do czego posuwają się nawet (nie)poważni właściciele firm foto :|
Inna sprawa, to zawodowe i kulturalne podejście kamerzysty do tematu, uzyskanie czyjejś pracy poprzez szantaż - młodzi załatwiają, bo jak nie to nie - nie powinno mieć miejsca. Jeśli młodzi chcą zrobić rodzinie odbitki, mają prawo (w większości przypadków, bo niektórzy dają na CD tylko małe rozmiary na www), natomiast nie zezwala się (zwykle) na przekazywanie praw do zdjęć osobom trzecim. Oczywiście jeszcze inna sprawa, kiedy młodzi nabywają wszelkie prawa majątkowe do zdjęć.
bialogardzianin
25-06-2010, 09:29
Niektóre wypowiedzi są tak nieprzemyślane lub mają wydźwięk tak prowokatorski, że nie warto się do nich odnosić. Poruszane w wątku zagadnienia dotyczą m. in. etyki zawodowej, praw autorskich, profesjonalnej obsługi klienta. Tematy te, ignorowane przez osoby, które TYLKO kupiły sobie aparat, aby fotografować śluby, są omawiane szerzej w innych wątkach. Polecam od serca niektórym wpisanie odpowiednich fraz do okienka "Szukaj" i otwarcie umysłu na nieznane im zagadnienia. Przekazanie majątkowych praw autorskich to temat skomplikowany, tym bardziej, gdy dotyczy sprzedaży utworów fotograficznych nowożeńcom, bo tu dochodzą pozamaterialne potencjalne korzyści, których utrata wpływa negatywnie na obecność na rynku usług foto. W takim kontekście, obecność takiego dajmy na to Cechu Rzemiosł Różnych lub innej organizacji zrzeszającej zawodowych fotografów miałaby sens. Egzamin m. in. ze znajomości przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.) plus ostracyzm środowiska wobec faktu wymuszania przez leniwych kamerunów zdjęć, skutecznie wyeliminowałyby chamskie praktyki.
o wilku mowa - dziś para mnie poinformowała, że kamerzysta też chciałby kilka zdjęć z sesji fotograficznej (na której go nie było) :mrgreen: Uprzejmie poprosiłam o przekazanie kontaktu do mnie w celu załatwienia z nim sprawy bezpośrednio, nie obciążając młodych :D I nie mam cienia wątpliwości, żadnych złudzeń, że tak będzie (prawie) zawsze...
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.