Zobacz pełną wersję : Czas się przygotować do sezonu zimowego
W sylwestra wybrałem się z bratem góry w celu pojeżdżenia na nartach i, kurka, spodobało mi się :). W związku z tym postanowiłem wspomóc trochę przemysł narciarski i zakupić sobie własny sprzęt do jeżdżenia.
Dlaczego w środku lata? Bo mam nadzieję, że teraz będzie najtaniej (ewentualnie proszę o wyprowadzenie mnie z błędu).
Potrzebuję narty, wiązania, buty i ewentualnie kask (ale nie musi być od razu). Chciałbym narty typu "carving", jak najbardziej uniwersalne - żeby nadawały się nie tylko do jazdy po przygotowanych trasach, ale też po "nieużywanych" górkach. O ile się nie mylę to powinna być kategoria "allmountain".
Pytanie do Was: czy ktoś zna się na tym na tyle, żeby mi doradzić w wyborze, podać sklepy/komisy w Lublinie, w których mi nie wcisną chłamu, a nawet wybrać się ze mną do takiego sklepu/komisu i bezpośrednio pomóc w wyborze?
Sam się orientuję bardzo kiepsko. Wiem mniej więcej jacy producenci są najlepsi, ale nie potrafiłbym już ocenić stopnia zużycia (a więc i wartości), ani kategorii nart po wyglądzie. W związku z tym będę też wdzięczny za każde dodatkowe porady. Także takie, że nie ma sensu teraz kupować, bo np. poza sezonem jest za mały wybór, żeby znaleźć coś sensownego :).
Słyszałem, że da się skompletować używane narty z wiązaniami i butami za ~500zł. I taki mam budżet na początek. Jeśli okaże się, że to za mało, to jest możliwość przemyślenia i powiększenia, ale tylko w uzasadnionym przypadku.
Polecę Ci http://www.skiforum.pl/ - to taki narciarski odpowiednik forum Nikona ;)
Zdecydowanie świetnym pomysłem jest wybranie się na giełdę/do komisu z kimś, kto zna się na temacie, inaczej może być ciężko.
No i kwota 500 na komplet narty+buty+wiązania jest baaaardzo mała, proponuję, żebyś albo dołożył jeszcze z tysiąc złotych, albo szukał za te 500zł butów, które będą Ci pasować, a potem na wyjeździe jeździł na nartach z wypożyczalni - zwykle mają bardzo dobry, nowy sprzęt - dzięki temu będziesz mógł w miarę zrozumieć jakiej narty szukasz i na czym bardziej Ci zależy. Po sezonie, kiedy już w miarę wyrobisz sobie zdanie, będziesz mógł iść do sklepu/na giełdę i szukać tego, co Ci będzie odpowiadać i będziesz "świadomym kupującym" ;)
Jeszcze co do butów - najważniejszym ich parametrem jest FLEX - oznaczający twardość buta. Im but twardszy, tym pewniejsze prowadzenie narty, niestety również wtedy stopa jest mocniej trzymana i ciężko jest wytrzymać cały dzień na nartach ;) FLEX oznaczany jest liczbowo, każdy producent w sumie podaje to po swojemu, nie ma jeszcze ujednoliconej normy. Wiele zależy też od Twojej wagi i wzrostu.
Pozdrawiam
Rada, którą Ci udzielił Afrati odnośnie butów jest jak najbardziej słuszna, nic tak nie przeszkadza w przyjemności szusowania jak uwierające buty:(.
Do tego jednak bardzo bym się na Twoim miejscu nie rozstawał z zakupem kasku ( owszem kiedyś ludzie jeździli bez, ale to jeden z podstawowych wymogów bezpieczeństwa ).
Z zakupem nart, bym się wstrzymał, z tego co piszesz zaczynasz przygodę z narciarstwem, więc potrzebny Ci sprzęt dla początkujących. Za chwilę będziesz szukał czegoś lepszego i bardziej dla średniaków - na tym etapie szkoda kasy, od tego są wypożyczalnie.
Dlatego na początek: dobre, nie za twarde buty ( 60-70 ), dobra odzież oddychająca i strój narciarski, kask.
Najbardziej to może być potrzebny śnieg. Jak teraz kupisz sprzęt to nie wiem czy do grudnia wytrzymasz. Chyba, że Nowa Zelandia... :-)
a i jeszcze jedno - nie kupuj kurtek za 200 czy 400zł! Jak juz kupujesz, to wydaj te 700zł i bedziesz miał super kurtke z membraną (inne tez mają, ale stukrotnie gorsza...). Znajoma kupiła 5 czy 6 lat temu i nadal używa (jeździ w Dolomitach)! Kurtka w swietnym stanie i ani nie grzeje ani nie ziębi;)
I kask to niezbędnik:!: Jeśli szkoda Ci tych 200zl na dobry kask (np. UVEX - tylko szukaj dobrych modeli), to może w ogóle nie kupuj sprzętu i od razu skocz z mostu?
Pozdrawiam
Ps. Ostatnio kupiłem sobie cięzkie Elany SlRace (chyba 5kg..) za cene new Sb-900 i jest jazda :D
sezon zimowy? aż mnie świerzbi by cię za to poczęstować bananem z awatarka mojego ;) ;) my chcemy więcej słońca!
miron19j
08-06-2010, 19:47
sezon zimowy? aż mnie świerzbi by cię za to poczęstować bananem z awatarka mojego ;) ;) my chcemy więcej słońca!
przecież jedno nie wyklucza drugiego, zimą też bywa piękne słońce.:-D
Ja też powoli zaczynam myśleć o sprzęcie - biegowym. Gdy minionej zimy zdecydowałem się na zakup, już nic w sklepach nie było.
Och narty jak sobie tylko pomyślę to już się zimy nie mogę doczekać. A jak sobie pomyślę ile teraz muszę odłożyć na nowe narty i buty :/ ( a może ktoś ma namiary na komórki w dobrej cenie :) )
A co do kasku to jest mus. Bez kasku, nie powinno się wychodzić na stok. Oczywiście kask raczej kupuj w sezonie, bo on też powinien być wygodny, a taki czasem ciężko znaleźć. Gdy by nie kask miniony sezon był by dla mnie ostatnim sezonem. Straciłem przytomność po mimo kasku, ale gdy by nie on to ze łba nie było by co zbierać.
Pozdrawiam kochających narty :)
Zink, a ja Ci proponuję wstrzymać się z zakupem sprzętu. Jest kupa wypożyczalni, gdzie za niewielkie pieniądze możesz wypożyczyć cały zestaw, potestować różne firmy, typy nart, a co najważniejsze - nie musisz się szczególnie przejmować sprzętem. W okresie nauki (początki) sprzęt jest szczególnie narażony na uszkodzenia, a nie ma nic bardziej wnerwiającego jak zdarta politura na nowych nartkach, czy butach :) Jak już załapiesz o co chodzi, to po dwóch-trzech sezonach można zainwestować w porządniejszy sprzęt, ale wtedy wiesz już o co chodzi i czego chcesz. Osobiście znam ludzi, którzy jeżdżąc perfekcyjnie nie mają swojego sprzętu - bo po co. Jadąc w Alpy nie targają złomu ze sobą, a idą do wypożyczalni, biorą topowe modele, których niejednokrotnie nie można jeszcze kupić w sklepach, po jeździe oddają do przechowania, gdzie przy okazji zrobią ostrzenie i następnego dnia mają nartki jak nówki. Jak im się nie podobają lub źle się na nich jeździ - biorą inne.
Inna sprawa, że za 500 zł, to kupisz sam szmelc. Totalnie zjeżdżone ślizgi, kanty na wykończeniu i bez marginesu na kolejny serwis.
Jeszcze co do butów - najważniejszym ich parametrem jest FLEX - oznaczający twardość buta. Im but twardszy, tym pewniejsze prowadzenie narty, niestety również wtedy stopa jest mocniej trzymana i ciężko jest wytrzymać cały dzień na nartach ;) FLEX oznaczany jest liczbowo, każdy producent w sumie podaje to po swojemu, nie ma jeszcze ujednoliconej normy. Wiele zależy też od Twojej wagi i wzrostu.
IMO najważniejsza w butach, to jest wygoda, która nie jest wprost zależna od Flex'u. But ma być wygodny. Dla uczącego się 60-65 spokojnie wystarczy.
Kask - to inna para kaloszy. Kupuj! Trzeba pomierzyć i brać najwygodniejszy.
Co do zakupów, to poczekaj już do jesieni. Np. Skiteam ma wtedy fajne promocje na sprzęt z poprzedniego sezonu. Teraz to taki trochę martwy sezon na zakupy.
Andrzej Olender
08-06-2010, 21:43
Co do kasku popieram, chociaż preferuję snowboard to mało się nie załatwiłem podczas ostatniego wypadu w tym roku. Deska tak niefortunnie za kantowała na piętach że z całym impetem uderzyłem potylicą w lekko oblodzony stok. Przez chwilę myślałem że po mnie :). Stwierdziłem że był to mój ostatni wypad bez kasku. Następny sezon musowo się w niego zaopatruję :)
a i jeszcze jedno - nie kupuj kurtek za 200 czy 400zł! Jak juz kupujesz, to wydaj te 700zł i bedziesz miał super kurtke z membraną (inne tez mają, ale stukrotnie gorsza...). Znajoma kupiła 5 czy 6 lat temu i nadal używa (jeździ w Dolomitach)! Kurtka w swietnym stanie i ani nie grzeje ani nie ziębi;)
Ja jeżdże w kurtce za 200zł już chyba z 5 lat i nie narzekam;) kupując kurtke za 700zł z membraną, żeby miało to sens, trzeba też zainwestować w dobrą odzież pod kurtkę..i z tego robi się wydatek przynajmniej 1000zł..
Dzięki za wszystkie odpowiedzi, jak dotąd.
Większość osób, jak widzę, doradza wypożyczanie. W sumie nie byłoby to takie złe, ale jest kilka wad, które mi przeszkadzają. Jeździłem już kilka razy na wypożyczanych i nie bardzo mi to odpowiada. Raz dostaję takie, raz inne, mniej/bardziej taliowane, dłuższe/krótsze i jak mi się jeździ źle albo dobrze, to nie mam pojęcia czy to wina nart, butów, śniegu, nachylenia stoku, czy mojego nastroju. Jak będę miał własne, to przynajmniej jeden z tych czynników będzie stały :) i będę miał większe pojęcie, czy takie narty mi pasują, czy nie. Druga sprawa to to, że chciałbym w tym roku pojeździć nie tylko na stokach, ale też w terenie z latawcem (brat sobie kupił do snowboardu i już się uczę sterować :)), a poza stokami wypożyczalni nie ma niestety.
Widzę, że jednak budżet jest trochę za mały. W takim razie się zwiększy. Nie wiem do ilu konkretnie, najlepiej tylko tyle, żeby nie kupić szmelcu. Do zimy jeszcze daleko, więc nie muszę mieć wszystkiego od razu. Zdążę dozbierać na resztę. Generalnie celuję w klasę średniozaawansowaną - już przyszłościowo, pomimo że jestem początkujący, bo nauka bardzo szybko mi idzie :). Myślę, że do czasu, aż umiejętności mi się polepszą na tyle, żebym potrzebował nart dla zaawansowanych, to minie więcej niż kilka sezonów, więc nie będę musiał ich szybko zmieniać. Poza tym podejrzewam, że nie wszystkie narty z tych, które dotąd wypożyczałem były dla początkujących. Uszkodzeniami też już nie muszę się bardzo martwić, nie wywracam się zbyt często :).
Dzięki za informację o flexie w butach, nie wiedziałem o tym. Generalnie z zakupem butów chyba bym sobie poradził sam, ale potrzebuję namiarów na jakiś dobry komis (brałbym raczej używane ze względu na koszty).
Kurtki/spodnie też planuję, ale to nie jest krytyczna sprawa, więc może poczekać nawet rok.
I kask to niezbędnik:!: Jeśli szkoda Ci tych 200zl na dobry kask (np. UVEX - tylko szukaj dobrych modeli), to może w ogóle nie kupuj sprzętu i od razu skocz z mostu?
Ok, jutro skaczę. Kto chce popatrzeć?
:)
Bez przesady. Nie zamierzam jeździć bez kasku. Miałem tylko na myśli, że można jego zakup odłożyć na później (przed samym sezonem). A że jest potrzebny to zdążyłem się już przekonać.
sezon zimowy? aż mnie świerzbi by cię za to poczęstować bananem z awatarka mojego ;) ;) my chcemy więcej słońca!
Wolę mandarynkę, skoro już częstujesz. Zostały jeszcze jakieś? :)
teh_14m3
08-06-2010, 22:34
nie wiem co wy z tym kaskiem. Jeżdżę na desce bez, kilka razy ładnie przywitałem się z oblodzonym stokiem (krawędziowanie przodem przy dużej prędkości) i nic sobie nie zrobiłem. Poza zapominaniem wyrazów, używaniem prostego języka itp :P Ale na przykład prawie złamałem sobie rękę wsiadając na wyciąg krzesełkowy, a dokładnie usiadłem sobie na niej :twisted: Więc zdrowy rozsądek może nas w tym wypadku tylko uratować ;)
Do sezonu zimowego jestem przygotowany doskonale.
Na razie motoryzacyjnie.
Nie zmieniłem jeszcze opon na letnie ;)
Bo nigdy nie wiadomo, czy śnieg nie spadnie raptem po prez-wyborach!
Druga sprawa to to, że chciałbym w tym roku pojeździć nie tylko na stokach, ale też w terenie z latawcem (brat sobie kupił do snowboardu i już się uczę sterować :))
W Snowkitingu nie mam absolutnie żadnego doświadczenia, ale z tego co wyczytałem, to podobno narty i ich krawędzie się przy tym niszczą w tempie błyskawicznym (bo rzadziej jeździ się na stoku, a częściej na zamarzniętych jeziorach i zaśnieżonych łąkach) i poleca się kupowanie możliwie najtańszych nart.
I mimo wszystko, lepiej wypożyczyć i zrazić się, a następnego dnia wybrać z panem z wypożyczalni lepsze narty niż kupić już na stałe i mieć potem problem, jak okaże się, że zupełnie nie pasują do Twojego temperamentu/stylu jazdy który chciałbyś reprezentować ;)
Na Twoim miejscu kupiłbym jakieś tanie dechy do snowkitingu, dobre buty i i tak wypożyczał narty na stoku.
Ale jak wiadomo - na Twoim miejscu nie jestem ;)
nie wiem co wy z tym kaskiem. Jeżdżę na desce bez, kilka razy ładnie przywitałem się z oblodzonym stokiem (krawędziowanie przodem przy dużej prędkości) i nic sobie nie zrobiłem.
Kask co najmniej raz uratował moje zdrowie a może i życie. Rzadko miewam kontakty z podłożem, jeżdżę "z głową" i świadom, że moja rozpędzona masa może być dla mnie samego, albo co gorsza dla kogoś innego śmiertelna ;) Ale nigdy nie wiadomo...
Zdarzyło mi się, że jakiś pan o czerwonym licu starający się mnie ambitnie wyprzedzić nagle stracił władzę w mózgu i postanowił widowiskowo zmienić kierunek jazdy... Skończyło się to obrazkiem jak z kreskówki - dwóch facetów w formie wielkiej kuli staczających się w dół stoku... Brzmi zabawnie, ale jak po tym zobaczyłem swój kask, a na nim głęboką na parę milimetrów i długą na kilka centymetrów szramę to włos zjeżył mi się na głowie - strach myśleć co by z nią było gdyby nie kask...
Pozdrawiam
Napiszę to jeszcze raz:
Narty możesz mieć z wypożyczalni, ale najważniejsze są buty!!!, te Ci radzę kupić swoje i nowe!!!. Generalnie większość butów ma wkładki, które pod wpływem temperatury stopy formują się do danego kształtu - nieodwracalnie!!!
Co do kasku - oczywiście jest wielu, którym się udało; niestety są też tacy którzy kask docenili po fakcie.
nie wiem co wy z tym kaskiem. Jeżdżę na desce bez, kilka razy ładnie przywitałem się z oblodzonym stokiem (krawędziowanie przodem przy dużej prędkości) i nic sobie nie zrobiłem. Poza zapominaniem wyrazów, używaniem prostego języka itp :P Ale na przykład prawie złamałem sobie rękę wsiadając na wyciąg krzesełkowy, a dokładnie usiadłem sobie na niej :twisted: Więc zdrowy rozsądek może nas w tym wypadku tylko uratować ;)
zdrowy rozsądek nie ma tu nic do rzeczy - nie o wszystkim decydujesz sam na stoku, są na nim jeszcze inni, może mniej roztropni fani sportów zimowych. Życzę zachowania czystego konta.
wilk325, wkładki termo dają się wielokrotnie formować. Co więcej, pomimo wygrzania i dopasowania, po jakimś czasie użytkowania, na skutek ciepła wydzielanego przez stopy, potrafią się odkształcić. Co do zakupu butów, to również jestem zwolennikiem swoich, a szczególnie w odniesieniu do polskich wypożyczalnianych realiów ;)
Dobra, to na razie kupuję buty, a potem się zobaczy. Nikt nie zna dobrego sklepu w Lublinie? (dobry czyli taki, żeby rzetelnie doradzali, a nie wciskali drogie i kiepskie). I czy teraz będą te rzeczy tańsze, niż przed sezonem?
Ja jeżdże w kurtce za 200zł już chyba z 5 lat i nie narzekam;) kupując kurtke za 700zł z membraną, żeby miało to sens, trzeba też zainwestować w dobrą odzież pod kurtkę..i z tego robi się wydatek przynajmniej 1000zł..
ale podstawowe pytanie - gdzie jeżdzisz? w jakiej temperaturze? w jakim stopniu jezdzisz, a w jakim siedzisz i za przeproszeniem gapisz sie na gorskie widoki, jak szybko jeżdzisz:?:
wybacz, ale ja w mojej za 0,4k zł podczas szybkiej jazdy czasem się zastanawiam czy aby na pewno zapiąłem zamek - tak piździ przy 70-80km/h :roll:
Wracajac do kasku - ważne też są dobre gogle! Nie raz podczas off-road-owej jazdy w lesie, wytrzymała pleksja uratowała mnie przed nieszczęśliwym wypadkiem...wiec gogle, nei jakies okulary przeciw-słoneczne!
Pz
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.