PDA

Zobacz pełną wersję : Co robicie z różnymi rzeczami?



Zoidberg
06-06-2010, 13:09
Witam,
Ten wątek powstał z potrzeby chwili.
Otwarłem w swoim pokoju kilka szafek i szuflad i co tam widzę?
Tony gazet (Komputer Świat, PC Format, Chip, pełno gazet o fotografii. Czasami całe roczniki, czasami luźne numery.
Książki z kursów językowych podejmowanych w różnych szkołach (Empik itp), pełno drobiazgów typu zewnętrzne obudowy na dyski 2,5 cala (IDE), klawiatury, myszki, kable RTV itp.
I tak się zastanawiam - co właściwie z tym zrobić? Co robić z gazetami, w których są różne porady, sztuczki (dotyczące fotografii, Office, Windows itp.
Wyrzucić? Trochę szkoda. Skanować (gazety)? Zajmie to wieki.. Wynieść do piwnicy?
Od dłuższego już czasu męczy mnie to, że gromadzę mnóstwo rzeczy, wszystko na zasadzie - a przyda się. Nie chodzi o szperanie po śmietnikach :) po prostu kupuje różne rzeczy, które potem zalegają po szafkach.
Niby można to posprzedawać na Allegro ale czasami mam wrażenie, że to więcej zachodu z pakowaniem, bieganiem na pocztę niż zysku z tego wszystkiego (mogę się mylić - nigdy tego nie przeliczałem). Może są jakieś miejsca, gdzie można oddać takie rzeczy, np. biblioteki itp? Jakieś strony internetowe, gdzie można to komuś oddać itp?

Macie jakieś sposoby na takie gromadzące się rzeczy?
Pozdrawiam
Zoidberg

lortek
06-06-2010, 13:27
ja wszystko wyrzucam :) nie jestem sentymentalny :P

miron19j
06-06-2010, 13:34
kiedyś robiłem tak:
ponieważ nie wszystkie artykuły są "godne", żeby je zachować, wyrywałem te, które były ciekawe. Sortowałem je wg zawartości (Windows, Office, itp.). Potem do oddzielnego segregatora. Potem... nawet do nich nie zaglądałem :-D
Teraz po przeczytaniu wyrzucam całą gazetę/czasopismo.

c-man
06-06-2010, 14:03
Zawsze możesz oddać komuś innemu co gromadzi na podobnej zasadzie.
Sam bym chętnie trochę przyjął... ;)
A co do bibliotek - spytaj na miejscu. Nawet ta cholerna Jagiellonka ma niesamowite dziury w zbiorach... :mrgreen:
Kiedyś był taki zwyczaj, że jak ofiarujesz książkę bibliotece, dostajesz poczęstunek (herbatę, kawę, ciacho) ale nie wiem jak teraz, sam nigdy nie oddawałem...
Myślę że najlepiej byłoby oddać to jakiejś małej wiejskiej bibliotece - tam się na pewno przyda. Tylko że musiałbyś do tego dopłacić - transport itd.

Megazordon
06-06-2010, 14:22
Można oddać, jak pisze kolega clostermann, ale można też wywalić po prostu. Makulatury teraz nikt nie skupuje, ale możesz się rozejrzeć po mieście, czy gdzieś nie ma specjalnego pojemnika na tego typu odpad. Gazet można się śmiało pozbywać, bo większość rzeczy jest w internecie. Też kiedyś trzymałem roczniki Gamblera i Secret Service, ale wyrzuciłem do śmieci. Jest coś w facetach takiego, że wszystko chomikują. Mój ojciec zbierał każdą znalezioną śrubkę i tego typu rzeczy. Najgorsze jest to, że jak już coś wyrzucimy, to dwa dni później jest to niezbędne do naprawienia jakiejś rzeczy.

rooner
06-06-2010, 14:41
Kiedyś trzymałem wszystko, nawet segregowałem co jakiś czas, dziś pozbywam sie. Zostały tylko rzeczy naprawdę ważne, ew. o znaczeniu sentymentalnym etc
To wszystko się tak szybko dezaktualizuje, zmienia. I tak najczęściej jest tak, że po prostu się kupuje nowe rzeczy, a różne treści odnajduje w necie.
Życia by nie starczyło, jakby chcieć nad tym panować.

miron19j
06-06-2010, 14:43
... Najgorsze jest to, że jak już coś wyrzucimy, to dwa dni później jest to niezbędne do naprawienia jakiejś rzeczy.
a jak potrzebujemy, to zapominamy, że mamy takie coś w piwnicy/garażu/komórce.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikoniarze.pl/images/icons/icon10.gif)

KaeF
06-06-2010, 16:44
Jeśli przeczytam czasopismo (typu fotografia, komputer) i zrozumiem wszystko, do tego przećwiczę na komputerze, to wyrzucam.

Jeśli nie do końca coś zrozumiem (np tutoriale obróbki), to czasopismo trafia do.. kibla:D Jak idę na posiedzenie, to sobie czytam jeszcze raz i jeszcze raz:D

teh_14m3
06-06-2010, 16:55
to jest prawdziwa masakra. Jak wyprowadzałem się z rodzinnego domu to znajdywałem rzeczy jeszcze z zerówki (takie karteczki z kolorowymi nadrukami się wtedy zbierało :twisted:)
niestety jedyna rada na to wszystko to po prostu do kosza albo jak coś jest jeszcze do użytku możesz komuś oddać. Swego czasu wśród znajomych rozprowadziłem 30 myszy optycznych, przynajmniej przez kilka łikendów nie musiałem płacić za piwo w knajpie ;)

Marta Baranowska
06-06-2010, 19:34
ja ostatnio bez sentymentów do wszystkiego -------> K.O.S.Z.

KaleidoStar
06-06-2010, 20:30
Kosz? Jak Wy to robicie... Moje mieszkanie pełne jest rzeczy, które "mogą się przydać". Taka jestem z siebie dumna, jak coś uda mi się wyrzucić... Ale końca takich porządków nie widać... Niestety oboje rodzice mają podobnie, więc przykładu dobrego nie miałam :)

jacek dr
06-06-2010, 20:51
Miałem podobnie...moze sie jeszcze przyda,połoze niech lezy ,chleba nie prosi..itd ,i lezy parę lat,i przekładasz z miejsca na miejsce,ale juz od jakiegoś czasu,pozbywam sie nie rozmyslając długo,naszczęście :) Jakoś więcej miejsca w domu ,jest okazja coś dokupic bo zawsze czegoś brakuje :))

c-man
06-06-2010, 21:05
No, mi się powoli kończy miejsce w szafie, na dno której zrzucam obecnie rzeczy. :mrgreen:
Trzeba będzie zrobić czystkę...
Mój dziadek był typem chomika, zbierał wszystko prawie, szczególnie techniczne rupiecie. Plus z tego jest taki, że jak potrzebuję coś naprawić, czy nawet zrobić od zera - schodzę do piwnicy, i WIEM że narzędzia których będę potrzebował na pewno tam są - czekają, i to dobrze uporządkowane.
Trzeba jakąś blaszkę, nakrętkę, śrubkę z łebkiem płaskim, wypukłym, sześciokątnym czy innym - ależ proszę bardzo! Zepsuł się odkurzacz? Chwila moment! Są części! :mrgreen: Stojak na lampę trzeba? Zaraz będzie. Części do Junaka? Mam przedni widelec, cztery prądnice, tłumik i dwa reflektory - chce Pan kupić? :mrgreen:
Bardzo mi się to przydało np. przy urządzaniu ciemni.
Inna sprawa że mam na to warunki (dom jednorodzinny + osobny garaż). I tak już sporej części się z ojcem pozbyliśmy, np. przywróciliśmy do życia strych (no, prawie...;))
Na mieszkaniu trzeba jednak odgracać co jakiś czas.
Tylko ten sentyment... ;)

costi
06-06-2010, 21:13
Stare czasopisma komputerowe - out bez patrzenia, wszystkie zawarte w nich triki i porady sa albo przestarzale, albo do znalezienia w sieci w pare minut. Niekomputerowe - roznie, zalezy od latwosci dotarcia do zawartych w nich informacji.
Plyty z owych czasopism - jw. choc tu z reguly jest koszlandia, bo soft jednak szybko sie starzeje.

Mialem kiedys ambicje sprzedawania tego na Allegro, ale szybko mi przeszlo - za duza strata czasu w stosunku do zyskow.

*******ki komputerowe i kable - to raczej zostaje, zreszta nie trzymam tego duzo. Jakas myszka czy dwie, adapter HDD->USB (ktory zreszta czesto jest w ruchu), ze dwie skretki, jakies kabelki od aparatow czy MP3, pare dyskow (od 80 az do powalajacych 4GB :D ). Zreszta z kablami u mnie jest inna historia, bo czasami w pracy mam dostep do scinkow naprawde fajnych kabli. Przy czym u nas "scinek" zawiera sie w przedziale od 0 do 5 metrow ;) Mam wiec kilka odcinkow wypasionego kabla wizyjnego czy fonicznego oraz troche koncentryka antenowego (choc ten ostatni chyba wywale, bo na takim krotkim kawalku to sie nawet powiesic porzadnie nie mozna :D ).

ASAHI
06-06-2010, 21:16
zbieram, a potem wyrzucam :D

Megazordon
06-06-2010, 21:39
Kosz? Jak Wy to robicie... Moje mieszkanie pełne jest rzeczy, które "mogą się przydać". Taka jestem z siebie dumna, jak coś uda mi się wyrzucić... Ale końca takich porządków nie widać... Niestety oboje rodzice mają podobnie, więc przykładu dobrego nie miałam :)

A myślałem Aniu, ze kobiety tak nie gromadzą rzeczy. Moja mama potrafi wywalić wszystko, co nie jest jej do niczego potrzebne. W jej rozumowaniu wszelkie pudełka ze śrubkami, narzędzia, podkładki i inne tego typu ustrojstwa są po prostu zbędne. Jak ją czasami najdzie na porządki, to w piach idzie 20 lat zbierania różnych ciekawych przedmiotów :)

Nawet mam historię z tym związaną. Mój ojciec miał garaż na malucha. Nie żaden murowany garaż, tylko taki składający się z czterech kawałków blachy + drzwi. Pewnego razu wracam z pracy, a garażu nie ma. Zniknął. Na pytanie "Gdzie się podział garaż?" Matka odpowiedziała, że zamówiła pana, co sobie to wszystko zabrał na złom i jeszcze się cieszył. Nic dziwnego, że się cieszył, skoro tam tyle skarbów było. Opony i fotel od malucha, smary, oleje i największy skarb, czyli moje Wigry 3 z trzybiegowym torpedo Sachsa i żółtymi, terenowymi oponami. Mama posprzątała.

Tomeqp
06-06-2010, 22:02
A myślałem Aniu, ze kobiety tak nie gromadzą rzeczy. Moja mama potrafi wywalić wszystko, co nie jest jej do niczego potrzebne. W jej rozumowaniu wszelkie pudełka ze śrubkami, narzędzia, podkładki i inne tego typu ustrojstwa są po prostu zbędne. Jak ją czasami najdzie na porządki, to w piach idzie 20 lat zbierania różnych ciekawych przedmiotów :)
Znam ten ból, nawet nie wiesz jak dobrze... :( Na szczęście moja rodzicielka nauczyła się tolerować mój zbiór części, pod warunkiem, że nie będą jej przeszkadzać. :) Dostałem na to jedną półkę w szafie, szybko okazała się za mała, opanowałem drugą półkę i jako tako się mieszczę, a to co się nie mieści wynoszę do garażu. U mnie w rodzinie wszyscy faceci zbierają to co się za X lat może przydać, więc nie jestem w tym odosobniony. :D Teraz zacząłem się interesować elektroniką, więc wszystkie części zajmują coraz mniej miejsca. Ahh ta miniaturyzacja. :D

KaleidoStar
06-06-2010, 23:45
Ostatnio uszczupliłam kilkukilogramową kolekcję śrubek, nakrętek i innych podkladek. Ale cięężko było :) Teraz udaje mi się mniej chomikować, bo zdaję sobie sprawę, że mieszkam sama, bez mamy, która pogoni mnie od czasu do czasu do sprzątania... i wiem, że zginę w tym wszystkim, jak się nie wezmę w garść. Zwłaszcza, że bałaganiarz ze mnie podręcznikowy wręcz:P

No, może pójdę teraz zrobić porządek w kablach...