Zobacz pełną wersję : Nisza filozoficznie
Szukam niszy. I im więcej szukam, tym mniejsze nadzieje na znalezienie jej.
Bo nisza to nie jest coś w czym jest się dobrym, ale coś co się kocha robić. A najlepiej jak jedno i drugie.
No właśnie. A może należy przestać szukać...
Czy nisza to jest coś co się szuka i znajduje, czy też coś co musi znaleźć ciebie?
Szukam niszy. I im więcej szukam, tym mniejsze nadzieje na znalezienie jej.
Bo nisza to nie jest coś w czym jest się dobrym, ale coś co się kocha robić. A najlepiej jak jedno i drugie.
No właśnie. A może należy przestać szukać...
Czy nisza to jest coś co się szuka i znajduje, czy też coś co musi znaleźć ciebie?
Nisza to coś, czego się szuka.
I nisza to coś, co musi znaleźć Ciebie.
Ale dopiero, gdy to nastąpi, staje się niszą.
Wcześniej żadnej niszy nie ma.
Czy nisza to jest coś co się szuka i znajduje, czy też coś co musi znaleźć ciebie?
chyba i jedno i drugie
myślę że poszukiwanie na siłę nic nie da, ale odrobinkę trzeba niszy pomóc ;)
SADPUNK44
02-06-2010, 22:38
Nie bardzo pojmuję, co masz na myśli, pisząc "szukam niszy"...Czy szukasz niszy, w której był byś zrozumiany, czy niszy, którą Ty chciałbyś rozumieć, do niej wejść, zadomowić się, poznać...Nisze są niebezpieczne dla bardzo wrażliwych, zawężają bowiem pole działania, skupiają ludzi Bardzo Określonych... Z drugiej strony, dla ludzi otwartych, potrafią być szalenie inspirujące, być "kolejnym etapem"...
Do zobaczenia...
Myślę, że jeżeli będziesz wykonywać coś na SWÓJ sposób perfekcyjnie to właśnie to będzie niszą, czymś niepowtarzalnym. Sam wiesz, że można sfotografować każdą rzecz na milion sposobów.
Może niepotrzebnie szukasz? Może powinieneś skupić się na konkretnej tematyce i dochodzić do perfekcji?
A może jednak dojdziesz do perfekcji w szukaniu i to stanie się Twoją niszą?
Masz wszystko czego Ci potrzeba: sprzęt, umiejętności fotograficzne i obróbkowe.
Sądzę, że Twoja nisza sama do Ciebie przyjdzie - jak oświecenie na mnicha.
Daj sobie czas Czarku ...
SADPUNK44
02-06-2010, 23:17
...coś na SWÓJ sposób perfekcyjnie...
Tylko, że tu może wkraść się coś, co nazywamy "indywidualizmem", nie każdy indywidualizm, jest postrzegany(przynajmniej na początku), jako coś ciekawego, a tym bardziej pozytywnego...
Ale móżdżmy dalej...:mrgreen:
Tylko, że tu może wkraść się coś, co nazywamy "indywidualizmem", nie każdy indywidualizm, jest postrzegany(przynajmniej na początku), jako coś ciekawego, a tym bardziej pozytywnego...
Ale móżdżmy dalej...:mrgreen:
Ale w zasadzie każdy indywidualizm jest niszą :).
Niszą, która początkowo może nie być atrakcyjną dla widza, ale z czasem, tworząc jakąś większą, pełniejszą całość może stanowić coś niesamowitego. Coś co przyciągnie, ba , nawet wciągnie po uszy.
SADPUNK44
02-06-2010, 23:33
Ale w zasadzie każdy indywidualizm jest niszą :).
Niszą, która początkowo może nie być atrakcyjną dla widza, ale z czasem, tworząc jakąś większą, pełniejszą całość może stanowić coś niesamowitego. Coś co przyciągnie, ba , nawet wciągnie po uszy.
Masz rację, marzę o takiej niszy, mojej, a jednocześnie całkowicie zrozumiałej dla, przynajmniej , paru osób...no, może paruset...:mrgreen:
Nie bardzo pojmuję, co masz na myśli, pisząc "szukam niszy"...Czy szukasz niszy, w której był byś zrozumiany, czy niszy, którą Ty chciałbyś rozumieć, do niej wejść, zadomowić się, poznać...Nisze są niebezpieczne dla bardzo wrażliwych, zawężają bowiem pole działania, skupiają ludzi Bardzo Określonych... Z drugiej strony, dla ludzi otwartych, potrafią być szalenie inspirujące, być "kolejnym etapem"...
Do zobaczenia...
Albo się fotografuje tak aby być docenionym przez jak największą ilość ludzi, wtedy jest się po prostu bardzo dobrym rzemieślnikiem, albo się fotografuje tylko dla swoich. Rzecz w tym że trzeba tych "swoich" wpierw zdefiniować, a potem znaleźć.
Chociaż można też być rzemieślnikiem w niszy. Jak na przykład mała lodziarnia w małym miasteczku. Pod warunkiem jednak że do tego miasteczka nie wejdzie nagle supermarket. Wtedy twoja nisza jest brutalnie zdeptana.
Nisza polega na tym że twoja twórczość jest dla niszy i od tylko niszy oczekujesz potwierdzenia. Z pewnością inne nisze, albo po prostu szeroki świat, tej niszy nie chcą i nie potrafią zauważyć czy docenić, ale to ciebie nie obchodzi. Dlaczego jest to "niebezpieczne" jak to nazwałeś? Dlaczego? Nisza właśnie tobie to bezpieczeństwo zapewnia. Nie ma obowiązku być akceptowanym przez wszystkich. Bycie akceptowanym przez wszystkich oznacza że jesteś płytki. Że jesteś "techniczny". To jest według mnie o wiele większe niebezpieczeństwo.
Oto przykłady.
Jesteś jedynym fotografem ślubnym w powiecie. Czy nie ma lepszej niszy niż to? Toż to cudowne być jedynym fotografem ślubnym w powiecie. Wiesz że twoja klientela lubi zdjęcia kolorowe, ostre, wyraźne, z blurkami po bokach i z kwiatkami. I wtedy jeśli sam to lubisz, i na dodatek nie masz konkurencji, to jest jak trafienie miliona.
Albo robisz zdjęcia chmurek, dodajesz to tego cytaty z Biblii ładną złotą czcionką, dodajesz winietki, i sprzedajesz na odpustach. I jeśli jeszcze na dodatek sam to lubisz, to też trafiłeś na złotą żyłę.
Spora ilość ludzi na tych odpustach nawet będą ciebie traktować jak artystę. A wystarczy że jedna osoba nazwie cię szczerze artystą, to znaczy że rzeczywiście jesteś artystą.
Albo masz rozwalony i pokręcony łeb, czujesz "dark side", potrafisz uchwycić esencję deprechy bo sam ją masz, wchodzisz na rynek depresyjnego heavy metalu i focisz okładki i plakaty dla grup punkowo-hardmetalowych. Jest wielu którzy nazwą ciebie artystą.
Albo masz wyczucie kobiety, masz wyczucie jej duszy, jej emocji. Potrafisz nawiązać z nią więź. Nie patrzysz na jej ciało, ale na jej duszę. Wtedy wchodzisz na rynek Emotive Portraits. Tak naprawdę to dałbym dużo aby samemu potrafić w to wejść. Uczę się, próbuję, ale na razie nie wychodzi. Cierpliwości...
Albo jesteś upierdliwcem który się naczytał teorii i ma pasję oglądania innych zdjęć przez lupę analizując każdy milimetr kwadratowy pod kątem poprawności technicznej. Wtedy wchodzisz na forum NKP i uprzykrzasz życie innym do stopnia że ludzie zaczynają cię nienawidzieć. Ale Ty to lubisz, więc to Twoja nisza. Jesteś więc szczęśliwy.
Albo masz wyczucie krajobrazu. Potrafisz widzieć relację pomiędzy elementami, potrafisz tą relację pokazać. Potrafisz pokazać przestrzeń, perspekty, oddać zapach powietrza. Wtedy robisz krajobrazy dla kalendarzy, albo po prostu dla siebie samego. Jeśli to przy okazji to kochasz, to też jesteś szczęśliwy.
Albo twoją pasją jest siedzenie po szyję w lodowatym bagnie przez dwa dni tylko po to aby sfotografować jednego ptaszka. Nieważne że przez całe życie będziesz się potem skręcał z reumatyzmu, ale ptaszka sfotografowałeś. Jesteś więc szczęśliwy.
Najgorzej jak sam nie wiesz co chcesz. Niby to, niby tamto. To możesz, ale nie chcesz, a tamto chcesz, ale nie możesz. I masz problem.
Pytanie retoryczne - czy nisza jest jak wiara? Czyli musi sama przyjść? Bo ty sam choćbyś się zakichał, to sam jej nie znajdziesz.
GrzesiekM
02-06-2010, 23:47
vide (akt): użytkownik Woland ...!
SADPUNK44
02-06-2010, 23:54
Ale nisza, sama w sobie ma pojęcie "mniejszości", nisza jest dla koneserów, dla wrażliwych, tych, co "postrzegają inaczej, lepiej, bardziej..."
P.s
Swiatło, ja Ciebie nie atakuję, broń Boże...:mrgreen:
Albo się fotografuje tak aby być docenionym przez jak największą ilość ludzi, wtedy jest się po prostu bardzo dobrym rzemieślnikiem, albo się fotografuje tylko dla swoich. Rzecz w tym że trzeba tych "swoich" wpierw zdefiniować, a potem znaleźć.
.
Ja sądzę, że jak sam w sobie znajdziesz niszę, niszę z którą będziesz wewnętrznie w zgodzie, to "swoi" sami się znajdą i sami się zdefiniują. Szukając "swoich" i definiując ich nie będziesz sobą, bo będziesz starał się dopasować.
Trzeba robić swoje, nie pod publiczkę, ale właśnie dla siebie.
Bardzo częstą też niszą jest coś takiego co coraz więcej znajduję na różnych galeriach.
Otóż ktoś po latach bawienia się photoshopem metodą prób i błędów, w końcu po latach, po tysiącach takich prób, na zasadzie czystego kwantowego przypadku, nagle natrafia na taką kombinację suwaków i filtrów że zdjęcia nagle robią się unikalne. Inne niż wszystkie inne. Jak Dragan na przykład, albo Stawarz. Albo wielu innych. I od tego momentu eksploatują tą żyłę dopóki się da.
Oni nie znajdują niszy, oni nie znajdują swoich zwolenników - oni swoją niszę i swoją armię sami od fundamentów budują.
Ale ja na coś takiego nie liczę. Aż takim geniuszem albo szczęśliwcem nie jestem... :)
Trzeba robić swoje, nie pod publiczkę, ale właśnie dla siebie.
Ten kierunek jest atrakcyjny, ale też i ryzykowny. Może prowadzić w ślepy zaułek. Robiąc tylko dla siebie zamykasz się na opinię innych, więc niejako rezygnujesz z pomocy innych w definiowaniu tej niszy. A w końcu to jest cel - robić dla innych. Zatykając uszy na "nie-swoich" ryzykujesz że też zatykasz uszy i na potencjalnych "swoich".
Swiatło, ja Ciebie nie atakuję, broń Boże...:mrgreen:
Ależ ja tego nigdy tak nie traktowałem. Wręcz przeciwnie, cieszę się że odpowiadasz na tym wątku. :)
Ale ja na coś takiego nie liczę. Aż takim geniuszem albo szczęśliwcem nie jestem... :)
Czarku, za skromny jesteś. Twoja fotografia krajobrazu była i jest rozpoznawalna tu na forum.
Moim zdaniem masz potężny potencjał. Może jednak niepotrzebnie szukasz niszy, w którą chciałbyś się zaszufladkować. Jak będziesz otwarty na to co się może zdarzyć to okaże się, że będziesz jak Mark Knopfler w muzyce - każda płyta w innym, a jednak bardzo rozpoznawalnym stylu. Stać Ciebie na to.
Czarku, za skromny jesteś. Twoja fotografia krajobrazu była i jest rozpoznawalna tu na forum.
Już chyba za daleko od tego odszedłem. Już chyba nie potrafię jak kiedyś...
Ale dzięki za miłe słowa. :)
Zresztą nie chodzi tutaj o mnie w tym wątku. Ja osobiście marzę o umiejętności uchwycenia osoby na zdjęciu. A to jest sto razy trudniejsze niż krajobraz. Jak bym potrafił tego się nauczyć, to byłbym spełniony... :)
Chodziło mi jednak o poruszenie tematu takiego trochę filozoficzno-ogólnego. Ot tak. Czemu nie? Tyle różnych nieistotnych wątków tutaj się przewala, włącznie z zegarkami i innymi duperelami, więc i na tą tematykę może i jest miejsce... :)
SADPUNK44
03-06-2010, 00:37
Chodziło mi jednak o poruszenie tematu takiego trochę filozoficzno-ogólnego. Ot tak. Czemu nie? Tyle różnych nieistotnych wątków tutaj się przewala, włącznie z zegarkami i innymi duperelami, więc i na tą tematykę może i jest miejsce... :)
Dlatego tu jesteśmy...:mrgreen:
Edit
Brakowało mi takiego tematu...;)
Już chyba za daleko od tego odszedłem.
A szkoda...
Ale czy mam(y) rozumieć, że tamta nisza przestała Ci odpowiadać bo ograniczała Cię i/lub Ci się znudziła?
Czy też nie traktowałeś jej jako niszę?
Zresztą nie chodzi tutaj o mnie w tym wątku.
Czy na pewno? ;)
krzysztofz24
03-06-2010, 00:43
Na pewno jest miejsce na taka tematyke, w koncu lepiej mi sie to czyta niz o zegarkach.:-). A nisza - kazdy by chcial miec swoja, ale bez akceptacji ogolu nie da rady, tylko to juz bardziej rozwazania psychologiczne niz filozoficzne... A i jak dla mnie nie musi to byc zyla zlota... mam nadzieje ze nie zagmatwalem za bardzo, ale w koncu filozofujemy;-).
A szkoda...
Ale czy mam(y) rozumieć, że tamta nisza przestała Ci odpowiadać bo ograniczała Cię i/lub Ci się znudziła?
Czy też nie traktowałeś jej jako niszę?
Coś się we mnie zepsuło. Przestałem to czuć. Po prostu nagle przestało mnie to interesować. Nie wiem dlaczego. Z dnia na dzień. Nie potrafię tego wyjaśnić. Zako****esz się w dziewczynie, a nagle się odko****esz. Nagle. Czy jest jakaś teoria na ten temat? :)
SADPUNK44
03-06-2010, 00:52
...mam nadzieje ze nie zagmatwalem...
Nieee;)
Bardzo ciekawy wątek. Faktycznie filozoficzny, ale to dobrze bo faktycznie mi też brakuje tu takich dyskusji. Fotografia to nie tylko sprzęt i dążenie do technicznej perfekcji. Myślę, że przede wszystkim warto się zastanowić co się chce uzyskać robiąc zdjęcia, a na pewno nie jest to proste. No i jeszcze konsekwencja w dążeniu do wyznaczonego celu, mimo tego, że nie wszystkim się to będzie podobać.
Coś się we mnie zepsuło. Przestałem to czuć. Po prostu nagle przestało mnie to interesować. Nie wiem dlaczego. Z dnia na dzień. Nie potrafię tego wyjaśnić. Zako****esz się w dziewczynie, a nagle się odko****esz. Nagle. Czy jest jakaś teoria na ten temat? :)
Może to jest to coś, co nazywamy wypaleniem? Ale odpowiedzi nie udzieli chyba nawet lektura Prousta ;)
SADPUNK44
03-06-2010, 01:00
Coś się we mnie zepsuło. Przestałem to czuć. Po prostu nagle przestało mnie to interesować. Nie wiem dlaczego. Z dnia na dzień. Nie potrafię tego wyjaśnić. Zako****esz się w dziewczynie, a nagle się odko****esz. Nagle. Czy jest jakaś teoria na ten temat? :)
Nic nie psuje się nagle...Jeżeli coś się psuje, to jest wynikiem braku konserwacji...Podświadomie planowałeś zejście ze sceny...Tyla...
Może to jest to coś, co nazywamy wypaleniem? Ale odpowiedzi nie udzieli chyba nawet lektura Prousta ;)
To może jakaś komedia z Busterem Keatonem? :)
To może jakaś komedia z Busterem Keatonem? :)
Dziwne, nie pomyślałem o tym. Pod latarnią najmniej światła :D
SADPUNK44
03-06-2010, 01:15
Dobranoc...
ale czemu niszy szukasz? jeżeli chcesz bardzo robić jakieś zdjęcia to naucz się, znajdź kogoś kto Cię nakieruje. przede wszystkim skupiłbym się na tym, co chcę powiedzieć przez swoje fotografie. nie ważne czy doceni to pan X i pani Y, albo ludzie o poglądzie Z. nigdy nie będziesz robił czegoś "najlepiej" bo zawsze znajdzie się ktoś, komu się to zwyczajnie nie spodoba. są ludzie, którzy poświęcili się wielkim projektom, ale to musiała być iskra, a nie wydumany pomysł. punkt widzenia świata zmienia się, inne chcemy robić zdjęcia, to naturalne.
Najgorzej jak sam nie wiesz co chcesz. Niby to, niby tamto. To możesz, ale nie chcesz, a tamto chcesz, ale nie możesz. I masz problem.
Pytanie retoryczne - czy nisza jest jak wiara? Czyli musi sama przyjść? Bo ty sam choćbyś się zakichał, to sam jej nie znajdziesz.
Nisza nie jest jak wiara, nisza jest jak grób.
Wiary się wystrzegaj chłopcze, bo wiara zabija światło...
Rafał_Sz
03-06-2010, 09:18
Potrafię kilka miesięcy nie brać aparatu w łapy, by nagle mieć coś w rodzaju olśnienia. Wtedy staram się to zrealizować. Nienawidzę (i na szczęście nie muszę) fotografować z musu. Ogólnie staram się robic zdjęcia, których jeszcze nie było. Cierpi na tym ilościowo mój zbiór, ale zyskuje dusza. Może moja żona ma rację mówiąc, że ja taki trochę buntownik (czasami bez powodu) jestem. ;)
Nisza to coś, czego się szuka.
I nisza to coś, co musi znaleźć Ciebie.
Ale dopiero, gdy to nastąpi, staje się niszą.
Wcześniej żadnej niszy nie ma.
Ryzykowne stwierdzenie, szczególnie ostatnie zdanie.
Jak może znaleźć mnie coś, co nie istnieje?
Dodatkowo, mogą być przecież nisze odkryte, jednak nieeksploatowane. "Niszowość" wymaga konsekwencji, kiedy nie tylko znajdujemy swój kawałek przestrzeni, ale także eksploatujemy go, konsekwentnie i po swojemu.
Przykład Wolanda nie jest, moim zdaniem, trafiony - jest konsekwentny tylko w tym, "żeby było inaczej", jednak na polu "brzydkiego" aktu nie zrobił niczego, co by zasługiwało na niszę. Moim zdaniem, oczywiście.
Powstaje też pytanie, czy w danej niszy jest miejsce tylko dla jednej osoby? Czy jeśli jednocześnie eksploruje ją kilku nadal pozostaje niszą?
Nisza może być też sposób pracy - trochę to podchodzi pod Wolanda, ale dla mnie ciekawszym przykładem jest Adam Trzcionka. W sytuacji, kiedy wszyscy robią ślubniaki umiał wypracować własny, odrębny styl, na tyle, żeby go nawet nazwać. Jego prace są bardzo konsekwentne i sądzę, że nisza Adama jest dość czytelna. Co prawda pojawiło się już wielu repoglamourowców, jednak to nadal jest jego nisza.
Uważam więc, że nie jest najważniejsze tylko samo znalezienie niszy, ale sposób na jej wykorzystanie i konsekwentne wprowadzanie go życie.
Podsumowując - u Wolanda widać poszukiwanie niszy, u Adama - znalezienie i jej świadome wykorzystanie.
Niestety, zmykam teraz do roboty, ale zajrzę z pewnością wieczorem.
Światło - lubię Twoje wątki.
Adam
Ryzykowne stwierdzenie, szczególnie ostatnie zdanie.
Weź pod uwagę tytuł wątku ;)
O niszę w fotografii jest w obecnych czasach cholernie ciężko.
Jeżeli szukasz na siłę niszy i w końcu znajdziesz ją, to w mgnieniu oka znajdą się powielacze. Bo to będzie nisza wymuszona, której tak naprawdę nie czujesz. Jeżeli nie czujesz tego co robisz, to nigdy nie będziesz w tym dobry.
Nie będziesz perfekcjonistą i w końcu ktoś zrobi to w taki sposób jak Ty to robisz, bo nie będzie to trudne.
Natomiast jeżeli Twoja nisza będzie wytworem Twojej wewnętrznej potrzeby stworzenia czegoś doskonałego, czegoś co czujesz każdym kawałkiem siebie i będziesz miał pełne przekonanie, że wkładasz w to praktycznie wszystkie swoje umiejętności i własne postrzeganie to jestem pewny, że to będzie TYLKO I WYŁĄCZNIE Twoja nisza.
Czyż może się zdarzyć, że ktoś na ziemi identycznie wykona fotografię? Teoretycznie tak.
A czy może się zdarzyć, że ktoś ma identyczne odczuwanie świata? Raczej nie.
I stąd różnica w wykonywanej fotografii. Jest wiele miejsc na świecie sfotografowanych tysiące razy z tego samego miejsca. Lecz tylko pojedyncze zasługują na uwagę, bo to co je różni to właśnie wewnętrzne podejście do tego co się robi. Czucie, że spust należy nacisnąć właśnie teraz.
Wydaje mi się że nastąpiło nieporozumienie. Otóż oczywiście w sense globalnym nie ma czegoś takiego jak unikalna nisza. W sensie globalnym każdy jakiś tam niby unikalny styl NIE jest unikalny. W sensie globalnym na każde zdjęcie jest jakieś tam inne zdjęcie lepsze.
Świat jest za duży aby cokolwiek rozpatrywać w sensie globalnym. To nawet nie ma sensu. Przez niszę rozumiem pewien własny styl podparty tym to co się lubi, i własny w sensie bardzo lokalnym. Czyli w obrębie powiedzmy powiatu, dzielnicy, czy danej społeczności internetowej. A to co się dzieje poza lokalną społecznością czy środowiskiem jest zupełnie nieistotne. Jest kompletnie nierealne aby to co się dzieje poza danym środowiskiem nawet usiłować rozpatrywać.
Przez niszę rozumiem znalezienie kierunku który po pierwsze daje samozadowolenie, a po drugie daje uznanie pewnego własnego tłumu zwolenników. Ten tłumek może być kompletnie lokalny. Czyli chodzi mi o zamknięcie się takim własnym sosie. Ale żeby zamknąć się we własnym sosie, trzeba wpierw sobie ten sos zdefiniować.
Ktoś tutaj krzyczy że zamknięcie się we własnym sosie jest złe bo jest drogą do samoograniczenia się i braku rozwoju. Może i tak. Ale co z tego? Czy żyjemy po to aby zawojować świat w sensie globalnym, czy po to aby być po prostu szczęśliwym?
...Przez niszę rozumiem znalezienie kierunku który po pierwsze daje samozadowolenie, a po drugie daje uznanie pewnego własnego tłumu zwolenników. Ten tłumek może być kompletnie lokalny. Czyli chodzi mi o zamknięcie się takim własnym sosie. Ale żeby zamknąć się we własnym sosie, trzeba wpierw sobie ten sos zdefiniować.
Ktoś tutaj krzyczy że zamknięcie się we własnym sosie jest złe bo jest drogą do samoograniczenia się i braku rozwoju. Może i tak. Ale co z tego? Czy żyjemy po to aby zawojować świat w sensie globalnym, czy po to aby być po prostu szczęśliwym?
hmm... mowiac o tej niszy masz na mysli np. cos takiego (http://www.zatrzymacczas.pl/?sdmon=download/MagazynZatrzymacCzas_201001.pdf)? W zasadzie spelnia warunki, o ktorych tu piszesz (wiecej dla zainteresowanych chocby tu (http://www.zatrzymacczas.pl/?p=510) czy tu (http://www.zatrzymacczas.pl/?p=505))
pozdr. Art.
hmm... mowiac o tej niszy masz na mysli np. cos takiego (http://www.zatrzymacczas.pl/?sdmon=download/MagazynZatrzymacCzas_201001.pdf)? W zasadzie spelnia warunki, o ktorych tu piszesz (wiecej dla zainteresowanych chocby tu (http://www.zatrzymacczas.pl/?p=510) czy tu (http://www.zatrzymacczas.pl/?p=505))
Absolutnie tak.
Wydaje mi się że nastąpiło nieporozumienie. Otóż oczywiście w sense globalnym nie ma czegoś takiego jak unikalna nisza. W sensie globalnym każdy jakiś tam niby unikalny styl NIE jest unikalny. W sensie globalnym na każde zdjęcie jest jakieś tam inne zdjęcie lepsze.
Świat jest za duży aby cokolwiek rozpatrywać w sensie globalnym. To nawet nie ma sensu. Przez niszę rozumiem pewien własny styl podparty tym to co się lubi, i własny w sensie bardzo lokalnym. Czyli w obrębie powiedzmy powiatu, dzielnicy, czy danej społeczności internetowej. A to co się dzieje poza lokalną społecznością czy środowiskiem jest zupełnie nieistotne. Jest kompletnie nierealne aby to co się dzieje poza danym środowiskiem nawet usiłować rozpatrywać.
Przez niszę rozumiem znalezienie kierunku który po pierwsze daje samozadowolenie, a po drugie daje uznanie pewnego własnego tłumu zwolenników. Ten tłumek może być kompletnie lokalny. Czyli chodzi mi o zamknięcie się takim własnym sosie. Ale żeby zamknąć się we własnym sosie, trzeba wpierw sobie ten sos zdefiniować.
Ktoś tutaj krzyczy że zamknięcie się we własnym sosie jest złe bo jest drogą do samoograniczenia się i braku rozwoju. Może i tak. Ale co z tego? Czy żyjemy po to aby zawojować świat w sensie globalnym, czy po to aby być po prostu szczęśliwym?
Biorąc pod uwagę powyższą definicję niszy to ja w takim razie mam już swoją i zabieram się właśnie za jej realizację.
Przygotowywałem się długo. Nigdy jej nie szukałem, ona zawsze we mnie była od kiedy zajmuję się fotografią.
Dotąd uważałem, że nie mam dość umiejętności na realizację, obecnie mam nadzieję, że tak.
I sądzę, że Ty również masz swoją niszę tylko jej nie dostrzegasz.
Absolutnie tak.
w takim razie w odpowiedzi na pierwotne pytanie
Czy nisza to jest coś co się szuka i znajduje, czy też coś co musi znaleźć ciebie?
zgodzę się z Szuwarem, poszukiwanie owej niszy do niczego nie prowadzi. To jakby na siłę starać się być innym, oryginalnym, nowatorskim. Ona sie po prostu w pewnym momencie pojawia, jako wypadkowa fascynacji, sposobu postrzegania świata, doświadczeń, sam nie wiem czego jeszcze. Czasem może nawet siedzieć przez dłuższy czas gdzieśtam w świadomości i tylko czekać na realizację. Nigdy jednak nie jest tak, że 'a teraz wymyśle coś zupełnie niszowego'.. to mz tak nie działa :)
Pozdr.
Art.
Biorąc pod uwagę powyższą definicję niszy to ja w takim razie mam już swoją i zabieram się właśnie za jej realizację.
Czy możesz zdradzić co to jest? Bardzo jestem ciekaw... :)
Ktoś tutaj krzyczy że zamknięcie się we własnym sosie jest złe bo jest drogą do samoograniczenia się i braku rozwoju. Może i tak. Ale co z tego? Czy żyjemy po to aby zawojować świat w sensie globalnym, czy po to aby być po prostu szczęśliwym?
Sądzę, ze nisza nie może być constans. Nawet w bardzo zawężonym działaniu potrzebny jest jakiś rozwój. Nie musi on oznaczać zmiany sensu stricto, tylko (od czasu pojawienia się podwodniaka) dążenie do perfekcji. Niby robimy to samo, a jednak...
Według mnie szukanie niszy, brzmi jak szukanie sposobu na zarobek. Szukamy pola, niezajętego (jeszcze) przez kogoś innego. Ale ma się to nijak do samozadowolenia. Według mnie należy rozgraniczyć te rzeczy. Dodatkowo, nie wiem, czy "nisza" fotograficzna ma tak naprawdę związek z samą fotografią. Jeżeli przez niszę zrozumiemy po prostu "styl", to może on wypływać z różnych rzeczy, ale najczęściej rodzi się z jakiejś pasji, czegoś co w życiu robimy namiętnie. Co obserwujemy, co kochamy. Dla jednych to będą wyprawy w głąb oceanów, dla innych pejzaże górskie, akt, portret w jakimś konkretnym stylu, fotografia dzieci, czy zwierząt. Już kiedyś prowadziłem z kimś podobny temat i właściwie moje spostrzeżenie było takie - by najpierw poszukać wewnątrz siebie, co nas interesuje, co kochamy robić. A potem spróbowac to zobrazować, pokazać światu. A czy to będzie nisza w sensie unikalności, czy nie... no cóż. Może się okazać, że tak jak ty, na deskorolce kocha jeździć tysiące fotografów i fotografia akurat tego sportu nie jest czymś wyjątkowym. Natomiast można tę fotografię doprowadzić do perfekcji, wypracować w niej własny rozpoznawalny styl. Podobnie fotografia ludzi. Ale w takim razie pytanie, czy nisza oznacza tworzenie czegoś wyjątkowego? Czy tylko realizację własnej pasji? Czy ta realizacja musi być charakterystyczna dla nas? A jeżeli nie jest, podoba nam się coś co robi tysiące innych, to czy na siłę szukać czegoś innego, unikalnego? W jakim celu? Co nam to da? Poczucie odrębności, wyjątkowości? Spełnienie jakichś ambicji? W porządku, ale może to być bardzo trudne, wymagające poświęceń i prowadzące donikąd na dłuższą metę.
Załóżmy, że robimy zdjęcia portretowe w odcieniu niebieskim zamiast czarnego. Są niebiesko-białe. Zawsze, niezależnie od tematu, pogody, studia, czy nie. Mamy swój "styl" - swoją niszę. Z czasem być może stanie się popularna, modna, rozpoznawalna - będzie być może zapotrzebowanie na takie zdjęcia i będziesz doceniany jako prekursor nowego trendu. O to chodzi?
Można takich nisz wykreować trochę. Ale nie wynikają one ze specyficznego sposobu widzenia świata, ale z poszukiwań czegoś nowego. Niekoniecznie naszego. To nasze, wypływa raczej z wewnątrz i nie tyle szukamy nowej niszy, ile próbujemy naszą wewnętrzną pasję przekuć jakoś w obraz. I to pasuje nam albo bardziej, albo mniej. Jak ktoś widzi kobiety wymuskane, zawsze perfect, eleganckie, z nienagannym makijażem i fryzurą - pójdzie w glamour, beauty i tam się będzie spełniał, szukając być może jakiegoś specyficznego "feelingu". Jak ktoś kocha emocje, naturalizm, autentyczność - tu czeka portret oraz reporterka w pewnym sensie. Jeżeli pasją jest młodość, witalność, szczerość, brak obłudy, naiwność, niewinność - spojrzy w kierunku fotografii dziecięcej, czy młodzieżowej itd.
Według mnie dopiero po zdefiniowaniu swojej pasji oraz dużym doświadczeniu w fotografii już tej wybranej, zawężonej dziedziny, można szukać specyficznej niszy, zacieśniać tę dziedzinę coraz bardziej i bardziej, do jakiejś specyfiki - na przykład fotografii dzieci na huśtawkach. Nie ważne gdzie, kiedy, ile mają lat - fotografujemy odtąd tylko dzieci na huśtawkach. To jest nasze powołanie, nasza nisza, w tym się spełniamy. Odkrywamy filozofię, która do tego pasuje, że zawsze na przykład chcieliśmy wznosić się do nieba, a opadanie w kierunku ziemi przypomina nam nasze upadki i porażki, blablabla. I jesteśmy gotowi na wystawy w galeriach. O taką niszę chodzi?
Według mnie powinno się robić w życiu (a nie tylko w fotografii) to, co się lubi, kocha, czuje że jest właściwe. A to, czy będzie to nisza, czy praca w zespole, powielanie czy odkrywanie - różne rzeczy mogą dawać nam przyjemność.
Problemem jest też samoocena oraz świadomość własnych możliwości oraz ograniczeń. Jeżeli ktoś ma przerost ambicji nad możliwościami, wtedy rodzi się problem. Ponieważ nigdy nie będzie usatysfakcjonowany. Bo nie może być, skoro sam widzi niedoskonałość swoich dzieł. Chciałby stworzyć coś lepszego, a nie potrafi. Może się wtedy zająć nauczaniem lub krytyką (jak ja ;)) i w tym również się spełniać. A trenerzy mistrzów świata nie zawsze sami byli mistrzami, choć i tak bywa.
Jeżeli natomiast twórca ma potencjał, możliwości, zdolności - to należałoby je ukierunkować. Zwykle dorosły człowiek jednak wie, w jakim kierunku idą jego zainteresowania. Można popróbować chwytania się różnych poddziedzin. W tym przypadku na przykład fotografii: młodych, starych, dzieci, młodzieży, szerokim kątem, wąskim, w studio, w plenerze, w pomieszczeniach... Może coś "zaskoczy" w pewnym momencie. Podobnie z obróbką - próbować i eksperymentować. Bez tego, trudno znaleźć "niszę" - choć można spróbować odnaleźć swojego mistrza - idola, na którym się wzorujemy.
No właśnie, na tym to polega. Szukać, ale nie przez siedzenie i myślenie, ale przez próbowanie...
Biorąc pod uwagę powyższą definicję niszy to ja w takim razie mam już swoją i zabieram się właśnie za jej realizację.
Czy możesz zdradzić co to jest? Bardzo jestem ciekaw... :)
A na cholerę Ci taka informacja :)
Nie Czarku, nie wniesie to nic do dywagacji.
mOSAd - mądrze prawisz.
A na cholerę Ci taka informacja :)
Są i inni ciekawscy ;)
mOSAd - mądrze prawisz.
Owszem. Najśmieszniejsze jest, że to rozwinięcie mojej pierwszej odpowiedzi w wątku :D
A na cholerę Ci taka informacja :)
Nie Czarku, nie wniesie to nic do dywagacji.
Jestem ciekaw różnych nisz. Może coś fajnego. Nie to że skopiuję, ale może mnie zainspiruje do czegoś innego...?
Jestem ciekaw różnych nisz. Może coś fajnego. Nie to że skopiuję, ale może mnie zainspiruje do czegoś innego...?
Poszło PM do Ciebie
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.