PDA

Zobacz pełną wersję : LR - export - "wypalone" zdjęcia na papierze...



Klatka
24-05-2010, 21:26
Coś ostatnio LR się na mnie mści alba laboratorium foto ;)
Wywołałem zdjęcia w LR2 (jak zawsze - czerwony i pomarańcz zmieniłem :) wyostrzenie 60 i oczywiście niedoświetlenie lub prześwietlenie) wszystko ok (jak zawsze) wywołuję jpg. Zanoszę do tego samego labu, odbieram a tu... SZOK!!! foty strasznie kontrastowe i przepalone feeee.... Sprawdzam w labie pliki - OK! ??? - co jest? Wrzucam oryginalny plik - namonitorze przepał i czerwone ;) - wychodzi z maszyny - OK! :shock: NIe ruszałem kontrastem...

To co na monitorze ładne - w maszynie do d..y i na odwrót w kompie surowy plik widać przepał a na papierze ok.
CO TO MOŻE BYĆ!!!
Już kiedyś miałem (mam takie zdjęcie gdzie na monitorze ok a na maszynie to samo się dzieje.. przepala i nie można ruszyć kolorów... powiem że w międzyczasie robiłem też inne foty i nie miałem takiego problemu... normalnie leżę i kwiczę :???:
Przestrzeń barwną mam srgb (na chyba że gdzieś indziej się to jeszcze ustawia...)
Myślę że to ten dział ale gdybym był w błędzie proszę moderatora o przesunięcie wątku w odpowiednie miejsce...

st
24-05-2010, 22:03
To może do tych "F", "D" i "SB" co masz w stopce dodaj kalibrator?

Pozdrawiam

Klatka
24-05-2010, 22:16
To może do tych "F", "D" i "SB" co masz w stopce dodaj kalibrator?

Pozdrawiam
- Dziękuję za radę, ale zdjęcia na monitorze zarówno u mnie jak i w labie są ok, gorzej wyglądają oryginalne jpg. Wywołany jpg "niszczy" się na maszynie - po wywołaniu. Wydaje mi się że kalibrator nie jest tu złotym środkiem. Wcześniejsze moje zdjęcia są ok?!? Nawet właściciel laboratorium powiedział że fotki były by ok gdybym miał takie pliki (pokazując na ten który wyszedł na fotce przekontrastowiony :) )

Klatka
25-05-2010, 13:49
Part II czyli drugi dzień...
wycieczka do innego labu wyjaśniła wszystko...(prawie:) ) fotka wyszła ok (teoria kalibratora jak pisałem podważona :( ) jak na pliku tak i na zdjęciu (nie było wcale kontrastowe). Spotkanie w labie z którego wyszła KICHA i rozmowa utwierdza mnie w przekonaniu że z Canona jest ok i pod kilka zdjęć z Nikona nie bedą wzywać serwisu...
Ale... walczyli z moimi plikami i obniżyli kontrast na maszynie aż o 4 działki i jest jao tako (są przydymione, brudne wiecie o co chodzi)
Zastanawiam się czy to nie wina jakiegoś profilu w maszynie lub jakiejś automatycznej funkcji?
Może jest tu ktoś kto ma lab lub ktoś komu taka historia się przytrafiła?
Postaram się doprowadzić historię do końca tak aby ktoś nie piał do nas że NIKON... ;)
Jutro część III - wyprawa do drugiego labu.

Klatka
26-05-2010, 16:49
Part III
Sprawa wyjaśniona... to tak samo jak w przypadku największych wypadków, szereg nieszczęsliwych splotów okoliczności które miały wpływ na obróbkę końcową... Nowy papier (inna seria) do którego potrzebne są nowe profile, chemia (siadła) i (opinia serwisanta NORITSU POLSKA) czynnik ludzki...
Ciekawostką (chmmm....) jest to że takie laboratoria mają o sobie i swych usługach wysokie mniemanie. W tym punkcie kwitowano wszystkie jakieś "niedoróby" że to nie CANON... porażka...
NIe wiem jak tam sytuacja w waszych labach ale widze że co niektóre laby minął duch czasów ;)
Życzę wszystkim dobrych odbitek :)

st
26-05-2010, 21:14
Czyli jednak kalibracja.. Choć nie po Twojej stronie.

Pozdrawiam

Klatka
26-05-2010, 22:40
No tak... i cieszy mnie to że to nie ja nwawywijałem Ufffffffffffff.... nie masz pojęcia jak mi nerwy szrpnęło ;) jak pomyślałem o ilości zdjęć które wypuściłem z LR... dwa dni łaziłem jak struty...
Myślę że wątek do zamknięcia, no chtyba że ktoś też miął takie przygody z labami lub innymi czynnikami które miały wpływ na ich finalny wygląd na papierze..