PDA

Zobacz pełną wersję : Polaryzator a praca w studiu.



Sebastianito
24-05-2010, 16:06
Witam,

mam takie dość nietypowe pytanie: Czy jest sens uzywac filtr polaryzacyjny podczas fotografowania martwej natury w studiu? W głównej mierze chodzi mi o fotografie szkla. Bardzo chcetnie wyslucham za i przeciw.

Szukalem u wujka G... ale jakos marnie mi szło z wynikami.

Pozdruffka,
Sebastian

bober.
24-05-2010, 18:20
ja myślę że warto, aby uniknąć odbić

markB
24-05-2010, 19:53
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Ja bym wolał szkło focić w namiocie i odpowiednio ustawić oświetlenie.

willy_fil_
24-05-2010, 20:31
Nie warto. Niepotrzebne refleksy można spokojnie usunąć poprzez korektę ustawienia świateł, zmianę jego rozmiaru, stopniem rozproszenia... Filtr może być bardziej problematyczny niż się wydaje. Tak czy siak, trzeba wprowadzać korektę oświetlenia czy to z filtrem czy to bez niego, bo filtr polaryzacyjny nie jest złotym środkiem po założeniu którego na obiektyw wszystko staje się łatwiejsze... A jeszcze trzeba pamiętać o odbiciach wewnątrz aparatu, które to są przyczyną mało kontrastowych zdjęć i charakterystycznej winietki na rogach zdjęcia... :)
Według mnie nie ma sensu dołączać jeszcze jednego "komplikatora" do i tak trudnego tematu fotek..

!AGresT
24-05-2010, 22:20
Cóż, nie ma jednoznacznej odpowiedzi - zależy jaki efekt chcesz uzyskać.
Namiot bezcieniowy alternatywą polaryzacji? Że niby jak?
Zresztą namiot bezcieniowy (jak i w 95% sytuacji stół bezcieniowy) to taka świnka morska. Że zacytuję starą fotograficzną maksymę: jak jest światło, to musi być cień.
Są takie sytuacje, kiedy polaryzacja jest skarbem - np ciemny, matowy przedmiot z niklowanymi elementami.
Jednak do studia, to bardziej polecam folie polaryzacyjne zakładane na lampy - droższe i mniej trwałe rozwiązanie, jednak dające niebo większe możliwości.

ekonet
25-05-2010, 09:37
Są takie sytuacje, kiedy polaryzacja jest skarbem - np ciemny, matowy przedmiot z niklowanymi elementami.
I jak to zadziała?

Sebastianito
25-05-2010, 09:48
Dzieki Agrest za odpowiedz, pol nocy nie przespalem (bo i tak nie moglem zasnac) to myslalem o tym, podejde dzisiaj po pracy do studia i postaram sie cos pstryknac z i bez polara. Zobaczymy jak to wyjdzie, a co do foli polaryzacyjnych to juz sie zwracam do uncle Google. :)

!AGresT
25-05-2010, 10:02
Trudno mi jest opisywać teoretycznie. Ogólnie mówiąc umożliwia bardziej selektywne oświetlanie eliminujące np. lokalne bliki bez konieczności rezygnowania z przestrzennego ("plastycznego") oświetlenia. Holender, nie wiem, jak to opisać. Przykładowo - mieliśmy obraz olejny malowany z głęboką fakturą farby a oprawiony w chromowaną mocno zaokrągloną ramę. Poprzez operację z takimi filtrami na niektórych lampach uzyskaliśmy reprodukcję pokazującą wyraźnie fakturę obrazu przy jednocześnie prawidłowo oświetlonej ramie. Wszystko - jak to w prawidłowej ekspozycji - sprowadza się do możliwości zwiększenia kontroli nad kontrastami.
Większość miękko świeconych zdjęć wymaga dodania szczypty światła twardego w celu wyciągnięcia z mydlanomlecznej substancji, rodem z namiotów bezcieniowych, konturu, szczegółu bądź faktury (np. materiału). Niestety często wtedy pojawiają się niechciane bliki, które filtr polaryzacyjny założony na lampę pozwala kontrolować selektywnie, w przeciwieństwie do tego na obiektywie.
Mam nadzieję, że to co napisałem jest względnie zrozumiałe. Ten przykład z ciemnym, matowym przedmiotem z niklowanymi elementami był ot tak, z czapy. Może to być np. czarnoskóry kolo w okularach z chromowanymi oprawkami - stosując filtr na obiektywie polaryzujemy całe światło - stosując odpowiedni na lampie dominującej na oprawkach panujemy nad blikami.

Edit: Sebastian, ja korzystałem ostatnio kilka lat temu, o ile pamiętam były to folie Lee.

ekonet
25-05-2010, 12:59
Mnie interesowało, jak zgasisz polarem bliki na chromowanych/niklowanych częściach?
Ale teraz zabiłeś mi ćwieka - jak się zachowa spolaryzowane światło (po przejściu przez folie na lampach) na tychże elementach?

markB
25-05-2010, 13:35
Namiot bezcieniowy alternatywą polaryzacji? Że niby jak?
Zresztą namiot bezcieniowy (jak i w 95% sytuacji stół bezcieniowy) to taka świnka morska. Że zacytuję starą fotograficzną maksymę: jak jest światło, to musi być cień.

Nic takiego nie napisałem. Chodziło o likwidację odbić. Robiłem jakieś dwa lata temu zdjęcia masy szkła laboratoryjnego właśnie w namiocie i bez specjalnego wysiłku (przy odpowiednim ustawieniu oświetlenia) miałem szkło bez odbić.

Sebastianito
25-05-2010, 13:54
W namiocie bezcieniowym nie ma takiego problemu, mi chodzilo bardziej o te bliki. I widze ze (jak dla mnie) sprawa sie powoli klaruje.

!AGresT
25-05-2010, 14:43
ekonet - na fizyce się nie znam zbyt dobrze, jednak rozumuję, że polaryzacja jakby "kierunkuje" światło, korzystamy z wybranego "pasma" (kąta padania?), co powoduje, że takie światło padając na lustrzaną powierzchnię odbija się też w pewien, bardziej kontrolowany, sposób. Ja z teorii jednak noga jestem.
markB - fakt, zareagowałem nieadekwatnie. Ja po prostu nie lubię namiotów bezcieniowych - uważam, że wymyślili je operatorzy PSa, co by im się łatwiej wycinało obiekt z tła. Przy jednej wątpliwej zalecie (wszędzie jasno, brak ciemnych odbić) posiada same wady. Ale to niepotrzebny OT, a tko wie, czy nie zarzewie wojny jakiejś, więc porzućmy ten poboczny wątek ewangelicznym - polaryzacja jest dobra.

Sebastianito
25-05-2010, 17:05
Amen :d

markB
25-05-2010, 17:23
Ale to niepotrzebny OT, a tko wie, czy nie zarzewie wojny jakiejś, więc porzućmy ten poboczny wątek ewangelicznym - polaryzacja jest dobra.

Jestem całkowicie za tym - takie wojenki zwykle nie prowadzą do żadnego rozsądnego rozwiązania, tylko wydłużają niepotrzebnie wątki.

ekonet
25-05-2010, 17:23
ekonet - na fizyce się nie znam zbyt dobrze, jednak rozumuję, że polaryzacja jakby "kierunkuje" światło, korzystamy z wybranego "pasma" (kąta padania?), co powoduje, że takie światło padając na lustrzaną powierzchnię odbija się też w pewien, bardziej kontrolowany, sposób.
Miałem na myśli znaną prawdę, że polaryzator nie działa na światło odbite od powierzchni metalicznych.

!AGresT
25-05-2010, 17:33
Miałem na myśli znaną prawdę, że polaryzator nie działa na światło odbite od powierzchni metalicznych.

Chcesz przez to powiedzieć, że światło odbite od powierzchni metalicznej, niezależnie od swojego rodzaju przestaje być spolaryzowane? Czy w takim razie jeśli światło spolaryzowane odbija się od takiej powierzchni, to efekt odbicia jest identyczny jak w przypadku padania światła niespolaryzowanego? Czy może jednak w niektórych kierunkach to odbicie jest zauważalnie słabsze?
Zaraz się okaże, że to jak z tym trzmielem, co nie ma prawa latać, albo z tymi, co nie wiedzieli, ze nie da się czegoś zrobić i zrobili :)

Sebastianito
25-05-2010, 17:52
http://pl.wikipedia.org/wiki/Polaryzacja_fali

Pierwszy fragment nic nie mowi o odbiciu z powierzchni metalicznej, ale czy rzeczywiscie jest zaleznosc swiatla spolaryzowanego od tego niespolaryzowanego wzgledem powierzchni odbijajacej?

markB
25-05-2010, 18:44
Myślę, że przydałaby się Tobie ta księga: http://merlin.pl/Swiatlo-w-fotografii-magia-i-nauka_F-Hunter-Steven-Biver-Paul-Fuqua/browse/product/1,660485.html

Sebastianito
25-05-2010, 19:56
Dzieki!

willy_fil_
25-05-2010, 20:08
Co do metalu to nie tworzy on spolaryzowanych odbić bezpośrednich. Sam filtr polaryzacyjny to za mało do wyeliminowania odbić bezpośrednich na metalu. Ale źródło światła może dawać światło częściowo spolaryzowane i po odbiciu się od metalu to światło pozostaje spolaryzowane (np.: niebo) W studiu światło odbite od powierzchni na której leży przedmiot tez jest zwykle częściowo spolaryzowane. Filtr polaryzacyjny zamontowany na obiektyw daje możliwość sterowania jasnością metalu.
Wiadomo, że metal działa jak lustro a więc robiąc zdjęcie metalu robimy zdjęcie wszystkiego co się w nim odbija. Pozostaje albo wszystko wynieść z pomieszczenia albo stosować zastawki. Pewnie że taką ("super")-zastawką jest namiot bezcieniowy, ale czy jest on taki super to nie daje głowy...