Zobacz pełną wersję : Naturalne źródła energii
Jest w sumie wiele możliwości pozyskiwania energii z "przyrody".
Choćby takie coś:
http://gadzetomania.pl/2010/05/20/oyster-2-ulepszony-i-wydajny-generator-falowy-wideo
BTW
Dlaczego w Polsce jest tak mało wiatraków? Jakoś Niemcy mają ich już przy samiutkiej granicy sporo, a więc wiatr jest OK, by działały...
Jest ktoś zorientowany w temacie?
Jest w sumie wiele możliwości pozyskiwania energii z "przyrody".
Choćby takie coś:
http://gadzetomania.pl/2010/05/20/oyster-2-ulepszony-i-wydajny-generator-falowy-wideo
BTW
Dlaczego w Polsce jest tak mało wiatraków? Jakoś Niemcy mają ich już przy samiutkiej granicy sporo, a więc wiatr jest OK, by działały...
Jest ktoś zorientowany w temacie?
Dlaczego jest tak mało ano dlatego ze ludzie nie chcą ,u nas w okolicy miało być około 30 wiatraków wszystko było dopięte na ostatni guzik porobione drogi wykupione grunty itp ale oczywiście połowa okolicznych mieszkańców zaczęła protestować ze to za blisko domów , hałas ,ptaki i roboty wstrzymane i tak się teraz to ciągnie , w sumie to jak z drogami każdy płacze ze nie ma ale jak przyjdzie co do czego to działki nie sprzeda bo to z dziada pradziada jego
Dlaczego jest tak mało ano dlatego ze ludzie nie chcą ,u nas w okolicy miało być około 30 wiatraków wszystko było dopięte na ostatni guzik porobione drogi wykupione grunty itp ale oczywiście połowa okolicznych mieszkańców zaczęła protestować ze to za blisko domów , hałas ,ptaki i roboty wstrzymane i tak się teraz to ciągnie , w sumie to jak z drogami każdy płacze ze niema ale jak przyjdzie co do czego to działki nie sprzeda bo to z dziada pradziada jego
Ano jest jeszcze jedna, ważniejsza przyczyna - duże koncerny wystąpiły o przydział łączy do zakładów energetycznych i w ten sposób zablokowały rozwój mniejszych siłowni wiatrowych. Było o tym głośno jakiś czas temu. Duża firma zajmuje cały dostępny limit (zakład musi zapewnić ściśle określoną część swoich zasobów), pomimo, że w najbliższym czasie nie planuje nawet budowy. Mniejszy przedsiębiorca zwyczajnie nie ma czym tego prądu przesyłać. A żeby było ciekawiej, to wspomniani tutaj przez Prz3ma Niemcy są liderami tego procederu w Polsce :twisted:
Ano jest jeszcze jedna, ważniejsza przyczyna - duże koncerny wystąpiły o przydział łączy do zakładów energetycznych i w ten sposób zablokowały rozwój mniejszych siłowni wiatrowych. Było o tym głośno jakiś czas temu. Duża firma zajmuje cały dostępny limit (zakład musi zapewnić ściśle określoną część swoich zasobów), pomimo, że w najbliższym czasie nie planuje nawet budowy. Mniejszy przedsiębiorca zwyczajnie nie ma czym tego prądu przesyłać. A żeby było ciekawiej, to wspomniani tutaj przez Prz3ma Niemcy są liderami tego procederu w Polsce :twisted:
Zaraz, zaraz... bo nie wiem czy dobrze zrozumiałem. Czyli to Niemcy blokują takie inwestycje w Polsce?
Niech ku... rząd się tym zajmie i jakoś to kontroluje w takim razie... "Od czego one są? Od czego są one....?" - jak mawiał Pan Kononowicz.
velaskez
20-05-2010, 12:06
Osobiście jestem przeciwny stawianiu wiatraków. Przecież to szpeci krajobraz tak jak nic. I co będzie z nimi za 50 lat? Będą cały czas konserwowane? A może gdzieś zabraknie pieniędzy i zostaniemy za murzynami, z rdzewiejącym złomem widocznym w całej okolicy. Poza tym taka młockarnia na ptaki, to dla nich najlepsza nie jest.
Osobiście jestem przeciwny stawianiu wiatraków. Przecież to szpeci krajobraz tak jak nic.
A kominy elektrowni nie szpecą? Nie pomnę o wielu innych budowlach obecnych na każdym kroku... litości...
Akurat wiatraki wyglądają na tym tle o wiele lepiej.
Poza tym taka młockarnia na ptaki, to dla nich najlepsza nie jest.
To jest akurat bzdura.
Widzialem jakiś czas program w tv, gdzie wypowiadał się jakiś ornitolog i mówił, że ten argument jest akurat wyssany z palca.
To nie do końca tak, otóż firma ( nie ważne czy z Polski czy z Niemiec) zwraca się do Zakładu Energetycznego o zapewnienie możliwości odbioru wyprodukowanej energii poprzez tzw. GPZ-ty. Liczy się kolejność zgłoszeń oczywiście. Po wyczerpaniu możliwości technicznych Zakład nie wydaje więcej zgód do momentu kiedy nie stworzy kolejnych. W ten sposób co zapobiegliwsi zapewnili sobie zezwolenia, nie zawsze mając w planach realizację przedsięwzięcia. Wszak zezwolenia są również dobrym towarem do handlu. W praktyce na rynku można zakupić gotowe lokalizacje do realizacji od posiadaczy takowych zezwoleń.
velaskez
20-05-2010, 12:15
A kominy elektrowni nie szpecą? Nie pomnę o wielu innych budowlach obecnych na każdym kroku... litości...
Akurat wiatraki wyglądają na tym tle o wiele lepiej.
Tylko jedna elektrownia atomowa (albo węglowa) to mniej szpecenia niż setki wiatraków. I jestem zdecydowanie za elektrowniami atomowymi.
To jest akurat bzdura.
Widzialem jakiś czas program w tv, gdzie wypowiadał się jakiś ornitolog i mówił, że ten argument jest akurat wyssany z palca.
Ok. To nie wiedziałem.
Raczej chodzi o to, że taka produkcja energii nie jest opłacalna. Staje się opłacalna, gdy do generowanej kasy ze sprzedaży prądu dochodzi możliwość sprzedaży certyfikatów zielonej energii, które muszą obowiązkowo posiadać dystrybutorzy energii - aby zapewnić, że odpowiedni % ich energii jest ekologiczny. Do tego należy dodać obowiązek kupowania energii tak wyprodukowanej przez lokalnego dystrybutora. Te ustalenia weszły dopiero kilka lat temu, więc nie ma się co dziwić, że wielkie inwestycje były budowane na zachodzie, gdzie takie regulacje są już od dawna.
A dlaczego nie są opłacalne? Bo wiatraki (zwłaszcza te duże) są drogie, badanie wietrzności terenów trwa (powinien trwać) kilka lat, a i tak nawet na najlepszych obszarach nie masz pewności ciągłej produkcji - wiatraki przestają działać gdy wieje za słabo, za mocno, jest np oblodzenie itd. Każdy jest zaprojektowany na inne warunki, i dobiera się je tak, aby okres bezczynności był jak najkrótszy, ale jednak niektórych ograniczeń nie przeskoczysz.
Ze względu na tą niestabilność zakłada się, że taka energia nie powinna przekraczać 10% energii w całym systemie - aby w razie braku wiatru elektrownie tradycyjne mogły ten niedobór doprodukować. Oczywiście ze względu na to, że elektrownie tradycyjne nie mogą sobie pozwolić na luksus niedostarczenia energii odbiorcom (w odróżnieniu od wiatraków, które mają ten przywiliej, że ich energia musi być kupowana), i tak muszą posiadać odpowiedni zapas mocy produkcyjnej. Jakby się zastanowić, to poza ekologicznymi aspektami tego rozwiązania, koszty poniesione przez tradycyjny sektor energetyczny nie stają się niższe dlatego, że powstają wiatraki.
Więc wielkim inwestorom takie farmy wiatraków opłacają się ze względu na obudowanie tego systemem certyfikatów itd. Ale to jest możliwe od niedawna (w skali takich inwestycji oczywiście, bo ten stan trwa już kilka lat). Natomiast osoba indywidualna, która chciałaby generować prąd na własne potrzeby, powinna dobrze wykalkulować, czy opłaca jej się budować własny wiatrak. Bo to wcale nie jest pewne, że wszedzie wiatr jest wystarczający aby oszczędność na produkcji była większa niż koszt wiatraka.
Kwestia protestów, wspomnianych przez bil78, to już dodatkowy czynnik, który też będzie blokował nowe masowe inwestycje.
Widzę że w międzyczasie, gdy to pisałem, kilka osób dodało swoje posty, na szybko odpowiem velaskezowi - zakłada się, że żywotność wiatraka to ok 20 lat. Więc 50 - to w przypadku, gdy kupi się nowe turbiny po okresie wyeksploatowania starych. I już żartem - a nawet jeśli ktoś to pozostawi, to nasi dzielni złomiarze uporają się z pozostałościami w dwa dni ;)
To nie do końca tak, otóż firma ( nie ważne czy z Polski czy z Niemiec) zwraca się do Zakładu Energetycznego o zapewnienie możliwości odbioru wyprodukowanej energii poprzez tzw. GPZ-ty. Liczy się kolejność zgłoszeń oczywiście. Po wyczerpaniu możliwości technicznych Zakład nie wydaje więcej zgód do momentu kiedy nie stworzy kolejnych. W ten sposób co zapobiegliwsi zapewnili sobie zezwolenia, nie zawsze mając w planach realizację przedsięwzięcia. Wszak zezwolenia są również dobrym towarem do handlu. W praktyce na rynku można zakupić gotowe lokalizacje do realizacji od posiadaczy takowych zezwoleń.
A co za problem, żeby był taki zapis, że jeśli ktoś pozyska takie zezwolenie to musi projekt w jakimś czasie zrealizować?
Ja pierd... normalnie w tym kraju wszystko musi stać na głowie. Tego się nie da, bo to, tamtego też nie, bo tamto...
Paranoja jakaś.
Przypomina mi to sprawę pewnego zamku niedaleko Szczecina. Kilka lat temu jakiś Szwed kupił rozpadający się zamek z zamiarem jego wyremontowania etc... oczywiście na planach się skończyło, zamek się rozpadł prawie cały i konserwator zabytków "walczy" by cokolwiek z tym teraz jeszcze zrobić... czyli myśli się dopiero po fakcie, zamiast zabezpieczyć się na taką ewentualność wcześniej. Ręce i cycki opadają.
A dlaczego nie są opłacalne? Bo wiatraki (zwłaszcza te duże) są drogie, badanie wietrzności terenów trwa (powinien trwać) kilka lat, a i tak nawet na najlepszych obszarach nie masz pewności ciągłej produkcji - wiatraki przestają działać gdy wieje za słabo, za mocno, jest np oblodzenie itd. Każdy jest zaprojektowany na inne warunki, i dobiera się je tak, aby okres bezczynności był jak najkrótszy, ale jednak niektórych ograniczeń nie przeskoczysz.
To fakt, dlatego dużo lepszym - stabilniejszym źródłem są elektrownie wodne, biogazownie czy elektrownie na biomasę.
To fakt, dlatego dużo lepszym - stabilniejszym źródłem są elektrownie wodne
..których też niewiele jest.
To fakt, dlatego dużo lepszym - stabilniejszym źródłem są elektrownie wodne...
Które dla odmiany utrudniają migrację ryb :)
i czasami mają problem gdy wody jest za mało lub za dużo więc też nie są gwarantem stałej mocy
i czasami mają problem gdy wody jest za mało lub za dużo więc też nie są gwarantem stałej mocy
I tak są stabilniejsze niż wiatraki, plus czasem pełnią rolę przeciwpowodziową.
Po przemyśleniu, to chyba najmniej problemów jest z nowoczesnymi elektrowniami na węgiel, z filtrami na kominach itd :) Niezawodne, nie wybuchają, nie sprawiają że krowy przestają dawać mleko.
..których też niewiele jest.
Co do elektrowni wodnych to również tutaj wiele firm wykorzystało w latch 90-tych tworzące się regulacje prawne wykupując od samorządów tzw. jazy. Obecnie mamy rzeki z jazami, które teoretycznie mogłyby pracować ale tego nie robią ponieważ firma, która za grosze zakupiła go w latach 90-tych nie ma i nie miała nigdy najmniejszego zamiaru wykorzystać go a jedynie odsprzedać ze sporym zyskiem. Szczególnie znana jest na rynku jedna poznańska firma, właściciel kilkuset niewykorzystanych jazów na terenie całej Polski. Cóż wolny rynek...
i czasami mają problem gdy wody jest za mało lub za dużo więc też nie są gwarantem stałej mocy
Są systemy spiętrzania wody gdy jej jest za mało a przy elektrowniach wodych zazwyczaj wytwarza się również powiększone zbiorniki które spełniają funkcje retencyjne. Generalnie więc da się zapanować nad żywiołem. Oczywiście nie w sytuacji klęski.
Ostatnio widziałem w BBC World News i Sky News protest mieszkańców miasteczka na wyspach brytyjskich przeciwko planom budowy farmy wiatraków.
Nie chcieli hałasu, które generują wiatraki, szpecenia krajobrazu, co też ma wpływ na spadek cen nieruchomości.
To jest akurat bzdura.
Widzialem jakiś czas program w tv, gdzie wypowiadał się jakiś ornitolog i mówił, że ten argument jest akurat wyssany z palca.
Akurat to co Ty napisałeś to jest bzdura. Zawsze wierzysz w to co mówi pan z TV? Problem nie należy do tych z gatunku czarno-białych. Różne badanie wykazują, że małe latadła potrafią sobie poradzić z wiatrakami i unikać ich dość skutecznie, jednakże większość dowodów wskazuje na to, że niestety częściej bywa całkiem odwrotnie. Stawiane na szlakach migracyjnych ptaków elektrownie wiatrowe, powodują spore straty wśród ptactwa (do kilkuset osobników rocznie)... a najgorsze, że spory odsetek z nich to ptaki z gatunków zagrożonych.
Akurat to co Ty napisałeś to jest bzdura. Zawsze wierzysz w to co mówi pan z TV? Problem nie należy do tych z gatunku czarno-białych. Różne badanie wykazują, że małe latadła potrafią sobie poradzić z wiatrakami i unikać ich dość skutecznie, jednakże większość dowodów wskazuje na to, że niestety częściej bywa całkiem odwrotnie. Stawiane na szlakach migracyjnych ptaków elektrownie wiatrowe, powodują spore straty wśród ptactwa (do kilkuset osobników rocznie)... a najgorsze, że spory odsetek z nich to ptaki z gatunków zagrożonych.
Ja nie znam się na tym, więc opieram się na tym co mówił ktoś kto jakieś pojęcie o tym ma. To po pierwsze. Ten koleś mówił sensownie, nie mam podstaw by mu nie wierzyć. Nie był to bynajmniej program promujący wiatraki...
Po drugie gdzie ja napisałem, że wiatraki maja akurat stać na szlakach migracyjnych ptaków?
Jeśli masz jakąś wiedzę na ten temat to chętnie posłucham, albo poczytam, czy rzeczywiście wiatraki stanowią tak wielkie zagrożenie dla ptaków.
Jeden z pierwszych linków z google:
http://kopalniawiedzy.pl/ptak-kot-elektrownia-wiatrowa-wiatrak-nietoperz-USA-2479.html
Co prawda artykuł oparty o jakieś testy w USA, jest tam np. napisane, że od wiatraków wiekszym zagrożeniem dla ptaków są wysokie budynki...
Owszem, z drugiej strony jest też mowa o zagrożeniu dla np. nietoperzy....
Tak jak napisałeś, nie jest to sprawa czarno-biała...
Przede wszystkim wiatraki w sieci energetycznej nie są ekologiczne. W krajach zachodnich istnieje lobby zielonych mające udziały tych przedsiębiorstwach które produkujęą wiatraki. W polsce również jest obowiązek zakupu kilku procent energii ze źródeł odnawialnych, bo ekonomicznie nie miało by to większego sensu.
Oprócz szpecenia krajobrasu, zagrożeń lotniczych i dla ptaków( to jest realne zagrożenie: sam hałas odstrasza ptaki, które zmieniają trasę przelotów) największym problemem jest niestałość wiatru. Elektrownie tradycyjne muszą utrzymywać rezerwę mocy na wypadek braku wiatru. Kilka lat temu był w Niemczech przypadek ciszy wiatrowej trwającej kilka tygodni. Przeciętny Niemiecv nie odczuł tego bo elektrownie braki nadrobiły, ale rezerwa musi być cały czas utrzymywana na poziomie większym niż cała produkcja energi z wiatru.
Elektrownie wiatrowe miały by sens np przy produkcji wodoru gdyby był on powszechnym paliwem, ale to jeszcze odległa przyszłość.
velaskez
20-05-2010, 17:09
Są systemy spiętrzania wody gdy jej jest za mało a przy elektrowniach wodych zazwyczaj wytwarza się również powiększone zbiorniki które spełniają funkcje retencyjne. Generalnie więc da się zapanować nad żywiołem. Oczywiście nie w sytuacji klęski.
Taaa, a zalew płocki przed stopniem we Włocławku to akurat takiej roli nie pełni. Przecież tam woda zawsze stała wysoko i niby gdzie ta retencyjność. A to największa elektrownia wodna w Polsce.
Ja bym poprosił o jakieś przykłady tego 'zazwyczaj'.
Taaa, a zalew płocki przed stopniem we Włocławku to akurat takiej roli nie pełni. Przecież tam woda zawsze stała wysoko i niby gdzie ta retencyjność. A to największa elektrownia wodna w Polsce.
Ja bym poprosił o jakieś przykłady tego 'zazwyczaj'.
tylko, że trochę mylisz pojęcia, zalew płocki niewiele ma wspólnego (mimo że spełnia również funkcje retencyjne) z elektrownią we Włocławku, która ma własny zbiornik włocławski http://pl.wikipedia.org/wiki/Elektrownia_Wodna_we_W%C5%82oc%C5%82awku, generalnie jak poszperasz w necie to zobaczysz, że praktycznie wszystkie zbiorniki przed elektrowniami wodnymi spełniają również funkcje retencyjne. Poziom wody ma mniejsze znaczenie. Wszak zawsze można nieco wody upuścić i zrobić miejsce nowej.
velaskez
20-05-2010, 17:39
Nazwy mi się pomieszały. Płocki, Włocławski...
Tylko to nie jest typowy zbiornik retencyjny, który można prawie do zera opróżnić. Tylko troszkę. A wody w obecnym momencie w tamtą stronę idzie w c**j.
Ja jestem za stawianiem wiatrakow na morzu, badz kozystaniu z energii fal. Masa jest rozwiazan.
Jak ktos zainteresowany to niech poszuka filmiki na youtube na jakiej zasadze to dziala
No, tylko że na morzu budowa wiatraków kosztuje kilka razy drożej.
kemot - 100% racji Dodam, ze wiatraki w Niemczech są DOTOWANE - to jest chory system.
Poza tym straszny hałas (sprawdzałem osobiście i nie ma mowy, żebym na to wyraził zgodę koło siebie !)
Najlepsza energia to jądrowa oraz z węgla, ropy, gazu. W niektórych sytuacjach geotermalna. I tyle ... Energii i tak jest zdecydowanie za dużo !
Stale odkrywane są nowe złoża, nowe technologie wydobycia, a zużycie jednostkowe maleje w ogromnym tempie !!!
gdybyście sobie porównali ceny ropy (w cenach REALNYCH) dla 1980 i 2010 roku (bez narzuconych urzędowo podatków), to byście OSŁUPIELI !!!! Spadek cen jest chyba 10-krotny !!!
Nie dajcie się oszukiwać bełkoczącym urzędnikom, politykom i zielonym !!!!
Marian K
20-05-2010, 21:47
No i sprawa się wyjaśniła.
Tylko jedna elektrownia atomowa (albo węglowa) to mniej szpecenia niż setki wiatraków. I jestem zdecydowanie za elektrowniami atomowymi.
I jestem podobnego zdania.
Swoją drogą, gdzieś czytałem, że Niemcy już rozbierają swoje wiatraki. Musiałbym poszukać.
A ja lubie wiatraki w mojej okolicy jest pare i wcale nie szpecą a tylko ciekawiej wygląda okolica
A ja lubie wiatraki w mojej okolicy jest pare i wcale nie szpecą a tylko ciekawiej wygląda okolica
jeżeli masz na myśli wiatraki drewniane z ubiegłych wieków, to racja ...
Tylko elektrownia atomowa!!!!! Średnia moc elektrowni atomowej to ok 3GW, co w przeliczeniu na wiatraki wynosi 9000 szt (przeliczenie wg wikipedii). Pomyślcie sobie ileż terenów i krajobrazów trzeba zmarnować i oszpecić żeby postawić te wiatraki. Wg mnie jest to całkowicie nie do zaakceptowania!
A ja jestem za elektrowniami wodnymi , jeśli taka Norwegia potrafi z nich wyciągnąć 99,6% własnego zapotrzebowania na prąd i w dodatku ma największą na świecie produkcję w przeliczeniu na mieszkańca to czemu w Polsce ma się nie udać ? W Norwegii nie ma jakiś gigantycznych rzek , największa rzeka jest dwa razy krótsza niż Wisła . Nie smrodzą jak kominy , nie szpecą jak wiatraki i jak ktoś już wspomniał moga też pomagać w regulowaniu wysokości wody , powódź taka jak w Polsce w 97 roku była tu ostatnio w latach sześćdziesiątych co wydaje sie dziwne biorąc pod uwagę ilość opadów śniegu czy topniejącego lodu z gór , pominę już największe lodowce w Europie które topnieją i zachodnie wybrzeże gdzie deszcz pada średnio ponad 270 dni w roku mimo to nikt na tratwach tam nie mieszka ani powodzie straszne im nie grożą . Mimo że Norwegia ma swój gaz to tylko jakiś niewielki promil ludzi używa go w kuchni , jeśli już to do zasilania grilla , cały osprzęt domowy zaczynając od kuchni , przez podgrzewacze wody , ogrzewanie podłogowe czy też zwykłe kaloryfery jest elektryczny , fakt że licznik w zimę potrafi wyć głośniej niż głodne wilki w pobliskim lesie , tylko kto się tu tym przejmuje skoro 1kWh kosztuje 49,13 øre co w przeliczeniu na złotówki wychodzi jakieś 23 grosze , biorąc pod uwagę że najniższa krajowa jest prawie piętnaście razy wieksza niż w Polsce cena prądu wydaje się śmieszna .
Co do ryb , pewnie takie elektrownie mają wpływ na migrację ryb ale chyba nikt nie powie z ręką na sercu że w norweskich rzekach tych ryb brakuje .
Można mieć tańszy prąd , nie być uzależnionym od kaprysów gazowych u sąsiadów , w miarę ekologicznie to załatwić ? Można , trzeba tylko chcieć bo na prawdę da się .
eskimos - energia wody nie bierze się z długości rzeki, tylko z POTENCJAŁU GRAWITACYJNEGO MAS WODNYCH, a więc z RÓŻNIC WYSOKOŚCI ...
Projektów było wiele w tym kilka naprawdę poukładanych. Niestety mamy w Polsce lobby węglowe, które zrobi wszystko łącznie z wyprowadzeniem ludzi na ulicę, aby nie dopuścić do uniezależnienia się gospodarki od wydobycia węgla, vide elektrownia Żarnowiec.
eskimos - energia wody nie bierze się z długości rzeki, tylko z POTENCJAŁU GRAWITACYJNEGO MAS WODNYCH, a więc z RÓŻNIC WYSOKOŚCI ...
Jakby nie patrzył , woda w rzece płynie z góry na dół a nie dlatego że kijem ją popychają , więc pewnie na większych rzekach znalazła by się możliwość zainstalowania elektrowni , większa rzeka większa elektrownia , więcej prądu , można mniejsze ilości budować . Między Połańcem a Włocławkiem to Wisłę telepatycznie przesyłają ?
Marian K
20-05-2010, 23:26
Jakby nie patrzył , woda w rzece płynie z góry na dół a nie dlatego że kijem ją popychają , więc pewnie na większych rzekach znalazła by się możliwość zainstalowania elektrowni , większa rzeka większa elektrownia , więcej prądu , można mniejsze ilości budować . Między Połańcem a Włocławkiem to Wisłę telepatycznie przesyłają ?
Elektrownie wodne nie są dobrym rozwiązaniem w internecie jest sporo przeciwko takim elektrowniom.
A może niech ludzie wytwarzają prąd np.więźniowie,kolarze,ciężarowcy i ciężarówki :)
Wole wszystko niż za oknem atomówke nawet jakby niewiadomo jak była bezpieczna
Elektrownie wodne nie są dobrym rozwiązaniem w internecie jest sporo przeciwko takim elektrowniom.
A może niech ludzie wytwarzają prąd np.więźniowie,kolarze,ciężarowcy i ciężarówki :)
W internecie można znaleźć też sporo przeciwko światu ogólnie , nawet dokładną datę jego końca . Nie wiem co takiego złego ma w nich być skoro mający świra na punkcie ekologii skandynawowie używają ich namiętnie , działają w wielu państwach i spisują się wyśmienicie , ja np jeszcze nie słyszałem żeby jakiś naród rezygnował z takich źródeł energii .
W internecie można znaleźć też sporo przeciwko światu ogólnie , nawet dokładną datę jego końca . Nie wiem co takiego złego ma w nich być skoro mający świra na punkcie ekologii skandynawowie używają ich namiętnie , działają w wielu państwach i spisują się wyśmienicie , ja np jeszcze nie słyszałem żeby jakiś naród rezygnował z takich źródeł energii .
bo paliwo do ich napędu niekosztuje
Więc jakim to strasznym problemem mają być ? Węglowe elektrownie trują , gdzieś trzeba odpady składować , atomowe są fajniejsze tylko co z odpadami robić ? , obie jak pierdykną to bajzlu narobią więcej niż przerwana zapora , obie estetycznie wyglądają jak burka w dziale z bielizną erotyczną . Wiatraki fajne tylko że mało wydajne , słoneczne u nas odpadają , możemy jeszcze poprosić Iron Mana o sprzedanie patentu na reaktor łukowy czy jak się toto nazywało . Każda ma wady i zalety , czemu więc nie skorzystać z najtańszej możliwości ? Mimo to uważam że jedna atomówka by się przydała (chociaż nie chciałbym mieszkać w jej sąsiedztwie) plus dobrze rozbudowana sieć wodnych i będzie pięknie .
Elektrownia jądrowa w Polsce powinna powstać. Jeśli nie wybudujemy takiej elektrowni to już za kilka lat zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce przewyższy całkowitą produkcję energii elektrycznej a wtedy będziemy mieli problem. Do 2030 roku planowana jest budowa trzech bloków o łącznej mocy 4,8 GW. A co do awarii takiej elektrowni to wcale nie musi być od razu tak jak w Czarnobylu. Tam to było zupełnie co innego... Reaktor wojskowy przystosowany do produkcji plutonu a nie produkcji energii elektrycznej. Dopiero później go przerobili na elektrownię a wybuch był spowodowany błędem obsługi, która przeprowadzała jakieś doświadczenia. Jest wiele elektrowni jądrowych na świecie i awarie jak ze wszystkim się zdarzają tylko że nie powodują one żadnych negatywnych skutków dla środowiska i ludzi i dlatego się o nich nie mówi w telewizji.
Na elektrownie wodne to za bardzo nie mamy warunków. Jest za mały spad wody a budowa takiej elektrowni jest znacznie droższa niż wybudowanie zwykłej elektrowni węglowej. Buduje się jedynie elektrownie szczytowo pompowe, które mają zapewnić rezerwę energii w nagłych wypadkach.
Co do elektrowni węglowych to raczej powinno się od nich odchodzić... Po pierwsze węgiel się kiedyś skończy. Po drugie znaczna emisja CO2 a co za tym idzie znaczne opłaty za tą emisję. A ponadto przy elektrowniach na węgiel brunatny trzeba ten węgiel wydobyć a co z tym idzie znaczna ingerencja w środowisko, chociażby obniżenie poziomu wód gruntowych.
Moim zdaniem po pierwsze elektrownia jądrowa. po drugie tam gdzie są na to warunki ( np na morzu) farmy wiatrowe oraz wprowadzenie nowych technologii w zakresie elektrowni węglowych i będzie OK :D
Taaaaak. Jeszcze przed wakacjami ma ruszyć wielka kampania informacyjna na temat energetyki jądrowej. Tylko w tym roku na akcję informacyjną resort gospodarki ma zamiar wydać ok. 6 mln zł.
Genialne w swej prostocie. Klient płaci za towar (tzn. za elektrownie jądrową) i za kampanię propagandowo-reklamową do niego skierowaną. Bez żadnego zawoalowania. Bez wpisywania tego w koszty inwestycji. A propagować trzeba bo jak ludzie się zorientują że pomijając zagrożenia podpisują zbiorowo abonament na najdroższy prąd na kilkadziesiąt lat to mogą zadawać niewygodne pytania.
Pieniądze, które mają być wydane na taką elektrownię, zainwestowane w modernizacje energetycznej sieci przesyłowej, która jest stara i są na niej ogromne straty energii podczas przesyłu, da taki sam efekt jakby elektrowni jądrowej w ogóle nie zbudowano. Bo aktualne roczne straty na przesyle wynoszą mniej więcej tyle, ile taka elektrownia jądrowa jest w stanie wyprodukować energii elektrycznej w ciągu roku.
Jeśli ja jako podatnik sfinansuję taką eletrownię, bo żadnego koncernu energetycznego operującego w Polsce nie stać na taka inwestycję i państwo czyli My podatnicy dołożymy do tego, to czy będę z tego tytułu miał prąd za darmo?
Taaaaak. Jeszcze przed wakacjami ma ruszyć wielka kampania informacyjna na temat energetyki jądrowej. Tylko w tym roku na akcję informacyjną resort gospodarki ma zamiar wydać ok. 6 mln zł.
Genialne w swej prostocie. Klient płaci za towar (tzn. za elektrownie jądrową) i za kampanię propagandowo-reklamową do niego skierowaną. Bez żadnego zawoalowania. Bez wpisywania tego w koszty inwestycji. A propagować trzeba bo jak ludzie się zorientują że pomijając zagrożenia podpisują zbiorowo abonament na najdroższy prąd na kilkadziesiąt lat to mogą zadawać niewygodne pytania.
Pieniądze, które mają być wydane na taką elektrownię, zainwestowane w modernizacje energetycznej sieci przesyłowej, która jest stara i są na niej ogromne straty energii podczas przesyłu, da taki sam efekt jakby elektrowni jądrowej w ogóle nie zbudowano. Bo aktualne roczne straty na przesyle wynoszą mniej więcej tyle, ile taka elektrownia jądrowa jest w stanie wyprodukować energii elektrycznej w ciągu roku.
Jeśli ja jako podatnik sfinansuję taką eletrownię, bo żadnego koncernu energetycznego operującego w Polsce nie stać na taka inwestycję i państwo czyli My podatnicy dołożymy do tego, to czy będę z tego tytułu miał prąd za darmo?
Ostatni zdanie jest niepoprawne , powinieneś pominąć "za darmo" i pytajnik wstawić po słowie "prąd" :)
Marian K
21-05-2010, 08:43
Proszę o nie branie tego do siebie.
Demagogia opiera się na umiejętności efektownego przemawiania, zachowań, które oddziałują bardziej na na sferę emocjonalną niż racjonalną oraz składaniu atrakcyjnych obietnic, najczęściej bez pokrycia.
elektrownie jądrowe: mają ją WSZYSTKIE kraje, z którymi sąsiadujemy !!!! Wyobraźcie sobie kogoś z Dolnego Śląska, kto protestuje przeciwko elektrowni jądrowej w Żarnowcu (600km), a ma czeską elektrownię jądrową 300 km od siebie ...
Poza tym produkcja energii z węgla powoduje ZNACZNIE większe promieniowanie jądrowe, niż elektrownie jądrowe wypromieniowały w trakcie awarii !!! (bo poza awariami nie promieniują w ogóle).
freefly - JUŻ finansujesz jako podatnik chore i idiotyczne wiatraki i parę innych bzdurnych pomysłów na energię odnawialną (m.in. zupełnie bandycki pomysł na biopaliwa - ktoś za to powinien trafić przez Trybunał Stanu)
brak węgla - kolejna bajka i bzdura - złoża węgla są ZNACZNIE większe, niż oficjalne wartości. Zwykle złoża były "skończone" gdy wydobyto jakieś 50% węgla. Podobnie ropa, gaz ... Nie mówię już o złożach głębiej położonych lub na terenach polarnych). W sumie energia z paliw kopalnych wystarczy nam jeszcze nie na kilkadziesiąt,m ale CO NAJMNIEJ na kilka tysięcy lat ...
No, ale są tacy, którzy chcą już teraz zarabiać na naszej naiwności. W ogłoszeniach deweloperów zawsze jest napisane: "zostały ostatnie mieszkania !", tak samo jest w przypadku surowców energetycznych.
Tymczasem prawda jest taka, że:
- zużycie energii jednostkowo MALEJE
- koszty pozyskania jednostki energii MALEJĄ
- podatki nakładane na energię ROSNĄ (i to nie tylko akcyza, lecz również podatki nałożone w całym cyklu produkcji, włącznie z Real Estate Tax)
- odkrywane są kolejne zasoby paliw kopalnych
- CO2 emitowane przez człowieka praktycznie NIE WPŁYWA na klimat (a jeżeli wpływa, to skąd wiadomo, że negatywnie ?)
Takie są moje tezy ...
p.s. gdzie się można zapisać do moderatorów ?
freefly - co do strat energii podczas przesyłu energii to nie da się tego wyeliminować. Zawsze będą straty czy zmodernizujemy linie przesyłowe czy nie. Tylko jest kwestia jak duże będą to straty. Napewno nasze linie przesyłowe potrzebują remontu i rozbudowy ( w szczególności na północy kraju gdzie nie ma dużych elektrowni oraz sieć energetyczna jest "rzadka" ) ale moim zdaniem nie spowoduje to tak dużego zmniejszenia strat energii elektrycznej przesyłanej tymi liniami żeby zrównać się z energią wytworzoną przez elektrownię jądrową w ciągu roku. To w końcu mają być 4,8 GW mocy... Czyli 31,6 TWh
klekacz, mi wyszło 42 TWh ...
To różnica mniej więcej taka, jak między D80 a D90 ...
klekacz, mi wyszło 42 TWh ...
Ale czego? straty w liniach przesyłowych? Skąd ta wartość? Wyliczona? czy z jakiś dokumentów? Ja swoje dane biorę z "Polityki energetycznej Polski do 2030 roku".
A co do strat w liniach to nie dysponuje żadnymi danymi w tym zakresie ale osobiście wątpię, żeby remont wszystkich linii zmniejszył straty o ponad 30 TWh...
Ps. Ciekawe jaki był by koszt takiego remontu... i ile on by potrwał ;)
klekacz, napisałeś:
"4,8 GW mocy... Czyli 31,6 TWh" - rozumiem, że przeliczyłeś moc 4,8GW na produkcję energii w okresie standardowym (rok), a więc 365dnix24h ...
Czy tak ?
Bo w końcu czymś się różnią jednostki W od Wh ...
Niczego nie przeliczałem... to są dane na 2030r. jak już zostanie wybudowany trzeci blok elektrowni jądrowej z "Polityki energetycznej Polski do 2030 roku" dokładnie załącznik 2 tego dokumentu. Można go sobie pobrać z internetu i zobaczyć jakie są prognozy...
p.s. gdzie się można zapisać do moderatorów ?
Spokojnie, sami Cię wyłowią i złożą odpowiednia propozycję.
Trzeba tylko zasłużyć sobie mową, uczynkiem i brakiem zaniedbania.
Jesteś na dobrej drodze, znaczy wodzie...
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.