kobyll
17-05-2010, 11:06
Witam,
stwierdziłem, że muszę się do Was zwrócić moi mili, bo mam wrażenie, że ktoś mnie dyma :D Ale zacznijmy od początku...
2 miesiące temu z nudów porwaliśmy znajomą na wypad po jedno ujęcie, to ujęcie:
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=137316
Tak się złożyło, że mocno wtedy wiało i statyw z parasolką i sabinką zwiało. Jak się można łatwo domyślić dalszej części historii Sabinę szlag trafił...
Jako, że dużo się naczytałem i nasłuchałem nt. serwisu na Postępu, rozpocząłem poszukiwania kogoś kto byłby wstanie za uczciwe pieniądze naprawić moją lampę. Znalazłem, wysłałem, lampa wróciła, zapłaciłem, lampa działa - a w zasadzie działała, bo podziałała jedne dzień... Lampę odesłałem z powrotem, ponieważ facet dał mi 3 miesięczną gwarancję na naprawę, ale zacząłem się zastanawiać.
Mianowicie po upadku objawy były takie, że wszystko teoretycznie działało tak jak zawsze poza tym, że lampa nie wydawała charakterystycznego odgłosu ładowania, no i nie błyskała. Na mój rozum, jeżeli lampa nie piszczy w trakcie ładowania to jest walnięty kondensator, tymczasem Pan wymienił mi żarnik i tutaj przestaje ogarniać już w ogóle. Jeżeli byłby walnięty żarnik to wydaje mi się, że kondensator powinien normalnie ładować. Niech wypowie się ktoś kto zna się na budowie lampy :D, bo mam podejrzenia, że facet mógł mnie wydymać - polutować kondensator, a skasować mnie za wymianę żarnika.
Obecnie lampa jest w serwisie i czekam na kolejny wyrok.
Pozdrawiam
Piotrek
stwierdziłem, że muszę się do Was zwrócić moi mili, bo mam wrażenie, że ktoś mnie dyma :D Ale zacznijmy od początku...
2 miesiące temu z nudów porwaliśmy znajomą na wypad po jedno ujęcie, to ujęcie:
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=137316
Tak się złożyło, że mocno wtedy wiało i statyw z parasolką i sabinką zwiało. Jak się można łatwo domyślić dalszej części historii Sabinę szlag trafił...
Jako, że dużo się naczytałem i nasłuchałem nt. serwisu na Postępu, rozpocząłem poszukiwania kogoś kto byłby wstanie za uczciwe pieniądze naprawić moją lampę. Znalazłem, wysłałem, lampa wróciła, zapłaciłem, lampa działa - a w zasadzie działała, bo podziałała jedne dzień... Lampę odesłałem z powrotem, ponieważ facet dał mi 3 miesięczną gwarancję na naprawę, ale zacząłem się zastanawiać.
Mianowicie po upadku objawy były takie, że wszystko teoretycznie działało tak jak zawsze poza tym, że lampa nie wydawała charakterystycznego odgłosu ładowania, no i nie błyskała. Na mój rozum, jeżeli lampa nie piszczy w trakcie ładowania to jest walnięty kondensator, tymczasem Pan wymienił mi żarnik i tutaj przestaje ogarniać już w ogóle. Jeżeli byłby walnięty żarnik to wydaje mi się, że kondensator powinien normalnie ładować. Niech wypowie się ktoś kto zna się na budowie lampy :D, bo mam podejrzenia, że facet mógł mnie wydymać - polutować kondensator, a skasować mnie za wymianę żarnika.
Obecnie lampa jest w serwisie i czekam na kolejny wyrok.
Pozdrawiam
Piotrek