Zobacz pełną wersję : publikacja moich zdjęć w prasie bez zgody...
Witam. Mam problem, jakich tu wiele ale nie chcę dopisywać się do jakiegoś wątku więc tworzę nowy.
Sytuacja wygląda tak: Lokalna Gazeta o nakładzie 6 tyś egzemplarzy pobrała z mojej strony w sumie 3 zdjęcia z meczy piłkarskich mojej drużyny. O tym fakcie dowiedziałem się przeglądając ową gazetę. O kolejnych 2 przedrukach poinformował mnie dyrektor sportowy naszego zespołu, myślał , że sprzedałem te zdjęcia gazecie , tak wnioskowałem po rozmowie. Na żadnym zdjęciu nie ma podanego autora ani źródła, nie pytali się także o zgodę. Wysłałem im zapytanie mailowe o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Mail dotyczył ostatniego jak sie okazało zdjęcia ze sparingu. zdjęcie skadrowano w gazecie tak aby nie było widać banera w tle z nazwą drużyny. Odpowiedź redaktor nazczelnej przyszła:
cyt: "Witam, jak zapewne Pan się domyśla, otrzymuję materiały do tekstów od ich autorów. Oczywiscie żadnym problemem nie byłoby podpisanie Pana pod tym zdjęciem. Zapewniam, że porozmawiam z autorem tekstu na ten temat. Nie będzie też problemem zapłata za zdjęcie. Na tę chwilę mogę jedynie przeprosić i zapewnić o tym, iż na pewno konsekwentnie wyjaśnię tę sprawę. Będziemy w kontakcie. Uprzejmie proszę o podanie nr telefonu."
ok wysłałem im maila za cennikiem "agencja gazeta" kwota minimalna 120 zł + 50% za nie umieszczenie podpisu i źródła. suma ok 700 zł. ze wskazaniem aby kwotę przelali na konto drużyny.
następnego dnia telefon, że oni tyle nie płacą za zdjęcia swoim fotografom i, że oni to mała gazeta a nie Agora itp. kazałem im się określić i czekam na propozycję od nich.
Pytanie co teraz powinienem zrobić? Mam numer gazety z ostatnim zdjęciem, nie ma pozostałych dwóch numerów. Radca prawny? Nakaz zapłaty poleconym ? Ile mnie to może kosztować?
jackrabbit
12-05-2010, 22:29
cisnij ich, jak nie chca tyle placic to mogli nie krasc zdjec
Niepotrzebnie poprosiles o "okreslenie sie". Zasugerowales im w ten sposob, ze chcesz negocjowac, a w tej sytuacji to niedorzeczne. Oni ukradli te zdjecia, a Twoja cena (inna niz ich stawki), wynika wlasnie z tego faktu.
z mojej strony padło też stwierdzenie, że moja cena jest taka o jaką wnioskuję. Sugerowałem im też , że chętnie spotkam się z nimi na drodze sądowej a zależy to tylko od nich. Przyjęła to i stwierdziła , że będą w kontakcie. Liczę , że zapłacą.
stachu321
12-05-2010, 23:35
Miałem podobną sytuację niedawno. Tyle tylko, że udostępniłem gazecie zdjęcia do druku, a oni dodatkowo zamieścili artykuł z moim zdjęciem w Internecie. Za bezprawne wykorzystanie zdjęcia w sieci zapłacili 400 zł - bez mrugnięcia okiem. Pamiętaj jedno - nie sugeruj się ich cennikiem, bo ich cennikiem możesz się sugerować jak oni chcą kupić zdjęcie przed drukiem. Jak już wydrukowali to jest kradzież! Najlepiej to wystaw Ty lub umów się z klubem, żeby wystawić im rachunek na daną sumę. Muszą zapłacić, a jak nie zapłacą to zapłacą więcej w sądzie - sprawa na 100% wygrana. W sądzie żądaj 5000 zł dla siebie i 5000 zł na cel społeczny i pokrycie kosztów procesu. Wymiękną :)
Tak BTW. lubię jak ktoś kradnie moje zdjęcia, wtedy mam pewną gotówkę w kieszeni :mrgreen:
Art Erie
12-05-2010, 23:41
Zamiast negocjować stawiaj warunki = nowa puszka ;)
jak sądy podchodzą do tego typu spraw? nie mam w zwyczaju szarpać się z gazetami po sądach więc nie wiem czego mogę oczekiwać. Czy zostanę potraktowany poważnie , czy może będę słyszał wszem i wobec "odpuść sobie"? Sprawa wydaje mi się banalna w swej prostocie. Pracuję zawodowo i nie chciałbym tłuc się po sądach może pół roku.
jak sądy podchodzą do tego typu spraw? nie mam w zwyczaju szarpać się z gazetami po sądach więc nie wiem czego mogę oczekiwać. Czy zostanę potraktowany poważnie , czy może będę słyszał wszem i wobec "odpuść sobie"? Sprawa wydaje mi się banalna w swej prostocie. Pracuję zawodowo i nie chciałbym tłuc się po sądach może pół roku.
Jeżeli masz dowody na wykorzystanie twoich zdjęć przez gazetę to sprawę i kasę masz praktycznie w kieszeni.
Ja bym się tu powołał na Art. 25 ustawy o prawie autorskim.
Ale myślę, że jak dostaną np. pismo przedsądowe to nie będą cię zwodzić. W sądzie mogą "stracić" dużo więcej.
napisz proszę jak się ta sprawa zakończy
Przeszedłem się ostatnio do biblioteki miejskiej przejrzeć numery archiwalne owej gazety. Jakie było moje zaskoczenie , gdy znalazłem następny artykuł przyozdobiony moim zdjęciem. Wszystkie te artykuły podpisane są przez jednego redaktora z imienia i nazwiska bądź jego inicjałami. Nie wiem czy ewentualną sprawę w takim razie wytoczyć gazecie czy temu sprytnemu kolesiowi. Naczelnej przesłałem maila o dobrowolne przesłanie mi informacji o ilości i datach publikacji moich zdjęć. Po wizycie u prawnika będę wiedział więcej.
Na dzisiaj wiem o czterech publikacjach ale obawiam się , że mogło być tego więcej. Zdjęcia pobrane zostały z galerii na picasaweb i bezpośrednio z mojej strony. część dodatkowo przekadrowana. czuję się jak bym udostępnił im darmowy bank zdjęć.
(...) Naczelnej przesłałem maila o dobrowolne przesłanie mi informacji o ilości i datach publikacji moich zdjęć. Po wizycie u prawnika będę wiedział więcej.
W takim układzie nawet z nimi nie dyskutuj, żadnych negocjacji.
Dotrzyj do wszystkich archiwalnych publikacji i sprawdź ile Twoich zdjęć opublikowali.
Przelicz wg. realnych stawek i prześlij i nakaz płatności z klauzulą, że jeśli nie zapłacą w podanym terminie to nieodwołanie skierujesz sprawę do sądu, a kosztami sądowymi obarczysz pozwanego.
Oczywiście pozywasz gazetę, a nie personalnie jakiegoś redaktora.
sokrates
15-05-2010, 20:04
zaczęli negocjować twoją propozycję 700 zł - i bardzo dobrze, negocjuj i Ty - oni powiedzą 300 a ty walnij im 1300.... a co, negocjacje działają w obie strony :-)
Szkoda, że nie dowiedzieliśmy się zakończenia sprawy. Moim zdaniem zero negocjacji - minimum kilka tysięcy odszkodowania, w przeciwnym wypadku droga sądowa. Przy nakładzie 6 tys egz + publikacji wielu zdjęć w kilku numerach taniej się nie da. 700 zł to pewnie pomyśleli, że frajera znaleźli, więc dalej na bezczelnego próbują więcej z niego zedrzeć.
marszull
14-07-2010, 12:24
Gorzej jesli nie sprzedaje/nie sprzedal wczesniej zdjecia, a sad zazadal, by udowodnienil szkode
Gorzej jesli nie sprzedaje/nie sprzedal wczesniej zdjecia, a sad zazadal, by udowodnienil szkode
No, nie byłem w takiej sytuacji, na prawie się nie znam, ale sądzę, że jednak żartujesz.
Co mam udowadniać? Jaka szkodę? Nastąpiło bezumowne wykorzystanie w celach handlowych mojej własności.
Ktoś mi coś zabrał i sprzedał, zarabiając na tym. Oczywiście kwota jest do ustalenia. Liczy się ilość zdjęć, jaką stanowiły część pisma, razy ilość numerów, jaki przychód miało wydawnictwo (to nie tylko przychód ze sprzedażny numerów), etc. etc. Dodatkowo nagłaśnia się sprawę, że dane wydawnictwo to ..... i goście naprawdę mają przechlapane. Problem w Polsce właśnie jest taki, że liczy się jakieś bzdury, zamiast dokopać instytucji która w bezczelny sposób okrada maluczkich. Taki amator stojąc naprzeciwko jakiejkolwiek instytucji, choćby i wydawcy lokalnej gazety, czyje się malutki i nie wie co może zrobić. Niestety brak tez prawników z jajem, którzy by zgodzili podjąć się takich spraw, z których dużego zysku mieć nie będą?
Naprawdę sądzisz, że jeśli nigdy nie sprzedałem zdjęcia, to oznacza, że ktoś może sobie brać moje foty i je sobie sprzedawać?
marszull
14-07-2010, 15:08
Nie zartuje. Troche sie zle wyrazilem, umknelo mi jedno slowo w pospiechu, nie chodzi o to ze szkody nie ma, tylko o jej wysokosc (to w odniesieniu do tych minimum kilku tysiecy odszkodowania) Przejrzyj watki w tym dziale, moze tez freefly bedzie mial cos do powiedzenia :)
PS jest jeden plus w takim podejsciu: moze ludzie sie naucza ze warto brac kase (legalnie na papierze) za swoja prace i lepiej brac duzo niz malo ;)
No, nie byłem w takiej sytuacji, na prawie się nie znam, ale sądzę, że jednak żartujesz.
Co mam udowadniać? Jaka szkodę? Nastąpiło bezumowne wykorzystanie w celach handlowych mojej własności.
Ktoś mi coś zabrał i sprzedał, zarabiając na tym. Oczywiście kwota jest do ustalenia. Liczy się ilość zdjęć, jaką stanowiły część pisma, razy ilość numerów, jaki przychód miało wydawnictwo (to nie tylko przychód ze sprzedażny numerów), etc. etc. Dodatkowo nagłaśnia się sprawę, że dane wydawnictwo to ..... i goście naprawdę mają przechlapane. Problem w Polsce właśnie jest taki, że liczy się jakieś bzdury, zamiast dokopać instytucji która w bezczelny sposób okrada maluczkich. Taki amator stojąc naprzeciwko jakiejkolwiek instytucji, choćby i wydawcy lokalnej gazety, czyje się malutki i nie wie co może zrobić. Niestety brak tez prawników z jajem, którzy by zgodzili podjąć się takich spraw, z których dużego zysku mieć nie będą?
Naprawdę sądzisz, że jeśli nigdy nie sprzedałem zdjęcia, to oznacza, że ktoś może sobie brać moje foty i je sobie sprzedawać?
Procesowałem się o naruszenie praw autorskich w Polsce. Musisz uzasadnić wysokość swojego roszczenia, a w zasadzie wykazać, że żądanie jego wysokości jest adekwatne do strat jakie poniosłeś z tytułu naruszenia.
Taka zabawa w kotka i myszkę.
U nas sąd może zasądzić co najwyżej trzykrotność stosownego wynagrodzenia. A co to jest stosowne wynagrodzenie ?
Czy kwota za jaką podobne zdjęcia sprzedawane są na stockach, czy jaką bierze znany fotograf za okładkę Elle?
Czy stawki ZPAF? A jeśli stawki ZPAF, to dlaczego? Jesteś członkiem ZPAF? To stawki minimalne sugerowane członkom związku.
Jeśli sprzedawałeś ostatnio fotki po 10 tyś i masz faktury lub umowy to ustalenie tej kwoty dla sądu jest proste.
Wydanie uzyskanych korzyści? To sprawa z powództwa cywilnego i Ty musisz wykazać, że zarobili na Twoim zdjęciu. Strona przeciwna wykaże na podstawie zapisów księgowych, że nie zarobili, a stracili na publikacji Twojego zdjęcia.
Procesowałem się o naruszenie praw autorskich w Polsce. Musisz uzasadnić wysokość swojego roszczenia, a w zasadzie wykazać, że żądanie jego wysokości jest adekwatne do strat jakie poniosłeś z tytułu naruszenia.
Taka zabawa w kotka i myszkę.
U nas sąd może zasądzić co najwyżej trzykrotność stosownego wynagrodzenia. A co to jest stosowne wynagrodzenie ?
Czy kwota za jaką podobne zdjęcia sprzedawane są na stockach, czy jaką bierze znany fotograf za okładkę Elle?
Czy stawki ZPAF? A jeśli stawki ZPAF, to dlaczego? Jesteś członkiem ZPAF? To stawki minimalne sugerowane członkom związku.
Jeśli sprzedawałeś ostatnio fotki po 10 tyś i masz faktury lub umowy to ustalenie tej kwoty dla sądu jest proste.
Wydanie uzyskanych korzyści? To sprawa z powództwa cywilnego i Ty musisz wykazać, że zarobili na Twoim zdjęciu. Strona przeciwna wykaże na podstawie zapisów księgowych, że nie zarobili, a stracili na publikacji Twojego zdjęcia.
Wierzę.
No niestety, z tego wynika, że prawodawstwo i orzecznictwo u nas w zakresie praw autorskich czy majątkowych tkwi ciągle chyba w powijakach? Dla mnie sprawa wydaje się oczywista - nie twoje, nie rusz. Chcesz to mieć, to kup albo sam zrób. Niestety, żyjemy w takich czasach, że tak jak zwróciłeś uwagę, trwa idiotyczna zabawa w kotka i myszkę, zamiast dowalić ludziom którzy ewidentnie poszanowanie cudzej własności maja głęboko...
Strach będzie niedługo publikować cokolwiek na Internecie, bo przyjdzie sobie ktoś i weźmie, bo przecież internet to tak jak znaleźć na ulicy, co nie? ;( (co śmieszniejsze, nawet znalezione na ulicy powinno być zwrócone do prawowitego właściciela, ale co tu dużo wymagać od ludzi)
A potem maluczki niech stanie przed "równością i sprawiedliwością dla wszystkich", czyli jeśli nie masz kasy na prawnika to zapominasz o próbie dochodzenia własnych praw.
Trochę gorzkie.Ciekawe jak rozwiązać problem. Nie można liczyć za bardzo na prawodawcę ani wymiar sprawiedliwości, ale jak bronić się przed takimi praktykami?
projacek
14-09-2010, 15:36
Nie chce zakładać nowego tematu, bo takich są już tutaj setki. W moim przypadku sprawa wygląda tak, że ktoś wstawił moje foto na portal joemonster.org do działu fotoszopki. Rzadko wchodzę na tą stronę i w sumie nie do końca kojarzę o co tam chodzi, ale z moim zdjęciem sprawa wygląda tak, ze ktoś je wstawił a poniżej jest w różny sposób przerabiane, tj wstawianie różnych elementów mojego zdjęcia do innych zdjęć znalezionych w internecie, żeby wyszło coś śmiesznego. Domyślam się że będą się tłumaczyć tym, że to nie oni to wrzucają tylko ludzie internauci i nie maja pojęcia co robią, coś takiego jak na demotach. Jak to rozwiązać?
MarcinPoland
02-11-2010, 06:10
a czy na przyszlosc nie zalatwilo by sprawy umieszczenie pod kazda fotka
informacji, iz jednorazowe wykorzystanie zdjecia bez zgody autora w prasie, internecie
kosztuje 1000zl od zdjecia ?
dodatkowo wlaczyc na serwerze antihotlink aby nikt przypadkiem nie wkleil fotki gdzies na forum gdzie tego teksu by nie bylo?
i wtedy gdyby ktos sie odwazyl wykorzystac zalozyc sprawe cywilna?
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.